Reklama

Rok jubileuszowy w ostrowieckiej kolegiacie

2014-09-03 16:12

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 36/2014, str. 4-5

Andrzej Łada i archiwum Kurii sandomierskiej
Kościół pw. Michała Archanioła w Ostrowcu Świętokrzyskim

Dla parafii św. Michała Archanioła w Ostrowcu Świętokrzyskim jest to rok szczególny. Mija bowiem 400 lat od wzniesienia pierwszego kościoła i odbudowy ze zniszczeń wojennych. Ks. Jan Sarwa, proboszcz kolegiaty, informuje: – W 400-letnią historię naszego kościoła wpisują się również ważne wydarzenia historyczne i religijne. Warto wspomnieć, że Mszę św. sprawował tu wizytator apostolski Achille Ratti, późniejszy papież Pius XI. W 80. rocznicę tego wydarzenia odwiedził naszą świątynię nuncjusz apostolski abp Józef Kowalczyk. W 2000 r. kościół otrzymał tytuł kolegiaty.

Trochę historii

Ostrowiec Świętokrzyski w 1997 r. obchodził 400-lecie swego istnienia, jako miasto. Za datę jego powstania przyjęto wydarzenie, kiedy to Jakub Gawroński, herbu Rawa, właściciel wsi Ostrów sprowadził osadników, zezwolił na karczowanie lasu oraz wyznaczył rynek i place pod budowę kilkunastu domostw. Nie było to jednak do końca usankcjonowane prawnie. Natomiast parafia posiada oficjalny dokument swego powstania. Kolejny właściciel Ostrowca, książe Janusz Ostrogski, kasztelan krakowski na wzgórzu w pobliżu rzeki Kamiennej wybudował kościół, który konsekrował 8 sierpnia 1614 r. bp Walerian Łubieński.

Parafia powstała z terytorium parafii Szewna. Graniczyła z parafią Denków, Szewna, Kunów, Sienno, Bałtów, Ćmielów. Należała do dekanatu opatowskiego w diecezji krakowskiej. W czasach obecnych z parafii św. Michała powstały parafie: Najświętszej Maryi Panny na Piaskach, Podwyższenia Krzyża Świętego, św. Józefa, Miłosierdzia Bożego, św. Kazimierza i św. Jadwigi, z których później wyłaniały się kolejne ostrowieckie parafie.

Reklama

A co z samą świątynią?

Pierwszy kościół posiadał trzy ołtarze: główny – pod wezwaniem Archanioła Uriela i dwa boczne – pod wezwaniem św. Wawrzyńca i św. Marii Magdaleny. Rozbudowany został w latach 1924-38 poprzez podniesienie i przedłużenie nawy głównej, dobudowę naw bocznych i kaplicy pogrzebowej oraz zakrystii.

W kościele są cztery ołtarze oraz ołtarz „soborowy”, przy którym odprawiana jest Msza św. W ołtarzu głównym nad tabernakulum widzimy obraz Matki Bożej Częstochowskiej, zasłaniany przez obraz Matki Bożej Różańcowej. W jego szczycie znajduje się natomiast obraz patrona parafii św. Michała Archanioła. Ołtarz w lewej nawie kościoła poświęcony jest Matce Bożej Nieustającej Pomocy. W szczycie tego ołtarza znajduje się obraz św. Józefa. Natomiast w prawej nawie kościoła ołtarz z obrazem św. Anny, a nad nim obraz św. Antoniego Padewskiego. Trzeci boczny ołtarz znajduje się w kaplicy. Nad poziomem mensy ołtarzowej stoi rzeźba Pana Jezusa z otwartym sercem, a u Jego stóp dwie klęczące postacie.

Świątynia przez wieki zmieniała swój wygląd. Ks. Sarwa opowiada: – Dzieje naszego kościoła są ściśle związane z mecenatem kolejnych właścicieli dóbr ostrowieckich. Ewolucja form architektonicznych uwarunkowana potrzebami rozwijającej się parafii świadczy o trafnym wyborze pomysłodawcy rozbudowy. Dokonane zmiany wzbogaciły istniejącą bryłę ostrowieckiej świątyni znajdującej się w sąsiedztwie rynku miejskiego.

Jubileusz i duszpasterstwo

400-lecie, to poważny jubileusz. Kustosz kolegiaty mówi: – W 2013 r. w ramach przygotowania do jubileuszu na budynku kościoła zostało wymienione ponad 400 m2 blachy stalowej na miedzianą. Zostały wykonane alejki z kostki brukowej na cmentarzu parafialnym. Obecnie trwają prace konserwatorskie polegające na remoncie tynków zachodniej elewacji kościoła przy wejściu głównym. W sierpniu rozpoczęły się prace blacharskie nad zakrystią.

Budowa świątyni materialnej to jedno, a kształtowanie życia duchowego wiernych to druga sprawa. Przy parafii działają liczne grupy wspólnoty, takie jak chociażby: Akcja Katolicka, zespół redakcyjny gazetki parafialnej „Czuwajcie”, grupa pielgrzymkowa, Stowarzyszenie Rodzin Katolickich oraz Kółka Różańcowe: – 10 kół kobiet i 2 koła ojców. Ministranci, schola, „Michałki”, grupa gitarowa, Oaza Dzieci Bożych, młodzieżowa i trzy kręgi Oazy Rodzin, Wspólnota Krwi Chrystusa, Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, Wspólnota Intronizacji Chrystusa Króla, Koło Przyjaciół WSD, Papieskie Dzieło Misyjne Dzieci, Krąg Biblijny, Stowarzyszenie Rodzin Katolickich, Legion Maryi i Neokatechumenat.

Główne uroczystości

28 września o godz. 18 bp Krzysztof Nitkiewicz ma przewodniczyć Mszy św. dziękczynnej. To wydarzenie poprzedzi jednak szereg innych inicjatyw. W dniach 5-7 września w ramach „Dni Muzyki” w Ostrowcu Świętokrzyskim z inicjatywy Miejskiego Centrum Kultury odbędą się w kolegiacie dwa koncerty muzyki organowej.

Postanowiono też przygotować okolicznościowy album i monografię pt.: „400-lecie kościoła św. Michała Archanioła w Ostrowcu Świętokrzyskim”. W słowie wstępnym do albumu Ksiądz Proboszcz pisze: „Czterysta lat – to nie tylko historia, wspomnienia i pamięć… To nie tylko uroczyście obchodzony Jubileusz… Gdy będziemy przeglądać ten album, niech nas nie opuszcza świadomość, że poniższe fotografie są tylko zewnętrzną stroną czegoś głębszego, misterium zasłoniętego przed naszymi oczami. We wnętrzu kościoła, w centrum naszej parafii bije nieustannie jej ukryte serce. Jest nim żywy Bóg, bo przecież świątynia to przede wszystkim miejsce Jego przebywania. Jako proboszcz cieszę się, że parafia rozwija się duchowo, czego owocem jest rozwój grup duszpasterskich i wzrastająca liczba wiernych przystępujących do sakramentów”. Promocja albumu będzie miała miejsce 15 września w kinie „Etiuda”.

W dniach 22-24 września, w ramach rekolekcji poprzedzających jubileusz, nastąpi peregrynacja figury św. Michała Archanioła z Gargano.

29 września Mszę św. odpustową odprawi bp Edward Frankowski. W listopadzie odbędzie się sesja naukowa na temat historii kościoła i parafii wraz z prezentacją wydanej monografii.

Tagi:
parafia

Parafia świętego niepokoju

2019-08-19 07:55

Marian Banasik

Niedziela z „Niedzielą” w parafii św. Brata Alberta w Częstochowie-Kiedrzynie.

B.M. Sztajner/Niedziela

Dziękujemy „Niedzieli”, jej redaktorom za trud głoszenie Dobrej Nowiny – powiedział ks. Sławomir Wojtysek, proboszcz parafii św. Brata Alberta w Częstochowie-Kiedrzynie. 18 sierpnia redaktorzy „Niedzieli” gościli w tej parafii w ramach Niedzieli z „Niedzielą”.

– W dzisiejszych czasach bardzo potrzebna jest odwaga głoszenia prawdy. I to czyni nasza „Niedziela”. Chciałbym, żeby w naszych rodzinach „Niedziela” była jeszcze bardziej obecna – mówił ksiądz proboszcz witając redaktorów „Niedzieli”.

Zobacz zdjęcia: Parafia świętego niepokoju

Na Mszach świętych homilię wygłosił ks. red. Mariusz Frukacz. Nawiązując do czytań mszalnych podkreślił, że „Jezus pragnie zapalić ogień Bożej miłości. Ten ogień bierze początek z Jego krzyża” – Boża miłość wypala to wszystko, co jest złe i niewłaściwe w naszym życiu. Każdy z nas musi nieść ten ogień miłości, dlatego też może również spotkać się ze sprzeciwem – mówił ks. Frukacz.

– Każdy chrześcijanin, który jest świadkiem Bożej miłości może doświadczyć losu proroka Jeremiasza, który został zanurzony w błocie, doświadczył hańby. Każdy wiarygodny świadek musi przejść przez doświadczenie krzyża i jego hańbę – kontynuował ks. Frukacz i dodał: „Mamy patrzeć na Jezusa, który przecierpiał krzyż, doświadczył hańby”.

- Tygodnik katolicki „Niedziela” idzie do nas z ogniem Bożej miłości i prawdy. Czasem budzi sprzeciw, bo głosi trudną prawdę i upomina się o miejsce Boga w ludzkim sercu, w rodzinach i świecie – podkreślił redaktor „Niedzieli”.

Kapłan wskazał również, że „parafia, nasza rodzina nie mogą być wspólnotami świętego spokoju, ale świętego niepokoju o zbawienie, o wiarę i prawdę” – Obojętność, letniość to nie jest postawa chrześcijańska. Każdy chrześcijanin to człowiek ognia Bożej miłości. Świadek pełen świętego niepokoju zawsze będzie znakiem sprzeciwu – podsumował ks. Frukacz.

Wierni mogli porozmawiać z redaktorami „Niedzieli” i zapoznać się z ofertą wydawniczą tygodnika – „Niedziela” spełnia bardzo ważną rolę w naszej rodzinie. Podtrzymuje naszą wiarę. Również w obecnych czasach zamętu „Niedziela” prowadzi nas we właściwym kierunku. Ten tygodnik prowadzi nas do Jezusa – podkreślili Eugeniusz i Teresa Policińscy.

Natomiast Elżbieta Cierpica w rozmowie z „Niedzielą” powiedział, że w naszym tygodniku zawsze szuka treści, artykułów, które mogłaby przekazać rodzinie. – Od „Niedzieli” oczekuję więcej artykułów o rodzinie, o tym jak przekazywać wiarę dzieciom, wnukom – powiedziała p. Cierpica.

Tego dnia odbyło się również spotkanie modlitewne członków Stowarzyszenia Przenajdroższej Krwi Chrystusa, którzy przybyli z różnych wspólnot parafii naszej archidiecezji. Czciciele Przenajdroższej Krwi Chrystusa uczestniczyli we Mszy św. Wysłuchali również konferencji o duchowości Krwi Chrystusa. Nie zabrakło również spotkania z redaktorami „Niedzieli”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Babcia pątniczka” z Włoch już na Jasnej Górze

2019-08-21 18:46

it / Jasna Góra (KAI)

95-letnia Emma Morosini, Włoszka, która wybrała się w samotną pieszą pielgrzymkę na Jasną Górą pokonując ok. 1 tys. jest już u celu. - Ostatnie owoce mojego życia: modlitwę o pokój na świecie, za kapłanów i młodych chciałam przynieść tutaj Matce Bożej - powiedziała pątniczka, która do częstochowskiego Sanktuarium dotarła późnym po południem. Pierwsze kroki skierowała przed Cudowny Obraz, gdzie długo się modliła a potem spotkała się z Paulinami. Przeor klasztoru ucałował jej ręce i podziękował za pielgrzymi trud ofiarując ryngraf Jasnogórskiej Pani i różaniec.

BPJG

Zapytana skąd pomysł na tak szaloną w jej wieku wyprawę odpowiedziała, że jest to realizacja jej postanowień. - Od 25 lat jestem w drodze, od dnia kiedy zostałam cudownie uzdrowiona. Postanowiłam sobie, że każdego roku przez trzy miesiące będę pielgrzymować i tak od 70. roku mojego życia trzy miesiące jestem w drodze - podkreśliła pątniczka. Pierwszym sanktuarium, które nawiedziła było Lourdes a potem Fatima. Teraz przyszła pora na Jasną Górę.

- Pomyślałam, że te ostatnie owoce mojego życia chcę przynieść Matce Bożej tutaj, modlitwę o pokój na świecie, za kapłanów i za młodzież. To są najważniejsze intencje, które możemy zawierzyć tylko Maryi - wyznała. Podkreśliła, że „to taka malutka kropelka, którą może dodać do oceanu”.

- To mnie uszczęśliwia, że mogę tu być, w tym Sanktuarium, które kocham – podkreśliła.

- Chcę podziękować Dziewicy Maryi za to, że mnie tu wezwała, to Jej wołanie sprawiało, że nawet kiedy byłam zmęczona wieczorem, to przychodził nowy dzień i znowu nowe siły. To jest piękne doświadczenie odkryć, że Matka Boża trzyma Cię za rękę i mówi „dawaj dalej”, jeszcze kroczek - wyznała Emma Morosini.

Pątniczka wyraziła wielką wdzięczność wszystkim, którzy się za nią modlili.

- To bardzo ważne, by mieć przyjaciół, którzy się za Ciebie modlą, nie ma pielgrzymowania, pokonywania drogi, trudności, bez modlitwy, bez niej to „nie wychodzi”.

Niestrudzona kobieta opowiadała o różnych „przeszkodach” w drodze. - Czasem było tak, że robiłam cztery kroki i musiałam się zatrzymać. Zawsze wtedy pojawiał się człowiek – anioł, który pomagał. Pytałam się mądrego kapłana czy mogę pielgrzymując tę pomoc przyjmować a on odpowiedział: „ty masz swoje lata, Matka Boża zna twój wiek i nie wolno ci odmawiać, gdy ktoś zaoferuje pomoc”.

- Ta pomoc była wielka – przekonuje i dodaje: „myślałam, że dotrę na Jasną Górę na koniec roku, robiąc te cztery kroki i postój, ale dzięki życzliwym ludziom udało się dotrzeć już teraz”.

Z uśmiechem wspomina, że dziękuje za pomoc wielu osobom, także polskim policjantom. - Kiedy pomyliłam drogę i poszłam w innym kierunku na trasie, to zaoferowali swoją pomoc przez podwiezienie służbowym samochodem i wyprowadzenie na właściwą drogę – podkreślała.

Wyznawała, że Maryja jest dla niej jak mama. - Nie mam już nikogo z bliskich na świecie i dlatego jestem Jej córką i Ona mnie prowadzi – stwierdziła.

Zapytana o przesłanie płynące z dziś z Jasnej Góry odpowiedziała z przekonaniem: „chciałabym byście mieli zaufanie i wiarę, że Matka Boża wszystkich kocha, mądrych i głupich, że jest Matką a Matka kocha bardziej trudne dzieci. Ufajcie, bądźcie pewni, że Matka Boża nas kocha”. – Zaufanie, wiara, módlcie się, módlcie się – mówiła.

Włoszka wyruszyła ze swego rodzinnego miasta Castiglione delle Stiviere nad jeziorem Garda. W samotnej pielgrzymce na Jasną Górę miała do pokonania ok. 1000 km. Jej znakiem rozpoznawczym jest pomarańczowa, odblaskowa kamizelka, jasny kapelusz i różaniec. Prowadzi za sobą niewielki wózek, w którym ma wszystko, co niezbędne w drodze. Na noclegi zatrzymywała się w różnych miejscach, domach prywatnych, parafiach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Inwigilowała ks. Blachnickiego, dziś jest działaczką LGBT

2019-08-22 09:01

Artur Stelmasiak

Internauci rozpoznali niebezpieczną współpracowniczkę komunistycznej służby, która stoi na czele stowarzyszenia współpracującego z warszawskim ratuszem.

Archiwum Główne Ruchu Światło-Życie

Chodzi o TW ps. "Panna", czyli Jolantę Gontarczyk, która na poczatku lat 80. rozpracowywała Solidarność, a później środowisko Polonii w RFN. Wraz z mężem inwigilowała Sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, który po wprowadzeniu stanu wojennego osiadł w Carlsbergu w Niemczech Zachodnich. - Wtedy Gontarczyk grała najbardziej katolicką i najbardziej patriotyczną kobietę w tym polonijnym środowisku - mówi "Niedzieli" Agnieszka Wolska z Kolonii, która od lat przypatruje się działalności TW "Panny".  

W latach 90. Jolanta Gontarczyk stała sie aktywistką feministyczną i ważnym członkiem warszawskiego SLD, gdzie pełniła wiele funkcji rządowych i samorządowych. Została odsunięta, gdy w 2005 roku ujawniono jej mroczną przeszłość, a IPN wszczął śledztwo ws. tajemniczej śmierci ks. Blachnickiego.

Internauci rozpoznali Jolantę Gontarczyk pod zmienionym nazwiskiem, jako Jolantę Lange. Przez kilka lat była ona w prezydium Komisji Dialogu Społecznego ds. Równego Traktowania, gdzie lobbowane są m. in. postulaty aktywistów LGBT. Obecnie jest także prezesem stowarzyszenia zajmującego się programami antydyskryminacyjnymi m. in. na zlecenie warszawskiego ratusza. Zmianę nazwiska z Gontarczyk na Lange potwierdza odpis z Krajowego Rejestru Sądowego. W zarządzie stowarzyszenia w 2008 r. zmieniło się nazwisko Jolanty, ale numer PESEL kobiety pozostał ten sam.

Jolantę Lange, jako Jolantę Gontarczyk rozpoznaje wiele osób z niemieckiej Polonii. - Mój mąż, jako członek Solidarności wyemigrował do RFN jeszcze przed stanem wojennym. W Carlsbergu poznał ks. Franciszka Blachnickiego i małżeństwo Gontarczyków. Wiele osób doskonale pamięta i rozpoznaje panią Gontarczyk, która znalazła sobie nową niszę dla swojej działalności - mówi Agnieszka Wolska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem