Reklama

Dobroczynne ramię papieża Franciszka

2013-12-17 14:34

Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 51/2013, str. 18-20

Grzegorz Gałązka

W marcu 2013 r., gdy rozpoczęły się przygotowania do konklawe, ks. prał. Konrad Krajewski miał już za sobą czternaście lat pracy w Watykanie jako ceremoniarz papieski – siedem lat służył Janowi Pawłowi II, drugie siedem – Benedyktowi XVI. Chociaż, prawdę mówiąc, jego praca w ważnym urzędzie watykańskim – zaszczytna i zapewniająca popularność (ceremoniarz zawsze jest widoczny przy papieżu podczas wszystkich celebracji liturgicznych) – nie wypełniała całkowicie jego życia, ponieważ ks. Konrad, będąc urzędnikiem watykańskim, chciał przede wszystkim pozostać kapłanem. Gdy z okazji Roku Wiary spytano go, co należy czynić, aby dotrzeć do ludzi, którzy są daleko od Kościoła, powiedział: „Jesteśmy pożyteczni Kościołowi na tyle, na ile potrafimy być świętymi, na ile naszym życiem i zachowaniem nie «ukrywamy» Boga, ale wprost przeciwnie – «odkrywamy» Go, ukazujemy Go. Jeżeli żyjemy zgodnie z dziesięcioma przykazaniami, Bóg w nas «oddycha» i ludzie wokół nas to odczuwają, bo dobro jest zaraźliwe”. Jan Paweł II uzmysłowił mu, że kapłan, aby być dla ludzi obrazem Boga, musi z Bogiem zawsze „rozmawiać”, musi ciągle modlić się, dlatego próbuje w tym naśladować Papieża. Opowiedział pewnego razu, że przed pójściem do konfesjonału (spowiada codziennie od 15.00 do 16.00) modli się za wszystkich wiernych, którzy przyjdą do niego, aby się wyspowiadać, a później odmawia tę samą pokutę, którą nałożył na penitentów. Ponieważ Jan Paweł II w swym testamencie prosił o modlitwę za niego, ks. Konrad postanowił spełnić jego prośbę – zaczął organizować Msze św. za zmarłego Papieża, które celebrowano najpierw tuż przy jego grobie w Grotach Watykańskich, a po beatyfikacji w kaplicy św. Sebastiana w Bazylice św. Piotra. Na tej „papieskiej” Mszy św., odprawianej w każdy czwartek o godz. 7.00, spotykają się Polacy mieszkający w Rzymie, księża, siostry zakonne i świeccy oraz pielgrzymi. Również w czwartek, ale po południu, w mieszkaniu ceremoniarza tuż przy głównym wejściu do Watykanu gromadzą się na Nieszpory znajomi, którzy często zostają również na kolację (ks. Konrad nazywa ich „swoją czwartkową rodziną”). Aby być kapłanem według serca Jezusa, ks. Konrad zaczął zajmować się także ubogimi – wieczorami odwiedzał i służył pomocą ludziom (nie wszyscy są kloszardami), którzy spali w okolicach Placu św. Piotra i pod portykami ul. Conciliazione.

Gdy w marcu 2013 r. ks. Krajewski, w roli ceremoniarza, uczestniczył w przygotowaniach do konklawe, nie spodziewał się, że na następcę Benedykta XVI zostanie wybrany kardynał, który sam określał się jako ksiądz „callejero”, tzn. ulicy, gdyż jako arcybiskup Buenos Aires chodził wieczorami, by odwiedzić ludzi ubogich i chorych, by spożyć z nimi skromny posiłek, by stać się towarzyszem ich trudnego i pełnego problemów życia. Ale i nowo wybrany papież Franciszek nie wiedział na początku, że jeden z jego ceremoniarzy robi to, co on czynił w swym rodzinnym mieście. Gdy jednak dowiedział się o tym, bez dłuższego zastanawiania się mianował go swoim nowym jałmużnikiem – swą decyzję ogłosił publicznie 3 sierpnia 2013 r. Natomiast konsekracja biskupia miała miejsce w Bazylice św. Piotra 17 września. Uroczystej Mszy św. przewodniczył kard. Giuseppe Bertello, szef Gubernatoratu Państwa Watykańskiego, a koncelebrował m.in. abp Władysław Ziółek, który 25 lat wcześniej wyświęcił młodego Konrada na księdza. Niespodziewanie w bazylice zjawił się Papież, który jedynie ze stułą na ramionach usiadł z boku ołtarza.

Po ceremonii papież Franciszek spotkał się z nowym arcybiskupem i jego rodziną. W rozmowie z krewnymi wyjaśnił, jaka ma być rola nowego jałmużnika: „Patrzcie, to są moje ramiona. Są ograniczone. Ale jeżeli je przedłużymy o ramiona Konrada, będziemy mogli dotrzeć do biednych w całych Włoszech”. W czasie uroczystości abp Krajewski prosił zebranych, by nie zwracali się do niego „księże arcybiskupie”, tylko tak jak do tej pory – „don Konrad”. Pewnego razu Papież, nawiązując do tej prośby, powiedział: „Gdy ktoś zwróci się do ciebie «ekscelencjo», zażądaj pięć euro podatku dla biednych. Ja też pomyślałem, by tak ciebie nazwać, ale nie mam w kieszeni pięciu euro!”.

Reklama

Gdy polski kapłan rozpoczynał swą nową misję, u wybrzeży włoskiej wyspy Lampedusa miała miejsce wielka tragedia – zatonął statek z uchodźcami afrykańskimi i zginęło kilkaset osób. Papież wysłał tam swego jałmużnika, by w ten sposób okazać swoją bliskość uchodźcom, którzy przeżyli, oraz ratownikom, głównie płetwonurkom, którzy mieli straszne zadanie wydobywania z morza zatopionych ciał.
Abp Krajewski zawiózł m.in. 1600 kart telefonicznych, dzięki czemu Afrykańczycy mogli porozumiewać się z rodzinami.
Również sam Papież wyjaśnił, jak pojmuje pracę ks. Konrada: „Biurko nie jest dla ciebie – możesz je nawet sprzedać. Nie czekaj, aż ludzie będą pukać do twoich drzwi, to ty masz szukać ubogich”. Dlatego papieski jałmużnik stał się „jałmużnikiem w drodze”. Jeździ fiatem Qubo koloru białego. Zrezygnował z granatowego samochodu służbowego, ponieważ samochód granatowy, używany przez watykańskich hierarchów, mógłby kogoś odstraszyć. Stara się spotkać osobiście z ludźmi tam, gdzie żyją, dlatego jeździ do szpitali, domów starców, stołówek, przytułków itp. – to jest „metoda Franciszka”. Abp Krajewski podaje konkretne przykłady: – Jeżeli ktoś prosi o pomoc w zapłaceniu rachunku, nie wysyłam pieniędzy, ale osobiście je zawożę, aby ludzie poczuli, że Papież poprzez swego jałmużnika jest blisko nich; jeżeli ktoś, kto czuje się samotny lub opuszczony, prosi o pomoc, ja muszę jechać do niego, aby go uściskać – w ten sposób poczuje ciepło Papieża, a za tym i ciepło Kościoła Chrystusowego.

Natomiast w nocnych „wypadach” abp. Konradowi pomagają młodzi gwardziści szwajcarscy, dla których jest to forma wolontariatu. To bardzo cenna pomoc, bo w pewnych sytuacjach przydaje się młodzieńcza siła Szwajcarów i ich znajomość języków.
Działalność charytatywna jałmużnika może być prowadzona dzięki ofiarom, które napływają z całego świata oraz dzięki dochodom uzyskiwanym ze sprzedaży słynnych błogosławieństw papieskich. W watykańskim biurze jałmużnika – jego oficjalna nazwa to Urząd Dobroczynności Apostolskiej – pracuje 17 kaligrafów oraz 11 urzędników – abp Krajewski uważa, że jest ich za mało, zważywszy na ilość pracy. W 2012 r. Urząd Dobroczynności Apostolskiej udzielił pomocy 6500 potrzebującym na łączną sumę miliona euro. Oczywiście, chodzi o niewielkie sumy: 200, 500 lub 1000 euro – większej pomocy udzielają inne instytucje charytatywne. W tym roku jałmużnik otrzymuje o wiele więcej ofiar pieniężnych, co na pewno można przypisać popularności papieża Franciszka. Wszystkie pieniądze są natychmiast przeznaczane dla potrzebujących, ponieważ – jak powtarza Papież abp. Konradowi – „Konto jest dobre, jak jest puste. Nie inwestuj pieniędzy ani ich nie blokuj na koncie, wydawaj wszystko na ubogich”. Oczywiście, wsparcie należy dawać w sposób roztropny – każde podanie o pomoc musi być co najmniej podbite przez proboszcza, aby mieć pewność, że jest autentyczne. Poza tym codziennie napływają podania, które otrzymuje Papież. Często na tych listach papież Franciszek pisze coś osobiście, np.: „Wiesz, co masz zrobić”.

28 listopada światowe agencje informacyjne nagłośniły wiadomość przypisywaną abp. Krajewskiemu, że sam papież Franciszek miałby czasami wychodzić z Watykanu ze swym jałmużnikiem, aby nieść pomoc i pocieszenie ubogim. Oczywiście, wiadomość ta została natychmiast zdementowana. Ponieważ jednak czuję się w pewnym stopniu współwinny powstania tego nieprawdziwego scoopu, chciałbym opowiedzieć, co się stało w ostatni czwartek listopada.
Na początku listopada otrzymałem e-maila od mojego znajomego, Hiszpana, który jest jednym z organizatorów kursów dla dziennikarzy na Papieskim Ateneum „Santa Croce” w Rzymie. Ponieważ w ramach kursów odbywają się spotkania z osobistościami Kurii Rzymskiej i Kościoła, mój znajomy prosił mnie, bym w jakiś sposób przekonał nowego jałmużnika do przyjścia na tego typu spotkanie. Miało to być spotkanie nieoficjalne, w barze przy Watykanie, dla zamkniętej grupy wybranych dziennikarzy, bez możliwości robienia wywiadów. Na tych warunkach abp Krajewski przystał na moją propozycję i wyznaczył termin spotkania na 28 listopada o godz. 9.00. Nie mogłem przewidzieć, że wiadomość o „nieoficjalnym spotkaniu” z jałmużnikiem Franciszka dotrze do uszów watykanistów z Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej i że o wyznaczonej godzinie w barze zjawi się ponad 30 dziennikarzy z najważniejszych agencji i dzienników włoskich. Na dodatek wszyscy nagrywali ponadgodzinną wypowiedź abp. Konrada, a z czasem zaczęli mu przerywać pytaniami. Gdy w pewnym momencie abp Krajewski powiedział: „Kiedy mówię Papieżowi, że dziś wieczorem wychodzę na ulice, by pomagać ubogim, istnieje ryzyko, że Papież pójdzie ze mną. Ale on jest taki…”, jeden z dziennikarzy zapytał, czy miało to już miejsce. W odpowiedzi abp Krajewski powiedział: „Przejdźmy do następnego pytania”, lecz natychmiast dodał (cytuję dosłownie): „Zaraz zorientowaliśmy się, że mogłyby być problemy z bezpieczeństwem – to są sprawy trudne i skomplikowane. Chociaż Papież jest taki, nie myśli o problemach…”. Dziennikarz włoskiej agencji ANSA zinterpretował słowa jałmużnika jako potwierdzenie, że w przeszłości tego rodzaju papieskie „wypady” mogły mieć miejsce, i podał tę wiadomość – w krótkim czasie obiegła ona cały świat. Następnie dziennikarz tłumaczył się, że ponieważ abp Krajewski nie odpowiedział na pytanie zdecydowanym „nie”, można było wysunąć tego typu przypuszczenie. Wszystko wyjaśniło się w krótkim czasie, gdy wiadomość została zdementowana przez wicedyrektora Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej – ks. Ciro Benedettiniego oraz przez samego abp. Krajewskiego, który powiedział: „Oczywiście, Ojciec Święty chciałby wyjść, aby spotkać się z ludźmi biednymi i porzebującymi, ale nigdy nie miało to miejsca”. Na pewno chciałby, bo często powtarza swemu jałmużnikowi: „Ty masz najpiękniejszą pracę!”. Warto zastanowić się nad tymi słowami Papieża...

Tagi:
papież jałmużna abp Konrad Krajewski

Papież o zagrożeniach dla demokracji i praworządności

2019-11-15 15:58

Krzysztof Bronk/vaticannews.va / Watykan (KAI)

Aby sądownictwo karne nie stało się mechanizmem cynicznym i bezosobowym, potrzebni są ludzie zrównoważeni i dobrze przygotowani, a przede wszystkim pragnący sprawiedliwości i świadomi wielkiej odpowiedzialności, która na nich spoczywa – mówił papież podczas audiencji dla uczestników Kongresu Międzynarodowego Stowarzyszenia Prawa Karnego.

Grzegorz Gałązka

W obszernym przemówieniu Franciszek zwrócił uwagę na różne zjawiska i tendencje, które zagrażają dziś demokracji i praworządności. W pierwszym rzędzie wskazał na idolatrię rynku.

„Osoba słaba i krucha jest bezbronna wobec interesów rynku, który stał się bożkiem i regułą absolutną - wskazał Ojciec Święty. - Niektóre sektory ekonomiczne sprawują dziś większą władzę niż same państwa. Rzeczywistość ta staje się jeszcze bardziej oczywista w czasach globalizacji kapitału spekulacyjnego. Zasada maksymalnego zysku, nie zważająca na nic innego, prowadzi do modelu wykluczenia, który z całą mocą uderza w tych, którzy ponoszą tego konsekwencje społeczne i ekonomiczne, a przyszłe pokolenia skazuje na pokrycie kosztów środowiskowych. Pierwsze pytanie, które powinni sobie postawić w takiej sytuacji prawnicy dotyczy tego, co można zrobić, aby przeciwstawić się temu zjawisku, które zagraża instytucjom demokratycznym i rozwojowi ludzkości”.

Franciszek zauważył, że jednym z uchybień prawa karnego jest przywiązywanie małej wagi do przestępstw popełnionych przez najpotężniejsze podmioty, a w szczególności do przestępstw na szeroką skalę, których sprawcami są korporacje. Wskazał, że „światowy kapitał finansowy stoi u podstaw poważnych przestępstw nie tylko przeciw własności, ale również przeciw osobom i środowisku. Chodzi tu o przestępczość zorganizowaną, odpowiedzialną między innymi za nadmierne zadłużenie państw i ograbianie naszej planety z zasobów naturalnych”.

Papież podkreślił, że prawo karne nie może pozostać obojętne na zachowania tych, którzy korzystają ze swej dominującej pozycji, by szkodzić dobru wspólnemu. Przykładem tego jest na przykład sztuczne obniżanie cen obligacji publicznych poprzez spekulacje. Nawiązując do niedawnego Synodu o Amazonii Franciszek zaapelował też o zapewnienie prawnej ochrony środowiska naturalnego. Zapowiedział, że Kościół ze swej strony chce wprowadzić do Katechizmu pojęcie grzechu ekologicznego.

Mówiąc z kolei o nadużyciach władzy karnej, Franciszek wymienił między innymi problem niewłaściwego korzystania z aresztu tymczasowego. W niektórych krajach przetrzymywane w ten sposób osoby stanowią ponad połowę wszystkich więźniów. Negatywnie wpływa to na sytuację więziennictwa i podważa zasadę domniemanej niewinności.

Innym problemem zasygnalizowanym dziś przez papieża jest rozwijająca się kultura nienawiści. „Kultura odrzucenia w połączeniu z innymi zjawiskami psychospołecznymi obecnymi w społeczeństwach dobrobytu przejawia dziś niebezpieczną tendencję do przeradzania się w kulturę nienawiści - stwierdził Ojciec Święty. - Spotykamy się z nierzadkimi niestety epizodami, wymagającymi oczywiście złożonej analizy, w których znajdują ujście problemy społeczne zarówno młodych, jak i dorosłych. Nie przypadkiem pojawiają na nowo emblematy i działania typowe dla nazizmu. Przyznam się wam, że kiedy słyszę niektóre przemówienia stróżów porządku czy rządzących, to przychodzą mi na myśl przemówienia Hitlera w 1934 i 1936 r. Dzieje się to dzisiaj. Są to działania typowe, które, wraz z prześladowaniem Żydów, Cyganów i osób o orientacji homoseksualnej, stanowią negatywny par excellence wzorzec kultury odrzucenia i nienawiści. Tak robiono wtedy i dziś się to odradza. Trzeba czuwać zarówno w środowisku obywatelskim, jak i kościelnym, by uniknąć wszelkich kompromisów – oczywiście niezamierzonych – z tymi zwyrodnieniami”.

Franciszek zwrócił też uwagę na nadużywanie prawa w walce politycznej. Zdarza się niekiedy, że stawia się fałszywe zarzuty przywódcom politycznym, korzystając przy tym z pomocy mediów i „skolonizowanych” organów sądowniczych. W ten sposób przy użyciu narzędzi właściwych dla wymiaru sprawiedliwości wykorzystuje się w sposób instrumentalny walkę z korupcją, aby walczyć z niechcianymi rządami, ograniczyć prawa socjalne i szerzyć niechęć względem polityki, na czym korzystają potem ci, którzy dążą do sprawowania władzy autorytarnej.

Po raz kolejny Franciszek wezwał też prawników do poważnego rozważenia zasadności kary dożywocia. Jego zdaniem więźniowie zawsze muszą mieć nadzieję na resocjalizację.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rzecznik KEP prosi w Rzymie o modlitwę, aby św. Jan Paweł II był ogłoszony Doktorem Kościoła i współpatronem Europy

2019-11-16 14:41

BPKEP / Rzym (KAI)

Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski, ks. Paweł Rytel-Andrianik, zwrócił się do uczestników konferencji pt. „30 lat bez Muru” zorganizowanej w Rzymie przez włoskie stowarzyszenie katolickie Alleanza Cattolica, o modlitwę i działania, aby św. Jan Paweł II został ogłoszony Doktorem Kościoła i współpatronem Europy.

Bożena Sztajner/Niedziela
Ks. Paweł Rytel-Andrianik

W swoim wykładzie rzecznik Episkopatu przypomniał, że św. Jan Paweł II spełnia trzy warunki, by zostać ogłoszonym Doktorem Kościoła: został ogłoszony przez Kościół świętym, wyróżnia się wyjątkowym stopniem świętości i jego przesłanie teologiczne jest aktualne w każdym czasie.

Ks. Rytel-Andrianik zauważył też, że 27-letni pontyfikat papieża Wojtyły przypadł na czas wielkich przemian w Europie i na świecie, ale jego nauczanie nawiązuje do bieżących kwestii, jak godność człowieka od jego poczęcia do naturalnej śmierci, właściwe korzystanie z wolności, godność pracy ludzkiej, towarzyszenie młodym w rozeznawaniu powołania, wartość modlitwy i cierpienia, godność ludzkiego ciała i miłości, rodzina chrześcijańska.

„W duchu listu przewodniczącego Episkopatu abp. Stanisława Gądeckiego do papieża Franciszka, zwracam się z prośbą o modlitwę i działania, aby św. Jan Paweł II mógł być ogłoszony Doktorem Kościoła i współpatronem Europy” – powiedział rzecznik Episkopatu.

Z kolei ambasador Polski przy Stolicy Apostolskiej Janusz Kotański wygłosił wykład nt. roli św. Jana Pawła II w upadku Muru Berlińskiego i jego zasług w tym doniosłym wydarzeniu, które zmieniło oblicze dotychczas podzielonej Europy.

Konferencję zakończy Eucharystia sprawowana w kościele San Salvatore in Lauro pod przewodnictwem abp. Giacomo Morandi, sekretarza Kongregacji Nauki Wiary.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: papież zjadł obiad z 1,5 tys. ubogich

2019-11-17 20:05

kg (KAI/ACI/Vaticannews) / Watykan

W niedzielę 17 listopada - w III Światowym Dniu Ubogich - Franciszek zjadł obiad z półtora tysiącem biednych w Auli Pawła VI w Watykanie. Po Mszy św., odprawionej z okazji tego Dnia w bazylice św. Piotra i po odmówieniu modlitwy Anioł Pański Ojciec Święty udał się do Auli, gdzie czekali na niego potrzebujący i towarzyszący im wolontariusze.

Vatican News

Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej podało, że na obiad składały się specjalność kuchni śródziemnomorsiej - lasagna oraz udka z kurczaka w sosie pieczarkowym z ziemniakami, deser, owoce i kawa. Uczestnicy tego niezwykłego spotkania z papieżem, odbywającego się już zresztą po raz trzeci, reprezentowali wszystkie diecezje włoskie i organizacje charytatywne.

Franciszek nazwał to wydarzenie „obiadem w gronie przyjaciół”, a dziękując im za przybycie modlił się o błogosławieństwo dla swych gości oraz ich rodzin.

Obecny na obiedzie jałmużnik papieski kard. Konrad Krajewski wskazał na ewangeliczne znaczenie tej inicjatywy. „Papież chce przy wspólnym stole zjednoczyć tych, którzy cierpią, z tymi, którym się udało i mogą innym ofiarować posiłek, czy konkretną pomoc” – powiedział w Radiu Watykańskim.

Vatican News

"Jezus mówi do Zacheusza: zejdź z drzewa, idę do twojego domu m.in. po to, by spożyć z tobą posiłek. Jezus jadał z ubogimi i my robimy to samo, naśladujemy Jezusa. A oprócz tego Eucharystia, czyli największy skarb, jaki mamy, powstała podczas posiłku" – przypomniał kardynał. Zwrócił uwagę, że "podczas posiłku dzieją się cuda, bo patrzymy sobie w oczy, dzielimy się sobą, rozmawiamy". Dodał, że jeśli "w rodzinie jesteśmy skłóceni, to pierwsza rzecz, jaką robimy, to nie chcemy wspólnie zasiąść do stołu, bo stół jednoczy. W dzisiejszą niedzielę Papież chce właśnie tego wielkiego zjednoczenia - tych, którym się nie udało, którzy cierpią i tych, którym się udało, bo mogą ofiarować innym posiłek”.

Polski purpurat kurialny zaznaczył, że Światowy Dzień Ubogich to wezwanie dla każdego do dostrzeżenia ubogich i potrzebujących, których Bóg stawia na naszej drodze. „To też sposobna okazja, by przypomnieć sobie, że wszystko, co mam, zawdzięczam łaskawości Boga” – stwierdził jałmużnik papieski.

Przywołał przykład Łazarza, który spał pod domem bogatego. "I ten Łazarz był tylko dla tego bogatego, a on się nie spostrzegł. Ubodzy są dla nas, dla każdego z nas. Ci, którzy śpią pod bazyliką św. Piotra, są dla mnie, ci, którzy śpią w Warszawie na Dworcu Centralnym, są dla tych, którzy przechodzą" – powiedział kard. Krajewski. Zauważył, że jest to więc "dzień także mój, żebym się zastanowił, dla kogo żyję, komu posługuję, bo przecież wszystko co mam, to dlatego, że Bóg jest łaskawy i otrzymałem po to, żeby się dzielić. Jeśli się nie dzielę tym, co mam, to wszystko, co mam jest przeciw mnie”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem