Reklama

Święty patron na nasze czasy

2014-08-28 12:44

Z ks. prał. Tadeuszem Końskim rozmawia o. Krzysztof Ołdakowski
Edycja przemyska 35/2014, str. 5

ARCHIWUM KS. PRAŁ. TADEUSZA KOŃSKIEGO
Relikwie św. Andrzeja Boboli

O kulcie relikwii św. Andrzeja Boboli z ks. prał. Tadeuszem Końskim, emerytowanym proboszczem parafii pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Przemyślu – Błonie, rozmawia o. Krzysztof Ołdakowski, jezuita, szef Redakcji Programów Katolickich w Polskim Radiu

O. KRZYSZTOF OŁDAKOWSKI: – Burzliwe dzieje integralnych relikwii św. Andrzeja Boboli mogłyby stanowić podstawę scenariusza filmu sensacyjnego. Jakie były losy relikwii, które Ksiądz otrzymał, zanim trafiły w jego ręce?

KS. PRAŁ. TADEUSZ KOŃSKI: – Nie zaprzeczam, że w czasach współczesnych taśma filmowa może stać się narzędziem ewangelizacji. Określenie „sensacyjny” jakoś mi do św. Andrzeja nie pasuje, niesie bowiem ze sobą coś bardzo taniego, przygodowego. Faktem jest to, że integralność jego ciała po śmierci zdumiewa i zachęca do zastanowienia się nad jego postacią i niezwykłym świadectwem męczeńskiej śmierci. Święte szczątki Andrzeja Boboli, zanim znalazły się w moich rękach, były własnością dzisiaj już św. Jana Pawła II papieża, który je osobiście wręczył abp. Jerzemu Ablewiczowi jako podziękowanie za rekolekcje wygłoszone dla niego i Kurii Rzymskiej w Wielkim Poście 1981 r.

– Kiedy i jak Ksiądz Prałat je otrzymał?

– Ważną była osoba, dzięki której relikwie znalazły się w naszym kościele, był nią ordynariusz diecezji tarnowskiej, kolega ze studiów w seminarium w Przemyślu, Brzozowie, abp Jerzy Ablewicz. Na początku czerwca 1987 r. pojechałem do Tarnowa, by poprosić Księdza Arcybiskupa o bilety na beatyfikację Karoliny Kózkówny, której miał dokonać w Tarnowie Jan Paweł II dnia 10 czerwca. W miłej atmosferze przemyskich i brzozowskich wspomnień, bp Jerzy zaproponował mi dar relikwii św. Andrzeja Boboli.

– Co Ksiądz Prałat z nimi zrobił? Jak zostały przyjęte we wspólnocie?

– Ten wielki dar od mojego kolegi przywiozłem do swojej parafii i umieściłem w kościele. Obecność relikwii św. Andrzeja przyjęto w sposób naturalny, bez większego rozgłosu, a to dlatego, iż kult Świętego był praktykowany od lat, jeszcze za kadencji poprzedniego proboszcza. Od kilku lat obecni duszpasterze wznowili kult, który przyciąga do świątyni coraz więcej czcicieli Świętego.

– Relikwie żyją, gdy rozwija się kult świętego. Jakie etapy kultu św. Andrzeja Boboli w swojej parafii mógłby Ksiądz Prałat wskazać?

– Chciałbym w tym miejscu wskazać na trzy ważne etapy kultu relikwii tego Świętego w naszej parafii. Pierwszy dotyczy jeszcze okresu międzywojennego, a dokładnie roku 1938, kiedy to ówczesny proboszcz tutejszej parafii, ks. Franciszek Twardzicki, wziął udział w delegacji asysty kapłańskiej towarzyszącej trumnie z ciałem św. Andrzeja Boboli w drodze do Warszawy. Za udział w tym wydarzeniu otrzymał relikwie św. Andrzeja, które przekazał do kościoła, ale niestety w niedługim czasie zostały skradzione. Drugi etap kultu relikwii św. Andrzeja nazwałbym raczej cichą obecnością w naszej parafii, gdyż obejmuje okres, kiedy to otrzymałem je od abp. Ablewicza, aby później podawać do uczczenia parom zawierającym związek małżeński. Trzeci, obecnie trwający etap to coraz bardziej żywy kult, który obejmuje comiesięczne Msze św. za Ojczyznę połączone z nabożeństwem do Świętego. Wznowienie kultu stało się również inspiracją do powstania nowej książki o św. Andrzeju pt. „Poznajcie mnie”, autorstwa ks. prał. Zbigniewa Suchego. Od ponad 6 miesięcy trwa peregrynacja relikwii po wszystkich zgromadzeniach zakonnych istniejących w Przemyślu.

– Jak Ksiądz Prałat łączył rozwijający się kult Świętego z osobistym zainteresowaniem jego postacią? Co wydawało się szczególnie fascynujące w tej osobie?

– Kult św. Andrzeja trwa od dawna w moim życiu. Nazwijmy to inaczej – nabożeństwo, bo takiego określenia kontaktu ze świętymi używano w latach mojej młodości. Zachowane od rozkładu szczątki ciała Męczennika były wyraźnym znakiem ingerencji Bożej i zawsze mnie to fascynowało w jego pośmiertnej historii. W rozmowach kleryckich rysował się jako patron naszych czasów, gotowy do największych poświęceń, wspomagany łaską Nieba. Zachwycał mnie jako specjalista od ewangelizacji, posługi sakramentalnej oraz troski o biednych na pińskich ziemiach.

– Św. Andrzej Bobola jest postacią dość odległą, żył zupełnie w innych czasach. Czym mógłby zaimponować współczesnym ludziom?

– Świat współczesny to olbrzymi magazyn rzeczy zagubionych i porzuconych, których nikt nie chce szukać. Św. Andrzej Bobola może nie zaimponuje, ale na pewno zawstydzi wytrwałością, odwagą i ufnością w Bożą pomoc, której potrzebuje człowiek XXI wieku. Ten wyjątkowy Święty powinien również uczyć miłości, która potrafi pokonać ludzkie słabości, aż do ofiary z siebie.

– Świadectwa z przeszłości mówią, że Andrzej Bobola miał trudny charakter. Był uparty, wiedział swoje, z trudem podporządkowywał się przełożonym. To, że ogłoszono go świętym, pokazuje, że każdy ma szansę nim zostać. To wielka nadzieja dla nas wszystkich, czy nie tak?

– Świadectwa mówią, że św. Andrzej ustawił styl swojego życia na maksimum. Był konsekwentny w jego realizacji, choć niełatwo mu było godzić się z wolą przełożonych, co jednak ostatecznie doprowadziło go do świętości. Taka postawa człowieka głębokiej wiary jest i dla każdego z nas nadzieją na to, że można zostać świętym. Świętość nie jest zarezerwowana tylko dla nielicznych. Świętość jest w zasięgu ręki każdego z ludzi, nawet tych, którzy upadając w kolejne grzechy, nie widzą dla siebie ratunku. Pełne zawierzenie Bogu i podporządkowanie się Jego woli jest jednym z podstawowych warunków bycia świętym.

Tagi:
wywiad św. Andrzej Bobola

Reklama

Śladami św. Andrzeja Boboli

2019-07-24 11:33

Mirek i Magda Osip-Pokrywka
Edycja rzeszowska 30/2019, str. 4-5

Patron Polski, jezuita, misjonarz i kaznodzieja. Dzięki poświęceniu, z jakim sprawował swą kapłańską posługę na Kresach Wschodnich, nazwany Apostołem Polesia. Poniósł męczeńską śmierć, nie chcąc wyrzec się wiary katolickiej. W połowie XIX wieku ogłoszony błogosławionym, a w 1938 r. świętym. Jego „życie po śmierci” miało niezwykle burzliwe losy. Ciało Boboli wędrowało przez kilkaset lat z miejsca na miejsce. Z Pińska przez Połock do Moskwy, następnie przez Odessę i Konstantynopol do Rzymu, aż ostatecznie złożono je w warszawskim sanktuarium świętego

Mirek i Magda Osip-Pokrywka

Na temat młodości Andrzeja Boboli nie zachowało się wiele świadectw historycznych. Brak metryki utrudnia ustalenie pewnego miejsca i daty urodzenia. Według jednej z hipotez miejscem urodzenia była Strachocina pod Sanokiem. Młody Andrzej wychowany w duchu religii katolickiej trafił do szkoły jezuickiej w Braniewie, po ukończeniu której w 1611 r. został przyjęty do nowicjatu Towarzystwa Jezusowego w Wilnie. Później już jako kleryk kontynuował studia filozoficzne w kolegium wileńskim. Po święceniach kapłańskich w Wilnie Andrzej Bobola został oddelegowany do Nieświeża, gdzie został rektorem kościoła Bożego Ciała, dając się poznać jako wybitny kaznodzieja. Drugi okres pobytu Andrzeja Boboli w Wilnie przypada na lata 20. XVII wieku. Wówczas pracował w kościele św. Kazimierza, gdzie był spowiednikiem, administratorem i doradcą przełożonego. Latem 1630 r. w tej świątyni złożył uroczystą profesję czterech ślubów: ubóstwa, czystości, posłuszeństwa przełożonym zakonnym i papieżowi. Kolejne trzy lata Andrzej Bobola spędził w Bobrujsku, gdzie założył i pełnił funkcję superiora stacji jezuickiej.

Najważniejsze w życiu przyszłego świętego były lata spędzone na Polesiu. Ta geograficzno-historyczna kraina znalazła się w granicach Rzeczypospolitej od połowy XVI wieku. To właśnie tutaj, w Brześciu nad Bugiem, zawarto w 1596 r. unię między wyznawcami prawosławia i katolikami, która doprowadziła do wielu prześladowań. W takich czasach przyszło działać na tych terenach Andrzejowi Boboli. Był to okres heroiczny, w czasie którego misjonarz urządzał wyprawy w okolice między Pińskiem a Janowem Poleskim. Podnosił na duchu prześladowanych za wiarę Unitów, zachęcał do przestrzegania wiary katolickiej, dużo wysiłku poświęcał również prawosławnym. Ci ostatni nazywali go w swym języku „duszochwatem”, a katolicy po polsku „łowcą dusz”. Jezuita został zamordowany 16 maja 1657 r. z rąk Kozaków na rynku w Janowie Poleskim. Żaden z polskich świętych nie zmarł w tak straszliwy sposób, a jego męczeństwo było jednym z najstraszliwszych w historii Kościoła. Miejsca kultu św. Andrzeja Boboli w Janowie Poleskim są obecnie trzy: symboliczne miejsce pojmania, miejsce męczeńskiej śmierci na rynku i świątynia parafialna, gdzie obecnie są przechowywane relikwie świętego. Po męczeńskiej śmierci Bobolę przewieziono do Kolegium Jezuitów w Pińsku, gdzie w podziemiach została złożona trumna z jego ciałem. Zamordowany jezuita przypomniał o sobie dopiero po 45 latach od śmierci, ukazując się (we śnie lub na jawie?) jednemu ze swych współbraci, rektorowi pińskiego kolegium ks. Marcinowi Godebskiemu. Wkrótce potem rozpoczął się żmudny proces beatyfikacyjny. Gdy w 1727 r. na zlecenie Watykańskiej Kongregacji Obrzędów otwarto kryptę i przeprowadzono badania ciała misjonarza przez lekarzy rzeczoznawców Uniwersytetu Rzymskiego, stwierdzono, że „zachowało się ono w sposób nadprzyrodzony”.

* * *

Więcej na temat kresowych miejsc związanych ze św. Andrzejem Bobolą oraz innymi wielkimi Polakami w najnowszej książce autorów artykułu: KRESY. Śladami wielkich Polaków – Mirek i Magda Osip-Pokrywka, Wydawnictwo JEDNOŚĆ. Album ukaże się w sprzedaży pod koniec lata 2019 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Symbole i zwyczaje Adwentu

Małgorzata Zalewska
Edycja podlaska 49/2002

Bóg w swojej wielkiej miłości do człowieka dał swego Jednorodzonego Syna, który przyszedł na świat by dokonać dzieła odkupienia ludzi. Jednak tę łaskę każdy z nas musi osobiście przyjąć. Zadaniem Kościoła jest przygotowanie ludzi na godne przyjęcie Chrystusa. Kościół czyni to, między innymi, poprzez ustanowienie roku liturgicznego. Adwent rozpoczyna nowy rok kościelny. Jest on pełnym tęsknoty oczekiwaniem na Boże Narodzenie, na przyjście Chrystusa. Adwent to okres oczyszczenia naszych serc i pogłębienia miłości i wdzięczności względem Pana Boga i Matki Najświętszej.

Bożena Sztajner

Wieniec adwentowy

W niektórych regionach naszego kraju przyjął się zwyczaj święcenia wieńca adwentowego. Wykonywany on jest z gałązek iglastych, ze świerku lub sosny. Następnie umieszczone są w nim cztery świece, które przypominają cztery niedziele adwentowe. Świece zapalane są podczas wspólnej modlitwy, Adwentowych spotkań lub posiłków. W pierwszym tygodniu adwentu zapala się jedną świecę, w drugim dwie, w trzecim trzy, a w czwartym wszystkie cztery. Wieniec wyobraża jedność rodziny, która duchowo przygotowuje się na przeżycie świąt Bożego Narodzenia.

Świeca roratnia

Świeca jest symbolem chrześcijanina. Wosk wyobraża ciało, knot - duszę, a płomień - światło Ducha Świętego płonące w duszy człowieka.
Świeca roratnia jest dodatkową świecą, którą zapalamy podczas Rorat. Jest ona symbolem Najświętszej Maryi Panny, która niesie ludziom Chrystusa - Światłość prawdziwą. W kościołach umieszcza się ją na prezbiterium obok ołtarza lub przy ołtarzu Matki Bożej. Biała lub niebieska kokarda, którą jest przepasana roratka mówi o niepokalanym poczęciu Najświętszej Maryi Panny. Zielona gałązka przypomina proroctwo: "Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański..." (Iz 11, 1-2). Ta starotestamentalna przepowiednia mówi o Maryi, na którą zstąpił Duch Święty i ukształtował w Niej ciało Jezusa Chrystusa. Jesse był ojcem Dawida, a z tego rodu pochodziła Matka Boża.

Roraty

W Adwencie Kościół czci Maryję poprzez Mszę św. zwaną Roratami. Nazwa ta pochodzi od pierwszych słów pieśni na wejście: Rorate coeli, desuper... (Niebiosa spuśćcie rosę...). Rosa z nieba wyobraża łaskę, którą przyniósł Zbawiciel. Jak niemożliwe jest życie na ziemi bez wody, tak niemożliwe jest życie i rozwój duchowy bez łaski. Msza św. roratnia odprawiana jest przed świtem jako znak, że na świecie panowały ciemności grzechu, zanim przyszedł Chrystus - Światłość prawdziwa. Na Roraty niektórzy przychodzą ze świecami, dzieci robią specjalne lampiony, by zaświecić je podczas Mszy św. i wędrować z tym światłem do domów.
Według podania zwyczaj odprawiania Rorat wprowadziła św. Kinga, żona Bolesława Wstydliwego. Stały się one jednym z bardziej ulubionych nabożeństw Polaków. Stare kroniki mówią, że w Katedrze na Wawelu, a później w Warszawie przed rozpoczęciem Mszy św. do ołtarza podchodził król. Niósł on pięknie ozdobioną świecę i umieszczał ją na lichtarzu, który stał pośrodku ołtarza Matki Bożej. Po nim przynosili świece przedstawiciele wszystkich stanów i zapalając je mówili: "Gotów jestem na sąd Boży". W ten sposób wyrażali oni swoją gotowość i oczekiwanie na przyjście Pana.

Adwentowe zwyczaje

Z czasem Adwentu wiąże się szereg zwyczajów. W lubelskiem, na Mazowszu i Podlasiu praktykuje się po wsiach grę na ligawkach smętnych melodii przed wschodem słońca. Ten zwyczaj gry na ligawkach związany jest z Roratami. Gra przypomina ludziom koniec świata, obwieszcza rychłe przyjście Syna Bożego i głos trąby św. Michała na Sąd Pański. Zwyczaj gry na ligawkach jest dość rozpowszechniony na terenach nadbużańskim. W niektórych regionach grano na tym instrumencie przez cały Adwent, co też niektórzy nazywali "otrembywaniem Adwentu". Gdy instrument ten stawiano nad rzeką, stawem, lub przy studni, wówczas była najlepsza słyszalność.
Ponad dwudziestoletnią tradycję mają Konkursy Gry na Instrumentach Pasterskich (w tym także na ligawkach) organizowane w pierwszą niedzielę Adwentu w Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu. W tym roku miała miejsce już XXII edycja tego konkursu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prof. Vaněk: Jan Paweł II ważny również dla Czechów

2019-12-12 17:21

Krzysztof Bronk/vaticannews.va / Rzym (KAI)

Nie tylko dla Polaków Jan Paweł II odegrał kluczową rolę w obaleniu komunizmu. Podobnie był on postrzegany również w ówczesnej Czechosłowacji. Wskazuje na to prof. Miroslav Vaněk, który w Czeskiej Akademii Nauk jest dyrektorem instytutu historii współczesnej. Wziął on udział w rzymskiej konferencji z okazji 30-lecia aksamitnej rewolucji.

Vatican News
Prof. Vaněk

Podkreśla on, że coraz częściej Czesi powracają do tego wydarzenia i postrzegają je jako swoisty ideał. Przez ostatnich 30 lat ludzie się w Czechach wzbogacili, wiedzą, że ich kraj się rozwinął, ale nie są dzięki temu bardziej szczęśliwi, zadowoleni z życia. Dlatego chętnie powracają w pamięci do aksamitnej rewolucji, do panującego wówczas braterstwa i jedności. W tamtych wydarzeniach szukają orientacji na przyszłość. Ważne jest również to, że w tamtych chwilach kluczową rolę odgrywał Jan Paweł II.

„Rola Jana Pawła II była ogromna. Jego wpływ wykraczał poza granice Polski, a także Europy Wschodniej i Środkowej. Nie można go oczywiście postrzegać w oderwaniu od innych czynników zarówno w polityce międzynarodowej, jak i na szczeblu lokalnym w Czechosłowacji, NRD czy Polsce. One też odegrały swoja rolę i bez nich wszystko to byłoby niemożliwe. Jednakże znaczenie Jana Pawła II w tych wydarzeniach daleko wykracza ponad to wszystko – powiedział Radiu Watykańskiemu prof. Vaněk. – Wczoraj po raz pierwszy w życiu miałem okazję być w Watykanie. I kiedy przechodziłem obok grobu Jana Pawła II, musiałem się zatrzymać. Miałem takie wewnętrzne poczucie, że powinienem tu za coś podziękować, bo i dla mnie było to bardzo ważne. W ówczesnej Czechosłowacji Jan Paweł II wpłynął na postawę wielu ludzi. Pamiętajmy, że tuż przed aksamitną rewolucją była przecież kanonizacja św. Agnieszki, w czym bezpośrednio przejawiała się papieska działalność”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem