Reklama

Jedyne takie miasto

2014-07-22 12:47

Agnieszka Żurek
Niedziela Ogólnopolska 30/2014, str. 12-13

ZE ZBIORÓW MUZEUM POWSTANIA WARSZAWSKIEGO
Moment aresztowania Niemców przez powstańców

„Powstanie Warszawskie” – pierwszy na świecie dramat wojenny non-fiction zmontowany w całości z koloryzowanych i udźwiękowionych autentycznych kronik filmowych z tamtego okresu. Co mówią o nim widzowie?

Świeżo upieczony magister dziennikarstwa Michał Frykowski, który studiował na UMCS w Lublinie, po obejrzeniu „Powstania Warszawskiego” powiedział: „W pewnym momencie poczułem, jakby ci ludzie byli tuż obok mnie. Jakby byli to moi znajomi, którzy za chwilę zginą za moją wolność, podczas gdy ja sam z jakichś niezrozumiałych powodów nie mogę wziąć udziału w tej walce”.

Film widziało już ponad pół miliona widzów. Recenzje są entuzjastyczne. Czy doczekaliśmy się odtrutki na zeszłoroczną falę antypowstaniowego „Obłędu ’44”? Wiele na to wskazuje. Cieszą zwłaszcza głosy młodych widzów. Sukces „Powstania Warszawskiego” stanowi jeszcze jeden dowód na to, że aby obudzić w Polakach patriotyzm, nie trzeba uciekać się do stosowania żadnych specjalnych zabiegów. Wystarczy pokazać im prawdę.

Wzruszenie i wdzięczność

„Film naprawdę wzruszający, zwłaszcza kiedy uświadomimy sobie, że «aktorzy» nie słyszeli od reżysera słów «cięcie, koniec ujęcia, na swoje miejsca!». W kinie trzymałam się dzielnie, ale w nocy nie mogłam spać” – pisze na oficjalnym profilu „Powstania Warszawskiego” Monika Szymańska. Wtóruje jej Ola Jędraszek, inna młoda dziewczyna: „Przepiękny film! Dziś obejrzałam go w kinie z całą szkołą i łzy same płynęły. Poruszył mnie każdy fragment. W pewnych momentach trudno było uświadomić sobie, że w tym, co widzę na ekranie, nie ma żadnej fikcji. Dziękuję osobom, które tworzyły ten film i w tak piękny sposób odświeżyły nam historię... A przede wszystkim dziękuję ludziom, którzy wtedy walczyli i ginęli dla dobra ojczyzny. To dzięki nim my możemy żyć spokojnie”.

Reklama

Uczucie wdzięczności przewija się w wielu wypowiedziach młodych widzów „Powstania”. „Film obowiązkowy dla każdego Polaka. Dzięki takim bohaterom żyją w pokoju kolejne pokolenia. Wdzięczność i pamięć na zawsze!” – pisze Violetta Politowska. Co ciekawe, wśród wypowiedzi osób, które obejrzały „Powstanie Warszawskie”, nie znajdziemy głosów dyskredytujących powstańców czy podważających sens ich poświęcenia. Odwrotnie – widzowie nie szczędzą cierpkich słów kierowanych pod adresem tych, którzy próbują deprecjonować bohaterów walczącej Warszawy. Odbiór filmu jest ogromnie emocjonalny, co zadaje kłam tezie głoszącej, że powstanie miałoby być wydarzeniem, które definitywnie przeszło do historii i z którym nie sposób się już identyfikować. Reakcje widzów stanowią dowód na to, iż jest zupełnie odwrotnie: „Wiedziałam, że film jest wart obejrzenia, ale nie wiedziałam, że aż tak na mnie podziała – z kina wyszłam zaryczana. Brawo za stworzenie tego arcydzieła” – dzieli się przeżyciami Marta Jaworska.

Przeżyć kilka dni jak lew

„Kiedy oglądałem ten film, mieliło się we mnie kilka uczuć. Wzruszenie – kiedy widziałem, jak ci fantastyczni bohaterowie i bohaterki godzili konieczność złożenia najwyższej ofiary z przeżywaniem dnia codziennego, jak potrafili nie tylko żyć «normalnie», ale nawet w piekle wojennym zachowywać poczucie humoru. Duma – bo nie ma drugiej takiej historii miasta, którego mieszkańcy za naprawdę każdy kamień oddawaliby ostatnią kroplę krwi i z taką determinacją, tak masowo i tak naturalnie stawiali czoła arcysilnemu wrogowi. I wreszcie czułem wściekłość – na tych wszystkich przemądrzałych, domorosłych specjalistów od historii alternatywnej, plujących na pamięć o powstańcach warszawskich” – mówi w rozmowie z „Niedzielą” Marek z Warszawy. Wtóruje mu Michał Frykowski: „Ten film pokazuje, że ci ludzie chcieli tylko jednego: choć raz dokopać temu brunatnemu potworowi, który zawłaszczył sobie ich prawo do wolności i stał się panem ich życia i śmierci. Przeżyć kilka dni jak lew, a nie całe życie jak Zychowiczowski osioł, wyrokujący zza biurka o ciężkich decyzjach podejmowanych w koszmarnych warunkach wojennych”.

Co ciekawe, widzowie filmu nie skupiają się jedynie na samym aspekcie walki o wolność stolicy, ale dostrzegają wiele innych wymiarów tego, czym w istocie było Powstanie Warszawskie. „Nie lubię czytać książek o powstaniu, nie lubię oglądać o nim filmów – nie lubię (jak większość ludzi) smutnych i dołujących zakończeń, świadomości strat, cierpień i klęski, a jednocześnie robię to z wielką chęcią, gdyż co chwila znajduję tam siłę, energię, radość i nadzieję ludzi, którzy porwali się na niemożliwe. Oni pokazali, co to znaczy mieć ducha. Na zawsze pozostanie to dla mnie szaloną, ale jednak inspiracją. Dziękuję raz jeszcze!”. Tę refleksję Krzysztofa Jerzego Wildera podzielają także inni widzowie. Zwracają oni uwagę nie tylko na bohaterstwo warszawiaków, ale także na ich umiejętność zachowania wolności ducha i ocalenia dobra nawet w samym środku piekła, w które Niemcy zamienili ich ukochane miasto. „Byłam zaskoczona uśmiechniętymi twarzami powstańców mimo zagrożenia życia. To jest piękne” – pisze na portalu wNas.pl internautka Ania. To, jak pięknie odnosili się do siebie Polacy w chwilach strasznego cierpienia, jakiego doświadczali, ujmuje w krótkich i pięknych słowach Ula Świerczyńska: „Wszyscy ci ludzie byli dla siebie nawzajem aniołami”. Na siłę naszego narodu, jaką posiadamy w chwilach zjednoczenia, zwraca uwagę także Piotr Kozub: „Uderza to, jak zachowują się ludzie w tragicznej sytuacji, kiedy są razem. Jeśli wszyscy trzymają się razem, wtedy otaczająca śmierć nie jest już tak straszna”.

Widzowie „Powstania” wskazują nie tylko na piękno filmu, na pokazane w nim grozę i prawdę, ale także na jego niebywale istotną wartość, jaką ma on w kształtowaniu naszej świadomości. Wszyscy nasi rozmówcy jednogłośnie podkreślają konieczność pokazywania tego filmu w szkołach. „Spróbujcie coś zrobić, aby ten film był obowiązkowy w każdej szkole! Niech polska młodzież zobaczy trochę prawdy!” – nazywa rzeczy po imieniu Filip Koralik. Kontrast pomiędzy deprecjonującą powstańców propagandą – najpierw komunistyczną, a ostatnio także niemiecką, wśród wielu widzów wywołał słuszne oburzenie i zaowocował postulatami jak najszerszego rozpropagowania „Powstania Warszawskiego” za granicą. Jak celnie podsumował internauta Ziggy Sailor, dzięki temu filmowi „Niemcy będą mieli szansę obejrzenia prawdziwych zdjęć do swojego serialu «Nasze matki, nasi ojcowie»”.

Tagi:
historia Powstanie Warszawskie

Reklama

Niezłomna Amazonka

2019-11-13 11:47

Opr. Krystyna Chowaniec
Edycja przemyska 46/2019, str. 6

Przemierzyła Bieszczady konno, uciekając na Węgry, a potem pieszo, idąc kurierskim szlakiem. Uczestniczka Powstania Warszawskiego, łączniczka Rządu RP na Uchodźstwie. Żołnierz Niezłomny, 70 lat temu wykonano na niej wyrok śmierci

Archiwum parafii
Tablicę pamięci por. Heleny Żurowskiej poświęcił bp Stanisław Jamrozek

Porucznik Helena Żurowska została zgładzona strzałem w tył głowy w więzieniu mokotowskim 21 września 1949 roku. Rodzina nie otrzymała jej ciała, nie wie też, gdzie została pochowana. Mieszkańcy Olszanicy uczcili jej pamięć.

Leśni kurierzy

Uroczystości uhonorowania por. Heleny Żurowskiej odbyły się w dniach 20-21 września w Sanoku i Olszanicy. W piątek 20 września w auli uczelni państwowej w Sanoku miała miejsce sesja popularnonaukowa z udziałem zaproszonych gości, uczniów sanockich szkół oraz krewnych kurierów. Prelekcję o Helenie Żurowskiej wygłosił dr Wojciech Frazik, główny specjalista Oddziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Krakowie, następnie odbyła się projekcja filmu TVObiektyw „Czas leśnych kurierów”.

Córka bieszczadzkiej ziemi

W Olszanicy, miejscu urodzenia bohaterskiej kurierki i emisariuszki, harcerze zaciągnęli wartę honorową przy tablicy, a przychodzący na uroczystość zaproszeni goście i mieszkańcy mogli obejrzeć wystawę o Helenie Żurowskiej.

Mszy św. przewodniczył bp Stanisław Jamrozek, a koncelebrowali ks. dr Andrzej Skiba, ks. dr Roman Froń, ks. Roman Szczupak, ks. hm Tomasz Latoszek, ks. Bogdan Janik i ks. Tomasz Surmacz, proboszcz parafii olszanickiej i gospodarz kościoła, w którego przedsionku umieszczono tablicę. Oprawę liturgiczną przygotowali instruktorzy i harcerze. Kazanie wygłosił Ksiądz Biskup, który także dokonał poświęcenia tablicy oraz dwóch nowych dzwonów ufundowanych przez parafian – dzwon z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości i dzwon honorujący 100-lecie urodzin abp. Ignacego Tokarczuka. Przed odsłonięciem tablicy hm. Krystyna Chowaniec przedstawiła najważniejsze informacje z życiorysu Heleny Żurowskiej, podkreślając jej niezwykłe oddanie sprawie niepodległości Ojczyzny, a dh Mateusz Burczyk zaśpiewał przejmującą pieśń swego autorstwa o innej bohaterce, również zamordowanej w ubeckim więzieniu, słynnej „Ince”. Uroczysty charakter nabożeństwa podkreśliła także obecność sztandarów – Hufca Bieszczadzkiego ZHP im. Wincentego Pola, Hufca ZHP Ziemi Sanockiej im. ks. hm. Zdzisława Peszkowskiego i Szkoły Podstawowej im. Orła Białego w Uhercach.

Następnie młodzież szkolna, harcerze i zaproszeni goście przeszli do pałacu w Olszanicy, gdzie obejrzeli prezentację ilustrującą związki rodziny Żurowskich z takimi miejscowościami, jak Olszanica, Berezka czy Myczkowce oraz działalność Heleny Żurowskiej w latach II wojny światowej i w podziemiu niepodległościowym. Wysłuchali także recytacji i pieśni w wykonaniu sanockich harcerzy. Po czym hm. Krystyna Chowaniec odczytała list od wojewody podkarpackiej Ewy Leniart, która objęła patronat nad uroczystością. Listy i pozdrowienia przesłali również: Małgorzata Rauch – podkarpacka kurator oświaty, Tomasz Matuszewski – burmistrz Sanoka, Grażyna Zagrobelna – dyrektor RDLP w Krośnie.

Do rodzinnych stron

Warto dodać, że w Sanoku i Olszanicy gościliśmy również ekipę filmową z red. Dorotą Kanią, która przygotowuje film o Helenie Żurowskiej, a w niedzielę 22 września w kościele w Nowym Mieście, parafii, do której należały Boniowice, gdzie miała majątek ziemski Helena Żurowska, podczas Mszy św. modlono się w intencji Heleny. Trasa niedzielnego wyjazdu filmowców na Ukrainę, do Boniowic i Nowego Miasta wiodła także w miejsce po dworze Żurowskich w Boniowicach, gdzie wysłuchano wspomnień Leonii Kopczyszyn o Helenie. W Nowym Mieście filmowcy spotkali się z niezwykłą serdecznością licznie mieszkających tam Polaków, wielką życzliwością ks. proboszcza Tadeusza Legowicza, a państwo Myczkowscy ugościli nas obiadem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Symbole i zwyczaje Adwentu

Małgorzata Zalewska
Edycja podlaska 49/2002

Bóg w swojej wielkiej miłości do człowieka dał swego Jednorodzonego Syna, który przyszedł na świat by dokonać dzieła odkupienia ludzi. Jednak tę łaskę każdy z nas musi osobiście przyjąć. Zadaniem Kościoła jest przygotowanie ludzi na godne przyjęcie Chrystusa. Kościół czyni to, między innymi, poprzez ustanowienie roku liturgicznego. Adwent rozpoczyna nowy rok kościelny. Jest on pełnym tęsknoty oczekiwaniem na Boże Narodzenie, na przyjście Chrystusa. Adwent to okres oczyszczenia naszych serc i pogłębienia miłości i wdzięczności względem Pana Boga i Matki Najświętszej.

Bożena Sztajner

Wieniec adwentowy

W niektórych regionach naszego kraju przyjął się zwyczaj święcenia wieńca adwentowego. Wykonywany on jest z gałązek iglastych, ze świerku lub sosny. Następnie umieszczone są w nim cztery świece, które przypominają cztery niedziele adwentowe. Świece zapalane są podczas wspólnej modlitwy, Adwentowych spotkań lub posiłków. W pierwszym tygodniu adwentu zapala się jedną świecę, w drugim dwie, w trzecim trzy, a w czwartym wszystkie cztery. Wieniec wyobraża jedność rodziny, która duchowo przygotowuje się na przeżycie świąt Bożego Narodzenia.

Świeca roratnia

Świeca jest symbolem chrześcijanina. Wosk wyobraża ciało, knot - duszę, a płomień - światło Ducha Świętego płonące w duszy człowieka.
Świeca roratnia jest dodatkową świecą, którą zapalamy podczas Rorat. Jest ona symbolem Najświętszej Maryi Panny, która niesie ludziom Chrystusa - Światłość prawdziwą. W kościołach umieszcza się ją na prezbiterium obok ołtarza lub przy ołtarzu Matki Bożej. Biała lub niebieska kokarda, którą jest przepasana roratka mówi o niepokalanym poczęciu Najświętszej Maryi Panny. Zielona gałązka przypomina proroctwo: "Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański..." (Iz 11, 1-2). Ta starotestamentalna przepowiednia mówi o Maryi, na którą zstąpił Duch Święty i ukształtował w Niej ciało Jezusa Chrystusa. Jesse był ojcem Dawida, a z tego rodu pochodziła Matka Boża.

Roraty

W Adwencie Kościół czci Maryję poprzez Mszę św. zwaną Roratami. Nazwa ta pochodzi od pierwszych słów pieśni na wejście: Rorate coeli, desuper... (Niebiosa spuśćcie rosę...). Rosa z nieba wyobraża łaskę, którą przyniósł Zbawiciel. Jak niemożliwe jest życie na ziemi bez wody, tak niemożliwe jest życie i rozwój duchowy bez łaski. Msza św. roratnia odprawiana jest przed świtem jako znak, że na świecie panowały ciemności grzechu, zanim przyszedł Chrystus - Światłość prawdziwa. Na Roraty niektórzy przychodzą ze świecami, dzieci robią specjalne lampiony, by zaświecić je podczas Mszy św. i wędrować z tym światłem do domów.
Według podania zwyczaj odprawiania Rorat wprowadziła św. Kinga, żona Bolesława Wstydliwego. Stały się one jednym z bardziej ulubionych nabożeństw Polaków. Stare kroniki mówią, że w Katedrze na Wawelu, a później w Warszawie przed rozpoczęciem Mszy św. do ołtarza podchodził król. Niósł on pięknie ozdobioną świecę i umieszczał ją na lichtarzu, który stał pośrodku ołtarza Matki Bożej. Po nim przynosili świece przedstawiciele wszystkich stanów i zapalając je mówili: "Gotów jestem na sąd Boży". W ten sposób wyrażali oni swoją gotowość i oczekiwanie na przyjście Pana.

Adwentowe zwyczaje

Z czasem Adwentu wiąże się szereg zwyczajów. W lubelskiem, na Mazowszu i Podlasiu praktykuje się po wsiach grę na ligawkach smętnych melodii przed wschodem słońca. Ten zwyczaj gry na ligawkach związany jest z Roratami. Gra przypomina ludziom koniec świata, obwieszcza rychłe przyjście Syna Bożego i głos trąby św. Michała na Sąd Pański. Zwyczaj gry na ligawkach jest dość rozpowszechniony na terenach nadbużańskim. W niektórych regionach grano na tym instrumencie przez cały Adwent, co też niektórzy nazywali "otrembywaniem Adwentu". Gdy instrument ten stawiano nad rzeką, stawem, lub przy studni, wówczas była najlepsza słyszalność.
Ponad dwudziestoletnią tradycję mają Konkursy Gry na Instrumentach Pasterskich (w tym także na ligawkach) organizowane w pierwszą niedzielę Adwentu w Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu. W tym roku miała miejsce już XXII edycja tego konkursu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jasna Góra: wigilijne kolędowanie z plejadą gwiazd

2019-12-12 17:16

it / Jasna Góra (KAI)

W wigilię Bożego Narodzenia odbędzie się rodzinny koncert kolęd z Jasnej Góry w wykonaniu plejady polskich gwiazd. W inicjatywie udział wezmą polscy artyści, którzy zapraszają do wspólnej modlitwy tradycyjnymi świątecznymi utworami. Widowisko religijne przygotowuje Program Pierwszy Telewizji Polskiej.

Krzysztof Świertok/BPJG

Reżyser Bolesław Pawlica podkreśla, że to wielki zaszczyt móc w tak wyjątkowym miejscu realizować świąteczny koncert. Jego formuła jest bardzo prosta. - Chcieliśmy, aby artyści zaprosili do wspólnego śpiewania swoich najbliższych, tak, aby było to rzeczywiście rodzinne kolędowanie - wyjaśnia reżyser. Dodaje, że „każda z gwiazd zaśpiewa jedną kolędę sama, po czym zaprosi kogoś bliskiego ze swojej rodziny, żeby razem z nim kolędować. - Mam nadzieję, że ta idea państwu się spodoba i koncert będzie piękny - mówił Pawlica.

Koncert przygotowywany jest z dużym rozmachem z wykorzystaniem różnorakiego sprzętu: światła, nagłośnienia, kamer, rekwizytów. - Jeśli już dostąpiliśmy tego zaszczytu, by móc tutaj koncertować, chcielibyś my to zrobić jak najlepiej, żeby tą cudowną bazylikę pokazać jak najpiękniej, by w kamerach telewizyjnych wieczorem wyglądała tak, jak widzimy ją w ciągu dnia - powiedział reżyser.

O wielkim przeżyciu, którym jest kolędowanie na Jasnej Górze mówi też Zygmunt Kukla, dyrygent orkiestry Kukla Band. - Robiliśmy już wiele koncertów, ale nigdy tutaj. To jest wyjątkowe miejsce, odczuwamy to już na próbach, zauważyłem atmosferę w orkiestrze inną niż zwykle - powiedział dyrygent. Podkreślił, że „po raz kolejny przekonuje się o tym, że kolędy to prawdziwe arcydzieła”. - To miniaturki, które są nie tylko ładnymi melodiami, ale są wartością samą w sobie a wykonywane w takim miejscu mają wartość unikalną - zauważył.

-Kolędy śpiewane wspólnie z mamą, ojcem, bratem czy siostrą to jest coś, co na pewno stworzy wyjątkową atmosferę, dlatego mam nadzieję, że państwo będziecie nie tylko słuchać, ale i oglądać – powiedział Zygmunt Kukla.

Przypomniał, że Polska jest chyba jedynym krajem, gdzie w tak uroczysty sposób obchodzi się wigilię, śpiewając wtedy głównie kolędy. - Mamy nadzieję, że koncert nadawany w czasie gdy wiele rodzin zasiądzie do wspólnego stołu, też zachęci do kolędowania, że przypomnimy sobie wszystkie zwrotki tych jakże pięknych utworów - powiedział dyrygent.

Na scenie pojawi się prawie 40 osób. Najliczniejszą będzie 7- osobowa rodzina Justyny Steczkowskiej. Po raz pierwszy wystąpi mama barci Golców. Będzie też ojciec Sebastiana Karpiela Bułecki, zespół kolędników z Podkarpacia. W orkiestrze zasiądzie 20 osób, a chór gospelowy liczyć będzie 18 artystów. Reżyser Bolesław Pawlica pięć lat temu przygotowywał na Jasnej Górze koncert kolęd w wykonaniu zespołu Golec uOrkiestry a dwa lata temu realizował koncert na jubileusz 300-lecia koronacji Cudownego Obrazu Matki Bożej. - Chciałem podkreślić swój artystyczny związek z tym miejscem, które jest dla mnie naprawdę szczególne – powiedział artysta. Rodzinny koncert kolęd z Jasnej Góry w wykonaniu plejady polskich gwiazd m.in. braci Golców, Justyny Steczkowskiej, Rafała Brzozowskiego, Mateusza Ziółko, Sebastiana Karpiela Bułecki czy zespołu Pectus zostanie pokazany w dwóch częściach w programie I TVP w wigilię Bożego Narodzenia. Początek ok. 17.20.

Nagranie tego niezwykłego widowiska odbędzie się dziś wieczorem w bazylice jasnogórskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem