Reklama

Niedziela Sosnowiecka

Rodzące się dzieło

Jest pogodne, niedzielne, majowe popołudnie. Choć uroczystość wmurowania kamienia węgielnego w mury wznoszącego się domu Bożego w Łazach rozpocząć ma się dopiero za kilka minut, jego wnętrze po brzegi wypełnione jest już wiernymi. Niektórzy, trochę onieśmieleni nową sytuacją, mają niepewne miny. Powód? Po raz pierwszy zgromadzili się w tym miejscu na uroczystej Eucharystii. Parafianie powoli przyzwyczajać się będą do nowego miejsca liturgicznych zgromadzeń

2014-05-14 15:40

Niedziela sosnowiecka 20/2014, str. 6, 8

[ TEMATY ]

świątynia

Agnieszka Raczyńska-Lorek

W dniu 4 maja, punktualnie o godz. 16 wspólnota wita oczekiwanego gościa, Pasterza diecezji sosnowieckiej, biskupa Grzegorza Kaszaka, który po ojcowsku błogosławi zgromadzonym. Rozpoczyna się Święta Liturgia. Ksiądz Biskup zdaje się być wyrazicielem myśli wielu: – Chylę czoło przed Waszą odwagą, zapałem, pokorą i gorliwością, a zwłaszcza przed Księdzem Proboszczem, który po wielu latach wskrzesił myśl i dzieło budowy kościoła. Mury rosną dzięki temu, że Pan Bóg dał nam Duszpasterza, który trudzi się, aby ten piękny kościół mógł być wybudowany – zaznaczył biskup Grzegorz Kaszak. Dziękował także wszystkim dobrodziejom, sponsorom oraz każdemu wspierającego budowę świątyni modlitwą i wdowim groszem. – Budująca się świątynia będzie kiedyś ozdobą miasta i regionu, ale już dzisiaj jest wyrazem Waszej ogromnej wiary i ufności. Podziwiam Was za podjęcie tego dzieła, za budowlany zryw, a na tej Mszy św. dziękował będę Bogu za Was i prosił, aby nie zabrakło sił i zapału do dalszej pracy – dodał Pasterz Kościoła sosnowieckiego, biskup Grzegorz Kaszak.

W ważnej i radosnej chwili

Jakby w odpowiedzi na głos Księdza Biskupa, z ust przedstawicieli parafian padły słowa: – Umiłowany nasz Księże Biskupie, z sercami pełnymi wdzięczności witamy Ekscelencję w naszej parafii, w tak ważnej i radosnej dla nas chwili. Od samego początku budowy tej nowej świątyni jest Ksiądz Biskup z nami: w czerwcu 2011 r. poświęcał ledwo co przygotowany plac pod budowę; w 2013 r. wiosną stojąc już przy wykonanych fundamentach udzielił pasterskiego błogosławieństwa i modlił się z nami o łaski potrzebne w kolejnym roku prac budowlanych; wsparł bardzo hojnie nasze dzieło z funduszu diecezjalnego. Dzisiaj, po trzech latach od rozpoczęcia prac, jako nasz Pasterz jesteś również z nami w tym radosnym i ważnym dla parafii dniu poświęcenia i wmurowania kamienia węgielnego. Nie mogło to, co poświęciłeś trzy lata temu, iść w zapomnienie. Wydaje się, że ta rzeczywistość nas przerasta, a jednak jest możliwa, bo dokonuje się na naszych oczach.

27 lat historii

Łazy zamieszkuje obecnie ok. 7 tys. osób. Przez obszar miasta przebiega linia kolejowa Katowice – Warszawa obudowana stacją rozrządową. Pas terenów kolejowych przecina miasto na dwie części, które powiązane są jedynie tunelowym przejazdem drogowym oraz kładką dla pieszych. Pospolicie mówi się o starych i nowych Łazach. To właśnie w tych ostatnich, w latach 60. XX wieku powstało nowe osiedle Podlesie, które w czasach PRL-u przemianowano na osiedle ZMS. W latach 1968-69 oddano osiem bloków, a następne w latach 70., 80. i 90. Liczba mieszkańców tej części Łaz wzrosła wówczas do 3 tys. osób. To z kolei stało się inspiracją do utworzenia w tej części miasta odrębnej placówki duszpasterskiej. Biskup częstochowski Stanisław Nowak 1 lipca 1987 r. powołał do życia nową parafię pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego.

Reklama

Sięgając do początków miejscowości warto nadmienić, że po raz pierwszy wzmiankowana jest w źródłach pisanych w 1442-43 r., w dokumencie sprzedaży Księstwa Siewierskiego przez biskupa Zbigniewa Oleśnickiego. Kolejne wzmianki dotyczące miejscowości pochodzą z dokumentu króla Kazimierza Jagiellończyka datowanego na 1456 r. Łazy wymienione są także w „Liber Beneficiorum” Jana Długosza z lat 1470-80.

Milowy krok

Rozwój miejscowości związany jest z budową warszawsko-wiedeńskiej linii kolejowej w latach 1845-48 oraz rozwojem przemysłu w rejonie Zagłębia Dąbrowskiego. Przed powstaniem parafii św. Michała Archanioła w Łazach wierni należeli do parafii św. Jakuba w Ciągowicach. 25 listopada 1920 r. parafię w Łazach erygował biskup kielecki Augustyn Łosiński. Z niej zrodziła się wspólnota św. Maksymiliana, w której historię wpisało się na trwałe pięciu duszpasterzy. Wymienić w tym miejscu należy pierwszego proboszcza, ks. Juliana Oleksego, budowniczego tymczasowej kaplicy, służącej do dziś jako miejsce spotkań liturgicznych, nieżyjącego już ks. Jana Maja, który wybudował plebanię oraz ks. Jerzego Małotę i ks. Zygmunta Skipirzepę – kontynuatorów dzieł duchowych i materialnych swoich poprzedników, oraz obecnego proboszcza, ks. Jarosława Piekarza.

Od powołania do życia łazowskiej wspólnoty minęło sporo czasu. 1 lipca br. parafia św. Maksymiliana Marii Kolbego w Łazach ukończy 27 lat. Ponad ćwierć wieku to spory szmat czasu. W tym okresie powstało wiele innych parafii należących do diecezji sosnowieckiej, które posiadają już własne kościoły, domy parafialne, zostały konsekrowane i w pełni funkcjonują. Tutaj sprawa budowy mocno się przeciągnęła, jednak ostatnie trzy lata to prawdziwy przełom w tym względzie. Zamysł o budowie nowego domu Bożego istniał tu od samego początku. Wybudowana kaplica miała służyć jedynie jako tymczasowa. Jednak lata historii zobowiązują. Najważniejsze jednak jest to, że temat budowy nowego kościoła nie stał się tylko tematem do rozmów, ale podjęte inicjatywy to prawdziwy milowy krok w drodze do wznoszenia świątyni.

Mobilizacja

Uroczystość poświęcenia i wmurowania kamienia węgielnego – który pochodzi z drogi krzyżowej w Jerozolimie i jest darem Kustodii Ziemi Świętej – miała miejsce w obecności wielu kapłanów, lokalnych władz samorządowych oraz rzeszy wiernych miejscowej parafii i gości. – Fakt ten z pewnością będzie mobilizował nas do dalszych prac, których jeszcze dużo pozostało. Zapewniamy, że staramy się budować nie tylko ten materialny, ale także duchowy Kościół, jakim jest nasza wspólnota, bo to, co najważniejsze i najpiękniejsze w każdej wspólnocie nazywa się właśnie Kościołem duchowym parafii. Gorąco dziękuję każdemu, kto w jakikolwiek sposób przyczynił się do wzrostu tej budowli – zaznaczał w swoim słowie proboszcz i budowniczy, ks. Jarosław Piekarz.

W słowie Bożym biskup Grzegorz Kaszak nawiązał do istoty naszej wiary: – Niech każdy, kto spojrzy na ten kamień przypomina sobie, co Jezus dla nas zrobił i dziękuje za wszelkie dobra, jakie wyświadcza każdemu z nas. (…) Postawmy też sobie pytanie, na czym my budujemy swoją wiarę i co jest naszym fundamentem i kamieniem węgielnym – podkreślał Kaznodzieja.

Kościół będzie trzynawowy, w stylu bazylikowym. Przy wejściu będzie kaplica przedpogrzebowa. Świątynia pomieści ok. 750 osób (350 miejsc siedzących). Czas, jaki dzieli parafię do zakończenia realizacji inwestycji, to co najmniej kilka lat. – Od samego początku budowy parafianie wiedzą doskonale, co często w rozmowach powtarzają, że bez Bożej pomocy i wstawiennictwa naszego Patrona nie bylibyśmy w stanie sprostać tej inwestycji – zaznacza Proboszcz wspólnoty św. Maksymiliana.

Jak w rodzinie

Obecnie parafia liczy 2 500 tys. mieszkańców. Część z nich to rodowici mieszkańcy Łaz, druga to przybysze, którzy zwłaszcza weekendy spędzają u swoich najbliższych, poza miastem. Rezultat jest taki, że po prostu nie ma ich w kościele na coniedzielnej Mszy św. Może właśnie dlatego nie czują zbyt wielkiej przynależności do nowej wspólnoty. – Troską moich poprzedników było skonsolidowanie parafii. I ja tego pragnę, aby wierni tej wspólnoty poczuli się jak w rodzinie, aby zespolili się z problemami i radościami, które tutaj się dzieją – mówi Ksiądz Proboszcz. Z pewnością w realizacji tych pragnień pomocny jest powstający kościół, który będzie miejscem wspólnych spotkań przy eucharystycznym stole – twierdzi Ksiądz Proboszcz.

Nadzieją napawa postawa parafian, w których, choć minęło ponad ćwierć wieku, nigdy nie zgasła nadzieja na powstanie w tej części Łaz świątyni. – Liczę, że ruch na placu budowy, kolejne prace, zalążki i rosnące mury świątyni w jakiś sposób jednak poderwą bardziej obojętnych do mobilizacji we wznoszeniu domu dla Boga, który służył będzie przyszłym pokoleniom – dodaje. – Za nami dużo, a przed nami jeszcze więcej. Najważniejsze jednak, że długo wyczekiwany moment nastąpił, że dzieło zaczęło się rodzić – mówią przedstawiciele parafian.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Projektując kościół architekt musi uszanować potrzeby wiernych

2019-11-30 16:46

[ TEMATY ]

świątynia

Archiwum parafii

Kościół w Czeladzi

Architekci projektując obiekty sakralne muszą uszanować wspólnotę wierzących, jej potrzeby – podkreśla kard. Gianfranco Ravasi. Z inicjatywy Papieskiej Rady Kultury na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie odbywa się kolokwium poświęcone projektowaniu kościołów. Obok kard. Ravasiego uczestniczy w nim jeden z czołowych architektów naszych czasów Mario Botta.

Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury przypomina, że wspólnota ludzka od pierwszych chwil, kiedy tylko zajęła się organizacją przestrzeni, zawsze ustalała jej centrum i tam sytuowała świątynie. Tę rolę obiekty sakralne zachowały do dziś. Nie tylko pomagają w spotkaniu z Bogiem, ale również jednoczą społeczeństwo.

Watykański hierarcha podkreśla, że projektowanie przestrzeni sakralnych nie jest łatwe. Wymaga bowiem od architekta wczucia się w położenie wspólnoty wiernych.

"Architekt nie koniecznie musi być człowiekiem wierzącym, ale na pewno musi prowadzić dialog z wierzącymi, ze wspólnotą wiernych, którzy z tej świątyni będą korzystali. Dlatego potrzeba, aby była wspólnota, która stawia wymagania, podejmuje dialog, z uwzględnieniem oczywiście nowych tendencji w architekturze i urbanistyce. Musi to być ruch dwustronny – powiedział Radiu Watykańskiemu kard. Ravasi. – Chodzi o to, by nie powstawały kościoły przypominające sale obrad czy świątynie całkowicie głuche na duchowość. Ważną rzeczą jest na przykład uwzględnienie światła, bo ono odgrywa ważną rolę w liturgii. Trzeba też zapewnić odpowiednią rolę wszystkim tym znakom i miejscom, które są ważne dla chrześcijańskiego kultu. Chodzi tu więc o ołtarz, tabernakulum, krzyż, ambonę czy chrzcielnicę. Tego nie można pozostawić fantazji samego architekta. Chodzi bowiem o to, aby wspólnota, dla której jest przeznaczony dany kościół, mogła się później odnaleźć w tej przestrzeni sakralnej”.

CZYTAJ DALEJ

Medjugorie. Miejsce objawienia... Kościoła

2020-01-14 10:24

Niedziela Ogólnopolska 3/2020, str. 19

[ TEMATY ]

Medjugorie

Archiwum autora

Kościół św. Jakuba w Medjugorie

Już dziś mówi się o Medjugorie nie jako o miejscu ukazywania się Matki Bożej, ale o miejscu... objawiania się mocy sakramentów Kościoła.

Medjugorie komuś przeszkadza. Może nawet nie tyle samo objawienie, ile... jego odbiór. W końcu wiele jest objawień maryjnych, nawet oficjalnie uznanych, a jednak nie mają one tak masowego przełożenia na ludzkie losy. O niektórych z nich właściwie nic nie wiemy. Kto słyszał o Betanii (1976), Cuapie (1980), San Nicolas (1983)... Tymczasem orędzie z Medjugorie znają miliony i dostrzegają w nim zaproszenie do zmiany życia na „według Ewangelii”. Więcej – i to znowu szczególny fenomen – ludzie wracają do domów, a nawrócenie trwa...

Zasłuchanie w to orędzie jest masowe i zmienia (na stałe!) życie milionów osób (aż tylu!). Zauważmy, że po tylu już latach trwania objawień tę ziemię zdążyło opuścić więcej niż jedno pokolenie ludzi nawróconych przez Medjugorie. Ci ludzie nie trafili do piekła, do którego może szli... Czy dla Boga i dla Kościoła jest coś ważniejszego niż to?

Wincenty Łaszewski

GŁOS KOŚCIOŁA: „Medjugorie są to przede wszystkim ludzie, którzy tu przyjeżdżają, którzy się tu modlą, tutaj się przemieniają, stąd wyjeżdżają do swoich krajów i tam niosą ducha Ewangelii” – tłumaczy abp Henryk Hoser. Zdaniem papieskiego wysłannika, w sanktuarium Królowej Pokoju najważniejsi są właśnie ludzie – nie orędzie objawień. A jeśli mówimy o orędziu... słyszymy o orędziu Ewangelii! Piękne to, prawda?

GŁOS ANTY-KOŚCIOŁA: Trudno się dziwić, że komuś Medjugorie przeszkadza. Więc słyszymy, że „to jest od diabła!”, że to „manipulacja”, że „masoneria”, że „dla zysku i sławy”, że „wizjonerzy żyją w luksusach”, że „podróżują po świecie”...

Jeśli to nie wystarcza, by zasiać niepokój, przedstawia się nam inne oskarżenie: Medjugorie ma za zadanie odciągnąć ludzi od Fatimy – jedynego orędzia, które może ocalić świat. Dlatego te przesłania są takie cudowne, niezwykłe, wiarygodne... Mają przykuć ludzi do siebie, tym samym nie dopuścić do triumfu Niepokalanego Serca.

Można jeszcze próbować skompromitować same objawienia. Nie wypowiadamy się o ich prawdziwości, bo to rola kościelnych urzędów, ale abp Hoser potwierdza, że nie ma tu błędów doktrynalnych. Coraz głośniej mówi się też o tym, że do Medjugorie może zostać zastosowany precedens z Kibeho (objawienia w Afryce, uznane w 2001 r.; warto wspomnieć, że w ich zatwierdzeniu dużą rolę odegrał właśnie abp Henryk Hoser, będący wówczas misjonarzem w Rwandzie). Pojawiają się głosy, że taka decyzja może zapaść jeszcze w tym roku... Kościół ogłosiłby wiarygodnymi pierwsze objawienia, ograniczyłby liczbę wizjonerów do dwóch-trzech, bo – podobnie jak w Kibeho – potem treści się powtarzają, a inni wizjonerzy nie wnoszą do objawienia nic nowego.

Gdyby tak się stało, byłoby to kolejne potwierdzenie, że Medjugorie jako „teren objawień” spełniło swą misję.

Już dziś mówi się o Medjugorie nie jako o miejscu ukazywania się Matki Bożej, ale o miejscu... objawiania się mocy sakramentów Kościoła.

PROROCZE MIEJSCE: W tej parafii jest prawdziwy, żywy, napełniony mocą Kościół. Nieważne, czy Msze odprawia święty czy najgorszy kapłan – zawsze jest ona doświadczeniem obecności i miłości Boga, który uzdrawia, nawraca, rodzi nowe życie. Nieważne, kto spowiada: sakrament zawsze ujawnia swą moc. Ludzie mówią o odbytych tam „spowiedziach życia”...

Medjugorie – miejsce modlitwy, liturgii, sakramentów, miejsce nawrócenia. Tak widzi je papieski wysłannik. Tego typu znak – mówiący, że odnowa Kościoła jest na wyciągnięcie ręki! – jest niezwykle potrzebny w czasach obecnego kryzysu. Gdyby prorocka misja Medjugorie rzeczywiście oznaczała bycie zaczynem odnowy Kościoła, a w naszych parafiach zaczęło się ujawniać to, co tam – moc sakramentów, wówczas Medjugorie okazałoby się jednym z najważniejszych miejsc na duchowej mapie świata.

Nie będziemy chyba długo czekać na weryfikację tej tezy.

Wincenty Łaszewski, mariolog, pisarz, tłumacz

CZYTAJ DALEJ

Burkina Faso: kolejna zbrodnia dżihadystów – 38 zabitych

2020-01-22 21:10

[ TEMATY ]

terroryzm

atak

Burkina Faso

Oleg Zabielin/Fotolia.com

W zamachu na targ w prowincji Sanmatenga w Regionie Środkowo-Północnym Burkina Faso dżihadyści zabili 38 osób. Ten kraj w Afryce Zachodniej przez wiele lat uchodził za enklawę spokoju i tolerancji, ale wszystko się zmieniło, gdy ten region Czarnego Lądu znalazł się pod wpływem bojowników tak zwanego Państwa Islamskiego.

Sytuacja w Burkina Faso pogarsza się, jest tam coraz niebezpieczniej – powiedział w Radiu Watykańskim ks. Luca Caveada, chargé d’affaires nuncjatury apostolskiej w tym kraju. Zwrócił uwagę, że nasilanie się przemocy trwa tam już od kilku miesięcy, tworząc nieprzerwany łańcuch wydarzeń. Dodał, że w praktyce codziennie dochodzi do jakiegoś ataku, zwłaszcza na północy i wschodzie, na pograniczu z Nigrem i Mali.

21 stycznia władze potwierdziły ostatecznie, że w wyniku niedawnego zamachu na targowisko zginęło 38 osób

– oświadczył dyplomata papieski. Zaznaczył, że dziś rano na miejsce udała się delegacja z gubernatorem prowincji na czele, w jej składzie jest również miejscowy biskup. Przedstawiciele władz spotykają się z rodzinami ofiar, chcą dodać im otuchy i odbudować dialog.

"Niestety mamy tu jednak do czynienia z postępującą eskalacją" – stwierdził z ubolewaniem ks. L. Caveada. Przypomniał, że zaledwie kilka dni temu w sąsiednim Nigrze zabito 89 żołnierzy, dodając, że nuncjatura w stolicy Burkina Faso - Wagadugu obejmuje także ten kraj. "W stolicy 8 stycznia w szkole wybuchł granat. Na szczęście obyło się bez ofiar. Jest to długi łańcuch wydarzeń, które niestety nadal trwają“ – podsumował swą wypowiedź tymczasowy szef placówki papieskiej w Burkina Faso.

Jest ona nieobsadzona od 19 marca ub.r., gdy dotychczasowy jej szef abp Piergiorgio Bertoldi został przeniesiony na podobne stanowisko do Mozambiku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję