Reklama

Niedziela na Podbeskidziu

Papieskie korzenie w Czańcu

Parafia św. Bartłomieja w Czańcu przygotowała się uroczyście do obchodów kanonizacji. Powiewające flagi wokół kościoła. Przed wejściem duże flagi papieskie biało-żółte z medalionem Jana Pawła II w środku i flagi: maryjna, papieska i polska z drugiej strony. Ponadto na głównej ulicy – kardynała Karola Wojtyły, która dzieli Czaniec niejako na pół – ludzie też wywiesili flagi i udekorowali domy. Ale to nie wszystko. Od kilku miesięcy w ramach przygotowań w parafii podjęto peregrynację relikwii pasa z papieskiej sutanny po rodzinach. Ten pas ofiarował wspólnocie były dyrektor Gimnazjum im. kardynała Karola Wojtyły i bliski kuzyn papieża – Jan Wojtyła. Do tego ks. Dariusz Mależyna podjął rozważania nt. Jana Pawła II w czwartki podczas nowenny, ale i po kanonizacji rozważania będą kontynuowane. Same uroczystości kanonizacyjne poprzedziło triduum z Litanią do Jana Pawła II i ucałowaniem relikwii, a 6 osób z rodu Wojtyłów i parafianie Czańca, Kęt, Porąbki, Kobiernic, Kóz i Sułkowic pojechali na kanonizację do Rzymu.

Ślub

Skąd wiadomo o tym, że Jan Paweł II jest tak blisko związany z parafią czaniecką? Jak mówi proboszcz parafii, ks. prał. Stanisław Śmietana, jednym ze źródeł miał być ślub z 1960 r. – Słowa kardynała Karola Wojtyły: „Jestem związany z parafią Czaniecką przez moich pradziadów” dotyczą jego korzeni. W bielskim Instytucie Teologicznym powstała książka: „Z waszą ziemią związany byłem od dzieciństwa”. Traktuje ona o związkach rodzinnych, turystycznych i duszpasterskich Jana Pawła II z naszą diecezją. Renata Jochymek w rozdziale „Poprzez moich przodków” pisze, że słowa te kardynał Karol Wojtyła, jeszcze jako biskup pomocniczy Krakowa, wypowiedział na ślubie Wandy Wojtyłównej z Józefem Kojderem w kościele parafialnym w Czańcu 17 lipca 1960 r. autorka uznała, że te słowa były wypowiedziane w czasie kazania albo podczas wizyty na ślubie. Biorąc pod uwagę związki rodzinne Karola Wojtyły z Czańcem, można powiedzieć, że takie słowa w tych okolicznościach miały prawo być wypowiedziane – zauważa ks. Stanisław Śmietana. Ale okazuje się, że jest jeszcze jedno źródło tych słów – list.

Słynne zdanie w liście do parafian

Papież Paweł VI ogłosił rok 1974 Rokiem Świętym dla kościołów lokalnych. Może nie byłoby w tym nic aż tak istotnego, gdyby nie data 23 maja 1974 r. Co dokładnie miało wtedy miejsce, opowiada Ksiądz Proboszcz: – Kardynał Karol Wojtyła zarządził, aby we wszystkich parafiach z okazji Roku Świętego była peregrynacja pustych ram obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Dla Czańca wyznaczył czwartek 23 maja 1974 r. – uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego i zapowiedział swoją wizytę. Ale okazało się, że do kardynała Karola Wojtyły do Krakowa przyjechała duża pielgrzymka 600-osobowa z Mediolanu razem z kardynałem Janem Colombo, i musiał tych gości przyjąć. Oni chcieli zobaczyć katedrę, grób św. Stanisława, a potem pojechać do Częstochowy. Kardynał pojechał z nimi, a w zamian za to posłał tutaj w zastępstwie kardynała Albina Małysiaka i przekazał na ręce proboszcza ks. kan. Jana Stachańczyka list do parafian czanieckich. W tym liście napisał m.in.: „Bardzo pragnąłem w czasie tej uroczystości być z wami, podobnie jak byłem w Czańcu w dniu nawiedzenia Matki Bożej Jasnogórskiej, ponieważ jestem związany z parafią czaniecką przez moich pradziadów”. To jest bardzo wymowny dokument – podkreśla ks. prał. Stanisław Śmietana. To słynne zdanie Jana Pawła II umieszczono w kościele na pamiątkowej tablicy nad chrzcielnicą, ale także na obelisku zmarłych z rodu Wojtyłów, za bramą cmentarza komunalnego po prawej stronie, na pomniku Jana Pawła II obok plebanii i na tablicach informacyjnych ustawionych na granicy z Czańcem od strony Roczyn i Bielska.

Reklama

Pradziadowie po mieczu i po kądzieli

Jak więc było z tymi przodkami? Którzy przodkowie Papieża przebywali w Czańcu i dlaczego? Okazuje się, że w Czańcu zamieszkiwali pradziadowie Jana Pawła II, ale po mieczu, czyli po ojcu. – Najstarszym prapradziadem Papieża jest Bartłomiej Wojtyła, który urodził się w 1788 r. My tu nie mamy daty chrztu, ale mamy datę ślubu. Po dacie ślubu, gdzie napisane jest, że miał 22 lata, jak się żenił, doszliśmy do tego, kiedy się urodził. Synem Bartłomieja był Franciszek (ur. 1826), który z kolei miał 2 synów. Jeden – Maciej (ur. 1852) – był krawcem, a drugi – Paweł – był rolnikiem. Rolnik miał tu pracę, został i tu jest ta cała gałąź rolnicza po pradziadku Franciszku. Natomiast Maciej (dziadek Papieża) nie miał tu pracy, więc wyjechał do Lipnika. Tam kupił sobie dom, jako krawiec miał tam zajęcie. I w Lipniku urodził się ojciec Jana Pawła II – Karol senior (ur. 18 lipca 1879). Poznał się z pochodzącą z Krakowa Emilią Kaczorowską. Jej ojciec był poważany, miał sklep z uprzężami konnymi. Karol je robił. Poznali się albo w Krakowie, albo w Bielsku – co do tego są rozbieżności, a ślub był w Krakowie u św. Mikołaja. Potem z Lipnika przeprowadzili się do Wadowic. Tam się urodził pierwszy syn Edmund, który był lekarzem. Pracował w szpitalu w Bielsku. Miał przypadek młodej osoby chorej na tyfus, którą nikt się nie chciał zająć. On się nią opiekował, zaraził się i zmarł – w wieku 27 lat – opowiada Ksiądz Proboszcz.

W życiorysie Jana Pawła II niedawno odkryto istotną informację. Dotychczas myślano, że Papież miał tylko brata Edmunda, ale okazało się, że miał on jeszcze siostrę Olgę, o której pisze m.in. Milena Kindziuk w książce „Matka Papieża”. – Olga urodziła się w Lipniku 7 lipca 1916 r. W parafii Opatrzności Bożej w Bielsku są dokumenty o Oldze i w nich jest napisane po niemiecku, że zakrztusiła się wodami płodowymi i zmarła w dniu urodzenia – mówi ks. Stanisław Śmietana i kontynuuje: – Potem była wojna. Wojtyłowie się przeprowadzali, Karol senior służył w wojsku. Ale znów wrócili do Wadowic. 18 maja 1920 r. urodziło się trzecie dziecko – Karol (18 maja 1920). Około godz. 17 matce zrobiło się duszno, otworzyli okno a z pobliskiego kościoła dochodził śpiew Litanii Loretańskiej. Potem Papież w Rzymie opowiadał, że był związany z Maryją właściwie od samego początku – od narodzin. Kiedy miał 9 lat, umarła mu matka. Kiedy miał 12 lat – umarł brat, a jak miał 21 – to umarł ojciec, który się nim opiekował po śmierci mamy. Ale miał kuzynów i kuzynki. Tu do dzisiaj żyją kuzynowie Jana Pawła II. Były tu także 3 zjazdy rodu Wojtyłów, którego jest ok. 180 osób. Karol, jako biskup, często bywał tutaj u nich, jeździł tu z Wadowic, utrzymywał z nimi zażyłe kontakty – dopowiada Ksiądz Proboszcz, przypominając także o pradziadach po matce, czyli po kądzieli. – Wywodzą się oni z Zamojszczyzny. Prapradziadek Kaczorowski pracował nawet u Zamojskiego na gospodarstwie. Kaczorowscy są też w Magnuszewie. I Mazowsze i Zamojszczyzna mówi o krewnych po kądzieli. W ogóle sam Papież jeszcze jako młody człowiek, nie ksiądz, a potem już jako kapłan, biskup, arcybiskup, kardynał był w Czańcu. Był na weselach, pogrzebach. Chodził po górach i po zejściu z nich przychodził do domów, siadał na progu, odpoczywał, a ludzie podawali mu np. zsiadłe mleko z ziemniakami – wspomina Ksiądz Prałat.

Papieskie ślady w parafii

Żeby w jakiś szczególny sposób zaznaczyć powiązania Papieża z Czańcem już poprzedni proboszcz ks. Filip Piotrowski umieścił w kościele przy chrzcielnicy na tablicy pamiątkowej napis: „Jestem związany z parafią Czaniecką przez moich pradziadów”. Natomiast ks. Stanisław Śmietana dołożył tam piuskę, którą otrzymał od kardynała Stanisława Dziwisza. Przy tablicy znajduje się też kopuła nawiązująca do Bazyliki św. Piotra w Rzymie. W świątyni na posadzce umieszczono herb Papieża i dekoder, który najpierw mówił o beatyfikacji, teraz mówi o kanonizacji Papieża. W parafii znalazły się relikwie krwi Jana Pawła II ofiarowane przez kardynała Stanisława Dziwisza i relikwiarz pasa papieskiego. – Żeby upamiętnić pobyt Jana Pawła II tutaj i jego związki z Czańcem, to także mój poprzednik wybudował na cmentarzu tablicę rodu Wojtyłów; oni tu nie leżą, ale jest tablica. Potem wybudowaliśmy pomnik Jana Pawła II – teraz już z tablicą informującą o kanonizacji. W zeszłym roku w czerwcu na granicy Czańca od strony Bielska i na granicy z Roczynami i Andrychowem umieściliśmy tablicę informacyjną, po to, aby ten, kto tu przyjeżdża, miał informację o związkach Papieża z Czańcem. Ona w nocy jest podświetlona – zaznacza ks. prał. Stanisław Śmietana.

Reklama

W 2007 r. z inicjatywy ks. Stanisława Śmietany powstała pieśń „Matko Boża Czaniecka”. Księdzu Proboszczowi chodziło o to, by zaakcentować pobożność maryjną, eucharystyczną, a i też papieską w parafii: – Te trzy związki są tu mocne: Eucharystia, maryjność, bo jest Matka Boża Czaniecka, której kult trwa tu już od XVI wieku, i jest Papież. Więc pojechałem do sióstr redemptorystek do Starego Bielska. Powiedziałem przełożonej, że chciałbym, aby tu powstała pieśń akcentująca te trzy związki. I polonistka, siostra zakonna redemptorystka napisała 3 zwrotki, a inna siostra, Ukrainka rodem – po muzykologii na KUL-u – napisała nuty. Tak powstała pieśń. Tadeusz Fałat przygotował do tego hejnał grany przy odsłonięciu i zasłonięciu obrazu. Brzmienie hejnału i melodia pieśni są te same, i to jest takie nasze oryginalne. Śpiewamy m.in.: „Związany z naszym/ miejscem jest Jan Paweł II,/ tu jego przodkowie żyli/ przez czas długi./ On, nasz święty rodak,/ powierzył się Tobie/ w nim Ojciec Niebieski/ upodobał sobie”.

Nieustanne przygotowania

W niedzielę 27 kwietnia po południu parafianie czanieccy podziękują za kanonizację obu papieży, a zwłaszcza Jana Pawła II. Natomiast główne uroczystości dziękczynne odbędą się 3 maja o godz. 10.45. Wtedy podczas Eucharystii wystąpią lokalne zespoły i wspólnoty zaproszone przez Księdza Proboszcza. Jak dodaje ks. Stanisław Śmietana, cały czas przygotowują się oni również do dwóch jubileuszy przypadających w 2015 r. – 575-lecia Czańca jako miejscowości (powstał w 1440 r.) i 450-lecia parafii.

2014-04-24 14:19

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Częstochowa: alba i Biblia św. Jana Pawła II w zbiorach Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II

2020-07-29 13:30

[ TEMATY ]

Częstochowa

Jan Paweł II

Muzeum Monet i Medali

jp2muzeum.pl

Albę i egzemplarz Biblii Tysiąclecia należące do św. Jana Pawła II do Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie przekazał ks. Janusz Ryszard Bednarczyk, kapłan archidiecezji krakowskiej.

– Bardzo się cieszę,że w naszym muzeum znajdują się te niezwykłe pamiątki po św. Janie Pawle II. Ufam, że jeszcze bardziej pomogą w przybliżeniu postaci i dzieła św. Jana Pawła II, szczególnie młodemu pokoleniu – powiedział KAI Krzysztof Witkowski, założyciel i dyrektor muzeum.

Albę od św. Jana Pawła II otrzymał ks. Janusz Ryszard Bednarczyk, kiedy był wikariuszem parafii św. Krzyża w Zakopanem (Parafia tatrzańska). Papież przekazał albę po Mszy św. w Castel Gandolfo – Msza św. była na dziedzińcu pałacu papieskiego w godzinach porannych między 7 a 8. Była to uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej, 26 sierpnia 1984 r., w czasie pielgrzymki góralek i górali. Na Mszy św. byli obecni parafianie św. Krzyża w Zakopanem.

Kiedy Jan Paweł II przygotowywał się do Mszy św. zawołał mnie do siebie ks. Stanisław Dziwisz i powiedział mi: Ubieraj się do Mszy św. Będziesz po prawej ręce Ojca Świętego. Wzbraniałem się i mówiłem, że nie jestem godzien. Wtedy usłyszałem odpowiedź: Nie moja sprawa. Nie twoja sprawa, ale Ojca Świętego – opowiada ks. Bednarczyk.

– Po Mszy św. papież zdjął z szaty liturgicznych. Asystowała mu siostra sercanka. Kiedy szaty liturgiczne zostały złożone na ołtarzu, wówczas papież powiedział do swojego sekretarza: „Daj to księdzu”. Ja powiedziałem ks. Dziwiszowi, że nie mogę takiego daru przyjąć. I usłyszałem odpowiedź: „Nie twoja wola, nie moja wola, ale Ojca Świętego” – wspomina duchowny.

Również niezwykła jest historia egzemplarza Pisma Świętego, które od kard. Karola Wojtyły otrzymał ks. Bednarczyk. – Warto dodać, że jest to pierwsze wydanie Biblii Tysiąclecia z 1965 r., a takich egzemplarzy pewnie jest już niewiele – podkreśla Krzysztof Witkowski.

– To był dzień moich święceń diakonatu, 14 kwietnia 1973 r. Msza św. była w kaplicy arcybiskupów krakowskich. Po Mszy św. w czasie śniadania kard. Karol Wojtyła poprosił ks. Stanisława Dziwisza, aby przyniósł Pismo Święte z klęcznika z kaplicy arcybiskupów. Ks. Stanisław zapytał, które Pismo Święte? Kardynał odpowiedział: To jedno jedyne, z którego modlę się codziennie. Przyniósł tę Biblię Tysiąclecia. Kardynał napisał w niej dedykację i dał mi na pamiątkę święceń diakonatu. Kard. Wojtyła napisał w niej dedykację: „Ten egzemplarz Pisma Świętego wręczony w czasie święceń diakonatu niech Ci będzie zawsze źródłem światła i mocy. + Karol Kard. Wojtyła”.

Autentyczność podpisu kard. Karola Wojtyły autoryzował w 2015 r. kard. Stanisław Dziwisz.

W zbiorach muzeum znajduje się już m.in. reprint pelplińskiego egzemplarza Biblii Gutenberga. Oryginał jest jednym z 19 zachowanych do dzisiaj kompletnych egzemplarzy dwutomowej Biblii wydrukowanych w latach 1452-1455. Kopia zawiera wszystkie zabrudzenia i ślady, jakie pozostawia na kartach upływający czas.

Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie zostało otwarte 11 sierpnia 2011 r. Uroczystego otwarcia tej jednej z największych na świecie tego typu placówek dokonał kard. Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski.

CZYTAJ DALEJ

W sprawie drugiego ślubu Jacka Kurskiego

2020-07-28 12:29

[ TEMATY ]

komentarz

ślub

opinie

PAP

Niedawno w mediach pojawiła się informacja o ślubie kościelnym Pana Jacka Kurskiego. Chciałbym choć ogólnie odnieść się do niektórych zarzutów, które pojawiły się po tym fakcie, a do napisania tego artykułu skłoniły mnie rozmowy z ludźmi, którzy wyrażali swój niepokój, a także pewne prasowe tytuły, między innymi takie jak: „Być jak Jacek Kurski. Jak unieważnić ślub kościelny”.

Oczywiście z różnych komentarzy możemy się dowiedzieć, jakie ekspresowe tempo przybrał sam proces, a także jakie znajomości i ile pieniędzy trzeba mieć, aby uzyskać stwierdzenie nieważności małżeństwa. Mam świadomość, że nie da się w krótkim tekście opisać całej procedury kanonicznej, ale kilka jej wątków może rozwiać niektóre wątpliwości, które rodzą się także w ludziach wierzących. Moim moralnym obowiązkiem jest trzymanie się faktów, a więc od początku…

Pierwszą sprawą jest terminologia. Świeccy dziennikarze zachowali pewną dozę przyzwoitości, ujmując w cudzysłów sformułowanie „rozwód kościelny”. Ostatecznie czytelnik dowie się, że w Kościele nie ma rozwodów, ale pojęcie „unieważnienia małżeństwa” jest nagminnie nadużywane.

Prawda jest taka, że biskupi nie „unieważniają małżeństwa”, a sam proces dotyczy ewentualnego stwierdzenia nieważności małżeństwa, czyli czy zaistniała ważna umowa małżeńska, czy też na skutek jakiejś przyczyny lub przyczyn małżeństwo od samego początku nie było ważnie zawarte.

Biskup diecezjalny jest oczywiście pierwszym sędzią, ale w praktyce rzadko korzysta z tego przywileju i to kolegium sędziowskie zwane składem czy turnusem, po przeprowadzeniu całego dochodzenia, wydaje decyzję w postaci wyroku.

Sprawy o stwierdzenie nieważności małżeństwa zastrzeżone są dla kolegium składającego się z trzech sędziów (czasami są wyjątki od tej zasady: jeżeli w diecezji lub sąsiednim trybunale nie ma możliwości ustanowienia trybunału kolegialnego może orzekać sędzia jednoosobowy, będący duchownym, który jednak winien sobie dobrać dwóch asesorów; w Rocie Rzymskiej zdarza się, że sądzenie spraw o nieważność małżeństwa powierzone jest kolegium składającemu się z pięciu sędziów). Rozwodów kościelnych więc nie ma, nie istnieje pojęcie „unieważnienia” małżeństwa, ale każdy z małżonków po rozpadzie związku ma prawo do procesu i do zbadania ewentualnej nieważności małżeństwa.

Czas postępowania, czyli ile trwa proces?

Nie wiem na ile fakty mieszały się z plotkami w przekazach medialnych dotyczących Pana Kurskiego, ale w jednej relacji pisano o 2-letnim procesie, w innych o trochę krótszym.

Okraszone było to czasami obraźliwymi komentarzami, ile i komu trzeba zapłacić za przyśpieszenie procesu. Nie wiem czy 2 lata procesu to jest ekspresowe tempo. Jak powinno być i ile powinien trwać proces? Prawodawca kościelny podpowiada, aby „sprawy w trybunale pierwszej instancji nie przeciągały się powyżej roku”, sędziowie i trybunały mają zatem starać się jak najszybciej, ale z zachowaniem sprawiedliwości, zakończyć sprawy. Wiadomo, że wskazany czas to pewien ideał i od obsady personalnej sądu, ilości spraw w konkretnym trybunale, miejsca przebywania stron i świadków zależy, czy da się w tym czasie przeprowadzić cały proces, ale znam sądy kościelne, które spokojnie radzą sobie z przeprowadzeniem instrukcji dowodowej i wydaniem wyroku w przeciągu roku od złożenia skargi powodowej. Zupełnie inny czas postępowania przewidziany jest na przeprowadzenie tzw. procesu skróconego, ale jest to proces rzadki, w którym nieważność małżeństwa wydaje się oczywista. Taka forma procesu zastrzeżona jest dla biskupa diecezjalnego (biskupa stojącego na czele kościoła partykularnego). Rozumiem, że czasami wierni porównują swój czas oczekiwania na wyrok czy dekret, ale proszę pamiętać, że przed wejściem w życiu dokumentu Mitis Iudex Dominus Iesus postępowanie w przypadku decyzji pozytywnej było dwuinstancyjne, a czasami sprawa trafiała do trybunału trzeciego stopnia postępowania, natomiast po reformie papieża Franciszka wyrok stwierdzający po raz pierwszy nieważność małżeństwa może stać się wykonalny (gdy strony i obrońca węzła małżeńskiego rezygnują ze złożenia apelacji) i taki sposób niewątpliwie przyczynił się do skrócenia całej procedury. Nie da się zatem jeden do jednego porównać i przełożyć procesów przed 2015 rokiem i po tym czasie.

Meritum procesu, czyli przyczyna nieważności

Tak naprawdę nie wiemy, jaka była przyczyna nieważności małżeństwa w przypadku Pana Jacka Kurskiego, a także jakie argumenty i okoliczności zostały wskazane i zebrane w instrukcji dowodowej. Fakt jest taki, że kolegium sędziowskie uznało z moralną pewnością, że wspomniane małżeństwo zostało zawarte w sposób nieważny. Nie będę wymieniał przyczyn nieważności małżeństwa, ale dotyczą one zarówno przeszkód do zawarcia małżeństwa, braku przepisanej prawem formy kanonicznej i wreszcie wad zgody małżeńskiej. Przyczyn jest sporo, ale nie oznacza to automatycznie, że dla każdego coś się trafi. Niektórzy, zaskarżając swoje małżeństwo, wskazują w skardze powodowej prawie wszystkie przyczyny wymienione w Kodeksie prawa kanonicznego, ale działa to bardziej według metody „na chybił trafił” i niekoniecznie ma przełożenie na pozytywny wyrok. Adwokaci kościelni, którzy pomagają stronom w redakcji skargi powodowej, wiedzą, że należy „dobrać” jeden lub kilka najbardziej prawdopodobnych tytułów ewentualnej nieważności, odpowiadających historii poznania się stron, kojarzenia się małżeństwa i przebiegu życia małżeńskiego. Czas trwania małżeństwa, posiadanie dzieci, błogosławieństwo papieskie nie mają aż tak wielkiego znaczenia (są to tylko okoliczności, które mogą, ale nie muszą potwierdzać domniemanie o ważności związku małżeńskiego). Należy pamiętać, że generalnie małżeństwo cieszy się przychylnością prawa i uznaje się je za ważne, dopóki nie udowodni się czegoś przeciwnego.

Zamiast zakończenia

Nie ma wątpliwości, że Pan Jacek Kurski jest osobą publiczną i w stosunku do niego łatwiej formułować zarzuty niż do wielu wiernych, którzy uzyskali pozytywny wyrok stwierdzający nieważność małżeństwa. Im nikt nie wypomina, w jakim kościele i z udziałem ilu gości brali ślub kościelny. Wydaje mi się, że nie ma co spekulować czy obligować Kościół do wypowiedzenia się w tej sprawie. Rokrocznie sądy kościelne w Polsce wydają kilka tysięcy decyzji i nie trzeba się tłumaczyć z poszczególnych wyroków. Sędziowie i współpracownicy trybunału są zobligowani do zachowania tajemnicy urzędowej i nie ma podstawy, aby formułować wnioski w stosunku do określonego sądu kościelnego, aby publicznie wypowiadał się o przebiegu tego konkretnego postępowania. Natura spraw o nieważność małżeństwa dotyczy bardzo często delikatnych i intymnych spraw, których nie powinno się ujawniać na forum publicznym.

CZYTAJ DALEJ

Łódzcy Diakoni z abp Grzegorzem Rysiem wędrowali po górach

2020-08-03 11:09

dn Łukasz Kowalski

W ostatnim tygodniu lipca diakoni naszej archidiecezji wraz z księdzem arcybiskupem Grzegorzem Rysiem i rektorem seminarium — ks. Sławomirem Sosnowskim wędrowali po szlakach Gorców i Pienin. Centralnym punktem każdego dnia była Eucharystia. Jedna z nich została odprawiona w Centrum Oazowym, a dokładniej w kaplicy Chrystusa Sługi w Krościenku nad Dunajcem. Podczas homilii ks. arcybiskup zwracając się do diakonów, podkreślił, że powinni brać wzór z Chrystusa Sługi i właśnie z Jego czerpać wszelką inspirację do swoich działań.

Jeden dzień wyjazdu został poświęcony ks. Józefowi Tischnerowi. Diakoni wraz z księżmi odwiedzili dom rodziny Tischnerów. Tam rozmawiali i wsłuchiwali się w opowiadania o życiu księdza profesora. O księdzu Tischnerze opowiadali, jego brat Marian, a także bratanek Łukasz, który towarzyszył umierającemu ks. profesorowi do ostatnich chwil. Po spotkaniu z rodziną Tischnerów łódzcy diakoni razem z arcybiskupem i rektorem udali się na Mszę Święta do zabytkowego kościoła w Łopusznej. Później nawiedzili grób księdza profesora na miejscowym cmentarzu.

Zobacz zdjęcia: Łódzcy diakoni z abp Grzegorzem Rysiem w Gorcach i Pienianich

Oprócz wędrówek pieszych nie zabrakło także czasu na wycieczkę rowerową. Celem wyprawy był po — kartuski Czerwony Klasztor, znajdujący się na Słowacji. Tegoroczny wyjazd jest kontynuacją pomysłu ks. arcybiskupa, który od 2018 w okresie wakacji udaje się na kilkudniowy wyjazd z nowo wyświęconymi diakonami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję