Reklama

Diecezjalne dziękczynienie za kanonizację Jana Pawła II i Jana XXIII

2014-05-14 15:40


Edycja podlaska 20/2014, str. 4-5

Tadeusz Szereszewski

Bielsk Podlaski

W przeddzień kanonizacji Jana Pawła II i Jana XXIII z udziałem wiernych ze wszystkich bielskich parafii odbyła się bielska procesja papieska. Manifestację wiary, pamięci i wdzięczności zgromadzeni rozpoczęli wraz z kapłanami w kościele pw. Matki Bożej z Góry Karmel. Proboszcz ks. Henryk Polak, zapowiadając program obchodów, podkreślił wielki dar świętości Jana Pawła II.

O zmierzchu pod pomnik Jana Pawła II usytuowany przy bazylice z bielskiego Karmelu wyruszyła procesja z relikwiami bł. Jana Pawła II. Pierwsza stacja usytuowana niedaleko kapliczki Matki Bożej poświęcona była 1. Pielgrzymce Jana Pawła II do Polski. Po wprowadzeniu w klimat tej pielgrzymki przez Małgorzatę Bil-Jaruzelską aktor Mateusz Sacharzewski przypomniał słowa Papieża, które zmieniły oblicze ziemi: „Niech zstąpi Duch Twój…”. I stało się. Zmieniło się oblicze naszej ziemi.

Foldery kolejnych siedmiu stacji nawiązywały do pielgrzymek Papieża Polaka do Ojczyzny. Niesione przez wiernych lampiony dodawały szczególnego uroku i rozpalały serca wiernych do modlitwy i dziękczynienia. Procesji towarzyszył śpiew w wykonaniu Chóru Polskiej Pieśni Narodowej.

Reklama

Procesję zakończono przy pomniku Jana Pawła, gdzie odśpiewano Apel Jasnogórski. Po apelu ks. Kazimierz Siekierko udzielił błogosławieństwa relikwiami i zaprosił na uroczysty koncert poświęcony Janowi Pawłowi II. Relikwie wniesione do świątyni zostały ustawione przy portrecie Jana Pawła II.

W wypełnionej bazylice niespełna dwugodzinny koncert Studia Piosenki Fart pt. „Któryś z nami był do końca” został dedykowany Ojcu Świętemu. Wzbogaciły go wypowiedzi Jana Pawła II przypomniane przez prowadzącą zespół Justynę Porzezińską i Sebastiana Misiuka oraz papieska prezentacja multimedialna.

Poza śpiewem zespołowym, w którym pięknie zabrzmiały utwory „Santo subito”, „Modlitwa za młodych”, „Na drugi brzeg”, wystąpiły też solistki: Justyna Kotowicz, Sylwia Tarasiuk i Magdalena Baranowska.

Ks. Siekierko podziękował wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób włączyli się do przeżycia tego pięknego wieczoru, a przede wszystkim zespołowi, prowadzącym procesję i policji zapewniającej bezpieczne jej przejście. Zgromadzeni mieli możliwość ucałować relikwie Jana Pawła II. Wielu wiernych mimo późnej pory zatrzymywało się jeszcze przy pomniku, zapalało znicze.

Tadeusz Szereszewski

Hajnówka

27 kwietnia przeszedł do historii. Bł. Jan Paweł II dziewięć lat po śmierci w Watykanie, na Placu św. Piotra, został ogłoszony świętym Kościoła katolickiego.

Przytoczona data na zawsze pozostanie w moich wspomnieniach nie tylko ze względu na jej doniosły charakter, ale również dzięki możliwości duchowego przygotowania do jej należytego przeżycia dzięki inicjatywie Sióstr Klarysek od Wieczystej Adoracji w Hajnówce oraz ich księdza kapelana.

Jestem przekonany, że moje skromne, osobiste podziękowanie będzie również głosem wielu hajnowian, zaangażowanych we wspólne, modlitewne skupienie.

Przez kolejnych dziewięć niedziel w kościele Sióstr Klarysek odbywały się nabożeństwa ku czci Jana Pawła II, które były swoistymi rekolekcjami przygotowującymi do uroczystości kanonizacji, zaś dziękczynna, wspólna dla obu hajnowskich parafii Msza św. stała się ich niesamowitym ukoronowaniem.

Po Eucharystii, odprawionej przed kościołem Sióstr Klarysek, wyruszyła pielgrzymka ulicami naszego miasta. Przy ośmiu stacjach upamiętniających wszystkie pielgrzymki naszego Ojca Świętego do ojczyzny mogliśmy podziękować za jego słowa, modlitwę, naukę, wsparcie i nakładane na nas obowiązki.

Atmosfera pielgrzymki udzieliła się wszystkim zgromadzonym. Zaduma i radość, uśmiech i smutek, wspomnienia i teraźniejszość, modlitwa i śpiew – tak wiele uczuć w tak krótkim czasie! Spektakl dusz wzniesionych ku Bogu w podziękowaniu za jednego z największych w dziejach Polaków, naszego wielkiego, świętego Rodaka!

Przy pomniku Jana Pawła II przy kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego zakończyło się nasze modlitewne spotkanie. Niesamowite kazanie, niespodzianka – fajerwerki oraz błogosławieństwo relikwiami św. Jana Pawła II zakończyło ten wzniosły wieczór.

Mam ogromną nadzieję, że moje odczucia podzielają mieszkańcy naszej małej, podlaskiej ojczyzny.

Jeszcze raz serdeczne Bóg zapłać wszystkim kapłanom i siostrom zakonnym za zaangażowanie w przygotowanie tej wspaniałej uroczystości, dzięki której, z dala od Włoch, na hajnowskiej ziemi, mogliśmy tak głęboko przeżyć kanonizację naszego wielkiego Rodaka.

Na zakończenie powiem zwyczajnie: Dobra robota!

Jan Bagiński

Sokołów Podlaski

„Sokołów Ojcu Świętemu” – to koncert, który mimo niesprzyjającej aury odbył się na ołtarzu papieskim za sokołowską konkatedrą. Ulewa nie wystraszyła mieszkańców miasta, którzy przyszli dziękować Bogu za dar, jakim jest kanonizacja Jana Pawła II. Spotkanie, poprzedzone Mszą św., zorganizowano w Niedzielę Miłosierdzia Bożego 27 kwietnia.

Za nami jedno z najważniejszych wydarzeń dla katolików z całego świata. Papież Franciszek ogłosił swoich poprzedników – Jana XXIII i Jana Pawła II świętymi. Jednocześnie oznacza to, że jedyny w historii Papież Polak został wyniesiony na ołtarze. Dzieci i młodzież z sokołowskich szkół oraz parafii, a także dorośli wystąpili w wyjątkowym koncercie, który odbył się w równie wyjątkowym miejscu, bo na ołtarzu papieskim. Do Sokołowa Podlaskiego ołtarz przeniesiono z błoni drohiczyńskich tuż po wizycie Ojca Świętego Jana Pawła II.

Artyści odśpiewali wiele pieśni, bliskich sercu Jana Pawła II, ale także doskonale znanych wielu Polakom. Zwieńczeniem pochmurnego, ale pełnego wzruszeń wieczoru była pieśń „Zostań z nami” w wykonaniu Zbigniewa Orzełowskiego z parafii pw. Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny, Janusza Wilgodzkiego z parafii pw. św. Jana Bosko, Mirosława Grochowskiego z parafii pw. Miłosierdzia Bożego przy akompaniamencie Kazimierza Soszki.

Karolina Skibniewska

Drohiczyn

W niedzielę 27 kwietnia przed Mszą św. o godz. 18 w kościele parafialnym pw. Trójcy Przenajświętszej w Drohiczynie uczniowie z Zespołu Szkół pod kierownictwem dyrektor Grażyny Borzym oraz Marii Dzierzanowskiej zaprezentowali montaż słowno-muzyczny o tematyce papieskiej. Zgłębianie papieskiego nauczania w klimacie modlitwy i pogłębionej refleksji prowadzi do umocnienia wiary, szczególnie przez uświadomienie sobie znaczenia pontyfikatu Papieża Polaka. Św. Jan Paweł II jest przykładem człowieka, który na oczach świata osiągnął świętość życia. Montaż artystyczny, bogaty w piękne treści, dekorację okazjonalną oraz oprawę muzyczną, wzruszył licznie zgromadzonych parafian, którzy w wydarzeniu uczestniczyli. Na zakończenie przemówił proboszcz ks. Zbigniew Średziński, wyrażając słowa wdzięczności za przygotowane przedstawienie i zapraszając do wspólnej modlitwy w czasie Mszy św. wieczornej. Po uroczystym błogosławieństwie wszyscy ucałowali relikwie św. Jana Pawła II.

Ks. Michał Kisiel

Sokołów Podlaski – szkoła salezjańska

Wydawać by się mogło, że z Dniem Papieskim związany jest ściśle październik. I słusznie, bo w październiku (16 o godz. 16.16) właśnie wybrano Karola Wojtyłę na papieża. Ale w tym roku z racji na wielkie wydarzenie, jakim była kanonizacja Jana Pawła II, przesunęliśmy w naszej szkole Dzień Papieski na dzień po kanonizacji, czyli na 28 kwietnia.

Każda klasa miała się odpowiednio do tego dnia przygotować. Pomysł był taki, aby obejrzeć, jak wyglądało życie Karola Wojtyły, zanim doszedł do świętości. Klasy miały przygotować jakiś fragment z jego życia. Uczeń z klasy II c Mateusz Sawicki był Karolem Wojtyłą. Szedł wyznaczoną ścieżką życia i spotykał na swojej drodze różnych ludzi – uczniów poszczególnych klas wraz z nauczycielami. Jedni byli rodziną, inni kolegami z klasy, z boiska. Byli i ci, którzy współpracowali z nim w teatrze, pracowali w kamieniołomach. Pięknie powitali i przypomnieli się Karolowi jego koledzy ze studiów. Potem koledzy z seminarium, aż wreszcie kapłani i ludność z Rzymu, kiedy wybrano go na papieża. Papież odwiedzał kraje misyjne (Meksyk jako pierwszy, potem m.in. Polskę, Hiszpanię, kraje afrykańskie), przyjmował korpus dyplomatyczny: królową angielską, ambasadorów, prezydentów państw. Piękne i wzruszające było spotkanie papieża z Matką Teresą z Kalkuty. Dzieci ubrane w ciekawe stroje, charakterystyczne dla danego stanu czy kraju, wiwatowały na cześć Papieża, machały flagami i wznosiły okrzyki: „Lolek to jest bramkarz, nikt go nie pokona, a od wczoraj masz go za patrona!”.

Na zakończenie pomodliliśmy się wspólnie, dziękując Bogu za wielką łaskę kanonizacji naszego Rodaka, a proboszcz ks. Stanisław Stachal, który był gościem na naszej uroczystości, udzielił błogosławieństwa.

Droga do świętości Jana Pawła II skończyła się dla niego, ale nie dla nas. My – zachęceni tak wspaniałym przykładem – chcemy podążać ku świętości. Uczyć się od Jana Pawła II jak mówić, uczyć się i pracować, by zajść tak daleko jak on.

Dziękujemy wszystkim, którzy włączyli się w tę piękną uroczystość.

Iwona Mergo-Golatowska

Tagi:
kanonizacja

Watykan: 13 października kanonizacja kard. Newmana

2019-07-01 11:55

st, tom, kg (KAI) / Watykan

13 października w Rzymie odbędzie się kanonizacja pięciorga błogosławionych, z których najbardziej znaną postacią jest konwertyta z anglikanizmu, kardynał i wybitny myśliciel - bł. John Henry Newman (1801-1809). Decyzję tę Ojciec Święty ogłosił dzisiaj w obecności kardynałów podczas konsystorza publicznego.

Emmeline Deane - National Portrait Gallery
Bł. John Henry Newman

Poza nim kanonizowane zostaną: Włoszka, bł. Józefina Vannini (1859-1911), założycielka zgromadzenia Córek świętego Kamila; pochodząca z Indii, z Kościoła katolicko-syromalabarskiego bł. Maria Teresa Chiramel Mankidiyan (1876-1926); Brazylijka, bł. siostra Dulce (Maria Rita do Sousa Brito Lopes Pontes) żyjąca w latach 1914 -1992 oraz Szwajcarka bł. Małgorzata Bays, z III Zakonu św. Franciszka (1815-1879).

Jan Henryk Newman urodził się 21 lutego 1801 r. w Londynie. Studiował w Oksfordzie teologię anglikańską, a 13 czerwca 1824 r. został ordynowany na pastora w Kościele anglikańskim. Z katolicyzmem zetknął się przy okazji podróży do Włoch. Po powrocie do Anglii założył w 1833 r. ruch oksfordzki – anglikański ruch odnowy, którego głównym celem było odkrywanie na nowo dziedzictwa katolickiego w liturgii, teologii i strukturze kościelnej.

Po kilku latach studiów nad pismami Ojców Kościoła, rozmyślaniach i modlitwie Newman doszedł do przekonania, że to nie Kościół katolicki pobłądził w swym nauczaniu, ale przeciwnie - angielski Kościół narodowy daleko odszedł od pierwotnego depozytu wiary. Na jesieni 1845 r. zdecydował się przejść na katolicyzm. 9 października tego roku Newman został oficjalnie przyjęty do Kościoła katolickiego.

Po studiach w Rzymie przyjął katolickie święcenia kapłańskie w październiku 1846 r. W rok później założył w Birmingham oratorium filipinów. Z tym zgromadzeniem księży, założonym w XVI w. przez św. Filipa Nereusza, spotkał się w czasie swoich studiów w Rzymie i sam do niego wstąpił. W okresie ostrych konfliktów między Kościołem a ruchami mieszczańskimi w XIX w. ks. Newman został pomówiony o nadmierny liberalizm i musiał się usunąć z życia kościelnego. W tym czasie pisał dzieła, które z czasem weszły do klasyki teologii duchowości.

Leon XIII w pełni rehabilitował dawnego konwertytę i 12 maja 1879 r. obdarzył go godnością kardynalską. John Henry Newman zmarł 11 sierpnia 1890 r. w Birmingham.

W teologii katolickiej przyczynił się do ugruntowania koncepcji rozwoju dogmatów. Jego myśl, ukształtowana głównie przez Ojców Kościoła, wywarła duży wpływ na teologię katolicką. Napisał wiele dzieł teologicznych, m.in.: "O rozwoju doktryny chrześcijańskiej" (1845, wyd. pol. 1957), "Apologia pro vita sua" (1864; 1948), powieść "Kaliksta" (1859; 1871). Dla wielu teologów nazwisko kard. Newmana kojarzy się często z jego słynnym stwierdzeniem z listu do księcia Norfolk: "Jeśli – co wydaje mi się całkiem nieprawdopodobne – musiałbym wznieść toast za religię, wypiłbym zdrowie papieża. Ale wcześniej wypiłbym za sumienie, a potem dopiero za papieża".

Spuściznę duchową i intelektualną kard. Newmana pielęgnuje międzynarodowe katolicka wspólnota "Dzieło" (Das Werk), której centrala mieści się w Thalbach (Austria), gdzie żyła i zmarła jego założycielka pochodząca z Belgii matka Julia Verhaegne. W ośrodkach im. kard. Newmana utrzymywanych przez "Dzieło" w Rzymie, Oksfordzie, Thalbach i Jerozolimie znajdują się licznie odwiedzane przez naukowców i studentów biblioteki, zawierające dorobek literacki brytyjskiego kardynała i teologa.

Proces beatyfikacyjny kard. Newmana rozpoczęto w archidiecezji Birmingham w 1986 r. 19 września 2010 roku beatyfikował go w tym mieście Benedykt XVI.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak reżyseruje się „marsze równości”

2019-08-13 12:55

Rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 33/2019, str. 38-39

W Polsce marsze środowisk LGBT nazywane są „marszami równości”. Na całym świecie te same parady znane są jako „Gay Prides”, co wskazuje na ich zasadniczy cel – ukazanie dumy z bycia homoseksualistami.
W Polsce próbuje się przedstawić „marsze równości” jako spontaniczne inicjatywy ludzi, którzy twierdzą, że są dyskryminowani i walczą o należne im prawa. Ale, oczywiście, tak nie jest. Na całym świecie wszystkie „Gay Prides” mają podobną scenografię i tę samą „reżyserię”, co wskazuje na to, że służą one tym samym celom wyznaczonym przez ideologów LGBT.
O próbę przeanalizowania tego zjawiska poprosiłem prof. Tommasa Scandroglia – dawnego wykładowcę Uniwersytetu Europejskiego w Rzymie.

vitaumanainternazionale.org
Prof. Tommaso Scandroglio

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Badał Pan Profesor zjawisko parad homoseksualnych, zwanych „Gay Pride”. Co je charakteryzuje?

PROF. TOMMASO SCANDROGLIO: – Wszystkie „Gay Prides”, parady dumy gejowskiej, mają pewne wspólne cechy, które starałem się przeanalizować. Przede wszystkim cechuje je duch protestu. Parady te mają w sobie coś z ducha demonstracji 1968 r. (rewolucja studencka), które w roszczeniach dla pewnych grup społecznych (robotników, studentów, kobiet) nie proponowały postaw obronnych, ochrony danej kategorii, ale uciekały się do atakowania tych, których przedstawiano jako wrogów: pracodawców/kapitalistów przeciwstawiano robotnikom, nauczycieli/rodziców – uczniom, mężczyzn/rodziny/dzieci – kobietom. W analogiczny sposób w „Gay Prides” maszeruje się nie na rzecz osób homoseksualnych, ale zawsze przeciwko komuś. Przede wszystkim przeciwko Kościołowi, przeciwko tym, którzy twierdzą, że akty homoseksuale są nieuporządkowane, przeciwko partiom prawicowym, przeciwko ludziom o tradycyjnych poglądach itd. Krótko mówiąc – charakterystyczną cechą tych parad jest duch antagonistyczny, który zaprzecza hasłom o niedyskryminacji, integracji, otwartości na to, co różne, wykrzykiwanym podczas tych samych manifestacji. Innymi słowy – środowiska homoseksualne domagają się dialogu, otwarcia, bycia przyjaznymi, ale same przyjmują całkowicie odwrotną postawę: postawę wrogości, wojowniczości, niezdolność do dialogu.

– Dlaczego znaczna część uczestników tych parad manifestuje półnaga?

– To prawda, że „Gay Prides” to parada półnagich ciał (kostium kąpielowy jest najbardziej popularny), a to z kilku ważnych powodów. Pierwszy – to prowokacja. Zgodnie z agresywnym, wojowniczym duchem, o którym wspomniałem, konieczne jest sprowokowanie „wroga”, zmuszenie go do niekontrolowanej reakcji, by następnie oskarżać go o bigoterię, niewrażliwość i homofobię. Drugi powód – to krytyka. Nagość jest wykorzystywana jako obraza stereotypów, normalności, naturalności relacji. Kryje się za tym rewolucyjne przesłanie: obalić porządek ustanowiony przez Boga, który chciał, by mężczyzna czuł pociąg do kobiety i vice versa, a w szczególności obalić znaczenie czystości i wstydliwości, postrzeganych już nie jako cnoty, ale tabu, które trzeba przełamać, wrogie indywidualnej wolności i pełnemu wyrażaniu siebie. Trzeci powód to transgresja. Półnagie ciało osoby homoseksualnej jest wyrazem pragnienia przekroczenia wszystkich ograniczeń w sferze seksualnej. Pierwszym takim ograniczeniem jest, oczywiście, heteroseksualizm – rozpusta jest rozumiana jako wyzwalająca siła własnych popędów. Czwarty powód to przeciwstawienie „fizyczności” „wewnętrzności” – nagość świadczy o tym, że związek homoseksualny często koncentruje się na erosie, a wymiar afektywny (który jest również chaotyczny, ponieważ pochodzi z orientacji homoseksualnej, która jest nieuporządkowana, jak naucza katechizm), to aspekt drugorzędny. To właśnie fizyczność jest często źródłem stosunków homoseksualnych. Innym powodem jest narcyzm ich uczestników, dla których parada może być sceną do popisu w nadziei, że zostaną zauważeni i docenieni.

– Parady te organizowane są wszędzie i na szeroką skalę, nawet w krajach i miejscach, w których osób o skłonnościach homoseksualnych jest bardzo mało – tak jakby ktoś chciał „narzucić” społeczeństwu temat homoseksualizmu, aby przyzwyczajać ludzi do tego zjawiska...

– To prawda, ponieważ jednym z celów tych parad jest przyczynienie się do uznania zjawiska homoseksualizmu i transseksualizmu za normalne w świadomości zbiorowej, do pozbawienia zwykłych ludzi wrodzonego impulsu krytycznego. Rozpowszechnienie parad na całym świecie sprawiło, że stały się one zjawiskiem obyczajowym, już nawet nie tak nieprzyzwoitym, co w oczywisty sposób pomogło w podejmowaniu wielu innych działań mających na celu „normalizację” homoseksualizmu. Historycznie „Gay Prides” były pierwszą publiczną inicjatywą, która miała na celu akceptację homoseksualizmu w społeczeństwie.

– W Polsce, podobnie jak w innych krajach, „marszom równości” towarzyszą bluźniercze gesty. Dlaczego tak się dzieje?

– Jednym z ich wyróżników jest bluźnierczy charakter i bezczeszczenie Kościoła oraz ducha religijnego. Wspomniałem wcześniej o antagonistycznym wymiarze parad, a pierwszym wrogiem, którego należy zniszczyć, jest Kościół. Dlatego jest w nich tak wiele wulgarności, obelg i bluźnierczych przedstawień przeciwko Bogu, Matce Bożej i świętym. W tych gestach pełnych przemocy nie chodzi tylko o zamiar bezczeszczenia, modny od 1968 r. aż do chwili obecnej, ale jest to przejaw prawdziwej nienawiści do „sacrum”, tak jakby Kościół i święci byli wyrzutem sumienia dla sumienia tych ludzi.

– W większości krajów istnieją prawa uznające bluźnierstwo i oczernianie religii za przestępstwa, które podlegają karze. Dlaczego nikt nie karze homoseksualistów, którzy dopuszczają się takich przestępstw, podczas gdy ludzie przeciwni „marszom równości” są piętnowani lub wprost prześladowani?

– Z jednej strony – ludzie, którzy ośmielają się krytykować bluźniercze gesty i słowa uczestników „Gay Prides”, uważani są za homofobicznych, nieliberalnych, dyskryminujących, średniowiecznych, ponieważ rzekomo cenzurują wolność wypowiedzi. A z drugiej – ludzie, którzy obrażają uczucia religijne całego ludu, korzystają tylko z prawa do wolności słowa! Tak więc są dwie miary oceny: jeśli gej obraża Madonnę, to ta obraza jest wyrazem wolności słowa, a jeśli wierzący krytykuje homoseksualistę, który obraża Maryję, to zasługuje na pójście do więzienia za zniesławienie. Jest to skutek masowej kampanii kulturowej, która zmieniła zbiorowe postrzeganie zjawiska homoseksualizmu i sprawiła, że zwykli ludzie wierzą – z jednej strony – że działacze gejowscy są zawsze ofiarami, które należy bronić, a z drugiej – że katolik jest zawsze „katem” i dlatego zasługuje na pozbawienie wolności słowa, by nie mógł dyskryminować. Ta nierówność traktowania, a raczej otwarta dyskryminacja ludzi wierzących, wywiera w konsekwencji wpływ również na sędziów, którzy w tych sprawach przychylają się do dominujących, mainstreamowych opinii.

– Na stronie homoseksualistów „Gayly Planet” można przeczytać: „Nawet jeśli parady są przezabawne, a ty tańczysz aż do wyczerpania, pozostają demonstracjami politycznymi, by walczyć o równość i prawa społeczności LGBTQ”. Czy „Gay Prides” są formą walki politycznej?

– Według ideologów „tęczowych parad”, prawdziwy gej musi być aktywny politycznie. Homoseksualizm nie może pozostać w sferze prywatnej, ale musi stać się instancją polityczną, musi mieć wymiar publiczny, a zatem musi zostać przekształcony w walkę o swobody obywatelskie, prawa, finansowanie publiczne itp.

– Jeśli za paradami LGBT kryje się konkretna ideologia, to każdy ma prawo je krytykować, tak jak istnieje prawo do krytyki każdej partii czy ideologii...

– Krytyka, kontestacja, dezaprobata zawsze były bronią ruchu LGBT.

– Światowe lobby LGBT od dawna chce zmusić Kościół do zmiany nauki o zachowaniach homoseksualnych. Jakich metod używa, aby to osiągnąć?

– Wśród wielu strategii możemy wskazać trzy. Pierwsza to szantaż. W Kościele, jak przyznał sam Papież, działają lobby homoseksualne i są one bardzo wpływowe. Szantaż jest narzędziem do załatwiania wielu spraw. Jeśli jakiś biskup, rektor seminarium, przewodniczący jakiegoś papieskiego organizmu ma „plamy na życiorysie”, to stają się one walutą wymiany: gejowskie lobby obiecuje, że nie ujawni nic z tego, co wie o życiu biskupa, rektora czy księdza, w zamian za bycie przyjaznym gejom – „gay friendly”. Druga strategia: to przekonanie ludzi, że większość księży jest homoseksualistami. Jest to strategia promowana również przez socjologa i działacza gejowskiego Frédérica Martela w książce „Sodoma”. Twierdzi on, że skoro homoseksualizm jest tak rozpowszechniony w Kościele, to należy go „znormalizować”, uznać za naturalny wariant orientacji seksualnej. I trzecia strategia, również obecna w tekście Martela: ukazywanie homofobów (to neologizm zrodzony z teorii płci, który ma oznaczać ludzi źle nastawionych do homoseksualizmu) jako utajonych homoseksualistów. Tak więc ci, którzy krytykują homoseksualizm, są homoseksualistami, nawet jeśli o tym nie wiedzą. To sztuczka polegająca na tym, że z jednej strony zmusza się kogoś do milczenia, aby uniknąć podejrzeń o homoseksualizm, a z drugiej, na poziomie medialnym, ukazuje się środowsko konserwatywne jako garstkę bigoteryjnych hipokrytów.

* * *

Polska jest na półmetku zaplanowanej na ten rok kampanii środowisk LGBT+.

Od kwietnia do października br. w 23 polskich miastach organizowane są parady i tzw. marsze równości. Pierwsze miały już miejsce, a w sierpniu „marsze równości” przejdą ulicami: Płocka, Gorzowa Wielkopolskiego, Katowic, Szczecina, Torunia, Kalisza, Wrocławia i Lublina.

W ubiegłym roku odbyło się w Polsce 14 tęczowych parad, a w bieżącym jest ich o 40 proc. więcej. Charakterystyczne jest, że organizowane są one nie tylko w dużych aglomeracjach, ale coraz częściej w małych, odległych od centrum, ośrodkach, gdzie społeczność LGBT jest znikoma i nigdy przedtem publicznie się nie prezentowała.

(KAI)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Jeż do chorych: jesteśmy sobie nawzajem potrzebni, bo nikt z nas nie jest samowystarczalny

2019-08-21 13:11

eb / Pasierbiec (KAI)

„Jesteśmy sobie nawzajem potrzebni, bo nikt z nas nie jest samowystarczalny” - mówił biskup tarnowski Andrzej Jeż w Pasierbcu. W sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia trwa odpust. Dziś modlili się tam chorzy, starsi i niepełnosprawni.

Dominik Różański

„Nikt z nas nie wie kiedy i w jakich okolicznościach będzie potrzebował szczególnej pomocy innych. Zdrowie, sprawność fizyczną można niekiedy stracić w jednej chwili, a wszystkim nam wraz z upływem lat będzie ubywać sił. I wtedy człowiek zaczyna sobie zdawać sprawę, jak dobrze jest, gdy ma się przy sobie kogoś, kto jest gotowy pomóc, usłużyć, wesprzeć, porozmawiać” - mówił biskup w homilii.

Zwracając się do chorych i cierpiących kaznodzieja podkreślił, że mogą oni służyć Kościołowi i Ojczyźnie modlitwą oraz ofiarowanym cierpieniem. „Jeden Bóg wie, ile rzeczywiście dzięki ofiarowanej modlitwie i cierpieniu dokonuje się dobra na świecie. Każdy człowiek, w każdym położeniu życiowym i o każdej porze życia jest potrzebny i może zdziałać wiele dobrego” - podkreślił.

Biskup tarnowski Andrzej Jeż mówił też, że modlitwa wsparta cierpieniem, jak modlitwa Chrystusa na krzyżu, ma szczególną moc. „Siła tej modlitwy jest potrzebna tym bardziej, im bardziej rośnie w siłę zło; im bardziej trudne i niespokojne stają się czasy…Właśnie cierpienie niewinnych pozwala ocalić tych, którzy zmierzają ku potępieniu. Zaś Pan Bóg może wykorzystać cierpienie niewinnych aby zniszczyć zło. Siła zła ugina się właśnie pod tym, co czyste i niewinne” - podkreślił bp Jeż.

Odpust w sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Pasierbcu potrwa do niedzieli. W piątek do kościoła zostaną wprowadzone relikwie misjonarzy męczenników bł. o. Zbigniewa Strzałkowskiego i bł. o. Michała Tomaszka.

W sobotę Mszy św. o północy przewodniczyć będzie bp Leszek Leszkiewicz, a Eucharystii w niedzielę o godzinie 11.00 bp Mirosław Gucwa z Republiki Środkowoafrykańskiej.

Pasierbiec to wioska leżąca blisko Limanowej. Znajduje się tam sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia z cudownym obrazem koronowanym w 1993 r.

Wierni odwiedzający Pasierbiec modlą się na dróżkach maryjnych rozsianych po pasierbieckim wzgórzu. Zatrzymują się przy Grocie Ocalenia, która upamiętnia ocalenie przed śmiercią żołnierza Jana Matrasa.

W Pasierbcu znajduje się także wyjątkowa Droga Krzyżowa. Przy poszczególnych stacjach są dwumetrowe rzeźby przedstawiające św. Jana Pawła II, bł. ks. Jerzego Popiełuszkę, ks. Franciszka Blachnickiego, Prymasa Stefana Wyszyńskiego, tarnowskich misjonarzy męczenników ks. Jan Czubę i o. Zbigniewa Strzałkowskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem