Reklama

Jan Paweł II

Jakiś głos wezwał mnie, abym wstała z łóżka

Po beatyfikacji Jana Pawła II, 1 maja 2011 r., wystarczyło stwierdzenie nowego cudu, aby ogłosić go świętym – jak wyjaśniali mi kard. Angelo Amato, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, i ks. prał. Sławomir Oder, postulator. Dokładnie w dzień beatyfikacji cud ten dokonał się w Kostaryce, w Ameryce Łacińskiej, tak bardzo drogiej Papieżowi z Polski. Na tym kontynencie, gdzie żyje ponad 40 proc. katolików całego świata, odbył on pierwszą podróż apostolską zaledwie 4 miesiące od wyboru na Stolicę św. Piotra. W 1983 r. Papież przybył także do Kostaryki. To mały kraj, zamieszkiwany przez 4,5 mln mieszkańców, politycznie i socjalnie stabilny, konstytucyjnie katolicki i głęboko maryjny. Nie przez przypadek wiadomość o cudzie, o którym chcę opowiedzieć, została przyjęta z wielką radością przez panią prezydent Laurę Chinchillę Mirande, a nawet zamieszczona na stronie internetowej rządu.

Cudownie uzdrowiona Floribeth Mora Díaz, żona Edwina Antonia Arce Abarca i matka czworga dzieci (piąte zmarło), żyje w małej miejscowości o nazwie Dulce Nombre de Jesus.

Reklama

W czasie cudownego wydarzenia w 2011 r. miała 47 lat. Do 8 kwietnia 2011 r. – kiedy poczuła nagle silny ból głowy – była zdrową kobietą. Gdy poczuła się źle, pogotowie w Cartago natychmiast przewiozło ją do stołecznego szpitala w San José. Lekarze postawili diagnozę, która brzmiała jak wyrok – pęknięcie tętniaka w prawej półkuli mózgu z krwotokiem (wylew krwi do mózgu). Poza tym chirurg nie mógł założyć stentu, ponieważ tętnica zaatakowana przez tętniak znajdowała się w niedostępnym miejscu mózgu. W tej sytuacji lekarze poradzili mężowi, aby zabrał żonę do domu. Edwin Antonio był zrozpaczony. Jak później opowiadał, zwrócił się do Jana Pawła II słowami: „Ojcze Święty, proszę Cię, pomóż mi. Wstaw się do Boga, aby uzdrowił moją żonę”.

Floribeth odwieziono do domu. Jej stan pozostał ciężki, każdy nowy krwotok mógł z dużym prawdopodobieństwem spowodować paraliż ciała, a nawet śmierć. W tym czasie w Rzymie przygotowywano się do beatyfikacji Jana Pawła II. Pomimo straszliwie silnych bólów głowy, kobieta oglądała za pośrednictwem telewizji Mszę św. beatyfikacyjną, modląc się przez wstawiennictwo Jana Pawła II o uzdrowienie.

Następnego dnia rano obudziła się bez żadnych bólów. Mocno zdziwiona, mogła chodzić, mówić… Stał się cud. Lekarze jednoznacznie stwierdzili fakt naukowo niewytłumaczalny: w mózgu pacjentki nie było żadnego śladu tętniaka.

Reklama

Po swoim niezwykłym uzdrowieniu Mora Díaz udała się do kościoła w Cartago, gdzie przechowywana była relikwia Jana Pawła II, ofiarowana przez kard. Stanisława Dziwisza, i opowiedziała o całym zdarzeniu ks. Donaldowi. Wysłała także e-maila do biura postulatora procesu kanonizacyjnego Jana Pawła II. Ks. prał. Sławomir Oder 23 lutego 2012 r. przeczytał jej świadectwo i uznał za interesujące, godne dalszego zbadania. Poprosił o dostarczenie kompletnej dokumentacji klinicznej i zaprosił panią Floribeth do Rzymu na specjalistyczne badania, w celu wydania naukowej oceny.

Po zebraniu dowodów jej kazus został rozpatrzony przez Kongregację Spraw Kanonizacyjnych. Rada lekarzy orzekła wyzdrowienie niedające się wyjaśnić z punktu widzenia naukowego, również teologowie i kardynałowie z Kongregacji wydali pozytywne oceny. W ten sposób uznano cud, który dał zielone światło do ogłoszenia Jana Pawła II świętym. Tak opowiada o tym cudownym wydarzeniu sama uzdrowiona. (W. R.)

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Pani Floribeth, jak mogę Panią przedstawić naszym czytelnikom?

FLORIBETH MORA DÍAZ: – Może mnie Pan przedstawić jako zwyczajną kobietę, ponieważ jestem tym samym człowiekiem, którym byłam. Jedyne, co się zmieniło w moim życiu, to liczne spotkania, w których biorę udział, aby dać świadectwo o wielkości i miłosierdziu Boga. Moja wewnętrzna przemiana dotyczy relacji z Bogiem, któremu – po moim uzdrowieniu – pragnę służyć we wszystkim, co mnie spotyka. Krótko mówiąc, jestem tą samą osobą, ale bardziej wypełnioną Bogiem.

– Większa część Pani życia zbiegła się z pontyfikatem Jana Pawła II. Jak postrzegała Pani Papieża i co w nim inspirowało?

– Od młodości podziwiałam Jana Pawła II. Przyciągała mnie jego wielka prostota, pokora, ten wyjątkowy charyzmat, który okazywał wobec wszystkich ludzi.

– Jak Pani zareagowała na wieść o tragicznej diagnozie?

– Kiedy zachorowałam, miałam 47 lat. Wszystko spadło jak grom z jasnego nieba: stanęłam przed groźbą śmierci. Wtedy nie mogłam tego pojąć, gdyż zawsze byłam zdrową kobietą; w szpitalu byłam tylko po to, by urodzić pięcioro dzieci. Kiedy więc lekarze zdiagnozowali chorobę mózgu, nie mogłam uwierzyć, także później, gdy mówili, że zostało mi niewiele życia… Jednak strach przyszedł dopiero w momencie, gdy zobaczyłam smutek na twarzy moich dzieci i męża, który pogłębiał się, gdy widać było moje fizyczne wyczerpanie. Pomimo wszystko oparłam się mocno na Bogu i modliłam się za wstawiennictwem Jana Pawła II.

– 2 maja 2011 r. o godzinie drugiej w nocy czasu lokalnego w Kostaryce rozpoczęła się transmisja Mszy św. beatyfikacyjnej papieża Wojtyły. Oglądała ją Pani?

– Oczywiście, nie przegapiłam ani chwili. Oglądałam transmisję z łóżka, obolała i całkowicie unieruchomiona. Gdybym nie czuła się tak źle i miała więcej sił, zapewne poszłabym na stadion narodowy, gdzie zorganizowano spotkanie modlitewne w wigilię beatyfikacji, w którym brało udział wielu ludzi, wśród nich moja rodzina. Dla mnie beatyfikacja Jana Pawła II była wielkim wydarzeniem.

– Dlaczego powierzyła się Pani właśnie Janowi Pawłowi II?

– Zawsze wierzyłam – także za jego życia – że był święty. Nie mam żadnych wątpliwości, że jest blisko Boga i wstawia się za nami do naszego Pana.

– Kiedy i jak zorientowała się Pani, że modlitwy zostały wysłuchane?

– Zdałam sobie z tego sprawę dokładnie w chwili, gdy będąc sama w pokoju, usłyszałam jakiś wewnętrzny głos, który wezwał mnie, abym wstała z łóżka. Czułam w głębi serca, że powinnam posłuchać. Poczułam wewnętrzny pokój i, co najważniejsze, przestałam się bać. Myślę, że uzdrowienie cielesne przyszło w drugim momencie: Pan zadziałał we mnie, dając mi dużo pokoju i przekonanie o moim wyzdrowieniu.

– Jak zareagowali Pani bliscy?

– Mój mąż tamtej nocy, kiedy zobaczył mnie krzątającą się w kuchni, nie wiedząc, co się stało, bardzo się zdenerwował i odesłał mnie do łóżka! Nie mówiłam, że czuję się dobrze, jednak widać już było zmianę w moim wyglądzie, która stała się bardziej widoczna podczas kolejnych badań klinicznych, ku wielkiemu zaskoczeniu wszystkich.

– Kiedy mówi Pani „wszystkich”, ma na myśli także lekarzy, którzy się Panią opiekowali i wyrokowali o bliskiej śmierci?

– Lekarze w pierwszej chwili myśleli, że postawili błędnie diagnozę lub pomylili pacjentów, ale zaraz potem zorientowali się, że to nie był żaden błąd. Byli zaskoczeni, gdyż zdawali sobie sprawę, że stają przed czymś cudownym. Moi przyjaciele, znajomi i wszyscy, którzy widzieli mnie w chorobie, dziwili się, jak w mgnieniu oka odzyskuję zdrowie. Wielkie zdziwienie i ogromna radość ogarnęły wszystkich w tamtych dniach.

– Czy zadawała Pani sobie pytanie: jakie znaczenie może mieć ta łaska, którą otrzymała Pani od Boga?

– Oczywiście, ten wielki cud pozwolił mi wiele zrozumieć, i nie tylko mnie osobiście. Przechodzimy często chwile naprawdę trudne, gdy brakuje nam wiary. Według mnie, ten cud wydarzył się po to, abyśmy czynili wszystko, co w naszej mocy, by móc patrzeć w niebo i mówić, że Bóg istnieje, że On jest Życiem, a bez Niego nie ma prawdziwego życia. Bez wiary, bez nadziei nie byłoby żadnego cudu. Zawsze trzeba wierzyć w Tego, którego teraz nie widzimy, ale w naszym sercu i naszym umyśle wiemy, że On istnieje.

– Jak teraz patrzy Pani na nowego Świętego?

– Jak już powiedziałam, głęboko podziwiałam Jana Pawła II za jego życia. Tym bardziej wierzę, że on wstawia się za nami teraz, gdy nie ma go z nami, ale jest w wiecznej radości z Bogiem. Dzień 27 kwietnia 2014 r. przejdzie do historii jako data kanonizacji papieża Jana Pawła II, ale dla mnie on zawsze był świętym.

– Dziękuję!

– Dziękuję Panu i Czytelnikom za to, że pomyśleliście o mnie. Módlmy się, aby to wszystko, co się wydarzyło, było na większą chwałę Bożą.

2014-04-28 14:24

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papieskie proroctwo Gałczyńskiego

Niedziela Ogólnopolska 13/2019, str. 16-17

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

Archiwum Kurii Metropolitalnej w Szczecinie

Chyba wszyscy znamy wiersz Juliusza Słowackiego „Słowiański papież”. Przypominamy go najczęściej, gdy zbliżają się kolejne rocznice wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. Warto wiedzieć, że również Konstanty Ildefons Gałczyński napisał wiersz związany z wyborem papieża

W 2018 r. obchodziliśmy 40. rocznicę znamiennego konklawe, w wyniku którego XIX-wieczne marzenie o „słowiańskim papieżu” stało się faktem. W czerwcu 2019. będziemy przeżywać 40. rocznicę pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do ojczyzny. W tym szczególnym czasie warto przypomnieć wiersz polskiego poety związany z wyborem papieża, zaskakujący ze względu na swoją wymowę i... kontrowersyjną biografię twórcy.

CZYTAJ DALEJ

Czarnek: jeśli najbliższe dane potwierdzą spadek zakażeń, to jest szansa, by od poniedziałku dzieci wróciły do przedszkoli

2021-04-13 09:30

[ TEMATY ]

edukacja

koronawirus

Karol Porwich/Niedziela

Jeśli dane o zakażeniach ze środy i czwartku potwierdzą tendencję spadkową, to od poniedziałku jest wielka szansa na to, byśmy wracali najpierw do przedszkoli, następnie w kolejnym tygodniu do klas I-III i do kolejnych klas szkół podstawowych – powiedział minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek.

Czarnek pytany był we wtorek rano w radiu RMF FM o to, jak będzie wyglądał powrót dzieci do szkół. "Zakładamy, że już od 18 kwietnia będzie to możliwe" – odpowiedział minister.

CZYTAJ DALEJ

Papież zachęca do czytania św. Teresy z Avili

2021-04-13 15:00

[ TEMATY ]

Franciszek

św. Teresa z Ávila

François Gérard, "Św. Teresa”

Św. Teresa Wielka z Ávila – piękna kobieta, „teolog życia kontemplacyjnego”

Św. Teresa Wielka z Ávila – piękna kobieta, „teolog życia kontemplacyjnego”

„Św. Teresa z Avili jest wzorem nie tylko osób powołanych do życia zakonnego, ale dla wszystkich, którzy pragną się oczyszczać ze światowości i dążyć do zjednoczenia z Bogiem” – pisze papież w przesłaniu do uczestników międzynarodowego kongresu z okazji 50. rocznicy uznania tej świętej za doktora Kościoła. Odbywa się on na Katolickim Uniwersytecie w Avili.

Franciszek zauważa, że otrzymane przez nią dary mistyczne przenosiły ją do nieba. Św. Teresa potrafiła też jednak przenosić niebo na ziemię, ponieważ jej życie stawało się przybytkiem Boga, w którym dla wszystkich było miejsce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję