Reklama

Na bakier z demokracją

2014-02-25 14:32


Niedziela Ogólnopolska 9/2014, str. 38-39

DOMINIK RÓŻAŃSKI

O naciskach mniejszości homoseksualnych na instytucje UE i poprawności politycznej europejskiej centroprawicy z Konradem Szymańskim rozmawia Wiesława Lewandowska

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Kilka miesięcy temu Rada Unii Europejskiej przyjęła wytyczne na rzecz promowania i ochrony wszystkich praw człowieka przysługujących lesbijkom, gejom, osobom biseksualnym, transpłciowym i interseksualnym (LGBTI). Na początku lutego Parlament Europejski pokaźną większością głosów zaakceptował rezolucję „w sprawie unijnego planu przeciwdziałania homofobii i dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową”. Podobnych inicjatyw jest coraz więcej. Czy naprawdę w Europie zapanowało aż tak ogromne zagrożenie dla mniejszości seksualnych?

KONRAD SZYMAŃSKI: – Kariera tzw. walki z homofobią to problem kilku ostatnich lat. Do niedawna jeszcze UE stała dość wyraźnie i zdecydowanie na stanowisku, że każdy bez względu na swoją orientację seksualną jest po prostu równy wobec prawa. Od pewnego czasu mamy jednak do czynienia z nasilającą się kampanią mniejszości homoseksualnych, które robią wszystko, by zaangażować wszelkie możliwe organy UE w detaliczną realizację swoich postulatów, domagając się najbardziej drobiazgowych, daleko idących regulacji prawnych na poziomie unijnym, a więc z pominięciem samodzielnej decyzji poszczególnych państw i narodów.

– Zdecydowana większość w Parlamencie Europejskim poparła tę rezolucję. Podobnie przychylne nastawienie wobec LGBTI istnieje także w innych instytucjach europejskich?

– Wydaje się, że Rada UE – zrzeszająca rządy poszczególnych państw członkowskich – ma pełne przekonanie, iż zajmowanie się tą sprawą to raczej strata czasu, ponieważ pole manewru legislacyjnego jest bardzo ograniczone. Komisja Europejska podziela to przekonanie, natomiast bardzo często używa swojej „miękkiej władzy”, np. w postaci alokacji pieniędzy, do tego, by ułatwiać funkcjonowanie i presję polityczną tych środowisk w całej Europie. Myślę, że z jakichś powodów argumenty środowisk homoseksualnych trafiają do KE bardzo dobrze, zaś argumenty przeciwne – znacznie gorzej. Wyraża się to choćby w tym, że ok. 70 proc. budżetu głównej organizacji mniejszości seksualnych w Europie pochodzi z funduszy Komisji.

– Czy można uważać, że otwarty na żądania mniejszości homoseksualnych Parlament Europejski w jakiś sposób odbija dzisiejsze europejskie aspiracje?

– Niekoniecznie. To, że ten Parlament jest dziś tak bardzo podatny na tego rodzaju postulaty, bierze się z chwiejności jego centroprawicowej części, w coraz większym stopniu zastraszonej i niezdolnej do jasnego opowiedzenia się w tych sprawach. Często brakuje tej determinacji centroprawicy, która przecież ze swej natury jest powołana do tego, żeby stać na straży tradycyjnego ładu. Opinia publiczna reaguje często dużo bardziej zdecydowanie, czego przejawem są ostatnio masowe protesty we Francji.

– Skąd się bierze to „zastraszenie” i zamazanie tożsamości europejskiej centroprawicy?

– To jest już rzeczywiście poważny problem. Wydaje się, że dzisiejszy konserwatyzm oraz chrześcijańska demokracja znalazły się w poważnym kryzysie tożsamościowym, co objawia się np. właśnie postawą kapitulacji wobec wyrastających z lewicy oczekiwań środowisk mniejszości homoseksualnych. Przedstawiciele centroprawicy coraz łatwiej ulegają poprawności politycznej. Jest to bezpośrednio związane z kryzysem chrześcijaństwa, które zawsze stanowiło busolę.

– Eurodeputowani polskiej centroprawicy – czyli PO i PiS – głosowali jednak w miarę spójnie przeciwko rezolucji.

– Tylko w miarę... To głosowanie było dobrą ilustracją kłopotów z tożsamością także polskiej centroprawicy. Prawie połowa deputowanych PO nie była w stanie zagłosować ani „za”, ani „przeciw”, ani nawet wstrzymać się od głosu. Jedyną decyzją, jaką umieli podjąć, było wyjęcie karty do głosowania na dwie minuty... Podobnie zresztą zachowali się, gdy głosowano nad projektem rezolucji alternatywnej (popartej przez posłów PiS). To była zwykła ucieczka przed wyborcami, którzy przecież mają prawo znać poglądy każdego posła w tej sprawie.

– Jak wytłumaczyć to, że Parlament Europejski z taką łatwością wspiera tego rodzaju „koncerty życzeń”, jak ostatnia rezolucja wypracowana zachłannie drobiazgowo przez środowiska LGBTI?

– Trzeba przyznać, że Parlament Europejski jest obecnie wyjątkowo podatny na tego rodzaju naciski, jako że temat jest nośny politycznie, a parlamentarzyści odczuwają deficyt takiej gorącej tematyki. Podejmują ją zatem, mimo że przecież doskonale wiedzą, iż leży ona poza kompetencjami Unii. Mam wrażenie, że środowiska mniejszości seksualnych, natrafiając na opór społeczeństw europejskich – w wielu krajach, nie tylko w Polsce, ta sprawa budzi wręcz demonstracyjny sprzeciw, ostatnio np. nawet w bardzo liberalnej Francji – zaczynają przesuwać swoją uwagę w kierunku ciał ponadnarodowych (UE, Rada Europy, ONZ), uznając zapewne, że tylnymi drzwiami, poprzez korzystną dla siebie interpretację prawa międzynarodowego, ich oczekiwania zostaną spełnione bez pytania o zgodę społeczeństw europejskich. Podatność Parlamentu Europejskiego jest ściśle związana z brakiem kontroli społecznej tego gremium.

– A w istocie, Pana zdaniem, problem społecznych fobii wobec mniejszości seksualnych nie zasługuje na aż tak wielką uwagę owych ponadnarodowych ciał?

– Moim zdaniem, jest to problem całkowicie sztuczny. Europa jest bowiem najbardziej przyjaznym wobec mniejszości seksualnych miejscem na świecie. Tu zresztą wszystkie mniejszości cieszą się bardzo szerokimi gwarancjami prawnymi, ochroną ich praw indywidualnych. A zatem opowiadanie, że akurat w UE jest jakaś pilna potrzeba specjalnego poszerzania tych konkretnie praw, to oczywiste polityczne zmyślenie.

– Realne wpływy środowiska LGBTI są jednak coraz większe, a daleko idące oczekiwania coraz natarczywiej artykułowane. Jak to wytłumaczyć, skoro Europa jest tak bardzo przyjazna wszelkim mniejszościom?

– Napięcia pojawiają się dziś przede wszystkim w związku z tym, że niektóre społeczeństwa europejskie coraz wyraźniej nie życzą sobie realizacji zbyt daleko idących postulatów LGBTI. I nie ma w tym sprzeciwie żadnego naruszania praw człowieka; jest to tylko pewien wybór natury cywilizacyjnej, kulturowej. Społeczeństwa europejskie mają prawo same decydować, w jaki sposób rozumieją konstytucyjną, a także unijną normę równości. A z tej normy równości, normy niedyskryminacji, w żaden sposób nie wypływa żadne prawo do tzw. małżeństw homoseksualnych czy do adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Takich praw wśród praw człowieka po prostu nie ma.

– Z punktu widzenia środowisk LGBTI prawa te są po prostu zbyt ogólnikowe i niedostateczne. Można uznać, że to właśnie potwierdził w jakiś sposób także Parlament Europejski?

– Trzeba przyznać, że Parlament Europejski jest w tej sprawie wyjątkowo uległy i gotów do uznania, że z katalogu praw człowieka – który wszyscy akceptujemy – należy wyinterpretowywać przyzwolenie, a nawet i zobowiązanie do realizacji każdego, nawet najdrobniejszego postulatu środowisk mniejszości seksualnych. Środowiskom tym nie wystarcza już przyjęta kilka lat temu przez UE dyrektywa antydyskryminacyjna, wyraźnie mówiąca, że osoby LGBTI nie powinny być w żaden sposób dyskryminowane na rynku pracy. Wydaje się nawet, że ta dyrektywa zaczyna im wręcz przeszkadzać, ponieważ wyłącza ona spod tego typu reguły instytucje, np. szkoły, których etos i charakter (np. religijny) może wymagać, aby miały one pełną wolność decydowania o tym, kogo zatrudniają.

– Chodzi po prostu o szeroko rozumianą wolność dla wszystkich, m.in. wolność religijną?

– Tak. Środowiska mniejszości seksualnych, dążąc do likwidacji tych wyłączeń – godzą w wolność religijną w Europie. A z całą pewnością realizacja wszystkich ich postulatów ograniczyłaby wolność wielu ludzi spoza tej mniejszości...

– Czy po akceptacji rezolucji przez Parlament Europejski zostanie wdrożony jakiś „unijny plan przeciwdziałania homofobii”? Można się spodziewać, że teraz nabierze rozpędu machina wyrównywania praw...

– Nabierze rozpędu przede wszystkim machina propagandowa środowisk LGBTI. Komisja Europejska i rządy państw członkowskich doskonale zdają sobie sprawę z tego, że litera traktatu europejskiego jest bardzo jednoznaczna i postulaty zgłoszone w tej rezolucji nie mogą być tak po prostu zrealizowane. Nie można natomiast lekceważyć roli takich deklaracji jako instrumentu nacisku politycznego na te państwa członkowskie, które wybiorą inne rozwiązania, niż chcą tego mniejszości seksualne. Do tych państw należy także Polska.

– Rezolucja jest dokumentem proponującym bardzo szczegółowe rozwiązania na rzecz mniejszości seksualnych. Dlaczego uważa Pan, że są one groźne?

– Moim zdaniem, w tym dokumencie trudno znaleźć nawet jedno zdanie, z którym można byłoby się do końca zgodzić. Ta rezolucja m.in. apeluje do Komisji Europejskiej, aby wprowadziła m.in. dyrektywę zmierzającą do wzajemnego uznania konsekwencji prawnych związków zawieranych w państwach członkowskich UE. To nic innego jak wprowadzanie tzw. małżeństw homoseksualnych i wszystkiego, co się z tym wiąże (nie wyłączając adopcji dzieci) tylnymi drzwiami do porządków prawnych państw członkowskich. Już ten jeden przykład pokazuje skalę roszczeń i zupełnie nieskrywaną intencję, by ominąć w tym procesie suwerena, jakim jest naród. W sposób oczywisty środowiska te są więc na bakier z demokracją. Są też na bakier z wolnością, ponieważ w tym jednym dokumencie mamy aż trzykrotnie powtórzony postulat kryminalizowania wypowiedzi, które mogą być uznane za homofobiczne.

– Czy może to być realna groźba?

– Tak. Nawet samo głoszenie takiego postulatu, by karać to, co może być uznane za homofobię czy mowę nienawiści, jest groźne, zwłaszcza dla otwartej i pluralistycznej dyskusji. Już dziś każdy, kto nie zgadza się z postulatami środowisk LGBTI, jest z łatwością nazywany homofobem bądź religijnym fundamentalistą. Gdyby do tego doszły jeszcze sankcje karne, to jako katolicy moglibyśmy być karani za każdą niemal obronę własnych przekonań w starciu z przedstawicielami mniejszości seksualnych. Przecież o tym, co jest homofobią, decydują działacze homoseksualni.

– Lista oczekiwań wyłuszczonych w rezolucji jest bardzo długa. Naprawdę wszystkie są podobnie groźne?

– Trudno się odnosić do wszystkich spraw – są jednakowo absurdalne – zwróciłbym tylko uwagę na te bardziej, moim zdaniem, rozwojowe. Na przykład na wezwanie, aby siedem centralnych agencji UE (m.in. ds. praw człowieka, jakości życia, zatrudnienia, sądownictwa, policji) permanentnie zajmowało się monitorowaniem sytuacji mniejszości seksualnych w Europie.

– Co by to miało znaczyć?

– To, że te agencje unijne będą finansowały realizację wszelkich badań na temat sytuacji środowisk homoseksualnych w poszczególnych krajach. Po te pieniądze, rzecz jasna, rękę wyciągną przede wszystkim grupy nacisku środowisk homoseksualnych, jako najlepiej znające przedmiot badań... Oczywiste jest więc, że rezolucja, oprócz aspektów czysto politycznych i propagandowych, ma też charakter obrony interesów finansowych wszystkich stowarzyszeń, fundacji, ruchów działających w Europie na rzecz praw mniejszości seksualnych; zabezpiecza im prosty dostęp do budżetu UE. Taki będzie główny praktyczny skutek przyjęcia tej z pozoru niewinnej rezolucji-deklaracji.

– Jak w kontekście tej gorącej dyskusji europejskiej ocenia Pan sytuację w Polsce, przedstawianej przez środowiska LGBTI jako wyjątkowy wprost „religijny ciemnogród”, nieprzychylny „nowoczesnym europejskim” rozwiązaniom równościowym?

– Myślę, że dziś najważniejsze jest, abyśmy prowadzili otwartą dyskusję społeczną. Bez szerokiej świadomości społeczeństwa nie będziemy mieli kontroli nad tym, co się dzieje na szczytach władzy. Jeżeli kiedyś przyśniemy, to możemy się obudzić w rzeczywistości, która będzie zdemolowana przez jakieś prawa UE albo jakieś inne międzynarodowe rozstrzygnięcia.

– Czy – Pana zdaniem – właśnie przysypiamy?

– Uważam, że świadomość społeczna w Polsce jest jednak wysoka; Polacy dość dobrze rozumieją, że w sprawie rodziny mają prawo do własnych wyborów i co więcej – że te ich własne wybory są dobre. I nie powinni tu mieć żadnych kompleksów, bo Polska może w tej debacie europejskiej udowodnić, że od dawna jest naprawdę nowoczesnym krajem. Od kiedy odrodziła się w 1918 r., nigdy nie zdecydowała się przecież na penalizację homoseksualizmu. Ale zarazem nie oznacza to dziś przyzwolenia na wygórowane roszczenia ze strony środowisk homoseksualnych. Panuje u nas taka właśnie, społecznie, kulturowo i religijnie zakorzeniona, dobra równowaga. Nie powinniśmy się więc i dziś przechylać ani w jedną, ani w drugą stronę.

– Jednak większość elit politycznych wyraźnie się przechyla...

– To prawda. Polacy powinni więcej wymagać od swych przedstawicieli w Sejmie i w Parlamencie Europejskim. Powinni domagać się, aby polski porządek konstytucyjny oraz kulturowo-cywilizacyjne i religijne wybory były szanowane i bronione w Europie. Niestety, obecnie rządzące elity z jednej strony boją się Brukseli, z drugiej – boją się Polaków... I dlatego w sytuacjach podbramkowych po prostu czmychają w popłochu.

* * *

Konrad Szymański – polityk, prawnik, publicysta, od 2004 r. poseł do Parlamentu Europejskiego

Tagi:
Unia Europejska Europa

Reklama

W sprawie klimatu potrzebujemy rozsądku, nie alarmu

2019-11-29 09:42

Adrian Musiał - Asystent Poseł do PE Jadwigi Wiśniewskiej

Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie alarmującej sytuacji klimatycznej i środowiskowej, a także rezolucję w sprawie Konferencji Klimatycznej ONZ COP25 w Madrycie. Byłam współautorką tej drugiej rezolucji. Ze względu jednak na przyjęte w niej cele m.in. dotyczące osiągnięcia neutralności klimatycznej UE do roku 2050 oraz wzrostu celu redukcji emisji na rok 2030 do 55%, byłam zmuszona wycofać zarówno swoje poparcie, jak i poparcie grupy EKR - komentuje poseł do Parlamentu Europejskiego Jadwiga Wiśniewska.

Adrian Musiał - biuro poseł do PE Jadwigi Wiśniewskiej

Prezentujemy treść oświadczenia Pani poseł:

Nie zgadzamy się z osiągnięciem neutralności klimatycznej już w 2050 r., ponieważ taki cel zgodnie z Porozumieniem Paryskim mamy osiągnąć w drugiej połowie tego wieku. Decyzja o zmianie daty osiągnięcia celu, ze względu na dalekosiężne skutki ekonomiczne i społeczne, powinna zapaść na poziomie Rady. Do tej pory Radzie nie udało się osiągnąć zgody w tym temacie. A zgody być nie może, bo wiemy, że to będzie dużo kosztować, szczególnie Polskę. Choć słyszymy o Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, który ma nam pomóc, nie znamy żadnych szczegółów: ani ile będzie warty, ani skąd będą pochodzić środki, ani jakie będą zasady dystrybucji. Bez tego nie możemy się zgodzić na podjęcie tak radykalnych zobowiązań. Moja poprawka, która zmierzała do wskazania na potrzebę zapewnienia dużych środków finansowych też niestety została odrzucona, choć nieznaczną ilością głosów.

Nie mogę zgodzić się również z propozycjami, które idą w duchu ostatniej decyzji Europejskiego Banku Inwestycyjnego, aby ograniczyć finansowanie inwestycji gazowych. Nie dość, że Parlament Europejski stawia na dekarbonizację, to teraz zapala czerwone światło dla gazu. Gaz jest niezbędnym paliwem jeżeli mamy zmniejszać ilość węgla w naszym miksie energetycznym. Na szczęście udało się uratować rolę energii nuklearnej.

Nie mogliśmy się zgodzić również na propozycje, które znalazły się w rezolucji o alarmującej sytuacji klimatycznej. Nie widzimy podstaw do ogłaszania stanu wyjątkowego. Jego ogłoszenie byłoby równoznaczne z przyznaniem, że obecne instrumenty unijne i globalne są niewystarczające, a tym samym byłaby to prosta doga do kolejnego zwiększania redukcji emisji. Unia akurat robi już bardzo dużo dla klimatu i powinna być odpowiedzialnym liderem globalnej polityki klimatycznej, uwzględniającym w swoich działaniach realia gospodarcze, różnice w poziomie rozwoju gospodarczego państw członkowskich, a tym samym różnice w poziomie majętności społeczeństw. Powinna szanować prawo państw członkowskich do samodzielnego kształtowania krajowych miksów energetycznych, a także różnice w dostępie do kapitału dla sektora energetycznego. Dobrze byłoby, żeby wszystkie strony Porozumienia Paryskiego wywiązywały się z podjętych zobowiązań i podążały w tę samą stronę.

Dlatego przedstawiliśmy alternatywną rezolucję, w której wzywamy liderów światowych do realizacji podjętych w Paryżu zobowiązań, a UE do zabezpieczenia właściwych środków finansowych na rzecz sprawiedliwej transformacji. Udało nam się jednak zdobyć poparcie dla poprawki dotyczącej wyrażenia zgody na ustanowienie jednej siedziby Parlamentu Europejskiego, co byłoby faktycznym działaniem obniżającym emisje. Ciekawe, czy Rząd pana Macrona, który tak promuje politykę klimatyczną, posłucha tego wezwania Parlamentu i zgodzi się na przeniesienie wszystkich głosowań do Brukseli.

Prawo i Sprawiedliwość w Parlamencie Europejskim należy do frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Uważamy, że należy działać rozważnie. Jednostronne zaostrzanie celów klimatycznych doprowadzi do dalszego spadku konkurencyjności europejskiego przemysłu, co spowoduje wzrost bezrobocia, a także podniesienie poziomu ubóstwa energetycznego.

Klimat nie potrzebuje stanu wyjątkowego. Klimat potrzebuje zdrowego rozsądku i konkretnych działań, zrównoważonych środowiskowo, społecznie i ekonomicznie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Na Jasnej Górze „Hołd z kwiatów” na wzór rzymski

2019-12-08 11:44

it / Jasna Góra (KAI)

Dziś na Jasnej Górze „Hołd z kwiatów”. Uroczystość stanowi nawiązanie do rzymskiego zwyczaju tzw. omaggio floreale (hołdu z kwiatów), który sięga 1938 r., kiedy to papież Pius XI polecił Papieskiej Akademii Niepokalanej przygotować 8 grudnia na placu Hiszpańskim w Rzymie uroczysty akt oddania czci Maryi Niepokalanej. Odtąd każdego roku Ojciec Święty składa Maryi wieniec z kwiatów. W częstochowskim sanktuarium kwiaty składa nie tylko arcybiskup, ale i pielgrzymi.

Krzysztof Świertok
Zobacz zdjęcia: „Hołd z kwiatów” na Jasnej Górze

Na Jasnej Górze hołd Maryi składany jest pod figurą Niepokalanej na placu przed szczytem. Figura stoi pośrodku placu, gdzie do 1917 r. znajdował się pomnik cara Aleksandra II. W stanie wojennym pod tą figurą układany był krzyż z kwiatów i zniczy na znak jedności Polaków, pamięci o aresztowanych i prześladowanych, z prośbą o wyzwolenie z komunistycznej niewoli. Pod rzeźbą Niepokalanej przez cały rok trwa modlitwa pielgrzymów, którzy wchodzą na Jasną Górę od strony Alei NMP. W sezonie pielgrzymek pieszych pątnicy składają Maryi tysiące kwiatów.

Tegoroczne uroczystości „Hołdu z kwiatów” upływają nie tylko w łączności z papieżem Franciszkiem, ale i z kościołem Ducha Świętego w Warszawie, skąd wyrusza Warszawska Pielgrzymka Piesza na Jasną Górę i gdzie rozpoczęła się modlitwa w obronie życia, Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego. Świątynia od dziś stanie się Sanktuarium Jasnogórskiej Matki Życia.

Jak powiedział przeor Jasnej Góry, o. Marian Waligóra „w hołdzie z kwiatów będziemy dziękować za Maryję, która jest Matką Życia, i która zaprasza nas do tego, byśmy byli świadkami życia”.

8 grudnia to na Jasnej Górze od 10 lat dzień łączności Wzgórza Jasnogórskiego ze Wzgórzem Watykańskim. - W jakimś sensie ten nasz hołd jest przedłużeniem tego papieskiego w Rzymie. Stamtąd zaczerpnęliśmy wzór, ale tu na Jasnej Górze nie tylko ks. Arcybiskup składa białe róże, lecz czynią to wszyscy, to jest taki jasnogórski zwyczaj, który ma szczególną wymowę - wyjaśnia o. Przeor. Podkreśla, że „w tym symbolicznym kwiecie każdy z nas składa swoje życie Niepokalanej”. - Chcemy wspierać też papieża w jego zmaganiach, w trudnych dla Kościoła czasach, naszą solidarną, wspólną modlitwą - zapewnia o. Waligóra.

Uroczystości jasnogórskie rozpocznie o godz. 16.15 Akatyst w Kaplicy Matki Bożej, po czym w procesji światła pielgrzymi i wierni arch. częstochowskiej przejdą na plac jasnogórski pod figurę Niepokalanej.

Tam ok. godz. 17.15 dokonany zostanie akt zawierzenia Kościoła, Ojczyzny i świata. Po czym na wzór rzymski, główny celebrans w koszu drabiny strażackiej zostanie wyniesiony w górę i złoży u stóp figury Maryi Niepokalanej wiązankę białych róż.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Biblijna litania do Najświętszego Imienia Miriam

2019-12-08 23:38

Agnieszka Bugała

Wrocławski biblista ks. Mariusz Rosik napisał książkę o Maryi, pierwszej charyzmatyczce. Już wkrótce będzie można przeczytać całość, ale nam udało się dotrzeć do jej wyjątkowego fragmentu – modlitwy, autorstwa księdza profesora, proponowanej do prywatnego odmawiania. Ks. Rosik wyjawia, że w trakcie pracy nad książką o Matce Jezusa skupił się przede wszystkim na Piśmie Świętym i z niego czerpał po to, aby pokazać, że wszystko to, w co wierzą katolicy odnośnie Maryi ma mocne podstawy biblijne.

pixabay

- Można zapytać: czy Biblia mówi o niepokalanym poczęciu? Owszem, daje solidne przesłanki dla tej prawdy wiary. Tak solidne, że odrzucenie jej wydaje się mniej rozumne i mniej logiczne niż jej przyjęcie – mówi w zapowiedzi.

Biblijna Litania do Najświętszego Imienia Miriam to 33 wezwania – obrazy z niezwykłego życiorysu Maryi – każde z wezwań modlitwy odnajdzie potwierdzenie i rozwinięcie w kolejnych rozdziałach książki. Czy liczba 33 była zamierzoną przez autora? Nie wiemy, ale bez wątpienia oddaje ona prawdziwą pełnię ducha Maryi- życie dla Chrystusa i w Chrystusie, z pełnym zaangażowaniem w każdy rok Jego życia na ziemi.

- Modlitwa zanoszona przez ręce Maryi, zwłaszcza w czasie Adwentu, ma dodatkowy wymiar – Maryja czekała na Jezusa najpiękniej – podkreśla ks. Rosik

Zamieszczamy litanię do prywatnego odmawiania:

Litania do Najświętszego Imienia Miriam

Kyrie, elejson! Chryste elejson, Kyrie elejson!

Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!

Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.

Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.

Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.

Miriam, Dziewczyno z Nazaretu, módl się za nami,

Miriam, Oblubienico Józefa cieśli, módl się za nami,

Miriam z rodowodu Zbawiciela, módl się za nami,

Miriam, łaską wypełniona, módl się za nami,

Miriam, przez łaskę odnaleziona, módl się za nami,

Miriam, roztropnie Boga pytająca, módl się za nami,

Miriam, Pani pięknej radości, módl się za nami,

Miriam, Matko oczekująca, módl się za nami,

Miriam, Syna Bożego rodząca, módl się za nami,

Miriam, Dziewico na zawsze, módl się za nami,

Miriam, w dziewictwie mocą Najwyższego osłonięta, módl się za nami,

Miriam, z Bogiem w modlitwie złączona, módl się za nami,

Miriam, w Betlejem Jezusa rodząca, módl się za nami,

Miriam, sprawy Boże sercem medytująca, módl się za nami,

Miriam, z duszą mieczem przeszytą, módl się za nami,

Miriam, wędrowców ze Wschodu przyjmująca, módl się za nami,

Miriam, do Egiptu wędrująca, módl się za nami,

Miriam, Niewiasto z Kany Galilejskiej, módl się za nami,

Miriam, Ewo Nowego Przymierza, módl się za nami,

Miriam, szabat świętująca, módl się za nami,

Miriam, Jezusa poszukująca, módl się za nami,

Miriam, słowa Bożego słuchająca, módl się za nami,

Miriam, pod krzyżem Jezusa bolejąca, módl się za nami,

Miriam, Kościół Chrystusowy rodząca, módl się za nami,

Miriam, piękna Pani z wieczernika, módl się za nami,

Miriam, w niebie królująca, módl się za nami,

Miriam, w słońce obleczona, módl się za nami,

Miriam, Matko Mistycznego Chrystusa, módl się za nami,

Miriam, świątynio Boga, módl się za nami,

Miriam, wierna ikono Kościoła, módl się za nami,

Miriam, Niepokalanie Poczęta, módl się za nami,

Miriam, Arko Nowego Przymierza, módl się za nami,

Miriam, bezinteresownie pomoc niosąca, módl się za nami,

Miriam, światłem tajemnic Chrystusa jaśniejąca, módl się za nami.

Módlmy się:

Miriam, w chwili zwiastowania mocą Ducha Świętego osłonięta, uproś nam łaskę wrażliwości na Jego natchnienia, abyśmy za Twoim przykładem przyjęli do serca Jezusa, Twojego Syna i za Twoim wstawiennictwem kroczyli bezpiecznie drogami Tego, który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem