Reklama

Aspekty

„Pompejanka” – nowenna nie do odparcia

Różaniec, nie od dziś wiadomo, wielką moc ma. Oczywiście nie sam z siebie, a z łaski Bożej. Maryja przez tę modlitwę potrafi dla nas wyprosić u Boga wielkie cuda. Sama do Różańca wielokrotnie zachęcała, mamy na ten temat chociażby świadectwa dzieci z Fatimy: Łucji, Hiacynty i Franciszka. I modlimy się na różańcu. Jedni z większym zapałem, inni jak po grudzie, czasem czekając na autobus, innym razem na kolanach przed snem, w różnych intencjach. Jednak ilu z nas potrafi się zdobyć na odmawianie czterech czy nawet trzech części Różańca w ciągu dnia, i to przez 54 dni pod rząd? A tak robią ci, którzy podejmują Nowennę Pompejańską. I mówią, że to wcale nie jest trudne, a warto bo owoce wielkie daje. Nazywana jest nowenną nie do odparcia.

Świadectwo Gosi

Gdy poprosiłam Małgorzatę z Zielonej Góry o świadectwo, nie znałam jeszcze owoców odmawianej przez nią nowenny. Wiedziałam jedynie, że w trakcie jej odmawiania modlitwa wydała jakby skutki uboczne. „Pompejanką” modlimy się zawsze tylko w jednej intencji. Tymczasem Gosia zauważyła, że nowenna najpierw przemienia przede wszystkim ją. – Jestem szczęśliwą żoną cudownego męża i mamą dwójki cudownych dzieci – zaczęła swoje świadectwo Gosia. – Moja historia z „pompejanką” zaczęła się w zeszłym roku, koleżanka opowiedziała mi o niej, że ta modlitwa jest zawsze skuteczna. Byłam akurat w czasie wielkiego kryzysu duchowego, fatalnie się czułam, cały czas byłam w domu na urlopie wychowawczym z dwójką małych dzieci i nie radziłam sobie. Perspektywy powrotu na rynek pracy też nie były fajne, ponieważ bardzo nie chciałam wracać do wcześniejszej pracy. Mieliśmy też duże problemy finansowe, które wciąż się nawarstwiały. Pomyślałam sobie, że zacznę odmawiać Nowennę Pompejańską w intencji ustabilizowania sytuacji materialnej naszej rodziny. Czas odmawiania tej modlitwy wspominam jako czas ogromnej łaski, ponieważ każdego dnia przychodziło mi to z wielką łatwością mimo wielu obowiązków przy dzieciach. Wcześniej miałam problem z odmówieniem jednej tajemnicy Różańca, a kiedy podjęłam decyzję o odmawianiu nowenny, to bez problemu odmawiałam trzy części, niesamowite doświadczenie. W trakcie odmawiania doświadczyłam wielu dobrych chwil, ponieważ Pan Bóg dawał wielką siłę, nadzieję, wiarę, choć dookoła burza była na całego, wiele przeszkód pojawiło się i wiele nowych problemów, szczególnie finansowych, które stanowiły jakby odwrotny skutek. Ale duchowa świadomość bardzo, bardzo była umocniona. Nie było łatwo! Było wiele przeciwności, ale też wiele prawdy odkrywałam o sobie. Pan Bóg otwierał mocno moje oczy na pewne sprawy. Śmiało mogę powiedzieć, że owocem tej modlitwy jest to, że obecnie dostałam pracę, o której marzyłam, w swoim zawodzie, w miejscu, gdzie jestem chciana, doceniana i potrzebna, ponadto mogę się realizować zawodowo w stu procentach. To dla mnie wielki cud! Szczególnie w tych czasach, gdzie z pracą nie jest łatwo. Jeśli chodzi o naszą sytuację finansową, pomału wychodzimy na prostą, problemów jest coraz mniej, więc myślę, że za małą chwilkę będzie już dobrze. Obecnie odmawiam kolejną nowennę. Ciężko było się zabrać, ale kiedy już się zacznie, to Maryja przychodzi z pomocą.

Geneza

Skąd się wzięła Nowenna Pompejańska? Stoi za nią bł. Bartolo Longo. Ten Włoch w młodości trochę nabroił przed Panem (zdarzyło mu się nawet być „kapłanem” szatana), ale po nawróceniu odczytał w sobie głos Boga, który zachęcał go do rozszerzania nabożeństwa Różańca Świętego. Zajął się w Pompejach działalnością misyjną i katechetyczną, wybudował sierocińce, tworzył miejsca pracy dla młodych i wraz z żoną ufundował sanktuarium Matki Bożej Różańcowej. W książce: „Cuda i łaski Królowej Różańca Świętego w Pompejach” opisał cuda, jakie Bóg zdziałał za przyczyną Maryi dla tych, którzy modlili się na różańcu. Wśród wielu świadectw znalazła się historia objawień Maryi ciężko chorej Fortunatinie Agrelli. Podczas tych objawień Królowa Różańca Świętego zachęcała 21-letnią dziewczynę do modlitwy różańcowej w trzech nowennach błagalnych i trzech nowennach dziękczynnych: „Ktokolwiek pragnie otrzymać łaski, niech odprawi na moją cześć trzy nowenny, odmawiając piętnaście tajemnic Różańca, a potem niech odmówi znowu trzy nowenny dziękczynne”. Modlitwa ta jest więc składową sześciu nowenn, w skrócie mówimy po prostu Nowenna Pompejańska. Sześć nowenn po dziewięć dni daje w sumie czas trwania „pompejanki” – 54 dni. Fortunatine otrzymała potrzebną łaskę – wyzdrowiała. Podobnie wielu innych.

Reklama

Jeszcze kilka świadectw

– Nowennę odmawiałam z prostego powodu: miałam intencję i bardzo pragnęłam, żeby się spełniła – opowiada Daria, studentka z miejscowości Dąbie. – Jednak w czasie odmawiania zobaczyłam, że to nie chodzi o to. To ja zaczęłam się zmieniać, a przez to zmieniać i moje życie. Były trudne chwile: choroba, lenistwo, złość. Ale gdy tylko wzięłam różaniec do ręki, od razu się wszystko rozwiewało. Do tego stopnia, że jak skończyłam odmawiać pierwszą nowennę, po dwóch dniach zaczęłam odmawiać kolejną. Ciekawiło mnie również w nowennie to, czy będę tak zdeterminowana, żeby wytrwać przez 54 dni na odmawianiu Różańca. No i się udało – dodaje z uśmiechem. – W czasie, gdy odmawiałam nowennę, znalazłam w jakiejś gazecie takie zdanie: „Modlitwa nie sprawia niczego nadzwyczajnego w Twoim życiu, ona po prostu zmienia Ciebie”. I tego się trzymałam. Poza tym, jeśli tylko nowenna odmawiana jest z wiarą, to przynosi owoce w stu procentach. Uważam, że to nie był przypadek, gdy intencja, o którą się modliłam, spełniła się w ostatni dzień odmawiania części błagalnej.

– Ja miałam w zasadzie inny pewnie powód niż każdy, a może bardziej zaczęłam od drugiej strony – opowiada Zuza z Gorzowa. – Zdawałam wtedy prawko, oblałam jeden egzamin i szykowałam się na drugi. Było to dla mnie przeżycie i dodatkowy stres, dodatkowe pieniądze, bardzo bałam się nie zdać. Było już jakby „za późno” na odmówienie tej nowenny, bo egzamin lada dzień, ale obiecałam sobie, że po tym, jak zdam, odmówię ją. Zuza zdała egzamin i dotrzymała słowa. – Egzaminator był sympatyczny i czułam kierownictwo Ducha Świętego. Ta modlitwa pomaga i polecam ją wszystkim. I choć w moim przypadku to odmawianie było po fakcie dokonanym, po spełnieniu intencji, to chodzi mi bardziej o pomoc duchową. Bo takie odmawianie jeszcze bardziej pogłębia duchowość człowieka. To zachęciło mnie do odmawiania większej „ilości” Różańca, ale też pomogło pracować nad sumiennością i dotrzymywaniem obietnic.

Różaniec w drodze

To, co podkreślają wszyscy na temat „pompejanki”, to fakt, że modlitwa różańcowa – choć wcześniej trudna – przychodziła łatwo. Różne są sposoby radzenia sobie z taką ilością „zdrowasiek” przez 54 dni. Matce dwójki małych dzieci się to udało i studentkom też. – Zazwyczaj zaczynałam rano w domu modlitwami dodatkowymi oprócz Różańca, które są w tej nowennie – opowiada Zuza. – Potem idąc do szkoły, odmawiałam, ile się udało, następnie miałam w telefonie też te modlitwy dodatkowe i je sobie w międzyczasie na przerwie czy kiedy mogłam przeczytałam i dalej, wracając ze szkoły, odmawiałam.

Reklama

– To jest tak, że często trzeba z czegoś zrezygnować: czasem z filmu, czasem z Internetu czy po prostu zrezygnować z własnego lenistwa – mówi Daria. – Jeśli dzień składa się z 24 godzin, to nie znajdę w całym dniu 1,5 godziny dla Pana Boga? W nowennie jest bardzo dobre to, że nie trzeba jej odmawiać od razu całej, można rozłożyć na cały dzień, ale na pewno wymaga takiego zorganizowania, żeby zdążyć. Polecam ją wszystkim. Jest to coś niesamowitego, zmienia wnętrze człowieka o 180 stopni, dostrzegamy Bożą obecność w naszym życiu oraz to, że w tym zabieganym świecie jest miejsce i czas dla Pana Boga. Myślę, że ta nowenna powinna nam o tym przypominać.

Na koniec jeszcze jedno świadectwo. – Bliska mi osoba od wielu lat nie przystępowała do spowiedzi św., a tym samym nie przyjmowała Komunii św. Gdy dowiedziałam się o Nowennie Pompejańskiej, chwyciłam za różaniec, ufając, że Bóg przez Maryję mnie wysłucha. W Wielki Czwartek 2013 r. owa osoba wyspowiadała się. Był to dokładnie 54. dzień odmawianej przeze mnie „pompejanki”. Chwała Panu – Ola, autorka powyższego artykułu.

* * *

Nowenna pompejańska trwa 54 dni.

Każdego dnia odmawiamy trzy części Różańca Świętego (można odmawiać także czwartą: światła). Przed rozpoczęciem każdej części wymieniamy najpierw intencję (tylko jedną), a następnie mówimy: „Ten Różaniec odmawiam na Twoją cześć, Królowo Różańca Świętego”.

Przez 27 dni odmawiamy część błagalną i codziennie, po ukończeniu każdej z trzech części Różańca, odmawiamy modlitwę:

„Pomnij, o miłosierna Panno Różańcowa z Pompejów, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich, z Różańcem Twoim, pomocy Twojej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój Różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twojej świątyni w Pompejach, wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen”.

Przez pozostałe 27 dni odmawiamy część dziękczynną nowenny i analogicznie, po ukończeniu każdej z trzech części Różańca, odmawiamy następującą modlitwę:

„Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Moje całe życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzać cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twojej pomocy wezwałem, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam, będę rozszerzać nabożeństwo do Różańca Świętego, wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział, jak jesteś dobra, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen”.

Niezależnie od modlitw końcowych, każdą z trzech części Różańca kończymy po jej odmówieniu trzykrotnym wezwaniem: „Królowo Różańca Świętego, módl się za nami!”.

2014-02-06 15:27

Ocena: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Marianie - Apostołowie Bożego Miłosierdzia

2020-04-06 15:40

[ TEMATY ]

nowenna

kięża marianie

Boże Miłosierdzie

Stowarzyszenie Pomocników Mariańskich

Księża marianie rozpoznali wiele lat temu, że dar Bożego Miłosierdzia wypływa z charyzmatu Niepokalanego Poczęcia – darmowej miłości Boga do człowieka i stali się Apostołami Bożego Miłosierdzia.

„Dzięki Zgromadzeniu Księży Marianów orędzie Miłosierdzia Bożego udało się rozpowszechnić na wszystkich kontynentach. Gdy wybuchła II wojna światowa ks. Józef Jarzębowski MIC dotarł z Warszawy do Wilna, gdzie spotkał ks. Michała Sopoćkę, spowiednika i kierownika duchowego siostry Faustyny. Od niego otrzymał traktat pt. „De Misericordia Dei deque eiusdem festo instituendo. Tractatus dogmaticus ac liturgicus”. Było to dzieło teologiczne uzasadniające konieczność wprowadzenia do kalendarza liturgicznego nowego święta – Miłosierdzia Bożego. Ksiądz Sopoćko napisał pracę zachęcony przez prymasa Augusta Hlonda i wydał ją w konspiracyjnych warunkach w nakładzie 500 egzemplarzy” – pisał Grzegorz Górny w mariańskim piśmie „Z Niepokalaną”.

Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Stockbridge w USA

„Za pośrednictwem ludzi wyjeżdżających z Wilna autor rozsyłał swą pracę do biskupów na całym świecie z myślą o propagowaniu orędzia siostry Faustyny. Jeden z egzemplarzy przekazał ks. Józefowi Jarzębowskiemu MIC, który z okupowanej Litwy, przez Rosję i Japonię dotarł w niezwykłych okolicznościach do Stanów Zjednoczonych. Swoje uratowanie zawdzięczał – jak sam mówił – Bożemu Miłosierdziu. Przed wyjazdem bowiem ks. Michał Sopoćko doradził mu, że ilekroć będzie w potrzebie, niech odwoła się do Jezusa Miłosiernego. Tak też zrobił” – zauważa Grzegorz Górny. Dotarł do Stockbridge w stanie Massachusetts, gdzie zachęcił tamtejszych współbraci mariananów do szerzenia nabożeństwa, które uratowało mu życie. Dalej traktat dotarł do biskupów amerykańskich, jak również do papieża Piusa XII. Wkrótce Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Stockbridge stało się centrum kultu i stamtąd przesłanie dotarło do Korei Południowej, Brazylii, Argentyny, Kamerunu, na Filipiny i wielu innych krajów. Oblicza się, że w ciągu pół wieku wydrukowano tam ok. 14 milionów różnych książek, broszur i obrazków z modlitwami dotyczącymi Bożego Miłosierdzia.

Marianie i wielki rozkwit kultu Bożego Miłosierdzia na świecie

„Pierwsze wydanie „Dzienniczka” w języku polskim ukazało się de facto w Stanach Zjednoczonych. Stało się to możliwe, dzięki ks. Serafinowi Michalenko MIC, który przemycił kliszę z dzienniczkiem siostry Faustyny do Rzymu, a potem zawiózł tekst do Stockbridge. W 1986 r. amerykanie przetłumaczyli dzienniczek na język angielski i to przesłanie rozeszło się w całym świecie anglojęzycznym, jak również w Irlandii i Australii, a także w Anglii, gdzie działa mariański Apostolat Miłosierdzia. To marianie wyprodukowali pierwszy fabularyzowany dokument poświęcony Miłosierdziu Bożemu „Divine Mercy, no Escape”, którego premiera miała miejsce na jesieni 1987 r. Już 9 lat później dokonali tłumaczenia dzienniczka na język hiszpański. Dzięki temu zarówno książka, nowenna jak i koronka mogły się ukazywać w krajach hiszpańskojęzycznych” – mówi Maciej Talar, który przez prawie 30 lat pracował w „Marian Helpers Center” działającym przy Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Stockbridge.

Po pierwszym wydaniu „Dzienniczka” po hiszpańsku w 1996 r., czciciele Miłosierdzia Bożego z Ameryki Łacińskiej i Hiszpanii, którzy chcieli szerzyć orędzie zwracali się do marianów. Oni koordynowali, pomagali czy współpracowali z różnego rodzaju apostolatami świeckimi, które szerzyły Boże Miłosierdzie, m.in. w Meksyku. Na Filipinach do dziś pomagają w tamtejszym sanktuarium, a w Kamerunie prowadzą diecezjalne Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Atoku. Dziś pod egidą marianów działa m.in. organizacja „Mother of Mercy Messengers”. Jej przedstawiciele głoszą orędzie Bożego Miłosierdzia prezentując pokaz multimedialny. Największe wrażenie na odbiorcach robi, gdy w jego trakcie nakładane są dwa obrazy: Całunu Turyńskiego i obrazu Jezusa Miłosiernego pędzla Eugeniusza Kazimirowskiego. Pokazuje on jak duża jest zbieżność tych wizerunków, że przedstawiają one tą samą osobę. Jeżdżą oni z tym pokazem po Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Warto wspomnieć też „Eucharystycznych Apostołów Miłosierdzia”. Zostali oni założeni przez lekarza, który z wdzięczności za cudowne przywrócenie swojego synka do życia organizuje tzw. „Wieczerniki”, czyli grupy modlące się do Bożego Miłosierdzia za ciężko chorych i umierających. Po za tym organizuje kontenery ze sprzętem medycznym dla misji na cały świecie. „Association of Marian Helpers”, czyli Stowarzyszenie Pomocników Mariańskich w USA to organizacja, która koordynuje pracę świeckich i duchownych grup, wydaje książki o tematyce maryjnej i dotyczącej Miłosierdzia Bożego. Ostatnio to u nich wydano amerykańską i hiszpańskojęzyczną wersję książki „Faustyna” Ewy K. Czaczkowskiej. To od jej przedstawicieli w krajach misyjnych, w których posługują księża marianie, mieszkańcy dowiadują się o Bożym Miłosierdziu otrzymując książki, ulotki, obrazy i obrazki z wizerunkiem Jezusa Miłosiernego.

Nowenna do Bożego Miłosierdzia

- Księża marianie rozpoznali wiele lat temu, że dar Bożego Miłosierdzia wypływa z charyzmatu Niepokalanego Poczęcia – darmowej miłości Boga do człowieka. Między innymi z tego powodu przez wiele lat jako jedyni w Polsce wydawaliśmy „Dzienniczek Świętej Siostry Faustyny” i promowaliśmy orędzie Miłosierdzia Bożego – mówi ks. Łukasz Wiśniewski MIC, dyrektor Stowarzyszenia Pomocników Mariańskich w Polsce. Marianie, członkowie i sympatycy Stowarzyszenia przez 9 dni, począwszy od Wielkiego Piątku (10 kwietnia), powierzać będą Bogu ludzi całego świata: grzeszników i całą ludzkość, kapłanów, zakonników i zakonnice, pobożnych i wiernych, pogan i nieznających jeszcze Jezusa, braci odłączonych, cichych, pokornych i małe dzieci, czczących i wysławiających miłosierdzie Jezusa, dusze czyśćcowe i oziębłych duchowo w Nowennie do Miłosierdzia Bożego. Rozważania można przeczytać i posłuchać na stronie https://www.spm.org.pl/droga-krzyzowa-oraz-nowenna-do-milosierdzia-bozego.

Niedziela Bożego Miłosierdzia

„Zbliża się dzień szczególnego uwielbienia Boga w tajemnicy miłosierdzia, ale i czas łaski dla wszystkich ludzi. Wielkość tego święta mierzy się miarą niezwykłych obietnic, jakie Jezus z tym świętem związał. Kto w dniu tym przystąpi do Źródła Życia – powiedział Chrystus – ten dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar” (Dz. 300). „W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia Mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia Mojego. Która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii świętej, dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar. W dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski” (Dz. 699).

W tym roku Święto Miłosierdzia Bożego przypada 19 kwietnia. Dziś nie wiemy jak będzie wyglądał ten dzień. Zjednoczmy nasze serca przed Bogiem i prośmy o obfitość Jego łask dla nas, naszych rodzin i całego świata.

Koronka do Bożego Miłosierdzia

Na początku: Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Wierzę w Boga…

Na dużych paciorkach (1 raz): Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata.

Na małych paciorkach (10 razy): Dla Jego bolesnej męki, miej miłosierdzie dla nas i całego świata.

CZYTAJ DALEJ

Nie żyje ks. prof. Wojciech Życiński SDB

2020-04-07 10:49

pixel2013/pixabay.com

Dziś w nocy zmarł ks. prof. Wojciech Życiński SDB, ceniony mariolog, były dziekan Wydziału Teologicznego Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i prorektor PAT. Był bratem śp. arcybiskupa Józefa Życińskiego. Informację o śmierci ks. prof. Życińskiego potwierdziła rzeczniczka Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.

Wojciech Życiński urodził się 22 lutego 1953 r. w Nowej Wsi. W 1973 r. wstąpił do zgromadzenia salezjanów w Kopcu. W latach 1974–1981 odbył studia w Wyższym Seminarium Duchownym Towarzystwa Salezjańskiego w Krakowie. Śluby wieczyste złożył 18 czerwca 1980 r. w Krakowie. Święceń prezbiteratu udzielił mu 19 czerwca 1981 w Krakowie biskup Albin Małysiak.

W latach 1981–1985 studiował na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim uzyskując doktorat. Specjalizację pogłębiał, wyjeżdżając na stypendia naukowe na Katolicki Uniwersytet Ameryki w Waszyngtonie (1986) i do Marianum w Rzymie (1989). Habilitację w zakresie nauk teologicznych uzyskał w 1994 r. na Wydziale Teologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego na podstawie rozprawy „Jedność w wielości. Perspektywy mariologii ekumenicznej”.

Był wykładowcą dogmatyki i ekumenizmu w Wyższym Seminarium Duchownym Towarzystwa Salezjańskiego w Krakowie, a w latach 1990–1994 był tamże prefektem studiów. Od 1995 do 2017 pełnił funkcję kierownika najpierw II Katedry Dogmatyki, później Katedry Mariologii najpierw na Papieskiej Akademii Teologicznej a później na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie, gdzie w roku 2000 objął stanowisko profesora uczelnianego.

W latach 1994–1997 sprawował urząd prodziekana Wydziału Teologicznego Papieskiej Akademii Teologicznej, a w latach 1997–2000 dziekana tego wydziału. Od 2000 do 2006 był prorektorem Papieskiej Akademii Teologicznej ds. Nauki i Współpracy Krajowej i Zagranicznej. Od 2012 roku był zwyczajnym członkiem Pontificia Accademia Mariana Internationalis.

Był cenionym autorem wielu artykułów i monografii, szczególnie z zakresu mariologii. Na uwagę zasługują chociażby: „Johna H. Newmana teoria rozwoju doktryny mariologicznej” (Lublin, Wydawnictwo KUL, 2010) oraz „Matka, która pozostała Dziewicą” (seria Horyzonty dogmatu, Kraków 2017).

W ubiegłym roku akademickim ks. prof. Wojciech Życiński przeszedł na emeryturę. Senat UPJPII przyznał mu złoty medal Bene Merenti za wyjątkowy wkład w rozwój uczelni.

Ks. prof. Wojciech Życiński był bratem arcybiskupa Józefa Życińskiego.

CZYTAJ DALEJ

Tarnowski misjonarz na Kubie: zaczynamy walkę o przetrwanie

2020-04-07 12:50

[ TEMATY ]

misje

Adobe stock.pl

„Oprócz walki z epidemią, zaczynamy walkę o przetrwanie, o przeżycie” - relacjonuje tarnowski misjonarz ks. Dariusz Pawłowski, który pracuje w parafii w Santiago de Cuba, pierwszej stolicy kraju.

Epidemia nie ominęła Kuby. Nie ma turystów, nie funkcjonują hotele i restauracje. Zamknięte są szkoły. Odwołano wszelkie zgromadzenia, także religijne. „Podobnie jak w wielu rejonach świata, sprawujemy Eucharystię bez udziału wiernych. Decyzja o zakazie wszelkich publicznych zgromadzeń spadła na nas niespodziewanie. Nie mieliśmy okazji wytłumaczyć naszym parafianom w jaki sposób mogą praktykować wiarę w swoich domach, w nowej rzeczywistości. Na szczęście mieliśmy... papier” - podkreśla ks. Pawłowski.

Misjonarz dodaje, że papier do drukarki, jak i sama drukarka to na Kubie towar luksusowy. Papier rzadko bywa sprzedawany w sklepach. W parafii przygotowano setki duchowych pakietów na czas epidemii: nabożeństwo duchowego uczestnictwa we Mszy św., obrazek z wizerunkiem Jezusa Miłosiernego, koronkę do Bożego Miłosierdzia, modlitwę o ustanie epidemii i szereg innych modlitw.

Teraz ludzie mogą łączyć się w modlitwie w swoich domach, w czasie, gdy w kościele sprawowana jest Msza.

„Tutaj prawie nikt nie ma internetu, a o transmisji Mszy w telewizji, póki co, nic nie wiadomo. Poza tym rozdaliśmy tysiące modlitw z prośbą o opiekę Bożą w czasie epidemii ludziom na co dzień nie związanym z Kościołem. W tym czasie i oni zaczęli szukać pomocy i schronienia w Boskich ramionach. Dlatego przyjmowali tę modlitwę z wielką wdzięcznością i zapewniali, że będą ją odmawiać każdego dnia” - relacjonuje ks. Dariusz Pawłowski.

Jego parafia włączyła się nie tylko duchowo w walkę z epidemią, ale też w inny sposób. Zaczęto szyć maseczki ochronne. „W sklepie z materiałami zakupiliśmy dziesiątki metrów materiałów, z których można było uszyć maseczki. Zaznaczyć trzeba, że było 6 rolek, z czego tylko 3, które się do tego nadawały. Rozdaliśmy maseczki przede wszystkim osobom starszym i biednym, aby ich chronić. Uszylibyśmy więcej, ale nie ma już z czego szyć. Dlatego ludzie radzą sobie jak mogą. Szyją coś, co przypomina maseczkę, np. ze starych dziurawych podkoszulków lub z jakichś szmat” - opisuje tarnowski misjonarz.

Turystyka to podstawowa gałąź kubańskiej gospodarki. Obecnie, gdy ruch turystyczny praktycznie nie istnieje, kraj zaczyna pogrążać się w kryzysie. "W ostatnich miesiącach przeżywaliśmy wieki kryzys gospodarczy. Gdy pojawił się wirus, kryzys zaczął się pogłębiać i niestety, jest już prawie pewne, że pogłębiać się będzie coraz bardziej. Problemem nie jest tylko to, że trzeba stać godzinami w kolejkach po podstawowe produkty żywnościowe, ale to, że żywności po prostu brakuje. Od dwóch tygodni brakuje na przykład ryżu, który jest podstawą codziennego wyżywienia. Podobno już wypłynął z Chin na Kubę statek z ryżem, ale nikt nie wie, kiedy dotrze i ile tego ryżu będzie” - dodaje misjonarz.

Ks. Dariusz Pawłowski zachęca do modlitwy za najbiedniejszych, których obecny kryzys wywołany wirusem dotknie, i już dotyka najbardziej.

Listy tarnowskich misjonarzy, w których opisują sytuację związaną z koronawirusem można znaleźć na stronie Wydziału Misyjnego Kurii Diecezjalnej w Tarnowie http://www.misje.diecezja.tarnow.pl/

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję