Reklama

5 lat turnieju „Bosko Cup”

2014-02-12 16:05

Monika Jaworska
Edycja bielsko-żywiecka 7/2014, str. 4-5

Turniej Piłki Nożnej Ministrantów „Bosko Cup” Diecezji Bielsko-Żywieckiej skończył 28 stycznia 5 lat. Z tej okazji inicjator i organizator turnieju, ks. Marcin Pomper odprawił Mszę św. dziękczynną w parafii pw. Matki Bożej Różańcowej na Górnym Borze w Skoczowie, gdzie obecnie posługuje jako wikariusz

Zaczynało się bardzo skromnie. Jeden mecz, dwie drużyny... W styczniu 2009 r. odbywał się w Brennej „Tydzień z Panem Bogiem”. Wówczas ks. Marcin Pomper był wikariuszem w Brennej i on wraz z oazą prowadził tę formę wypoczynku dla dzieci ze szkoły podstawowej. Sam od dziecka pasjonował się piłką nożną. Nawet w pracy magisterskiej pisał o przeciwdziałaniu agresji pseudokibiców, zaznaczając że jedną z form tego przeciwdziałania jest wychowanie przez sport, co było również propagowane przez św. Jana Bosko. Podczas „Tygodnia z Panem Bogiem” zakiełkowała myśl o zorganizowaniu turnieju.

– Pomysł zorganizowania turnieju zrodził się w Brennej podczas „Tygodnia z Panem Bogiem”, któremu patronował wtedy św. Jan Bosko. Trzeba było tylko wybrać jakąś datę. A że zawsze jest jakaś piłkarska środa, to wybrałem środę 28 stycznia 2009 r. Na hali sportowej w Szkole Podstawowej na Bukowej w Brennej rozpoczął się pierwszy mecz tego turnieju. Chociaż było zaproszonych kilka parafii, odpowiedziała tylko jedna – pw. św. Jana Sarkandra w Górkach Wielkich u franciszkanów – wspomina ks. Marcin Pomper. Pierwszy mecz w historii „Bosko Cup” rozegrali między sobą – parafia w Brennej-Centrum i franciszkanie z Górek. Zakończył się wynikiem 5: 2 dla Brennej. Hala była bardzo mała i musiała wtedy pomieścić ok. 100 dzieci na widowni oraz uczestników rozgrywek.

Ks. Marcinowi Pomperowi pomagał wówczas Kamil Pawlak. – Wtedy w turniej była zaangażowana jedna osoba – Kamil, który pracował nad nagłośnieniem. I tak zostało do teraz: nadal zajmuje się nagłośnieniem, wprowadzeniem do finałów, galą otwarcia i prowadzeniem całej imprezy – mówi ks. Marcin Pomper. – Jak się tylko zrodził pomysł turnieju, ks. Marcin poprosił mnie o pomoc w realizacji tego turnieju. Zgodziłem się bez wahania. A poza tym robię w tym turnieju to, co tak naprawdę lubię – podkreśla Kamil Pawlak.

Reklama

„Bosko” w Internecie

Kolejny mecz odbył się latem 2009 r. znów na hali w Brennej. – Miało być na otwartym boisku, ale pogoda nie sprzyjała. Wtedy już grały 4 zespoły. W następnym roku było nieco łatwiej. Więcej drużyn chciało brać udział w turnieju, więc wprowadziliśmy eliminacje. Ale one też wtedy raczkowały, gdyż każdy gdzieś tam sam musiał je rozegrać i zorganizować. Nie braliśmy wtedy odpowiedzialności za eliminacje, tylko uczestnicy sami sobie obierali termin i miejsce rozegrania eliminacji, by wyłonić drużyny. Nam tylko przesyłali wyniki, spisany protokół rozegranego meczu, podpisany oczywiście przez sędziego. Od trzeciego roku zaczęło się już bardziej profesjonalnie. Wtedy mieliśmy już stronę internetową. Wszelkie informacje pojawiały się drogą elektroniczną. Rozgrywki były lepiej zorganizowane – opowiada ks. Marcin Pomper. Stroną internetową zajął się Piotr Krzempek. – Akurat ksiądz zapytał mnie, czy byśmy nie stworzyli strony internetowej dla parafii i dla turnieju. Zgodziłem się. Od samego początku zajmowałem się aktualizacją danych na stronie. Później, od początku nowego roku, starałem się wprowadzić jakieś zmiany w stronie, zaprojektować nowy wygląd itp. Jednakże nie starczało mi na wszystko czasu i moje obowiązki przejął kolega. Wtedy ks. Marcin zaproponował, bym zajął się nagrywaniem, więc się tym zajmowałem. Ale że zabrakło prowadzącego, dlatego w tę rolę zostałem wprowadzony ja. Nie boję się wypowiadać przed kamerą, dlatego myślę, że ks. Marcin chciał, bym prowadził te programy – mówi Piotr, obecnie prezenter w „Bosko Cup”.

Sztab się rozrasta

Turniej nabierał coraz poważniejszego wymiaru. Potrzebne były kolejne osoby, które by pomogły ks. Marcinowi w organizacji przedsięwzięcia. Pojawiła się Małgorzata Greń, którą została protokolantką turnieju. – Objęłam tę funkcję po koleżance. Dla mnie najbardziej aktywnym czasem są finały, eliminacje. Wiadomo, jest teraz coraz więcej obowiązków, które nie pozwalają się tak udzielać, jak się udzielałam kiedyś, ale w miarę możliwości jestem na finałach i spisuję każdą bramkę, zapisuję każdą czerwoną czy żółtą kartkę. Potem robi się z tego statystyki. Ksiądz zaproponował mi tę funkcję. Po namyśle doszłam do wniosku, że też się przydam i tak się zaangażowałam – uśmiecha się Małgorzata. Do Sztabu Organizacyjnego dołączył także Adrian Gajda, który zajął się montażem programów. – Było zapotrzebowanie na złożenie programu. Ks. Marcin szukał kogoś, kto to będzie mógł zrobić. Stwierdziłem że podejmę się tego. Wiadomo, na początku było trochę ciężko, ale z czasem już było lepiej. Tak zaczęła się moja kariera. Teraz trochę mniej się angażuję z racji innych obowiązków i przeciążyłem nieco kolegę, ale jakoś ze sobą współgramy – zaznacza Adrian.

– Kamil, Adrian, Gosia i Piotrek to są osoby, które tworzyły kiedyś wspólnotę Ruchu Światło-Życie w parafii w Brennej, którą założyłem. Podejmowaliśmy wspólnie wiele inicjatyw i dzięki temu poprosiłem ich, żeby weszli w grono tworzących sztab organizacyjny naszego turnieju „Bosko Cup”. Jest jeszcze Marek Gielata, który wraz z Kamilem zajmuje się prowadzeniem całej imprezy otwarcia finałów, przebiegu finałów. Marek również komentuje mecz finałowy. Cieszę się bardzo, że po moim przejściu z Brennej do Skoczowa nadal ta współpraca jest podejmowana – podkreśla ks. Marcin Pomper.

Do osób z Brennej dołączyli jeszcze młodzi ludzie ze Skoczowa, których kapłan poznał, gdy przeszedł na parafię na Górnym Borze. Wcześniej było tak, że kto miał czas, robił zdjęcia podczas turnieju. Teraz fotografowaniem zajmuje się Przemysław Pieter, a Elwira Stańczyk – prowadzeniem wywiadów. – Po jednej niedzielnej Mszy św. podszedłem do ks. Marcina i zapytałem się, czy jakby była jaka okazja, czy mógłbym robić zdjęcia. Ksiądz od razu zapytał się, czy mógłbym dołączyć do tej organizacji, bo jest taka potrzeba. I tak to się zaczęło. Robię na bieżąco zdjęcia na turniejach „Bosko Cup”, a także w parafii – mówi Przemysław. Elwira, która jest najkrócej w Sztabie, bo od listopada ub.r., wspomina: – Ks. Marcin raz mnie zagadnął. Stwierdził, że potrzebuje wygadanej osoby. Wziął mnie na próbę i udało się. Na początku było trudno, ale do teraz dajemy radę. – Jeszcze jest Brian Niemiec. On jest operatorem kamery. To osoba, która została przez Adriana tak trochę wtajemniczona w montaż filmów tak, że myślę, że będzie to z pożytkiem dla nas wszystkich – dodaje ks. Pomper.

Przewodniczącą sztabu została Joanna Michalak. – Z roku na rok poziom organizacyjny wzrasta. Potrzebowałem też takiej osoby, która będzie mnie w stanie zastąpić w wielu elementach i mam taką prawą rękę – jest to pani Asia, szefowa naszego sztabu, która w wielu rzeczach mnie odciąża i to bardzo – zaznacza kapłan. – Na bieżąco w czym się da, to się uzupełniamy. Jestem w sztabie stosunkowo niedawno, bo 2,5 roku, czyli od kiedy ksiądz przyszedł do Skoczowa. Jestem zafascynowana młodzieżą, która to organizuje. Fantastyczna młodzież – chwali młodych ludzi Joanna Michalak.

Reprezentacja

W zeszłym roku w sierpniu z okazji peregrynacji relikwii św. Jana Bosko w Oświęcimiu została wyłoniona Reprezentacja „Bosko Cup”. – To było wyjątkowe dzieło i jest ważne, aby to teraz jeszcze rozwinąć. Reprezentacja zagra 16 lutego br. z Podbeskidziem Bielsko-Biała na hali „Widok”. To już są rozgrywki z poważniejszym rywalem, a dla chłopaków okazja, żeby skonfrontować się z zespołem z wyższej półki. Jest to również okazja do uczczenia 5. rocznicy powstania naszego turnieju – zaznacza kapłan. Ks. Marcin ma też pewne marzenia związane z turniejem: – Ja mam olbrzymi projekt… Może kiedyś doczekamy się „Bosko Areny”, może będziemy mieć stadion im. św. Jana Bosko... Mamy dużo pomysłów, tylko strona finansowa nas trzyma jeszcze. Walczymy o sponsorów i tu jest duża rola Pani Asi, żeby znajdować tych potencjalnych sponsorów. Ale Pan Bóg nam pomaga – mówi ks. Marcin. – Czasem ktoś się pojawi, albo ktoś zadzwoni, coś zaproponuje – dodaje Joanna.

Turniej na chwałę Bożą

28 stycznia ks. Marcin Pomper modlił się wraz ze sztabem i wiernym podczas Mszy św. za cały turniej i wszystkich z „Bosko Cup” związanych. Dla kapłana to zadziwiające, że w ciągu zaledwie 5 lat tak się to dzieło rozwinęło. Obecnie cyklicznie odbywają się turnieje letnie i halowe oraz eliminacje do tych turniejów w wyznaczonych okręgach. Drużyny ministrantów z różnych parafii diecezji grają na dużych boiskach i halach sportowych. Organizowane są również mecze o superpuchar i gale piłkarskie. Ks. Pomper widzi w tym przede wszystkim działanie Boże: – To miało być takie małe dzieło. Tak sobie pomyślałem, że jeśli Pan nam pobłogosławi, to będzie z tego coś większego. Przypuszczałem, że taki większy poziom nasz turniej osiągnie może na 10. rocznicę istnienia. A tu się tak stało, że na 5. rocznicę istnienia mamy już bardzo wysoki poziom. To wszystko jest na chwałę Bożą, dla uwielbienia Pana Boga, tak jak to czynił św. Jan Bosko poprzez sport.

Reklama

Franciszek: czasownikiem Jezusa nie jest mieć, lecz dawać

2019-06-23 20:37

tłum. st (KAI) / Rzym

„Pan przychodzi na nasze ulice, aby dobrze powiedzieć o nas i aby dać nam odwagę. Chce także od nas, abyśmy byli błogosławieństwem i darem” – powiedział papież podczas Mszy św. sprawowanej na dziedzińcu kościoła Santa Maria Consolatrice, w rzymskiej dzielnicy Casal Bertone.

Grzegorz Gałązka

Oto tekst papieskiej homilii w tłumaczeniu na język polski:

Słowo Boże pomaga nam dzisiaj odkryć na nowo dwa proste i istotne dla codziennego życia czasowniki: mówić i dawać.

Mówić. W pierwszym czytaniu Melchizedek mówi: „Niech będzie błogosławiony Abram przez Boga Najwyższego… Niech będzie błogosławiony Bóg Najwyższy” (Rdz 14,19-20). Mówienie Melchizedeka jest błogosławieniem. Błogosławi Abrahama, przez którego błogosławione będą wszystkie rodziny ziemi (por. Rdz 12, 3; Ga 3, 8). Wszystko zaczyna się od błogosławieństwa: słowa dobra rodzą dzieje dobra. To samo ma miejsce w Ewangelii: przed rozmnożeniem chlebów Jezus je pobłogosławił: „wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy nad nimi błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom” (Łk 9,16). Błogosławieństwo czyni z pięciu chlebów pożywienie dla wielu: sprawia, że wypływa wodospad dobra.

Dlaczego błogosławienie sprawia dobro? Ponieważ zamienia słowo w dar. Kiedy błogosławisz, nie czynisz czegoś dla siebie, ale dla innych. Błogosławienie to nie jest wypowiadanie pięknych słów, to nie używanie słów okolicznościowych. To wypowiedzenie dobra, powiedzenie z miłością. Tak uczynił Melchizedek, mówiąc spontanicznie dobrze o Abrahamie, chociaż nie powiedział on, ani nic dla niego nie zrobił. Tak uczynił Jezus, ukazując znaczenie błogosławieństwa poprzez darmowe rozdzielenie chleba. Ileż razy my także zostaliśmy pobłogosławieni, w kościele lub w naszych domach, ileż razy otrzymaliśmy słowa, które uczyniły nam dobro, lub znak krzyża na naszych czołach ... Zostaliśmy pobłogosławieni w dniu chrztu, i jesteśmy pobłogosławieni pod koniec każdej Mszy św.. Eucharystia jest szkołą błogosławieństwa. Bóg dobrze o nas mówi, swoich umiłowanych dzieciach, i zachęca nas w ten sposób do pójścia naprzód. I błogosławimy Boga w naszych zgromadzeniach (por. Ps 68, 27), odnajdując smak uwielbienia, które wyzwala i uzdrawia serce. Przychodzimy na Mszę św. będąc pewnymi, że jesteśmy pobłogosławieni przez Pana i wychodzimy, aby z kolei błogosławić, aby być kanałami dobra w świecie.

Ważne jest, abyśmy my, pasterze, pamiętali, by błogosławić lud Boży. Drodzy kapłani, nie bójcie się błogosławić lud Boży. Drodzy kapłani idźcie naprzód błogosławiąc. Pan pragnie dobrze mówić o swoim ludzie, jest szczęśliwy, kiedy odczuwamy, że nas miłuje. I tylko jako błogosławieni możemy błogosławić innych tym samym namaszczeniem miłości. Smutno natomiast, gdy widzimy, z jaką łatwością czyni się dzisiaj coś przeciwnego: złorzeczy, pogardza, wyzywa. Ogarnięci zbytnim pospiechem nie powstrzymujemy się i dajemy upust gniewowi na wszystko i na wszystkich. Niestety często ten, kto bardziej krzyczy jest silniejszy, a ten który jest bardziej rozzłoszczony zdaje się mieć rację i uzyskuje poparcie. Nie dajmy się zarazić arogancją, nie dajmy się ogarnąć goryczą, my, pożywający Chleb, wszelką słodycz mający w sobie. Lud Boży kocha uwielbienie, nie żyje narzekaniami; jest stworzony dla błogosławieństw, a nie dla narzekań. W obliczu Eucharystii, Jezusa który stał się Chlebem, z tego skromnego Chleba, który ogrania cały Kościół, uczymy się błogosławić to, co mamy, chwalić Boga, błogosławić, a nie przeklinać naszą przeszłość, dawać dobre słowa innym.

Drugi czasownik to dawać. Po „mówieniu” następuje „dawanie”, jak w przypadku Abrahama, który pobłogosławiony przez Melchizedeka „dał mu dziesiątą część ze wszystkiego” (Rdz 14,20). Podobnie jak dla Jezusa, który po odmówieniu błogosławieństwa dał chleb, aby został rozdany, odsłaniając w ten sposób jego najpiękniejsze znaczenie: chleb nie jest jedynie produktem konsumpcyjnym, ale środkiem dzielenia się. Istotnie, co zaskakujące, w opisie rozmnożenia chlebów nigdy nie ma mowy o pomnażaniu. Przeciwnie, użyte czasowniki to „łamać, dawać, rozdzielać” (por. Łk 9,16). Innymi słowy nie podkreśla się rozmnożenia, lecz rozdzielanie. Ważne jest to, że Jezus nie czyni magii, nie przekształca pięciu chlebów w pięć tysięcy, by potem powiedzieć: „A teraz je rozprowadzajcie”. Nie. Jezus modli się, błogosławi te pięć chlebów i zaczyna je łamać, ufając Ojcu. A te pięć chlebów nigdy się nie kończy. To nie jest magia, to zaufanie do Boga i do Jego opatrzności.

W świecie stale staramy się zwiększać zyski, powiększać obroty ... Tak, ale jaki jest cel? Czy dawanie czy też posiadanie? Dzielenie się czy też gromadzenie? „Ekonomia” Ewangelii rozmnaża dzieląc się, karmi, rozdając, nie zaspokaja zachłanności nielicznych, lecz daje życie światu (por. J 6, 33). Czasownikiem Jezusa nie jest mieć, lecz dawać.

Kieruje On do uczniów stanowcze żądanie: „Wy dajcie im jeść” (Łk 9, 13). Spróbujmy wyobrazić sobie ich rozumowanie: „Nie mamy chleba dla nas, a musimy myśleć o innych? – trochę poirytowani. Dlaczego mielibyśmy ich karmić, skoro przyszli, aby słuchać naszego Mistrza? Jeśli nie przynieśli jedzenia, niech wracają do domu – to ich problem, lub dadzą nam pieniądze, a my kupimy”. Nie są to rozumowania błędne, ale nie są to argumenty Jezusa, który ich nie słyszy: wy dajcie im jeść. Jezus chce nam powiedzieć, że to, co posiadamy przynosi owoce, o ile to dajemy. I nie ma znaczenia, czy jest to mało, czy też dużo. Pan czyni wielkie rzeczy z naszą małością, tak jak z pięcioma chlebami. Nie dokonuje cudów za pomocą spektakularnych działań, nie ma magicznej pałeczki, lecz czyni za pomocą rzeczy pokornych. Wszechmoc Boga jest wszechmocą pokorną, składającą się wyłącznie z miłości. A miłość czyni wielkie rzeczy za pomocą małych rzeczy. Tego nas uczy Eucharystia: jest w niej Bóg zawarty w okruszynie chleba. Prosty i istotny, Chleb łamany i dzielony, Eucharystia, którą przyjmujemy przekazuje nam mentalność Boga i prowadzi nas do dawania siebie innym. Eucharystia jest antidotum na „przepraszam, ale mnie to nie dotyczy”, „nie mam czasu, nie mogę, to nie moja sprawa”, przeciw odwracaniu wzroku w inną stronę.

W naszym mieście spragnionym miłości i troski, cierpiącym z powodu degradacji i opuszczenia, w obliczu tak wielu samotnych osób starszych, rodzin w trudnej sytuacji, młodych ludzi którzy z trudem zarabiają na chleb i posilają swe marzenia, Pan mówi: „Ty sam daj im jeść”. I możesz odpowiedzieć: „Mam mało, nie jestem w stanie tego uczynić”. To nieprawda, twoje mało, to wiele w oczach Jezusa, jeśli nie będziesz tego trzymał dla siebie, jeśli to zaangażujesz. Również zaangażuj siebie samego. I nie jesteś sam: masz Eucharystię, Chleb pielgrzymowania, Chleb Jezusa. Również dziś wieczorem będziemy karmieni Jego ciałem, które dało siebie. Jeśli przyjmiemy je sercem, ten Chleb wyzwoli w nas moc miłości: poczujemy się błogosławieni i miłowani, i będziemy chcieli błogosławić i kochać, poczynając stąd, od naszego miasta, od ulic, które przemierzymy dziś wieczorem. Pan przychodzi na nasze ulice, aby dobrze powiedzieć o nas i aby dać nam odwagę. Chce także od nas, abyśmy byli błogosławieństwem i darem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wręczono medale zasłużonym dla Archidiecezji Warszawskiej

2019-06-24 22:33

Łukasz Krzysztofka

40 osób świeckich i jedna siostra zakonna zostało nagrodzonych medalami "Za zasługi dla Archidiecezji Warszawskiej", które w archikatedrze warszawskiej, w jej święto patronalne św. Jana Chrzciciela, wręczył metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz.

Uhonorowanie medalami odbyło się przed uroczystą Mszą św. odpustową, którą z metropolitą warszawskim koncelebrowali proboszczowie parafii nagrodzonych osób.

- Najbardziej cenię sobie to, że wszyscy odznaczeni w sposób szczególny potrafią praktykować swoje powołanie na mocy powołania chrzcielnego, które jest u podstaw wszystkich powołań – powiedział w homilii podczas Mszy św. metropolita warszawski. Kard. Nycz przywołał słowa papieża Franciszka, który uczy, że u podstaw wszystkich szczegółowych powołań stoi miłość. - Jeśli nie ma miłości u podstaw, będzie się tylko krążyć wokół spraw własnych – nawiązywał do słów Ojca św. metropolita warszawski.

Pasterz Kościoła warszawskiego podkreślił również, że przyznane dzisiaj odznaczenia, do których kandydatów zgłaszali proboszczowie ich parafii, są dowodem na mocną współpracę duchownych ze świeckimi i ich odpowiedzialność za Kościół lokalny. – Za tę współpracę bardzo wam dziękuję i proszę Boga, żeby nigdy nie zabrakło takich katolików świeckich, przez których Słowo Chrystusa jest obecne wszędzie tam, gdzie są posłani ludzie – powiedział na zakończenie homilii kard. Nycz.

Wśród uhonorowanych medalem „Za zasługi dla Archidiecezji Warszawskiej” znalazł się m.in. prof. Włodzimierz Kluciński – wieloletni rektor Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, należący od lat do Komitetu Promocyjnego Budowy Świątyni Opatrzności Bożej oraz jego małżonka Jadwiga Klucińska, z zawodu ekonomistka, zaangażowana m.in. w budowę kościoła oraz wolontariat Caritas w parafii Wniebowstąpienia Pańskiego na Ursynowie.

Jedyna w gronie odznaczonych siostra zakonna – s. Leonia Maria Kalandyk ze Zgromadzenia Córek Matki Bożej Bolesnej od 20 lat pracuje w parafii Najświętszego Zbawiciela w Warszawie. Była katechetką w szkole podstawowej i gimnazjum. Założyła wspólnotę Kręgu Biblijnego RUAH, ponadto pracuje jako kancelistka, przygotowuje młodzież i dorosłych do przyjęcia sakramentów.

Z sylwetkami wszystkich nagrodzonych osób można zapoznać się na stronie archidiecezji warszawskiej:

http://archidiecezja.warszawa.pl/aktualnosci/zaangazowani-swieccy-z-medalami-za-zaslugi-dla-archidiecezji-warszawskiej/

Medale „Za zasługi dla Archidiecezji Warszawskiej” przyznawane są dwa razy w roku: w uroczystość Objawienia Pańskiego – 6 stycznia i uroczystość patronalną stołecznej archikatedry św. Jana Chrzciciela – 24 czerwca. Otrzymują je przede wszystkim świeccy zaangażowani w prace na rzecz diecezji lub parafii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem