Reklama

Lazaryci – kontynuatorzy dzieła św. Łazarza

2013-12-12 10:54

Dorota Zańko
Edycja rzeszowska 50/2013, str. 6

Archiwum ks. Pawła Samborskiego

Ksiądz Paweł Samborski, wikariusz w parafii pw. bł. Karoliny Kózki w Rzeszowie został kapelanem Wojskowego i Szpitalnego Zakonu św. Łazarza z Jerozolimy. Ta organizacja już niebawem swe struktury oficjalnie zawiąże w diecezji rzeszowskiej. Kim są lazaryci? Zakon Rycerzy i Szpitalników św. Łazarza z Jerozolimy jest jedną najstarszych chrześcijańskich instytucji szpitalnych. Dziś tworzą go osoby oddane życiu w zgodzie z zasadami chrześcijańskiej wiary i miłosierdzia wobec innych, zarówno duchowni – przeorzy i kapelani, jak i świecy – kawalerowie i damy.

Historia tego zgromadzenia jest niezwykle bogata. Zakon św. Łazarza powstał w 1098 r. w Ziemi Świętej, podczas I wyprawy krzyżowej. Swą nazwę wziął od biblijnego Łazarza, patrona trędowatych. Jemu też dedykował większość swych szpitali i kościołów. Początkowo był to zakon szpitalny. Jednak, kiedy konieczna stała się ochrona hospicjów przed rabusiami czy niewiernymi, założona została „milicja” złożona z trędowatych „rycerzy”, pacjentów, u których choroba nie była jeszcze zaawansowana. Z czasem zbrojne ramię zgromadzenia zaczęli tworzyć zdrowi rycerze, którzy uczyli lazarytów sztuki walki. I to za ich sprawą zgromadzanie przekształciło się w zakon rycerski. Do Polski lazaryci przybyli najprawdopodobniej w XIII wieku. Tu, mnisi św. Łazarza zarządzali lazaretami przy większych miastach.

Reklama

Lazaryci na Podkarpaciu

Ideę Zakonu św. Łazarza przyniósł na Podkarpacie w 2004 r. o. Grzegorz, kapucyn pracujący w jednej z krośnieńskich parafii. Udało mu się zebrać grupę wolontariuszy, którzy pomagali w krośnieńskim hospicjum. W 2012 r. krośnieńscy lazaryci zarejestrowali swą organizację jako stowarzyszenie, które dziś liczy ok. 40 wolontariuszy oraz 10 dam i kawalerów – opowiada Jan Szmyd, komandor Komandorii Polskiej Wojskowego i Szpitalnego Zakonu św. Łazarza z Jerozolimy. Na co dzień pełni funkcję komendanta powiatowego PSP w Brzozowie. Zaproszono go na szkolenie dla młodzieżowej drużyny lazarskiej przy OSP w Polance, z zakresu udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej oraz szkolenie z zakresu ochrony przeciwpożarowej. – Ujęła mnie ta młodzież, jej zaangażowanie, pasja, postawa i to, że Zakon nawiązuje do tradycji, która liczy ponad 900 lat – tłumaczy swą decyzję o wstąpieniu w szeregi Szpitalników Jan Szmyd. – Poniekąd ziściło się również moje dziecięce marzenie. Jak każdy chłopiec chciałem zostać rycerzem. Pytany o to, czym stowarzyszenie zajmuje się dzisiaj, mówi: – Nasza działalność polega na uczestniczeniu w akcjach typu „Szlachetna paczka”, „Pola nadziei”, Dzień Dziecka. Mamy regularne dyżury w krośnieńskim hospicjum – 2 razy w tygodniu. W razie potrzeby udzielamy pierwszej pomocy czy też pomagamy w różnego rodzaju zbiórkach, np. środków finansowych dla potrzebujących.

Rzeszowski kapelan lazarytów

Ducha lazaryńskiego ma podtrzymywać i ożywiać świeżo mianowany kapelan Szpitalników, ks. Paweł Samborski. Jest jednym z trzech w Polsce kapłanów – lazarytów. – Nie można służyć chorym, bez tej podbudowy duchowej – mówi. Dlatego jako kapelan będzie kładł duży nacisk na formację duchową lazarytów, na rekolekcje dla świeckich, na różnego rodzaju spotkania. Jako członek Zakonu jest zobowiązany do posługiwania chorym i cierpiącym, niesienia im pomocy, towarzyszenia w trudnych chwilach. – Przeprowadziłem również wiele rozmów z rodzinami chorych – dodaje. Nie ukrywa, że ta posługa jest dla niego okazją do wdzięczności za życzliwość i dobro, którego doświadczył, kiedy 20 lat temu sam ciężko zachorował. Podczas uroczystości inwestytury Komandorii Polskiej, która 17 października odbyła się w Starej Wsi koło Brzozowa, został uroczyście włączony w poczet Zakonu. Podkreślił wtedy, że podstawowym filarem działalności Zakonu Szpitalników jest duchowość. Bez tego filaru nie da się realizować tej tradycji, którą niesie Zakon. Znakiem rozpoznawczym Szpitalników jest ośmiorożny zielony krzyż, który nawiązuje do 8 Błogosławieństw i 8 cnót rycerskich. – Żeby być dobrym lazarytą, część człowieka musi umrzeć – mówi Jan Szmidt. – Trzeba zrezygnować z siebie na rzecz innych – tłumaczy. Pytany o nagrodę, mówi: – Dla nas największą nagrodą jest uśmiech osoby, której pomogliśmy. Sukcesem jest też to, że możemy nieść pomoc, że jesteśmy potrzebni bliźnim. Aby zrozumieć tę prawdę, która jest istotą relacji międzyludzkich, potrzeba czasem wstrząsu, trudnego doświadczenia. Najlepiej obrazuje to sytuacja św. Łazarza z Betanii, któremu dopiero śmierć objawiła Prawdę. Liturgiczne wspomnienie tego świętego przypada 17 grudnia.

Tagi:
zakon

Reklama

Święty Krzyż: oblaci nie zgadzają się z insynuacjami opublikowanymi przez OKO.press

2019-06-05 20:09

apis / Święty Krzyż (KAI)

Misjonarze Oblaci Marii Niepokalanej ze Świętego Krzyża wyrażają smutek i żal z powodu wprowadzających w błąd insynuacji zawartych w artykule zamieszczonym przez Roberta Jurszo na stronie https://oko.press/ (dostęp 5.06.2019). Oświadczenie w tej sprawie przysłane zostało do redakcji KAI.

Archiwum autora
Opactwo na Świętym Krzyżu

Czytamy w nim m.in., że „złośliwą insynuacją jest już sam tytuł, „Rząd zmniejszy Świętokrzyski Park Narodowy na korzyść Kościoła. Skorzystają zakonnicy, straci przyroda”. Utrwala on poniżający stereotyp „zakonników”, którzy „chcą skorzystać”.

Kolejną insynuacją, zdaniem oblatów, jest próba udowadniania potencjalnej szkodliwości klasztoru dla przyrody z uwagi na ruch pielgrzymkowy. Nie zgadzają się oni na wybiórczo przedstawione fakty dotyczące kasaty, jak i historii Świętego Krzyża. Nie zgadzają się także na domyślną insynuację zawartą w stwierdzeniu, że zakonnicy nie mają „żadnych praw” do podejmowania starań o odwrócenie części skutków kasaty.

Misjonarze oblaci podkreślają, że ponowna integracja wszystkich obiektów klasztornych, dokonywana jest w dialogu z władzami Świętokrzyskiego Parku Narodowego i z licznymi środowiskami nauki i kultury oraz z pełnym poszanowaniem prawa. Poniżej publikujemy treść oświadczenia.

Publikujemy tekst oświadczenia:

Oświadczenie Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej ze Świętego Krzyża na artykuł zamieszczony przez p. Roberta Jurszo na stronie https://oko.press/ (dostęp 5.06.2019).

Kompleks klasztorny na Świętym Krzyżu jest pamiątką wielowiekowego dziedzictwa kultury chrześcijańskiej, która ponad 1000 lat temu stała się fundamentem polskiej państwowości i po dziś dzień współtworzy polską tożsamość. Kasata opactwa benedyktyńskiego, która dokonała się 200 lat temu, była możliwa tylko dzięki zniewoleniu Polski przez państwa zaborcze. Dokonała się w majestacie prawa, tak samo, jak „w majestacie prawa” dokonały się 3 rozbiory. Efektem kasaty była postępująca degradacja obiektu klasztornego, której kulminacją było wysadzenie wieży kościoła w czasie I wojny światowej oraz uczynienie z klasztoru miejsca tortur i zbrodni w czasie II wojny światowej.

Klasztor na Świętym Krzyżu przez dziesiątki lat niszczał i stopniowo miał podzielić los całego polskiego dziedzictwa kulturowego, skazywanego przez najeźdźców na zagładę. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości do klasztoru próbowali powrócić ojcowie benedyktyni, lecz próba ta nie powiodła się.

Od 1936 r. zrujnowanym kościołem i częścią klasztoru zaczęli opiekować się Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej. Cierpliwą i troskliwą pracą starali się o przywrócenie klasztorowi pierwotnego piękna. Członkowie pierwszej wspólnoty po wybuchu II wojny światowej byli w klasztorze poddawani torturom, następnie w różnych miejscach (m.in. w obozie koncentracyjnym w Auschwitz) zostali zamordowani przez hitlerowców.

Po 1945 r. kolejni oblaci każdego roku, pomimo bardzo trudnych warunków bytowych, troszczyli się o pielgrzymów i turystów przybywających na Święty Krzyż. Podtrzymywali więc tradycję, która np. w przededniu Powstania Styczniowego sprowadziła na Święty Krzyż kilkadziesiąt tysięcy pątników – marzących o wolnej Polsce i szukających tam moralnego wsparcia.

Zabiegi Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej o przywrócenie integralności obiektom klasztornym nie są i nie były tajemnicą. Dokonują się z poszanowaniem polskiego prawa i w dialogu z władzami różnych szczebli. Nie wynikają z chęci osobistego zysku, lecz ze świadomości tego, czym klasztor na Świętym Krzyżu był przez całe wieki, i czym nadal powinien być dla Polski i wszystkich Polaków.

Zabiegi te wspiera moralnie wiele osób zatroskanych o historyczne, religijne i kulturowe dziedzictwo Polski i całego regionu świętokrzyskiego. Sama nazwa – Święty Krzyż, Góry Świętokrzyskie, województwo świętokrzyskie – pochodzi od Relikwii Drzewa Krzyża Świętego, przechowywanych od średniowiecza w klasztorze.

W związku z powyższym wyrażamy smutek i żal z powodu wprowadzających w błąd insynuacji zawartych w artykule zamieszczonym przez p. Roberta Jurszo na stronie https://oko.press/ (dostęp 5.06.2019). Przede wszystkim złośliwą insynuacją jest już sam tytuł, „Rząd zmniejszy Świętokrzyski Park Narodowy na korzyść Kościoła. Skorzystają zakonnicy, straci przyroda”. Utrwala on poniżający stereotyp „zakonników”, którzy „chcą skorzystać”.

Tymczasem jeśli ktokolwiek dzięki staraniom oblatów skorzysta, to przede wszystkim polska kultura, obejmująca także ludzi niezwiązanych z Kościołem katolickim, jak też wspólnota katolików, która od kilkuset lat uznaje w Świętym Krzyżu swoje pierwsze narodowe sanktuarium. Polska kultura zyska, ponieważ przywrócona zostanie pierwotna integralność klasztoru, tak jak przywrócono pierwotny kształt wielu zabytkom, niszczonym i rozkradanym przez zaborców i okupantów. Klasztor nie przestanie funkcjonować w otoczeniu Parku Narodowego i jodłowej puszczy, a więc z poszanowaniem przyświecającej nam wszystkim troski ekologicznej.

Kolejną insynuacją jest próba udowadniania potencjalnej szkodliwości klasztoru dla przyrody z uwagi na ruch pielgrzymkowy. Czy ktoś próbuje ograniczyć ruch turystyczny w Tatrach albo w samych Górach Świętokrzyskich?

Polemizować można by z wieloma tezami wspomnianego artykułu, jak też ze sposobem podawania informacji. Autor m.in. wybiórczo przedstawia fakty dotyczące kasaty, jak i historii Świętego Krzyża, pomijając te jej aspekty, które podkreślają znaczenie świętokrzyskiego klasztoru dla polskiego narodu. Nic nie zmieni faktu, że sytuacja zaistniała w 1819 r. była znakiem upokorzenia polskiej kultury i państwowości oraz katolickiej tradycji.

Stwierdzenie, że zakonnicy nie mają „żadnych praw” do podejmowania starań o odwrócenie części skutków kasaty w domyśle zdaje się insynuować, że być może jako naród nie powinniśmy się byli starać o odzyskanie niepodległości, ponieważ władza pruska czy carska miała pełne prawa do swych terytoriów...

Ponowna integracja wszystkich obiektów klasztornych, dokonywana w dialogu z władzami Świętokrzyskiego Parku Narodowego i z licznymi środowiskami nauki i kultury oraz z pełnym poszanowaniem prawa, o którą rzeczywiście Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej na Świętym Krzyżu zabiegają, jest dla wszystkich pielgrzymów i turystów szansą, a nie zagrożeniem, tak jak nie jest zagrożeniem dla przyrody. Żeby to dostrzec, wystarczy odrobina dobrej woli i znajomość codziennych realiów Świętego Krzyża. Oblaci żyją tam i pracują dzień po dniu, służąc ludziom, od prawie 100 lat.

Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej z klasztoru na Świętym Krzyżu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Boże Ciało i wianki

Kalina Wielicka
Edycja łowicka 21/2005

Boże Ciało, zwane od czasów Soboru Watykańskiego II Uroczystością Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, jest liturgicznym świętem wdzięczności za dar wiecznej obecności Jezusa na ziemi. Chrześcijanie od początków Kościoła zbierali się na łamaniu Chleba, sławiąc Boga ukrytego w ziemskim chlebie. Święto jest przedłużeniem Wielkiego Czwartku, czyli pamiątki ustanowienia Eucharystii. A z tego wynika, że uroczystość ta skryta jest w cieniu Golgoty, w misterium męki i śmierci Jezusa.

www.swietarodzina.pila.pl

Historia święta Bożego Ciała sięga XIII wieku. W klasztorze w Mont Cornillon, w pobliżu Liege we Francji, przebywała zakonnica Julianna, która wielokrotnie miała wizję koła na wzór księżyca, a na nim widoczną plamę koloru czarnego. Nie rozumiała tego, więc zwróciła się do przełożonej. Gdy ta ją wyśmiała, Julianna zaczęła się modlić i pewnego razu usłyszała głos, oznajmiający, że czarny pas na tarczy księżyca oznacza brak osobnego święta ku czci Eucharystii, które ma umocnić wiarę, osłabioną przez różne herezje.
Władze kościelne sceptycznie odnosiły się do widzeń prostej Zakonnicy. Jednak kolejne niezwykłe wydarzenie dało im wiele do myślenia. W 1263 r. w Bolsenie, niedaleko Rzymu, kapłan odprawiający Mszę św. zaczął mieć wątpliwości, czy to możliwe, aby kruchy opłatek był Ciałem Pańskim. I oto, gdy nastąpił moment przełamania Hostii, zauważył, że sączy się z niej krew i spada na białe płótno korporału na ołtarzu. Papież Urban IV nie miał już wątpliwości, że to sam Bóg domaga się święta Eucharystii i rok po tym wydarzeniu wprowadził je w Rzymie, a papież Jan XXII (1334 r.) nakazał obchodzić je w całym Kościele. Do dziś korporał z plamami krwi znajduje się we wspaniałej katedrze w Orvieto, niedaleko Bolseny. Wybudowano ją specjalnie dla tej relikwii.
W Polsce po raz pierwszy święcono Boże Ciało w 1320 r., za biskupa Nankera, który przewodził diecezji krakowskiej. Nie było jednak jeszcze tak bogatych procesji, jak dziś. Dopiero wiek XVI przyniósł rozbudowane obchody święta Bożego Ciała, zwłaszcza w Krakowie, który był wówczas stolicą. Podczas procesji krakowskich prezentowały się proporce z orłami na szkarłacie, obecne było całe otoczenie dworu, szlachta, mieszczanie oraz prosty lud z podkrakowskich wsi.
W czasie procesji Bożego Ciała urządzano widowiska obrzędowe lub ściśle teatralne, aby przybliżyć ich uczestnikom różne aspekty obecności Eucharystii w życiu. Nasiliło się to zwłaszcza pod koniec XVI wieku, kiedy przechodzenie na protestantyzm znacznie się nasiliło i potrzebna była zachęta do oddania czci Eucharystii.
W okresie rozbiorów religijnemu charakterowi procesji Bożego Ciała przydano akcentów patriotycznych. Była to wówczas jedna z nielicznych okazji do zademonstrowania zaborcom żywej wiary. W procesjach niesiono prastare emblematy i proporce z polskimi godłami, świadczące o narodowej tożsamości.
Najpiękniej jednak Boże Ciało obchodzono na polskiej wsi, gdzie dekoracją są łąki, pola i zagajniki leśne. Procesje imponowały wspaniałością strojów asyst i wielką pobożnością prostego ludu, wyrażającego na swój sposób uwielbienie dla Eucharystii. Do dziś przetrwał zwyczaj zdobienia ołtarzy zielonymi drzewami brzóz i polnymi kwiatami. Kiedyś nawet drogi wyścielano tatarakiem. Do dziś bielanki sypią też przed kroczącym z monstrancją kapłanem kolorowe płatki róż i innych kwiatów.
Boże Ciało to również dzień święcenia wianków z wonnych ziół, młodych gałązek drzew i kwiatów polnych. Wieniec w starych pojęciach Słowian był godłem cnoty, symbolem dziewictwa i plonu. Wianki z ruty i kwiatów mogły nosić na głowach tylko dziewczęta.
Na wsiach wierzono, że poświęcone wianki, powieszone na ścianie chaty, odpędzają pioruny, chronią przed gradem, powodzią i ogniem. Dymem ze spalonych wianków okadzano krowy, wyganiane po raz pierwszy na pastwisko. Zioła z wianków stosowano też jako lekarstwo na różne choroby.
Gdzieniegdzie do poświęconych wianków dodawano paski papieru, z wypisanymi słowami czterech Ewangelii. Paski te zakopywano następnie w czterech rogach pola, dla zabezpieczenia przed wszelkim złem.
Dziś Boże Ciało to jedna z niewielu już okazji, aby przyodziać najpiękniejszy strój świąteczny - strój ludowy. W Łowickiem tego dnia robi się tęczowo od łowickich pasiaków. Kto wie, czy stroje ludowe zachowałyby się do dziś, gdyby nie możliwość ich zaprezentowania podczas uroczystości kościelnych. Chwała zatem i wielkie dzięki tym duszpasterzom, którzy kładą nacisk, aby asysty procesyjne występowały w regionalnych strojach. Dzięki temu procesje Bożego Ciała są jeszcze wspanialsze, okazalsze, barwniejsze. Ukazują różnorodność bogactwa sztuki ludowej i oby tak było jak najdłużej.
W ostatni czwartek oktawy Bożego Ciała, oprócz święcenia wianków z ziół i kwiatów, szczególnym ceremoniałem w naszych świątyniach jest błogosławieństwo małych dzieci. Kościoły wypełniają się najmłodszymi, często także niemowlętami, by i na nich spłynęło błogosławieństwo Boże. Wszak sam Pan Jezus mówił: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im, do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego” (Mk 10, 13-15).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zaproszenie na pielgrzymkę

2019-06-26 23:44

Anna Majowicz

W ostatnią sobotę sierpnia odbędzie się jubileuszowa, 10. Pielgrzymka Osób Niepełnosprawnych, ich Rodzin i Przyjaciół do Henrykowa.

mat. prasowe

Każdego roku do Opactwa Cystersów przybywa ok. 1000 pątników. Pielgrzymka umożliwia integrację osób starszych i niepełnosprawnych, zwłaszcza tych przebywających na co dzień w Warsztatach Terapii Zajęciowej, Domach Pomocy Społecznej, ośrodkach Caritas i szkołach integracyjnych. Podobnie jak w latach ubiegłych w trakcie pikniku po Mszy św. na scenie wystąpią niepełnosprawni artyści oraz zespoły muzyczne i teatralne. Występy przed licznym gronem uczestników są zawsze dla artystów powodem do dumy oraz okazją do wspólnej zabawy, jednocześnie przypominając wszystkim, jak produktywne może być życie mimo choroby. Podobne wydarzenia są organizowane również w innych diecezjach, ale jedynie w Archidiecezji Wrocławskiej chęć udział zgłasza ponad setka wolontariuszy z Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, która dzieli się uśmiechem i radością z uczestnikami pielgrzymki. 

Serdecznie zachęcamy do uczestnictwa w jubileuszowej 10. Pielgrzymce Osób Niepełnosprawnych Archidiecezji Wrocławskiej. 

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem