Reklama

Zachowują wiarę ojców i tradycję

Niedziela Ogólnopolska 9/2014, str. 20

ARCHIWUM: PARAFIA-MICHOW.COM

Polacy i Polonia w diecezji Rockville Centre na tzw. Długiej Wyspie od kilkunastu lat gromadzą się wokół miejscowego Arcypasterza pod przewodnictwem jednego z biskupów polskich, aby zamanifestować swoją wiarę, przywiązanie do tradycji i do Kościoła. W ten sposób przyczyniają się do ubogacenia wielokulturowej społeczności Kościoła lokalnego w Stanach Zjednoczonych. Organizatorem spotkania jest zwykle diecezjalny oddział Stowarzyszenia Księży Polsko-Amerykańskich, tzw. PAPA (Polish American Priests Association). Nowym przewodniczącym tego oddziału jest ks. kan. mgr Piotr Rożek, kapłan pochodzący z archidiecezji lubelskiej, obecnie proboszcz parafii pw. św. Jadwigi we Floral Park. Tutaj rezyduje też jego poprzednik, emeryt, ks. prał. Edward Wawerski, również z archidiecezji lubelskiej.

Ostatnio takie spotkanie odbyło się 27 stycznia 2014 r. W katedrze pw. św. Agnieszki ok. 600 osób zgromadziło się na Mszy św. Na początku ks. Rożek powitał wszystkich zgromadzonych i wyraził szczególną radość z obecności bp. Ryszarda Karpińskiego z Lublina. Zapowiedział też, że miejscowy ordynariusz bp William Murphy jest już w drodze z innych zajęć pasterskich na to spotkanie. Bp Karpiński pozdrowił wszystkich zgromadzonych w imieniu Konferencji Episkopatu Polski, a zwłaszcza abp. Stanisława Budzika z Lublina, który przewodniczył podobnej uroczystości w minionym roku, i bp. Wiesława Lechowicza z Tarnowa, delegata KEP ds. Duszpasterstwa Emigracji Polskiej. Czytania i psalm zostały wykonane przez przedstawicieli młodzieży, której na organach akompaniowała s. Matea ze zgromadzenia Sióstr Benedyktynek Misjonarek. W Huntington zgromadzenie to prowadzi dom opieki społecznej dla osób starszych i chorych.

W homilii bp Karpiński powiedział, że niedzielę, która ich zgromadziła w katedrze, można nazwać niedzielą światłości. – Myślimy podczas niej o bezpośrednich świadkach tej światłości sprzed ponad dwóch tysięcy lat: prostych pasterzach i uczonych mędrcach ze Wschodu, o światłości, która oświeciła nasz naród 1050 lat temu i już przygotowujemy się do tej rocznicy. Myślimy o św. Janie, który został przez Boga wybrany i posłany, aby dawał świadectwo tej światłości, jak to sam stwierdza w zakończeniu prologu do swojej Ewangelii. Myślimy także o bł. Janie XXIII, który niejako otworzył okna i drzwi Kościoła, aby wpuścić więcej światła przez tzw. „aggiornamento”, aby przybliżyć Kościół i współczesny świat nawzajem ku sobie. Myślimy o apostole Pawle i jego tajemnicy nawrócenia pod bramą Damaszku przy pomocy niezwykłej, oślepiającej go jasności. Myślimy o słudze Bożym papieżu Pawle VI, który z odwagą kontynuował „aggiornamento” Kościoła przez dokończenie Soboru, wskrzeszenie instytucji synodów i 8 podróży apostolskich na różne kontynenty. Myślimy o Janie Pawle I, papieżu uśmiechu i katechecie całego świata, który jako pierwszy w historii przyjął te dwa imiona. A zachęcany, aby – zanim Kościół i świat przyzwyczają się do nich – zrezygnował z jednego z nich, odpowiedział, że świadomie wybrał oba te imiona i że nie będzie rezygnował z żadnego, oraz wyraził nadzieję, że jego następca również przyjmie to imię (według relacji byłego sekretarza – bp. Johna Magee z Irlandii). I tak się stało 16 października 1978 r., kiedy na papieża został wybrany „z dalekiego kraju” nasz Wielki Rodak, błogosławiony i wkrótce święty Karol kard. Wojtyła. Czyż Jan Paweł II nie został wybrany, aby nieść światło Ewangelii aż po krańce świata? Świadczą o tym chociażby te 104 podróże apostolskie do różnych krajów i na wszystkie kontynenty. Myślimy o bogactwie jego nauczania, skierowanym do nas, swoich rodaków, ze wzgórza watykańskiego i podczas 9 wizyt w naszym kraju i spotkań z Polakami i Polonią w ponad 40 krajach. Myślimy o tym, jak podtrzymywał nas na duchu, kiedy przeżywaliśmy ponure dni stanu wojennego. Ileż to wspaniałych wskazówek dla wszystkich zawarł w modlitwie do Pani Naszej Jasnogórskiej, którą o orędownictwo prosimy także dzisiaj w tej katedrze. Myślimy o tym, jak uczył nas korzystać z wymodlonej i wywalczonej, choć na szczęście niewielkim przelewem krwi, wolności, czego dowodem jest m.in. 46. Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny we Wrocławiu na temat „Eucharystia i wolność”, z hasłem: „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus” (Ga 5,1). Dziękujemy Bożej Opatrzności za wspaniały przykład powołania do świętości, jaki realizował w całym swoim życiu Jan Paweł II. Dlatego cieszymy się, że możemy zapoznać się z jego osobistymi notatkami, które były szczegółowo analizowane jako cenny materiał podczas procesu beatyfikacyjnego, jako cenne świadectwo jego głębokiego życia religijnego. O. Federico Lombardi SJ, rzecznik prasowy Stolicy Apostolskiej, powiedział niedawno w wywiadzie dla Telewizji Polskiej, że modlitwa stanowiła najgłębszy wymiar życia Jana Pawła II.

Reklama

Wsłuchujemy się dzisiaj w głos św. Pawła z II czytania (1 Kor 1, 10-13.17), który przestrzega nas, abyśmy w Kościele nie dali się podzielić. Czyż podziały, także wśród ludzi wierzących, zarówno w kraju, jak i na emigracji, nie są naszą, polską specjalnością? Wsłuchując się w słowa Ewangelii o powołaniu Apostołów (Mt 4, 12-23), myślmy o naszym powołaniu do wiary i do świętości jako o wielkim skarbie, którym możemy ubogacić kontynent amerykański. I na zakończenie prośmy Jana Pawła II słowami kard. Josepha Ratzingera z homilii pogrzebowej Papieża Polaka, aby opiekował się nami z bram niebieskich.

W czasie Mszy św., zgodnie z polskim zwyczajem, były śpiewane przez wiernych i przez polonijny chór „Akcent” polskie kolędy. Przed błogosławieństwem bp Murphy pozdrowił zgromadzonych w języku angielskim i po polsku. Dziękował za świadectwo wiary i obiecał wizytę w Lublinie z okazji 300. rocznicy erygowania Metropolitalnego Seminarium Duchownego. Na zakończenie udzielił wszystkim, po łacinie, pasterskiego błogosławieństwa.

Dopełnieniem polonijnej uroczystości była radosna agapa w sali parafialnej w parafii pw. św. Władysława w Hempstead. Na zaproszenie miejscowego administratora parafii – ks. Piotra Wąska, również z archidiecezji lubelskiej, przybyło tutaj ok. 400 osób, razem z obydwoma biskupami i duszpasterzami Polonii w tej diecezji, którzy sprawowali Mszę św. Wśród koncelebransów był także ks. prał. Janusz Urbańczyk, pracownik misji dyplomatycznej Stolicy Apostolskiej przy ONZ.

Reklama

Od Redakcji:

W „Niedzieli” nr 7 z datą 16 lutego 2014 r. miał się ukazać tekst wydrukowany powyżej. Z powodu niedopatrzenia został opublikowany artykuł dotyczący innej wizyty bp. Ryszarda Karpińskiego wśród Polaków na ziemi amerykańskiej. Za tę pomyłkę przepraszamy Autora i Czytelników.

2014-02-25 14:32

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Święty Dominik Guzman

Niedziela Ogólnopolska 7/2010, str. 4-5

[ TEMATY ]

św. Dominik Guzman

Giovanni Bellini/The National Gallery/pl.wikipedia.org

Drodzy Bracia i Siostry,

W ubiegłym tygodniu przedstawiłem świetlaną postać Franciszka z Asyżu. Dziś chciałbym Wam opowiedzieć o innym świętym, który w tym samym okresie wniósł fundamentalny wkład w odnowę Kościoła swoich czasów. Chodzi o św. Dominika, założyciela Zakonu Kaznodziejskiego, znanego również jako bracia dominikanie.

Jego następca w prowadzeniu zakonu - bł. Jordan z Saksonii zawarł pełny portret św. Dominika w tekście jednej ze sławnych modlitw: „Rozpalony Bożą gorliwością i nadprzyrodzonym ogniem, wybrałeś dla siebie najdoskonalszą formę życia apostolskiego, w wielkiej miłości, w zapale ducha i w ślubie ubóstwa”. Podkreślony tu został ten podstawowy rys świadectwa Dominika: zawsze mówił on „z” Bogiem i „o” Bogu. W życiu świętych miłość do Pana i do bliźniego, szukanie chwały Bożej i zbawienia dusz zawsze łączą się ze sobą.

Dominik urodził się w Hiszpanii, w Caleruega, ok. 1170 r. Pochodził ze szlacheckiej rodziny mieszkającej w Starej Kastylii, a dzięki wsparciu wuja kapłana kształcił się w słynnej szkole w Palencji. Natychmiast wyróżnił się zamiłowaniem do studium Pisma Świętego i miłością do ubogich, i to do tego stopnia, że sprzedawał księgi, które za jego czasów były dobrem wielkiej wartości, by za uzyskane w ten sposób pieniądze spieszyć z pomocą ofiarom niedostatku.

Po święceniach kapłańskich został wybrany na kanonika kapituły katedralnej w swojej rodzinnej diecezji - w Osmie. Chociaż nominacja ta mogła oznaczać dla niego zdobycie prestiżu w Kościele i w społeczeństwie, widział w niej nie osobisty przywilej ani początek błyskotliwej kariery kościelnej, lecz służbę, którą należy pełnić z oddaniem i pokorą. Od pokusy kariery i władzy nie są wolni nawet ci, którzy odgrywają aktywną rolę i rządzą w Kościele. Przypomniałem o tym kilka miesięcy temu, podczas konsekracji kilku biskupów: „Nie szukajmy władzy, prestiżu i szacunku dla siebie samych. Wiemy, jak bardzo różne sprawy w społeczeństwie świeckim, a nierzadko w Kościele, cierpią dlatego, że wielu z tych, którym powierzono odpowiedzialność, myśli o własnej korzyści, a nie o dobru wspólnoty” (homilia wygłoszona podczas Mszy św. w kaplicy papieskiej, połączonej ze święceniami biskupimi, 12 września 2009 r.).

Przeczytaj także: Św. Dominik - apostoł modlitwy różańcowej

Biskup Osmy o imieniu Diego, prawdziwy i gorliwy pasterz, dostrzegł szybko duchowe przymioty Dominika i postanowił skorzystać z jego współpracy. Razem udali się do Europy Północnej z misjami dyplomatycznymi, powierzonymi im przez króla Kastylii. W czasie podróży Dominik zdał sobie sprawę z dwóch wielkich wyzwań stojących przed Kościołem jego czasów: z istnienia narodów, których jeszcze nie ewangelizowano na północnych kresach kontynentu europejskiego, oraz z rozłamu religijnego, który osłabiał życie chrześcijańskie w południowej Francji, gdzie działalność kilku grup heretyków powodowała zamęt i oddalenie się od prawdy wiary. Działalność misyjna wśród tych, którzy nie znają jeszcze światła Ewangelii, oraz dzieło ponownej ewangelizacji wspólnot chrześcijańskich stały się w ten sposób celami apostolskimi, jakie Dominik sobie postawił. Papież, do którego biskup Diego i Dominik zwrócili się o radę, poprosił tego ostatniego, by poświęcił się kaznodziejstwu wśród Albigensów, grupy heretyków, którzy wyznawali dualistyczną koncepcję rzeczywistości, czyli dwie zasady stwórcze jednakowo silne - dobro i zło. W konsekwencji grupa ta pogardzała materią jako pochodzącą od zasady zła, odrzucając także małżeństwo, aż po negację wcielenia Chrystusa, sakramentów, w których Pan nas „dotyka” przez materię oraz zmartwychwstanie ciał. Albigensi cenili życie ubogie i surowe - byli nawet pod tym względem przykładni - i krytykowali zamożność duchowieństwa owych czasów. Dominik z entuzjazmem przyjął tę misję, którą realizował właśnie poprzez przykład własnego życia - ubogiego i surowego, poprzez przepowiadanie Ewangelii i poprzez publiczne dyskusje. Tej misji przepowiadania Dobrej Nowiny poświęcił on resztę swego życia. Jego synowie mieli urzeczywistnić jeszcze inne marzenia św. Dominika: misje „ad gentes”, to jest do tych, którzy nie znali jeszcze Jezusa, oraz misje wśród tych, którzy mieszkali w miastach, przede wszystkim uniwersyteckich, gdzie nowe prądy umysłowe stanowiły wyzwanie dla wiary ludzi wykształconych.

Ten wielki Święty przypomina nam, że w sercu Kościoła zawsze musi płonąć misyjny zapał, który nieustannie popycha do niesienia pierwszego przepowiadania Ewangelii, a tam, gdzie to konieczne - do nowej ewangelizacji: bowiem to Chrystus jest najcenniejszym dobrem, jakie ludzie wszystkich czasów i miejsc mają prawo poznać i miłować! Krzepiący jest widok, że także w Kościele dnia dzisiejszego jest wielu duszpasterzy i wiernych świeckich, członków prastarych zakonów i nowych ruchów kościelnych, którzy z radością poświęcają swe życie dla tego najwyższego ideału: głoszenia i świadczenia o Ewangelii!

Do Dominika Guzmana przyłączyli się następnie inni ludzie, zafascynowani tym samym ideałem. W ten sposób stopniowo z pierwszej fundacji w Tuluzie zrodził się Zakon Kaznodziejski. Dominik bowiem, w pełnym posłuszeństwie wskazaniom papieży swoich czasów - Innocentego III i Honoriusza III, przyjął dawną Regułę św. Augustyna, dostosowując ją do wymagań życia apostolskiego, jakie wiedli on i jego towarzysze, którzy przepowiadali Słowo Boże, przemieszczając się z miejsca na miejsce, powracając jednak do swoich klasztorów - miejsca studiów, modlitwy i życia wspólnotowego. W sposób szczególny Dominik chciał podkreślić znaczenie dwóch wartości, uważanych za niezbędne dla powodzenia misji ewangelizacji: życia wspólnotowego w ubóstwie oraz studium.

Dominik i bracia kaznodzieje przede wszystkim byli żebrakami, tzn. nie posiadali rozległych dóbr ziemskich, którymi musieliby się zająć. Pozwalało im to w większym stopniu na studium i wędrowne kaznodziejstwo. Stanowili dla ludzi konkretne świadectwo. Wewnętrzny zarząd klasztorów i prowincji dominikańskich oparty był na systemie kapituł, które wybierały swych przełożonych, zatwierdzanych następnie przez wyższych przełożonych; była to więc organizacja, która pobudzała do życia braterskiego i do odpowiedzialności wszystkich członków wspólnoty, wymagając silnych przekonań osobistych. Wybór tego systemu brał się właśnie z faktu, że dominikanie, jako głosiciele prawdy o Bogu, musieli być konsekwentni wobec tego, co głosili. Prawda studiowana i dzielona z braćmi w miłości jest najgłębszym fundamentem radości. Bł. Jordan z Saksonii mówi o św. Dominiku: „Wszystkich ludzi ogarniał ramionami swej miłości, a ponieważ kochał wszystkich, sam też był przez wszystkich kochany. Wziął sobie za osobistą zasadę, by weselić się z ludźmi wesołymi, a płakać z tymi, którzy płaczą” („Libellus de principiis Ordinis Praedicatorum autore Iordano de Saxonia”, ed. H.C. Scheeben, [„Monumenta Historica Sancti Patris Nostri Dominici, Romae”, 1935]).

Po drugie - Dominik przez ten śmiały gest pragnął, by jego naśladowcy posiedli solidną formację teologiczną, i nie wahał się wysyłać ich na ówczesne uniwersytety, mimo iż niemało ludzi Kościoła z nieufnością spoglądało na te instytucje kulturalne. Konstytucje Zakonu Kaznodziejskiego przywiązują wielką wagę do studium jako przygotowania do apostolatu. Dominik chciał, aby jego bracia poświęcali się bez reszty, sumiennie i nabożnie studium opartemu na duszy wszelkiej wiedzy teologicznej - Piśmie Świętym, oraz z szacunkiem odnosili się do pytań stawianych przez rozum. Rozwój kultury nakazuje tym, którzy na rozmaitym szczeblu pełnią posługę Słowa, dobre przygotowanie. Zachęcam więc wszystkich, duszpasterzy i świeckich, do pielęgnowania tego „wymiaru kulturalnego” wiary, ażeby piękno chrześcijańskiej prawdy mogło być lepiej rozumiane, umacniane, a także bronione. W tym Roku Kapłańskim zachęcam seminarzystów i księży do tego, by doceniali wartość duchową studiów. Jakość posługi kapłańskiej zależy także od wielkoduszności, z jaką przykładamy się do studium prawd objawionych.

Dominik, który pragnął założyć Zakon Kaznodziejski - teologów, przypomina nam, że teologia ma wymiar duchowy i duszpasterski, ubogacający duszę i życie. Kapłani, osoby konsekrowane, a także wszyscy wierni mogą odnaleźć głęboką „wewnętrzną radość” w kontemplowaniu piękna prawdy pochodzącej od Boga, prawdy zawsze aktualnej i zawsze żywej. Zawołanie Braci Kaznodziejów - „Contemplata aliis tradere” pomaga nam też odkryć tchnienie duszpasterskie w studium kontemplatywnym takiej prawdy, ze względu na wymóg przekazywania innym owoców swej kontemplacji.

Kiedy Dominik umarł w 1221 r. w Bolonii, mieście, które ogłosiło go swoim patronem, jego dzieło cieszyło się już wielkim powodzeniem. Zakon Kaznodziejski, przy poparciu Stolicy Apostolskiej, dotarł do wielu krajów Europy, dla dobra całego Kościoła. Dominik został kanonizowany w 1234 r. i on sam, przez swą świętość, wskazuje nam dwa narzędzia niezbędne do tego, aby działalność apostolska była skuteczna. Nade wszystko pobożność maryjna, którą pielęgnował on z czułością i którą pozostawił jako cenne dziedzictwo swoim duchowym synom, których wielką zasługą w historii Kościoła było popularyzowanie modlitwy różańcowej, tak drogiej ludowi chrześcijańskiemu i tak bogatej w wartości ewangeliczne, prawdziwej szkoły wiary i pobożności. Ponadto Dominik, który troszczył się o pewne klasztory żeńskie we Francji i w Rzymie, wierzył głęboko w wartość modlitwy wstawienniczej o powodzenie pracy apostolskiej. Dopiero w niebie zrozumiemy, jak bardzo skutecznie modlitwa sióstr klauzurowych towarzyszy działalności apostolskiej! Do każdej z nich kieruję moją myśl pełną wdzięczności i miłości.

Drodzy Bracia i Siostry, niech życie Dominika Guzmana zmobilizuje nas wszystkich do żarliwości w modlitwie, odwagi w życiu wiarą, do głębokiej miłości do Jezusa Chrystusa.

Za jego wstawiennictwem prosimy Boga, by ubogacał stale Kościół autentycznymi głosicielami Ewangelii.

Z oryginału włoskiego tłumaczył o. Jan Pach OSPPE

CZYTAJ DALEJ

Toruń: poświęcono Park Pamięci Narodowej

2020-08-08 21:27

[ TEMATY ]

Park Pamięci Narodowej

PAP/Tytus Żmijewski

Park Pamięci Narodowej został dziś poświęcony w Toruniu. Jest to inicjatywa środowiska, skupionego wokół rozgłośni Radia Maryja i jej dyrektowa o. Tadeusza Rydzyka. Nad wejściem do Parku widnieje napis "Zachowali się jak trzeba". Jest to także upamiętnienie Polaków, którzy w czasie niemieckiej okupacji ratowali Żydów mimo że groziła za to kara śmierci.

"Pamięć o niezwykłych-zwykłych Polakach ratujących Żydów w trakcie II wojny światowej jest nieusuwalną częścią polskiej tożsamości" — napisał w liście do uczestników otwarcia Parku Pamięci Narodowej w Toruniu prezydent RP Andrzej Duda. Odczytanym przez dyrektor generalną prezydenckiej kancelarii Grażyna Ignaczak-Bandych.

Prezydent RP przypomniał, że pod okupacją niemiecką, która nastąpiła w 1939 r. najeźdźcy zaczęłi realizować szeroko zakrojony plan zniewolenia całego narodu, ale dla żydowskich współobywateli miała to być całkowita zagłada.

"W Polsce, która od wieków słynęła, jako bezpieczny, wspólny dom ludzi różnych narodowości, kultur i religii, kraju, w którym wolność i wyrastająca z Dekalogu międzyludzka solidarność były wartościami najwyższymi - niemiecki okupant wprowadził swoje totalitarne, zbrodnicze rządy i stworzył przerażający +przemysł śmierci+" - napisał prezydent Duda. Przypomniał, że obozach, w aresztach, więzieniach, w gettach, podczas egzekucji, pacyfikacji i ulicznych łapanek,w wyniku chorób czy niedożywienia - śmierć poniosło 6 mln obywateli, w tym 3 miliony polskich Żydów.

"W tamtym czasie znaleźli się jednak ludzie, których postawa moralna kontrastowała z hitlerowskim barbarzyństwem w sposób szczególnie jasny. To Polacy, którzy nieśli pomoc i dawali schronienie Żydom - mimo kary śmierci, która groziła za to samym ukrywającym oraz ich bliskim. Dzięki tym cichym i często już zapomnianym bohaterom kilkadziesiąt tysięcy naszych żydowskich współobywateli, sąsiadów, bliskich przetrwało wojnę". Zaś pamięć o tych niezwykłych-zwykłych osobach jest szczególnie cenną, nieusuwalną częścią polskiej pamięci i tożsamości. Prezydent stwierdził, że poświęcony dziś Park Pamięci wraz z kaplicą pamięci w Sanktuarium pw. Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II jest ważnym punktem na kulturalnej mapie kraju i podziękował Fundacji Lux Veritatis, ojcu dyrektorowi Tadeuszowi Rydzykowi – za tę inicjatywę.

Mszy św. przewodnictwem abp. Sławoj Leszek Głódź. W kazaniu metropolita gdański podkreślił, że misterium nieprawości, którego doświadczyli Polacy w czasie okupacji, nie odniosło jednak zwycięstwa, a imperatyw zachowania się jak trzeba przeciwstawili zbrodniczym planom zagłady Żydów. Za pomoc współobywatelom żydowskiego pochodzenia groziła kara śmierci czego symbolem jest rodzina Ulmów. Mimo tego pomoc nie ustawała – stwierdził abp Głódź. Kaznodzieja dziękował za inicjatywę zbudowania Parku Pamięci Narodowej, za trud zebrania informacji o rodakach, którzy zachowali się jak trzeba. Podziękował też prezydentowi Dudzie za złożenie wieńca pod figurą Chrystusa przed kościołem Świętego Krzyża, sprofanowanej przez aktywistów LGBT. – My wszyscy zachowajmy się jak trzeba – zaapelował na koniec abp Głódź do uczestników Eucharystii.

We Mszy św. uczestniczyli m.in. premier Mateusz Morawiecki, wicepremierzy Piotr Gliński, prezes PiS Jarosław Kaczyński, szef MON Mariusz Błaszczak, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, Antoni Macierewicz.

Na postumencie przed wejściem do Parku Pamięci Narodowej "Zachowali się, jak trzeba" umieszczony został cytat ze św. Jana Pawła II "Naród, który nie zna swej przeszłości, umiera i nie buduje przyszłości".

Park powstał w kompleksie, w którym znajdują się świątynia oraz Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej. Naprzeciwko parku trwa budowa Muzeum "Pamięć i Tożsamość" im. św. Jana Pawła II, które ma być gotowe wiosną 2021 roku.

W parku, położonym z rozległej niecce, w alei tworzącej kontur Polski, umieszczono tablice z 18 457 nazwiskami Polaków, którzy w czasie drugiej wojny światowej ratowali Żydów przed śmiercią. Tablice wieczorem będą podświetlane na biało-czerwono.

Docelowo w parku będzie umieszczonych 40 tysięcy nazwisk. Mają też zostać upamiętnieni Ukraińcy, którzy zginęli za to, że ratowali Polaków.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję