Reklama

Papież Franciszek do ludzi mediów

Przekaz w służbie autentycznej kultury spotkania

2014-01-29 07:58


Niedziela Ogólnopolska 5/2014, str. 7

Włodziemierz Rędzioch

W opublikowanym 23 stycznia br. orędziu na 48. Dzień Środków Społecznego Przekazu papież Franciszek zachęca do odważnego korzystania z nowych technologii, w tym sieci społecznościowych, i przekazywania piękna Boga. Dzień Środków Społecznego Przekazu jest obchodzony na całym świecie w maju, a w Polsce – w trzecią niedzielę września (w tym roku wypadnie 21 września). Jego temat brzmi: „Przekaz w służbie autentycznej kultury spotkania”.

Ojciec Święty wskazał, że w świecie, w którym narastają różnice między luksusem najbogatszych a biedą najuboższych, gdzie istnieje wiele form wykluczenia, marginalizacji i ubóstwa, ale i konfliktów, w których łączą się przyczyny ekonomiczne, polityczne, ideologiczne i, niestety, także religijne, media mogą pomóc w dostrzeżeniu jedności rodziny ludzkiej. „Zwłaszcza Internet może zaoferować większe możliwości spotkania i solidarności między wszystkimi, a jest to rzecz dobra, jest to Boży dar” – stwierdził papież Franciszek. Jednocześnie zauważył, że świat digitalny nie jest wolny od niebezpieczeństw, jak zamknięcie się w pewnej sferze informacji, które odpowiadają jedynie naszym oczekiwaniom i naszym ideom albo określonym interesom politycznym i gospodarczym. Może też prowadzić do odizolowania się od naszych bliźnich. Papież podkreślił, że aby wzrastać w człowieczeństwie i wzajemnym zrozumieniu, konieczne jest odzyskanie poczucia refleksji i spokoju, zdolności zamilknięcia i słuchania drugiej osoby.

Zastanawiając się nad tym, jak komunikacja może służyć autentycznej kulturze spotkania, papież Franciszek wskazał na przypowieść o miłosiernym Samarytaninie, który nie tylko czyni siebie bliźnim, ale troszczy się o tego człowieka, którego widzi na wpół umarłego obok drogi. Tak więc przekazywanie oznacza uświadomienie sobie, że jesteśmy ludźmi, Bożymi dziećmi, oznacza „bliskość”. Ojciec Święty zauważył, że kiedy dominującym celem komunikacji jest nakłonienie do konsumpcji lub manipulacja osobami, to mamy do czynienia z gwałtowną agresją, jak ta, której doznał człowiek ze strony zbójców, porzucony przy drodze.

Reklama

Dziś grozi nam, że niektóre media tak na nas wpłyną, iż zapomnimy o naszym realnym bliźnim. Stąd nie wystarczy być podłączonym do sieci, bo połączeniu musi towarzyszyć prawdziwe spotkanie. „Nie możemy żyć samotnie, zamknięci w nas samych. Potrzebujemy kochać i być kochanymi. Potrzebujemy czułości. Strategie medialne nie zapewniają piękna, dobra i prawdy komunikacji” – stwierdził papież Franciszek.

Ojciec Święty wyraził przekonanie, że także świat digitalny może być miejscem bogatym w człowieczeństwo, dzięki sieci orędzie chrześcijańskie może dotrzeć na egzystencjalne peryferie. Jesteśmy powołani, aby dawać świadectwo o Kościele, który ma być domem dla wszystkich. Ojciec Święty wskazał, że trzeba umieć włączyć się w dialog z ludźmi naszych czasów, aby zrozumieć ich oczekiwania, wątpliwości, nadzieje i dać im Ewangelię, tzn. Jezusa Chrystusa, Boga, który stał się człowiekiem, który umarł i zmartwychwstał, aby nas uwolnić od grzechu i śmierci. „Nie obawiajcie się bycia obywatelami środowiska digitalnego. Ważna jest czujność i obecność Kościoła w świecie komunikacji, aby rozmawiać ze współczesnym człowiekiem i prowadzić go na spotkanie z Chrystusem: Kościół towarzyszący w drodze potrafi wyruszyć z każdym. W tym kontekście rewolucja środków przekazu i informacji jest wielkim i ekscytującym wyzwaniem, wymagającym nowej energii i nowej wyobraźni, by przekazywać innym piękno Boga” – stwierdził papież Franciszek.

Tagi:
media Watykan Franciszek

Medialna niepiśmienność

2019-04-24 08:57

Rozmawia Wiesława Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 17/2019, str. 38-39

Włodzimierz Rędzioch

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Bez YouTube’a, Facebooka, Wikipedii młode pokolenie nie wyobraża sobie dziś normalnego funkcjonowania. Nie tylko medioznawcy – także np. badacze kultury, psychologowie, lekarze – ostrzegają jednak, że tzw. nowoczesne media nie zawsze przynoszą ludzkości samo dobro. Dzisiejszy Internet to przede wszystkim nieograniczony gąszcz informacji i opinii. Co robić, żeby się w nim nie pogubić?

DR HAB. PIOTR DRZEWIECKI: – Pomocą jest edukacja medialna, w której jednakże mówi się, że nie należy budować murów-zakazów, tylko wyposażać w zbroję. Jeżeli więc użytkownikom nowoczesnych mediów damy pewien pancerz ochronny w postaci odpowiedniej wiedzy, to oni nie dadzą się zwieść. W przeciwnym razie czeka nas nieuchronna katastrofa; świat bezmyślnych i sterowalnych ludzi-robotów. Pocieszamy się, że w przeszłości były już zagrożenia ze strony kolejnych nowych technologii i zawsze jakoś sobie z nimi radziliśmy; np. rewolucja przemysłowa nie zamieniła naszego życia w jedną wielką taśmę fabryczną.

– Czy jednak obecnie nie mamy do czynienia ze zjawiskiem bardziej podstępnym, bo mającym wpływ na każdego człowieka z osobna, i to niemal od kołyski?

– Mam nadzieję, że tak jak w przypadku poprzednich rewolucji technologicznych i z tą ludzkość w jakiś sposób sobie poradzi. Przede wszystkim przez odpowiednią edukację medialną...

– ... której bardzo brakuje.

– Niestety, to prawda. A w Polsce mamy w tej dziedzinie duże zaległości. Idea edukacji medialnej ma co najmniej 100 lat. Gdy powstawało kino, mówiono, że oglądanie filmów wymaga odpowiedniego przygotowania, chociażby estetycznego. Później podobne dyskusje toczyły się wokół telewizji.

– Czym miała być – bo w istocie jej nie było – edukacja medialna?

– To pojęcie było i jest różnie rozumiane, mamy do czynienia z myleniem pojęć. W Polsce nadal zbyt często za edukację medialną uważa się nowe środki dydaktyczne w szkole – czyli projektor, telewizor i wreszcie pracownie komputerowe – oraz tworzenie specjalnych kanałów naukowych, audycji popularnonaukowych w radiu i telewizji. Tymczasem ta właściwa i obecnie nagląco niezbędna edukacja medialna polega na uczeniu i kształceniu umiejętności korzystania z mediów.

– I nie chodzi tu wcale o umiejętności czysto techniczne?

– Nie. W krajach rozwiniętych już coraz częściej mamy do czynienia z właściwym zrozumieniem istoty edukacji medialnej oraz całej powagi problemu. Została wypracowana – m.in. dzięki Kościołowi katolickiemu i UNESCO – wspólna definicja edukacji medialnej, w której zwraca się uwagę na kompetencje medialne, na tzw. medialną piśmienność.

– Chodzi o to, żeby odbiorcy przekazów medialnych nie byli medialnymi analfabetami?

– O to, abyśmy poznali język nowych mediów, ich alfabet, abyśmy uczyli się ich tak jak pisania i czytania.

– Czytania ze zrozumieniem?

– Tak. Niestety, jak wiemy, współczesne młode pokolenie ma coraz większe kłopoty z czytaniem drukowanego tekstu ze zrozumieniem. Podobnie jest z „czytaniem” tych najnowocześniejszych środków przekazu, które już na pierwszy rzut oka wydają się łatwiejsze w użyciu, bardziej zrozumiałe niż nudna książka. Wydają się kopalnią wiedzy i różnorakich nieograniczonych możliwości. I tak rzeczywiście mogłoby być, gdyby ich użytkownicy wiedzieli, jak ten potencjał wykorzystać z pożytkiem, a nie ze szkodą dla siebie samych.

– Dlaczego więc edukacja medialna nie rozwija się stosownie do potrzeb?

– Powstało już bardzo wiele opracowań, monografii naukowych, które powinny być wdrażane. Jest wiele projektów społecznych, odbyło się wiele konferencji, powstały specjalne organizacje w Europie, także w Polsce. Tak więc problem polega nie na tym, że ludzie nie chcą edukacji medialnej, lecz że sprawa ta utknęła gdzieś głęboko w polityce oświatowej; nie jest dostrzegana przez polityków, którzy budzą się dopiero, gdy dzieje się coś złego. Gdy kilka lat temu uczennica w Gdańsku popełniła samobójstwo, bo była przez telefon komórkowy – który dla uczniów jest dziś ważniejszy niż podręczniki – prześladowana przez rówieśników, to dopiero wtedy gremia polityczne zaczęły grzmieć, że koniecznie trzeba uczyć korzystania z mediów...

– I niewiele z tej „burzy” wynikło...

– Nic. Z moich obserwacji wynika, że do krótkotrwałych „wybuchów” tej problematyki w Polsce dochodziło mniej więcej co dekadę – ok. 2000 r., potem w 2010 r. Przez dziesięciolecia bardzo ciężko rozmawia się na ten temat z Ministerstwem Edukacji Narodowej, niezależnie od ekipy rządzącej. I to mimo usilnych starań wielu zainteresowanych sprawą środowisk pedagogów, medioznawców, teologów, kulturoznawców, mimo zaangażowania fundacji i stowarzyszeń. Także mimo wsparcia ze strony takich instytucji państwowych, jak Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, a okazjonalnie nawet Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Czyżby polscy politycy ciągle uważali, że edukacja medialna kończy się na wyposażeniu szkół w komputery, a uczniów w tablety (żeby nie musieli nosić zbyt wielu książek w plecakach)?

– Twierdzi Pan Doktor, że politycy, od których zależy wdrożenie odpowiednich działań, po prostu nie zauważają problemu lub z jakichś powodów go ignorują?

– Niestety, tak. Faktem jest, że środowiskom informatycznym udało się wywalczyć – co jest trochę dyskusyjne – zajęcia informatyczne od pierwszej klasy szkoły podstawowej.

– Tymczasem szkoły z amerykańskiej Doliny Krzemowej, do których uczęszczają dzieci twórców najnowocześniejszych technologii, szczycą się tym, że w ogóle nie ma w nich komputerów...

– Bo dobrze wiedzą, że nie każdy musi zostać informatykiem, nie każdy ma odpowiednie predyspozycje, a ponadto że przesiadywanie przed komputerem od najmłodszych lat poważnie obciąża zdrowie, ogranicza rozwój umysłowy. Moim zdaniem, w Polsce myślimy o nowoczesnych mediach bardziej technicznie – trudno powiedzieć dlaczego – niż kulturowo, społecznie, humanistycznie. Dlatego właśnie tak humanistycznie ukierunkowany przedmiot edukacji medialnej należałoby wprowadzić do programów szkolnych.

– Zamiast informatyki dla wszystkich, bez ograniczeń wieku?

– Tak! Moim zdaniem, byłby to wyraz właściwej troski o rozwój przyszłych pokoleń. Tymczasem wprowadzono w polskich szkołach – zapewne wyłącznie z powodu wyzwań gospodarczych i fałszywie pojętych ambicji doganiania Europy oraz świata – przysposobienie techniczne do obsługiwania nowych technologii. Zakłada się, że każdy musi mieć tego rodzaju kompetencje.

– Na czym konkretnie powinna dziś polegać dobra edukacja medialna?

– Na uczeniu bezpiecznego poruszania się w świecie nowych technologii medialnych i niesionych przez nie treści; na wyrabianiu postaw krytycznych i umiejętności selekcji przekazów. Użytkownicy mediów powinni mieć znajomość zagrożeń prawnych, podstaw etycznych, sposobów bezpiecznego nawiązywania relacji internetowych, umiejętność pracy z informacją itd., itp. Kilka lat temu stworzyliśmy w Polsce katalog kompetencji medialnych, informacyjnych i cyfrowych. Podczas pracy nad tym katalogiem dostrzegliśmy, z jak bardzo wieloaspektową kwestią mamy do czynienia.

– Bardzo trudną do przełożenia na praktykę działania?

– Trudną, ale udało się stworzyć konkretne scenariusze zajęć dla nauczycieli, także szkolenia dostosowane do ówczesnej podstawy programowej, w której edukacja medialna szczątkowo zaistniała już w formie rozproszonej po różnych przedmiotach. W reformie edukacyjnej sprzed 20 lat stworzono mianowicie tzw. ścieżki międzyprzedmiotowe; nauczyciele różnych przedmiotów mogli tworzyć autorskie programy, także np. program edukacji medialnej i czytelniczej. To był jedyny moment, kiedy edukacja medialna w Polsce miała swoją podstawę programową. Ta reforma została zmieniona w 2008 r. przez rząd Platformy Obywatelskiej. Min. Katarzyna Hall uznała wówczas, że nauczyciele nie realizują ścieżek międzyprzedmiotowych, a zatem należy je rozproszyć po poszczególnych przedmiotach.

– Edukacja medialna wtedy przepadła?

– Tzw. kompetencje medialne znów zostały zlekceważone, uznano, że nie potrzeba ich uczyć. To pokazywało przede wszystkim niekompetencję i niezrozumienie tego wielkiego problemu cywilizacyjnego przez odpowiedzialnych za jego rozwiązanie polityków. Środowiska społeczne i medioznawcze proponowały stworzenie odrębnego przedmiotu, przygotowanie kompetentnych nauczycieli oraz wyodrębnionej podstawy programowej, czyli określenia, czego i w jakim wymiarze godzinowym należy uczyć. Moim zdaniem, edukacja medialna w formie wyodrębnionego przedmiotu – wpisana w ten sposób w polską tradycję nauczania – byłaby najbardziej sensownym rozwiązaniem.

– Czego konkretnie należałoby uczyć w ramach tak wyodrębnionego przedmiotu?

– Określiłem to już w 2010 r. w podręczniku „Media Aktywni”, w którym obok ogólnego zarysu podstawowych kompetencji komunikacyjnych szczegółowo rozpisałem problemy dotyczące poszczególnych mediów, od druku poczynając. Ale można też podejść do zagadnienia według tzw. kompetencji medialnych, czyli kształcić krytycyzm, kreatywność, umiejętność korzystania z informacji itp. Istnieją, oczywiście, obawy, że dla uczniów może to być kolejny nudny przedmiot i nic więcej. Rzeczywiście, szkoła w dzisiejszym kształcie może nie sprostać temu wyzwaniu. Nie ma żadnych trudności z ułożeniem odpowiednich programów – właściwie są już gotowe – nieprzekraczalne bariery pojawiają się dopiero przy próbach ich wdrażania.

– To znaczy, że w dzisiejszej polskiej szkole nie ma ani śladu edukacji medialnej?

– Pojawia się dosłownie w dawkach śladowych. Jako zajęcia pozalekcyjne, kółka zainteresowań, dziennikarskie i filmowe...

– To chyba jednak nie to. W końcu chodzi o to, aby Polacy nie poddawali się biernie przeróżnym zagrożeniom i manipulacjom płynącym z cyberprzestrzeni, aby byli świadomymi konsumentami wszelkich cyberdóbr. Czy naprawdę nie można znaleźć sposobu, by przemóc tę instytucjonalną niemoc w tej sprawie?

– Rzeczywiście, jest tak, że Polacy, a zwłaszcza nasze instytucje, budzą się do działania dopiero wówczas, gdy dzieje się coś złego (np. w przypadku zakończonej śmiercią nastolatek zabawy w modnym Escape Roomie). Osobiście duże – i chyba jedyne – nadzieje wiążę z katolickim systemem nauczania. W Kanadzie, będącej prekursorem edukacji medialnej – która odegrała tam rolę antidotum na zalew amerykańskiej popkultury – jej promotorem jest do dziś szkolnictwo katolickie. Zresztą wszędzie tam, gdzie Kościół katolicki ma coś do powiedzenia, edukacja medialna odgrywa istotną rolę. Oby tak było także w Polsce.

Piotr Drzewiecki
Medioznawca, doktor habilitowany teologii środków społecznego przekazu, specjalista w zakresie edukacji medialnej; profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Autor m.in. programu i pierwszego w Polsce podręcznika edukacji medialnej „Media Aktywni. Dlaczego i jak uczyć edukacji medialnej” (2010).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja #TylkoPowiedzWszystkim

2019-05-17 12:32

wpolityce.pl

Zróbmy wszystko, by problem pedofilii nie stał się narzędziem walki z Kościołem i dobrymi kapłanami. A tak się niestety dzieje. Dlatego właśnie musimy bronić swoich kapłanów i wziąć udział w akcji #tylkopowiedzwszystkim.

Jak zaznaczyła w Radiu Maryja medioznawca dr Hanna Karp, nie jest zbiegiem okoliczności, że film o przypadkach pedofili wśród księży upubliczniono właśnie teraz.

Uderza przede wszystkim silne tło polityczne, czas i moment, w którym ten film został wyemitowany. Od razu opozycja potraktowała ten film jako ostatnią deskę ratunku, jako punkt własnej kampanii politycznej. To w mediach bardzo silnie się zaznacza - podkreśliła.

Każde oskarżenie w stosunku do księdza to oskarżenie stwierdzające, czyli potwierdzające. Oskarżenie jest równoznaczne z wyrokiem. Nie baczy się na wyroki sądów, nawet jeśli potem dany ksiądz jest uniewinniony, stwierdza się, że był niewinny, oskarżenie było fałszywe, media tego nie prostują - mówił z kolei red. Sebastian Karczewski.

**Autor videobloga „Słucham Pana” Łukasz Czechyra wpadł na prosty pomysł, dlatego ma on szansę chwycić. Podkreśla, że trzeba publicznie mówić o licznych kapłanach, którzy wiernie wypełniają swoją posługę.

Kapłanów, którzy są wierni Chrystusowi, którzy są prawdziwie z powołania, niosą miłość, radość i pokój w swoich parafiach, którzy zmieniają życie swoich parafii i parafian – tych kapłanów jest więcej, więc mówmy o nich – akcja #tylkoPowiedzWszystkim - powiedział Łukasz Czechyra.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Depo: niemal codziennie dochodzi do profanacji znaków religijnych

2019-05-19 13:28

ks. mf / częstochowa (KAI)

Niestety i w naszych czasach niemal codziennie dochodzi do profanacji znaków religijnych, w tym Wizerunku Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej. Samo dochodzenie konsekwencji prawnych jest niewystarczające. Jako katolicy musimy podejmować kroki do umocnienia naszej wiary – napisał abp Wacław Depo w swoim słowie pasterskim pt. „Maryja Matka Kościoła”, odczytywanym dziś we wszystkich kościołach archidiecezji częstochowskiej.

Marcin Mazur/episkopat.pl

Przypominając o obecności Maryi w tajemnicy Chrystusa i Kościoła abp Depo podkreśla aktualność orędzia fatimskiego. „Wzywając do nawrócenia Maryja zaprasza nas do kultu Jej Niepokalanego Serca” – pisze abp Depo i dodaje: „Dlatego nieustannie podpowiada nam, jak mamy odpowiadać na różne dziejowe zagrożenia. Jej fatimskie orędzie, które jest nadal aktualne, streszcza się w trzech słowach: pokuta, nawrócenie i wiara”.

Metropolita częstochowski wskazuje na wielką wartość nabożeństwa pierwszych pięciu sobót miesiąca. „Sam Chrystus podczas jednego z objawień przypomniał Łucji, że grzechy przeciw Maryi obrażają samego Boga i wyjaśnił dlaczego ma być pięć pierwszych sobót miesiąca. Dzieje się tak ponieważ „...jest pięć rodzajów grzechów, jakimi ludzie obrażają Niepokalane Serce Maryi. Mianowicie bluźnierstwa przeciw Niepokalanemu Poczęciu, przeciwko Dziewictwu Matki Najświętszej, przeciwko Jej Bożemu Macierzyństwu, bluźnierstwa chcących zaszczepić w sercach dzieci obojętność, wzgardę i nienawiść do Matki Najświętszej oraz zniewagi Maryi w Jej wizerunkach”.

„Niestety i w naszych czasach, niemal codziennie dochodzi do profanacji znaków religijnych, w tym Wizerunku Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej, czego byliśmy ostatnio świadkami. Wobec zaistniałej sytuacji, samo dochodzenie konsekwencji prawnych wobec dopuszczających się obrażenia uczuć religijnych ludzi wierzących jest niewystarczające. Jako katolicy musimy podejmować kroki do umocnienia naszej wiary osobistej i wspólnotowej, do jej obrony i ochrony jej wartości, nade wszystko modlitwą” – dodał arcybiskup.

Metropolita częstochowski zarządził, aby na terenie całej archidiecezji częstochowskiej, począwszy od dnia dzisiejszego, została odprawiona 9-dniowa nowenna wynagradzająca Niepokalanemu Sercu Maryi. „Proszę, by dzisiaj po każdej Mszy św. odmówić „Akt wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Maryi”, a w kolejnych ośmiu dniach włączyć go do nabożeństwa majowego” – napisał abp Depo.

„Zachęcam również wszystkich wiernych, by przynajmniej raz w życiu odprawili nabożeństwo pierwszych sobót miesiąca” – napisał metropolita częstochowski.

Odnosząc się do 40. rocznicy pierwszej pielgrzymki św. Jana Pawła II do Ojczyzny, do Częstochowy i na Jasną Górę abp Depo przypomina, że św. Jan Paweł II uczył nas miłości i zawierzenia Maryi. „Zdajemy sobie sprawę – zwłaszcza w obliczu ostatnich wydarzeń i podziałów społecznych, że wciąż nie dorastamy do miary wdzięczności Bogu za dar osoby i pontyfikatu św. Jana Pawła II. Nasze miasto Częstochowa, które zostało nazwane przez Papieża „dobrym miastem”, mającym charyzmat maryjny i obdarowało Jana Pawła II tytułem „Honorowego Obywatela”, musi okazać się wierne tej łasce” – napisał abp Depo.

„Zawierzmy Jej na nowo, bo Ona najbardziej przybliża ku nam Boże moce w walce z mocami ciemności oraz ze słabością ludzką. Wypraszajmy też realizację jednego z najbardziej istotnych zadań Kościoła na ziemi polskiej, a mianowicie: podstawowego prawa wolności religii i sumienia. Bo dopiero wówczas Ojczyzna nasza będzie rozwijała się w pokoju i jedności” – napisał na zakończenie metropolita częstochowski.

Abp Depo zaprosił wiernych na dziękczynienie w 40. rocznicę pierwszej pielgrzymki św. Jana Pawła II do Częstochowy i na Jasną Górę. 4 czerwca o godz. 17.00 zostania odprawiona na Szczycie Jasnej Góry uroczysta Msza św. A następnie w Bazylice Jasnogórskiej odbędzie się koncert poświęcony św. Janowi Pawłowi II. Dziękczynienie zakończy się na Apelową „godziną szczerości i jedności Polaków”.

„Niech nas nie zabraknie na tym dziękczynieniu, a zarazem zobowiązaniu heroicznego zawierzenia Maryi przez wstawiennictwo św. Jana Pawła II – „Patrona Rodzin” – napisał abp Depo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem