Reklama

Peregrynacja figury św. Michała Archanioła z Gargano

2014-07-23 14:57

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 30/2014, str. 1, 6

WD

W diecezji kieleckiej 18 lipca rozpoczęła się, połączona z egzorcyzmami i modlitwami o uwolnienie z nałogów oraz z przyjmowaniem szkaplerza, peregrynacja kopii figury św. Michała Archanioła z groty objawień na wzgórzach Gargano, w mieście Monte Sant’Angelo we Włoszech

Figura od kwietnia 2013 r. wędruje po Polsce. W diecezji kieleckiej będzie obecna w kilkunastu parafiach aż do 17 września. Jak informują proboszczowie program nawiedzenia figury w poszczególnych parafiach jest podobny, choć modyfikowany pod kątem, np. zaangażowania grup modlitewnych czy bieżących potrzeb duchowych. Pierwsza w diecezji kieleckiej na trasie peregrynacji była parafia pw. św. Brata Alberta w Busku-Zdroju. Tam w dniach 18-20 lipca w programie znalazły się, m.in.: Msze św. z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie z nałogów, adoracja Najświętszego Sakramentu z modlitwą wstawienniczą, tzw. uczta słowa – kazania i konferencje o świecie aniołów, błogosławieństwo osób starszych, chorych i dzieci, modlitwa egzorcyzmem prostym, akt oddania św. Michałowi Archaniołowi, przyjęcie szkaplerza św. Michała Archanioła.

– Chętnie skorzystaliśmy z możliwości przyjęcia figury, ponieważ w naszej parafii od pewnego czasu wprowadziliśmy po Mszach św. modlitwę do św. Michała Archanioła – wyjaśnia ks. Józef Kubicza, proboszcz parafii Sitkówka-Nowiny. – Ufamy, że przez obecność i podjętą w parafii modlitwę zawierzenia, św. Michał Archanioł będzie nas chronił i umacniał w dobrych postanowieniach – dodaje.

Idea peregrynacji figury w Polsce narodziła się w Zgromadzeniu św. Michała Archanioła, popularnie zwanym Michalitami. Chcieli, aby w ramach przygotowań do 100-lecia zgromadzenia, figura odwiedziła wszystkie polskie parafie, w których oni pracują. Z prośbą o nawiedzenie zwracały się także inne parafie, dlatego od kwietnia 2013 r. trwa peregrynacja po kolejnych polskich diecezjach. Potrwa najprawdopodobniej do końca 2015 r.

Reklama

Kolejne parafie w diecezji kieleckiej, które nawiedzi figura to m.in.: Wolica-Tokarnia, Kielce-Słowik, św. Katarzyna, Łukowa, Bukowa, Sitkówka-Nowiny, Morawica, Chęciny (klasztor Sióstr Bernardynek), Kielce – św. Józef Robotnik, Kazimierza Wielka, Starochęciny, Chęciny. Szczegółowy plan peregrynacji, która zakończy się 17 września 2015 r., jest dostępny na stronie internetowej diecezji kieleckiej.

W ramach uroczystości peregrynacyjnych w parafiach wierni będą mogli uczestniczyć w nabożeństwach z modlitwami o uzdrowienie i uwolnienie z nałogów, z błogosławieństwem osób chorych, starszych i dzieci. Będzie również możliwość przyjęcia Szkaplerza św. Michała Archanioła oraz zawierzenia siebie i swojej rodziny jego opiece. Uroczystej „anielskiej” liturgii towarzyszyć będą homilie i konferencje tematyczne z udziałem kapłanów ze Zgromadzenia św. Michała Archanioła oraz pokazy filmów związanych z grotą objawień na górze Gargano.

Figura św. Michała Archanioła z sanktuarium w Gargano wykonana została w 1507 r. przez rzeźbiarza Andreo Contucciego zwanego Sansovino. Przedstawia ona Michała Archanioła w stroju legionisty rzymskiego, pod którego stopami leży pokonany szatan. Pomysłodawcą stworzenia figury był kard. Antonio z Monte San Savino. Figura wykonana z białego marmuru ma 130 cm wysokości.

Sanktuarium św. Michała Archanioła powstało na górze Gargano na pamiątkę objawień archanielskich, jakie miały tam miejsce w końcu V wieku. Przybywają tam rokrocznie miliony pielgrzymów, miejsce zasłynęło niezwykłymi łaskami. Na przestrzeni wieków w grocie na wzgórzach Gargano czterokrotnie miały miejsce objawienia św. Michała Archanioła. Po raz pierwszy ukazał się on biskupowi tamtejszej diecezji w 490 r., mówiąc, że jest to miejsce jemu poświęcone, w którym przebaczane będą ludzkie grzechy. Drugie objawienie datowane jest na 492 r., a kolejne na rok następny. Archanioł oznajmił wtedy biskupowi po próbie poświęcenia groty, że sam już ją poświęcił razem ze swoimi aniołami. Wtedy biskup wraz z innymi wiernymi udał się do tego miejsca, gdzie zastali kamienny ołtarz, a nad nim krzyż. Odtąd grota św. Archanioła na Monte Gargano nosi tytuł Niebiańskiej Bazyliki, bowiem jest jedyną na świecie świątynią, która nie została nigdy poświęcona ludzką ręką.

Ostatni raz św. Michał ukazał się tam innemu biskupowi w 1656 r., kiedy ten prosił go o ochronę przed panującą wówczas we Włoszech epidemią dżumy. Archanioł polecił mu poświęcić kamyki pochodzące z groty, na których ma być wyżłobiony znak krzyża i dwie litery M. A. (Michał Archanioł). Według słów Archanioła ktokolwiek będzie posiadał i ze czcią przechowywał taki kamyk, uchroni się od choroby. Nie tylko miasto, ale wszyscy ci, którzy posiadali poświęcone kamyki, w krótkim czasie zostali uwolnieni od zarazy.

Tagi:
peregrynacja

Zakończenie peregrynacji obrazu Matki Bożej Robotników Solidarności

2019-09-17 14:31

Łukasz Sztolf
Edycja przemyska 38/2019, str. 4

Robert Puchalski

W kościele pw. św. Wojciecha i Matki Bożej Częstochowskiej w Krośnie w niedzielę 1 września 2019 r. zakończyła się trwająca od 23 września 2018 r. peregrynacja obrazu Matki Bożej Robotników Solidarności w Regionie Podkarpacie NSZZ „Solidarność”. W tym czasie obraz nawiedził wiele wspólnot parafialnych, kościołów filialnych, miejsc pomocy bliźniemu, jak szpitale i domy pomocy.

Peregrynację zakończyła Msza św., której przewodniczył abp Adam Szal. W homilii Metropolita Przemyski mówił, że pokora była, jest i będzie najważniejszą cnotą dla człowieka. – Dzisiaj patrząc na Matkę Najświętszą, widzimy Maryję, która jest przykładem niezwykłej pokory. Chcemy być pokornymi. Wszyscy: biskupi, kapłani, członkowie związku zawodowegom, będący przy władzy, ci, którzy pełnią zwyczajne życie – mówił hierarcha. – Być pokornym to postawić siebie w świetle Bożej prawdy, umieć zająć właściwe stanowisko wobec Pana Boga i drugiego człowieka, unikając stawiania się na pierwszym miejscu. Być pokornym to znaczy znać prawdę o sobie, swojej godności i powołaniu. Być pokornym, to w pewnym sensie mieć łatwiejszą drogę do zbawienia i świętości – dodał.

Prawie roczna peregrynacja obrazu Matki Bożej Robotników Solidarności była czasem bezpośredniego przygotowania Pielgrzymki Ludzi Pracy na Jasną Górę, która odbyła się w dniach 14-15 września 2019 r. i towarzyszyły jej słowa: „Matko, która nas znasz, z dziećmi Twymi bądź”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Siła modlitwy

2019-10-01 13:55

Beata Pieczykura
Niedziela Ogólnopolska 40/2019, str. 10-11

Ma moc większą od bomby atomowej. Jest najpotężniejszą bronią znaną ludziom wszystkich czasów, także w XXI wieku. To nie slogan – mówią ci, którzy doświadczyli siły modlitwy różańcowej. Dzięki niej niektórzy wciąż żyją

stock.adobe.com

Chwycili za różaniec, a sam Bóg uczynił cud we właściwym czasie. Zaufali, są pewni, że On wie, co robi. Wojownicy Maryi opowiadają o cudownej ingerencji Boga w swoim życiu.

Ocalony i nawrócony

Wielkiej siły modlitwy różańcowej, która ratuje od samobójstwa i kompletnie zmienia życie, doświadczył Marcin. Przez 15 lat pił i zrobił w życiu wiele złych rzeczy. Któregoś dnia, w 1. rocznicę śmierci swojej ukochanej babci, postanowił pójść trzeźwy na jej grób. Pamiętał, że babcia przez całe życie odmawiała Różaniec, głównie w jego intencji, więc zabrał ze sobą ten sznurek paciorków.

– W drodze na cmentarz próbowałem odmawiać Różaniec, choć właściwie nie wiedziałem jak, bo zapomniałem po I Komunii św. – opowiada Marcin. – Miałem omamy, jakbym widział diabła, który namawiał mnie, żebym się powiesił. W tym amoku zwątpiłem we wszystko i poszedłem na pole. Wiedziałem, że tam jest takie miejsce, gdzie są schowane sznury. Szukałem gorączkowo powroza, ale nie mogłem go znaleźć. To mi uświadomiło, że ta modlitwa ma wielką moc. Jestem pewny, że dzięki Różańcowi nie odebrałem sobie życia. Oszołomiony wróciłem na cmentarz i modliłem się, jak umiałem. Wtedy postanowiłem świadomie i dobrowolnie iść na terapię odwykową. Najpierw przez 3 miesiące byłem na oddziale detoksykacyjnym, a potem na oddziale odwykowym. Tam, po 15 latach, przystąpiłem do spowiedzi generalnej. Spowiednik powiedział mi, jak odmawiać Różaniec. Po powrocie do normalnego życia było mi ciężko, ale najważniejsze było to, aby „nie popłynąć”. Moją siłą i pomocą stał się Różaniec. Tak pozostało do dziś. Otrzymałem tyle łask – nie piję już 10 lat, a od 2 lat odmawiam Nowennę Pompejańską, jedną za drugą, zwłaszcza za kapłanów. Wierzę, że we współczesnym świecie najskuteczniejszą bronią jest Różaniec.

54 dni do szczęścia

Niełatwe życie odebrało jej radość i pokój serca, wszystko przestało mieć sens. Pracowała po 12 godzin dziennie, także w soboty i niedziele. Zaczęło jej szwankować zdrowie, pojawiły się konflikty w niedawno zawartym małżeństwie. Nie miała czasu dla przyjaciół, więc powoli ich traciła. Nie widziała wyjścia z tej sytuacji, a z całego serca pragnęła zmiany. – Wtedy przyjaciółka powiedziała mi, że Różaniec ma moc zmienić to wszystko – wspomina Magdalena. – Pomyślałam sobie: czemu nie, i postanowiłam spróbować. Byłam tak zdesperowana, że zdecydowałam się odmawiać Nowennę Pompejańską – każdego dnia przez 54 dni nie rozstawałam się z różańcem. Walczyłam ze sobą, z czasem, ze zniechęceniem. Wytrwałam. Dziś wiem jedno – niezależnie od tego, co by się działo, Bóg zawsze wyciągnie rękę, bo nie odmawia Matce Jezusa. Jestem szczęśliwa, wszystko powoli wraca do normy. Różaniec totalnie odmienił moje życie.

Potężniejszy od kul

Zenon różaniec otrzymał w dniu I Komunii św. i nie rozstaje się z nim do dziś. Od wielu lat modli się na nim codziennie. O trudnych dniach i modlitwie wbrew nadziei tak dziś mówi:

– Pamiętam, jak wiosną 1945 r. pijany radziecki żołnierz chciał rozstrzelać mojego ojca Jana. Mama klęczała na podwórku, na śniegu, przy ul. Paderewskiego w Grudziądzu, płakała i głośno odmawiała Różaniec, a my, dzieci, razem z nią. Baliśmy się. Po chwili przyszedł pułkownik, przełożony żołnierza, który trzymał ojca pod bronią, i zażądał dokumentów. Wtedy okazało się, że ojciec nie jest Niemcem. Pułkownik oddał ojcu dokumenty i powiedział mu, że jest niewinny. Potem znowu rosyjscy żołnierze zabrali ojca na przesłuchanie i uwięzili w piwnicach jednego z domów w Owczarkach k. Grudziądza. Długo nie wracał. Mama i ja poszliśmy tam. Cudownym trafem ojca właśnie zwolnili. Po wyzwoleniu Grudziądza całą rodziną wróciliśmy do domu – był zniszczony, ale stał. Jestem pewny, że codzienna modlitwa różańcowa naszej wieloosobowej rodziny ocaliła ojca od czerwonego zniewolenia i śmierci. Dlatego pytam młodych: Czy odmówiłeś Różaniec choć jeden raz? Może teraz weźmiesz go do ręki i będziesz się na nim modlić... To piękna przygoda spotkać Boga w tajemnicach rozważanych we wspólnocie Kościoła lub osobiście w domu, szpitalu, drodze, gdziekolwiek jesteście...

* * *

Powiedzieli o Różańcu

„Czepił się chłop Różańca jak tonący liny. Ale czegóż dzisiaj uchwycić się można, kiedy wszystko tak szybko się zmienia, przemija? Czegóż uchwycić się można w tym świecie, gdzie tempo przemian i zmian oszałamia, onieśmiela, ogłupia? Różańca babci, matki, swojego Różańca. Tego samego Różańca, co wczoraj, dziś i jutro. Najprostszego, jak prosta jest miłość. Uchwycić jego rytm, wejść w ten rytm, żyć tym rytmem – to uratować i ocalić siebie” – o. Jan Góra OP

„Nie ma w życiu problemu, którego by nie można rozwiązać z pomocą Różańca” – s. Łucja z Fatimy

„Różaniec jest modlitwą maluczkich i pokornych, ale też modlitwą najwznioślejszych duchów w Kościele; jest modlitwą teologów, doktorów, myślicieli i świętych” – kard. Stefan Wyszyński

„Jesteśmy szczęściarzami. Bo mamy Różaniec. Bo się możemy uczepić tajemnic, które dokonały największych rewolucji w dziejach świata. Bo się możemy dać wciągnąć w te tajemnice. Zresztą, czy nie są to też nasze tajemnice? Pełne radości i bólu, światła i chwały. Może dlatego modlitwa różańcem staje się wciąż, tak jak niegdyś, początkiem wielu rewolucji, w naszym życiu i życiu całej ludzkości” – ks. Rafał J. Sorkowicz SChr

„Różaniec to nie wypracowanie teologiczne. Odmawiany w chorobie, w trudnej podróży, w oczekiwaniu na wyniki badań, przed drzwiami egzaminatora – jest najmądrzejszą modlitwą” – anonim z internetu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Hanas: atak na rodzinę jest związany z atakiem na narody

2019-10-23 09:22

ar / Warszawa (KAI)

Atak na rodzinę jest związany z atakiem na narody - stwierdził ks. dr Zenon Hanas podczas warszawskiej części III Międzynarodowego Kongresu "Europa Christi", która odbyła się we wtorek na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

uksw.pl
Ks. dr Zenon Hanas

Hasło tegorocznego kongresu, który odbywał się już m.in. w słowackiej Nitrze i w Lublinie, to "Europa Christi – Europa dwóch płuc – Europa Ewangelii, Prawdy i Pokoju". Tematem sesji na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie były słowa Jana Pawła II: "Przyszłość ludzkości idzie przez rodzinę".

Trzeci panel konferencji rozpoczął wykład pt. „Dyktatura politycznej poprawności”. Wygłosił go prof. Eugenio Capozzi z Uniwersytetu w Neapolu.

Wykładowca zauważył, że w dzisiejszych czasach ciągle słyszy się o politycznej poprawności w kontekście walki z dyskryminacją i dochodzenia praw mniejszości. - Za tym pojęciem stoi wizja świata mówiąca o tym, że cywilizacja zachodnia jest zła i winna, ponieważ doprowadziła do ciemiężenia i przemocy – powiedział, podkreślając, że polityczna poprawność to „świecka religia bez Boga”.

Prof. Capozzi ostrzegał przed absolutyzm relatywistycznym, w którym liczą się jedynie „poruszenia ducha”. – Wszelkie tradycyjne zwyczaje społeczne nadane przez kulturę zachodnią są uznane za wrogie i trzeba dążyć do stworzenia „społeczeństwa płynnego”, jak mówił Zygmunt Bauman: „rzeczywistości płynnej” – tłumaczył. Dodał również, że Kościół stanowi zagrożenie dla takiego sposobu pojmowania świata.

Wykładowca nakreślił trzy postawy sprzyjające tworzeniu się takiej rzeczywistości. Po pierwsze, relatywizm kulturalny, głoszący, że wszystkie społeczności są równe i powinny się ze sobą stapiać. Po drugie, antyhumanistyczny ekologizm, mówiący o tym, że człowiek nie jest istotą stworzenia, lecz tylko „jednym z elementów”, natomiast „ludzkość jest czymś, co zaburza równowagę na świecie”. Po trzecie, przekonanie, że każda jednostka może decydować o tym, jaki styl życia wybrać i kontrolować swoje życie od początku do końca.

- Najbardziej niebezpieczny dla rodziny jest ten trzeci problem. Gdy mówimy, że jednostka może autonomicznie decydować o sobie, odrzucamy rodzinę jako najważniejszą komórkę społeczną. Ta nowa ideologia neguje rzeczywistość rodziny, proklamuje społeczeństwo płynnych jednostek – stwierdził.

Wykładowca zauważył, że celem politycznej poprawności jest zmiana sposobu myślenia i przedefiniowanie pewnych pojęć. – Możemy obserwować pewne kampanie, które prowadzą do zniszczenia rodziny. Propagowanie rozwodów, antykoncepcji, oddzielenie prokreacji od poczęcia, przypisanie matce absolutnej władzy nad poczęciem, zastępcze macierzyństwo... Przez to rodzicielstwo przestaje być faktem, a staje się prawem do samorealizacji – stwierdził.

- Małżeństwo jest definiowane na nowo. Wprowadza się prawo do małżeństw homoseksualnych. Rodzicielstwo staje się prerogatywą osób tej samej płci, co prowadzi do upłynnienia wartości – dodał prof. Capozzi.

Jak zauważył, na tych zabiegach zyskują wyłącznie silne jednostki, natomiast słabsze wyłącznie tracą. – Najsłabsze są dzieci, które nie mają żadnego prawa do decyzji w swojej sprawie – podkreślił.

Profesor przyznał, że na zjawisko politycznej poprawności nie ma gotowej recepty. Naszym zadaniem jest afirmowanie natury ludzkiej – powiedział, dodając, że Europa powinna zwrócić się do swoich korzeni i powrócić do sakralizacji życia. - To skarb, który powinien być przekazywany dalej przez nasze pokolenie i następne – podsumował.

Następnie głos zabrał ks. dr Zenon Hanas, który wygłosił referat pt. „Rodzina w nauczaniu Sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego”.

Jak podkreślił wykładowca, z dorobku kard. Wyszyńskiego wynika, że nie można prowadzić sporu o rodzinę bez refleksji nt. antropologicznej wizji osoby ludzkiej, wychowania, pielęgnowaniem wartości.

- Atak na rodzinę jest związany z atakiem na narody – zaznaczył dr Hanas, dodając, że dorobek kard. Wyszyńskiego powinien być cennym wkładem do współczesnej debaty o kształcie rodziny.

Kolejnym prelegentem był ks. prof. dr hab. Bogumił Gacka, który wygłosił referat pt. „Trzy kolumny sakramentu małżeństwa” opisujący m.in. jedną z fundamentalnych katechez Drogi Neokatechumenalnej.

Duchowny podkreślił, że małżeństwo jest dziełem Boga - To Bóg sprawił, że dwie osoby stają się jednym ciałem na wzór Boga, który jest jeden w trzech osobach. Bóg powołał małżeństwo jako odblask swojej obecność. Stworzył małżeństwo żeby pokazać, kim jest – powiedział.

Ks. Gacka wyjaśnił, że we właściwym funkcjonowaniu małżeństwa ważne jest zadbanie o trzy małżeńskie ołtarze. Pierwszym z nich jest ołtarz eucharystyczny – wspólna modlitwa małżonków, uczestnictwo w Mszy św., trwanie w łasce uświęcającej. Drugi ołtarz to wspólny stół, przy którym rodzina powinna spożywać posiłki i podejmować dialog. Trzeci z nich to łoże małżeńskie, w którym „wyraża się miłość i jedność małżeńska”.

Duchowny dodał, że należy również pamiętać o właściwiej hierarchii w rodzinie - Kochaj Boga na pierwszym miejscu, następnie kochaj męża, potem kochaj dzieci – podsumował.

O swoim doświadczeniu opowiedzieli również Jakub i Małgorzata – małżeństwo będące na Drodze Neokatechumenalnej.

- Wierność Ewangelii rzeczywiście umacnia małżeństwo. Słowo Dobrej Nowiny jest w stanie odbudować małżeństwo z najgorszego rozpadu. To co nam daje jedność to wspólne przeżywanie sakramentów i odniesienie do Słowa Bożego, tam jest odpowiedź na wszystkie problemy życia codziennego – powiedział mężczyzna.

Jego żona dodała, że wskazane przez ks. Gacka ołtarze stały się osobistym doświadczeniem ich rodziny i faktycznie ją jednoczą. – Takie życie wpływa również na właściwe formowanie dzieci. Szczególnie dziś, kiedy seksualność jest tak bardzo akcentowana, ważne jest przekazywanie katechezy Kościoła na ten temat, pokazywanie, że jest w tym świętość – podkreśliła.

Kolejne sesje III Kongresu Ruchu „Europa Christi” zaplanowano we Wrocławiu (11 listopada) oraz Lwowie (18-20 listopada).

Inspiracją do powołania Ruchu „Europa Christi” (Europa Chrystusa) była konferencja na temat stanu i współczesnych wyzwań dotyczących Starego Kontynentu, która odbyła się w 2016 r. w redakcji tygodnika katolickiego „Niedziela” w Częstochowie. Założycielem i moderatorem Ruchu jest ks. inf. Ireneusz Skubiś.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem