Reklama

Poszukuję miłosierdzia...

Niedziela Ogólnopolska 17/2014, str. 50-51

GRZEGORZ GAŁĄZKA

Wszyscy papieże są wyjątkowi, ale Ojciec Święty Franciszek zadziwia nas każdego dnia. Jest niesamowity: mieszka w pokoju hotelowym, podróżuje zwykłym samochodem, tam, gdzie można, porusza się bez eskorty. Ubiera się prosto, nosi buty ortopedyczne z wieloma nierównościami. Ma srebrny pektorał oraz srebrny pierścień, który trzeba było dla niego pozłocić. Odwiedza, pociesza i spowiada więźniów, osoby chore na AIDS, ludzi z problemami psychicznymi. Nie było Wielkiego Czwartku, którego jako biskup nie celebrowałby w diecezji – przewodniczy liturgii w więzieniach, szpitalach – również psychiatrycznych, hospicjach, domach dziecka, fawelach – dzielnicach najbiedniejszych i o złej reputacji.

Prawdziwy ojciec

Widzieć go, jak porusza się wśród ludzi, to niesamowite doświadczenie. Uspokaja i pociesza chorych i niepełnosprawnych, łapie różańce rzucane w jego kierunku, płaczącym dzieciom wkłada do buzi smoczek, młodemu człowiekowi z unieruchomioną nogą, poruszającemu się na wózku inwalidzkim, wypisał nawet na gipsie swoje imię. Pozdrawia i przytula, błogosławi, daje rady, słucha dzieci i osób starszych, rozmawia z ludźmi, zachęcając, by odpowiedzieli na jego pytania, namawia do wspólnej modlitwy, czasem w ciszy. Wielu jest tym bardzo wzruszonych.

Rozmawia przez telefon w pierwszej osobie. Szuka owiec zagubionych. Podziela cierpienia, nazywając je po imieniu, uspokaja, szuka rozwiązań – to prawdziwy ojciec, który nie zapomina o swojej misji i przyprowadza do Boga tak wiele zagubionych owiec. To wywołuje niesamowity entuzjazm.

Reklama

Ponad 12 mln ludzi śledzi jego wpisy na Twitterze. Do Watykanu przychodzi każdego dnia średnio 2 tys. listów skierowanych do niego. Na „Anioł Pański” i audiencje środowe przybywa ponad 100 tys.ludzi – to liczby, które wykraczają daleko poza rekordy osiągnięte przez wszystkich poprzednich papieży.

Świadectwa księży mówią o wiernych, którzy – od kiedy jest papież Franciszek – ustawiają się w kolejce do konfesjonałów. Jeszcze nigdy nie widziano tak dużej liczby pragnących się wyspowiadać.

W czym tkwi sekret papieża Franciszka?

Z punktu widzenia doktrynalnego nie ma żadnej różnicy między nim a jego poprzednikami. Zmienił się jednak kontekst i sposób komunikacji z wiernymi. Jak oni, papież Franciszek nie czeka na to, czy będzie chwalony, czy krytykowany, nie odpowiada złem na zło, nie pogłębia polemik, tylko jak św. Franciszek wychodzi do krytyków, sceptyków, przeciwników, wyjaśnia im ofiarę Chrystusa i proponuje, aby uniżyć się razem pod krzyżem, czyniąc z kruchości człowieka narzędzie do znalezienia pokoju. Redaktorom „La Civiltà Cattolica” 14 czerwca 2013 r., w 163. rocznicę powstania czasopisma, powiedział: „Wasza wierność Kościołowi wymaga, byście byli surowi wobec różnych form obłudy serca, które jest zamknięte, a więc chore. Wobec tego typu choroby trzeba być twardym. Jednak waszym głównym zadaniem nie jest budowanie murów, tylko budowanie mostów. Nawiązywanie dialogu ze wszystkimi ludźmi, także z tymi, którzy nie wyznają wiary chrześcijańskiej, ale «rozwijają wspaniałe dobra ducha ludzkiego», a nawet z tymi, którzy «są przeciwni Kościołowi i w różny sposób go prześladują»”. To ostatnie zdanie jest zaczerpnięte z Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym „Gaudium et spes”, z numeru 92. „Dialogować – znaczy być przekonanym, że drugi człowiek ma coś dobrego do powiedzenia – mówił dalej papież Franciszek – i dać miejsce dla jego punktu widzenia, jego opinii, jego propozycji, oczywiście bez popadania w relatywizm. Dla dialogu konieczne jest zmniejszenie obrony, a otworzenie drzwi”. I dodał: „Jest tak wiele spraw ludzkich do dyskusji i dzielenia się, i w dialogu zawsze jest możliwe, aby zbliżyć się do prawdy, która jest darem Boga i która wzajemnie ubogaca”.

Reklama

Ojciec Święty przypomina wypowiedź św. Ignacego, że „musimy szukać i znajdować Boga we wszystkich rzeczach”.

W wywiadzie dla „La Civiltà Cattolica” wyjaśniał też: „Ja mam jedną pewność dogmatyczną: Bóg jest obecny w życiu każdej osoby, Bóg jest w życiu każdego. Również wtedy, gdy życie jakiejś osoby wydaje się porażką, gdy jest niszczone przez wady, narkotyki albo inną słabość, Bóg jest w jej życiu. Można i trzeba szukać Boga w każdym ludzkim życiu. Nawet wtedy, gdy życie człowieka jest terenem pełnym cierni i chwastów, zawsze jest miejsce, gdzie dobre nasienie może wzrastać. Należy ufać Bogu”.

Prawdziwa władza jest służbą

W tym kontekście, mówiąc o przekazywaniu wiary, papież Franciszek napisał w numerze 34. encykliki „Lumen fidei”: „Wynika stąd jasno, że wiara nie jest bezwzględna, lecz wzrasta we współżyciu w poszanowaniu drugiego człowieka. Wierzący nie jest arogancki; przeciwnie, prawda daje mu pokorę, bo wie on, że to nie my ją posiadamy, ale to ona nas bierze w posiadanie. Nie powodując bynajmniej usztywnienia postaw, pewność wiary nakazuje nam wyruszyć w drogę i umożliwia dawanie świadectwa i dialog ze wszystkimi”.

Według Jorge Bergoglia, „trzeba leczyć chorego, nawet wtedy, gdy wzbudza obrzydzenie”. „Dla mnie to straszne iść do więzienia – powiedział – ponieważ to, co widzisz, jest bardzo trudne, ale i tak idę, bo Pan chce, żeby mnie znaleźć w kontakcie z potrzebującymi, ubogimi, cierpiącymi”.

Do młodych więźniów, których odwiedził w Wielki Czwartek (28 marca 2013 r.), powiedział, że gest obmycia nóg to przykład Pana: On jest najważniejszy i umywa nogi, bo między nami ten, który jest najwyższy, musi służyć innym. „Pomagać sobie nawzajem – kontynuował Papież – tego uczy nas Jezus i to jest to, co ja robię, a czynię to z serca, bo jest to mój obowiązek. Jako kapłan i biskup muszę być wam do usług. Jest to jednak obowiązek, który wypływa z mego serca: kocham go. Lubię to i chętnie to czynię, bo tak mnie nauczył Pan. Lecz także wy pomóżcie nam: zawsze nam pomagajcie, jeden drugiemu. W ten sposób, pomagając sobie, będziemy czynili dobro”.

Papież ma jasną definicję tego, co znaczy służyć. Do 132 szefów państw i rządzących książąt, którzy przybyli do Rzymu z okazji jego wyboru na papieża, powiedział: „Nie zapominajmy, że prawdziwa władza jest służbą”, i dodał, że „nawet papież, sprawując władzę, musi wejść bardziej w tę służbę, która ma świetlany szczyt w krzyżu”.

Przed spotkaniem z przedstawicielami 30 Kościołów chrześcijańskich usunął tron papieski i zastąpił go prostym krzesłem. Przyjął ich jako Biskup Rzymu i przedstawił się jako „sługa sług”.

Przez całe swoje życie o. Bergoglio walczył z samym sobą, aby być blisko Jezusa. Szukał Go w twarzach ubogich, chorych, grzeszników, uwięzionych, oddalonych, zrozpaczonych. W spotkaniu z cierpieniem, bólem, rozpaczą, z krzyżem Papież przeżywa mękę Jezusa, kontemplując i lecząc rany; karmi i wzmacnia nadzieję, umacnia wiarę w pewność, że Krew Chrystusa nadal będzie obmywać grzechy wszystkich. To rodzaj Eucharystii, przeżywanej codziennie we współczującej trosce o ciała i dusze.

Pokora drogą ku Bogu

Kolejnym słowem używanym przez papieża Franciszka i zaświadczonym jego postawą jest pokora. W eseju, opublikowanym przez EMI, zatytułowanym „Pokora drogą ku Bogu” Jorge Mario Bergoglio napisał: „To Chrystus, który pozwala nam przybliżyć się do brata, poczynając od naszego samouniżenia się”. Według Papieża, „nasze kroczenie po drodze Pana polega na przyjęciu uniżenia krzyża. Oskarżenie siebie polega na przyjęciu roli przestępcy, tak jak przyjął to Pan, biorąc na siebie nasze grzechy”. Zatem „dostęp do brata realizuje sam Chrystus, wychodząc od naszego uniżenia”.

Komentarz arcybiskupa Buenos Aires został zainspirowany niektórymi pismami św. Doroteusza z Gazy, opata i pustelnika z VI wieku. Napisał on: „Zaprawdę nic nie jest bardziej wartościowe od pokory, nic nie jest ważniejsze od niej. Jeśli zdarzy się pokornemu jakiekolwiek zło, natychmiast wraca do siebie i równocześnie osądza, że na to zasłużył. I nie pozwala sobie na ponowne próbowanie czegoś innego ani na obwinianie kogokolwiek. Zwyczajnie to znosi, bez rozdrażnienia, bez lęku i z całym spokojem. Pokora nie drażni go ani nie drażni nikogo”. Dobrze powiedział święty, że potrzebujemy nade wszystko pokory. Mnich dodaje: „Wierz, że we wszystkim, co ci się dzieje, nawet w najmniejszych szczegółach, to wszystko pochodzi od Opatrzności Bożej, i znoś bez zniecierpliwienia to wszystko, co przyjdzie. (…) Uwierz, że pogarda i wszelkie obelgi są lekarstwem przeciw pysze twojej duszy, i módl się za tych, którzy traktują cię źle, uznając ich za lekarzy”. Mówi się, że Abba Zosima, jeden z mistrzów Doroteusza z Gazy, mówił, że konieczne jest myśleć o tym, który czyni zło, „jako o lekarzu wysłanym przez Chrystusa”, jako o „dobroczyńcy”, ponieważ „dla tego, kto nie uznaje się sprawiedliwym, wszystko jest wezwaniem do nawrócenia, powrotu do siebie samego i odkrycia solidarności z grzesznikami”.

Kościół – Matka i Pasterka

Jak wielu zauważyło, prawdziwa nowość w pontyfikacie papieża Franciszka bardziej niż na poziomie doktrynalnym ukazuje się na poziomie postawy: „Pierwsza reforma – mówi Papież – powinna dotyczyć nastawienia. Głosiciele Ewangelii powinni być osobami zdolnymi do ogrzewania serc osób, do wchodzenia w ich noc, by móc z nimi rozmawiać, ale także wejść w ich noc, nie zatracając siebie samych. Lud Boży chce pasterzy, a nie funkcjonariuszy lub urzędników państwowych”. „Marzy mi się – dodaje Papież – Kościół – Matka i Pasterka. Pasterze Kościoła powinni być miłosierni, brać odpowiedzialność za osoby, towarzysząc im jak dobry Samarytanin, który obmywa, czyści i podnosi swego bliźniego. To jest czysta Ewangelia. Bóg jest większy niż grzech. Reformy organizacyjne i strukturalne są drugorzędne, tzn. następują później”.

To prawda, że niektórzy czują się osieroceni przez Benedykta XVI i Jana Pawła II, mówiąc, że nie odnajdują się w słowach Ojca Świętego Franciszka, szczególnie tych dotyczących kwestii moralnych. O. Bergoglio jako arcybiskup był w swoim działaniu zawsze lojalny i wierny doktrynie.

Na temat przyjęcia Komunii św. przez rozwiedzionych, praktyki homoseksualizmu, ludzi, którzy wybrali dobrowolne przerwanie ciąży, w kwestii celibatu itp. papież Franciszek nie przedstawia nowej doktryny – jest wierny temu, co zostało napisane w Katechizmie Kościoła Katolickiego.

W wywiadzie udzielonym „La Civiltà Cattolica” wyjaśnił: „Nie możemy zatrzymywać się tylko nad kwestiami związanymi z aborcją, związkami homoseksualnymi i używaniem środków antykoncepcyjnych. To nie jest możliwe. Nie mówiłem zbyt wiele o tych rzeczach i zostało mi to wypomniane. Natomiast kiedy się o tym mówi, należy mówić w konkretnym kontekście. Opinia Kościoła jest znana, a ja jestem synem Kościoła i nie ma potrzeby mówić o tym bez przerwy”.

„Widzę w sposób jasny – kontynuuje papież Franciszek – iż rzeczą, której Kościół dzisiaj potrzebuje najbardziej, jest zdolność do leczenia ran i rozgrzewania serc wiernych. Kościół potrzebuje bliskości. Wyobrażam sobie Kościół jako szpital polowy po bitwie. Nie ma sensu pytać ciężko rannego, czy ma wysoki cukier i cholesterol! Trzeba leczyć jego rany. Potem możemy mówić o całej reszcie. Leczyć rany, leczyć rany… i trzeba to rozpocząć od podstaw”.

Podczas modlitwy „Anioł Pański” 7 kwietnia ub.r. Papież przypomniał słowa Jezusa: „Piotrze, nie lękaj się własnej słabości, zaufaj mi; a Piotr rozumie, odczuwa spojrzenie miłości Jezusa i płacze. Jak piękne jest to spojrzenie Jezusa – jak czułe! Bracia i siostry, nigdy nie traćmy ufności w cierpliwe miłosierdzie Boga!”.

Tłumaczenie z języka włoskiego: ks. Mariusz Frukacz

* * *

Cyklon o imieniu Franciszek

Książka opowiada i wyjaśnia to wszystko, co wydarzyło się od rezygnacji papieża Benedykta XVI do pierwszych 50 dni pontyfikatu papieża Franciszka. Jej autorem jest włoski pisarz i dziennikarz Antonio Gaspari. Książka ukazuje nowego papieża, którego osobowość podbija serca, zachowanie zadziwia, a pokora – zawstydza. Papież Franciszek jak cyklon zmienia oblicze świata. Czytelnik, zagłębiając się w treść książki, poddaje się również działaniu tego cyklonu... Włoski oryginał został wydany przez Międzynarodową Agencję Prasową ZENIT i przetłumaczony na kilka języków. Tłumaczem polskiego wydania jest ks. Mariusz Frukacz z „Niedzieli”.

2014-04-22 14:51

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dzieją się cuda

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

WHO promuje aborcję farmakologiczną jako nieinwazyjną metodę leczenia

2020-08-03 11:00

[ TEMATY ]

aborcja

Trwająca pandemia została wykorzystana przez Światową Organizację Zdrowia jako pretekst do promowania aborcji farmakologicznej.

WHO opublikowała poszerzoną wersję wydanego w marcu przewodnika, w którym zaleca państwom utrzymanie „kluczowych usług", pomimo ograniczeń nakładanych w związku z koronawirusem. Wśród tych „usług", w rozdziale dotyczącym „praw reprodukcyjnych i seksualnych" wymieniona została „bezpieczna aborcja". WHO otwarcie zachęca kobiety planujące dokonanie aborcji do samodzielnego przeprowadzenia jej w domu z użyciem środków poronnych, wpisanych zresztą przez Organizację na listę „kluczowych leków". Nie wspomina przy tym o zagrożeniach dla zdrowia i życia związanych z tą praktyką. WHO zaleca także, by władze państw rozważyły zniesienie części ograniczeń, które utrudniają nie tylko dostęp do aborcji, ale także sprowadzanie środków medycznych wywołujących poronienie.

W rozdziale poświęconym opiece prenatalnej oraz zdrowiu matki i dziecka, WHO promuje tzw. „bezpieczną aborcję” w pełnym zakresie przewidzianym przez prawo, zasłaniając się argumentem, że pandemia nie może być pretekstem do uniemożliwienia kobietom korzystania z ich „praw”. Już samo to stwierdzenie stoi w sprzeczności z obowiązującym prawem międzynarodowym, które nie uznaje istnienia „prawa do aborcji”, a wręcz przeciwnie – chroni życie, także w fazie prenatalnej. Jak podkreśla dr Antonella Lavelanet, przedstawiciel WHO ds. zdrowia okołoporodowego, a jednocześnie ds. walki z „niebezpieczną” aborcją, sprzęt oraz obsługa medyczna potrzebne do przeprowadzenia aborcji nie różnią się od tych, wymaganych przy innych zabiegach ginekologicznych, dlatego też kobiety, jej zdaniem, powinny mieć zapewniony dostęp do nich pomimo pandemii. Zaznacza też, że brak dostępu do generalnego znieczulenia, antybiotyków i innych tego typu środków nie może być przeciwwskazaniem do zabójstwa prenatalnego. Ponadto wskazuje, że w przypadku braku wykwalifikowanego do dokonania aborcji personelu, można rozważyć zlecanie wykonywania aborcji innym pracownikom służby zdrowia.

Jednakże, mając na uwadze wprowadzone w związku z COVID – 19 obostrzenia, dr Antonella Lavelanet stwierdza równocześnie, że dla wygody pacjentek dobrym rozwiązaniem miałoby być wdrażanie telemedycyny, celem wypisywania e-recept na środki, konieczne do przeprowadzenia aborcji farmakologicznej w warunkach domowych. Wyrazem tego stanowiska WHO jest wzmianka w przewodniku o potrzebie minimalizowania wizyt w placówkach na rzecz teleporad oraz, gdy to możliwe, samobadania i samodzielnego wykonywania pewnych czynności medycznych, w tym promowanej przez WHO aborcji farmakologicznej. Ponadto WHO rekomenduje, by państwa dostosowały prognozowane regulacje w zakresie produktów medycznych i ich dostaw, wobec przewidywanego wzrostu zapotrzebowania na środki niezbędne do przeprowadzenia aborcji farmakologicznej.

WHO promuje aborcję farmakologiczną jako nieinwazyjną metodę leczenia i zaleca rozważenie stosowania jej w ramach „bezpiecznej aborcji” do 12 tygodnia, a w niektórych przypadkach nawet do 24 tygodnia ciąży. Organizacja upatruje zagrożenia dla życia matek i dzieci w niechcianych, „dodatkowych” ciążach, które będą miały miejsce w związku z ograniczeniami w zakresie wykonywania aborcji w czasie pandemii. Nie wspomina o realnych negatywnych skutkach, jakie niesie za sobą aborcja farmakologiczna.

Światowa Organizacja Zdrowia oraz inne instytucje popierające aborcję, przedstawiają metodę farmakologiczną jako, rzekomo, znacznie łatwiejszą i mniej dolegliwą alternatywę zabójstwa prenatalnego. Ta dezinformacja prowadzi do tego, że kobiety rozważające poddanie się aborcji farmakologicznej nie są konfrontowane z rzetelnymi faktami na temat jej możliwych skutków. Co za tym idzie, kobieta może doznać dotkliwej traumy, chociażby z tego względu na to, że nie ma pod ręką opieki medycznej w razie wystąpienia nieprzewidzianych objawów, a z wszelkimi konsekwencjami poronienia musi poradzić sobie sama. Jak wskazują statystyki, niemal 1/4 zgłoszonych przypadków aborcji farmakologicznej, które wywołały objawy zagrażające zdrowiu kobiety, zakończyła się hospitalizacją, w związku z ciężkimi infekcjami lub koniecznością przetoczenia krwi. Były wśród nich również przypadki śmiertelne.

Niektóre państwa europejskie, jak Wielka Brytania i Francja, wdrożyły już zalecenia WHO odnośnie umożliwienia kobietom dokonywania aborcji w czasie pandemii. Organizacje proaborcyjne usilnie dążą do tego, aby aborcja, również w innych krajach, została uznana za usługę niezbędną, gdyż, ich zdaniem, w większości państw nie jest ona traktowana priorytetowo i z tego względu zawieszono jej wykonywanie w związku z zagrożeniem epidemiologicznym. Według organizacji proaborcyjnych, aborcja farmakologiczna jest rozwiązaniem służącym poprawie sytuacji zdrowotnej w państwach na szeroką skalę, w tym doraźnie, w dobie COVID – 19.

„Twierdzenia o pozytywnym wpływie aborcji na zdrowie kobiet nie znajdują uzasadnienia w faktach. Jak już wykazaliśmy w kompleksowej analizie, legalizacja aborcji wcale nie przyczynia się do spadku śmiertelności kobiet, a w niektórych państwach zachodzi wręcz odwrotna korelacja. Aborcja farmakologiczna, poza tym, że stanowi śmiertelne zagrożenie dla poczętego dziecka, jest również niebezpieczna dla przeprowadzających ją kobiet. Powoduje liczne skutki uboczne, a jej następstwa często wymagają hospitalizacji. Wszelkie działania ze strony organizacji międzynarodowych zmierzające do popularyzacji aborcji na globalną skalę są z gruntu sprzeczne z obowiązującym prawem międzynarodowym i wartościami, na których zostało ono zbudowane. System ochrony praw człowieka powstał właśnie po to, by chronić ludzi i ich prawa do życia, także tych najmłodszych i najbardziej bezbronnych przed przemocą i nadużyciami” – podkreśla Karolina Pawłowska, Dyrektor Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję