Reklama

Niedziela Kielecka

Archiopactwo zakonu cystersów w Jędrzejowie

Cystersi wybrali Jędrzejów

2013-12-12 10:54

Niedziela kielecka 50/2013, str. 4-5

[ TEMATY ]

zakon

T.D.

Opactwu w Jędrzejowie przysługuje wyjątkowy tytuł: archiopactwa, który oznacza, że tutaj w Jędrzejowe – dawnej Brzeźnicy – powstała pierwsza na ziemiach polskich cysterska wspólnota braci, inspirując zarazem powstanie miasta. Kilkaset lat nie pozostało bez wpływu na codzienność cysterskiej wspólnoty, ale korzystanie z interentu, organizowanie koncertów czy praca w szkole, nie przysłaniają mnichom naczelnej zasady ich życia monastycznego: ora et labora. Bracia przekonują, że istotę tego życia stanowi odnajdywanie Boga wszędzie i we wszystkim. „Wszelkie przedmioty i w ogóle wszystko w klasztorze traktuj jakby to były naczynie święte” – uczył św. Benedykt. Według tych zasad stara się żyć 20 braci w Jędrzejowie.

Bogactwo średniowiecza

Historia kościoła cysterskiego w Jędrzejowie rozpoczęła się w XII wieku. – Janik z Gryfitów, arcybiskup gnieźnieński, wraz ze swoim bratem Klemensem ufundowali w Brzeźnicy kościół i klasztor. Ojcowie przybyli tu z burgundzkiego opactwa Morimond. Od samego początku podjęli swoje obowiązki zakonne oraz, zgodnie z zasadą ora et labora, działalność gospodarczą, intelektualną, krzewiąc kulturę agrarną. Założyli także najstarszy w Polsce szpital przyklasztorny (1152 r.)

Nurt intelektualny nasilił się zapewne po wstąpieniu w 1218 r. do wspólnoty zakonnej bp. Wincentego Kadłubka – historiografa, kronikarza, człowieka wielkiej kultury, który wcześniej – w 1210 r. jako biskup krakowski konsekrował kościół cysterski w Jędrzejowie (wówczas Brzeźnicy). Kto wie, czy nie wtedy zapragnął porzucić biskupie splendory i ważną funkcję u boku króla…? Wkrótce w 1218 r. przywędrował pieszo do Jędrzejowa, aby już do końca swych dni być mnichem. Życie monastyczne cystersów kwitło w zasadzie aż do XV wieku. Po okresie chwilowej stagnacji w XVI wieku, po 1580 roku opactwo jędrzejowskie na nowo odzyskało swoje znaczenie i funkcjonowało nieprzerwanie do czasów rozbiorów. Cystersi podtrzymywali tradycje muzyczne, a obok własnego studium filozoficzno-teologicznego prowadzili szkołę podstawową i podwydziałową. W okresie Księstwa Warszawskiego jędrzejowski klasztor objęty był wzmożonym nadzorem. – Czy można ocenić, jak wielu mnichów budowało ten kilkusetletni dorobek? – Gdyby dokładnie przestudiować kroniki, kto wie… My, cystersi, w początkach istnienia naszego zakonu nie przywiązywaliśmy jednak wagi do statystyk ani do pochówku ciała, stąd brak dokładnych danych z pierwszych wieków. Mnichów chowano za ścianą prezbiterium – bardzo skromnie, nieraz bez trumny – wyjaśnia o. Jan.

Reklama

Od kasaty do parafii

W 1819 r. car Aleksander I przeprowadził kasatę opactwa cystersów, które wówczas liczyło ok. 50 mnichów. Przebywali oni tutaj do 1855 r., kiedy to zmarł ostatni z cystersów. Obiekt pocysterski był potem m.in. w rękach reformatów.

Bp Augustyn Łosiński wychodząc naprzeciw pilnej potrzebie restauracji dziedzictwa cystersów, 19 lipca 1913 r. erygował parafię diecezjalną pw. bł. W. Kadłubka przy kościele pocysterskim, wydzieloną z parafii Świętej Trójcy, prowadzoną przez księży diecezjalnych. Cystersi wrócili do Jędrzejowa dopiero w 1946 r. i od tego czasu prowadzą parafię przy swoim kościele. Po II wojnie światowej opactwo było zasilane personalnie przez mnichów z opactwa szczyrzyckiego. W 1953 r. klasztor jędrzejowski został podniesiony do rangi przeoratu, a w 1989 r. nadano mu ponownie rangę opactwa.

W cysterskiej wspólnocie

Przez długie stulecia bracia rozpoczynali dzień o 2-3 rano. Teraz – ze względu na obowiązki duszpasterskie, które wymagają koncentracji w godzinach dopołudniowych (np. katecheza) – wstają o godzinie 5. W 20 minut później spotykają się w kaplicy – na godzinie czytań, rozmyślaniach, jutrzni, po której jest Msza św. konwentualna w kościele. Po śniadaniu o godz. 7 rozchodzą się do swoich obowiązków. Kilu cystersów pracuje w szkołach (w SP nr 3, Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych, w filiach w okolicznych wioskach), jeden z braci jest kapelanem szpitalnym, inni pracują w klasztorze. Jaka to praca? Drobne naprawy, kancelaria, ale i koordynowanie wielkich projektów remontowych; rąbanie drzewa i – jak przed wiekami – uprawa ziemi. Jędrzejowskie opactwo nadal posiada ok. 15 hektarów, z czego większość jest przeznaczona pod uprawę paszy dla zwierząt tradycyjnie będących na wyposażeniu klasztoru. Następnie mnisi spotykają się w kaplicy o 12. 45 na modlitwie południowej i o 13 – na obiedzie, po którym jest godzinna rekreacja, przeznaczona na wymianę myśli i doświadczeń we wspólnocie. Od 17. 30 do Nieszporów jest czas wolny. O 19 kolacja, potem rekreacja, a o 20 – kompleta i czytanie duchowe. O 20 silentium – nad klasztorem zapada cisza… Nie oznacza to, że wszyscy już śpią; część braci czyta, medytuje, modli się, ale milkną rozmowy i nikt nie opuszcza swojej celi. Zdrowy, wypraktykowany przez wieki rytm: ora et labora.

Zdaniem o. Jana, także duszpasterstwo parafialne zachowało rys cysterski, który przejawia się w animowaniu wydarzeń kulturalnych, z unikaniem aktywizmu, akcyjności. Znamienną cechą jest także brak akcji powołaniowych, bo o powołania cystersi po prostu się modlą. W Polsce obecnie żyje ok. 140 cystersów.

Bracia są także przywiązani do miejsca posługi; ci, którzy złożyli śluby w Jędrzejowie, w murach opactwa będą oczekiwać na zmartwychwstanie. Klasztor od 9 lat posiada również filię za kołem podbiegunowym w Norwegii, gdzie żyje trzech cystersów.

W murach archiopactwa

Kościół i klasztor to jedna z wyjątkowych pereł regionu, miejsce, które pozostaje atrakcyjne dla turystów, a dla pielgrzymów wciąż jest kolebką monastycznej duchowości, z murami przesiąkniętymi modlitwą setek ojców, z posadzką noszącą ślady stóp postaci w białych habitach… Kościół jest późnoromański w zrębie, z przekształceniami gotyckimi i barokowymi. Przylega do niego klasztor (najstarsze jego skrzydło wybudowano w I poł. XIII wieku), przebudowywany wraz z kościołem.

Do wnętrza późnoromańskiego kościoła wejdziemy przez kamienny barokowy portal i staniemy w nawie głównej – przed nami późnobarokowy ołtarz Wniebowzięcia NMP, czczonej przez cystersów na całym świecie. Dodatkowo – siedem ołtarzy bocznych. W zachodnim murze zachowano fragmenty świątyni romańskiej sprzed 1140. Wśród wartych uwagi zabytków są na pewno unikatowe w skali europejskiej, doskonale zachowane organy z połowy XVIII wieku. Znawcy określają je jako arcydzieło polskiej sztuki organmistrzowskiej. Instrument powstał w latach 1745-1754, zbudowany przez organmistrza Józefa Sitarskiego, ma 42 głosy. Organy mają cztery klawiatury ręczne. Stół gry wbudowany jest w podstawę prospektu. Czwarta klawiatura jest wysuwana spod manuału i pełni funkcję transponującą o ton wyżej, co jest niezwykle rzadko spotykanym rozwiązaniem. Kute w brązie klucze rejestrowe są unikalne w Europie. Wszystkie oryginalne rozwiązania mechaniczne instrumentu zachowały się do dziś w stanie niezmienionym. Spuścizna organowa i muzyczne tradycje spowodowały doroczną, od 1993 r. – organizację koncertów muzyki organowej i kameralnej, które odbywają się w wakacyjne soboty z udziałem największych mistrzów.

Perły wymagają troski i zachodu, stąd konsekwentne remonty, które realizuje cysterska wspólnota, począwszy od wyjątkowych organów przez wspaniałe prezbiterium, które w pełni odzyskało blask. Dzięki temu klasztor wypiękniał w ostatnich latach. – Staramy się o dotacje unijne i ministerialne, dzięki czemu sukcesywnie restaurujemy poszczególne fragmenty obiektu klasztorno-kościelnego. W 2013 r. wyremontowaliśmy skrzydło południowe – wyjaśnia o. Jan. Podobnie transept i jeden z krużganków. Gruntowny remont przeszły także piwnice.

Wybrał habit mnisi

W cysterskim kościele jest jeszcze jedno ogromnie ważne miejsce, dedykowane bł. Wincentemu Kadłubkowi. W centrum późnobarokowej kaplicy znajduje się jego ołtarz grobowy (ok. 1764). Na postumencie, wsparta na czterech srebrnych orłach – trumienka z relikwiami. Ściany zdobią obrazy przedstawiające Błogosławionego (który na piechotę wędruje z królewskiego Krakowa do Brzeźnicy), wota, pamiątkowe płyty i piękna lampka wieczysta. To właśnie Wincenty wprowadził zwyczaj palenia wiecznej lampki, praktykowany dziś na całym świecie. Tutaj od wieków spieszą wierni ufni w orędownictwo biskupa, który wolał być mnichem.

Wincenty Kadłubek przyszedł na świat ok. 1150 r. w Karwowie k. Opatowa, w rycerskim rodzie Różyców. Uczył się w pobliskiej Stopnicy, w katedralnej szkole krakowskiej, a studia w Paryżu i Bolonii zakończył tytułem magistra. Był kapelanem i doradcą panujących, scholastykiem katedralnej szkoły krakowskiej i kolegiaty w Sandomierzu. W 1208 r. został biskupem krakowskim w czasach burzliwych walk sukcesyjnych. Był prawdziwym Europejczykiem, światłym, wykształconym historiografem i kronikarzem, zwolennikiem reform w ówczesnym Kościele polskim i w kraju. Admirator św. Bernarda, czciciel św. Floriana i Stanisława Szczepanowskiego, był zarazem człowiekiem wielkiej maryjności.

Jego niespodziewana rezygnacja z biskupstwa, beneficjów i zaszczytów wzbudziła wiele emocji, sami cystersi byli poruszeni jego decyzją. W miejscowości Sudół (dzisiaj w pobliżu Jędrzejowa) powitał go opat Teodoryk wraz z francuskimi współbraćmi. Miejsce to upamiętnia Kopiec Spotkania, przy którym po dziś dzień koncentruje się wiele cysterskich uroczystości.

Do relikwii bł. Wincentego od blisko ośmiu wieków pielgrzymują pątnicy. Wśród nich byli polscy królowie i książęta, był kard. Stefan Wyszyński, który nazwał Wincentego „wychowawcą narodu” i kard. Karol Wojtyła, który dał mu miano „ojca kultury polskiej”.

Bł. Wincenty Kadłubek jest drugim patronem diecezji kieleckiej oraz patronem miasta Jędrzejowa. Jego relikwie powędrowały stąd do ponad 40 polskich i zagranicznych kościołów.

Wydarzeniem w życiu cysterskiej wspólnoty w Polsce stało się wznowienie w 2012 r. starań kanonizacyjnych – na wniosek opactwa i samorządu Jędrzejowa, dzięki wsparciu kard. Stanisława Dziwisza. Został wówczas powołany postulator ds. kanonizacyjnych, o. dr Ignacy Rogusz ze Szczyrzyca. Cystersi codziennie modlą się o kanonizację tego, który stolicę biskupią zamienił na klasztorną celę, a niezłomnym duchem, wiarą i dziełem życia dodał splendoru cysterskiej wspólnocie i miastu.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Sprawa kasacyjna ws. zadośćuczynienia od chrystusowców odwołana

2019-12-18 07:08

[ TEMATY ]

zakon

Paweł Bugira

Sprawa kasacyjna ws. zadośćuczynienia od chrystusowców została odwołana z powodu wniesienia przez pełnomocnika ofiary byłego ks. Romana B. wniosku o wyłączenie sędziów – poinformował KAI ks. Marek Grygiel, rzecznik chrystusowców. We wrześniu Sąd Najwyższy postanowił, że zajmie się rozpatrzeniem skargi kasacyjnej od wyroku przyznającego milion zł zadośćuczynienia na rzecz ofiary wydalonego już ze stanu kapłańskiego i ze zgromadzenia zakonnego Romana B. Były kapłan dopuścił się przed laty wielokrotnego molestowania i zgwałcenia małoletniej Katarzyny.

„Zgodnie z zarządzeniem z dnia 17 grudnia 2019 r. odwołano rozprawę w sprawie II CSK 124/19 z powodu wniesienia przez pełnomocnika powódki w dniu 11 grudnia 2019 r. wniosku o wyłączenie sędziów (wniosek podlega rozpoznaniu zgodnie z procedurą przewidzianą w art. 52 § 2 k.p.c.)” - poinformował KAI ks. Marek Grygiel, rzecznik chrystusowców.

Decyzję o skierowaniu skargi kasacyjnej do rozpoznania na rozprawę podjęto w ramach jej wstępnej kontroli, tzw. przedsądu, miała się ona odbyć 20 grudnia 2019 r.

Uzasadnienie przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpatrzenia nie jest znane. Wyrok w sprawie zadośćuczynienia na rzecz ofiary b. księdza Romana B. zapadł w styczniu ub. roku i był nieprawomocny. Towarzystwo Chrystusowe złożyło w tej sprawie apelację.

Mec. Krzysztof Wyrwa, pełnomocnik Towarzystwa Chrystusowego wyjaśniał, że na gruncie obowiązujących przepisów prawa w Polsce nie można przenosić odpowiedzialności za te czyny (w tym cywilnej odszkodowawczej) ze sprawcy na kościelne osoby prawne. Sprawcy tych czynów dopuszczają się ich na własny rachunek i ponoszą osobistą odpowiedzialność przed ofiarami,które skrzywdzili oraz przed prawem”.

Dodał przy tym, że w sprawie czynów karalnych, których dopuściły się osoby duchowne, należy podkreślić, że stanowisko Kościoła i podejście prawne nie zmieniły się. “Takie czyny są haniebne i winny być ścigane, a ich sprawcy ukarani” – podkreślił mec. Wyrwa.

Decyzję sądu pierwszej instancji o zasądzeniu zadośćuczynienia podtrzymał 2 października ub. roku Sąd Apelacyjny w Poznaniu.

W apelacji przyznano pełnoletniej dziś kobiecie 1 mln zł zadośćuczynienia z ustawowymi odsetkami od 7 maja 2016 r., kwoty 16 tys. zł tytułem comiesięcznej renty za okres od maja 2016 r. do grudnia 2017 r. oraz 800 zł renty miesięcznie płatnej począwszy od stycznia 2018 r. W rozmowie z KAI mec. Krzysztof Wyrwa potwierdził wówczas, że Towarzystwo Chrystusowe zdecydowało się nie tylko wypłacić 1 mln zł zadośćuczynienia, ale też zrealizować całe wykonanie wyroku, które zostało określone prawomocnym orzeczeniem Sądu Apelacyjnego.

“Wyrok był prawomocny. Gdybyśmy nie uregulowali tej należności, strona przeciwna mogłaby wnieść sprawę do komornika. Spowodowałoby to kilkanaście procent dodatkowych opłat komorniczych. W związku z tym wyrok wykonaliśmy” – dodał.

Ks. Roman B. został aresztowany w czerwcu 2008 po tym, jak rok wcześniej jego ofiara, małoletnia dziewczynka, opowiedziała o molestowaniu seksualnym, w tym wielokrotnym zgwałceniu przez księdza. Kapłan został skazany w 2009 r. na osiem lat więzienia. Jego obrońcy odwołali się od decyzji sądu i sprawa trafiła do ponownego rozpatrzenia.

Według doniesień medialnych, w sądzie duchowny przyznał się do kilkudziesięciu przestępstw seksualnych, ale zaprzeczył biciu ofiary i planowaniu działań z góry. Sąd podjął wówczas decyzję o zmniejszeniu kary do 4,5 roku leczenia psychiatrycznego na oddziale szpitalnym w zakładzie karnym. W 2010 r. wyrok został złagodzony o pół roku. Ksiądz wyszedł na wolność dwa lata później.

Po wyjściu z więzienia wrócił do zgromadzenia. “Ksiądz Roman od czasu zakończenia odbywania zasądzonej kary więzienia przebywa w domu zakonnym naszego zgromadzenia w Puszczykowie. Jest to dom księży emerytów i ks. Roman pomaga tam starszym współbraciom spełniając codzienne posługi” – informował w styczniu 2017 r. generał chrystusowców ks. Ryszard Głowacki w odpowiedzi na list abp. Stanisława Gądeckiego.

Przełożony chrystusowców zapewniał też w liście, że ks. Roman został zawieszony we wszystkich czynnościach duszpasterskich i tego zakazu przestrzega, nie prowadząc żadnej działalności kapłańskiej w parafiach, nie katechizuje, ani nie ma kontaktu z dziećmi i młodzieżą, a kaplica w Puszczykowie nie jest kaplicą publiczną.

“W Towarzystwie Chrystusowym nie ma absolutnie żadnego przyzwolenia na tego typu działania, bądź ukrywanie czynów przestępczych tak bardzo sprzeniewierzających się powołaniu kapłańskiemu i zakonnemu. Mamy nadzieję, że nigdy więcej taka sytuacja się u nas nie powtórzy” – podkreślił ks. Ryszard Głowacki.

W tym samym liście generał chrystusowców poinformował, że zgodnie z poleceniem Stolicy Apostolskiej, wobec ks. Romana B. został wszczęty kanoniczny proces karno-administracyjny. KAI zwróciła się z pytaniem do Towarzystwa Chrystusowego o stan procesu. Jak poinformował ks. Jan Hadalski TChr, rzecznik prasowy Towarzystwa Chrystusowego, administracyjny proces karny ks. Romana B. zakończył się wydaleniem go ze stanu duchownego. Dekret wydalający został wystawiony 19 grudnia 2017 r.

Oddzielny proces dotyczył wydalenia ze zgromadzenia – tu dekret wydalający nosi datę 25 czerwca 2018 r. Roman B. nie jest więc już ani osobą duchowną, ani członkiem Towarzystwa Chrystusowego.

CZYTAJ DALEJ

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Niedziela łowicka 6/2003

[ TEMATY ]

ksiądz

kapłan

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Patriarcha Teofil: zagrożenie dla status quo Jerozolimy

2020-01-19 16:30

[ TEMATY ]

Jerozolima

Ks. Julian Nastałek

Makieta świątyni jerozolimskiej w czasach Jezusa, Muzeum Izraela w Jerozolimie

Przedstawiciele Kościoła anglikańskiego spotkali się w Jordanii z prawosławnym patriarchą Jerozolimy. Teofil III przyznał, że istnieje niebezpieczeństwo dla status quo tego miasta ze strony radykalnych grup osadników, którzy zagrażają obecności dziedzictwa chrześcijańskiego. Podziękował anglikanom za wsparcie i solidarność.

„Stoimy przed bezprecedensowym zagrożeniem ze strony radykałów, którzy aktywnie dążą do osłabienia wielokulturowego, wieloetnicznego i wielowyznaniowego krajobrazu Jerozolimy” – powiedział Teofil III, mówiąc o osadnikach żydowskich, którzy wykupują nieruchomości we wschodniej Jerozolimie. „Sytuacja może doprowadzić do zakłóceń w dostępie pielgrzymów i lokalnych chrześcijan do bazyliki Grobu Bożego” – dodał.

Zauważył, że w stawieniu czoła trudnościom bardzo pomocna jest jedność Kościołów i wspólnot chrześcijańskich Ziemi Świętej oraz wsparcie przywódców religijnych z całego świata. „Atak na jedną z naszych wspólnot jest atakiem na nas wszystkich” – powiedział patriarcha. Zapewnił, że wspólnota anglikańska i Kościół prawosławny cieszą się wielowiekowym związkiem, który jest ważny dla obu stron. „Przez pokolenia byliśmy dla siebie nawzajem wyjątkowym wsparciem” – powiedział.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję