Reklama

Dogmat o Niepokalanej

2013-12-05 11:07

Agata Łęczycka
Edycja zamojsko-lubaczowska 49/2013, str. 8

Niepokalana wg. bł. Urszuli Leduchowskiej/fot. Graziako

Ogłaszamy, orzekamy i określamy, że nauka, która utrzymuje, iż Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia – mocą szczególnej łaski i przywileju wszechmocnego Boga, mocą przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego – została zachowana nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, jest prawdą przez Boga objawioną i dlatego wszyscy wierni powinni w nią wytrwale i bez wahania wierzyć.
(Słowa zawarte w bulli „Ineffabilis Deus”, ogłoszonej 8 grudnia 1854 r. przez papieża Piusa IX)

Z mocy Boga

Co oznacza, że Maryja, Matka Jezusa „została zachowana nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego”? 8 grudnia 1998 r., podczas rozważań przed modlitwą „Anioł Pański”, bł. Jan Paweł II powiedział: „Maryja jest niewiastą zachowaną od grzechu pierworodnego. Tak postanowił Ojciec i wybrał Ją, by stała się Matką Zbawiciela. Dając ludzkie ciało Synowi Bożemu, który jest «odblaskiem chwały Ojca» (św. Ambroży) Maryja Dziewica, jak żadne inne stworzenie, ujrzała jaśniejące nad sobą oblicze bogatego w łaskę i miłosierdzie Ojca”. Tak postanowił Ojciec… Stało się to więc z mocy Boga. Niepokalana mogła w swym łonie nosić i wydać na świat Boga Człowieka, Tego, przed którym stało najważniejsze zadanie. Zbawienie ludzkości. Kiedy Archanioł Gabriel oznajmił jej wielką nowinę, która wstrząsnęła Jej dotychczasowym życiem, bez lęku przyjęła na siebie trud podjętej decyzji. Miała bowiem w sobie siłę, która pochodziła od Boga i ufność w Tego, który nie może Jej zawieść.

Wiara od wieków

Wśród chrześcijan wiara w niezwykłość Maryi istniała bardzo wcześnie; rzeczywistość, w której rozgrywały się te dziejowe wydarzenia, nie była łatwa. Młoda kobieta przyjęła dziecko nie mając męża – naraziła się na osąd społeczeństwa, wygnanie, odrzucenie. Stając się Matką Jezusa zrezygnowała z siebie, była powiernicą swojego Syna, ale i posłuszną uczennicą. Wreszcie – przeżyła najtragiczniejszy los matki: mękę i śmierć dziecka. Kapłani i wierni w ciągu wieków byli zgodni co do wizerunku Maryi jako świętej, czystej, niewinnej; często pojawiało się określenie „bez skazy”, mimo to teologowie różnili się w poglądach odnoszących się do kwestii Niepokalanego Poczęcia Maryi. W VII wieku w Kościele greckim, a w VIII w Kościele łacińskim ustanowiono święto ku czci Niepokalanego Poczęcia, jednak późniejsi teologowie, m.in. św. Tomasz z Akwinu stanowczo się sprzeciwiali obchodom, twierdząc, że wiara w Niepokalane Poczęcie Bożej Rodzicielki jest przeciwna wierze w grzech pierworodny i dogmatowi o powszechności grzechu, a co za tym idzie, konieczności wybawienia wszystkich ludzi z tego grzechu – nie wyłączając Maryi.

Uznanie święta

Teologiczne dysputy zakończyły się w wieku XIII, kiedy to Jan Duns Szkot wskazał na zależność Niepokalanego Poczęcia od mocy zwycięstwa Chrystusa. Od 1477 r. zaczęto obchodzić święto Niepokalanego Poczęcia w Rzymie; ustanowił je papież Sykstus IV, a od czasów papieża Piusa V obchodził je cały Kościół. Jedynie Kościół wschodni nie podejmował dyskusji na temat uchronienia Bożej Rodzicielki od grzechu pierworodnego. Wierni tego Kościoła zawsze uznawali to jako dogmat, obchodzili święto i nie czuli potrzeby jego ogłaszania. W Kościele katolickim dogmat o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny oficjalnie został ogłoszony bullą „Ineffabilis Deus” 8 grudnia 1854 r. przez papieża Piusa IX i wyrażał się m.in. w słowach:

Reklama

„Ogłaszamy, orzekamy i określamy, że nauka, która utrzymuje, iż Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia – mocą szczególnej łaski i przywileju wszechmocnego Boga, mocą przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego – została zachowana nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, jest prawdą przez Boga objawioną i dlatego wszyscy wierni powinni w nią wytrwale i bez wahania wierzyć”.

Tradycja

„Niewiasta obleczona słońcem” to najbardziej znany wizerunek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej. Taki obraz Matki Bożej jest wzorowany na opisie pochodzącym z Apokalipsy św. Jana. Wschodnia ikonografia przedstawia rodziców Maryi – św. Joachima i św. Annę przed Złotą Bramą w Jerozolimie. W Kościele katolickim podczas obchodów uroczystości chętnie przypomina się pieśń, której słowa pomagają pojąć świętość zawartą w człowieczeństwie Maryi – „Była cicha i piękna jak wiosna, żyła prosto, zwyczajnie jak my, Ona Boga na świat nam przyniosła…”. Gdy śpiewamy tę maryjną pieśń, widzimy dobrą, ciepłą i pokorną twarz z delikatnym uśmiechem. Żyła „jak my”, choć nie wiedziała, że Bóg wyznaczył dla niej rolę wyjątkową i z tego powodu ocalił Ją przed grzechem pierworodnym.

Tagi:
Niepokalane Poczęcie

Reklama

Piotrków zawierzony Niepokalanemu Sercu Maryi

2018-12-08 20:41

Anna Skopińska

Miasto, władze samorządowe, instytucje i mieszkańcy Piotrkowa Trybunalskiego zostali dziś zawierzeni Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Akt zawierzenia odczytał prezydent Krzysztof Chojniak. Po nim dziekan dekanatu piotrkowskiego ks. Stanisław Nowacki zawierzył Maryi wszystkie parafie, kapłanów, osoby konsekrowane i wiernych świeckich.

Maria Niedziela/Niedziela

Uroczystość odbyła się w kościele Najświętszego Serca Jezusowego. Zawierzenie to efekt ponad trzyletnich starań grup i wspólnot zrzeszonych w piotrkowskim Forum Ruchów Katolickich. - wasze inicjatywy, modlitwy, posty, upór i determinacja pomogły – podkreślał dziekan i zarazem proboszcz parafii – dziękuję, że nie odpuściliście – dodał. Uroczystość, która odbyła się w Godzinie Łaski, zgromadziła w świątyni rzeszę wiernych, przedstawicieli parlamentu i władz samorządowych miasta, radnych rady miejskiej oraz kapłanów piotrkowskich parafii. W akcie zawierzenia prezydent i dziekan prosili by Matka Boża chroniła miasto i mieszkańców regionu piotrkowskiego przed wszelkim złem oraz by wspierała rodziny. Do uroczystości przez dwa kolejne dni przygotowywał wiernych o. Roman Wit z Jasnej Góry.

Maria Niedziela/Niedziela

- Niech ten dzisiejszy akt zawierzenia będzie spoiwem, które pozwoli zakotwiczyć się nam w jej Niepokalanym Sercu, w którym jest moc i siła do prawdziwej wolności człowieka – mówił w homilii paulin z Jasnej Góry. I przedstawił zgromadzonym na uroczystej Eucharystii pod przewodnictwem dziekana dekanatu piotrkowskiego – ks. Stanisława Nowackiego – historię naszego narodu od czasu oblężenia Jasnej Góry w 1655 roku i ślubów króla Jana Kazimierza we Lwowie rok później. O. Roman Wit podkreślał związek Matki Bożej z naszym narodem i to, ze przy Niej zawsze byliśmy wolni. Przywołał postaci kard. Augusta Hlonda, kard. Stefana Wyszyńskiego i Karola Wojtyły.

Mówił też o pokusach, które na nas czyhają i zakotwiczeniu przy Maryi, które pozwala się im przeciwstawić. - Maryja zawsze łączyła naród – nigdy nie dzieliła, dlatego wszystko co robimy musimy czynić w jedności – podkreślał. Na zakończenie Mszy św. w kaplicy Matki Bożej odczytano akt zawierzenia. Na kolanach zrobił to prezydent miasta oraz ksiądz dziekan. Wierni przyjęli zawierzenie oklaskami. Potem modlili się indywidualnie przed obrazem Maryi prosząc o łaski dla swoich bliskich i powierzając się Jej opiece.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dk. Sadowski: diakonat stały to moje powołanie

2019-08-16 13:38

Maria Czerska / Warszawa (KAI)

„Jestem diakonem i jestem szczęśliwy” – deklaruje niezmiennie dk. Bogdan Sadowski, pierwszy diakon stały w archidiecezji warszawskiej i trzeci w Polsce. Wyświęcony został dziesięć lat temu, 9 sierpnia 2009 r. W rozmowie z KAI dk. Sadowski opowiada o tym, czym jest diakonat stały i o swoim doświadczeniu na tej drodze.

Al. Daniel Rynkiewicz

Maria Czerska (KAI): Księże diakonie? Panie diakonie?

Dk. Bogdan Sadowski: Najlepiej po prostu „diakonie”. Tak jest najbezpieczniej. Zadawać pytania można w formie: „Czy diakon uważa, że…?”.

- A zatem - napisał diakon pięć lat temu, po pięciu latach od święceń „Jestem diakonem i jestem z tego powodu szczęśliwy”. Czy nadal?

- Tak! To jest moja droga – marzenie życia. Zawsze byłem blisko ołtarza i w zasadzie zawsze myślałem o tym, by być duchownym. Poważnie rozważałem pójście do seminarium. Zawarłem nawet prywatną „umowę” z Panem Bogiem, że o ile nikogo nie poznam do zakończenia studiów, to wstępuję. Sprawa wydawała się oczywista, bo nie miałem zamiaru nikogo szukać. A jednak poznałem moją żonę i to w okolicznościach, które nie mogły być przypadkowe… Jesteśmy razem już czterdzieści lat. Jeszcze w czasie studiów dowiedziałem się, że Sobór Watykański II przywrócił diakonat stały i że pod koniec lat 70. pierwsi diakoni wyświęceni zostali w Niemczech. Zaraz napisałem list do nowo mianowanego arcybiskupa warszawskiego, Józefa Glempa – mam na to świadków! – że gdyby taka możliwość pojawiła się również w Polsce, proszę, by wzięto pod uwagę moją kandydaturę. Czekałem ok. trzydziestu lat, ale się doczekałem! Wyświęcony zostałem 9 sierpnia w Magdalence przez abp. Kazimierza Nycza na pierwszego diakona stałego archidiecezji i metropolii warszawskiej. Byłem trzeci w Polsce.

- Kto to jest diakon stały?

- Przede wszystkim poprzez święcenia staje się osobą duchowną. Diakonat to pierwszy stopień sakramentu święceń. Warto podkreślić, że w Kościele katolickim, mówiąc poprawnie, jest sakrament święceń, który obejmuje 3 stopnie: diakonat, prezbiterat i episkopat (biskupstwo). Diakonów można podzielić na żonatych i celibatariuszy. Nieżonaci kandydaci na diakonów w momencie święceń zobowiązują się do życia w celibacie. Mogą oczywiście być diakonami stałymi, ale w Polsce najczęściej jest to diakonat przejściowy, po którym następują święcenia kapłańskie.
Diakon stały musi mieć wykształcenie teologiczne i odpowiednie przygotowanie duchowe. W przypadku żonatych mężczyzn wymagany jest wiek minimum trzydzieści pięć lat, pięć lat stażu małżeńskiego i pisemna zgoda małżonki. Jesteśmy trochę na granicy „świata duchownych” i „świata świeckich”. Prowadzimy normalne życie, mamy dzieci, chodzimy do pracy i jednocześnie pełnimy posługę przy ołtarzu.

- Co tak naprawdę robi diakon stały?

- Najważniejsze jest asystowanie prezbiterowi (szczególnie biskupowi) w celebracjach Eucharystii. Diakon nie może oczywiście odprawiać Mszy św., to zarezerwowane jest dla kapłanów. Nie może też słuchać spowiedzi i udzielać sakramentu namaszczenia chorych. Może natomiast odprawiać nabożeństwa, błogosławić małżeństwa, głosić kazania, udzielać Komunii świętej i chrztów oraz prowadzić pogrzeby – tym się właśnie zajmuję.
Rozpocząłem swoją posługę w parafii w Magdalence. Tam byłem zaangażowany m.in. w prowadzenie grup, rekolekcji, głoszenie konferencji przed ślubem, czy przed chrztem, itp. Następnie przeniosłem się do parafii Matki Bożej Różańcowej w Piasecznie (uzyskując nota bene pierwszy w historii Kościoła w Polsce dekret biskupi przenoszący diakona stałego z parafii do parafii). Tam oprócz szeregu innych zaangażowań bardzo często pomagałem przy celebracji chrztu św. Tych chrztów było w Piasecznie bardzo dużo – bywało i kilkanaście na jednej Mszy św. Teraz posługuję w parafii Opatrzności Bożej w warszawskim Wilanowie. Z uwagi na specyfikę tego miejsca wizyty duszpasterskie trwają tam cały rok i wraz z kapłanami z tej parafii chodzę po domach. Zapukałem już do ok. 6 tys. mieszkań. Przyjęto mnie mniej więcej w 1/3, odbyłem więc ok. 2 tys. rozmów.

- Jakie znaczenie ma to, że „po kolędzie” chodzi diakon, a nie kapłan?

- Chodzę w stroju duchownym, w sutannie i z koloratką, więc ludzie widzą księdza. Nie muszę się tłumaczyć. Nikt nie myśli, że jestem świadkiem Jehowy. Wizyty są zresztą ogłaszane i zapowiadane w parafii. W większości przypadków spotykam się z ogromną życzliwością i te rozmowy są dla mnie bardzo miłe.
Przeważają ludzie młodzi, często przyjezdni. Zachowują pewną obrzędowość katolicką, mają w domu święte obrazy, ale żyją bardzo często bez sakramentów, bez ślubu i to im w większym stopniu nie przeszkadza. Ta wiara nie bardzo przekłada się na relację osobową z Bogiem, na życiowe wybory.
Wizyta jest okazją do rozpoczęcia głębszej rozmowy i o dziwo – taka rozmowa jest chętnie podejmowana. Ma to ogromny sens, bo w bardzo wielu przypadkach ludzie zupełnie nie wiedza, że mogą dążyć do uregulowania swojej sytuacji, np. stwierdzenia nieważności poprzedniego, zawartego w Kościele małżeństwa, nawet w okolicznościach, gdy małżeństwo to wydaje się ewidentnie nieważnie zawarte.
Czasem potrzebna jest też pewna zachęta, gdy ludzie żyją bez ślubu, nie mając żadnych przeszkód do przyjęcia sakramentu. Wielką radością są dla mnie sytuacje – wiem o dwóch takich przypadkach – gdy rozmowa ze mną stała się taką pozytywną inspiracją. Byłem na jednym z tych ślubów.

- Parafianie nie dowiadują się, że odwiedził ich diakon stały?

- Ależ tak, często mówię o tym! Zwykle zaczyna się od zagadkowych spojrzeń na moją obrączkę. Wyjaśniam wtedy, że mam żonę i święcenia diakonatu i że jest taka możliwość w Kościele katolickim. To zwykle spotyka się z bardzo pozytywnym przyjęciem, czasem wręcz z entuzjazmem. No i zaczynają się narzekania na celibat. A ja – to nawet trochę zabawne – występuję jako obrońca celibatu. Mówię, że to jest wybór. Nikt nikogo do tego nie zmusza. Ale taka droga ma ogromną wartość, ogromny sens. Natomiast mój przykład pokazuje, że Kościół stwarza przestrzeń dla duchowego zaangażowania żonatych mężczyzn.

- Co na to wszystko żona?

- Kiedy zdarza jej się narzekać na jakieś kolejne moje zadania związane z diakonatem, mówię: „Kochanie, sama na to wyraziłaś zgodę, mam to na piśmie”. A poważnie – to nigdy nie był między nami problem. Ja „zawsze” byłem ministrantem, lektorem. Od czasów narzeczeńskich rzadko kiedy na Mszy św. siedzieliśmy razem w ławce. Nie zostałbym zresztą dopuszczony do święceń, gdyby żona nie wyraziła na nie pisemnej zgody, ze świadomością wszystkich tego konsekwencji.
Diakonat to radość nie tylko dla mnie, ale i dla całej rodziny. Przewodniczę wielu uroczystościom religijnym w rodzinie. Sam ochrzciłem wszystkich pięciu moich wnuczków.

- Jak świętował diakon swoją rocznicę?

- Byłem na Mszy św. odprawianej w mojej intencji w Świątyni Opatrzności Bożej.
rozmawiała Maria Czerska
Bogdan Sadowski – ur. 1956 r., absolwent historii sztuki kościelnej na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, dziennikarz i publicysta, wieloletni pracownik TVP i TV Puls, redaktor naczelny polskiej edycji MAGNIFICAT; od 2004 członek Zespołu KEP ds. Transmisji Mszy św. w Telewizji; pierwszy diakon stały w archidiecezji warszawskiej.
***
Historia diakonatu stałego, jako posługi o charakterze sakramentalnym mężczyzn żonatych lub zobowiązujących się do życia w celibacie sięga czasów apostolskich. Do V w. w Kościele zachodnim diakonat był instytucją kwitnącą, a jego rolę i pozycję potwierdzały liczne sobory oraz praktyka kościelna. W następnych wiekach, z różnych powodów, diakonat zanikł, stając się jedynie stopniem przejściowym do kapłaństwa. W XVI w. Sobór Trydencki dążył do wskrzeszenia tego urzędu, lecz nie powziął żadnych konkretnych uchwał w tej sprawie.
Ostatecznie posługa ta przywrócona została przez Sobór Watykański II w Konstytucji dogmatycznej o Kościele „Lumen Gentium”. Wskazania Soboru wypełnił Paweł VI ogłaszając 18 kwietnia 1967 r. motu proprio "Sacrum diaconatus ordinem" z ogólnymi normami przywrócenia diakonatu stałego.
Pierwszych pięciu żonatych mężczyzn wyświęcono na diakonów w 1968 r. w katedrze w Kolonii. Diakonat stały jest dziś integralną częścią Kościołów katolickich wszystkich kontynentów i odgrywa w nich znaczącą rolę, szczególnie w Ameryce Północnej i Europie Zachodniej. Obecnie na świecie posługuje ponad 45 tys. stałych diakonów w 129 krajach. W Europie Środkowo-Wschodniej, w tym także w Polsce, posługa diakona stałego była jednak do niedawna prawie nieznana. Pierwszy diakon stały, Andrzej Chita, wyświęcony został w 1993 r. w diecezji przemyskiej (obecnie archidiecezji przemysko – warszawskiej) obrządku bizantyjsko – ukraińskiego. Polscy biskupi wprowadzili diakonat stały w Kościele rzymskokatolickim w 2001 r. Pierwsze święcenia odbyły się w 2008 r.
Do dziś w Polsce wyświęcono w Polsce 33 stałych diakonów rzymskokatolickich, 29 żonatych i 4 celibatariuszy, w tym 2 zakonników, którzy podjęli posługę poza granicami Polski. Pozostali wyświęceni zostali w diecezjach: opolskiej, ełckiej, katowickiej, szczecińsko – kamieńskiej, warszawskiej, gliwickiej, toruńskiej i pelplińskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Gądecki: prorocy mówiący prawdę są obrzucani błotem

2019-08-18 19:11

ms / Chojno (KAI)

- Dziś prorocy także są obrzucani błotem, gdy tylko ośmielą się powiedzieć prawdę zobowiązującą do nawrócenia i przemiany tak w życiu osobistym, jak i w życiu publicznym. Trzeba więc ich oczernić, aby stracili autorytet i zamilkli – powiedział abp Stanisław Gądecki w homilii podczas Mszy św. na stadionie sportowym w Chojnie. Abp Gądecki w nawiązaniu do historii proroka Jeremiasza.

episkopat.news
abp Stanisław Gądecki

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w homilii wygłoszonej na stadionie sportowym w Chojnie w Wielkopolsce nawiązał do historii Proroka Jeremiasza. Mówiąc o agresji wobec Proroków podkreślił, że właśnie „tak postąpiono z bł. Jerzym Popiełuszką, którego najpierw usiłowano zniesławić przy pomocy kłamstw i prowokacji, a gdy to się nie powiodło, związano go i wrzucono do Wisły. Coś podobnego dzieje się teraz z arcybiskupem Jędraszewskim”.

„Dlaczego prorok bywa prześladowany? Bo przekazuje ludziom to, co mu Bóg powiedział, a nie to, co ludzie pragną usłyszeć. Ludzie zazwyczaj nie wierzą w proroctwa, które nie potwierdzają ich własnej opinii” – mówił abp Gądecki.

Nawiązując do słów Jezusa, że przyszedł dać ziemi rozłam, metropolita poznański zauważył, że główną przyczyną sprzeciwu wobec Ewangelii jest brak zgody na miłość, która jest wymagająca. „Ona nie pozwala nam na neutralność. Nie można dwom panom służyć. Miłość domaga się zajęcia stanowiska i żąda odpowiedzi. Kto jest z prawdy, ten słucha głosu Chrystusa, kto z prawdy nie jest, ten nie słucha Jego głosu” – mówił abp Gądecki.

Metropolita poznański zauważył także, że miłość domaga się wolności od grzechu i zła. „Rozłam nie oznacza nienawiści do grzeszników, gdyż ta jest sprzeczna z Jezusowym przykazaniem miłości. Rozłam oznacza jedynie oddzielenie od grzechu i stanięcie po stronie dobra” – podkreślił abp Gądecki.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski przestrzegł w związku z tym przed traktowaniem chrześcijaństwa jako religii świętego spokoju i zbioru przyzwyczajeń. „Posiadamy w historii zbawienia wiele przykładów niezachwianej wiary. Mamy dookoła nas mnóstwo świadków wiary i wytrwałości wspierających nas, dodających nam odwagi i sił. Tymi świadkami są patriarchowie i prorocy, święci i błogosławieni, którzy ukończyli już bieg swego ziemskiego życia, wiary ustrzegli i otrzymali wieniec zwycięstwa” – zauważył metropolita poznański.

Abp Gądecki odwiedził parafię pw. Chrystusa Króla w Chojnie z okazji stulecia jej powstania. W ramach uroczystości jubileuszowych odbyły się tam m.in. zawody wędkarskie, spotkanie najstarszych mieszkańców Chojna, upieczono także specjalny tort jubileuszowy dla wszystkich uczestników parafialnego święta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem