Reklama

Odnaleziona pamiątka po kardynale z Krakowa

2014-07-08 14:29

Agnieszka Bolewska-Iwaniuk
Edycja podlaska 28/2014, str. 7

Archiwum Muzeum Diecezjalnego

Agnieszka Bolewska-Iwaniuk: – Dzień Podlasia, upamiętniający wizytę św. Jana Pawła II w Drohiczynie w 1999 r., należy już do przeszłości, jednak tegoroczna pamiątka tego wydarzenia zapisze się na trwałe w historii naszego Muzeum Diecezjalnego, któremu patronuje największy z rodu Polaków. Na kilka dni przed uroczystościami rocznicowymi została odnaleziona szata liturgiczna, w której niemal 50 lat temu Ojciec Święty, jeszcze jako kard. Wojtyła, celebrował nabożeństwo w katedrze drohiczyńskiej. Tego niezwykłego odkrycia dokonał ks. Zenon Czumaj, dyrektor Muzeum Diecezjalnego i Archiwum Diecezji w Drohiczynie. Jak to się stało?

Ks. Zenon Czumaj: – W pierwszych dniach czerwca br., podczas porządkowania licznych zdjęć znajdujących się w zbiorach naszego Archiwum Diecezjalnego, zwróciłem uwagę na nieznane mi dotąd fotografie z obchodów milenijnych w Drohiczynie w 1966 r. Na jednej z nich był uwieczniony moment poświęcenia tablicy pamiątkowej z nazwiskami księży diecezji pińskiej, zamordowanych podczas II wojny światowej. Niestety, nie można było rozpoznać biskupa, który dokonuje tej czynności (widoczna jest tylko część postaci i to od tyłu). Na szczęście fotograf wykonał jeszcze jedno ujęcie (znane mi wcześniej, ale ze słabszych i fragmentarycznych odbitek). Okazało się, że tym biskupem był kard. Karol Wojtyła. Tuż za nim podążał Prymas Tysiąclecia. Ucieszyło mnie to „znalezisko” niezmiernie – oto kolejny dokument, dotyczący obecności następcy św. Piotra na naszej ziemi.

– To wielki odkrycie, ale znalezienie fotografii to dopiero początek tej historii.

– Rzeczywiście. Sam fakt istnienia takich zdjęć jest powodem do radości, ale jak każde źródło historyczne zawierają w sobie więcej informacji. Uświadomiłem sobie, że przecież te fotografie wskazują na wspomnianą tablicę ku czci zabitych kapłanów, jako na najstarszą pamiątkę papieską w naszej katedrze. To przecież Jan Paweł II ją poświęcił! I wtedy pojawiła się kolejna myśl: „A co stało się z kapą, w której był wówczas nasz święty?”. Wraz z s. Sylwią, zakrystianką katedralną, zaczęliśmy przeszukiwać szafy i zakamarki świątyni, jednak na próżno. Prawdę powiedziawszy, pomyślałem, że chyba jednak ta pamiątka się nie zachowała (nie był to zabytek).

– Jednak nie zaprzestał Ksiądz tych poszukiwań?

– Jedno nie dawało mi spokoju – jestem wzrokowcem i pamiętałem, że tak charakterystyczne hafty gdzieś widziałem. Postanowiłem zajrzeć do magazynów muzealnych i tam – wśród ponad 300 starych szat liturgicznych z całej diecezji – znalazłem tę poszukiwaną. Było to 7 czerwca, w pierwszą sobotę miesiąca. Żałuję tylko, że wtedy nie wziąłem ze sobą aparatu fotograficznego, aby uwiecznić radość na twarzy przewodniczki po Muzeum Diecezjalnym, s. Bogumiły, gdy pokazałem jej najpierw tę kapę, a później zdjęcie, na którym był w nią ubrany Ojciec Święty. Tego dnia w sąsiednim budynku miała miejsce pierwsza konferencja stowarzyszenia Podlaskie Dziedzictwo Kultury, poświęcona m.in. osobie św. Jana Pawła II. Uczestnicy konferencji, nawiedzając na zakończenie spotkania Salę Papieską w muzeum, mieli okazję zobaczyć odnalezioną (a właściwie zidentyfikowaną) szatę jako pierwsi.

– Czy teraz już wszyscy odwiedzający muzeum mogą poznać ten nowy eksponat?

– Po odpowiednim przygotowaniu, od uroczystości Bożego Ciała, wyjątkowa kapa jest już na stałe w Sali Papieskiej, wśród innych pamiątek po św. Janie Pawle II i jego wizytach na terenie naszej diecezji (trzy razy jako kardynała i raz jako papieża). Przy tej okazji pojawiła się też w ekspozycji nowa gablota, a w niej m.in.: stuła, w której nasz wielki rodak głosił kazanie w 1973 r. w Ciechanowcu; księga Pisma Świętego, przekazana przez Ojca Świętego bp. Władysławowi Jędruszukowi w 1987 r.; kielich z pateną – dar papieski dla diecezji drohiczyńskiej podczas wizyty w 1999 r. – przekazany jakiś czas temu do naszego muzeum przez bp. Antoniego Dydycza. Ponadto filatelistyczny zbiór znaczków z Janem Pawłem II, wydanych przez Pocztę Polską, został uzupełniony o najnowsze, upamiętniające jego kanonizację. W ten sposób nazwa tej części wystawy – „Kolekcja wszystkich polskich znaczków papieskich” – jest nadal aktualna.

– Muzeum Diecezjalne to miejsce, które warto odwiedzić, a lato to przecież czas wycieczek, podróży, może warto na trasie naszych podróży umieścić Drohiczyn?

– Zachęcam wszystkich mieszkańców naszej diecezji, jak również gości i turystów do odwiedzenia naszego muzeum. W tym roku zostały udostępnione kolejne sale wystawowe, więc jeśli nawet ktoś był tutaj zaledwie rok temu – mimo że muzeum kojarzy się z tym, co stare – z pewnością znajdzie coś nowego i wyjdzie z Muzeum Diecezjalnego w Drohiczynie ubogacony duchowo. Szczęść Boże!

Tagi:
Jan Paweł II

Reklama

Konsekracja papieskiej świątyni

2019-07-10 09:42

MZ
Edycja świdnicka 28/2019, str. I

Ks. Grzegorz Umiński
Poświęcenie ołtarza

Kościół pw. św. Jana Pawła II, znajdujący się na Owczej Górze w Kłodzku, jest pierwszą w naszej diecezji świątynią dedykowaną Ojcu Świętemu i zarazem piętnastą konsekrowaną w ciągu piętnastu lat istnienia naszej diecezji. Aktu tego dokonał w obecności kilkunastu kapłanów z diecezji świdnickiej i legnickiej, a szczególnie dekanatu Kłodzko z jego dziekanem ks. kan. Julianem Rafałko, ordynariusz bp Ignacy Dec. Wszystkich gości i parafian w serdecznych słowach powitał proboszcz ks. Janusz Garula. Podziękował on także parafianom, wielu z nich wymieniając imiennie, za wielkie zaangażowanie w dzieło budowy tej świątyni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje dziecko nie chce chodzić do kościoła

2019-07-10 09:40


Niedziela Ogólnopolska 28/2019, str. 10-13

„Nasze dziecko odwróciło się od Pana Boga i od Kościoła”.
Nikt nie zdoła policzyć, w ilu domach z ust rodziców, babć i dziadków da się usłyszeć tę bolesną skargę. Wychowywali swe latorośle, jak umieli, przynieśli do chrztu, przygotowali do I Komunii św., do bierzmowania – i oto nagle słyszą:
„Wypisuję się z Kościoła”, „Jestem niewierzący”, „Jestem dorosły, to moja sprawa, nie wtrącajcie się”.
Do tych deklaracji mogą jeszcze dochodzić agresja wobec Kościoła (czytaj: duchowieństwa), przystępowanie do sekt, życie bez sakramentalnego małżeństwa, związki homoseksualne...

©Cheryl Casey – stock.adobe.com

Joanna Krawczyńska, matka dorosłego syna

Problem się pojawił, gdy syn wyjechał na studia do dużego ośrodka akademickiego. Miałam nadzieję, że ten czas będzie dla niego etapem autentycznego rozwoju, także w wierze. że zaangażuje się w duszpasterstwo akademickie. Polecaliśmy mu z mężem wspólnotę, w której w czasach studenckich się poznaliśmy. W naszej rodzinie był to częsty temat wspomnień z okresu młodości – czasu pieszych pielgrzymek, ŚDM z papieżem Janem Pawłem II. Spodziewaliśmy się, że nasz syn znajdzie dla siebie wspólnotę, a tam... może przyszłą towarzyszkę życia. Tymczasem on nie odnalazł się w duszpasterstwie akademickim z różnych powodów. Próbował też sił w kościelnym wolontariacie, ale bez skutku. Gdy przyjeżdżał do domu, próbowałam go wypytywać, zachęcać, ale dostrzegłam, że te tematy zupełnie go nie interesują. Zaczęłam podejrzewać, że gdy zostaje na miejscu studiów na weekend, to w niedziele nie chodzi do kościoła. Aż któregoś dnia oświadczył, że nie pójdzie z nami w niedzielę na Mszę św., bo „on w Kościele nic dla siebie nie odnajduje i nie ma potrzeby tam chodzić”. Nie mogłam się z tym pogodzić, wciąż pytałam, co się stało – nasz syn, ministrant, lektor, absolwent szkoły katolickiej, odrzuca dziś Kościół. Gdzie popełniliśmy błąd? Może łatwiej by było, gdyby podał jakieś konkretne zarzuty, które można byłoby odeprzeć, podyskutować, wytłumaczyć...

Zaproponowałam, aby porozmawiał z zaprzyjaźnionym z księdzem, wiedziałam, że ma do niego zaufanie. Rozmawiali nawet niejeden raz. Początkowo udało się księdzu nakłonić naszego syna do odbycia spowiedzi. Ale po pewnym czasie wszystko wróciło.

Najpierw problem dusiłam w sobie, nie chciałam o tym mówić głośno. Nie było to trudne, gdyż syn rzadko przyjeżdżał. Zaczęły mnie dręczyć wyrzuty sumienia. Choć nie jest to mój grzech bezpośredni, czułam, że muszę go wyznać na spowiedzi. Spowiednik poradził mi, by synowi przypominać, że się za niego modlimy. Często się zdarza, gdy młodzi ludzie wyjeżdżają na studia, wydaje im się, że cały świat do nich należy. Po studiach, gdy pojawiają się problemy z pracą, z mieszkaniem, wracają i zaczynają szukać pomocy u Pana Boga. Ksiądz radził, by problem po prostu przeczekać i przemodlić.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Francja: od 25 lat wspólnotę braci z Taizé wspierają urszulanki z Polski

2019-07-17 19:36

(KAI/VaticanNews) / Taizé

Od ćwierć wieku pracują na wzgórzu w Taizé urszulanki Serca Jezusa Konającego z Polski. Za ich posługę podziękował im przeor wspólnoty, brat Alois. Swoją wdzięczność każdego tygodnia wyraża też młodzież, z którą pracują siostry.

Łukasz Krzysztofka

Pracujący w Taizé od wielu lat polski kapłan brat Marek przypomniał, że przybycie sióstr urszulanek było związane z potrzebą wspierania jego jako jedynego wówczas brata z Polski, by można było przyjąć liczne grupy młodych. Zaprosił je założyciel wspólnoty brat Roger, który bardzo liczył na to, że uda się znaleźć odważne zakonnice, które zechciałyby przyjechać do Taizé. Bardzo je polubił i wspierał, nalegając jednocześnie, by nosiły strój zakonny, żeby było wiadomo, że są to siostry z Polski.

W rozmowie z Radiem Watykańskim siostra Grażyna zaznaczyła, że chociaż początkowo urszulanki służyły głównie Polakom i osobom z Europy Środkowo-Wschodniej, to z czasem objęły swoimi działaniami także mieszkańców innych krajów. "Stopniowo nasza misja się zmieniała, ale cały czas jesteśmy nastawione na służenie młodym i słuchanie ich. Towarzyszymy dziewczętom z różnych krajów, w zależności od tego, jakimi językami mówimy. Zdarza się niekiedy, że dziewczęta, które w Taizé poznały urszulanki, wstępują do tego zgromadzenia" – powiedziała siostra Ania. Dodała, że ona sama właśnie w Taizé poznała urszulanki "i tu rozeznawałam moją drogę i, jak widać, jestem w zgromadzeniu".

W ciągu dwudziestu pięciu lat na wzgórzu w Taizé pracowało kilkanaście urszulanek. Dla życia każdej z nich doświadczenie to było bardzo istotne. Także braciom ze wspólnoty i wielu ludziom młodym nie sposób sobie wyobrazić życia w tym miejscu bez ich obecności.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem