Reklama

Niedziela Legnicka

Czwarta bazylika w diecezji – Legnickie Pole

– Tytułem bazyliki mniejszej obdarza się kościoły, które wyróżniają się swoją historią, pięknem, które są ważne ze względów duszpasterskich i liturgicznych. Taką świątynią jest również kościół w Legnickim Polu. Od dziś bazylika mniejsza – powiedział administrator apostolski diecezji legnickiej bp Stefan Cichy, nadając tytuł bazyliki mniejszej świątyni pw. Podwyższenia Krzyża Świętego i św. Jadwigi Śląskiej w niedzielę 15 czerwca

Niedziela legnicka 26/2014, str. 1, 3

[ TEMATY ]

Bazylika

Legnica

Ks. Waldemar Wesołowski

Uroczystość rozpoczęła się procesją eucharystyczną, która wyruszyła z kościoła pw. Świętej Trójcy, będącego obecnie Muzeum Bitwy Legnickiej. Następnie w kościele parafialnym został odczytany dekret Stolicy Apostolskiej nadający temu miejscu tytuł bazyliki mniejszej. Dekret odczytał kanclerz legnickiej kurii ks. Józef Lisowski. Mszy św. dziękczynnej przewodniczył bp Stefan Cichy. Obecni byli także: bp Marek Mendyk, bp Andrzej Bałabuch ze Świdnicy, przedstawiciele diecezji zielonogórsko-gorzowskiej i wrocławskiej, a także grono księży, sióstr zakonnych i wielu gości. Nie zabrakło też przedstawicieli parlamentarzystów i władz lokalnych.

Miejsce kultu Bożego

W homilii bp Cichy nawiązał do tajemnicy Trójcy Świętej, która w tym dniu jest czczona. Odwołując się do czytań mszalnych, podkreślił, że w Starym Testamencie widzimy przygotowanie ludzi do przyjęcia tej prawdy, którą w pełni objawił Jezus, a następnie pogłębiali Apostołowie. – Trójca Święta jest tajemnicą, ale my przez sakrament chrztu św. jesteśmy w tę tajemnicę włączeni – mówił kaznodzieja. Mówiąc o znaczeniu tytułu bazyliki Ksiądz Biskup zaznaczył, że nie każda świątynia zasługuje na takie miano. – Argumentami za nadaniem tytułu są: uznana sława, piękno, powiązanie ze znanymi i ważnymi postaciami dla życia społeczności lokalnej i życia religijnego oraz gorliwość duszpasterska. Ponadto są to miejsca, w których szczególnie dba się o sprawowanie kultu Bożego, to miejsca modlitwy za Ojca Świętego – mówił. – Mam nadzieję, że ta uroczystość i nadanie tytułu przyczynią się do ożywienia ducha eucharystycznego w nas, wśród służb mundurowych i wszystkich wiernych; wzmocni naszą świadomość, że Eucharystia jest źródłem i szczytem życia chrześcijańskiego, że mamy wyznawać za św. Tomaszem prawdę – Pan mój i Bóg mój – zakończył Ksiądz Biskup.

Pielgrzymka służb mundurowych

Uroczystość połączona była z doroczną pielgrzymką służb mundurowych. Doniosły nastrój ubogaciły liczne poczty sztandarowe oraz kompania honorowa Policji i orkiestra policyjna.

Reklama

Obecność tak dużej liczby gości stała się okazją do podziękowań. Przedstawiciel Straży Pożarnej w imieniu służb mundurowych podziękował bp. Stefanowi Cichemu za 9 lat posługi pasterskiej. Podziękował też za wieloletnią posługę duszpasterską wśród strażaków ks. Andrzejowi Traczowi. Jego miejsce w szeregach strażaków tego dnia zajął ks. Tomasz Biszko, wicedyrektor legnickiej Caritas. Biskupowi podziękowali również leśnicy, którzy ofiarowali odchodzącemu na emeryturę bp. Cichemu krzyż z poroża jeleni i saren. Natomiast przedstawiciele Karkonoskiej Grupy GOPR wręczyli Pasterzowi dekret mianujący go honorowym członkiem GOPR.

Uhonorowanie świątyni

– Przygotowania do tego wydarzenia trwały 6 lat. W tym czasie wykonano szereg prac remontowych, restauratorskich zgodnie z zaleceniami Komisji Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Przed nami jeszcze wiele wysiłków, które są konieczne, by godnie przyjmować pielgrzymów i turystów – powiedział rektor bazyliki ks. Włodzimierz Gucwa. Na zakończenie Mszy św. podziękował wszystkim, którzy przyczynili się do tego wielkiego dzieła. Głos zabrał również gospodarz gminy wójt Aleksander Kostuń. To również jego determinacja i wsparcie przyczyniły się do pozytywnego rozpatrzenia prośby o uhonorowanie tej świątyni tytułem bazyliki. Wspomniał on poprzednich proboszczów, dzięki którym prace przy zabytkowej świątyni trwały nieustannie. Podkreślił, że duszpasterze dbali nie tylko o stronę materialną kościoła i parafii, ale też o życie religijne. Podziękował też za zaangażowanie w tej sprawie bp. Cichemu i innym osobom, które szczególnie w ostatnim czasie włączyły się w przygotowanie tej uroczystości.

– Dzięki tytułowi bazyliki wchodzimy do wielkiego świata. Mamy się czym poszczycić. Nasza miejscowość to wielka historia, wielkie wydarzenia ważne dla Polski i Europy. Teraz chcemy o tym głośniej mówić i to pokazywać innym – powiedział wójt Legnickiego Pola.

Reklama

Po Eucharystii bp Stefan Cichy odsłonił herb papieski, który znajduje się nad wejściem do bazyliki.

Na drugim planie

Drugą część święta stanowiły pokazy strażackie, ratownictwa medycznego, liczne gry i konkursy, a także stoiska z rękodziełem i artykułami spożywczymi. Było też wiele muzyki, wystąpił m.in. zespół góralski „Janicki” z Czarnego Boru.

W Legnickim Polu nie mogło zabraknąć elementów rycerskich i wspomnienia bitwy z Mongołami. Uroczystość zakończył koncert oratoryjny „Msza Misterium Krzyża Świętego”, „Litania ad Spiritum Sanctum” według Romana Brandstaettera w wykonaniu Orkiestry Filharmonii Dolnośląskiej w Jeleniej Górze, Chóru Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Chóru Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Lekcja historii

Legnickie Pole to miejscowość znana jako miejsce bitwy stoczonej 9 kwietnia 1241 r. przez wojska księcia śląskiego Henryka II Pobożnego z wojskami mongolskimi. Bitwa, choć zakończyła się klęską wojsk i śmiercią księcia Henryka II Pobożnego, powstrzymała nawałę mongolską na Europę. W tym miejscu matka księcia Henryka św. Jadwiga Śląska ufundowała kościół oraz klasztor, w którym osadziła benedyktynów. Obecny kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego i św. Jadwigi wzniesiony został w latach 1723-38. Do wzniesienia tego wielkiego zespołu kościelno-klasztornego benedyktyni zaangażowali znakomitych architektów i artystów europejskiego baroku. 14 kwietnia 2004 r. rozporządzeniem Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej zespół klasztorny w Legnickim Polu został uznany za pomnik historii.

2014-06-25 12:24

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Watykan: papież mianował komisarza nadzwyczajnego w Fabryce Świętego Piotra

[ TEMATY ]

Watykan

Bazylika

Franciszek

włodzimierz Rędzioch

Ojciec Święty mianował nuncjusza apostolskiego, abpa Mario Giordanę komisarzem nadzwyczajnym w Fabryce Świętego Piotra – poinformowało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej. Urząd ten jest odpowiedzialny za zarządzanie, utrzymanie, konserwację i dekorację Bazyliki św. Piotra na Watykanie.

Franciszek pragnie aby abp Giordana wyjaśnił kwestie związane z zarządzaniem Fabryką Świętego Piotra. Ma on dokonać aktualizacji statutu, wyjaśnić kwestie administracyjne i dokonać reorganizacji biur administracyjnych i technicznych. W tym delikatnym zadaniu komisarz będzie wspierany przez komisję.

Jak podaje komunikat Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej decyzja ta wynika również z raportu biura Rewizora Generalnego, który doprowadził dziś rano do pozyskania dokumentów i sprzętu elektronicznego w biurach techniczno-administracyjnych Fabryki Świętego Piotra. Ta ostatnia operacja, jak brzmi tekst, „została zatwierdzona dekretem Promotora Sprawiedliwości Trybunału Państwa Watykańskiego, Gian Piero Milano, i zastępcy Alessandro Diddiego, po poinformowaniu Sekretariatu Stanu".

CZYTAJ DALEJ

Święta Edyta Stein

Niedziela szczecińsko-kamieńska 44/2002

[ TEMATY ]

Edyta Stein

Towarzystwo im. Edyty Stein

Edyta Stein jako wykładowca, 1931 r.

Św. Edyta Stein (Teresa Benedykta od Krzyża; 1891-1942), Żydówka, nawrócona na katolicyzm, filozof, karmelitanka, męczennica. Urodzona we Wrocławiu była najmłodszym z jedanaściorga dzieci w gorliwej i praktykującej rodzinie żydowskiej. Od wczesnego dzieciństwa była żądna wiedzy. Na uniwersytetach we Wrocławiu, Getyndze i Fryburgu studiowała psychologię, historię i literaturę niemiecką, a przede wszystkim filozofię. Była uczennicą, a później asystentką filozofa Edmunda Husserla, przyjaźniła się m.in. z Martinem Heideggerem i Romanem Ingardenem. Przez wiele lat jako filozof i uczona wierzyła tylko rozumowi i uważała się za ateistkę. W okresie studiów wśród jej przyjaciół byli głęboko wierzący chrześcijanie, którzy swoim życiem intrygowali Edytę. Fascynowała ją żarliwa modlitwa, którą obserwowała, odwiedzając kościoły katolickie. Latem 1921 r. po przeczytaniu Twierdzy wewnętrznej - autobiografii św. Teresy z Avila poszła prosić proboszcza o chrzest św. Otrzymała go 1 stycznia 1922 r., miała wówczas 31 lat i pragnęła wstąpić do zakonu, ale za radą kierownika duchowego odłożyła tę decyzję. Przez kolejnych 11 lat była nauczycielką i działaczką społeczną. W całej Europie głosiła odczyty o potrzebie odnowy społeczeństwa i państwa, o powołaniu i roli kobiety, pokoju i godności ludzkiej. W dalszym ciągu zajmowała się też pracą naukową. Już kiedy dowiedziała się, że nie może pracować nadal w Niemieckim Instytucie Pedagogicznym w Monastyrze z powodów rasowych, oznajmiła: "Doznałam niemal ulgi, że oto powszechny los Żydów spotkał i mnie...". Dopiero w 1933 r. wstąpiła wraz z siostrą Różą do klasztoru Karmelitanek w Kolonii. Pożegnanie z matką - gorliwą i religijną Żydówką było dla Edyty bardzo trudnym doświadczeniem. Oto jak wspomina dzień, w którym opuściła dom rodzinny, by udać się do klasztoru: "Nie mogła mnie ogarnąć radość. Zbyt straszne było to, co leżało za mną. Ale byłam głęboko uspokojona - w przystani Bożej woli". Po nawróceniu i przyjęciu chrztu św. odnalazła też na nowo swoją tożsamość żydowską i była dumna z tego, że jest blisko Chrystusa nie tylko przez wiarę, ale i ze względu na więzy krwi: "Rozmawiałam ze Zbawicielem i powiedziałam Mu, że wiem, iż to Jego Krzyż zostaje teraz włożony na naród żydowski. Ogół tego nie rozumie, ale ci, co rozumieją, ci muszą w imieniu wszystkich z gotowością wziąć go na siebie. Chcę to uczynić, niech mi tylko wskaże jak. Gdy nabożeństwo się skończyło, miałam wewnętrzną pewność, że zostałam wysłuchana". W kwietniu 1938 r. złożyła śluby wieczyste, a w grudniu tego roku, po pogromach żydowskich w Niemczech, wyjechała z Kolonii do holenderskiego Karmelu w Echt. Praca naukowa i obszerna korespondencja - duchowe kierownictwo przepełniało jej życie. W 1942 r. Niemcy aresztowali w Holandii m.in. wielu katolików pochodzenia żydowskiego. Wśród aresztowanych znalazła się Edyta Stein i jej siostra. Jeszcze na kilka dni przed śmiercią, nie chcąc korzystać z tego, że została ochrzczona, odrzuciła szansę uratowania i pragnęła umrzeć razem z innymi Żydami.
7 sierpnia obie siostry trafiły do Oświęcimia, gdzie 9 lub 10 sierpnia poniosły śmierć w komorze gazowej. Edyta gotowa na śmierć mówiła do swej siostry Róży: "Chodź, idziemy za nasz naród". Wiedziała, że aby wypełnić powołanie, często trzeba ponieść ofiarę, a mimo to wskazywała: "Przede wszystkim modlić się o poznanie właściwej drogi; kiedy się ją dostrzeże, iść bez oporów za natchnieniem łaski. Kto tak postępuje i trwa cierpliwe, nie może powiedzieć, że jego wysiłki są daremne. Nie trzeba tylko Bogu wyznaczać terminów".
Błogosławioną ogłosił ją Jan Paweł II podczas swej podróży do Niemiec 1 maja 1987 r. w Kolonii, a świętą - 11 października 1998 r. w Rzymie. Jej wspomnienie liturgiczne przypada 9 sierpnia. Podczas kanonizacji Ojciec Święty nazwał Edytę Stein "wybitną córką Izraela i córką Kościoła". "Od tej chwili, wspominając nową świętą każdego roku, nie możemy nie pamiętać jednocześnie o Szoah, o tym okrutnym planie zagłady narodu, o planie, którego ofiarą padły miliony braci i sióstr Żydów" - mówił Papież w homilii. Ale przede wszystkim podkreślił: "Siostra Teresa Benedykta od Krzyża mówi nam wszystkim: Nie uznawajcie za prawdę niczego, co jest wyzute z miłości. I nie uznawajcie za miłość niczego, co jest wyzute z prawdy! Jedno bez drugiego staje się niszczycielskim kłamstwem".

CZYTAJ DALEJ

Coraz więcej Polaków upamiętnia dzieje przodków

2020-08-09 18:51

[ TEMATY ]

historia

Przodkowie

©Gabriele Rohde/fotolia.com

Coraz więcej Polaków szuka swoich korzeni, upamiętnia dzieje swoich przodków. Szukają w archiwach i księgach parafialnych, na podstawie dostępnych dokumentów rodzinnych odtwarzają ich przeszłość. – Nie jest to wyraźny trend, ale na podstawie moich obserwacji wynika, że istotnie takie poszukiwania są dość częste, z pewnością obserwujemy też duże zainteresowanie historią – mówi KAI socjolog kultury prof. Andrzej Tyszka.

Na pytanie czemu to robią, zainteresowani odpowiadają: żeby ocalić pamięć o przodkach, wzmocnić tożsamość, odkryć korzenie.

Wraz z pięciorgiem rodzeństwa prof. Tyszka dwa lata temu wydał w kilkunastu egzemplarzach życiorys swojego ojca, Wacława Tyszki, powstańca warszawskiego, który walczył na górnym Czerniakowie w zgrupowaniu pod dowództwem płk. Zygmunta Netzera ps. Kryska. Niestety zginął osierociwszy sześcioro dzieci, które w 74. rocznicę śmierci wydały publikację, poświęconą ojcu.

„Jest taki dom” to niewielka publikacja, wydana przez Edwarda Dreszera, właściciela drukarni, b. Prezesa Polskiej Izby Druku. Jest to opowieść i dziadkach po linii matki, Władysława i Aleksandry Cichoszów, którzy mieszkali w skromnym ceglanym domu w Gorzkowie niedaleko Krasnego Stawu. Byli nauczycielami, w czasie odrodzenia Polski byli członkami POW, krzewili oświatę, byli animatorami życia kulturalnego w powiecie krasnostawskim, inicjowali powstawanie kolejnych szkół, funkcjonujących do dziś.

W czasie okupacji wstąpili do AK i organizowali pomoc dla jej członków. Przypłacili to prześladowaniami przez władzę ludową, w książce jest wstrząsający opis rewizji agentów UB, którzy w poszukiwaniu jednego z członków podziemia rewidują dom, a żeby ich praca była bardziej efektywna, przystawiają lufę do głowy niemowlęcia, starszej siostry Edwarda Dreszera. Wprawdzie ubek dostaje za to w głowę polanem, ale członkowie rodziny zostają pobici, a dziadek trafia do więzienia.

- Żeby takie historie zebrać, rodzina musi mieć jakieś materiały – mówi prof. Tyszka. Zdjęcia, opowieści, przekazy rodzinne, listy, dowody osobiste, dyplomy rozmaitych uczelni, akta kupna i sprzedaży, zaproszenia na śluby i uroczystości, wizytówki. Z takich fragmentów można się wiele dowiedzieć i poskładać w całość, a liczne fakty można sprawdzić w księgach parafialnych. - Ale nieraz niespodziewanie wypływają pamiętniki i wspomnienia, o których potomkowie autorów nie mieli pojęcia. Wtedy odkrywają nieznany świat dziadków i pradziadków, fascynująca przygoda – mówi prof. Tyszka.

Socjolog zwraca uwagę, że przeważnie odtwarza się zwyczajne losy Polaków, nie tylko tych, którzy walczyli i ginęli, nie tylko historie bohaterskie. – Wciąż upominam się o historie cywilne, o życie rodzinne, gospodarcze, o dzień powszedni zwykłych ludzi – rzemieślników, rolników, inteligencji miejskiej – aptekarzy, nauczycieli, lekarzy. - Mamy tendencje do skupiania się na walkach i nadzwyczajnych wydarzeniach, tymczasem codzienność jest równie fascynująca – podkreśla prof. Tyszka. Dodaje, że w o wiele łatwiejszej sytuacji są osoby pochodzenia szlacheckiego, którzy mogą czerpać informacje z herbarzy i sporządzonych drzew genealogicznych. Wielkie magnackie rody specjalnie zatrudniały genealogów, którzy sporządzali drobiazgowe wykresy, związane z pochodzeniem i pokrewieństwami przodków.

Prof. Anna Doboszyńska, pulmonolog z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, pochodząca ze szlachty wileńskiej, ma opracowane genealogie po mieczu – ojcu prof. Leonie Doboszyńskim. Chce ona wydać książkę, upamiętniającą rodziców Janinę i Leona. Wiąże się to z interesującymi dziejami rodu, osiadłego od ponad trzystu lat na Litwie, ale także babki, Barbary Kokoczaszwili, którą pradziad pani profesor Ireneusz poślubił w dalekiej Gruzji pod koniec I wojny światowej. W archiwach rodzinnych przechowywane są dwa drzewa genealogiczne – Kokoczaszwilich i Doboszyńskich. Historia Leona jest, używając słów prof. Tyszki, zwyczajna i związana z walką – jako żołnierz AK brał on udział w akcji „Burza” w Wilnie, a po wyparciu z rodzinnych stron w PRL stał się niekwestionowanym autorytetem łąkarstwa, był autorem licznych prac badawczych, promował doktorów, brał udział w konferencjach naukowych.

Na pytanie, czemu obecnie można zaobserwować ożywienie w prywatnych badaniach dziejów rodziny, prof. Tyszka odpowiada, że wiele przeżyć Polaków było traumatycznych. – W czasach PRL rodzice często nie opowiadali o swoich przeżyciach wojennych czy zaangażowaniu w konspirację także w obawie, że dzieci coś powiedzą w szkole i będą kłopoty. A do zbierania takich materiałów, wydawania ich w niskonakładowych publikacjach, potrzebny jest pewien komfort.

Można też odnotować ożywienie zainteresowań historią. Książki historyczne cieszą się sporym zainteresowaniem, targi książek o tej tematyce także. – Wiele osób na własny użytek nakłada opowieści i przekazy rodzinne na wydarzenia, znane z podręczników historii. I nieraz otrzymują zaskakujące efekty, pogłębiają swoją wiedzę, czasem odkrywają, jak bardzo bieg historii zależy od zachowań zwykłych, zapomnianych przez dziejopisów ludzi – mówi prof. Tyszka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję