Reklama

Wielki Post

Pasja według bł. Anny Katarzyny Emmerich wezwaniem do nawrócenia

Pasja – czyli opis męki Pana Jezusa – opowiedziana przez bł. Annę Katarzynę Emmerich, augustiankę z Dülmen w Niemczech (1774 – 1824), ciągle pojawia się na półkach księgarskich w nowych wydaniach. Do dzisiejszych wznowień tego dzieła niewątpliwie przyczyniła się beatyfikacja Anny Katarzyny przez Jana Pawła II w 2004 r. Także film Mela Gibsona pt. „Pasja”, który w swym dramatycznym aż do granic przekazie mąk Pańskich czerpał obficie z objawień mistycznych Błogosławionej z Dülmen, zrobił wielkie wrażenie i przyczynił się do nawrócenia wielu... Ważne jest, żeby ten przekaz był odbierany w takim duchu, w jakim został stworzony, a więc dla ożywienia i pogłębienia wiary w wielkie dzieło Odkupienia i miłości do Zbawiciela; jako bodziec do nawrócenia się do Boga i oderwania się od grzechu. Opis mąk Chrystusa, który nam zostawiła bł. Anna Katarzyna, a wraz z nią i poprzez nią pisarz i poeta Klemens Brentano, który rejestrował skrzętnie jej przeżycia mistyczne – cechuje żar apostolski i nadobfitość szczegółów przedstawienia męki Pana. Bł. Anna Katarzyna wciąż przedstawia się nam jako niezwykły świadek miłości do Chrystusa, dla nas umęczonego i zmartwychwstałego. Nikt w to nie może wątpić. Mistyczka z Dülmen od roku 1812 – co zostało objawione światu w 1813 r. – nosiła na swej głowie żywe stygmaty zranień cierniowej korony. Były one dokładnie badane i uznano je za autentyczne. Oczywiście, nie znaczy to, że przyjmuje się jej opis męki Pana Jezusa w całej jego szczegółowości i niezwykłym bogactwie faktów. Wykraczają one częściowo poza opis, jaki znamy od Ewangelistów, choć w istotnej części przekaz objawienia Anny Katarzyny jest z nimi zgodny. Wszystkie główne męki i cierpienia Zbawiciela, jak wyszydzenie, ubiczowanie i ukrzyżowanie, po których nastąpiło zmartwychwstanie, są obecne w przeżyciach i przekazie błogosławionej Mistyczki.

Bł. Anna Katarzyna mękę Pańską przeżywa w niezwykłej ostrości jej przebiegu i bardzo szczegółowo opisuje fakty z tej męki. Męka Pańska jest dla niej okrutną torturą. Aż zapiera dech w piersiach, gdy się czyta jej relację.

Wszystkie cierpienia zadane Chrystusowi nasza Mistyczka przedstawia z krańcowym realizmem. W opisie jej przeżyć duchowych poszczególne męki i tortury Zbawiciela są zwielokrotnione. I tak, gdy w świetle badań nad Całunem Turyńskim stwierdzono, że dwóch oprawców biczowało przy słupie Jezusa, w opisie Anny Katarzyny czynili to oni – owszem, po dwóch, ale w trzech zmianach, stosując przy tym coraz okrutniejsze narzędzia do wymierzania Zbawicielowi chłosty.

Reklama

W drodze na Golgotę, według tradycji, Jezus upada trzykrotnie, u Anny Katarzyny – siedmiokrotnie. Ta „hojność” błogosławionej Mistyczki w ogóle przedstawia się w opisie wszystkich etapów męki. Jezus bardzo cierpi duchowo w ogrodzie Getsemani, jest okrutnie maltretowany tuż po pojmaniu w drodze z Ogrójca, prowadzony przez potok Cedron do pałaców Annasza i Kajfasza.

Także przedstawienie mąk Pana – w domu Annasza, jak również potem, zwłaszcza w domu Kajfasza: w więzieniu i na sali znajdującej się obok sali obrad Sanhedrynu – zawiera dodatkowo, w stosunku do relacji ewangelicznych, dużo szczegółów. Zadawane Mu rozliczne cierpienia, a nie tylko samo prowadzenie Go związanego do Piłata, do Heroda i z powrotem do Piłata, są udziałem Chrystusa. Męka trwa nie tylko w czasie drogi z ciężkim krzyżem na Golgotę, ale w czasie wszystkich dróg sądowych, włącznie z pobytem Jezusa u Heroda. Via crucis u naszej Mistyczki przedstawiona jest jako odbywająca się przy nieustannym okrucieństwie wykonawców wyroku Piłata, a także reakcji gawiedzi towarzyszącej Chrystusowi w drodze na Golgotę. Największy dreszcz przerażenia budzi sam opis krzyżowania, z całym swym realizmem.

Rodzą się jednak przy lekturze pism pasyjnych Anny Katarzyny zasadnicze pytania odnośnie do celowości jej mistycznego orędzia. Z pewnością jest to krzyk wołający o odwrócenie się od zła moralnego, grzechu i szatana. Według opisu męki Chrystusa naszej Mistyczki, sam szatan bierze w niej czynny udział, zwłaszcza kusząc Jezusa w Ogrójcu do odejścia od planów Ojca. Tortury są konsekwencją ludzkich grzechów.

Reklama

Kościół wyraźnie nas poucza, żeby nie w historycznych osobach – przyczyniających się wprost do męki – i ludzie – domagającym się od Piłata kary ukrzyżowania, wołającym: „Krew Jego na nas i na dzieci nasze” (Mt 27,25) – widzieć przyczynę strasznej męki Pana, ale w sobie samym. Każdy z nas przyczynia się do męki i śmierci Chrystusa. To nasze grzechy przybiły Go do krzyża.

Po filmie Gibsona wiele osób doznało szoku duchowego, kierującego ku nawróceniu. Sam horror Pasji jednak nie wystarcza. W czasach, kiedy tylu ludzi karmi się filmowymi horrorami, przedstawiającymi z całym realizmem okrucieństwo, sam opis cierpień Chrystusa może być traktowany z obojętnością.

Przekaz objawień bł. Anny Katarzyny prowadzi nas ku podmiotowi tych cierpień – ku osobie Chrystusa. Nasza Błogosławiona wciąż Jego ma na uwadze, Jego ogląda, z Nim jest, z Nim cierpi te katusze! W jej opisie Pasji Jezus nie tylko heroicznie znosi te różnorakie udręki, ale też nieustannie modli się za ludzi. Według Ewangelistów, Pan Jezus głównie na krzyżu modlił się do Ojca: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,33). Tu Jezus zwraca się z miłością do tych, którzy zadają Mu te straszne katusze, modli się za nich i im przebacza. Właśnie taka postawa powinna nam w czasie lektury „Pasji” towarzyszyć. Wciąż winniśmy ją odbierać i przyjmować. Winno nas to prowadzić ku nawróceniu, ba, ku ciągłemu nawracaniu się, czyli duchowi skruchy i pokuty.

Zdecydowanie warto też powiedzieć, że postawa przyjmowania miłosierdzia i przebaczenia, które Chrystus przynosi nam w czasie okrutnej męki i śmierci na krzyżu, ukazana jest najwyraźniej w osobie Matki Najświętszej. Wizje Anny Katarzyny Emmerich są nacechowane maryjnością: Maryja nieustannie towarzyszy Synowi w czasie męki. Nie tylko stoi i współumiera duchowo pod krzyżem – jak to podaje św. Jan Apostoł (por. J 19, 25) – ale jest Ona obecna w czasie wszystkich etapów męki. Jest w miejscu biczowania, aby zbierać krew przelaną w czasie tych okrutnych tortur. Jest z Synem po Jego skonaniu i obmywa Jego rany po zdjęciu z krzyża. Daje Mu ostatni pocałunek, zamyka Mu oczy, a potem towarzyszy w odprowadzeniu do grobu. Potem zabiera całuny śmiertelne ze sobą, by je wciąż kontemplować. Co więcej, w Pasji według Katarzyny Emmerich Maryja zaraz po przejściu Chrystusa po pojmaniu i do sędziów, wkrótce kroczy tymi samymi drogami, którymi On przeszedł, by uczcić miłość Syna, którą On objawił na tych drogach. Czy nie można tu mówić o najdoskonalszym wzorze, jaki mamy w Maryi, kierującym nas ku nawróceniu i do pełniejszego przyjmowania owoców męki Zbawiciela?

Tę obecność Maryi w czasie męki w wizjach bł. Anny Katarzyny można też odczytywać jako serdeczny krzyk Matki do swoich dzieci, grzeszników, by nie wzgardzili męką Pana i przyjęli nieskończony dar Jego miłości. Jest to także dla nich dar nadziei zmartwychwstania i życia na wieki z Bogiem.

Katarzyna Emmerich w swym opisywaniu mąk Pana chętnie też wyszukuje ludzi, którzy przyjmują współczującą postawę wobec męki i śmierci Jezusa. Ileż ciepłych słów zostawia nam nt. żony Piłata, która, niewysłuchana przez męża, nawet popada z nim w konflikt. Najpiękniejsze słowa zostawia nam o wszystkich niewiastach, galilejskich i jerozolimskich, które współczują Chrystusowi. Wyszukuje też kajających się pod wpływem śmierci Chrystusa mężczyzn. Opisuje Longinusa, Józefa z Arymatei, Nikodema, Szymona z Cyreny, jego synów i tylu innych poruszonych ludzi... Daje nam też nawróconego żołnierza Abenadara. Z wielką sympatią opisuje skruchę nawracającego się łotra na krzyżu – Dyzmy, wobec braku skruchy łotra z lewej strony.

Mamy więc w objawieniach pasyjnych bł. Anny Katarzyny wielki głos wzywający nas do nawrócenia, a nawet do wyższych wyrazów świętości. Co więcej, mamy prawo widzieć w osobie Mistyczki – w jej współudziale w męce Pana Jezusa przez otrzymanie stygmatów na głowie i przez wielkie objawienie szczegółów męki Pana Jezusa – ingerencję czynnika Bożego w człowieku. Jeszcze dalej – mamy prawo widzieć w jej spotkaniu z Bogiem sposób objawienia się największej miłości Boga w Trójcy Świętej Jedynego i Jego miłość do człowieka. Jezus, Syn Boży, Słowo Przedwieczne, dał się unieruchomić gwoźdźmi na krzyżu, aby objawić miłość, która jest od wieków w Trójcy Świętej. Wziął On bowiem na siebie cały obrażający dobroć Ojca grzech świata, aby go spalić w czynie swojej męki. Ojciec ma w ten sposób otrzymać grzech tylko jako „materiał palny” dla miłości Syna (Hans Urs von Balthasar). Syn Boży przyjął na siebie straszliwą ciemność grzechu, „ogołocił” siebie „aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej” (por. Flp 2,7-8). Męka i śmierć Chrystusa to (obok zmartwychwstania) największy moment dla świata i człowieka, moment, w którym objawiła się tak ogromna miłość, że wszelki brak miłości ze strony człowieka został przez nią spalony. Przez mękę i śmierć Pana Jezusa człowiek został „przetworzony” w miłości i wszedł w wymiary Bożego życia. I tak męka i śmierć Chrystusa wprowadzają nas w wymiary życia kierowanego ku zmartwychwstaniu.

Czy może nas zatem nie szokować tak mocny wyraz miłości Bożej, objawiający się w niezwykłych cierpieniach Chrystusa, aby przezwyciężyć wielkie „błoto” grzechu człowieka i świata? Objawienia bł. Anny Katarzyny Emmerich w „Pasji” przybliżają nas nieco do tej nieskończonej miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego, która objawia się w męce i śmierci Chrystusa, a potem w Jego i naszym zmartwychwstaniu.

Zachęcajmy się wciąż do miłości i nawracajmy się. Św. Jan Apostoł przy opisie przebicia boku Chrystusa i wypłynięcia z niego krwi i wody napisze: „Będą patrzeć na Tego, którego przebili” (J 19, 37). Patrzmy z miłością na Chrystusa ukrzyżowanego. Patrzmy z „Pasją” bł. Anny Katarzyny Emmerich w dłoniach.

2014-04-01 14:37

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Siostra zamordowana przez satanistów zostanie błogosławioną

[ TEMATY ]

błogosławiona

męczeństwo

archwwa.pl

Włosi odkrywają postać s. Luary Mainetti. Przez chwilę było o niej głośno przed 20 laty, kiedy to padła ofiarą nieletnich satanistów. Teraz ponownie powraca do powszechnej świadomości jako przyszła błogosławiona. Franciszek zatwierdził bowiem w ubiegły piątek dekret, który jej śmierć uznał za męczeństwo.

Jak mówi bp Oscar Cantoni, ordynariusz jej rodzimej diecezji Como, męczeństwo s. Laury to nie przypadek. Było ono zwieńczeniem długiego życia poświęconego w szczególności ludziom młodym. To właśnie dlatego dała się zwieść młodym satanistkom, kiedy jedna z nich zadzwoniła wieczorem do klasztoru, prosząc o pomoc, bo jak twierdziłam w wyniku gwałtu zaszła w ciąże, lecz chce zachować dziecko. To również dzięki pielęgnowanej przez całe życie postawie, s. Laura potrafiła przebaczyć w chwili śmierci swym oprawczyniom i za nie się modlić – powiedział biskup Cantoni.

„Można by powiedzieć, że głównym rysem tej zakonnicy była jej prostota. Życie proste, w świetle Ewangelii. Dobrze wiedziała, co to znaczy być zakonnicą. W sposób szczególny zależało jej jednak na ubogich i najmniejszych. Widzimy, że aby być świętym, nie potrzeba wielkich gestów. Wystarczy przyjmować każdego dnia wolę Bożą, która przejawia się w życiowych wydarzeniach, a przede wszystkim w ludziach, którzy do nas przychodzą ze swymi problemami, trudnościami i cierpieniami. Siostra Laura potrafiła ich przyjmować i wzbudzić w nich odwagę. Jako zakonnica okazywała im macierzyńską czułość i współczucie. Jej dziedzictwem jest przede wszystkim jej poświecenie na rzecz dzieci i młodzieży. Patrząc na jej życie, widzimy, jak bardzo dziś potrzeba takiej właśnie posługi wśród młodych, aby nauczyć ich aktywnego udziały w nowych czasach“ – powiedział papieskiej rozgłośni bp Oscar Cantoni.

CZYTAJ DALEJ

W sprawie drugiego ślubu Jacka Kurskiego

2020-07-28 12:29

[ TEMATY ]

komentarz

ślub

opinie

PAP

Niedawno w mediach pojawiła się informacja o ślubie kościelnym Pana Jacka Kurskiego. Chciałbym choć ogólnie odnieść się do niektórych zarzutów, które pojawiły się po tym fakcie, a do napisania tego artykułu skłoniły mnie rozmowy z ludźmi, którzy wyrażali swój niepokój, a także pewne prasowe tytuły, między innymi takie jak: „Być jak Jacek Kurski. Jak unieważnić ślub kościelny”.

Oczywiście z różnych komentarzy możemy się dowiedzieć, jakie ekspresowe tempo przybrał sam proces, a także jakie znajomości i ile pieniędzy trzeba mieć, aby uzyskać stwierdzenie nieważności małżeństwa. Mam świadomość, że nie da się w krótkim tekście opisać całej procedury kanonicznej, ale kilka jej wątków może rozwiać niektóre wątpliwości, które rodzą się także w ludziach wierzących. Moim moralnym obowiązkiem jest trzymanie się faktów, a więc od początku…

Pierwszą sprawą jest terminologia. Świeccy dziennikarze zachowali pewną dozę przyzwoitości, ujmując w cudzysłów sformułowanie „rozwód kościelny”. Ostatecznie czytelnik dowie się, że w Kościele nie ma rozwodów, ale pojęcie „unieważnienia małżeństwa” jest nagminnie nadużywane.

Prawda jest taka, że biskupi nie „unieważniają małżeństwa”, a sam proces dotyczy ewentualnego stwierdzenia nieważności małżeństwa, czyli czy zaistniała ważna umowa małżeńska, czy też na skutek jakiejś przyczyny lub przyczyn małżeństwo od samego początku nie było ważnie zawarte.

Biskup diecezjalny jest oczywiście pierwszym sędzią, ale w praktyce rzadko korzysta z tego przywileju i to kolegium sędziowskie zwane składem czy turnusem, po przeprowadzeniu całego dochodzenia, wydaje decyzję w postaci wyroku.

Sprawy o stwierdzenie nieważności małżeństwa zastrzeżone są dla kolegium składającego się z trzech sędziów (czasami są wyjątki od tej zasady: jeżeli w diecezji lub sąsiednim trybunale nie ma możliwości ustanowienia trybunału kolegialnego może orzekać sędzia jednoosobowy, będący duchownym, który jednak winien sobie dobrać dwóch asesorów; w Rocie Rzymskiej zdarza się, że sądzenie spraw o nieważność małżeństwa powierzone jest kolegium składającemu się z pięciu sędziów). Rozwodów kościelnych więc nie ma, nie istnieje pojęcie „unieważnienia” małżeństwa, ale każdy z małżonków po rozpadzie związku ma prawo do procesu i do zbadania ewentualnej nieważności małżeństwa.

Czas postępowania, czyli ile trwa proces?

Nie wiem na ile fakty mieszały się z plotkami w przekazach medialnych dotyczących Pana Kurskiego, ale w jednej relacji pisano o 2-letnim procesie, w innych o trochę krótszym.

Okraszone było to czasami obraźliwymi komentarzami, ile i komu trzeba zapłacić za przyśpieszenie procesu. Nie wiem czy 2 lata procesu to jest ekspresowe tempo. Jak powinno być i ile powinien trwać proces? Prawodawca kościelny podpowiada, aby „sprawy w trybunale pierwszej instancji nie przeciągały się powyżej roku”, sędziowie i trybunały mają zatem starać się jak najszybciej, ale z zachowaniem sprawiedliwości, zakończyć sprawy. Wiadomo, że wskazany czas to pewien ideał i od obsady personalnej sądu, ilości spraw w konkretnym trybunale, miejsca przebywania stron i świadków zależy, czy da się w tym czasie przeprowadzić cały proces, ale znam sądy kościelne, które spokojnie radzą sobie z przeprowadzeniem instrukcji dowodowej i wydaniem wyroku w przeciągu roku od złożenia skargi powodowej. Zupełnie inny czas postępowania przewidziany jest na przeprowadzenie tzw. procesu skróconego, ale jest to proces rzadki, w którym nieważność małżeństwa wydaje się oczywista. Taka forma procesu zastrzeżona jest dla biskupa diecezjalnego (biskupa stojącego na czele kościoła partykularnego). Rozumiem, że czasami wierni porównują swój czas oczekiwania na wyrok czy dekret, ale proszę pamiętać, że przed wejściem w życiu dokumentu Mitis Iudex Dominus Iesus postępowanie w przypadku decyzji pozytywnej było dwuinstancyjne, a czasami sprawa trafiała do trybunału trzeciego stopnia postępowania, natomiast po reformie papieża Franciszka wyrok stwierdzający po raz pierwszy nieważność małżeństwa może stać się wykonalny (gdy strony i obrońca węzła małżeńskiego rezygnują ze złożenia apelacji) i taki sposób niewątpliwie przyczynił się do skrócenia całej procedury. Nie da się zatem jeden do jednego porównać i przełożyć procesów przed 2015 rokiem i po tym czasie.

Meritum procesu, czyli przyczyna nieważności

Tak naprawdę nie wiemy, jaka była przyczyna nieważności małżeństwa w przypadku Pana Jacka Kurskiego, a także jakie argumenty i okoliczności zostały wskazane i zebrane w instrukcji dowodowej. Fakt jest taki, że kolegium sędziowskie uznało z moralną pewnością, że wspomniane małżeństwo zostało zawarte w sposób nieważny. Nie będę wymieniał przyczyn nieważności małżeństwa, ale dotyczą one zarówno przeszkód do zawarcia małżeństwa, braku przepisanej prawem formy kanonicznej i wreszcie wad zgody małżeńskiej. Przyczyn jest sporo, ale nie oznacza to automatycznie, że dla każdego coś się trafi. Niektórzy, zaskarżając swoje małżeństwo, wskazują w skardze powodowej prawie wszystkie przyczyny wymienione w Kodeksie prawa kanonicznego, ale działa to bardziej według metody „na chybił trafił” i niekoniecznie ma przełożenie na pozytywny wyrok. Adwokaci kościelni, którzy pomagają stronom w redakcji skargi powodowej, wiedzą, że należy „dobrać” jeden lub kilka najbardziej prawdopodobnych tytułów ewentualnej nieważności, odpowiadających historii poznania się stron, kojarzenia się małżeństwa i przebiegu życia małżeńskiego. Czas trwania małżeństwa, posiadanie dzieci, błogosławieństwo papieskie nie mają aż tak wielkiego znaczenia (są to tylko okoliczności, które mogą, ale nie muszą potwierdzać domniemanie o ważności związku małżeńskiego). Należy pamiętać, że generalnie małżeństwo cieszy się przychylnością prawa i uznaje się je za ważne, dopóki nie udowodni się czegoś przeciwnego.

Zamiast zakończenia

Nie ma wątpliwości, że Pan Jacek Kurski jest osobą publiczną i w stosunku do niego łatwiej formułować zarzuty niż do wielu wiernych, którzy uzyskali pozytywny wyrok stwierdzający nieważność małżeństwa. Im nikt nie wypomina, w jakim kościele i z udziałem ilu gości brali ślub kościelny. Wydaje mi się, że nie ma co spekulować czy obligować Kościół do wypowiedzenia się w tej sprawie. Rokrocznie sądy kościelne w Polsce wydają kilka tysięcy decyzji i nie trzeba się tłumaczyć z poszczególnych wyroków. Sędziowie i współpracownicy trybunału są zobligowani do zachowania tajemnicy urzędowej i nie ma podstawy, aby formułować wnioski w stosunku do określonego sądu kościelnego, aby publicznie wypowiadał się o przebiegu tego konkretnego postępowania. Natura spraw o nieważność małżeństwa dotyczy bardzo często delikatnych i intymnych spraw, których nie powinno się ujawniać na forum publicznym.

CZYTAJ DALEJ

Kraków: #Stop dewiacji - pikieta Fundacji Życie i Rodzina

2020-08-08 20:46

[ TEMATY ]

LGBT

Fundacja Życie i Rodzina

zycierodzina.pl

Pikietę #StopDewiacji zorganizowała dziś Fundacja Życie i Rodzina na Rynku w Krakowie. Była to odpowiedź na piątkowe zamieszki w Warszawie. Pikieta cieszyła się dużym zainteresowaniem obecnych w Krakowie turystów.

Na warszawskich ulicach doszło w piątek do ataków na funkcjonariuszy policji, którzy z nakazu prokuratora mieli doprowadzić do aresztu działacza LGBT (podającego się za kobietę). Mężczyzna brał udział w niedawnym ataku na furgonetkę antyaborcyjną oraz w profanacji figury Chrystusa przed kościołem Świętego Krzyża.

W odpowiedzi na działania homoaktywistów wolontariusze Fundacji Życie i Rodzina na krakowskim Rynku starali się pokazać praktyczne skutki realizacji postulatów LGBT. Informowali o zagrożeniu dla dzieci, młodzieży i całego społeczeństwa, co ich zdaniem potwierdzają badania i wyroki sądowe dotyczące przemocy, molestowania i pedofilii jaka ma mieć miejsce właśnie w środowiskach LGBT.

"Homoideologia to nie zabawa. W państwach, gdzie zgodzono się na realizację postulatów LGBT, zalegalizowano związki partnerskie i pozwolono im adoptować dzieci, wielokrotnie kończyło się to tragedią tych dzieci. Nie ma zgody na to, aby w naszej Ojczyźnie homoaktywiści wymuszali na normalnej większości akceptację ich ekscesów i tolerancję dla swoich żądań” - mówiła Kaja Godek.

Sobotnia akcja Fundacji spotkała się z dużym zainteresowaniem zwiedzających Kraków turystów. Spotkaliśmy się z głosami poparcia, niektórzy unosili w górę kciuki, aby pokazać życzliwość dla pikiety - informują organizatorzy pikiety.

KONTAKT DLA MEDIÓW:

Krzysztof Kasprzak

kontakt@zycierodzina.pl

tel: +48 509 498 597

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję