Reklama

Kościół nad Odrą i Bałtykiem

Marynistyczne akcenty podróży Jana Pawła II na Pomorzu

Przeżywając nadal chwile kanonizacji św. Jana Pawła II, wspomnijmy wyjątkowe akcenty, jakie można odnaleźć, gdy wrócimy do czasów pontyfikatu oraz podróży i pielgrzymek Ojca Świętego nad Bałtykiem.

Niedziela szczecińsko-kamieńska 34/2014, str. 6-7

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

wspomnienia

pielgrzymka

Tadeusz Jastrzębski

Kościół pw. św. Marcina w Kołobrzegu

Już z czasów młodości Papieża dobrze znane są fakty świadczące o jego zamiłowaniu do podróży i aktywnego wypoczynku. Od wczesnego kapłaństwa Karol Wojtyła, pochodzący z małopolskich Wadowic, był widziany jako „człowiek gór”, miłośnik narciarstwa i wędrówek górskich. Pokażemy jednak, że mamy wiele miejsc, pamiątek i słów Papieża świadczących o jego umiłowaniu wszystkiego, co odnosi się do przestrzeni wodnych – morza, rzek i jezior. „Papieskie” elementy marynistyczne odnaleźliśmy w kilku miejscowościach północnej Polski – od wypraw wodnych jeszcze bp. Karola Wojtyły aż po pamiątki jego pielgrzymek i kultu jako Papieża.

Naszą podróż śladami papieskimi zaczniemy od miejsca, gdzie kard. Karol Wojtyła spędził swoje ostatnie wodniackie wakacje. Zorganizowała je grupa przyjaciół z Krakowa i Pomorza. Trwały one od 23 do 30 lipca 1978 r. Obóz wodniacki rozbito wtedy nad Jeziorem Krępskim Średnim, w powiecie wałeckim. Jak miało się wkrótce okazać, wybór kard. Karola Wojtyły na Stolicę Apostolską w październiku tego roku sprawił, iż był to ostatni obóz wodniacki, a jednocześnie ostatnie wakacje przyszłego Papieża spędzone wśród kilkunastu osób świeckich. Upamiętnieniem tamtych wakacji jest pierwszy w Polsce i pewnie na świecie pomnik ku czci Jana Pawła II! Jak podaje W. Kulesza z Wałcza, powstał on z inicjatywy dr. M. Wisłockiego, późniejszego osobistego lekarza papieskiego. Najpierw zbudowano pamiątkowy krąg z kamieni i betonu, o średnicy ok. 2 m, z napisem: „Wypoczywał tu w lipcu 1978 r. * x. kard. Karol Wojtyła – papież Jan Paweł II”. Na drzewie nad kręgiem zawieszony jest dwumetrowej wysokości krzyż z wiosłem, wodniackim atrybutem św. Jana Pawła II.

Jan Paweł II w czasie swego 27-letniego pontyfikatu odbył osiem pielgrzymek do Ojczyzny, z których dla nas najbardziej znaczące to trzecia w dniach 8-14 czerwca 1987 r. oraz siódma w dniach 5-17 czerwca 1999 r. Pozostało po nich szereg pamiątek o wyraźnym charakterze morskim. Część III pielgrzymki, tak z uwagi na skrajne położenie punktów trasy – największych portów morskich i stoczni, Szczecina, Gdyni i Gdańska – jak i ze względu na charakter spotkań i homilii, możemy śmiało określić jako „pielgrzymkę morską”. Wypowiadane słowa Ojca Świętego, jak i dekoracje towarzyszące uroczystościom miały widoczne „morskie” akcenty.

Reklama

Podczas III pielgrzymki w Szczecinie w czwartek 11 czerwca 1987 r. po Mszy św. Ojciec Święty wielokrotnie mówił o wietrze od morza, zwracając uwagę na jego symbolikę. Upamiętnieniem spotkania wiernych i Mszy św. na Jasnych Błoniach jest odsłonięty 18 czerwca 1995 r. pomnik Jana Pawła II. Powstał on z inicjatywy Urzędu Miasta w Szczecinie. Jego twórcą był prof. Cz. Dźwigaj z Krakowa, a w opracowaniu projektu pomnika miał swój udział szczeciński architekt Stanisław Latour.

Ze Szczecina jeszcze tego samego dnia, 11 czerwca, Papież samolotem udał się do Trójmiasta, gdzie odbyło się w centrum Gdyni spotkanie z ludźmi morza. Padły wtedy słowa: „Módlmy się za ludzi morza: marynarzy, rybaków, żeglarzy, za portowców i stoczniowców, za młodzież uczelni morskich, za ratownictwo morskie i wszystkie służby morskie oraz ich rodziny, aby Pan oddalał od nich wszelkie zagrożenia, a Maryja – Gwiazda Morza – bezpiecznie niosła do portu”. Program następnego dnia pielgrzymki (12 VI) był bardzo bogaty. Pierwszym akcentem „morskim” tego programu było Westerplatte, do którego Papież przypłynął na trałowcu ORP „Mewa” w honorowej asyście trzech kutrów torpedowych. W słowie na zakończenie spotkania Ojciec Święty powiedział: „Jestem tutaj, na Westerplatte, na cyplu Morza Bałtyckiego. Morze to znaczy marynarze, marynarze to znaczy (...) – wilki morskie (...) młodzi marynarze, uczniowie szkół morskich. Spotykam się z nimi, bo tutaj w czasie moich odwiedzin w Gdańsku poruszam się po morzu (...)”. Największym, gromadzącym około miliona ludzi spotkaniem tego dnia było zgromadzenie i Msza św. na Zaspie, dzielnicy Gdańska. To tam Papieżowi przygotowano bardzo oryginalny i chyba najciekawszy plastycznie ołtarz ze wszystkich ołtarzy pielgrzymkowych. Było to dzieło gdańskiego artysty M. Kołodzieja. W kompozycji tej drewnianej budowli wyróżniającą się częścią była konstrukcja niedokończonego statku, co symbolicznie nawiązywało do Stoczni Gdańskiej. Maszt wieńczyły trzy krzyże – odniesienie do pomnika pomordowanych stoczniowców wznoszącego się przy bramie głównej Stoczni Gdańskiej. Na szczycie zawieszono dwie flagi – biało-czerwoną i żółto-białą. Jak podają świadkowie rozmów z władzami komunistycznymi, krzyże na szczycie początkowo były trudne do zaakceptowania. Budowniczowie argumentowali, mówiąc, że średniowieczne kogi gdańskie miały takie właśnie maszty! Na dziobie statku była postać św. Piotra trzymającego w jednej ręce klucze, w drugiej Pismo Święte. Innym ważnym elementem ołtarza była galeria, jakoby mostek kapitański, skąd Ojciec Święty wygłosił słowa pożegnalne niczym dowódca statku – nie na darmo przecież znane jest porównanie Kościoła do „nawy” – okrętu. Już w momencie przybycia na lotnisko w swoim papamobile, jak relacjonuje H. Słojewska-Kołodziej, Ojciec Święty, patrząc na ołtarz, powiedział: „Widzę, że postawiliście mi statek. Widać chcecie, żebym był waszym sternikiem!”.

Jeden z elementów wspomnieniowych pielgrzymki Jana Pawła II znajduje się w Gdańsku na Przymorzu w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Różańca Świętego. Na zewnętrznych ścianach świątyni umieszczone są trzy odlane z brązu tablice – płaskorzeźby, z których jedna jest repliką fragmentu ołtarza z osiedla Zaspa.

Reklama

Siódma, przedostatnia pielgrzymka Jana Pawła II do Polski, była najdłuższą ze wszystkich jego podróży do Ojczyzny (5-17 VI 1999 r.). Pierwszy nawiązujący do niej element znajduje się w sanktuarium pw. Matki Bożej Brzemiennej, w Gdańsku-Matemblewie, w miejscu, gdzie Papież zatrzymał się na krótką modlitwę i błogosławieństwo. Umieszczono tam części drewnianego polowego ołtarza papieskiego przeniesione po pielgrzymce z sopockiego hipodromu. Ołtarz ten jest również dziełem artysty M. Kołodzieja. Wewnątrz matemblewskiej świątyni jest drugi marynistyczny element związany z Janem Pawłem II. W kaplicy adoracyjno-chrzcielnej jedną ścianę zajmuje płaskorzeźba odlana z brązu, a na niej górująca postać Jana Pawła II. W kompozycji widać też rysunek łodzi żaglowej wzorowany na ołtarzu papieskim z 1987 r. Wystrój kaplicy, którego autorami są St. Milewski oraz B. Szycik, pochodzi z września 2006 r.

Kolejnym miejscem VII pielgrzymki Jana Pawła II w 1999 r. po Gdańsku-Oliwie i Sopocie był Pelplin. Jeden z kolejnych elementów, jaki chcemy pokazać, pochodzi z dekoracji przygotowanej tam na nabożeństwo z Papieżem. Dzisiaj dekoracja ta w postaci wielkiej stalowej sieci rybackiej znajduje się w Sierakowicach w powiecie kartuskim. Sieć rozpostarta jest szeroko nad ołtarzem przez parę ptaków niebieskich – jedni widzą w nich łabędzie, inni dzikie gęsi. Ołtarz zaprojektował architekt z Sierakowic – J. Wójcik, a zbudowany został przez sierakowickich rzemieślników. Drugie upamiętnienie wizyty Jana Pawła II w Pelplinie znajduje się w Łebie, w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Na ścianie zachodniej zawieszono tablicę, na której widnieje napis: „Strzebrzny pomuchel”, a pod nią płaskorzeźba dorsza (kaszub. pomuchel – dorsz). Wykonawcą tablicy, według oryginału K. Grzesiaka, był T. Sobisz. Napis na tabliczce umieszczonej pod tablicą wyjaśnia: „Srebrny dorsz/starodawny symbol/pamiątka daru/ludzi morza z Łeby/złożonego Janowi Pawłowi II/ 6 czerwca 1999 w Pelplinie”.

Przegląd akcentów nawiązujących do wizyt Papieża na Wybrzeżu uzupełnimy, zaglądając do Gowidlina w powiecie kartuskim. Obok kościoła pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny znajduje się obelisk w formie muru, stąd jego nazwa „Ściana Papieska”. Na powierzchni umieszczono mozaikę przedstawiającą twarz Jana Pawła II oraz panoramę Jeziora Gowidlińskiego. Obelisk ten postawiono w drugą rocznicę śmierci Jana Pawła II, 2 kwietnia 2007 r. Obelisk upamiętnia turystyczny pobyt na szlaku rzeki Słupii w 1964 r. jeszcze abp. Karola Wojtyły. Autorami obelisku i dekoracji byli M. Michalik i M. Czeskia, a szereg prac wykonały osoby z okolicznych miejscowości. Na ścianie bocznej obelisku zawieszono tablicę upamiętniającą pielgrzymkę Papieża w 1987 r. ze słowami skierowanymi do Kaszubów: „Drodzy Bracia i Siostry Kaszubi!/Strzeżcie tych wartości i tego dziedzictwa, które stanowi o waszej tożsamości./Was wszystkich, wasze rodziny i wasze sprawy składam u stóp Matki Chrystusa,/Czczonej w wielu sanktuariach na tej ziemi, a zwłaszcza w Sianowie./Gdynia, 11 czerwca 1987 r.”. Oprócz elementów nawiązujących do wspomnień o wyprawach turystycznych bp. Karola Wojtyły, mamy na Pomorzu jeszcze inne miejsca z dekoracjami o zabarwieniu marynistycznym związane z Janem Pawłem II. Przykładem niech będzie malowany na szkle obraz przedstawiający papieża Jana Pawła II na tle morza i tęczy umieszczony w oknie kościoła pw. św. Marcina w Kołobrzegu. Drugim przykładem jest pomnik Jana Pawła II znajdujący się na placu przed kościołem pw. Chrystusa Dobrego Pasterza w Szczecinie na os. Bukowym. Na cokole pomnika umieszczono słowa Jezusa w łodzi na Jeziorze Galilejskim skierowane do Szymona: „Wypłyń na głębię” (Łk 5,4). Pomnik jest dziełem artysty Cz. Dźwigaja.

Na zakończenie pokażmy elementy dekoracyjne, które łączą postać Jana Pawła II jako „człowieka z gór”, a równocześnie miłośnika tego, co morskie. Odnajdujemy je w Sopocie przy kościele pw. Zesłania Ducha Świętego, w dzielnicy Kamienny Potok na zboczu wzgórza oraz na dziedzińcu. Pierwszy element to monumentalna kilkumetrowej wysokości rzeźba betonowa przedstawiająca Papieża. Symbolizuje ona dziobową stewę łodzi – jakoby nawy – kościoła, któremu przewodzi Papież. Drugi element jest repliką nawy i znajduje się na płaskorzeźbie z brązu umieszczonej na tablicy z czerwonego marmuru i przytwierdzonej u podstawy krzyża.

2014-08-21 13:03

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Małżeńska pielgrzymka na Jasną Górę

2020-08-04 12:04

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Pielgrzymka 2020

facebook.com

Czy ten rok musi być pielgrzymkowo rokiem straconym? Czy marzenia o kolejnej pielgrzymce musimy odłożyć na co najmniej przyszłe lato? Zapytaliśmy o to Łukasza i Monikę Feniszów – małżeństwo, które w tym roku wyruszyło we wspólną, małżeńską pielgrzymkę ze Śląska na Jasną Górę.

Damian Krawczykowski: Czy potrafilibyście przeżyć wakacje bez pielgrzymki?

Monika i Łukasz Fenisz: Właśnie dlatego, że trudno było nam przyjąć do wiadomości, iż tegoroczna pielgrzymka się nie odbędzie, postanowiliśmy wyruszyć w nieco inną – małżeńską drogę. Od kilkunastu lat co roku pielgrzymujemy do Matki Boskiej Częstochowskiej. Tylko raz nasze wyjście stało pod znakiem zapytania – siedem lat temu w trakcie trwania naszej parafialnej pielgrzymki braliśmy ślub – ale wspólnie zdecydowaliśmy, by wybrać się wtedy z inną parafią. Odpowiadając więc na pytanie: pewnie potrafilibyśmy przeżyć wakacje bez pielgrzymowania, ale po co? (uśmiech)

Kiedy okazało się, że pielgrzymka nie wyruszy, postanowiliśmy iść sami. Ten rok miał być dla nas wyjątkowy, bo oprócz drogi na Jasną Górę czekała nas również droga do Santiago de Compostela. To właśnie Santiago jest naszym ulubionym miejscem po Jasnej Górze. W tym roku ponownie postanowiliśmy pójść najpierw do grobu św. Jakuba, a potem do naszej częstochowskiej Matki. Jako że i te plany musieliśmy zmienić, udało nam się połączyć te dwie drogi w jedną – szlakiem Jakubowym (Camino Jasnogórskie) poszliśmy do Maryi.

Jakie uczucia towarzyszyły Wam podczas pielgrzymowania? Na pewno była to inna pielgrzymka niż ta z tłumem kompanów, ale czy gorsza?

Brakowało nam wspólnego śpiewu, rozmów z całą rzeszą znajomych, z którymi co roku pielgrzymujemy, obecności księdza w drodze, a także transportu, który wiózłby nasze bagaże. Te wszystkie braki nie wpłynęły jednak na to, że pielgrzymka była gorsza. Była po prostu inna. Sami śpiewaliśmy, modliliśmy się, rozmowy, które prowadziliśmy, były… takie nasze, małżeńskie. Bagaż na plecach z kolei jeszcze bardziej dodawał klimatu, który odczuwalibyśmy, będąc w Hiszpanii.

Czy macie jakieś przesłanie dla wiernych, którzy nie mogą uczestniczyć w zorganizowanych pielgrzymkach? Warto podejmować indywidualne inicjatywy? Czy zbliżają one do Boga?

Wielu żałuje, że pielgrzymki w tym roku się nie odbędą. Ale to naprawdę nie musi być stracony czas. Zachęcamy, by zabrać swoich bliskich i wyruszyć w drogę. Wyjście można zaplanować na wiele sposobów (jedna wskazówka: jeśli pójdziecie z cięższym plecakiem, nie planujcie 50 km jednego dnia – to było dość szalone). Mamy w Polsce wiele sanktuariów maryjnych – nie musimy pójść do Częstochowy, bo dla wielu osób może to być niewykonalne. Warto jednak poszukać takiego miejsca w swojej okolicy.

Nie bójcie się wyjść z domu i pielgrzymować. „Tam, u kresu dróg, czeka nas Matka, czeka nas Bóg”. Czekali na nas, czekają i na was.

____________________________________

Tak Łukasz i Monika relacjonują swoją tegoroczną pielgrzymkę na swoich kontakch w mediach społecznościowych:

Miało nie być w tym roku pielgrzymek. Mimo planów, by latem wrócić na portugalsko-hiszpański szlak, a potem – tradycyjnie – pójść halembskim, i my początkowo z nich zrezygnowaliśmy. Zupełnie niepotrzebnie. Chęć zostawienia choć na chwilę codzienności zwyciężyła i po kilku dniach znaleźliśmy się na szlaku.

Małżeńska droga. Piękna. Niezwykle trudna. Jak codzienne wspólne życie :)

Ważne jest dążenie do tego, by ten trud był piękny. Piękny, bo przeżywany razem. Ponad 50 kilometrów pierwszego dnia z kilkukilogramowymi plecakami przeszliśmy z ogromną radością. Mimo fizycznego trudu każdy odcinek wywoływał szerokie uśmiechy na naszych twarzach. Nawet pomimo ponad trzynastogodzinnego marszu.

Drugi dzień obnażył wszystkie nasze słabości. Poniedziałkowy wysiłek uwydatnił największy ból, jakiego doświadczyłam w ciągu kilkunastu pielgrzymek. Dla obojga przejście już o wiele krótszej trasy, bo prawie 35-kilometrowej, było ogromnym wysiłkiem. Nieocenione jest wsparcie drugiego człowieka. Dokładnie tak jak w życiu. Z nim łatwiej. Łatwiej iść, dostrzegać piękno wokół, przechodzić ponad tym, co trudne. Łatwiej się uśmiechać.

Pielgrzymi! (Szczególnie ci halembscy). Wielu żałuje, że nasza pielgrzymka w tym roku się nie odbędzie. Ale to naprawdę nie musi być stracony czas. Zabierzcie swoich bliskich i wyruszcie w drogę. Może nie jesteś gotowy na wędrówkę z całym bagażem, ale przecież można zaplanować to wyjście na wiele sposobów (jedna wskazówka: jeśli pójdziecie z cięższym plecakiem, nie planujcie 50 km jednego dnia – to było dość szalone).

Nie bójcie się jednak wyjść z domu i pielgrzymować. „Tam, u kresu dróg, czeka nas Matka, czeka nas Bóg”. Czekała na nas, którzy – po wędrówce szlakiem Jakubowym – dotarliśmy wykończeni jak nigdy. I wierzcie mi – to Jej spojrzenie miało jeszcze większą wartość niż dotychczas.

CZYTAJ DALEJ

Bp Tomasik: domagają się tolerancji, a sami nie szanują postaw innych

2020-08-04 16:05

[ TEMATY ]

Bp Henryk Tomasik

episkopat.pl

Bp Henryk Tomasik

- Domagają się szacunku dla swoich postaw i poglądów są nietolerancyjne wobec innych – powiedział biskup radomski Henryk Tomasik, który nawiązał do profanacji figury Chrystusa Zbawiciela z Krakowskiego Przedmieścia przez aktywistki LGBT.

Bp Tomasik zwrócił uwagę na wartości takie jak Bóg, Najświętszy Sakrament, świątynie, obrazy, które należy szanować.

- One są dla nas znakami obecności Boga. Z naszej strony są zachętą do tego, by uszanować osobę Boga i Matki Bożej. Profanacje krzyży mają charakter już wtórny. Najważniejsze dla nas jest to, abyśmy nie zatracili świadomości, że osoba Boga jest święta. Profanacja to obraza Boga, Matki Bożej, niszczenie tego co najświętsze – powiedział bp Tomasik na antenie Radia Plus Radom.

Drugim wymiarem profanacji według hierarchy jest „obraza wierzących, brak szacunku dla wierzących, których jest dużo w naszym kraju”.

- Kolejnym wymiarem profanacji to problem kultury. Osoby, które domagają się szacunku dla swoich postaw i poglądów są nietolerancyjne wobec innych. To jest ciekawe. Te osoby domagają się tolerancji a same nie szanują postaw innych ludzi. To pewna sprzeczność – zwrócił uwagę biskup radomski.

Bp Tomasik uważa, że przed wszystkimi jest wyzwanie wychowawcze, aby dzieci i młodzież uczyły się szacunku dla Boga i drugiego człowieka. - Czym innym jest dyskusja światopoglądowa a czym innym jest szacunek dla człowieka. Chrześcijanin przyjmuje postawę szacunku dla człowieka, choć może podjąć dyskusję z poglądami tego człowieka i musi się z tym zgadzać. Bolesne jest to, ze w Polsce są takie wydarzenia – mówił biskup w audycji „Kwadrans dla Pasterza”.

W dalszej części programu bp Tomasik przypomniał doniesienia francuskiej prasy, która przekazała informacje, że w ciągu roku doliczono się 1063 aktów antychrześcijańskich profanacji. - To zjawisko ogólnokulturowe. Tu potrzeba wołania o wzajemny szacunek. Im więcej ataków na księży czy Kościół, tym więcej aktów profanacji. Istnieje niebezpieczeństwo, że te akty będą eskalowały. Szczególnie bolą profanacje krzyży. Nie wyobrażam sobie profanacji symboli innych religii. Co by się wówczas działo? - zakończył bp Henryk Tomasik.

Audycja "Kwadrans dla Pasterza" na antenie Radia Plus Radom w każdą sobotę o godz. 8.05 i w niedzielę o godz. 14.05.

CZYTAJ DALEJ

Wieliczka: koronawirus w klasztorze ojców franciszkanów

2020-08-04 20:23

[ TEMATY ]

koronawirus

franciszkanie.pl

"Jeden z naszych ojców przebywa w szpitalu z powodu zarażenia koronawirusem" - piszą na stronie internetowej i w mediach społecznościowych franciszkanie z klasztoru w Wieliczce. Kościół, w którym znajduje się m.in. cudowny obraz Matki Bożej Łaskawej, został zdezynfekowany.

Jeden z zakonników trafił do szpitala, a czterech innych objęto kwarantanną. Bracia objęci kwarantanną mieszkają w odosobnionej części klasztoru, zaś pozostali, którzy pełnią posługę w kościele, mieszkają w Liceum Franciszkańskim z oddzielnym wejściem, kuchnią i refektarzem, i nie mają kontaktu ze współbraćmi objętymi kwarantanną.

Kościół został poddany dezynfekcji. Msze św. i nabożeństwa są sprawowane przez tych kapłanów, którzy byli w ostatnim czasie na urlopie i nie mieli styczności z pozostałymi, przebywającymi do tej pory w klasztorze.

Franciszkanie apelują, aby przed wejściem do świątyni zakładać maski i dezynfekować dłonie. Osoby, które w ostatnim czasie miały bezpośredni kontakt z chorym o. Arturem, winny zgłosić się do wielickiego sanepidu.

"Informujemy również, że współbracia objęci kwarantanną nie mają żadnych objawów choroby i czują się dobrze. Będą przebywać w klasztorze przez dwa tygodnie bez możliwości kontaktu z innymi" - dodają zakonnicy, zawierzając Matce Bożej Łaskawej Księżnej Wieliczki przebywającego w szpitalu kapłana oraz braci objętych kwarantanną.

Franciszkanie w Wieliczce są kustoszami sanktuarium Matki Bożej Łaskawej, która otaczana jest czcią przez mieszkańców miasta, zwłaszcza górników. Tutaj spoczywa również sługa Boży Alojzy Kosiba. Zakonnicy prowadzą także w Wieliczce liceum ogólnokształcące.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję