Reklama

Świat

Wojna na Ukrainie to walka o naszą i waszą wolność!

Jeśli dzisiaj Europa odda w ręce Rosji Ukrainę to w niedługim czasie sama zginie – ostrzega abp Światosław Szewczuk, zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego. Podstawowy błąd Europy - jego zdaniem - polega na tym, że Unia Europejska deklaruje przywiązanie do określonych wartości, ale nie potrafi ich bronić.

[ TEMATY ]

wywiad

Ukraina

Rosja

pl.wikipedia.org

A oto wywiad KAI z abp. Światosławem Szewczukiem, arcybiskupem większym kijowsko-halickim, zwierzchnikiem Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego:

KAI: Sytuacja na Ukrainie staje się coraz bardziej dramatyczna i to mimo rozejmu, który wydaje się być bardzo kruchy. Jak ją widzi Ksiądz Arcybiskup jako głowa Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego?

- Abp Światosław Szewczuk: Sytuacja na Ukrainie jest dramatyczna, ale nie jest tragiczna. Zostaliśmy zaatakowani. Jest to wojna – to trzeba powiedzieć otwarcie! Nie jest to konflikt wewnętrzny, jak twierdzi rosyjska propaganda. Dwadzieścia tysięcy rosyjskich żołnierzy znajduje się na terytorium państwa ukraińskiego, w szczególności w obwodach donieckim i ługańskim. Są tam rosyjskie czołgi i inna wyspecjalizowana broń. Każdego dnia - nawet podczas rozejmu - giną ludzie.

- Straty ludności sięgają już 3 tys. zabitych. Całe wioski ukraińskie zostały zniszczone. Np. koło Ługańska istniała wioska zamieszkiwana przez Łemków, przesiedlonych tam z łemkowszczyzny. Została zrównana z ziemią. Systematycznie niszczy się nasz kraj i morduje ludność. Tymczasem strona rosyjska uparcie twierdzi, że jest to wewnętrzny konflikt a nie atak ze strony Federacji Rosyjskiej.
Tej bolesnej prawdy - na skutek propagandy rosyjskiej – mało kto chce przyjąć. A to dlatego, że specyfika tej wojny jest inna niż znanych dotąd. Wojna hybrydowa - a z taką mamy do czynienia - polega na prowadzeniu skutecznej wojny przede wszystkim w sferze informacji i manipulacji świadomością.

- A jak ocenia Ksiądz Arcybiskup postawę Zachodu?

- Za to, że doszło do agresji Rosji wobec Ukrainy częściową winę ponosi Unia Europejska, gdyż pokazała, że jest słaba i nie chciała uznać, że mamy do czynienia z wojną przeciwko jednemu z państw europejskich. Jeśli Rosja widzi, że UE i Stany Zjednoczone nie chcą reagować adekwatnie do sytuacji, to uważa, że ma przyzwolenie na agresję. Sankcje wobec Rosji są dobrym krokiem, ale spóźnionym. Najwyższy czas, by Europa poczuła się bardziej odpowiedzialna. Na to mamy wciąż nadzieję. Tym bardziej, że Ukraina uwierzyła, że Europa jest jej sojusznikiem. Protesty na kijowskim Majdanie były manifestacją proeuropejskości naszego kraju.
Od zawsze myśleliśmy, że Europa jest zbudowana na wartościach. Teraz powstaje pytanie: czy jest ona zdolna bronić tych wartości? Wiemy, że społeczeństwa nie tylko buduje się na wartościach ale wartości trzeba także umieć bronić. A tego Europa sobie już nie uświadamia.

- A może jest to już przeszłością i rządzi nami czysty utylitaryzm...

- Stajemy wobec wielkiego wyzwania, gdyż jeśli dzisiaj Europa odda w ręce Rosji Ukrainę, to w niedługim czasie sama zginie. Teraz chodzi o naszą i waszą wolność! To niepodległościowe hasło Polaków dziś stało się hasłem Ukraińców. To co dzieje się dzisiaj z nami, jutro będzie się działo z wami. Musimy mówić o tym jak stworzyć mechanizmy skutecznej obrony wartości, które Europa deklaruje.
Wielkim bólem dla nas Ukraińców był fakt zestrzelenia malezyjskiego Boeninga, w wyniku czego zginęło prawie 300 osób. A czy na Zachodzie po dwóch miesiącach ktoś o tym jeszcze mówi i wyciąga z tego odpowiednie wnioski? To znaczy, że Europa zapomniała o swoich ofiarach, które są ofiarami ukraińskiego konfliktu? Czy zatem postępuje ona zgodnie z systemem europejskich wartości? Jeśli Europa o tym zapomina, oznacza to, że nie potrafi odpowiednio reagować w imię europejskich wartości. A jutro może sprzeda Ukrainę?

- Czy zatem Ukrainie niezbędna jest zewnętrzna pomoc wojskowa?

- Ukraina chce się bronić sama i może się obronić. Nie potrzebujemy tutaj wojsk USA czy innych państw NATO. Sami jesteśmy w stanie sobie poradzić, jednak pod warunkiem, że będziemy mieli odpowiednią broń. Tymczasem ukraińskie wojsko nie ma broni, bo armia celowo została zdezorganizowana za rządów Wiktora Janukowicza. Dla bezpieczeństwa Europy nie trzeba budować nowych baz NATO w Europie wschodniej, tylko trzeba pomóc Ukrainie obronić się samej. A do tego niezbędny jest sprzęt wojskowy.

- Tymczasem Zachód bardziej wierzy w środki pokojowe niż militarne. Czy wobec Rosji ta droga nie ma szans?

- Przyszłość Ukrainy nie zostanie rozstrzygnięta na polu walki. Może zostać rozstrzygnięta wyłącznie w trójkącie: Ukraina, Rosja, Zachód. Bowiem bez Rosji i jej akceptacji ciężko będzie znaleźć dla Ukrainy pozytywne rozwiązania. To Rosja zaczęła konflikt i musi go zakończyć. Dlatego tak ważne są działania dyplomatyczne. Wcześniej czy później wojny kończą się porozumieniem. Musimy do tego doprowadzić, gdyż giną ludzie. Rosja także bardzo dużo traci. Ta sytuacja może stać się katalizatorem poważnych wewnętrznych zmian w Rosji. Kreml musi to sobie uświadomić.
Zawsze mówiłem i mówię, że Ukraina nie jest wrogiem Rosji. My Ukraińcy nie rozumiemy dlaczego Rosja nas atakuje. Mówi się, że jesteśmy państwem nieprzyjaznym. Nie ma to nic wspólnego z prawdą.
Ukraina szuka dialogu i partnerstwa, zwłaszcza na poziomie kultury. Mieszkańcy południa i wschodu kraju mają swoich bliskich, krewnych i przyjaciół w całej Rosji. Dla nich ta agresja jest bardzo bolesna. Dla obu społeczeństw: ukraińskiego i rosyjskiego.

- A zatem dyplomacja przede wszystkim...

- Jeśli nie dyplomacja to pozostaje wojna. A przecież wszyscy chcą jej uniknąć, także Rosja.

- Rosja?

- Tak sądzę i chcę w to wierzyć...

- Jakie nadzieje wiążą Ukraińcy z wyborem Donalda Tuska, który obejmie w grudniu funkcję przewodniczącego Rady Europejskiej...

- Już się mówi, że jedną z najniebezpieczniejszych osób dla Rosji w Unii Europejskiej jest Donald Tusk. Gratuluję Polsce i osobiście panu Tuskowi.

- Jakiego rozwoju wypadków na Ukrainie spodziewa się Ksiądz Arcybiskup?

- Nikt tego nie wie, także ja. Jedno chciałbym podkreślić. Zewnętrzna agresja skutkuje cementowaniem narodowej tożsamości ukraińskiej. Dziś przyznają się do niej także ci, którzy wcześniej definiowali swoją tożsamość w bardzo różny sposób.
Dziś narodem ukraińskim stali się niemal wszyscy, niezależnie od pochodzenia etnicznego, orientacji politycznej czy religijnej. Odmienne pochodzenie etniczne – szczególnie na wschodzie - powodowało, że ludzie tam nie czuli silniejszej tożsamości ukraińskiej. Dziś pochodzenie etniczne traci na znaczeniu, a formuje się naród w sensie obywatelskim: „Jestem Ukraińcem, gdyż utożsamiam się z moją ukraińską ojczyzną, niezależnie od tego jakim językiem mówię, czy w którym kościele się modlę”. Ludzie zaczynają rozumieć, że Ukraina jest ich państwem, a jej niepodległość i integralność jest niezbędnym elementem ich własnej przyszłości.

- A jakie są tego przykłady?

- Choćby Mariumpol, największy port nad Morzem Azowskim. Przed trzema miesiącami w lokalnym referendum duża część mieszkańców głosowała za powołaniem autonomicznej Donieckiej Narodowej Republiki. Kiedy jednak zobaczyli zbliżające się rosyjskie czołgi, był to taki wstrząs, że Mariumpol stał się twierdzą ukraińskiej tożsamości.

- Kim więc są separatyści?

- Prawdziwych separatystów jest na Ukrainie bardzo mało. Osiemdziesiąt procent z nich przyszło z Rosji, a tylko 20 %, to miejscowi. Są wśród nich ludzie, którzy zostali zmarginalizowani pod rządami Ukrainy, są także elementy kryminalne.

- Istotnym elementem w kształtowaniu świadomości narodowej jest też wiara religijna. Tymczasem na Ukrainie mamy różne Kościoły, a część prawosławia jest zależna od Patriarchatu Moskiewskiego.

- Ukraina zawsze była terenem, gdzie pojawiały się konflikty na tle religijnym. Ale dziś tego nie ma. Społeczności religijne działają jako jedna całość - nawet Ukraińska Cerkiew Patriarchatu Moskiewskiego. Kościół ten ma nowego przewodniczącego - metropolitę kijowskiego Onufrego. Zobaczymy w jaki sposób będzie on budować relacje z Moskwą, a z drugiej strony z niepodległym państwem ukraińskim. Ważne jest, że pierwszym aktem synodu tego Kościoła po wyborze nowego przewodniczącego był apel o zawieszenie broni – adresowany do wszystkich stron. To znaczące.
Dobra atmosfera panuje w ramach Wszechukraińskiej Rady Kościołów. W najważniejszych sprawach jesteśmy zjednoczeni. Nie tylko na poziomie werbalnym ale i w działaniu. Wszystkie Kościoły zaangażowały się na rzecz wolnej Ukrainy, pomagają też wojsku.

- W jaki sposób?

- W parafiach – greckokatolickich i innych - zbierane są pieniądze na wyposażenie wojska. Jest to konieczne, gdyż ekipa Janukowicza dokonała daleko idącego zniszczenia armii. Zbiórki organizują wszystkie Kościoły, włącznie z moskiewskim. Wspierają tych, którzy bronią wspólnej ojczyzny. Nie kupujemy broni ale hełmy, kamizelki kuloodporne, lekarstwa, środki opatrunkowe, żywność, itp. Pieniądze na to zbierane są w parafiach.
Kościoły pomagają także w zorganizowaniu opieki medycznej oraz pomagają uchodźcom z terenów, gdzie toczą się walki. Dostarczamy bezpośredniej opieki, znajdujemy mieszkania, staramy się pomóc w integracji w nowym środowisku oraz znaleźć pracę. Oprócz tego nasz Kościół - podobnie jak inne - wysyła kapelanów na front.

- Ilu greckokatolickich kapelanów towarzyszy żołnierzom?

- Dziś dwudziestu pięciu. Jeśli jednostka z Galicji jedzie na wschód, to ze swoim księdzem.

- Kościół greckokatolicki jest także rzecznikiem sprawy ukraińskiej za granicą?

- Ważnym elementem misji Kościoła jest troska o prawdę. Niedawno list tłumaczący sytuację na Ukrainie skierowałem do przewodniczących konferencji biskupich i organizacji międzynarodowych, włącznie z OBWE i ONZ. Otrzymały go również Kościoły prawosławne oraz liderzy innych religii. Była to odpowiedź na rozesłany wcześniej list Patriarchatu Moskiewskiego, gdzie sytuację na Ukrainie przedstawiano jako "wojnę religijną". Można było przeczytać, że „uniaci” i „schizmatycy” zabijają prawosławnych. Tymczasem nigdy relacje pomiędzy Kościołami na Ukrainie nie były tak korzystne. Nie mogłem milczeć!

- Jak w tym kontekście można ocenić postawę patriarchy Cyryla i Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego? Chyba stoi on na rozdrożu pomiędzy lękiem przed Putinem a obawą utraty wiernych na Ukrainie?

- Na temat relacji patriarchy z prezydentem Rosji nie będę się wypowiadać. Generalnie, hierarchia Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego pozostaje pod wpływem propagandy państwowej Rosji i przenosi ją na poziom religijny. To bardzo niebezpieczne.

- Czy w tym kontekście należy rozumieć koncepcję „Ruskiego Świata”, głoszoną przez patriarchę Cyryla, a oznaczającą powołanie Rosji do duchowego przewodnictwa w świecie prawosławnych krajów słowiańszczyzny?

- Koncepcja „Ruskiego Świata” upadła wraz z agresją na Ukrainę. To nie ma nic wspólnego z „duchowym przewodnictwem”. Teraz Patriarchat mówi o historycznej Rusi. I w ten sposób usiłuje uzasadnić przynależność do „historycznej Rusi” tych terenów, którymi zainteresowana jest Rosja ze względu na swój interes geopolityczny.
Jeśli więc któryś z duchownych Kościoła chrześcijańskiego zamiast być apostołem miłości, pokoju i pojednania, zaczyna być głosicielem nienawiści, to antagonizuje narody i atakuje pokój religijny jaki ma miejsce na Ukrainie.

- Czy obecna sytuacja może doprowadzić do zjednoczenia trzech Kościołów prawosławnych na Ukrainie? Tym samym do wyswobodzenia się tego, który pozostaje pod wpływami Moskwy?

- Wierni każdego z tych trzech Kościołów: Patriarchatu Moskiewskiego, Patriarchatu Kijowskiego i Ukraińskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego zaczęli się domagać od swoich duchownych pojednania i jedności.
Przypomnijmy, że każdy z trzech Kościołów prawosławnych w tym kraju deklaruje się jako autokefaliczny, lecz tylko jeden jest uznawany przez światowe prawosławie: Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego (UKP PM). Agresja rosyjska przyczynia się do kryzysu w łonie tegoż Kościoła. Wiem, że dla braci i sióstr z tego Kościoła ważne jest zachowanie jego integralności, choć może nie być to łatwe. KAI: Czy nadal aktualna jest koncepcja formułowana przez kard. Lubomyra Huzara, że po uzyskaniu statusu patriarchatu przez Ukraiński Kościół Greckokatolicki, może zrodzić się wokół niego ruch zjednoczeniowy wschodniego chrześcijaństwa?

- Najpierw chciałbym, aby jedno dotarło to do świadomości prawosławnych. Ustanowienie patriarchatu dla Ukraińskiego Kościoła Geckokatolickiego nie jest "atakiem" na prawosławie moskiewskie czy Konstantynopol. Chcemy aby nasz przyszły patriarchat miał wymiar ekumeniczny i był otwarty na innych. Przecież jesteśmy dziećmi tego samego chrztu św. Włodzimierza.

- A czy odczuwa Ksiądz Arcybiskup wystarczającą solidarność ze strony Kościołów europejskich?

- Solidarność Kościołów jest niezwykła. Z tego miejsca chciałbym podziękować zwłaszcza Kościołowi katolickiemu w Polsce. Tak biskupom jak i wiernym, tym którzy modlą się i poszczą w intencji Ukrainy. Ważna jest też pomoc humanitarna.

- Czy jest ona wystarczająca? Co można byłoby jeszcze zrobić?

- Wielkim problemem stają się uchodźcy z obszarów objętych wojną. Społeczeństwo ukraińskie nie jest w stanie pomóc im w sposób wystarczający.

- Ponadto wielka prośba do Polaków, abyście innym przekazywali prawdę o tym co dzieje się na Ukrainie. Wojna informacyjna prowadzona przez Rosję jest bardzo niebezpieczna. Jeśli Zachód podda się dezinformacji, poniesie tragiczne konsekwencje.

- A jak Ksiądz Arcybiskup widzi przyszłość?

- W sumie jestem optymistą. Optymizmem napawa mnie transformacja jaką przechodzi ukraińskie społeczeństwo, na każdym poziomie: politycznym, wojskowym, socjalnym, itp. Tak pozytywnych zmian Ukraina nie doświadczyła przez 23 lata niepodległości. Przestaliśmy być amorficznym państwem postradzieckim. Przeżywamy bóle porodowe, które dostarczają cierpień, ale dają nadzieję na nowe życie. Niezależnie co się stanie, to procesu tego nie zniszczą rosyjskie czołgi. A jako chrześcijanie wierzymy w Boga, który jest Panem historii, w Jego rękach leży los wszystkich narodów. Wierzę, że Bóg będzie błogosławił wysiłkom społeczeństwa, które się broni, odradza i idzie za głosem Ewangelii.
Przypomnijmy, że żadna wojna nie jest wieczna. Wcześniej czy później ten konflikt się skończy. Jako zwierzchnicy Kościołów musimy mieć wizję przyszłości. Prezydenci, generałowie i ich koncepcje przemijają - a Kościoły i narody pozostają. Przed Kościołami na Ukrainie stoi pytanie: za jaką przyszłością Ukrainy i tej części Europy opowiadamy się jako chrześcijanie?

- Dokonuje się zatem rewolucja moralna rozpoczęta na kijowskim Majdanie?

- Kijowski Majdan - w szerszym znaczeniu tego pojęcia - jeszcze się nie skończył. Nasza rewolucja moralna i odzyskiwanie ludzkiej godności przechodzi w kolejne fazy. Rewolucje miały wymiar tragiczny ale też i wielki.
Jak już mówiłem, mamy trzy czynniki określające naszą obecną sytuację: Ukrainę, Rosję i Zachód. Wybitny arabski filozof i lekarz średniowiecza Awicenna mówił, że lekarz przychodzący do chorego człowieka powinien uwzględnić trzy czynniki: chorobę, osobę chorego i lekarza. Podkreślił, że jeśli chory będzie po stronie lekarza to obaj przezwyciężą chorobę.

- Rozmawiali: Marcin Przeciszewski i Krzysztof Tomasik

2014-09-10 11:41

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ukraina: katolicy kijowscy odzyskali w końcu kościół św. Mikołaja

2020-09-18 20:32

[ TEMATY ]

Kościół

Ukraina

św. Mikołaj

Kijów

Wikipedia

Kościół św. Mikołaja w Kijowie

Kościół św. Mikołaja w Kijowie

Rada Ministrów Ukrainy zatwierdziła 16 września plan budowy w Kijowie do końca 2023 Domu Muzyki. Trafi tam Narodowy Dom Muzyki Organowej i Kameralnej Ukrainy, mieszczący się obecnie w dawnym kościele katolickim św. Mikołaja, co oznacza, że wróci on do swych pierwotnych właścicieli – katolików stolicy Ukrainy. Do tego czasu gmach będzie użytkowany wspólnie przez wiernych i melomanów.

Ministerstwo Kultury i Polityki Informacyjnej ma do końca 2023 roku zbudować w Kijowie Dmach Muzyki i przenieść do niego wspomniany Narodowy Dom Muzyki Organowej i Kameralnej Ukrainy.

Władze poleciły również resortowi kultury przekazanie w stałe bezpłatne użytkowanie "Gminie Religijnej Parafia św. Mikołaja diecezji kijowsko-żytomierskiej Kościoła rzymskokatolickiego w mieście Kijowie" budynku kościoła św. Mikołaja na ul. Wełykiej Wasilkiwśkiej 75. Rząd postanowił ponadto, że do chwili przeniesienia się na nowe miejsce Domu Muzyki dotychczasowy użytkownik będzie korzystał z dawnej świątyni razem z parafianami.

Katolicy stołeczni od dawna starali się o odzyskanie kościoła, apelując jednocześnie o jego pilne odnowienie. Rok temu protestowali oni przeciwko odbyciu w pomieszczeniu świątyni pokazu mody. Zgodę na przeprowadzenie go wydało Ministerstwo Kultury.

Wzniesiony na przełomie XIX i XX wieku w stylu neogotyckim kościół św. Mikołaja jest jednym z arcydzieł sławnego w tamtym czasie miejscowego architekta Władysława Horodeckiego i należy do najpiękniejszych budowli Kijowa.

Do połowy XIX stulecia w mieście istniała tylko jedna świątynia katolicka – kościół św. Aleksandra, który, choć duży jak na tamte czasy, mógł pomieścić najwyżej nieco ponad tysiąc osób. Tymczasem liczba wiernych przekraczała wówczas 35 tys. (w połowie byli to Polacy), co stanowiło prawie 14 proc. mieszkańców miasta. Nieustannie zabiegali oni o zezwolenie na budowę nowego obiektu i w końcu dopięli swego, a prywatni przedsiębiorcy i wierni przeznaczyli na ten cel ogromną, jak na tamten okres, sumę pół miliona rubli.

Ogłoszono konkurs, który wygrał 24-letni student Instytutu Inżynierów Cywilnych Stanisław Wołowski. Władze miasta uznały jednak, że projektant jest za młody i nie ukończył jeszcze studiów, toteż kierownictwo i nadzór nad budową powierzono wspomnianemu W. Horodeckiemu, cieszącemu się wówczas sławą jednego z najlepszych architektów w mieście, podczas gdy wystrojem wnętrza zajął się włoski mistrz Elio Sala, który już wcześniej współpracował z Horodeckim.

21 sierpnia 1899 wmurowano uroczyście kamień węgielny pod przyszły kościół, rozpoczynając w ten sposób budowę, która trwała ponad 10 lat. Wynikało to częściowo z warunków przyrodniczych: ziemia w tym miejscu znajdowała się w pobliżu rzeczki Łybiď i była mocno podmokła, budowniczowie musieli więc wzmacniać fundamenty palami betonowymi (był to wynalazek kijowskiego inżyniera Antona Strausa). Ale budowę przerwała również na pewien czas tragiczna śmierć 1 września 1904 r. 18-letniego robotnika Juchyma Kewlicza. Wszczęto śledztwo przeciw Horodeckiemu, ale okazało się, że poszkodowany zginął wskutek własnej nieostrożności.

Ostatecznie 19 grudnia 1909 ówczesny biskup pomocniczy łucki, żytomierski i kamienieckopodolski Antoni Karaś w obecności tysięcy wiernych konsekrował nową świątynię. Jej pierwszym proboszczem został pochodzący z Niemirowa na Podolu ks. Józef-Jan Żmigrodzki. Doczekał on czasów sowieckich i w 1930 został skazany na 7 lat obozu pracy, ale zmarł już przed końcem wyroku, w 1935 na Wyspach Sołowieckich.

W 1938 bolszewicy zamknęli kościół a parafia przestała istnieć. Budynek ograbiono z cennych rzeczy a w środku urządzono magazyn. Podczas walk o Kijów jesienią 1943 wskutek ostrzału artyleryjskiego uszkodzono mury i część wystroju wnętrza. Gmach odbudowano po wojnie, niszcząc jednak "przy okazji" cenne witraże i malowidła, a do odnowionych pomieszczeń przeniesiono Państwowe Archiwum Obwodu Kijowskiego. Na wieżach (wysokości 55 m) umieszczono urządzenia do zagłuszania zachodnich rozgłośni radiowych.

Postanowieniem Rady Ministrów ówczesnej Ukraińskiej Republiki Sowieckiej z 13 grudnia 1979 dawną świątynię zamieniono na Republikański Dom Muzyki Organowej i Kameralnej. Na miejscu głównego ołtarza stanęły organy sprowadzone z Czechosłowacji.

Pierwszą Mszę św. w byłym kościele odprawiono dopiero w styczniu 1992, a 25 czerwca 2001, podczas swego pobytu w Kijowie, odwiedził to miejsce Jan Paweł II. Obecnie współgospodarzami budynku są wspomniany Domu Muzyki i parafia katolicka a Msze i nabożeństwa są tam odprawiane po ukraińsku, polsku, hiszpańsku i po łacinie.

CZYTAJ DALEJ

Katowice: Beatyfikacja ks. Jana Machy przełożona na przyszły rok

2020-09-23 09:23

[ TEMATY ]

beatyfikacja

Katowice

Ks. Jan Macha

wikipedia.org

Zaplanowana na tegoroczny październik w katowickiej Archikatedrze Chrystusa Króla beatyfikacja ks. Jana Franciszka Machy została przeniesiona na 2021 rok - poinformował w środę metropolita katowicki abp Wiktor Skworc. Powodem zmiany terminu uroczystości jest sytuacja epidemiczna.

Zgodnie z wcześniejszym planem, ks. Jan Macha - śląski duchowny stracony w 1942 r. przez hitlerowców - miał być beatyfikowany 17 października w katowickiej katedrze. Mszy beatyfikacyjnej, do której przygotowania były już bardzo zaawansowane, miał przewodniczyć prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Becciu, z którym także konsultowano zmianę terminu uroczystości.

"Planowana na 17 października br. beatyfikacja Sługi Bożego ks. Jana Machy nie odbędzie się w zaplanowanym terminie. Ta decyzja została podjęta po konsultacji i w łączności z kard. Angelo Becciu, Prefektem Kongregacji ds. Świętych. Aktualnie oczekujemy wyznaczenia nowego terminu beatyfikacji. Przedstawiliśmy nasze propozycje, ale czekamy na ostateczną decyzję Ojca Świętego, o której poinformujemy" – powiedział metropolita katowicki w nagraniu wideo, opublikowanym w środę na stronie internetowej archidiecezji.

Abp Skworc dodał, że przesunięcie terminu beatyfikacji może być szansą na lepsze przygotowanie do tej ważnej uroczystości. "Czas, który nas dzieli od beatyfikacji, będziemy chcieli wykorzystać, aby jeszcze lepiej poznać Sługę Bożego ks. Jana Machę. Będziemy chcieli się z nim prawdziwie zaprzyjaźnić i przyjąć treści, które były tak bardzo istotne w jego życiu" – powiedział metropolita.

Nowy termin beatyfikacji zostanie ogłoszony po akceptacji Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej. "Na chwilę obecną możemy zapewnić, że, będzie to 2021 rok. Aktualny stan epidemii uniemożliwia przeprowadzenie beatyfikacji w ogólnodostępnej formie. Sytuacja związana z pandemią SARS-CoV2 w Polsce i w Europie jest wciąż niepewna i bardzo dynamiczna. Nie wiemy w jakim kierunku będą rozwijały się decyzje służb sanitarno-epidemiologicznych" – poinformował rzecznik metropolity katowickiego ks. Tomasz Wojtal, podkreślając, że beatyfikacja to ważne wydarzenie dla lokalnego Kościoła.

"Nie chcemy, aby ewentualne ograniczenia uniemożliwiały osobiste wzięcie udziału w tej uroczystości przez wiernych. Poza tym, jak podkreślił abp Skworc, zależy nam wszystkim, aby do tego wydarzenia przygotować się i to nie tylko od strony logistycznej i organizacyjnej, ale przede wszystkim duszpasterskiej i duchowej. Chcielibyśmy, aby beatyfikacja ks. Jana Machy stała się okazją do wzmocnienia wiary i ożywienia życia religijnego w naszej archidiecezji" – dodał rzecznik arcybiskupa.

Już kilka tygodni temu przedstawiciele katowickiej kurii informowali, że data beatyfikacji jest niepewna, a ostateczna decyzja w tej sprawie zapadnie w drugiej połowie września. Jednocześnie kontynuowano przygotowania do uroczystości - m.in. watykańska Kongregacja Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów zatwierdziła specjalnym dekretem tzw. kolektę (w językach polskim i łacińskim) oraz drugie czytanie liturgii godzin (w języku polskim) ku czci Sługi Bożego Jana Franciszka Machy.

28 listopada ub. roku papież Franciszek zaaprobował dekret potwierdzający męczeństwo Sługi Bożego księdza Jana Franciszka Machy, kapłana archidiecezji katowickiej, urodzonego w Chorzowie Starym 18 stycznia 1914 r., a zamordowanego w więzieniu w Katowicach 3 grudnia 1942 r. Tym samym zakończył się trwający sześć lat proces beatyfikacyjny.

Jak wyjaśniał wówczas ks. dr Damian Bednarski, postulator procesu beatyfikacyjnego ks. Jana Machy, podczas postępowania procesowego zgromadzoną dokumentację na temat męczeństwa ks. Machy analizowało kilka watykańskich gremiów: komisja historyczna, komisja teologów, komisja biskupów i kardynałów. Wszystkie one pozytywnie wypowiedziały się o tzw. positio.

Następnie papież zaaprobował dekret o męczeństwie śląskiego księdza, potwierdzając, że był on prześladowany za wiarę. Zgodne z praktyką ostatnich lat, beatyfikacje najczęściej odbywają się na terenie diecezji pochodzenia kandydatów na ołtarze. Ks. Macha przyjął święcenia kapłańskie 25 czerwca 1939 r. w kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Katowicach, a 3 grudnia 1942 r. został zgilotynowany w katowickim więzieniu przy ul. Mikołowskiej.

Ks. Jan Macha urodził się w Chorzowie Starym. Po wyświęceniu na księdza najpierw pracował w swojej rodzinnej parafii, a 1 września 1939 r. został wikarym w parafii św. Józefa w Rudzie Śląskiej. Jako kapłan zaczął pomagać ofiarom hitlerowskiego terroru. Rodzinom rozstrzelanych, aresztowanych i wywiezionych do obozów koncentracyjnych organizował pomoc materialną i duchową. Zaangażował się też w działalność studentów i harcerzy związanych z konspiracją. Priorytetem była dla niego opieka społeczna.

Aktywność charytatywna księdza Machy nie uszła uwagi Niemców. Mimo ostrzeżeń nie przerwał działalności. We wrześniu 1941 r. został aresztowany na katowickim dworcu. Podczas licznych przesłuchań był torturowany, ale się nie załamał. Pocieszał kolegów, podtrzymywał ich na duchu, dużo się modlił, prosił Boga o przebaczenie oprawcom.

17 lipca 1942 r. przed sądem specjalnym odbyła się rozprawa. Ks. Macha i kleryk Joachim Guertler zostali skazani na śmierć przez ścięcie. "Żyłem krótko, lecz uważam, że cel swój osiągnąłem. Nie rozpaczajcie! Wszystko będzie dobrze. Bez jednego drzewa las lasem zostanie. Bez jednej jaskółki wiosna też zawita, a bez jednego człowieka świat się nie zawali" – pisał do rodziny ks. Macha.

Wyrok wykonano przez ścięcie gilotyną 3 grudnia 1942 r. w katowickim więzieniu przy ul. Mikołowskiej. Do dziś nie jest pewne, gdzie wywieziono ciało duchownego. Prawdopodobnie spalono je w krematorium obozu Auschwitz. Gilotynę można dziś oglądać w Muzeum Śląskim w Katowicach.(PAP)

autor: Marek Błoński

mab/ krap/

CZYTAJ DALEJ

Dzieło Ojca Pio ma 16 lat!

2020-09-23 21:27

archiwum

23 września – liturgiczne wspomnienie świętego z Pietrelciny to dzień wyjątkowy dla krakowskiego Dzieła Pomocy św. Ojca Pio.

To dzień 16 urodzin Dzieła! Dwa Centra Pomocy, 9 mieszkań wspieranych dla osób bezdomnych, dziesiątki tysięcy konsultacji specjalistycznych, kąpieli i wizyt w garderobie, a nade wszystko setki historii osób bez domu, które udało się zmienić na lepsze – to krótki bilans szesnastolecia działalności organizacji.

Dróg prowadzących do życia na ulicy jest wiele…

W fabryce przepracowałam kilkadziesiąt lat. W pewnym momencie mój zakład pracy przekształcono, a potem zamknięto. Pani w średnim wieku trudno było odnaleźć się w nowej rzeczywistości, nowego zatrudnienia nie było, a rachunki same nie chciały się opłacić. I tak w 2015 r. zostałam bez dachu nad głową.

Hela, bez domu

Trudno powiedzieć, które z moich przeżyć było najgorsze… śmierć mojego 18-letniego syna, który miał raka… wypadek samochodowy, który spowodował trwały uszczerbek na moim zdrowiu i wyglądzie, śmierć mamy czy rozwód z żoną po kilkunastu latach małżeństwa. Może to za dużo jak na jednego człowieka?

Robert, bez domu

…wszystkie jednak splatają się w Dziele Pomocy św. Ojca Pio, które 16 lat temu powstało z myślą o Heli, Robercie i wielu, wielu innych, którzy domu nie mają.

I w dniu urodzin nie może być inaczej – Dzieło w centrum stawia swoich podopiecznych i ich marzenia i… ogłasza urodzinową zbiórkę na ich spełnienie.

Na facebookowym profilu organizacji i stronie www Dzieła czytamy: Dziś wspomnienie św. Ojca Pio i… 16 urodziny Dzieła Pomocy! Z wdzięcznością patrzymy na każdy miniony dzień z osobami bez domu. Zapraszamy do wspólnego świętowania! Niech to będzie wyjątkowy dzień również dla każdego z Was. Pewnie zapytacie o prezenty… chętnie je przyjmiemy :) i przekażemy osobom bezdomnym. Ogłaszamy urodzinową zbiórkę dla osób potrzebujących, by spełniać ich marzenia. Jakie? Na przykład takie jak pani Teresy:

„Mam proste marzenia, aby mieć gdzie się umyć, uprać i wyprasować swoje ubrania. Chciałabym bardzo, aby na nowym miejscu odwiedzał mnie mój najmłodszy syn – to moja największa duma!”

Cel – 6 tysięcy złotych

Start – 23 września 2020

Meta – 30 września 2020

Każdego, który chciałby podarować urodzinowy prezent osobom bez domu, zapraszamy: https://www.facebook.com/donate/644690076441587/

DZIEŁO POMOCY ŚW. OJCA PIO jest organizacją pożytku publicznego, która powstała szesnaście lat temu z myślą o ludziach, którzy utracili swój dom. W miejscu tym w prawdzie i równości pracownicy, bracia kapucyni i wolontariusze towarzyszą osobom bezdomnym w ich drodze do samodzielnego życia. Fachowe i wszechstronne wsparcie udzielane ponad 2000 podopiecznym odbywa się w prowadzonych przez Dzieło Centrach Pomocy – przy ul. Loretańskiej 11 i ul. Smoleńsk 4 w Krakowie. Oprócz pomocy doraźnej – możliwości kąpieli, wymiany i wyprania odzieży – w Centrach udzielane jest również wsparcie specjalistyczne: socjalne, zawodowe, prawne i duchowe. Dodatkowo Dzieło Pomocy św. Ojca Pio prowadzi 9 mieszkań wspieranych, w których schronienie i profesjonalną pomoc otrzymuje ponad trzydzieści osób bezdomnych.

Dzieło Pomocy św. Ojca Pio od wielu lat angażuje się również w akcje społeczne mające na celu zwrócenie uwagi otoczenia na problem, jakim jest bezdomność. Staje się tym samym głosem zapomnianych, zepchniętych na margines i uwięzionych w krzywdzących stereotypach osób bez domu.


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję