Reklama

Katolickie Bałkany – ślady Jana Pawła II

2014-05-13 13:04

Ewa Górska
Niedziela Ogólnopolska 20/2014, str. 22-23

W wiekach średnich, zanim na te tereny wkroczyli Turcy, wszystkie ludy bałkańskie były chrześcijańskie, w czym niemała zasługa świętych Cyryla i Metodego, do których obecnie odwołują się zarówno katolicy, jak i prawosławni. Pielgrzymujący dziś po Bałkanach są przekonani, że do odnowienia wiary katolickiej w niedawnych czasach wielkich konfliktów narodowościowych przyczyniło się to, co wydarzyło się w Medjugorie, oraz dwoje wielkich świętych – Matka Teresa z Kalkuty i papież Jan Paweł II.

„Barka” w Bitoli

Macedonia jest jednym z niewielu krajów Europy, gdzie Jan Paweł II nie był ani razu, a jednak pamięta się tam o nim, o czym miałam okazję przekonać się w Bitoli. To jedna z dwóch parafii katolickich w tym kraju, z konkatedrą Najświętszego Serca Jezusowego przy głównej ulicy zabytkowego miasta, trzynawowym niewielkim kościołem, do którego przylegają inne budynki. Trafiamy na Mszę św., w której uczestniczy kilka osób, a więc – aby nie przeszkadzać w modlitwie – tylko rzut oka na wnętrze. W lewej nawie pod figurą Matki Bożej ustawione są dwa portrety: Matki Teresy i Jana Pawła II, a przy nich stoją zapalone świeczki. Czy jest ku temu jakaś szczególna okazja?

Chcąc uzyskać odpowiedź na to pytanie, wracam tam jeszcze przed zakończeniem zwiedzania miasta. Kolejna wzruszająca niespodzianka: słyszę „Barkę”, oczywiście w języku macedońskim, ale jak tu nie włączyć się do wspólnego śpiewania... Mam teraz okazję przyjrzeć się bliżej uczestnikom Mszy św.: trzy siostry zakonne, hinduski duchowny i trzy osoby świeckie. Później okazuje się, że ksiądz sprawujący Najświętszą Ofiarę to ordynariusz w Skopje – bp Kiro Stojanov, goszczący biskupa z Indii Bosco Butcora. I już wiadomo, dlaczego wizerunki tych dwóch – chyba najbardziej znaczących dla współczesnego chrześcijaństwa – postaci pojawiły się na ołtarzu. Usiłujemy trochę rozmawiać o Kościele katolickim w Macedonii, który – jak mówi ten pierwszy od 105 lat biskup pochodzenia macedońskiego – choć niewielki, bo liczący niecałe 30 tys. wiernych (w tym niemal połowę stanowią grekokatolicy), jest niezwykle prężny. Gdy wspominam o Janie Pawle II, bp Stojanov wyraźnie się ożywia i wyraża żal, że Papież nie zdążył odwiedzić Macedonii (zaproszenie otrzymał w 2003 r.). Mój rozmówca śpieszy się, bo wraz z hinduskim biskupem wraca do Skopje, które my odwiedziliśmy dwa dni wcześniej.

Reklama

Stolica Macedonii odbudowana po tragicznym trzęsieniu ziemi w 1963 r. – w którym zginęło ponad tysiąc osób, a zniszczeniu uległo 75 proc. zabudowy – robi wrażenie. Na zachowanym fragmencie budynku Poczty Głównej i dworca znajduje się zegar, którego wskazówki zatrzymały się w chwili pierwszego wstrząsu na godz. 5.17. Nasz przewodnik podkreśla, że to dwaj polscy architekci – Adolf Ciborowski i Stanisław Jankowski wygrali konkurs zorganizowany przez ONZ na opracowanie koncepcji odbudowy Skopje. Docieramy do miejsca, w którym urodziła się Agnes Gonxha Bojaxhiu, czyli Matka Teresa. W miejscu kościoła, w którym została ochrzczona, zwiedzamy Dom Pamięci Matki Teresy, otwarty w styczniu 2009 r. w związku z 100. rocznicą jej urodzin. Ciekawa architektura z elementami XIX-wiecznego domu osmańskiego, w którym urodziła się przyszła święta, oraz ornamentyką indyjską, która towarzyszyła jej przez całe dorosłe życie. Oglądamy różne przedmioty z nią związane, m.in. sari i różaniec, dokumenty z dyplomem noblowskim z 1979 r., zdjęcia. Na górze znajduje się kaplica z wizerunkiem świętej, można więc pomodlić się i zadumać nad niezwykłością tej postaci.

W ojczyźnie Matki Teresy

Ten kraj to dla nas wielkie zaskoczenie: zamiast widocznej biedy, którą spodziewaliśmy się zobaczyć w Albanii – szerokie autostrady, po których jeżdżą głównie mercedesy, i dziesiątki nowych kolorowych osiedli. Ale widzimy jeszcze więcej bunkrów, pozostałości po mrocznych czasach komunizmu i izolacji od świata. „A teraz pełna otwartość”, jak przekonuje nasz młody przewodnik, który studiował w Polsce.

W różnych miejscach Albanii pamięta się o wielkiej rodaczce, począwszy od stolicy, gdzie jej imię nosi uniwersytet, który mamy okazję zobaczyć, są także lotnisko i szpital im. Matki Teresy z Kalkuty. Jej figura wita wchodzących do nowoczesnego kościoła św. Pawła przy bocznej uliczce od placu Skanderbega. Podziwiamy też witraże świątyni przedstawiające Matkę Teresę z Janem Pawłem II.

Nasz Papież pielgrzymował do Albanii 25 kwietnia 1993 r., już rok po pierwszych wolnych wyborach, jakby chciał podkreślić, że kraj zmierza we właściwym kierunku. Poza Tiraną odwiedził wtedy Szkodrę na północy kraju, gdzie w katedrze konsekrował 4 albańskich biskupów (pierwszych od 50 lat), którzy wiele lat spędzili w komunistycznych więzieniach. Gdy wjeżdżamy do tego miasta, przewodnik zwraca uwagę na nowe sanktuarium Matki Bożej Dobrej Rady, pod którego budowę Jan Paweł II wmurował kamień węgielny. Nie ma wiele czasu na zwiedzanie, a właściwie jest tylko spacer główną ulicą, której patronuje Matka Teresa. To chyba podczas papieskiej pielgrzymki ostatni raz odwiedziła swą ojczyznę.

Różnie ocenia się liczbę katolików w Albanii – 6, może 10 proc., a niektórzy mówią o kilkunastu procentach. Ważne, że przetrwali oni czasy, w których oznaki każdej wiary były traktowane jak przestępstwo. Może ten wspólny los sprawił, że nie ma w tym kraju jakichś szczególnych waśni religijnych, chociaż muzułmanie mają znaczną liczebną przewagę.

Religię traktuje się tu jako bardzo prywatną sprawę, a przewodnik podkreśla, że nikt nikogo nie pyta o wyznanie, nawet dla celów statystycznych. Na pewno jest to jakaś pozostałość po mrocznych czasach Envera Hodży, kiedy to Albanię ustanowiono krajem ateistycznym, zakazano publicznego sprawowania kultu religijnego i okrutnie prześladowano tych, którzy nie wyrzucili wiary ze swego serca. Opłakany stan znajdującego się w Tiranie mauzoleum tego dyktatora – zwłaszcza w porównaniu z murami uniwersyteckiego gmachu, któremu patronuje jego niepozorna rodaczka – to jakby namacalny dowód zwycięstwa miłości nad nienawiścią.

Pielgrzymuję tam w modlitwie

Tak pisał Jan Paweł II w jednym z listów do przyjaciół z Krakowa o miejscu objawień Matki Bożej w Medjugorie, a do Mirjany, jednej z wizjonerek, miał powiedzieć podczas audiencji w 1997 r., że gdyby nie był papieżem, dawno by tam pojechał. A Bośnię i Hercegowinę odwiedził dwukrotnie, właśnie w 1997 i 2003 r., i pozostał we wdzięcznej pamięci nie tylko nielicznych katolików, ale też muzułmanów, którzy planowali nawet postawienie mu pomnika najpierw w Sarajewie, a później w Banja Luce. Do chwili obecnej – choć 25 czerwca miną 33 lata od pierwszych objawień – nie ma w ich sprawie oficjalnego stanowiska Kościoła. Trudno, żeby było inaczej, skoro ten wewnętrzny przekaz Matki Bożej trwa nadal.

Cieszymy się więc, kiedy przewodniczce, pani Reginie, udaje się dołączyć naszą grupę do innych pielgrzymów spotykających się z Vicką, najstarszą z „widzących”, choć odbędzie się to kosztem Drogi Krzyżowej na górę Križevac.

Mamy już za sobą wspinaczkę na kamienistą Górę Objawień – Podbrdo, odmawiany po drodze Różaniec, modlitwę na szczycie przy figurze Królowej Pokoju, zwiedzanie rozległego terenu sanktuarium i modlitwę we franciszkańskim kościele św. Jakuba. Jeszcze tego dnia po południu, a jest to niedziela, idziemy na wielki plac przed polowym ołtarzem, gdzie zgromadził się różnojęzyczny tłum, aby po odmówieniu Różańca uczestniczyć we Mszy św. Nasi księża odprawiali ją wśród 60 celebransów, ale bywało ich tu prawdopodobnie nawet 600, jak mówił później ks. Zbyszek, który przeglądał dokumentację. Najbardziej zadziwiające jest jednak miejsce za ołtarzem, gdzie w kilkudziesięciu konfesjonałach księża spowiadają chyba we wszystkich językach, a wszędzie są ogromne kolejki, poza konfesjonałem, w którym spowiada się... po polsku (najwyraźniej my przybywamy tu w stanie łaski uświęcającej). Nie bez powodu miejsce to nazywane jest konfesjonałem świata.

Następnego dnia rano jedziemy parę kilometrów poza centrum, gdzie znajduje się kilka budynków, a w nich duże sale, w których gromadzą się pielgrzymi pogrupowani według języków. W naszej grupie – Niemcy, Czesi, Japończycy, ale najwięcej jest Polaków z różnych stron kraju. Gdy jednak później opuszczamy to miejsce, i tak gubimy się wśród tysięcy Włochów, których najwięcej spośród wszystkich nacji przybywa do Medjugorie. Niecierpliwe, wypełnione modlitwą oczekiwanie. Wśród trójki tłumaczy jest wysoka Polka o długich blond włosach, której tożsamość skojarzę dopiero po powrocie do Polski i przeczytaniu historii Anny Golędzinowskiej w jej książce: „Ocalona z piekła. Wyznania byłej modelki”. W tłumaczonych na język niemiecki, czeski i polski słowach Vicki, która doznaje tak niezwykłej łaski Nieba, nie ma nic szczególnego. Główne przesłanie to modlitwa (nie tylko słowami, ale sercem, zwłaszcza różańcowa w intencji Kościoła, kapłanów, młodzieży, która jest też skuteczną bronią wobec wszechogarniającego zła i szatana), post i pokuta (w środy i piątki, wyrzeczenie się tego, co sprawia największą przyjemność, zwłaszcza grzechu), pokój (o który należy się modlić, ale zaczynając od swojego serca). Vicka przekazuje również zatroskanie Matki Bożej o młodzież, prośbę, aby Mszę św. postawić na pierwszym miejscu w życiu i odpowiednio się do niej przygotowywać. Mówi też: „Codziennie wieczorem, kiedy przychodzi Matka Boża, polecam jej chorych, aby mogli nieść swój krzyż”. Sama też została dotknięta cierpieniem, ale jest niezwykle pogodna, uśmiech nie schodzi z jej twarzy. Tak jakby wypełniała ją jakaś wewnętrzna radość, która promieniuje na innych, i to robi największe wrażenie.

Istota przekazu Maryjnego orędzia tak naprawdę dociera do świadomości dopiero w Mostarze, który zwiedzamy tego samego dnia. „Jestem Królową Pokoju” – powtarzała w Medjugorje Matka Boża na początku objawień, co w kontekście późniejszych wydarzeń na Bałkanach nabrało szczególnego znaczenia. Na filmie oglądanym w miejscowym muzeum powracają obrazy bombardowań i zniszczeń z okrutnej wojny toczonej tu w latach 90. ubiegłego wieku.

Chorwacja zawdzięcza mu niepodległość

Tak o Janie Pawle II mówi nasza przewodniczka w Szybeniku, tłumacząc nazwę placu jego imienia. To trochę zaskakujące stwierdzenie, bo wydawało się, że tak jednoznacznie o Papieżu Polaku mogą mówić tylko jego rodacy. Podpytuję ją więc i dowiaduję się, że tak jest oceniane zaangażowanie Stolicy Apostolskiej w dyplomatyczną obronę niepodległości Chorwacji w 1991 r. i uznanie władz w Zagrzebiu (Watykan uczynił to jako drugi kraj po Niemczech). Chorwaci wdzięczni są też za trzy papieskie pielgrzymki do ich kraju, czego dowody znajdujemy w różnych miastach, gdzie upamiętniają je liczne tablice.

Wiadomo, że katolicyzm był zawsze silnym elementem tożsamości narodowej Chorwatów i tak pozostało do dziś. Na pytanie np., jaki procent w Bośni i Hercegowinie stanowią katolicy, usłyszałam odpowiedź, że Chorwatów jest ok. 17 proc., jakby to było całkowicie równoznaczne. Kościół hierarchiczny zawsze wspierał niepodległościowe aspiracje tego narodu, choć nie zawsze pochwalał metody, jakimi próbowano wywalczyć wolność, zwłaszcza w okresie II wojny. Stąd jednym z bohaterów narodowych jest kard. Alojzy Stepinac (skazany na 16 lat, 5 lat spędził w komunistycznym więzieniu), którego Jan Paweł II beatyfikował podczas swojej drugiej pielgrzymki. Dokonał tego w położonym niedaleko Zagrzebia sanktuarium Marija Bistrica z figurą Czarnej Madonny, które stanowi ostatni punkt naszego pielgrzymowania po Bałkanach.

Najważniejsze dla Chorwatów miejsce kultu Maryjnego jest jakby wyludnione, może dlatego, że to przedpołudniowe godziny zwykłego dnia pracy. Po Mszy św. możemy więc swobodnie zwiedzać rozległy, trzeba przyznać – bardzo zadbany, teren sanktuarium. Uwagę przykuwają stacje Drogi Krzyżowej na pobliskim wzgórzu, a na placu, na którym znajduje się ołtarz polowy, stoi prawie trzymetrowy pomnik z brązu przedstawiający postać Jana Pawła II, odsłonięty w 83. rocznicę urodzin Papieża (tuż przed trzecią pielgrzymką do tego kraju).

Reklama

Chrześcijanie najbardziej prześladowaną grupą religijną na świecie

2019-08-21 17:07

tom, kg (KAI) / Warszawa

Jutro, 22 sierpnia po raz pierwszy będzie obchodzony Międzynarodowy Dzień Upamiętniający Ofiary Aktów Przemocy ze względu na Religię lub Wyznanie. Rezolucję w tej sprawie jednogłośnie przyjęło w maju br. Zgromadzenie Ogólne ONZ z inicjatywy polskiej dyplomacji. Od dawna już najbardziej prześladowaną grupą religijną na świecie są chrześcijanie, których - jak wynika z najnowszego raportu Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie (PKwP) - w 2018 zginęło co najmniej 4305 a ponad 1,8 tys. świątyń chrześcijańskich zniszczono lub przynajmniej zaatakowano. W sumie ponad 327 mln wyznawców Chrystusa w różnych częściach świata jest obecnie prześladowanych lub dyskryminowanych.

BP KEP

Najbardziej miarodajne, coroczne, raporty na temat prześladowań chrześcijan ogłaszają PKwP i Open Doors (Otwarte Drzwi), a także Departament Stanu USA.

Według najnowszego opracowania tej pierwszej organizacji w 2018 w 38 krajach dochodziło do „poważnych lub skrajnych przypadków łamania wolności religijnej”, a w 21 z nich – do prześladowań. Były to (w kolejności alfabetycznej): Afganistan, Arabia Saudyjska, Bangladesz, Birma (Mianmar), Chiny, Erytrea, Indie, Indonezja, Irak, Jemen, Korea Północna, Libia, Niger, Nigeria, Pakistan, Palestyna, Somalia, Sudan, Syria, Turkmenistan i Uzbekistan. Dalszych 17 państw uznano za miejsca dyskryminacji ze względu na religię: Algieria, Azerbejdżan, Bhutan, Brunei, Egipt, Iran, Katar, Kazachstan, Kirgizja, Laos, Malediwy, Mauretania, Rosja, Tadżykistan, Turcja, Ukraina i Wietnam.

Raport PKwP nie tylko przedstawia stan wolności religijnej na świecie, ale wskazuje też, jak zmieniała się pod tym względem sytuacja w różnych krajach i regionach w ostatnich dwóch latach. Okazuje się, że „najokrutniejsze oblicze” prześladowania mają niezmiennie w Korei Północnej, Arabii Saudyjskiej, Nigerii, Afganistanie i Erytrei. Natomiast niespodziewany spadek przemocy na tle religijnym odnotowano w Tanzanii i Kenii, które w poprzednim wydaniu raportu widniały jako „kraje prześladowań”, głównie z powodu aktów terroru, dokonywanych przez islamistów z somalijskiego ugrupowania al-Szabaab, działającego też w obu tych krajach.

Dokument zwraca uwagę na różne tła przemocy i prześladowań o podłożu religijnym. Mają one bardzo szeroki zakres: od agresywnego i wrogo nastawionego do „obcych” nacjonalizmu po ultranacjonalizm, ale w każdym takim przypadku mniejszości religijne są postrzegane jako zagrożenie dla państwa. Według PKwP jest to jedna z najbardziej niepokojących tendencji, występująca obecnie przede wszystkim w Indiach, Chinach, Korei Północnej, Pakistanie i Mianmarze.

Na przykład w Indiach w latach 2016-17 prawie podwoiły się, dochodząc do 736, ataki przeciw chrześcijanom, głównie ze strony ekstremistycznych wyznawców hinduizmu. PKwP przytacza w tym kontekście wypowiedź jednego z posłów do tamtejszego parlamentu, jakoby mniejszości (religijne) były „zagrożeniem dla jedności kraju”. Z kolei w Chinach skrajny nacjonalizm wyraża się jako „ogólna wrogość państwa wobec wszystkich wierzeń”; stąd biorą się działania restrykcyjne podejmowane tam przez reżym prezydenta Xi Jinpinga. Są to m.in. zakaz sprzedawania Biblii przez internet, zniszczenie lub poważne uszkodzenie 1,5-1,7 tys. kościołów w okresie 2014-15.

Władze Korei Północnej uważają wyznawców Chrystusa za wielkie zagrożenie dla „osobistego kultu” dynastii Kimów, rządzących tym dalekowschodnim państwem komunistycznym od początku jego powstania. Chociaż miejscowa konstytucja zapewnia formalnie wolność sumienia i religii, to w praktyce jej tam nie ma i ocenia się, że tysiące chrześcijan przebywają z powodu swej wiary w obozach pracy przymusowej.

W Pakistanie ekstremiści, dążący za wszelką cenę do przekształcenia go w państwo islamskie, sprzeciwiają się wszelkimi zmianom kontrowersyjnej ustawy o bluźnierstwie, zagrażającej szczególnie mniejszościom religijnym. W bardzo trudnej sytuacji są także mniejszości wyznaniowe w Erytrei, Iranie, Tadżykistanie i Turkmenistanie. W Mianmarze od września 2017 prawie 700 tys. muzułmanów, należących do grupy etnicznej Rohindża, uciekło przed prześladowaniami do Bangladeszu. Zjawisko to wysoki komisarz ONZ ds. praw człowieka określił mianem „podręcznikowej czystki etnicznej”.

Z kolei w Turcji nacjonalistyczny reżym prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana usiłuje utwierdzić islam sunnicki, wskutek czego umiarkowani muzułmanie-alawici szybko zaczęli doświadczać aktów przemocy, a ich świątynie zostały „przerobione” na meczety sunnickie.

Raport zwraca uwagę, że podczas gdy w niektórych krajach „zmalało łamanie wolności religijnej przez ugrupowania islamistyczne, to przypadki takie pojawiły się w wielu innych miejscach”. Podkreśla, że „wielką szansą” jest osłabienie tzw. Państwa Islamskiego na płaszczyźnie wojskowej w Iraku i w dużej części Syrii, ale istnieje ryzyko niedoceniania zagrożeń, jakie ciągle jeszcze stanowi to ugrupowanie, gdyż „nie musi to oznaczać zniknięcia go jako ruchu dżihadystowskiego”.

PKwP zauważa, że w Afryce, na Bliskim Wschodzie i w Azji pojawiają się nowe islamskie ruchy zbrojne. Podczas gdy w Nigerii Boko Haram zdaje się nieco słabnąć, to nasilają się akty przemocy ze strony islamskich pasterzy z plemienia Fulani wobec modlących się chrześcijan. W sąsiedenim Nigrze uaktywniły się grupy islamistyczne.

Fundamentalizm islamski daje też o sobie znać w Indonezji, gdzie np. 13 maja 2018 r. ataki na 3 kościoły w Surabayi 0spowodowały śmierć 13 osób, ale poszkodowanymi są tam również miejscowi buddyści i szyici. W Bangladeszu w wyniku zamachów zginęło co najmniej kilkadziesiąt osób.

Według opracowania PKwP dramatyczna sytuacja chrześcijan istnieje w Palestynie: w Strefie Gazy ich liczba w ciągu ostatnich 6 lat spadła z 4,5 tys. do 1 tysiąca, a więc o 75 proc. W Egipcie w latach 2016-18 odnotowano 5 dużych zamachów, z których ostatni (nie uwzględniony w raporcie) wydarzył się 2 listopada 2018: był to atak na autobus z pielgrzymami koptyjskimi, jadącymi do Minii. Inną plagą tamtejszych chrześcijan są porwania i siłowe nawracanie na islam młodych dziewcząt i kobiet – co najmniej 7 takich przypadków stwierdzono w kwietniu 2018. Co roku ten sam los spotyka średnio tysiąc dziewcząt chrześcijańskich i hinduskich w Pakistanie. Gwałt jako broń w czasie wojny i przymusowe nawrócenia występowały jeszcze w niedawnej przeszłości także w Iraku i Syrii.

Ponadto raport PKwP wspomniał o nasilającym się w Europie antysemityzmie z jednej strony i coraz częstszych atakach terrorystycznych na Zachodzie z drugiej. Zwrócił też uwagę na rozczarowanie chrześcijan bliskowschodnich, którzy po wyparciu z ich ziem Państwa Islamskiego wracają w swe strony rodzinne, do zniszczonych domów i miejsc pracy, ale często nie znajdują pomocy przy odbudowie ze strony państw zachodnich.

Z kolei według raportu Open Doors (Otwarte Drzwi) – organizacji protestanckiej, obecnej w ponad 60 krajach – w 2018 zginęło więcej wyznawców Chrystusa niż rok wcześniej: w sumie było ich co najmniej 3066. Liczba ta nie obejmuje tych, którzy zginęli w wyniku wojen czy klęsk żywiołowych jak susze czy powodzie, ale dotyczy wyłącznie zabójstw z powody wiary. Głównymi sprawcami pozostają niezmiennie od lat fundamentalizm islamski i nacjonalizm religijny. 61 proc. ludności świata żyje w krajach, których obywatele nie mogą w pełni swobodnie wyrażać swej wiary. Za większością przypadków łamania wolności religijnej stoją radykalizm islamski, państwa autorytarne i skrajne nacjonalizmy.

Według wydawanego od 15 lat przez Otwarte Drzwi Światowego Indeksu Prześladowań do pierwszej dziesiątki krajów, w których chrześcijanie są najbardziej prześladowani, należą Korea Północna, Afganistan, Somalia, Libia, Pakistan, Sudan, Erytrea, Jemen, Iran i Indie. Jako niechlubny przykład pogorszenia warunków życia dla chrześcijan ta międzynarodowa organizacja wymienia Chiny. Kraj ten „awansował” z 43 na 27 miejsce i jest „doskonałym przykładem coraz większego ograniczania wolności religijnej przez coraz bardziej represyjny reżim”. W ubiegłym roku więziono tam więcej chrześcijan niż w jakimkolwiek innym kraju.

Open Doors wymienia też problem forsowania religijno-nacjonalistycznej polityki w Indiach, Turcji, Mjanmarze, Laosie, Butanie czy Nepalu. Tamtejsze rządy chcą w ten sposób „zwiększyć nacisk na chrześcijan i inne mniejszości religijne”. Według najnowszego raportu „w coraz większej liczbie krajów chrześcijanie doświadczają wykluczenia społecznego i ucisku ze strony państwa, ponieważ nie chcą podążać za daną ideologią czy religią, lecz chcą wyznawać swoją wiarę". W Pakistanie, szczególnie na terenach wiejskich chrześcijanie są uważni za obywateli drugiej kategorii. Bardzo często ofiarami takiej postawy są dzieci, doświadczające różnych przejawów nietolerancji. "Molestowanie i inwigilacja coraz bardziej zmuszają ich do życia w podziemiu i poważnie ograniczają prawo do wolności religijnej” – stwierdza raport.

Organizacja wskazuje też na rosnące prześladowanie przez islamski ekstremizm, szczególnie w Azji i Afryce Subsaharyjskiej, np. w Libii czy Egipcie. W Nigerii za wiarę zamordowano 3 731 chrześcijan, więcej niż we wszystkich innych krajach razem wziętych. Według Open Doors doniesienia o tym, że terrorystyczna organizacja islamska „Boko Haram” została pokonana, okazują się bezpodstawne.

Szczególnie silne prześladowania spotykają kobiety i dzieci. Chrześcijanki w pewnym sensie w podwójny sposób doświadczają prześladowań. W wielu krajach na porządku dziennym są porwania, gwałty, zmuszanie ich do małżeństwa.

Z badań organizacji wynika, że na przykład w Korei Północnej wiele rodzin chrześcijańskich, u których zostanie odkryta Biblia lub które prywatnie wyznają swoją wiarę, trafia do specjalnych obozów reedukacyjnych, w których dzieci żyją jak niewolnicy. Łącznie zaś ocenia się, że z powodu wyznawanej wiary przebywa tam od 50 do 70 tys. chrześcijan.

W niektórych rejonach rolniczych Górnego Egiptu chuligańskie zachowania w stosunku do dzieci są bardzo rozpowszechnione. W czterdziestoosobowych klasach zajmują one ostatnie miejsca oraz są dyskryminowane nie tylko przez rówieśników, ale przez samych nauczycieli. Nasila się to szczególnie w takich okresach jak Boże Narodzenie. Dzieci są wyszydzane z powodu swojej wiary.

Z kolei w 2019 r. do najkrwawszych ataków na wyznawców Chrystusa doszło na Sri Lance, której ponad 75 proc. mieszkańców wyznaje buddyzm uznawany za bardzo agresywny i odmienny od ogólnie znanego pokojowego wizerunku tej religii. W wyniku zamachów na trzy kościoły (dwa katolickie i jeden protestancki) i cztery luksusowe hotele w kilku miastach Sri Lanki na Wielkanoc, do których przyznało się tzw. Państwo Islamskie (IS), zginęło 258 osób, a 600 zostało rannych. Były to największe ataki terrorystyczne na wyspie od zakończenia w niej w 2009 roku 30-letniej wojny domowej. Według władz Sri Lanki zamachy były odwetem za marcowy atak na meczety w Christchurch w Nowej Zelandii, gdzie zginęło 50 osób.

Na Sri Lance budddyzm ma bardzo radykalne nastawienie i jego wyznawcy byli odpowiedzialni za akty przemocy w ostatnich 3 latach wobec hinduistów, stanowiących 13,2 proc. ludności i muzułmanów – 8,6 proc. Takie organizacje jak Brygada Buddyjska czy „Sinha Lei” (Krew Lwa) od dawna szerzą swą ideę jednego „narodu syngaleskiego”. Dotychczas odnotowano 89 ataków na chrześcijan w 2016 i 36 – do maja 2017. Wyznawcom Chrystusa, stanowiącym 9,1 proc. mieszkańców wyspy, odmawia się ponadto m.in. prawa do grzebania swych zmarłych na cmentarzach publicznych, ich świątynie są niszczone i zamykane, ekstremiści buddyjscy dopuszczali się też wobec nich aktów przemocy fizycznej oraz grozili im śmiercią.

Papieże ostatnich pontyfikatów, począwszy od św. Jana Pawła II aż do Franciszka, wielokrotnie zwracali uwagę, że dziś jest więcej męczenników chrześcijańskich niż było ich w starożytności. Franciszek często przypomina, że „również dzisiaj wielu chrześcijan zabija się i prześladuje ze względu na ich miłość do Chrystusa. Oddają życie w milczeniu, bo ich męczeństwo nie zyskuje rozgłosu. A dziś jest więcej chrześcijan męczenników niż w pierwszych wiekach".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gorzów: Montaż hełmu na katedrze

2019-08-21 22:16

Agata Zawadzka

Wiele osób od chwili pożaru w lipcu 2017 roku obserwuje prace remontowe w gorzowskiej Katedrze. Do tej pory większość napraw dotyczyła wnętrza budynku.

Agata Zawadzka
Rozpoczęto montowanie hełmu na wieży katedralnej

Kilka tygodni temu na wieżę katedralna zaczęto wciągać drewniane bele, aby 19 sierpnia przejść do montażu konstrukcji hełmu. Na razie jest to drewniany, ośmioelementowy szkielet, który w najbliższym czasie zostanie obity deskami i pokryty papą. Niewykluczone, że do końca roku uda się także zamontować miedziane pokrycie. Już niedługo na wieże powróci także latarnia i kopuła. Przy okazji tworzenia konstrukcji zdemontowano i oddano do renowacji zegar, który doznał szkody w czasie pożaru. Jeśli wszystko ułoży się pomyślnie, to w grudniu, najprawdopodobniej w Wigilię Bożego Narodzenia, wierni będą mogli uczestniczyć w pierwszej od pożaru Mszy św.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem