Reklama

„Pompejanka” – nowenna nie do odparcia

2014-02-06 15:27

Aleksandra Bąk
Edycja zielonogórsko-gorzowska (Aspekty) 6/2014, str. 4-5

Piotr Marcińczak

Różaniec, nie od dziś wiadomo, wielką moc ma. Oczywiście nie sam z siebie, a z łaski Bożej. Maryja przez tę modlitwę potrafi dla nas wyprosić u Boga wielkie cuda. Sama do Różańca wielokrotnie zachęcała, mamy na ten temat chociażby świadectwa dzieci z Fatimy: Łucji, Hiacynty i Franciszka. I modlimy się na różańcu. Jedni z większym zapałem, inni jak po grudzie, czasem czekając na autobus, innym razem na kolanach przed snem, w różnych intencjach. Jednak ilu z nas potrafi się zdobyć na odmawianie czterech czy nawet trzech części Różańca w ciągu dnia, i to przez 54 dni pod rząd? A tak robią ci, którzy podejmują Nowennę Pompejańską. I mówią, że to wcale nie jest trudne, a warto bo owoce wielkie daje. Nazywana jest nowenną nie do odparcia.

Świadectwo Gosi

Gdy poprosiłam Małgorzatę z Zielonej Góry o świadectwo, nie znałam jeszcze owoców odmawianej przez nią nowenny. Wiedziałam jedynie, że w trakcie jej odmawiania modlitwa wydała jakby skutki uboczne. „Pompejanką” modlimy się zawsze tylko w jednej intencji. Tymczasem Gosia zauważyła, że nowenna najpierw przemienia przede wszystkim ją. – Jestem szczęśliwą żoną cudownego męża i mamą dwójki cudownych dzieci – zaczęła swoje świadectwo Gosia. – Moja historia z „pompejanką” zaczęła się w zeszłym roku, koleżanka opowiedziała mi o niej, że ta modlitwa jest zawsze skuteczna. Byłam akurat w czasie wielkiego kryzysu duchowego, fatalnie się czułam, cały czas byłam w domu na urlopie wychowawczym z dwójką małych dzieci i nie radziłam sobie. Perspektywy powrotu na rynek pracy też nie były fajne, ponieważ bardzo nie chciałam wracać do wcześniejszej pracy. Mieliśmy też duże problemy finansowe, które wciąż się nawarstwiały. Pomyślałam sobie, że zacznę odmawiać Nowennę Pompejańską w intencji ustabilizowania sytuacji materialnej naszej rodziny. Czas odmawiania tej modlitwy wspominam jako czas ogromnej łaski, ponieważ każdego dnia przychodziło mi to z wielką łatwością mimo wielu obowiązków przy dzieciach. Wcześniej miałam problem z odmówieniem jednej tajemnicy Różańca, a kiedy podjęłam decyzję o odmawianiu nowenny, to bez problemu odmawiałam trzy części, niesamowite doświadczenie. W trakcie odmawiania doświadczyłam wielu dobrych chwil, ponieważ Pan Bóg dawał wielką siłę, nadzieję, wiarę, choć dookoła burza była na całego, wiele przeszkód pojawiło się i wiele nowych problemów, szczególnie finansowych, które stanowiły jakby odwrotny skutek. Ale duchowa świadomość bardzo, bardzo była umocniona. Nie było łatwo! Było wiele przeciwności, ale też wiele prawdy odkrywałam o sobie. Pan Bóg otwierał mocno moje oczy na pewne sprawy. Śmiało mogę powiedzieć, że owocem tej modlitwy jest to, że obecnie dostałam pracę, o której marzyłam, w swoim zawodzie, w miejscu, gdzie jestem chciana, doceniana i potrzebna, ponadto mogę się realizować zawodowo w stu procentach. To dla mnie wielki cud! Szczególnie w tych czasach, gdzie z pracą nie jest łatwo. Jeśli chodzi o naszą sytuację finansową, pomału wychodzimy na prostą, problemów jest coraz mniej, więc myślę, że za małą chwilkę będzie już dobrze. Obecnie odmawiam kolejną nowennę. Ciężko było się zabrać, ale kiedy już się zacznie, to Maryja przychodzi z pomocą.

Geneza

Skąd się wzięła Nowenna Pompejańska? Stoi za nią bł. Bartolo Longo. Ten Włoch w młodości trochę nabroił przed Panem (zdarzyło mu się nawet być „kapłanem” szatana), ale po nawróceniu odczytał w sobie głos Boga, który zachęcał go do rozszerzania nabożeństwa Różańca Świętego. Zajął się w Pompejach działalnością misyjną i katechetyczną, wybudował sierocińce, tworzył miejsca pracy dla młodych i wraz z żoną ufundował sanktuarium Matki Bożej Różańcowej. W książce: „Cuda i łaski Królowej Różańca Świętego w Pompejach” opisał cuda, jakie Bóg zdziałał za przyczyną Maryi dla tych, którzy modlili się na różańcu. Wśród wielu świadectw znalazła się historia objawień Maryi ciężko chorej Fortunatinie Agrelli. Podczas tych objawień Królowa Różańca Świętego zachęcała 21-letnią dziewczynę do modlitwy różańcowej w trzech nowennach błagalnych i trzech nowennach dziękczynnych: „Ktokolwiek pragnie otrzymać łaski, niech odprawi na moją cześć trzy nowenny, odmawiając piętnaście tajemnic Różańca, a potem niech odmówi znowu trzy nowenny dziękczynne”. Modlitwa ta jest więc składową sześciu nowenn, w skrócie mówimy po prostu Nowenna Pompejańska. Sześć nowenn po dziewięć dni daje w sumie czas trwania „pompejanki” – 54 dni. Fortunatine otrzymała potrzebną łaskę – wyzdrowiała. Podobnie wielu innych.

Reklama

Jeszcze kilka świadectw

– Nowennę odmawiałam z prostego powodu: miałam intencję i bardzo pragnęłam, żeby się spełniła – opowiada Daria, studentka z miejscowości Dąbie. – Jednak w czasie odmawiania zobaczyłam, że to nie chodzi o to. To ja zaczęłam się zmieniać, a przez to zmieniać i moje życie. Były trudne chwile: choroba, lenistwo, złość. Ale gdy tylko wzięłam różaniec do ręki, od razu się wszystko rozwiewało. Do tego stopnia, że jak skończyłam odmawiać pierwszą nowennę, po dwóch dniach zaczęłam odmawiać kolejną. Ciekawiło mnie również w nowennie to, czy będę tak zdeterminowana, żeby wytrwać przez 54 dni na odmawianiu Różańca. No i się udało – dodaje z uśmiechem. – W czasie, gdy odmawiałam nowennę, znalazłam w jakiejś gazecie takie zdanie: „Modlitwa nie sprawia niczego nadzwyczajnego w Twoim życiu, ona po prostu zmienia Ciebie”. I tego się trzymałam. Poza tym, jeśli tylko nowenna odmawiana jest z wiarą, to przynosi owoce w stu procentach. Uważam, że to nie był przypadek, gdy intencja, o którą się modliłam, spełniła się w ostatni dzień odmawiania części błagalnej.

– Ja miałam w zasadzie inny pewnie powód niż każdy, a może bardziej zaczęłam od drugiej strony – opowiada Zuza z Gorzowa. – Zdawałam wtedy prawko, oblałam jeden egzamin i szykowałam się na drugi. Było to dla mnie przeżycie i dodatkowy stres, dodatkowe pieniądze, bardzo bałam się nie zdać. Było już jakby „za późno” na odmówienie tej nowenny, bo egzamin lada dzień, ale obiecałam sobie, że po tym, jak zdam, odmówię ją. Zuza zdała egzamin i dotrzymała słowa. – Egzaminator był sympatyczny i czułam kierownictwo Ducha Świętego. Ta modlitwa pomaga i polecam ją wszystkim. I choć w moim przypadku to odmawianie było po fakcie dokonanym, po spełnieniu intencji, to chodzi mi bardziej o pomoc duchową. Bo takie odmawianie jeszcze bardziej pogłębia duchowość człowieka. To zachęciło mnie do odmawiania większej „ilości” Różańca, ale też pomogło pracować nad sumiennością i dotrzymywaniem obietnic.

Różaniec w drodze

To, co podkreślają wszyscy na temat „pompejanki”, to fakt, że modlitwa różańcowa – choć wcześniej trudna – przychodziła łatwo. Różne są sposoby radzenia sobie z taką ilością „zdrowasiek” przez 54 dni. Matce dwójki małych dzieci się to udało i studentkom też. – Zazwyczaj zaczynałam rano w domu modlitwami dodatkowymi oprócz Różańca, które są w tej nowennie – opowiada Zuza. – Potem idąc do szkoły, odmawiałam, ile się udało, następnie miałam w telefonie też te modlitwy dodatkowe i je sobie w międzyczasie na przerwie czy kiedy mogłam przeczytałam i dalej, wracając ze szkoły, odmawiałam.

– To jest tak, że często trzeba z czegoś zrezygnować: czasem z filmu, czasem z Internetu czy po prostu zrezygnować z własnego lenistwa – mówi Daria. – Jeśli dzień składa się z 24 godzin, to nie znajdę w całym dniu 1,5 godziny dla Pana Boga? W nowennie jest bardzo dobre to, że nie trzeba jej odmawiać od razu całej, można rozłożyć na cały dzień, ale na pewno wymaga takiego zorganizowania, żeby zdążyć. Polecam ją wszystkim. Jest to coś niesamowitego, zmienia wnętrze człowieka o 180 stopni, dostrzegamy Bożą obecność w naszym życiu oraz to, że w tym zabieganym świecie jest miejsce i czas dla Pana Boga. Myślę, że ta nowenna powinna nam o tym przypominać.

Na koniec jeszcze jedno świadectwo. – Bliska mi osoba od wielu lat nie przystępowała do spowiedzi św., a tym samym nie przyjmowała Komunii św. Gdy dowiedziałam się o Nowennie Pompejańskiej, chwyciłam za różaniec, ufając, że Bóg przez Maryję mnie wysłucha. W Wielki Czwartek 2013 r. owa osoba wyspowiadała się. Był to dokładnie 54. dzień odmawianej przeze mnie „pompejanki”. Chwała Panu – Ola, autorka powyższego artykułu.

* * *

Nowenna pompejańska trwa 54 dni.

Każdego dnia odmawiamy trzy części Różańca Świętego (można odmawiać także czwartą: światła). Przed rozpoczęciem każdej części wymieniamy najpierw intencję (tylko jedną), a następnie mówimy: „Ten Różaniec odmawiam na Twoją cześć, Królowo Różańca Świętego”.

Przez 27 dni odmawiamy część błagalną i codziennie, po ukończeniu każdej z trzech części Różańca, odmawiamy modlitwę:

„Pomnij, o miłosierna Panno Różańcowa z Pompejów, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich, z Różańcem Twoim, pomocy Twojej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój Różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twojej świątyni w Pompejach, wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen”.

Przez pozostałe 27 dni odmawiamy część dziękczynną nowenny i analogicznie, po ukończeniu każdej z trzech części Różańca, odmawiamy następującą modlitwę:

„Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Moje całe życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzać cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twojej pomocy wezwałem, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam, będę rozszerzać nabożeństwo do Różańca Świętego, wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział, jak jesteś dobra, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen”.

Niezależnie od modlitw końcowych, każdą z trzech części Różańca kończymy po jej odmówieniu trzykrotnym wezwaniem: „Królowo Różańca Świętego, módl się za nami!”.

Tagi:
nowenna nowenna pompejańska

Reklama

Peoria: nowenna w intencji beatyfikacji abp. Sheena

2019-12-13 12:30

azr (KAI) / Peoria

W związku z decyzją Stolicy Apostolskiej o przełożeniu beatyfikacji abp. Sheena, biskup diecezji Peoria, Daniel Jenky, zachęca wiernych do wspólnej modlitwy nowenną w intencji rychłego wyniesienia na ołtarze hierarchy.

pl.wikipedia.org
Abp Fulton Sheen

Diecezjanie, wspólnie z biskupami, rozpoczęli modlitwę nowenną 12 grudnia. "W 40. rocznicę śmierci abp. Sheena, bp Jenky zadecydował o ogłoszeniu tej specjalnej nowenny, aby, wierząc w 'potęgę modlitwy', poruszyć Niebo a także dodać nadziei zasmuconym i rozczarowanych opóźnieniem, ogłoszonym tak blisko daty oczekiwanej beatyfikacji" - możemy przeczytać na stronie poświęconej drodze abp. Sheena na ołtarze.

Każdego dnia na stronie celebratesheen.com publikowane są teksty nowenny i rozważania video w języku angielskim i hiszpańskim, aby we wspólną modlitwę mogło się włączyć jak najwięcej czcicieli abp. Sheena.

Beatyfikacja abp. Fultona Sheena, zaplanowana na 21 grudnia, została odłożona na czas nieokreślony przez Stolicę Apostolską. Bp Jenky poinformował o tym fakcie 3 grudnia. Przyczyną odłożenia beatyfikacji jest prawdopodobnie konieczność wyjaśnienia zarzutów byłego księdza, usuniętego ze stanu kapłańskiego, Roberta Hoatsona wobec abp. Sheena. W 2007 r. Hoatson oświadczył, że abp. Sheen, jako biskup pomocniczy archidiecezji nowojorskiej miał ukryć przypadek wykorzystania seksualnego kobiety.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

U św. Łucji w Syrakuzach

2012-12-13 09:34

Margita Kotas

MARGITA KOTAS

13 grudnia to dzień wspomnienia św. Łucji, męczennicy z Syrakuz, żyjącej na przełomie III i IV wieku.

Teatr grecki, Latomie - kamieniołomy ze słynnym Uchem Dionizjosa, grotą, której nazwę nadał malarz Caravaggi, grób Archimedesa, rozsławione utworem Karola Szymanowskiego Źródło Aretuzy - to tylko niektóre z licznych zabytków miasta położonego nad Morzem Jońskim, które nieprzerwanie przez 27 stuleci posiadało ogromne znaczenie gospodarcze i kulturalne. Współczesne Syrakuzy na Sycylii rozsławia Płacząca Matka Boża, której sanktuarium wybudowane w kształcie ludzkiej łzy odwiedzane jest przez tysiące pielgrzymów z całego świata. 6 listopada 1994 r., podczas wizyty w Syrakuzach świątynię tę poświęcił Papież Jan Paweł II Nieco w cieniu Matki Bożej, z której oczu 29 sierpnia 1953 r. na niewielkim wizerunku w małym mieszkaniu rodziny Angelo i Antoniny Janusso popłynęły łzy, patronuje rodzinnemu miastu św. Łucja, której relikwie znajdują się w katedrze na wyspie Ortigia, wyspie przepiórek - jak tłumaczy się jej nazwę.

Mostem Umbertino z lądu stałego przedostajemy się na wyspę, na starówkę Syrakuz. Spacerem docieramy do Piazza Duomo, gdzie obok ratusza miejskiego ulokowanego w Palazzo del Senato wznosi się katedra S. Maria del Piliero zbudowana w latach 1728-53. W jej projekt włączono starożytną świątynię Minerwy, której potężne kolumny oglądać można przechodząc wzdłuż północnej ściany świątyni. Jedna z kaplic prawej nawy bocznej katedry poświęcona jest św. Łucji i przechowuje się w niej relikwie - żebro i lewe ramię świętej. Niemal nieustannie trwa tu modlitwa. Święta, będąca m.in. patronką ociemniałych, do czego „zobowiązuje” ją imię oznaczające „pełna światła”, wzywana jest najczęściej w przypadku chorób oczu.

Istnienie Łucji jest potwierdzone historycznie w sposób bezsprzeczny, zwłaszcza od czasu, gdy odnaleziono grób męczennicy w katakumbach Syrakuz.

Przyszła święta urodziła się w Syrakuzach około 286 r. Już jako dziecko złożyła ślub dozgonnej czystości. Kiedy jej matka powzięła plany wydania jej za mąż za poganina, Łucji udawało się czas jakiś odkładać datę ślubu. Wkrótce z pomocą młodej chrześcijance przyszedł Bóg. Gdy matka Łucji ciężko zachorowała, córka namówiła ją, by odbyła pielgrzymkę do grobu św. Agaty w Katanii. Matka rzeczywiście odzyskała zdrowie i uznając to za cud postanowiła spełnić jedyne życzenie Łucji - zezwoliła, by ta pozostała dziewicą i mogła żyć samotnie. Niestety z tą decyzją nie chciał się pogodzić narzeczony. Zadenuncjował Łucję u namiestnika cesarza Dioklecjana, prześladowcy chrześcijan. Wkrótce aresztowana Łucja poddana została okrutnym torturom. Bezskutecznie. Postanowiono wysłać ją zatem do domu rozpusty. Związaną Łucję miano przewieźć ulicami miasta na wozie zaprzężonym w osły, by stała się pośmiewiskiem zebranych. Ponieważ jednak osłom nie udało się poruszyć wozu. Wówczas namiestnik kazał oblać chrześcijankę wrzącym olejem. I tym razem Łucja nie poniosła najmniejszej szkody. Żołnierze zatem otrzymali rozkaz ścięcia jej mieczem. Prawdopodobnie Łucja poniosła śmierć męczeńską 13 grudnia 304 r.

Wczasach bizantyńskich nad grobem św. Łucji wzniesiono kościół, który mimo iż wiele razy przebudowywany, przetrwał do dziś. Świątynia św. Łucji znajduje się obecnie w nowej części Syrakuz, a z kościoła wchodzi się do wczesnochrześcijańskich katakumb, w których odnaleziono grób Świętej.

ZOBACZ FOTOGALERIE Z SYRAKUZ

Modlitwa

Święta Łucjo,
Ty w godzinie próby wolałaś, aby pozbawiono Cię oczu
zamiast wyprzeć się Chrystusa i zgubić swoją duszę.
Ale Bóg w cudowny sposób Ci je przywrócił
jako nagrodę za Twoje męstwo i niewzruszoną wiarę
i ustanowił Cię patronką w chorobach oczu
[w tym miejscu podajemy intencję]

O wspaniała święta Łucjo, proszę Cię,
byś chroniła mój wzrok i przywróciła zdrowie moim oczom.
Pomóż mi, proszę, zachować zdolność widzenia,
aby moje źrenice mogły podziwiać piękno stworzenia,
blask słońca, kolory kwiatów i uśmiech dzieci.

Zachowaj od skazy również oczy mojej duszy,
moją wiarę, która prowadzi mnie do Boga,
pozwala mi Go poznawać, rozumieć Jego naukę,
dostrzegać Jego miłość do mnie.

I spraw, abym nigdy nie zboczył(a) ze ścieżki,
która wiedzie tam, gdzie Ty, święta Łucjo, przebywasz
w otoczeniu aniołów i innych świętych.

Święta Łucjo, stój na straży moich oczu i mojej wiary.
Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rada UE - Polityka klimatyczna

2019-12-13 19:00

Jadwiga Wiśniewska, Poseł do Parlamentu Europejskiego

Szczyt klimatyczny COP25 w Madrycie miał dokończyć wysiłki COP24 w Katowicach, podczas którego wypracowano zasady wdrażania Porozumienia Paryskiego, tzw. Katowicką Księgę Zasad. Pozostał do uzgodnienia mechanizm rozliczania uprawnień do emisji wynikających z projektów robionych wspólnie przez różne państwa tak, aby zgodnie z Art. 6 Porozumienia Paryskiego nie powodowało to podwójnego rozliczenia tego samego projektu.


Jadwiga Wiśniewska

W Katowicach okazało się to niemożliwe głównie ze względu na opór Brazylii, która ma najwięcej takich uprawnień. Brazylia miała zorganizować COP25, a po jej wycofaniu organizację przejęło Chile. Po wybuchu zamieszek w Santiago organizację szczytu przejęła Hiszpania, ale Chile utrzymało prezydencję. Niestety to zamieszanie odbiło się nie tylko na organizacji, ale również znacząco spowolniło tempo prac. Prawdopodobnie nie uda się uzgodnić zasad działania Art. 6. Delegaci na COP25 zwracają uwagę na zachowanie właściwych proporcji w działaniach w skali globalnej, tak by strony Konwencji Klimatycznej podejmowały działania zgodnie ze swoimi możliwościami.

Drugim głównym zagadnieniem na COP25 jest transfer pieniędzy między państwami rozwiniętymi, a państwami rozwijającymi się. Te ostatnie domagają się więcej pieniędzy od państw rozwiniętych, choć niektóre z nich (jak Arabia Saudyjska) są bogate. A poza tym polityka ta opiera się na założeniu, że państwa rozwinięte emitują więcej, niż rozwijające się. A prawda jest taka, że od kilku lat role odwróciły się.

Prawdziwym problemem okazały się jednak Chiny, które nagle zerwały negocjacje nad poprawą przejrzystości sprawozdawczości. To kluczowa sprawa by ocenić, czy strony faktycznie wywiązują się ze swoich zobowiązań. Gdy wydawało się, że do uzgodnienia pozostają już tylko bardzo techniczne szczegóły, takie jak format składania sprawozdań, delegacja chińska nagle zerwała rozmowy wprowadzając powszechną konsternację. Widać jak na dłoni, że jest problem z wdrożeniem Porozumienia Paryskiego.

Tymczasem Unia Europejska na COP25 tradycyjnie gra rolę prymusa. Frans Timmermans, który oficjalnie reprezentuje UE wraz z prezydencją fińską, chwali się Zielonym Ładem (Green Deal), którego głównym założeniem jest osiągniecie neutralności klimatycznej do 2050 r. , a także zwiększenie celu redukcji emisji na 2030 r. Obawiam się, że Green Deal jest nie tylko sposobem na ratowanie klimatu, ale także na stworzenie rynków dla nowych technologii, których promotorami są głównie państwa zachodnie.

Podczas spotkania z delegacją Parlamentu Europejskiego Fatih Birol, szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej, powiedział że bardzo podoba mu się Green Deal, ale globalnie niczego on nie zmieni. Na innym spotkaniu dowiedzieliśmy się, że Japonia buduje 22 elektrownie węglowe.

W międzyczasie dobiegł końca Szczyt Rady Europejskiej poświęcony neutralności klimatycznej. Przed Szczytem Premier Mateusz Morawiecki podkreślał: „Nie możemy zgodzić się na taki model transformacji gospodarczej, aby polskie społeczeństwo na tym ucierpiało”.

Twarda postawa Premiera przyniosła efekty. Brukselski szczyt to ogromny sukces Polski. Polska uzyskała zwolnienie z zasady zastosowania polityki neutralności klimatycznej już w 2050 r. Będziemy dochodzić do niej w swoim tempie. Ten wyjątek został wpisany do konkluzji szczytu.

We wnioskach ze szczytu znalazł się również zapis o utworzeniu Funduszu Sprawiedliwej Transformacji z budżetem 100 mld euro, który ma wspomagać proces dochodzenia do neutralności klimatycznej. Znaczna część tego funduszu przypadnie Polsce na sprawiedliwą transformację. Podczas szczytu podjęto również decyzję o przeznaczeniu przez Europejski Bank Inwestycyjny dużych środków na transformację energetyczną, a we wnioskach pojawiło się także bezpośrednie odniesienie do energetyki jądrowej, co wsparła Polska. Dzięki skutecznym zabiegom Premiera Morawieckiego będziemy dochodzić do neutralności klimatycznej w sposób bezpieczny i korzystny gospodarczo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem