Reklama

Roztańczeni, rozśpiewani, kolorowi

2014-02-11 15:47

Mateusz Wyrwich
Niedziela Ogólnopolska 7/2014, str. 48-50

Archiwum zespołu "Mazowsze"

Państwowy Zespół Ludowy Pieśni i Tańca „Mazowsze” im. Tadeusza Sygietyńskiego, jak brzmi jego pełna nazwa, jest do dziś najbardziej rozpoznawalną na świecie polską grupą artystyczną. Ten ponadstuosobowy zespół w minionym 65-leciu przemierzył prawie dwa i pół miliona kilometrów, bawiąc blisko 17 milionów widzów w 51 krajach. W ubiegłym roku „Mazowsze” zaśpiewało w Watykanie kolędy. Niebawem wybiera się na kolejne tournée

Tadeusz Sygietyński, mając zaledwie jedenaście lat, był już autorem kilku udanych kompozycji. Jako czternastolatek prowadził zajęcia z rytmiki w Operze Lwowskiej. Później pobierał nauki u tak wybitnych kompozytorów jak Zygmunt Noskowski czy Arnold Schönberg. Po ukończeniu konserwatorium Galicyjskiego Towarzystwa Muzycznego we Lwowie w okresie II Rzeczypospolitej pracował m.in. dla teatrów Krakowa, Lwowa i Warszawy. Również dla oper w Wiedniu czy Gratzu. W Dubrowniku natomiast założył filharmonię. Współpracował z Polskim Radiem, a także teatrzykami ogródkowymi czy kabaretami, tam też w latach 30. poznał swą przyszłą żonę Mariannę, czyli Mirę Zimińską, popularną wówczas artystkę kabaretową i dramatyczną.

Idea stworzenia zespołu folklorystycznego towarzyszyła Tadeuszowi Sygietyńskiemu od lat 20. Był zafascynowany prostotą polskich pieśni. Zbierał je. Opracowywał. Komponował na ich kanwie własne. Do tego marzenia Sygietyński pozyskał Mirę Zimińską, która miała ogromne wpływy w środowisku komunistycznych notabli. To dzięki niej właśnie w 1948 r. udało się kompozytorowi założyć w podwarszawskich Otrębusach „Mazowsze”. Większość artystów mieszkała i pracowała w pobliskim siedlisku Karolin, tworząc osobliwy rodzaj artystycznej wspólnoty.

Z amatorów zawodowcy

Pod koniec lat 40., na apel animatorów ludowej kultury, do Otrębus zaczęli przyjeżdżać utalentowani młodzi artyści z całej Polski. Dzieci, młodzież, dorośli. Pieśniarze, grajkowie. Sygietyński i Zimińska zaczęli tworzyć z tych twórców profesjonalny zespół folklorystyczny. Zamieszkali w pałacu. Ściągano też ludowych folklorystów, muzyków, pieśniarzy, tancerzy – zarówno instruktorów, jak i wykonawców. Sygietyńscy również wyjeżdżali w Polskę, zbierając pieśni, przyśpiewki i tańce wielobarwnych polskich regionów. Do dziś „Mazowsze” ma w swoim repertuarze pieśni z 42 regionów, z 60 opisanych przez Oskara Kolberga w „Pieśniach ludu polskiego”. Ostatnio opracowywany jest kolejny region: mazursko-warmiński. Z czasem do utworów ludowych, bądź tworzonych na ich kanwie, twórcy „Mazowsza” dołączyli pieśni patriotyczne i narodowe tańce: poloneza, krakowiaka, oberka, kujawiaka, mazura, również pieśni religijne, w tym kolędy i pieśni pasyjne, utwory Chopina i Moniuszki, które w zeszłym roku zostały wydane na płycie, a także piosenki różnych narodów.

Reklama

W zespole śpiew przeważał nad tańcem. Po śmierci niespełna 60-letniego Tadeusza Sygietyńskiego, w 1955 r., zespołem zaczęła kierować Mira Zimińska-Sygietyńska. Wspierało ją grono wybitnych artystów: śpiewaków, tancerzy, muzyków-kompozytorów i dyrygentów, m.in.: Elwira Kamińska, Michał Jarczyk, Zbigniew Kiliński, Eugeniusz Papliński, Stanisław Jopek, Witold Zapała.

Długoletnią współtwórczynię i dyrektor „Mazowsza” artyści zespołu wspominają do dziś jako osobę niezwykle pracowitą i wymagającą. Opowiadają, że oprócz zdolności artystycznych, posiadała osobisty urok i charyzmę. – Była dla mnie damą w każdym calu, mimo już słusznego wieku – mówi Wioletta Milczuk, kierownik baletu. – Zawsze była pięknie uczesana, ubrana. Wytworna. Blisko stulatka, a gotowa, by przyjąć u siebie wspaniałych gości. Taką ją zapamiętałam, taka była. Bardzo związana z chórem, bo przecież sama śpiewała, często sprawdzała interpretację. Dzieliła się z nami swoim doświadczeniem.

– Czasem upatrywała sobie jakiegoś delikwenta i mówiła: „Przyjdziesz do mnie, pośpiewasz”. Brała do swojego gabinetu też akompaniatora i słuchała. Później lubiła opowiadać o swoim życiu. Głównie artystycznym. To były jednostkowe sytuacje. Trzeba było mieć szczęście, aby być tak wyróżnionym… choć trochę się do niej też szło jak na egzamin – opowiada chórzysta Piotr Tomasik. – Przychodziła do nas na próby. Czasem potrafiła przerwać dość ostro, tłukąc ręką w wieko fortepianu. Dla niej, jako artystki teatru, najważniejszy był tekst. Oczywiście muzyka, aranżacja też, ale przede wszystkim tekst. To było wielkie wyróżnienie z nią pracować.

– Znakomicie znała się na ludziach. Była niezwykle wymagająca i wielu z tego skorzystało, m.in. ja – wspomina Katarzyna Klepacz, pracująca w zespole „Mazowsza” jako krawcowa i garderobiana od 1959 r. – Czasem nas obsztorcowała, bo koralik nie w tym miejscu, nie tego koloru. Dbała o każdy szczegół. Po kilku dniach jednak do nas przychodziła. Pukała i mówiła: „Dzień dobry, dziewczynki. Nie gniewacie się na mnie, że was obsztorcowałam?”, „No nie, nie gniewamy się na panią dyrektor”, „No to dobrze, ale przecież wiecie, że miałam rację, prawda?”. I wtedy trzeba było odpowiedzieć: „Tak”, no więc się mówiło i wychodziła uspokojona. Lubiliśmy ją, bo była sprawiedliwa.

Brzemię czasu

Po śmierci współtwórczyni „Mazowsza”, w 1997 r., kolejno szefowali zespołowi: Brygida Linartas, Włodzimierz Jakubas, Włodzimierz Sandecki, Jacek Kalinowski. Od trzech lat zespół prowadzi Włodzimierz Izban. W 2009 r. staraniem mazowieckiego samorządu i w trzech czwartych za pieniądze z UE wybudowano nowy budynek dla zespołu – „Matecznik Mazowsze” centrum folklorystyczne. Pomieszczono tam pełne zaplecze techniczne, sale prób dla baletu, chóru i orkiestry. Również widownię na blisko 600 miejsc. Wkrótce, rozszerzając swoją ofertę, artyści zespołu zaczęli prowadzić warsztaty muzyczne dla dorosłych i dzieci. „Matecznik” ma być zapleczem artystycznym dla „Mazowsza”.

– Dziś zespół, choć nadal rozpoznawalny, musi zabiegać o widza. Również wzbogacać swoją ofertę artystyczną. Śpiewa więc i tańczy nie tylko utwory ludowe, ale też wystawia opery: „Cud mniemany, czyli Krakowiacy i Górale”, jak również sięga do muzyki klasycznej – mówi Michał Haber – wieloletni tancerz i pieśniarz „Mazowsza”, dziś zajmujący się marketingiem. – Kiedyś zdarzało się, że koncertowaliśmy przez dwa tygodnie, dzień w dzień, w Sali Kongresowej w Warszawie czy katowickim „Spodku”, bo zakłady wykupywały bilety. Mieliśmy mnóstwo koncertów w tzw. słusznych krajach. W ZSRS czy innych socjalistycznych, ale także wszędzie tam, dokąd ówczesny PAGART mógł wysyłać polskich artystów.

– Na przełomie ubiegłego i obecnego wieku zaczęto nas postrzegać jako jakąś archaiczną instytucję. „Mazowsze” przestało być samonapędzającą się maszyną. Poszerzyliśmy więc krąg naszych zainteresowań i od niedawna mamy w repertuarze również „Mszę Koronacyjną” Mozarta. Przygotowujemy „Requiem” – również z udziałem naszych solistów. To przyciąga nowych odbiorców, ale i rozwija. Nie zamyka zespołu i orkiestry tylko w kręgu folkloru – mówi Jacek Boniecki, dyrygent. – Rocznie przygotowujemy dwie, trzy premiery. Oczywiście, poza nurtem zasadniczym. Trzeba przyznać też, że te nasze nowe spektakle świetnie działają na chór i orkiestrę. Zyskujemy nowe brzmienie. Niebawem gościem na próbach ze swoimi cennymi wskazówkami będzie wybitny dyrygent Jerzy Maksymiuk, który zaoferował nam pomoc. Z pewnością da pewien impuls zespołowi, szczególnie podczas przygotowań do „Requiem” Mozarta. To będzie inspirujące dla naszych artystów. Jesteśmy zespołem, który liczy się na rynku. Kiedyś w „Mazowszu” byli zdolni amatorzy. Dzisiaj w dużej mierze są to zawodowi muzycy, śpiewacy, tancerze. Ten nabór warunkuje zmianę, wpływa też na przeobrażanie się stylistyki zespołu.

Dyrygentka Aleksandra Kopp mówi, że osoby stanowiące kierownictwo artystyczne „Mazowsza” muszą być też po trochu etnografami, kulturoznawcami. Do dzisiaj bowiem jeżdżą po Polsce i zbierają kolejne pieśni i tańce w kraju, by później opracowywać je na potrzeby „Mazowsza”. Aleksandra Kopp, oprócz studiów na dyrygenturze, ma również znakomite zaplecze badawcze. Pisała pracę magisterską o Tadeuszu Sygietyńskim. W szczególności o czasie, kiedy zbierał materiały do repertuaru „Mazowsza”. – Był jego wielkim pasjonatem, – podkreśla dyrygentka. – Oprócz tego wybitnym kompozytorem muzyki klasycznej. Stworzył wiele pięknych utworów klasycznych, jak również opracowań muzyki tradycyjnej w bardzo prosty, a zarazem urokliwy sposób. I dlatego te utwory „folklorystyczne” są atrakcyjne do dnia dzisiejszego. Nie są błahe i nie naruszył ich ząb czasu. Do tej pory są wykonywane przez nas, bo są na najwyższym poziomie. Charakteryzuje je z jednej strony prostota, a z drugiej profesjonalizm. Szczycimy się tym, że nasz chór ma bardzo charakterystyczne brzmienie jeśli chodzi o śpiewanie naszych mazowszańskich piosenek. Udało nam się opracować jasne i miłe brzmienie dziewcząt. I jest to naprawdę nie do podrobienia. W dużym stopniu to zasługa pani Miry, która wkładała w to mnóstwo uwagi i energii. Staramy się to dzisiaj pielęgnować i odtwarzać. Ale dzięki temu, że mamy tak świetny zespół, możemy robić tak trudne rzeczy, jak wspomnianego Mozarta.

Tysiące strojów

Zespół „Mazowsze” to nie tylko ponad setka artystów. Niemal drugie tyle stanowi zaplecze techniczne. Pracownicy księgowości. Oświetleniowcy, krawcowe czy obsługa „Matecznika Mazowsze”, gdzie jest bufet, restauracja, hotel dla gości, jak również bursa dla pracowników. Przede wszystkim jednak olbrzymia garderoba, w której jest przechowywanych ponad dwa tysiące kostiumów. Tancerze bowiem w czasie jednego koncertu dwadzieścia razy zmieniają strój. Wszystkie z misternie wykonanymi haftami, złoceniami. Niektóre jeszcze używane na początku XX wieku. I współczesne, stylizowane. Nad całością pieczę sprawuje kostiumolog Rafał Orłowski. – Najcenniejsze kostiumy to te z końca XIX wieku. Ale pokazujemy je w naszym muzeum czy w gablotach. Jednak jeszcze niektóre z początku ubiegłego wieku są przez zespół używane, np. żupan sprzed 60 lat – mówi Rafał Orłowski. – Wiele strojów odnawiamy. A te, które są szyte dziś, muszą być wykonane z oryginalnych materiałów. Kostiumy muszą też być odpowiednio skrojone ze względu na dynamikę podczas tańca. Staramy się wszystko wykonać ręcznie – dodaje.

Rysa na kolorze

W ubiegłym roku „Mazowsze” skończyło 65 lat. W swym życiorysie miało lepsze i gorsze dni. Przed dwoma laty zespół zastrajkował przeciwko ówczesnemu dyrektorowi Jackowi Kalinowskiemu. Gdy ten podał się do dymisji, pojawił się obecny – Włodzimierz Izban – pełniący wówczas obowiązki dyrektora. Załoga przedstawiła wiele postulatów. Pracownicy domagali się m.in. podwyżek. Pensje bowiem niektórych artystów tego reprezentacyjnego zespołu wynosiły… 1400 złotych brutto – dla młodszych adeptów. Zaś dla pracowników z dwudziestoletnim stażem sięgały… 2000 złotych brutto. Dziś sytuacja finansowa zespołu poprawiła się. Choć nie wszyscy są zadowoleni. Mają jednak nadzieję, że Samorząd Województwa Mazowieckiego zauważy, iż „Mazowsze” jest reprezentacyjnym zespołem Polski.

Tagi:
muzyka taniec śpiew Mazowsze

Sukces Chóru Powiatowego Młodzieżowego Domu Kultury i Sportu w Wieluniu

2019-12-10 11:50

Jakub Jurdziński

Chór Powiatowego Młodzieżowego Domu Kultury i Sportu w Wieluniu zdobył Srebrny Dyplom w X Krakowskim Festiwalu Pieśni Adwentowych i Bożonarodzeniowych w kategorii chórów dziecięcych.

Jakub Jurdziński

W przesłuchaniach konkursowych, które odbyły się 7 grudnia w kościele pw. św. Piotra i Pawła w Krakowie, wzięły udział 24 chóry z Polski i z zagranicy. Festiwal trwał od 6 do 8 grudnia. W wieluńskim chórze śpiewało 50 osób. W programie zespołu znalazły się cztery utwory: „Bądź wiesioła Panno Czysta”, „Riu, riu, chiu”, „Jingle Bell Rock” i „Alleluja, Sing Alleluja”.

Chórowi akompaniowała pani Dorota Staszak. Młodzież z Wielunia miała okazję wysłuchać wielu pięknych i różnorodnych utworów w wykonaniu innych chórów, ponadto uczestniczyła w krakowskim jarmarku bożonarodzeniowym. Finałem wyjazdu do Krakowa był udział w koncercie symfonicznym w wykonaniu orkiestry Filharmonii Krakowskiej pod batutą Charlesa Olivieri-Munroe z udziałem skrzypaczki Esther Yoo.

Już dziś Jakub Jurdziński zaprasza na koncert kolęd, który odbędzie się w niedzielę 5 stycznia 2020 r. o godzinie 17.30 w kościele p.w. św. Barbary w Wieluniu. W koncercie wystąpią: Chór i Zespół Muzyki Dawnej PMDKiS, Chór PSM I st., Zespół Wokalno-Instrumentalny II LO im. Janusza Korczaka. Koncert poprowadzi Włodzimierz Sygulski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Adwent 2019: Rekolekcje z o. Szustakiem w Warszawie

2019-12-09 12:11

ar / Warszawa (KAI)

Rekolekcje z o. Szustakiem, rekolekcje akademickie, rekolekcje o modlitwie czy biblijne – propozycji na owocne przeżycie Adwentu w Warszawie nie brakuje. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Archiwum ASK SD
Konferencja z o. Adamem Szustakiem z cyklu „Sympatia Miłość Małżeństwo” na Uniwersytecie Warszawskim, maj 2018 r.

Duszpasterstwo Akademickie ARKA zaprasza do udziału w rekolekcjach adwentowych, prowadzonych przez o. Adama Szustaka OP. Nauki odbędą się w terminie 11, 12, 13 grudnia 2019 roku w parafii Nawrócenia św. Pawła Apostoła (ul. Kobielska 10) o 19:30. Pierwszego dnia dominikanin poprowadzi konferencję dla chłopców i mężczyzn, drugiego dla dziewcząt i kobiet, a trzeciego dla narzeczonych i małżeństw.

Z kolei rekolekcje pt. "Kardynał Stefan Wyszyński w służbie Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie" poprowadzi ks. dr Jarosław Wąsowicz SDB, w terminie 9-11 grudnia o 18:00 w Auli Schumana na kampusie UKSW przy ul. Wóycickiego 1/3 w Warszawie. Każdego dnia zaplanowano inny temat wykładu, a są nimi kolejno: „Przez Maryję do Jezusa – miejsce Maryi w życiu i posłudze kard. Wyszyńskiego”, „Kardynał Wyszyński wychowawca narodu”, ”Kardynał Wyszyński wychowawca młodzieży”.

Na "Adwentowe Rekolekcje o Miłości", w dniach 8-10 grudnia o 20:30, do kościoła Najświętszego Zbawiciela zaprasza o. Janusz Pyda, duszpasterz akademicki krakowskiej "Beczki". - O miłości powiedziano już chyba wszystko. A mimo tego wciąż tak bardzo jej pragniemy i tak wiele osób doświadcza jej braku. Gdzie popełniliśmy błąd? Przyjdź, przekonaj się i kochaj! Nie ma piękniejszego czasu do refleksji nad miłością niż Adwent! – czytamy w zapowiedzi.

Natomiast "Rekolekcje o modlitwie jako relacji" wygłosi jezuita, o. Tadeusz Hajduk SJ w parafii św. Dominika na warszawskim Służewie. Początek rekolekcji – w niedzielę, 15 grudnia, podczas Mszy o godz. 7.00, 8.00, 9.30, 11.00 (Msza dla rodzin), 12.30, 14.00, 17.00 i 18.30. Kolejne nauki zaplanowano od poniedziałku do środy (16-18 grudnia) podczas Mszy o godz. 6.00 (roraty), 12.00, 18.00 i 19.30.

Nagrania rekolekcji będą dostępne na stronie http://www.sluzew.dominikanie.pl/nagrania/

- Zapraszamy na rekolekcje adwentowe, tym razem biblijne. Razem przygotujmy się na nowe przyjęcie rodzącego się w Betlejem Słowa – do Bazyliki Archikatedralnej św. Jana Chrzciciela na Starym Mieście zaprasza ks. Maciej Jaszczołt. Rekolekcje odbędą się one w dniach 15-18 grudnia. W niedzielę zaplanowano naukę rekolekcyjną w czasie Mszy św. o godz. 9.30, 11.00, 12.30, 18.00, 19.00 i 21.00, natomiast od poniedziałku do środy o godz. 19:00.

- Kiedy masz się spotkać z osobą, której dawno nie widziałeś, a bardzo ją kochasz - serce chce wyskoczyć z radości. Warto więc powiedzieć sobie wprost: Adwent NIE JEST czasem pokuty i umartwienia! Adwent to radosne oczekiwanie na przyjście Pana Jezusa – zachęcają warszawscy franciszkanie z kościoła św. Antoniego przy ul. Senatorskiej 31, gdzie w dniach 8-10 grudnia o 8:00 i 22:00 odbywają się rekolekcje, które prowadzi ks. Radosław Rafał MSF - charyzmatyczny kapłan ze Zgromadzenia Świętej Rodziny, pasterz wspólnoty “Poznanie Jezusa”, redaktor naczelny pisma „Posłaniec Świętej Rodziny”, który jak sam przyznaje - „kocha Pana Jezusa jak wariat”. - Przyjdź! Niech nam wszystkim serca walą jak szalone – zachęca kapłan.

"Jak spotkać Boga w modlitwie?" - to tytuł rekolekcji, które odbędą się w dniach 15-18 grudnia o 19:30 w klasztorze ojców dominikanów na Freta. Wygłosi je o. Maksymilian Nawara OSB, benedyktyn mieszkający na co dzień w Lubiniu.

Podobnie jak w poprzednich latach parafia Matki Bożej z Lourdes (ul. Wileńska 69) oraz Siostry Uczennice Krzyża zapraszają chętnych do wspólnej modlitwy słowami Akatystu we wszystkie niedziele Adwentu. Hymn będzie śpiewany jeszcze 15 i 22 grudnia w Kaplicy Krzyża Świętego (kaplica Adoracji). Rozpoczęcie modlitwy - godz. 20.00.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wybory prezydenckie 2020 w USA: katolicy gotowi poprzeć Trumpa?

2019-12-10 18:42

pb (KAI/EWTN) / Waszyngton

Katolicy w USA są otwarci na ponowny wybór Donalda Trumpa na szefa państwa w wyborach prezydenckich, jakie odbędą się w 2020 r. Wynika to z sondażu przeprowadzonego na zlecenie katolickiej telewizji EWTN. Ukazuje on również poczucie zmniejszającej się tolerancji religijnej wśród mieszkańców tego kraju, a także rozczarowanie sposobem, w jaki tamtejsi biskupi radzą sobie z kryzysem związanym z przypadkami wykorzystywania seksualnego w Kościele.

Wikipedia

John Della Volpe z instytutu badania opinii publicznej RealClear Opinion Research tłumaczy, że głosy katolików mają istotne znaczenie w budowaniu wyborczych koalicji. Według niego, „w większości wyborów prezydenckich począwszy od lat 50.” XX w. można było przewiedzieć ich wynik na podstawie tego, jak głosowali katolicy.

W nadchodzących wyborach prezydenckich w 2020 r. 53 proc. katolików nie wyklucza głosowania na Trumpa (34 proc. jest tego pewnych, 10 proc. zapewne tak zrobi, a 9 proc. - być może). Jednocześnie „nigdy” na niego nie zagłosuje 38 proc. katolików, a w przypadku 9 proc. jest to mało prawdopodobne.

Poparcie dla Trumpa wygląda nieco inaczej, gdy zestawi się go z pretendentami do Białego Domu z ramienia Partii Demokratycznej. W zależności od tego, który z nich stanąłby ostatecznie w wyborcze szranki z obecnym szefem państwa, reprezentującym Partię Republikańską, rozkład głosów (według obecnych deklaracji) przedstawiałby się następująco: Joe Biden 52 proc. - Trump 39 proc., Elizabeth Warren 49 proc. - Trump 41 proc., Bernie Sanders 54 proc. - Trump 39 proc., Pete Buttigieg 46 proc. - Trump 41 proc. Oznacza to, że Trump przegrałby wybory z każdym z czterech demokratycznych kandydatów.

Z kolei 70 proc. katolików (28 proc. zdecydowanie, a 42 proc. częściowo) zgodziło się z opinią, że mieszkańcy USA okazują dziś znacznie mniejszą tolerancję religijną. Zdecydowanie odrzuciło taki pogląd 7 proc. katolików, a 18 proc. częściowo; 5 proc. nie miało zdania na ten temat.

Natomiast na pytanie, czy biskupi USA radzą sobie ze skandalem wykorzystywania seksualnego w Kościele, większość katolików (55 proc.) opowiedziała negatywnie (działania hierarchów bardzo się nie podobają 28 proc. respondentów, a 27 proc. - częściowo). Zdecydowanie popiera działania episkopatu w tej dziedzinie 7 proc. katolików, 23 proc. popiera częściowo, a 15 proc. nie ma wyrobionego zdania na ten temat.

Ankietowanych zapytano również o ich praktyki religijne. 93 proc. zadeklarowało, że modli się przynajmniej raz w tygodniu, 66 proc. - że wierzy w realną obecność Jezusa Chrystusa w Eucharystii, 56 proc. - że przynajmniej raz w tygodniu uczestniczy w Mszy św., 52 proc. - że spowiada się przynajmniej raz w roku, a 51 proc. - że choć raz w miesiącu odmawia różaniec.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem