Reklama

Paulin wyświęcony na biskupa

2014-08-19 14:56

O. Stanisław Tomoń OSPPE
Niedziela Ogólnopolska 34/2014, str. 12-13

KRZYSZTOF ŚWIERTOK

Historyczne wydarzenie miało miejsce na Jasnej Górze 16 sierpnia br. Święcenia biskupie przyjął dotychczasowy przeor klasztoru, o. Łukasz Buzun, który został biskupem pomocniczym diecezji kaliskiej. Głównym konsekratorem był nuncjusz apostolski w Polsce abp Celestino Migliore, a współkonsekratorami: metropolita częstochowski abp Wacław Depo i biskup kaliski Edward Janiak. Zakon Paulinów ma obecnie trzech biskupów. Wcześniej zostali mianowani: bp Stanisław Dziuba – ordynariusz diecezji Umzimkulu w RPA i bp Columba Macbeth-Green – ordynariusz diecezji Wilcannia-Forbes w Australii.

Jasnogórski charyzmat nowego biskupa

Papież Franciszek w bulli nominacyjnej podkreślił jasnogórski charyzmat, z którego wyrósł nowy biskup. „Ty, który przeorem tego klasztoru jesteś, wiernie wypełniając obowiązki duszpasterskie zlecone ci przez Zakon wobec niezliczonych pielgrzymów przybywających do tego świętego miejsca, według naszego rozeznania jesteś zdatny do podjęcia ważnego urzędu” – czytamy w dokumencie.

W słowie pozdrowienia na początku Liturgii o. Arnold Chrapkowski, generał Zakonu Paulinów, wyraził radość z zaufania, jakim papież Franciszek obdarzył wspólnotę paulińską, mianując dotychczasowego przeora Jasnej Góry biskupem pomocniczym w Kaliszu. – Drogi Ojcze Biskupie Łukaszu, dziś w tym miejscu, u boku Matki Boga, obecnej w znaku Jasnogórskiej Ikony, której wiernie służyłeś, pragniemy zapewnić Cię o naszej braterskiej, zakonnej modlitwie i duchowym wsparciu. Pozostajesz naszym zakonnym współbratem, a my pragniemy towarzyszyć Twojej pasterskiej posłudze. Drogi Ojcze, bądź nadal dla każdego człowieka bratem, ojcem i przyjacielem w Chrystusie. Miej przed oczyma przykład Dobrego Pasterza, który wszystkich karmi słowami życia wiecznego – powiedział Ojciec Generał.

Reklama

Wymodlony dar Nawiedzenia

Homilię wygłosił bp Edward Janiak. Zwrócił uwagę, że biskup z Jasnej Góry jest darem wymodlonym przez kaliski lud podczas niedawnej peregrynacji Obrazu Nawiedzenia i podczas pieszych pielgrzymek „od Józefa do Maryi”. Nowemu biskupowi uświadomił, że idzie na duszpasterski front. – Już mury zakonne Cię nie obronią. Ale możesz liczyć na modlitwę unoszącą się ku niebu z tego pełnego ciepła gniazda. Wierzę, że idziesz z ogromnym ładunkiem duchowym. Zapraszam Cię do współpracy w Winnicy Pańskiej – mówił bp Janiak. – Czeka Cię trudna, ale wdzięczna praca. W Kościele kaliskim dzieje się wiele dobrych rzeczy, ludzie są tradycyjnie religijni. Podejmujemy tam wiele ciekawych inicjatyw dla pogłębienia wiary. Sam odkrywam ciągle, w okresie tych dwóch lat, nowe zwyczaje i piękno tego prostego ludu, ale mającego wielkie poczucie godności, mocno przywiązanego do Boga, do Kościoła i Ojczyzny.

Podkreślił, że wierni oczekują od biskupa świadectwa wiary w Chrystusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. – Pragną, aby biskup był dla nich ojcem, bratem i przyjacielem, aby wskazywał im drogę do zbawienia – stwierdził biskup kaliski. Przypomniał, że „posługa biskupa polega na kontynuacji misji apostołów. Na pierwszym miejscu, jako zasadnicze zadanie, stoi przepowiadanie Ewangelii. Biskupi są zwiastunami wiary prowadzącymi do Chrystusa”.

Bp Janiak wyznał, że niełatwo być dzisiaj dobrym biskupem. I wyjaśnił, że określenie „dobry biskup” oznacza m.in.: stanowczy, wymagający, który potrafi się narazić mimo czekających go cierpień. – Niech pośród mnóstwa różnorodnych zajęć, obowiązków, będzie dostrzeżony przez Ciebie pojedynczy człowiek, od dziecka po starca. Ufam, że Matka Najświętsza ze św. Józefem będą Ci towarzyszyli w codziennym pasterskim posługiwaniu, i dzisiaj, tak licznie tutaj zgromadzeni, o to właśnie się modlimy – zapewniał biskup kaliski.

Kapłańskie dłonie w biskupich dłoniach

Po konsekracji nowego biskupa ważne słowa wypowiedział abp Celestino Migliore, dzieląc się myślą skierowaną przez świętego papieża Jana Pawła II do świeżo wyświęconych biskupów, krótko przed tym, jak sam opuścił ten świat. Abp Migliore wyjaśnił, że Ojciec Święty mówił wtedy o trosce, jaką każdy biskup winien mieć na pierwszym miejscu wobec swoich kapłanów. – W dniu święceń kapłańskich kapłan wkłada swe dłonie w ręce biskupa, przyrzekając mu synowskie oddanie i posłuszeństwo. Na pierwszy rzut oka ten gest wydaje się jednokierunkowy, w rzeczywistości jednak ten gest zobowiązuje ich obu – kapłana i biskupa. Papież zwrócił uwagę, że w ten sposób biskup staje się odpowiedzialny za los tych dłoni, które przyjmuje w swoje ręce. – Życzę Ci, byś był biskupem, który każdego dnia czuje dłonie kapłanów w swoich rękach, i dlatego nie szczędzi ani czasu, ani sił, aby wspierać swoich kapłanów, aby byli radosnymi entuzjastami swego kapłaństwa – mówił abp Migliore.

Ty masz słowa życia wiecznego

Jako dewizę biskupiego posługiwania biskup nominat obrał słowa: „Verba vitae aeternae habes” (Ty masz słowa życia wiecznego), zaczerpnięte z Ewangelii według św. Jana. W jego herbie biskupim został umieszczony na górze chrystogram, utworzony przez dwie greckie litery – X (chi) i P (rho) – oznaczające mesjański tytułu Jezusa Chrystusa. Nieco niżej po bokach znajdują się dwa inicjały: M oraz J. Pierwszy oznacza Matkę Syna Bożego – Maryję, drugi nawiązuje do osoby św. Józefa. Na dole tarczy herbowej widnieje palma – symbol Zakonu św. Pawła Pierwszego Pustelnika. Osadzona jest ona na zielonej podstawie, co nawiązuje do herbu Korycina, gdzie znajduje się rodzinna parafia o. Buzuna.

Mszę św. celebrowało 346 kapłanów, w tym bardzo licznie księża biskupi. Zakon Paulinów reprezentowali najwyżsi przełożeni, z o. Arnoldem Chrapkowskim – generałem i o. Marianem Waligórą – przeorem Jasnej Góry, oraz byli generałowie: o. Jerzy Tomziński, o. Józef Płatek, o. Izydor Matuszewski. Przybyli kapłani z całego kraju, w tym duchowieństwo diecezji kaliskiej, osoby konsekrowane, przedstawiciele władz miasta Kalisza, z prezydentem Januszem Pęcherzem, z Ostrowa Wielkopolskiego i Krotoszyna, a także współbracia paulini z różnych placówek w kraju i za granicą. Obecni byli rodzice o. Łukasza Buzuna, rodzeństwo i cała jego rodzina. Przybyli przedstawiciele wielu parafii diecezji kaliskiej, w tym paulińscy parafianie z Wieruszowa, gdzie przez 9 lat o. Łukasz duszpasterzował, oraz wierni z rodzinnej parafii o. Łukasza z Korycina wraz z ks. proboszczem Andrzejem Gniedziejką.

Tagi:
bp Buzun Łukasz

Jasna Góra: zakończenie jubileuszu Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej

2018-10-07 15:40

it / Jasna Góra (KAI)

- Różaniec to droga do przemiany życia - przypomniał bp Łukasz Buzun z Kalisza. Z udziałem kilku tysięcy osób na Jasnej Górze odbył się odpust Matki Bożej Różańcowej stanowiący uwieńczenie jubileuszowego roku 50-lecia powstania Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej. Jej charyzmatem jest szerzenie kultu Bogarodzicy Maryi, poprzez propagowanie modlitwy różańcowej, jako czynnej pomocy Matki Kościoła.

B. Sztajner/Niedziela

Bp Łukasz Buzun, który przewodniczył Mszy św. na szczycie wzywał do nieustannej modlitwy. Podkreślał, że „modlitwa różańcowa to droga wewnętrznej przemiany, droga doświadczenia Bożego Miłosierdzia, które pragnie dotknąć każdego człowieka, droga nawrócenia innych osób, za które się modlimy”. Dodał, że to również pozwolenie Duchowi Świętemu, by w nas działał.

O. Marek Nowacki dyrektor Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej przypomina, że powstała ona z inspiracji Prymasa kard. Stefana Wyszyńskiego, „który wezwał, aby otoczyć Jasną Górę murem serc połączonych różańcem pod przewodnictwem zwycięskiej Pani Jasnogórskiej”.

Ten milenijny apel Prymasa Tysiąclecia podjął o. Bronisław Matyszczyk, paulin. W 1967 r. powstały pierwsze trzy „Róże”, składające się z 45 osób. 6 stycznia 1968 r. ta mała grupa pod nazwą Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej rozpoczęła działalność na Jasnej Górze. W krótkim czasie, bo 26 sierpnia 1970 r., w uroczystość Matki Bożej Jasnogórskiej, otrzymała błogosławieństwo pasterskie, a 5 sierpnia 1974 r. została prawnie ustanowiona i zatwierdzona przez kard. Wyszyńskiego.

Zadaniem Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej jest szerzenie misji Jasnej Góry w Polsce i na świecie poprzez modlitwę różańcową, która jest dla niej środkiem jedności i więzi z Sanktuarium Narodu. To wszystko, co stanowi duchową treść Jasnej Góry i wpisuje się w jej historię i współczesność, jest zarazem posłannictwem Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej niesionym w prywatnej i wspólnotowej modlitwie oraz w świadectwie wiary do własnych rodzin, parafii i środowisk.

A ponieważ Jasna Góra to Sanktuarium Narodu wśród intencji głównie polecanych na różańcu jest prośba za Polskę. - Matka Boża nas ze wszystkiego wybroni. Nam przede wszystkim potrzeba odwagi, potrzeba też jasnego opowiedzenia się po stronie wartości, bo w momencie kiedy moralność człowieka jest w kiepskiej kondycji, to moralność narodu też jest w kiepskiej kondycji - powiedziała Ania z Pruszkowa.

Szczególnym zadaniem Rodziny Różańcowej jest również modlitwa za Ojca Świętego, biskupów i kapłanów oraz o pokój na świecie.

Przynależność do Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej zobowiązuje wszystkich członków do codziennego odmawiania i rozważania przynajmniej jednej wybranej przez siebie tajemnicy różańca świętego.

Niemal przez cały rok trwało jubileuszowe pielgrzymowanie członków Rodziny Różańcowej na Jasną Górę połączone z osobistym aktem zawierzenia Maryi. W sekretariacie Rodziny była wyłożona księga, w której pielgrzymi upamiętniali swój osobisty Akt Zawierzenia Matce Bożej. Wydany został specjalny modlitewnik, który jest podręcznikiem formacyjnym dla czcicieli różańca.

Przygotowane zostały także specjalne obrazy i pamiątki jubileuszowe. Zainaugurowana została nowa aplikacja mobilna „Różaniec z Jasną Górą”.

W związku z jubileuszem Jasnogórska Rodzina Różańcowa przygotowała specjalne wotum - nowe tabernakulum w Kaplicy Serca Pana Jezusa, przylegającej do bazyliki – w miejscu, w którym członkowie wspólnoty spotykają się każdego dnia na Eucharystii. Ponieważ kaplica ta to dawna Kaplica Aniołów Stróżów, a Jasnogórska Rodzina Różańcowa jest oddana pod opiekę Aniołów Stróżów, tabernakulum okalają figury czterech aniołów, trzymających w dłoniach kandelabry ze świecami.

W projekcie zawarto elementy skupiające symbolikę kaplicy i różańcowej wspólnoty. W centrum kompozycji aniołowie odsłaniają płótno, na którym prezentują Najświętsze Serce Pana Jezusa i Niepokalane Serce Maryi, z tego miejsca niejako wyrasta różaniec, by opleść krzyż. - Jesteśmy jakby wprowadzani przez aniołów w tajemnicę naszego zbawienia, a narzędziem zagłębienia się w to misterium jest różaniec święty. Tak przedstawioną scenę adorują aniołowie trzymający lichtarze ze świecami - wyjaśnia o. Dyrektor JRR.

Specjalne wotum dziś po Mszy św. zostało poświęcone przez bp. Łukasza Buzuna i o. Arnolda Chrapkowskiego, generała Zakonu Paulinów.

Z okazji jubileuszu powstał również hymn Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej. Tekst opracowano na podstawie Supliki bł. Bartłomieja Longo, przywołanej przez Jana Pawła II w liście apostolskim „Rosarium Virginis Mariae”, a refren na podstawie słów kard. Stefana Wyszyńskiego, które stały się inspiracją do założenia JRR.

Dzisiejszy odpust poprzedziły trzydniowe rekolekcje wspólnoty. W codziennym programie rekolekcji, oprócz nauk, znalazły się m.in. poranna Msza św., droga krzyżowa, adoracja Najświętszego Sakramentu i nabożeństwo różańcowe.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak prymas Wyszyński papieża wybierał

2019-10-16 12:28

Grzegorz Polak
Niedziela Ogólnopolska 42/2019, str. 26-27

14 października 1978 r. do Kaplicy Sykstyńskiej wchodzi 111 kardynałów z 49 krajów. Nikt z nich nie przeczuwa, że za 2 dni zmienią bieg historii

Instytut Prymasowski Stefana Kardynała Wyszyńskiego
Bachledówka k. Zakopanego, lipiec 1973 r

Śmierć Jana Pawła I, po zaledwie 33-dniowym pontyfikacie, jest ogromnym szokiem także dla kardynałów. Zastanawiają się, co przez to doświadczenie chciał im powiedzieć Duch Święty. Nie mają czasu na dogłębne analizy, bo termin nowego, drugiego już konklawe w 1978 r. zbliża się wielkimi krokami.

Do Kolegium Kardynalskiego dociera informacja o manifeście wybitnych ojców soborowych, którzy domagają się charyzmatycznego pasterza. Kardynałowie mają świadomość, że nowy papież powinien być człowiekiem o silnej, wyrazistej osobowości, który byłby zdolny zahamować kryzys w Kościele. Kryzys, który – jak zauważył założyciel Wspólnoty św. Idziego prof. Andrea Riccardi – wynika nie z zewnętrznych sił bądź czynników, jak w czasach rewolucji francuskiej czy polityki państw ateistycznych, ale pochodzi z wnętrza Kościoła.

Nie do końca spełniają te wymagania i oczekiwania dwaj główni faworyci mediów, jak również większości elektorów: arcybiskup Genui kard. Giuseppe Siri, który z trudem przyjmuje zmiany posoborowe inicjowane przez Pawła VI, oraz arcybiskup Florencji kard. Giovanni Benelli, zdolny zachować ciągłość linii tego papieża.

Wojtyła powodem konfliktu z Sowietami?

Niektórzy z wpływowych kardynałów niewłoskich stawiają na kandydatów spoza Włoch. Arcybiskup Sao Paolo kard. Paulo Evaristo Arns oświadcza wprost, że najlepszym pretendentem byłby kard. Karol Wojtyła. O metropolicie krakowskim dużo się mówi przed konklawe w kręgach Kurii Rzymskiej. Cieszy się on tam opinią wspaniałego człowieka, zdolnego pasterza, ale nikt poważnie nie bierze pod uwagę jego kandydatury. Dlaczego? Bo – jak wspomina w niedawnym wywiadzie dla PAP znakomity watykanista Luigi Accattoli – ich zdaniem, „wybór papieża z kraju komunistycznego byłby wielkim zagrożeniem, gdyż mógłby doprowadzić do konfliktu z sowieckim systemem”.

Daleki od takiego myślenia jest arcybiskup Wiednia kard. Franz König, który jeszcze przed konklawe daje niedwuznacznie do zrozumienia, że sytuacja w Kościele dojrzała do tego, by papieżem mógł zostać nie-Włoch. Kardynał dobrze się orientuje w realiach socjalistycznych, bo jako pierwszy purpurat z Zachodu w charakterze nieformalnego przedstawiciela papieża odwiedza kraje Europy Środkowo-Wschodniej. Zna abp. Wojtyłę z jego wizyt w Wiedniu i ze swoich rewizyt w Krakowie. Ceni jego intelekt, walory moralne i talenty duszpasterskie. W rozmowach z członkami Kolegium Kardynalskiego sonduje możliwość wyboru nie-Włocha i w tym kontekście wymienia nazwisko Wojtyły, lobbując, jak byśmy dzisiaj powiedzieli, za jego kandydaturą.

Dlaczego Prymas odmówił

Kardynał König rozmawia także na ten temat z kard. Wyszyńskim. Wedle znanej anegdoty, słowa arcybiskupa Wiednia o godnym następcy św. Piotra z Polski Prymas odnosi do siebie, choć jedzie na konklawe z absolutnym przekonaniem, że papieżem powinien zostać Włoch. Znane są jego wypowiedzi sprzed konklawe na ten temat, zapisuje także to przekonanie w „Pro memoria”.

Kiedy dwaj główni faworyci włoscy blokują się nawzajem, bo żaden z nich nie może uzyskać wymaganej większości głosów, w przerwie między głosowaniami zgłasza się do Prymasa grupa elektorów z pytaniem, czy przyjąłby wybór. Kardynał Wyszyński zdecydowanie odmawia i po raz kolejny wyraża przekonanie, że papieżem powinien zostać Italczyk. Tłumaczy się ponadto zaawansowanym wiekiem, brakiem wszechstronnego przygotowania oraz koniecznością obrony Kościoła na Wschodzie, co określa jako swoje życiowe zadanie. „Do mnie należy nawet paść na granicy polsko-sowieckiej, gdyby Bóg tego ode mnie zażądał” – czytamy w „Pro memoria”. Mówi jednak kardynałom: „Gdyby wybór padł na kard. Wojtyłę, uważam, że miałby obowiązek wybór przyjąć, gdyż jego zadania w Polsce są inne”. Kiedy Prymas się orientuje, że szanse metropolity krakowskiego rosną, staje się gorącym rzecznikiem jego kandydatury.

To Jej dzieło!

Drugiego dnia konklawe, wobec niemożności uzyskania przewagi jednego z włoskich kandydatów, kard. König podczas posiłków wymienia nazwisko kard. Wojtyły, czym daje do zrozumienia, że będzie na niego głosował.

Nazajutrz, 16 października, po obiedzie, jak wynika z lakonicznych zapisków Prymasa, przejmuje on inicjatywę. Staje się, używając języka piłkarskiego, głównym rozgrywającym. W „Pro memoria” zapisuje: „Po obiedzie długa moja rozmowa z kard. Królem, a później z kard. Königiem. Nic więcej! Później z kardynałami niemieckimi. Nic więcej!”. Co to oznacza – wiadomo. Wymienieni należą do grona wpływowych purpuratów, których kard. Wojtyła ma po swojej stronie. Można się domyślić, że dyskutują o tym, jak zmobilizować do postawienia na metropolitę krakowskiego elektorów niezdecydowanych. Czas poobiedniego wypoczynku jest dla nich bardzo pracowity. „Czuło się ożywienie na korytarzach” – notuje kard. Wyszyński.

„Grupa Prymasa” okazuje się skuteczna, bo ósme głosowanie jest formalnością. Kardynał Wyszyński przesuwa się do metropolity krakowskiego, który siedzi za nim w drugim rzędzie, i prosi go o przyjęcie wyboru. „Gdyby Księdza Kardynała wybrano, proszę pomyśleć, czy nie przyjąć imienia Jana Pawła II. Dla włoskiej opinii publicznej byłoby to obrócenie na dobro tego kapitału duchowego, który zebrał Jan Paweł I” – czytamy w „Pro memoria”.

Podczas homagium obaj płaczą. Prymas wspomina po powrocie do Polski w jednym z kazań: „(...) usta nasze niemal jednocześnie otworzyły się imieniem Matki Bożej Jasnogórskiej: to Jej dzieło! Wierzyliśmy w to mocno i wierzymy nadal”.

Później Prymas wypowie prorocze słowa, które Papież zapisze w swoim testamencie, a po latach powtórzy w Gorzowie Wielkopolskim: „Masz teraz wprowadzić Kościół w trzecie tysiąclecie”.

Opatrznościowy udział

Choć Prymas i Papież są przekonani, że wynik konklawe to „sprawa” Madonny Jasnogórskiej, to jednak Jan Paweł II docenia rolę czynnika ludzkiego. Świadczy o tym jego niepublikowany dotąd odręczny list do kard. Wyszyńskiego z 3 listopada 1978 r., w którym dziękuje Księdzu Prymasowi za „tak opatrznościowy udział w ostatnim konklawe”. Czytamy w nim m.in.: „Nie muszę już więcej pisać, Wasza Eminencja sam wie, o co chodzi, o czym myślę. To są drogi Boże, które tym bardziej nam się uświadamiają, im bardziej objawia się ich zobowiązujące znaczenie. Ksiądz Prymas wie, że miał bezpośredni udział w objawieniu się tego właśnie zobowiązującego znaczenia na tle całego przebiegu konklawe, a w szczególności w dniu 16 października, w uroczystość św. Jadwigi”. Prymas i Papież rozumieli się „w pół słowa”. Ale i my po przeczytaniu tego fragmentu nie mamy wątpliwości, że Jan Paweł II dziękuje kard. Wyszyńskiemu za to, że w sposób zasadniczy przyczynił się do jego wyboru na papieża.

Po konklawe Prymas „na gorąco” wyraża przypuszczenie, że wybór papieża z Polski może „przyhamować akcję ateistyczną, płynącą z ZSRR, gdy Moskwa zorientuje się, że w centralnej Europie wyrosła niespodziewanie nowa siła”. I dodaje za starcem Symeonem: „Teraz puszczasz w pokoju swego sługę, Panie, ponieważ moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, które przygotowałeś przed obliczem wszystkich narodów” (por. Łk 2, 29-31).

Zanim to się stanie, Prymas przeżyje chwile wielkiej chwały, kiedy podczas homagium 22 października 1978 r. Papież w bezprecedensowym geście podniesie go z klęczek i ucałuje jego ręce, i kilka miesięcy później, kiedy w czerwcu 1979 r. będzie gospodarzem pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Decyzja Prokuratury ws. obrazu Matki Bożej z tęczową aureolą

2019-10-23 12:09

red/wpoloityce.pl

Osoby, które podczas czerwcowego Marszu Równości w Częstochowie niosły wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej z tęczową aureolą nie dopuściły się przestępstwa obrazy uczuć religijnych - uznała częstochowska prokuratura, umarzając postępowanie w tej sprawie.

youtube.com

Postępowanie umorzono ze względu na brak znamion czynu zabronionego — powiedział w środę PAP prok. Piotr Wróblewski z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Dochodzenie toczyło się w Prokuraturze Rejonowej Częstochowa-Północ. Trafiło do niej kilka doniesień osób, które obserwowały marsz i poczuły się urażone zachowaniem organizatorów i uczestników zgromadzenia.

Uczestnicy zorganizowanego 16 czerwca marszu mieli tęczowe flagi i elementy odzieży – skarpetki, czapki czy torby; nieśli także tęczową flagę z wizerunkiem orła białego, a także pojawiającą się także w innych miejscach kopię obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, na którym aureola otaczająca głowy Maryi i Dzieciątka miała tęczowe barwy. To właśnie obraz niesiony przez uczestników marszu rozpalił emocje wśród kontrmanifestantów. Krzyczeli: „Oddać obraz!” i na chwilę zablokowali trasę przemarszu.

Postępowanie toczyło się pod kątem art. 196 Kodeksu karnego. Stanowi on, że „kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Jak wyjaśnił prok. Wróblewski, zgodnie z wykładnią, musi to być czyn, który nosi znamiona wulgarności i ma na celu ubliżenie osobom wyznającym religię.

Z argumentacji postanowienia o umorzeniu wynika, że sama tęcza, symbol tęczy, takiego charakteru ubliżającego czy wulgarnego nie ma; brak też dowodów, że organizatorzy marszu mieli na celu obrazę uczuć religijnych — wskazał prokurator.

W II Marszu Równości w Częstochowie brało udział ok. 600 osób. Legalny marsz był zakłócany przez kontrmanifestantów, rekrutujących się m.in. ze środowiska kibiców, którzy nie mieli zgody władz miasta na manifestację. Policja informowała po imprezie, że nie odnotowała poważniejszych zdarzeń i naruszeń prawa, na kilka osób nałożono mandaty.

Częstochowska prokuratura prowadziła wcześniej podobne postępowanie, dotyczące transparentu z białym orłem na tęczowym tle, niesionym na wcześniejszym Marszu Równości w tym mieście. Także w tamtym przypadku nie dopatrzyła się przestępstwa i umorzyła śledztwo. Biegły, który wypowiedział się w tej sprawie ocenił, że niesiony podczas manifestacji przedmiot trudno uznać za flagę, był to jedynie transparent z aluzyjną interpretacją flagi, a intencją jego twórców nie było znieważenie symboli państwowych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem