Reklama

Niedziela Kielecka

Sanktuarium w Wiślicy

Uśmiechnięta Madonna Łokietkowa

Jej kult w Wiślicy trwa nieprzerwanie od 800 lat, a wizerunek Matki Bożej z Dzięciątkiem – obydwoje z uśmiechem na twarzach – należy do bardzo nielicznych, zaledwie kilku na świecie. Piękna rzeźba, przed którą Łokietek zbierał siły do zjednoczenia kraju, jest starsza niż sama bazylika Narodzenia Najświętszej Maryi Panny i zapewne znajdowała się już w poprzednim kościele. – Zdrój łask nie wysycha, obserwujmy to tutaj i teraz – mówi ks. prał. Wiesław Stępień, proboszcz w Wiślicy i kustosz sanktuarium

„Władysławie, idź z tą siłą i zwyciężaj”

Takie mniej więcej słowa miał usłyszeć Władysław Łokietek (1261-1333) we śnie lub w widzeniu, gdy trwał na modlitwie przed figurą Matki Bożej. Niektórzy przypisują rzeźbę autorstwu pustelnika św. Andrzeja Świerada (byłby to więc przełom X/XI wieku); być może kościół znajdujący się pod bazyliką ze słynną płytą „Orantów” był już pomieszczeniem dla figury. Prawdopodobnie powstała ona jednak w II poł. XIII wieku pod wpływem plastyki turyńsko-frankońskiej. Kult rozpowszechnił się szeroko dopiero w czasach Łokietka, który tutaj, w Wiślicy, znalazł schronienie, a wiśliczanie przyjmując go, narazili się Krakowowi, braciom i przeciwnikom Władysława. Gdy modlił się przed wizerunkiem i pytał: „co dalej?”, usłyszał w sercu słowa: „Władysławie, wstań, nie bój się, ja będę ci towarzyszyć, idź z tą siłą i zwyciężaj”. Łokietek ukończył zjednoczenie ziem polskich, odzyskał koronę i był pierwszym powszechnie znanym czcicielem Matki Bożej z Wiślicy. – Dzisiaj nasze sanktuarium nie jest na pewno w randze częstochowskiego, ale jest znacznie starsze – podkreśla Ksiądz Proboszcz.

Skąd figura w Wiślicy?

Zapewne jej obecność wiąże się z niezwykłością sanktuarium, które jest uważane za kolebkę chrztu na ziemiach polskich. Był to ośrodek państwa Wiślan, które przyjęło chrzest w ramach misjonarskiej działalności Cyryla i Metodego, i dużo wcześniej niż uczynił to Mieszko I.

Wiślica, prastara osada, niewątpliwie stanowiła siedzibę książąt państwa Wiślan, plemienia wymienianego przed poł. IX wieku przez Geografa Bawarskiego jako przypuszczalna rezydencja znanego z „Żywotu św. Metodego” potężnego księcia, który siedząc w Wiślech, urągał chrześcijanom i szkody im wyrządzał, najeżdżając ziemie państwa wielkomorawskiego. Niektóre źródła podają, iż w „rzeczywistości w X wieku był tu tylko niewielki zespół osadniczy, który na przełomie X/XI stulecia dostał się we władanie księcia Polan..., a jego śladem jest być może grodzisko położone na skałce gipsowej pośród łąk, ok. 600 m na południowy-wschód od osady” („Wiślica. Kolegiata”, Wydawnictwo ABC, Tarnobrzeg 2000, red. J. Zub).

Reklama

W 1958 r. odkryto fundamenty kościoła św. Mikołaja z X wieku, a zarazem gipsowej misy, która jest interpretowana jako naczynie służące do chrztu zbiorowego.

Wiślica, będąca zarazem jednym z najważniejszych i najpiękniejszych sanktuariów diecezji kieleckiej, jest traktowana jako historyczne miejsce chrztu z czasów przedmieszkowych. Wiele uroczystości i spotkań religijnych o wymiarze diecezjalnym chętnie nawiązuje do tej interpretacji „początków wiary na ziemi naszych ojców, pierwszego źródła wody chrzcielnej”. Obecność figury – wyjątkowo starej jak na polskie realia – wiąże się z wczesnochrześcijańskim rodowodem Wiślicy.

Figura zachowała stylizację romańską, naznaczoną elementami wczesnogotyckimi, Początkowo była ona przeznaczona dla kościoła romańskiego z II ćw. XIII wieku, potem przeniesiono ją do gotyckiej kolegiaty.

Reklama

Lata świetności

Wiślica swój okres świetności wiąże z II poł. XII wieku, zwłaszcza gdy po 1166 r. przez kilka lat miał w niej siedzibę książę Kazimierz II Sprawiedliwy oraz z rozkwitem za Kazimierza Wielkiego.

Pod patronatem książąt sandomierskich zostały rozbudowane zespoły założeń sakralno-pałacowych. Powstanie kolegiaty romańskiej, której relikty znajdują się pod obecną gotycką świątynią, trzeba łączyć z księciem Kazimierzem Sprawiedliwym lub może z Henrykiem Sandomierskim. Z pierwotnego kościoła ocalały fundamenty i płyty „Orantów” z ok. 1175 r., znajdujące się w podziemiach obecnej kolegiaty.

Na przełomie XII/XIII wieku została ustanowiona kapituła kolegiaty, a starą świątynię zastąpiła w I poł. XIII wieku nowa budowla o dwuwieżowej fasadzie. Okres dobrej prosperity grodu trwał aż do niszczycielskich najazdów mongolskich. O Wiślicy było głośno w czasach Łokietka – jako o pierwszym grodzie, który poparł go w walce o zjednoczenie. Tutaj odbywały się wiece i zjazdy, ze szczególnie ważnym w 1347 r., zakończonym ogłoszeniem statutów wiślickich, w zasadzie pierwszego zbioru praw sądowych. Mniej więcej w tym czasie na pewno w wiślickiej świątyni jest już figura Madonny.

Zapewne staraniem króla osada otrzymała prawa miejskie, a ok. poł. XIV wieku, już za czasów Kazimierza Wielkiego, nastąpiło ostateczne rozplanowanie miasta, wzniesienie murów obronnych, przytułku, rozbudowa zamku. Najważniejszą inwestycją Kazimierza Wielkiego była budowa nowej kolegiaty pw. Narodzenia NMP, w latach 1352-1370. Dwuwieżowa bazylika została częściowo rozebrana na przeł. XIII/IV wieku przez bp. Jana Muskatę, który wzniósł tu wieżę mieszkalną. Długosz odnotował, że Kazimierz Wielki zbudował nowy kościół z gładzonego ciosu, gdyż stary był ciasny i zawilgocony. Do upiększania świątyni znacznie przyczynił się Władysław Jagiełło. Sprowadził z Rusi duchownych, którzy udekorowali ją freskami, na kształt korony misteryjnej, sławiącymi m.in. kult Matki Bożej. – Ta kolegiata została wzniesiona dla Jej czci, kult wtedy musiał być bardzo silny – uważa ks. prał. Wiesław Stępień.

Wiele inwestycji związanych jest z długoletnim pobytem w Wiślicy J. Długosza – wtedy wmurowano tablicę fundacyjną, będącą formą hołdu dla Maryi: klęczący król ofiaruje Jej model kolegiaty, którą zbuduje.

Ok. 1620 r. z powodu pęknięć ścian świątynię odnawiano, wprowadzając do wnętrza elementy baroku. Sporo zmian wniosło także XIX-wieczne „porządkowanie miasta”.

Kierownictwo robót renowacyjnych po poważnych zniszczeniach I wojny światowej objął rektor ASP w Krakowie, prof. Adolf Szyszko-Bohusz, który musiał niemal od podstaw przeprofilować wnętrze i częściowo fasady, trzymając się pierwowzoru. Dzisiaj wnętrze kościoła wywiera podniosłe wrażenie, ze zrekonstruowanymi sklepieniami gotyckimi, filarami, strzelistymi kolumnami.

Św. Jadwiga i św. Jan Paweł II

Królowie i święci, ludzie wybitni i prości, od wieków do dzisiaj nawiedzają sanktuarium. Jeden z ostatnich wpisów do wyłożonej codziennie w bazylice księgi pochodzi z 23 kwietnia 2014 r. Pątnik prosi „o dobre przeżycie kanonizacji bł. Jana Pawła II i Jana XXIII (…). Polecamy Ci, Mateńko, chorych na duszy i ciele” – pisze.

O wyjątkowej czci Kazimierza Wielkiego dla Maryi, dla której zbudował on kościół, świadczą jego rozmiary. – Król budował wiele kościołów ekspiacyjnych, ale raczej na nich oszczędzał, były one niewielkie, a ten jest ogromny – zauważa ks. Stępień. Z kolei Jagiełło nie szczędził środków na upiększenie sanktuarium. Na odpust 8 września przybywała do Wiślicy regularnie królowa Jadwiga, z licznym kilkudziesięcioosobowym dworem, i przebywała tutaj ok. tygodnia (to w Wiślicy pozytywnie rozstrzygnięto oszczerczy proces wobec królowej). I tak było przez wieki.

W 1966 r. Wiślica była jedną z ważniejszych stacji obchodów milenijnych. Abp Karol Wojtyła odprawiał wtedy Mszę św., homilię powiedział prymas Stefan Wyszyński. Wydarzenie zgromadziło ok. 40 tys. wiernych, pomimo że milicja zamknęła drogi, specjalnie niszczono asfalt. Ludzie do ołtarza polowego docierali polami i lasami. Wówczas, 17 sierpnia 1966 r., Prymas Tysiąclecia przy udziale przyszłego papieża dokonał koronacji Madonny Łokietkowej. W 1974 r. kard. Wojtyła był obecny na odnowieniu kapituły wiślickiej, jako papież – papieskim breve z 2004 r. – podniósł ją do godności bazyliki mniejszej, a teraz „przebywa” w świątyni w relikwiach krwi, w specjalnie wykonanym na kanonizację ołtarzu. Wszystko to potwierdza żywotność kultu. I może jeszcze inny fakt. – Gdy chciano zabrać figurę do renowacji, wiśliczanie na to nie pozwolili, obawiając się, że z instytucji państwowej może już nie powrócić do kościoła, tylko znajdzie się w którymś z muzeów. Takie to były czasy… Ale też jest to dowód na ich przywiązanie do Uśmiechniętej Maryi – uważa ks. prał. Stępień.

Wpisy są niemal codziennie

Bazylika jest zawsze otwarta i zawsze wyłożona jest w niej niebieska księga, właściwie większy zeszyt, do którego pielgrzymi wpisują intencje. Ten niebieski zeszyt liczy sobie zaledwie jeden rok, wpisy są prawie z każdego dnia.

„Proszę Cię o czystość dla mojego syna Rafała, żeby był wytrwałym i pracowitym człowiekiem, dążył do tego, co szlachetne i wartościowe (...)”, „proszę o zdrowie dla męża i aby był mniej nerwowy i kochał mnie tak, abym to odczuła…”, „obdarz Łukasza i Ewelinę potomstwem i proszę, aby zawsze byli wierni Ewangelii”; „o przemianę serca dłużników i zwrot dużych sum pieniędzy”, „o nawrócenia i łaski potrzebne w apostolstwie chorych...”, „o szczęśliwy powrót do domu narzeczonej brata...”; za tych wszystkich, którzy są na emigracji..., za ludzi uzależnionych od alkoholu, narkomanii, komputera, telewizji...., o nawrócenie policji..., o uzdrowienie nowo narodzonego wnuczka. Moc podziękowań za dar potomstwa, powołania zakonnego, za dobrego współmałżonka. A gdy cofnąć się o ponad 100 lat, w szacownej księdze wśród parafialnych dokumentów – notatki dokonane starannym przedwojennym pismem, w tym podziękowania za dar nawiedzenia wiślickiego sanktuarium, za kapłańskie jubileusze. Otwiera je ks. Wojtasiewicz z Żytomierza (1901 r.), a kończą bp Szymecki i abp Stroba (1983 r.). Obrazu kultu dopełniają liczne wota przechowywane na plebanii, w zaciszu tzw. Pokoju Długosza, gdzie zabezpieczono je przed zawieruchami wojennymi i kradzieżami. – To zaledwie pozostałość zbioru wotów; myślimy, jak wyeksponować je w kościele – wyjaśnia Ksiądz Proboszcz. Na jednym z serc napis: „Za uratowanie życia dzięki Ci, Matko”.

Wiślica przyciąga i fascynuje

To prastary kult maryjny i jeszcze starsze pamiątki chrztu decydują o wyjątkowości Wiślicy. Stąd rokrocznie od ponad 30 lat tysiące pątników diecezji kieleckiej wyrusza w pielgrzymce na Jasną Górę. Tutaj organizowane są Diecezjalne Spotkania Młodych, które gromadzą w czerwcu kilka tysięcy młodzieży. W 2016 r. do sanktuarium przybędzie ok. 5 tys. młodych ludzi z całego świata w ramach ŚDM.

W bazylice raz w miesiącu jest odprawiana Msza św. w intencjach pątników, wpisujących się codziennie do księgi, po każdej Mszy św. jest modlitwa do Madonny Łokietkowej, a w każdą środę nowenna (wzorowana na Nowennie do Matki Bożej Nieustającej Pomocy). – Jestem proboszczem w Wiślicy od czterech lat i te cuda wciąż się dzieją, jestem ich świadkiem, to np. dar potomstwa czy dar nawrócenia – wyjaśnia ks. prał. Wiesław Stępień. Cud codziennej modlitwy przed Maryją i Jej Synem trwa nieprzerwanie 800 lat.

2014-05-14 15:40

Ocena: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Matka Boża Lipińska Królowa

2020-08-05 07:21

Niedziela rzeszowska 32/2020, str. I

[ TEMATY ]

Matka Boża

figura

Figura Matki bożej

Długa była droga do tego wezwania. Pani mgr Barbara Brach napisała w ułożonej przez siebie pieśni: „Wiek czternasty odkrył twarz”.

Chodzi o Matkę Bożą w znaku figury, która wtedy powstała, a nieco dalej lokalizuje Matkę Bożą: „Tu w Lipinkach masz swój tron”.

CZYTAJ DALEJ

Liban: Polscy strażacy podsumowują działania z libańskimi służbami; w poniedziałek powrót do kraju

2020-08-09 16:23

[ TEMATY ]

Liban

wybuch

strażacy

AP/EPA/WAEL HAMZEH

Polscy strażacy zakończyli w niedzielę działania poszukiwawczo-ratownicze w Bejrucie. Funkcjonariusze podsumowują je wraz z libańskimi służbami. Do kraju wrócą w poniedziałek wieczorem; wyruszy po nich samolot z dodatkową pomocą dla stolicy Libanu.

W ten wtorek doszło do eksplozji w składach bejruckiego portu, gdzie od kilku lat przechowywano saletrę amonową, zmagazynowaną tam bez niezbędnych zabezpieczeń. Wybuch był tak silny, że było go słychać na Cyprze oddalonym od Bejrutu o 240 km. Jako przyczynę tragedii władze libańskie podały prace spawalnicze w składach, gdzie trzymano 2750 ton saletry amonowej (azotanu amonu) wcześniej skonfiskowanej przez władze.

Gotowość do natychmiastowego wyjazdu do działań ratowniczych w Libanie polscy strażacy zgłosili już następnego dnia. Samolot PLL LOT ze strażakami, zespołem medycznym, psami oraz sprzętem medycznym, lekami i środkami opatrunkowymi wystartował do Bejrutu w środę po godz. 23 z warszawskiego Lotniska Chopina. Na lotnisku w Bejrucie wylądował w czwartek po godz. 2.

W skład grupy strażaków weszło: 39 ratowników grup poszukiwawczych z Warszawy, Poznania, Łodzi, Nowego Sącza, czterech ratowników chemicznych oraz cztery psy. Grupą dowodził st. bryg. Mariusz Feltynowski, kierujący wcześniej działaniami ratowniczymi w czasie misji po trzęsieniach ziemi na Haiti i w Nepalu.

Razem ze strażakami poleciał 11-osobowy zespół medyczny z Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej. W jego skład weszli zarówno lekarze, jak i specjaliści ds. pomocy humanitarnej, którzy na miejscu zajmowali się m.in. oceną potrzeb i rozdziałem pomocy, w taki sposób, by trafiała ona do osób najbardziej potrzebujących.

Polska baza operacji ratowniczej usytuowana była w odległości 300 metrów od epicentrum wybuchu. W czwartek ratownicy dostali do dyspozycji strefę, w której mogli prowadzić działania operacyjne - nazwany roboczo "strefą J" obszar obejmował cywilny sektor poza samym portem. Z mapy ilustrującej podział stref wynika, że polskim strażakom przydzielono największy z obszarów. Obok Polaków zgodę na tak zaawansowane działania otrzymali tylko Francuzi. Działania, które zaczęto od rozpoznania sytuacji z użyciem psów ratowniczych i sprzętu do lokalizacji, prowadzono w dwóch zespołach od piątku do niedzieli.

Jak poinformowała na Twitterze straż pożarna, w niedzielę funkcjonariusze zakończyli działania poszukiwawczo-ratownicze. "Strażacy zwijają bazę operacji i w poniedziałek po południu wylecą do Polski" - czytamy. W następnym wpisie PSP dodała, ze Polscy strażacy podsumowują działania poszukiwawczo-ratownicze z libańskimi służbami.

W rozmowie z PAP rzecznik komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej st. kpt. Krzysztof Batorski poinformował PAP, że strażacy powinni wylądować w kraju w poniedziałek ok. godz. 19. Samolot, który po nich przyleci, przywiezie dodatkową pomoc dla stolicy Libanu, m.in. sprzęt medyczny i maseczki przekazane przez Ministerstwo Zdrowia.

Wtorkowa eksplozja pochłonęła co najmniej 158 ofiar, ok. 6 tysięcy osób zostało rannych. W centrum libańskiej stolicy w sobotę wybuchły gwałtowne protesty. Protestujący wtargnęli m.in. do ministerstwa spraw zagranicznych, domagając się ustąpienia i ukarania władz.(PAP)

autorka: Sonia Otfinowska

sno/ aj/

CZYTAJ DALEJ

Jest Matką ufności i zawierzenia

2020-08-09 22:30

o. F. Salezy Nowak OFM / Biuro Prasowe Sanktuarium

W niedzielę 9 sierpnia w Kalwarii Zebrzydowskiej rozpoczął się tygodniowy odpust ku czci Wniebowzięcia NMP. Uroczystość rozpoczęła odprawiona w bazylice Eucharystia, której przewodniczył o. Gwidon Hensel OFM Wikariusz Prowincji OO. Bernardynów. Po Mszy św. wierni modlili się na dróżkach, uczestnicząc w Procesji Boleści Maryi.

Podczas celebracji ojciec Gwidon wygłosił homilię do zgromadzonych pielgrzymów. - Przychodzimy tutaj nie tylko po to, by wyrazić naszą cześć Maryi, nie tylko po to, by świętować, ale właśnie po to, by zanurzyć się w rezerwuarze łaski i miłosierdzia. Przychodzimy z całym ciężarem i bagażem naszej codzienności i grzechów, naszej niedoskonałości i słabości. Ten bagaż przynosimy tutaj, na Kalwarię, na tę szczególną górę, aby doznać i doświadczyć odnowienia łaski i mocy chrztu.

Kaznodzieja przywołał wydarzenie z życia Eliasza, o którym mowa w pierwszym czytaniu. - Prorok przychodzi w doświadczeniu swojej bezsilności, i staje wobec Boga, który nie objawia się w strasznych zjawiskach swojej mocy i potęgi, ale w swojej łagodności, w łagodnym szmerze. Bóg chce na tej górze objawić się w łagodnym szmerze Ducha Świętego, który przychodzi w naszej modlitwie, ale przede wszystkim w sakramentach.

Następnie odwołał się do fragmentu z Ewangelii: - Ewangelia pokazuje uczniów w godzinie słabości, którą w jakiś sposób prowokuje sam Mistrz, wysyłając ich wieczorem na jezioro (…) Jesteśmy tutaj po to, by jak Piotr usłyszeć na nowo słowa Jezusa: Przyjdź! Przyjdź po falach i odmętach.

Mówił, że pójście w stronę Mistrza wymaga odwagi ze strony uczniów. - Dziś wyruszymy z procesją współcierpienia. Chcemy pójść za Tą, która nigdy nie zwątpiła, chcemy pójść pod krzyż Chrystusa, przez dni i godziny samotności, przez doświadczenie zmartwychwstania, ale też doświadczenie rodzącego się Kościoła.

Ojciec Gwidon zwracał uwagę, że Maryja jest matką ufności i zawierzenia, dlatego chętnie idziemy za Nią, ponieważ nie zawahała się odpowiedzieć na wezwanie woli Bożej.

Kapłan przypomniał słowa zawierzenia Maryi, które towarzyszyły Polakom od ślubów Jana Kazimierza przez Śluby Jasnogórskie. Stwierdził, że wymagają one wierności ze strony składających przyrzeczenia. - Przypominamy sobie te słowa, bo one są drogą, którą musimy przejść, aby także dziś wobec burz i przeciwności przetrwać opierając się na ramieniu Tej, która pod krzyżem Chrystusa podtrzymywała cały Kościół w chwili zwątpienia i słabości.

Zakonnik zachęcał do bezgranicznego zaufania Maryi, która jest przewodniczką w oddaniu się Bogu. - Przychodzimy tutaj, by się modlić, by w tym modlitewnym trwaniu z Matką otworzyć się na Bożą siłę, na Jego tajemnicze, przemieniające działanie. Z prostotą i wytrwałością pielgrzyma niech nas prowadzi Ta, która tutaj króluje, uzdrawia i pociesza – zakończył kaznodzieja.

Po Mszy św. wierni modlili się w czasie Procesji Boleści NMP. Podczas drogi wysłuchali kazań opartych o nauczanie zawarte w Katechizmie Kościoła Katolickiego, a mówiące o Eucharystii jako źródle i szczycie życia chrześcijańskiego. Procesję zakończyły nieszpory przy Domku Matki Bożej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję