Reklama

Kościół nad Odrą i Bałtykiem

„Błogosławieni ubodzy w duchu”

W tym roku papież Franciszek zaproponował na trzyletnie przygotowanie do Światowych Dni Młodych w Krakowie rozważania błogosławieństw z Ewangelii wg św. Mateusza. Tegorocznym hasłem były słowa: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy Królestwo Niebieskie”. Pod tym hasłem odbyły się w dniach 1-3 maja br. Archidiecezjalne Dni Młodych w Barlinku.

Wstępem do tego wielkiego wydarzenia organizowanego przez Wydział Duszpasterski Kurii Metropolitalnej, Miasto i Gminę Barlinek oraz Starostwo Powiatowe w Myśliborzu była Msza św. sprawowana 30 kwietnia w kościele pw. Niepokalanego Serca NMP w Barlinku. Przewodniczył jej oraz homilię wygłosił ks. kan. dr Piotr Skiba, dyrektor Wydziału Duszpasterskiego Kurii Metropolitalnej. Po Mszy św. odbyła się adoracja Najświętszego Sakramentu, podczas której wolontariusze i młodzież, która już przyjechała do Barlinka, prosiła o dobre przeżycie tych pięknych rekolekcji dla wszystkich uczestników.

1 maja do południa młodzież z terenu naszej archidiecezji oraz goście z Niemiec przyjeżdżali do Barlinka, aby zapisać grupę i otrzymać kwaterunek. Dni Młodych oficjalnie rozpoczęły się Mszą św. w południe pod przewodnictwem abp. Andrzeja Dzięgi. Na początku Eucharystii wszystkich przybyłych powitali Ksiądz Arcybiskup, ks. dziekan Bronisław Lose oraz burmistrz Barlinka Zygmunt Siarkiewicz. W homilii Ksiądz Arcybiskup wskazał szczególnie na cnotę miłości. Mówił, że „miłości wystarczy na wszystkie trudy. Bóg, gdy staje przy nas, widzi twoje problemy, twoje grzechy i wylewa swoją miłość, by ciebie tą miłością przeniknąć. (…) Nie bój się iść za Jezusem Chrystusem. Nie bój się Go zaprosić do Twojego życia. Nie bój się z Nim współpracować na Jego warunkach. Tylko w Nim życie ma sens”. Po Mszy św. wszyscy zostali zaproszeni na obiad. O godz. 14.30 siostry Jezusa Miłosiernego poprowadziły Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Po południu odbyło się 67 warsztatów w małych grupach w Barlinku oraz w wielu miejscowościach gminy i dekanatu. Podczas tych zajęć młodzież mogła doskonalić się w ewangelizacji, coś wytworzyć lub nabyć jakieś umiejętności. Do wyboru były m.in. warsztaty biblijne, brewiarzowe, carving, decoupage, ewangelizacyjne, haft krzyżykowy, haft matematyczny, malowania, pierwszej pomocy, rośliny w Biblii, topograficzne. W czasie warsztatów opiekunowie grup uczestniczyli w spotkaniu ze Wspólnotą Przymierze Miłosierdzia. Po warsztatach na barlineckim Rynku rozpoczął się koncert „Maleo Reggae Rockers”. Następnie wyruszyła Droga Krzyżowa ulicami miasta, która zakończyła się w kościele przy Rynku. Wieczorem w kościele odbyło się nabożeństwo powstania prowadzone przez ks. Rafała Szutrę, odpowiedzialnego za Wspólnotę Przymierze Miłosierdzia. W tym czasie kapłani pełnili posługę w konfesjonałach.

Reklama

Kolejny dzień Archidiecezjalnych Dni Młodych rozpoczął się śniadaniem, a następnie w kościele poranną modlitwą Kościoła. Po modlitwie w kościele na Rynku wystawiony został spektakl „Genesis” przygotowany przez Adama Kulisia. Czas przed południem był przeznaczony na świadectwa wygłaszane przez Wspólnotę Przymierze Miłosierdzia. Głównym punktem dnia była Msza św. pod przewodnictwem abp. Tadeusza Kondrusiewicza, metropolity mińsko-mohylewskiego. Dostojnego gościa powitał ks. dziekan Bronisław Lose wraz z młodzieżą, który złożył również życzenia burmistrzowi miasta obchodzącemu swoje imieniny. Homilię wygłosił abp Tadeusz. Wskazał, że dobra materialne nie mogą przesłonić Boga, bo ważne jest, kim jesteśmy i jak żyjemy. Podkreślił, że „w Kościele jest miejsce spotkania człowieka z Bogiem. Tutaj znajdujemy nadzieję…”. Na zakończenie powiedział: „Niech ten dzień młodzieży dopomoże nam jeszcze raz zrozumieć, że bez Boga ani do proga”. Program popołudniowy przeznaczony został na City Tour (zwiedzanie miasta) oraz warsztaty tematyczne. Po kolacji odbył się koncert zespołu „Propaganda Dei”. Młodzież wieczorem udała się do kościoła na nabożeństwo do Ducha Świętego prowadzone przez Wspólnotę Mocni w Duchu.

Ostatni dzień Archidiecezjalnych Dni Młodych rozpoczął się śniadaniem i jutrznią w kościele przy Rynku. Następnie na scenie Wspólnota Przymierze Miłosierdzia wygłosiła kolejne świadectwa i w tym czasie swoją pracę przedstawiły niektóre grupy warsztatowe. Wiara ma nas mobilizować do świadectwa, dlatego za św. Janem Paweł II, świadkiem wiary, młodzież udała się w Marszu dla Jezusa ulicami Barlinka. Po powrocie na Rynek zespół „Full Power Spirit” przedstawił program „Znajdź pomysł na siebie”. 3 maja jest świętem narodowym, dlatego kwadrans przed południem przez młodzież zgromadzoną na Rynku został odśpiewany hymn Polski, a następnie zostały złożone kwiaty przy pomniku Marszałka Józefa Piłsudskiego. W południe rozpoczęła się Msza św. pod przewodnictwem abp. Andrzeja Dzięgi kończąca Archidiecezjalne Dni Młodych.

W homilii Ksiądz Arcybiskup podkreślił rolę Matki Bożej w historii naszej Ojczyzny. Wskazał również perspektywę Światowych Dni Młodych, które odbędą się w 2016 r. w Krakowie. Podziękował wszystkim, którzy zorganizowali i wspierali organizację Archidiecezjalnych Dni Młodych oraz gościom z zagranicy, a na zakończenie powiedział do młodzieży: „Idziecie jako zaczyn, idziecie jak ziarno wrzucone w ziemię. Nasza zachodniopomorska ziemia jest chłonna Słowa Bożego, jest chłonna miłości, jest chłonna radosnego świadczenia o Panu Bogu, o Jezusie Chrystusie, jest chłonna mówienia o prawdzie Bożego słowa i o miłości codziennego życia. Dlatego niech się to doświadczenie barlineckich dni, to wszystko, co tutaj mogliście przeżyć, niech teraz także przez ciebie przenosi się do twojego domu, do twojej rodziny, do twojej wspólnoty. Idziesz ubogacony, idziesz mądrzejszy, radośniejszy i świętszy. Idź przez ten świat (…) i powiedz temu światu, żeby się ludzie nie bali się otworzyć drzwi Chrystusowi”. Na zakończenie Eucharystii podziękowanie wszystkim uczestnikom i organizatorom złożył abp A. Dzięga. Słowa podziękowania złożył również ks. kan. dr Piotr Skiba, a podziękowanie i zaproszenie na przyszły rok do Barlinka wyrazili ks. dziekan Bronisław Lose i burmistrz Barlinka Zygmunt Siarkiewicz.

2014-05-14 15:40

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Moszczenickie spotkanie młodych

Niedziela łódzka 26/2019, str. 1

[ TEMATY ]

dni młodych

Ks. Paweł Kłys

W Moszczenicy nie zabrakło także harcerzy

Maleo Reggae Rockers i Deus Meus – to zespoły, które zagrały podczas tegorocznych Chrześcijańskich Dni Młodych, które w dniach 19-20 czerwca odbyły się w Moszczenicy. Była też modlitwa, piłkarski i siatkarski turniej, wspólna zabawa przy ognisku oraz plenerowe kino. Organizatorami spotkania były parafia pw. Podwyższenia Świętego Krzyża w Moszczenicy oraz miejscowe Ośrodek Kultury i Sportu oraz Urząd Gminy

Podczas wieczoru uwielbienia wraz z młodzieżą modlił się także metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś, który podczas adoracji Najświętszego Sakramentu wygłosił do zgromadzonych konferencję opartą o fragment biblijny opowiadający o spotkaniu Abrahama z aniołami, a następnie z samym Bogiem.

– Namiot Abrahama, do którego zaprasza trzech nieznajomych wędrowców, to jest pierwsze tabernakulum, do którego zechciał przyjść Bóg. To spotkanie Boga z Abrahamem, jakby wprost przypomina nam wydarzenia z Ewangelii, kiedy Jezus chodzi od domu, do domu. Jezus kochał chodzić do ludzi, do ich domów. Pewnie dlatego – mówią nam Dzieje Apostolskie – że Apostołowie łamali chleb po domach – zbierali się w domach rodzinnych. Ponieważ celebrowano Eucharystię tylko raz w tygodniu, to chrześcijanie zabierali Komunię św. do swoich domów i w ciągu tygodnia przyjmowali Komunię św. w domach, a gdy wybierali się w drogę – to zabierali ją ze sobą! – mówił łódzki pasterz. Arcybiskup zwrócił uwagę na to, że to właśnie po to w Boże Ciało wychodzimy na ulice, by sobie uświadomić, że Pan Jezus nie jest zachwycony ciągłym przebywaniem w świątyni. – Chodzi o to, by przyjąć Pana do naszego domu – zaznaczył.

Tegoroczne Dni Młodych w Moszczenicy zakończył Apel Jasnogórski, błogosławieństwo arcybiskupa łódzkiego oraz występ zespołu muzycznego Jordan.

CZYTAJ DALEJ

Coraz więcej Polaków upamiętnia dzieje przodków

2020-08-09 18:51

[ TEMATY ]

historia

Przodkowie

©Gabriele Rohde/fotolia.com

Coraz więcej Polaków szuka swoich korzeni, upamiętnia dzieje swoich przodków. Szukają w archiwach i księgach parafialnych, na podstawie dostępnych dokumentów rodzinnych odtwarzają ich przeszłość. – Nie jest to wyraźny trend, ale na podstawie moich obserwacji wynika, że istotnie takie poszukiwania są dość częste, z pewnością obserwujemy też duże zainteresowanie historią – mówi KAI socjolog kultury prof. Andrzej Tyszka.

Na pytanie czemu to robią, zainteresowani odpowiadają: żeby ocalić pamięć o przodkach, wzmocnić tożsamość, odkryć korzenie.

Wraz z pięciorgiem rodzeństwa prof. Tyszka dwa lata temu wydał w kilkunastu egzemplarzach życiorys swojego ojca, Wacława Tyszki, powstańca warszawskiego, który walczył na górnym Czerniakowie w zgrupowaniu pod dowództwem płk. Zygmunta Netzera ps. Kryska. Niestety zginął osierociwszy sześcioro dzieci, które w 74. rocznicę śmierci wydały publikację, poświęconą ojcu.

„Jest taki dom” to niewielka publikacja, wydana przez Edwarda Dreszera, właściciela drukarni, b. Prezesa Polskiej Izby Druku. Jest to opowieść i dziadkach po linii matki, Władysława i Aleksandry Cichoszów, którzy mieszkali w skromnym ceglanym domu w Gorzkowie niedaleko Krasnego Stawu. Byli nauczycielami, w czasie odrodzenia Polski byli członkami POW, krzewili oświatę, byli animatorami życia kulturalnego w powiecie krasnostawskim, inicjowali powstawanie kolejnych szkół, funkcjonujących do dziś.

W czasie okupacji wstąpili do AK i organizowali pomoc dla jej członków. Przypłacili to prześladowaniami przez władzę ludową, w książce jest wstrząsający opis rewizji agentów UB, którzy w poszukiwaniu jednego z członków podziemia rewidują dom, a żeby ich praca była bardziej efektywna, przystawiają lufę do głowy niemowlęcia, starszej siostry Edwarda Dreszera. Wprawdzie ubek dostaje za to w głowę polanem, ale członkowie rodziny zostają pobici, a dziadek trafia do więzienia.

- Żeby takie historie zebrać, rodzina musi mieć jakieś materiały – mówi prof. Tyszka. Zdjęcia, opowieści, przekazy rodzinne, listy, dowody osobiste, dyplomy rozmaitych uczelni, akta kupna i sprzedaży, zaproszenia na śluby i uroczystości, wizytówki. Z takich fragmentów można się wiele dowiedzieć i poskładać w całość, a liczne fakty można sprawdzić w księgach parafialnych. - Ale nieraz niespodziewanie wypływają pamiętniki i wspomnienia, o których potomkowie autorów nie mieli pojęcia. Wtedy odkrywają nieznany świat dziadków i pradziadków, fascynująca przygoda – mówi prof. Tyszka.

Socjolog zwraca uwagę, że przeważnie odtwarza się zwyczajne losy Polaków, nie tylko tych, którzy walczyli i ginęli, nie tylko historie bohaterskie. – Wciąż upominam się o historie cywilne, o życie rodzinne, gospodarcze, o dzień powszedni zwykłych ludzi – rzemieślników, rolników, inteligencji miejskiej – aptekarzy, nauczycieli, lekarzy. - Mamy tendencje do skupiania się na walkach i nadzwyczajnych wydarzeniach, tymczasem codzienność jest równie fascynująca – podkreśla prof. Tyszka. Dodaje, że w o wiele łatwiejszej sytuacji są osoby pochodzenia szlacheckiego, którzy mogą czerpać informacje z herbarzy i sporządzonych drzew genealogicznych. Wielkie magnackie rody specjalnie zatrudniały genealogów, którzy sporządzali drobiazgowe wykresy, związane z pochodzeniem i pokrewieństwami przodków.

Prof. Anna Doboszyńska, pulmonolog z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, pochodząca ze szlachty wileńskiej, ma opracowane genealogie po mieczu – ojcu prof. Leonie Doboszyńskim. Chce ona wydać książkę, upamiętniającą rodziców Janinę i Leona. Wiąże się to z interesującymi dziejami rodu, osiadłego od ponad trzystu lat na Litwie, ale także babki, Barbary Kokoczaszwili, którą pradziad pani profesor Ireneusz poślubił w dalekiej Gruzji pod koniec I wojny światowej. W archiwach rodzinnych przechowywane są dwa drzewa genealogiczne – Kokoczaszwilich i Doboszyńskich. Historia Leona jest, używając słów prof. Tyszki, zwyczajna i związana z walką – jako żołnierz AK brał on udział w akcji „Burza” w Wilnie, a po wyparciu z rodzinnych stron w PRL stał się niekwestionowanym autorytetem łąkarstwa, był autorem licznych prac badawczych, promował doktorów, brał udział w konferencjach naukowych.

Na pytanie, czemu obecnie można zaobserwować ożywienie w prywatnych badaniach dziejów rodziny, prof. Tyszka odpowiada, że wiele przeżyć Polaków było traumatycznych. – W czasach PRL rodzice często nie opowiadali o swoich przeżyciach wojennych czy zaangażowaniu w konspirację także w obawie, że dzieci coś powiedzą w szkole i będą kłopoty. A do zbierania takich materiałów, wydawania ich w niskonakładowych publikacjach, potrzebny jest pewien komfort.

Można też odnotować ożywienie zainteresowań historią. Książki historyczne cieszą się sporym zainteresowaniem, targi książek o tej tematyce także. – Wiele osób na własny użytek nakłada opowieści i przekazy rodzinne na wydarzenia, znane z podręczników historii. I nieraz otrzymują zaskakujące efekty, pogłębiają swoją wiedzę, czasem odkrywają, jak bardzo bieg historii zależy od zachowań zwykłych, zapomnianych przez dziejopisów ludzi – mówi prof. Tyszka.

CZYTAJ DALEJ

Bp Pindel: Edyta Stein pragnęła, by Żydzi mogli poznać Jezusa Chrystusa

2020-08-09 20:42

[ TEMATY ]

bp Roman Pindel

św. Edyta Stein

wikipedia.org

O tym, że Edyta Stein pragnęła, by znający Boga Żydzi mogli poznać Jego zamiary i przyjąć największy dar – Jezusa Chrystusa, przypomniał bp Roman Pindel, który 9 sierpnia przewodniczył uroczystej Mszy św. w oświęcimskim Karmelu z okazji 78. rocznicy śmierci św. Teresy Benedykty od Krzyża i jej liturgicznego wspomnienia.

Hierarcha zestawił w homilii postawę św. Pawła – bolejącego nad tym, że prawda o zbawieniu w Chrystusie wciąż pozostaje zakryta dla wielu wyznawców judaizmu z karmelitanką żydowskiego pochodzenia, która najpierw przyjęła chrzest w Kościele katolickim, złożyła śluby zakonne i poszła na śmierć, łącząc ją świadomie z przebłagalną ofiarą Chrystusa.

Jak zaznaczył biskup, w wielu miejscach listów św. Pawła odnaleźć można jego wypowiedzi na temat Żydów, którzy nie przyjęli Jezusa jako Mesjasza. „One wszystkie mogą sprawiać wrażenie, że stał się przeciwnikiem swojej pierwszej religii, że deprecjonuje zwłaszcza Prawo Mojżeszowe, że jest wręcz antysemitą. Taki obraz Szawła z Tarsu, albo inaczej Pawła Apostoła, jest szeroko rozpowszechniony, zwłaszcza wśród Żydów” – przyznał kaznodzieja i przywołał fragment czytanego w niedzielę Listu do Rzymian, w którym Apostoł pisze o tym, jak bardzo pragnie dobra dla narodu, z którego się wywodzi i z którym się wciąż utożsamia.

Biskup wytłumaczył, że powodem bólu i smutku Pawła jest sytuacja polegająca na nieprzyjęciu „największego daru: zbawienia przez Zbawiciela, którego Bóg posłał, a którego oni odrzucili”. „Ze swej strony Paweł zrobił wszystko, by mogli uwierzyć. Wszystko czynił, by ich przekonać” – wyjaśnił ordynariusz, odwołując się do użytej przez Apostoła Narodów „skandalicznej hiperboli”. „Pisze bowiem, że gdyby to mogło pomóc w ich ocaleniu, to on sam gotów jest stracić wszystko, co dla niego najcenniejsze, nawet zbawienie” – sprecyzował, opisując motywy żalu św. Pawła, z powodu odrzucenia zbawienia w Chrystusie przez Żydów.

„Słuchamy tych słów Pawła tym uważniej, że wspominamy dziś dzień śmierci w nieodległej Brzezince św. Teresy Benedykty od Krzyża. Tym bardziej, że wiemy o śmierci w tym dniu także jej siostry Róży, karmelitanki, którą miała zachęcać, by razem poszły na śmierć za naród. W tym samym dniu co najmniej jeszcze dwoje żydowskich wyznawców Chrystusa znalazło się w komorze gazowej, obok setek innych Żydów” – zaznaczył hierarcha i zacytował słowa Jana Pawła II na temat Edyty Stein, która nie przyjęła cierpienia i śmierci „biernie”, lecz złączyła je „świadomie z przebłagalną ofiarą naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa”.

Zdaniem biskupa, w odróżnieniu od Pawła, który zaraz po spotkaniu Pana pod Damaszkiem zaczął głosić, że Jezus jest Mesjaszem, Edyta Stein nie podejmuje jakiejś działalności misyjnej czy ewangelizującej. „Tym bardziej nie pisze jakiegoś traktatu apologetycznego. Raczej porządkuje swoją wiarę, wykorzystując m.in. tłumaczenia różnych dzieł katolickich. W ten sposób nie tylko uzasadnia swoją wiarę tekstami pism Starego Testamentu, ale także przez bogatą Tradycję katolicką. Owszem, daje świadectwo, a także swego rodzaju uzasadnienie swojego kroku” – zauważył biskup i stwierdził, że Bóg ogołaca św. Teresę Benedyktę od Krzyża „wielokrotnie i na wiele sposobów z tego, do czego człowiek się przywiązuje.

„To wszystko zaś prowadzi ją do oddania się Jezusowi przez chrzest i bierzmowanie, przez ślubu zakonne, a ostatecznie przez śmierć, którą przyjmuje i nadaje jej sens. Wpierw przez złączenie z Oblubieńcem przez śmierć przyjętą na korzyść kogoś innego, a następnie wskazując tych, których Bóg ma obdarować wyproszoną łaską. A wszystko to z wielkiego bólu i pragnienia, aby znający Boga Żydzi mogli poznać Jego zamiary i przyjąć największy dar, Jezusa Chrystusa naszego Pana i Zbawiciela” – zapewnił duchowny.

Wraz z biskupem przy ołtarzu modlili się m.in.: dziekan dekanatu oświęcimskiego ks. Fryderyk Tarabuła, ks. Jerzy Nowak i ks. Manfred Deselaers z Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu, magister prenowicjatu salezjańskiego ks. Tadeusz Mietła SDB oraz ojcowie karmelici: o. Ryszard Stolarczyk OCD i o. Krzysztof Górski OCD.

Edith Stein urodziła się 12 października 1891 roku w zamożnej rodzinie żydowskiej na wrocławskim Ołbinie, przy dzisiejszej ulicy Dubois. Była najmłodszym z jedenaściorga dzieci handlarza drzewem, Zygfryda. Po śmierci ojca dom prowadziła matka, Augusta. W 14. roku życia Edyta zadeklarowała, że jest ateistką. Studiowała na Uniwersytecie Wrocławskim germanistykę i historię. Od 1912 r. studiowała w Getyndze pod kierunkiem słynnego fenomenologa Edmunda Husserla. Obroniła u niego rozprawę doktorską „O zagadnieniu wczucia”.

Dzięki spotkaniu z niemieckim filozofem Maxem Schelerem, zaczęła się interesować katolicyzmem. Szereg kolejnych doświadczeń, w tym śmierć znajomego Adolfa Reinacha, sprawiły, że Stein przeżyła nawrócenie. Prawdziwą inspirację stanowiła też lektura autobiografii hiszpańskiej mistyczki św. Teresy z Avila.

1 stycznia 1922 r. przyjęła chrzest w Kościele katolickim. 14 października 1933 r. wstąpiła do Karmelu w Kolonii i przyjęła imię Teresa Benedykta od Krzyża Jako karmelitanka bosa napisała pracę poświęconą św. Janowi od Krzyża „Wiedza Krzyża”.

W obliczu narastających prześladowań Żydów na przełomie 1938 i 1939 roku została przeniesiona do Holandii. W 1942 r. podczas masowego aresztowania holenderskich Żydów nie ominięty został także klasztor sióstr karmelitanek w Echt. Edyta Stein została aresztowana. Miała wtedy powiedzieć swojej siostrze Róży: „Chodź, idziemy cierpieć za swój lud”. Prawdopodobnie 9 sierpnia została zagazowana w Auschwitz. Jej ciało zostało spalone.

Jan Paweł II ogłosił Edytę Stein błogosławioną w czasie swej pielgrzymki do Niemiec 1 maja 1987 r. w Kolonii, a świętą – 11 października 1998 r. w Rzymie. Rok później ogłosił ją współpatronką Europy. W Lublińcu, który był jej ukochanym miastem, znajduje się Muzeum św. Edyty Stein oraz kościół pod jej wezwaniem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję