Reklama

Weźcie kocyk i zróbcie piknik

2014-09-03 16:12

Z ks. Mariuszem Dudką rozmawia Katarzyna Jaskólska
Edycja zielonogórsko-gorzowska 36/2014, str. 4

Dominik Różański

KATARZYNA JASKÓLSKA: – Czemu niedziela jest taka ważna dla rodziny?

KS. MARIUSZ DUDKA: – Zadajmy sobie najpierw pytanie, czym jest dzień Pański. Pismo Święte mówi wprost, że jest to dzień, w którym Bóg kontempluje dzieło stwórcze. Mówimy „odpoczął w tym dniu”. Spójrzmy na samo słowo „niedziela”. Można do niego podejść dwojako – „nie działać” albo „nie dzielić”, czyli całkowicie oddaję ten czas jednemu, nie dzielę go pomiędzy pracę, świętowanie i jeszcze coś innego.
Dzień Pański to dzień, który oddaję Panu. Jak to zrobić? Ktoś powie: pójdę do kościoła. I bardzo dobrze, bo to miejsce, gdzie mogę Boga adorować i uwielbiać. Ale jak jeszcze Go adorować, już w kontekście małżeństwa, rodziny? Bo nie wolno zapomnieć, że relacja małżeńska to miejsce, w którym wciąż spotyka się Pana Boga, miejsce uświęcenia. Dlatego spotkanie dwojga małżonków w niedzielę też powinno mieć specjalny wymiar. W tygodniu zwykle nie ma na coś takiego czasu, bo trzeba go rozdzielić pomiędzy różne obowiązki. Dlatego niedziela powinna być tym momentem, w którym mówi się: dzisiaj będę cały, cała dla współmałżonka. Bo chcę zobaczyć Boga w naszej relacji.

– Jak to zrobić?

– Zbliżyć się do siebie w różnych aspektach: rozmowy, bycia ze sobą, spaceru, przytulenia itd. I to się rozszerza na dzieci. Rodzina musi uczynić ten dzień specyficznym, ważnym. To może być wspólna modlitwa, nawet jeśli tylko ten raz w tygodniu – rano albo wieczorem. Wspólna Msza św. Wspólny stół, czyli np. wyjątkowy obiad. Żeby ludzie mogli być razem i się sobą ucieszyć. Niedziela daje nam przestrzeń spotkania. Jan Paweł II pisał, że świętować można również przez dzieła miłosierdzia – może więc niech niedziela będzie momentem odwiedzenia naszych dziadków. Tych pomysłów może być wiele.

– A może nie być ich wcale. Jak się ze sobą przez całe lata nie jadało wspólnie, to trudno sobie wyobrazić, że to się nagle stanie, bo tak.

– Podczas jednego ze spotkań rozważaliśmy, co jest dzisiaj dla ludzi ważne. Okazało się, że bardzo wzrosła wartość przyjaźni, i to jest fajne. Ale jednocześnie niepokojące jest to, że wartość rodziny w świetle tej przyjaźni nie jest już taka wyjątkowa. I efekty widać. Wielu małżonków nie potrafi sobie wyobrazić wspólnych wakacji spędzonych wyłącznie w rodzinnym gronie, jeśli już wyjazd, to tylko w większej grupie przyjaciół. Dlaczego? Może nie mają o czym rozmawiać. Może boją się skonfrontować ze sobą. I rzeczywiście ludzie nie chcą wspólnego stołu, bo im to nie wychodzi. Ale czy to nie będzie ucieczka? Źle nam ze sobą, nie umiemy rozmawiać, ciągle się kłócimy, więc w ogóle nie będziemy siadać razem do stołu. Mąż idzie do kuchni jak do baru bistro – żona mu rzuci na talerz ziemniaki i kawałek kotleta, a on zabiera się z tym przed telewizor. Dzieci to samo – idą do swoich pokoików. To nie jest rodzinny obiad. Dlatego myślę, że mimo trudności warto próbować. Może za pierwszym razem nie wyjdzie, może i za drugim, może za dziesiątym już nawet nie będzie na to chęci – ale pamiętajmy, do czego to w perspektywie ma nas prowadzić. Kryzysu nie rozwiąże się ot tak, potrzeba czasu i wysiłku. Przy wspólnym stole też może się dokonać nasza formacja.

– A co Ksiądz powie na rodzinną niedzielę w galerii handlowej. Już pomińmy fakt, że nie powinno się robić zakupów w niedzielę. Czy nie można powiedzieć, że przynajmniej ci ludzie są w tym momencie razem?

– Nie możemy myśleć w ten sposób. To jest błędne koło. W sklepie oddalamy się od siebie, a nie zbliżamy. Jesteśmy rozproszeni, każdy chce wejść gdzie indziej. Sklep nie jest miejscem naszego dialogu czy naszego spotkania, to miejsce naszego działania. Nie idę tam rozmawiać o moich lękach, o problemach w pracy, o radości z czegoś. Nieważne, że jesteśmy tu razem, bo i tak wchodzimy w przestrzenie, które nas zamykają na możliwość konfrontacji wewnętrznych.
W sklepie nie rozmawia się o sprawach ważnych. Jeżeli nie stworzymy sobie takiej przestrzeni do rozmowy, to bardzo szybko nie będziemy mieli żadnych wspólnych tematów. To samo będzie z dziećmi, one nie będą chciały opowiadać rodzicom o sobie. W sklepie dzieci powiedzą nam najwyżej, czego chcą.

– Więc co? Zostajemy w domu?

– Nie. Jest mnóstwo miejsc, w których możemy być razem i skupić się na sobie, być ze sobą. Restauracje, kawiarnie, jednodniowy wypad dokądś. Kto zresztą mówi, że trzeba to robić co tydzień? Każdą niedzielę możemy sobie zaplanować inaczej, możemy też ją spędzić w domu i też coś wspólnie zrobić, przeżyć. A z drugiej strony jakiś mąż może powiedzieć, że u nich w każdą niedzielę jada się obiad w restauracji, bo on chce, żeby żona też mogła poświętować, a nie siedzieć w kuchni jak co dzień. I to też jest dobre.

– Wie Ksiądz, jak łatwo się od tego wymigać? Wystarczy powiedzieć: „nie stać nas na to”.

– To weźcie kocyk i zróbcie sobie piknik w parku. Do bycia razem nie trzeba wielkich pieniędzy. Chociaż dobrze jest się zastanowić, czy na pewno nas nie stać, bo może byłoby za co, ale wolimy wydawać pieniądze na rzeczy zbędne.

– To jeszcze z trochę innej strony. Mówi się, jak ważna jest wspólna niedzielna Msza św. Ale jeśli w domu jest więcej dzieci, najstarsze kończy liceum, a najmłodsze nawet nie zaczęło przedszkola, to ta wspólna Eucharystia jest mało realna.

– W takiej sytuacji wspólna liturgia rzeczywiście będzie rzadkością. Więc lepiej szukać radości w tym, że każde z dzieci odnajduje się w Kościele, jedno na Mszy św. akademickiej, drugie na przygotowującej do Pierwszej Komunii św. Obserwacje pokazują, że i tak najwięcej ludzi przychodzi na Msze św. dla dzieci, więc tu jest też ważne zadanie dla księży – tak poprowadzić homilię, żeby była wartościowa nie tylko dla maluchów, ale żeby i reszta rodziny mogła coś z tego wynieść.

– A ta wspólna modlitwa, o której Ksiądz mówił na początku?

– Bp Wilhelm Pluta pisał o osobnej modlitwie małżeńskiej i rodzinnej. Modlitwa z dziećmi ma być krótka. Niech odmówią z rodzicami tylko „Aniele Boży” i idą spać. A dorośli niech jeszcze chwilę zostaną. Czasami trudne momenty, np. czyjaś śmierć, choroba czy inne nieszczęścia, pomagają otworzyć się na wspólną rodzinną modlitwę. Wiem, że często ludzie nie wiedzą, jak taką modlitwę zainicjować, boją się i może się zdarzyć, że dopiero kryzysowa sytuacja ich do tego uzdolni.
Szukajmy swoich sposobów. Tylko niech żona nie zmusza męża do Różańca, jeśli on tego nie lubi.

Tagi:
Niedziela Niedziela

Jaka będzie „Niedziela”?

2019-09-17 14:31

Ks. Mariusz Frukacz
Niedziela Ogólnopolska 38/2019, str. 9

O „Niedzieli” jutra rozmawiali dziennikarze i goście podczas XXIII Pielgrzymki Tygodnika Katolickiego „Niedziela” na Jasną Górę

W tym roku pielgrzymka miała wyjątkowy charakter. Była spotkaniem modlitewno-warsztatowym. Jej uczestnicy analizowali wyzwania, które stoją przed naszym tygodnikiem. Zastanawiali się, co zrobić, aby jak najskuteczniej dotrzeć do czytelnika. Spotkanie rozpoczęła Msza św. w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

SONDAŻ. Polacy za jedno z największych zagrożeń dla Polski uważają ruchy LGBT

2019-09-18 09:50

wpolityce.pl

Według sondażu IPSOS dla OKO.press dot. największych zagrożeń dla Polski w XXI wieku - Polacy za największe zagrożenie uważają kryzys klimatyczny, a na drugim miejscu plasuje się zagrożenie ze strony ideologii gender i ruchów LGBT.

CarlosAlberto/fotolia.com

Zgodnie z sondażem, 38 proc. Polaków za największe zagrożenie dla Polski w XXI wieku uważa kryzys klimatyczny. Drugim najpoważniejszym zagrożeniem według Polaków jest ideologia gender i działalność ruchów LBGT. Na trzecim miejscu znalazły się ex aequo zagrożenia zatytułowane: „służba zdrowia”, „wyjście Polski z UE” oraz „nasilenie ruchów nacjonalistycznych” (po 19 proc.). Dalsze miejsca zajęły takie zagrożenia jak: kryzys demograficzny ( 17 proc.), zaostrzający się konflikt polityczny (16 proc.), zagrożenie ze strony Rosji (15 proc.) i kryzys ekonomiczny (14 proc.).

Co ciekawe, mężczyźni w wieku 18-39 lat za największe zagrożenie dla Polski uważają ideologię gender i ruchy LGBT (31 proc.). Natomiast dla kobiet w wieku 18-39 lat zagrożenie ze strony LGBT jest znacznie mniejsze niż to spowodowane kryzysem klimatycznym (18 proc. do 38 proc.).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wystawa na jubileusz duchaczek

2019-09-18 18:26

Magda Nowak

Siostry Kanoniczki Ducha Świętego w przyszłym roku przeżywać będą 800-lecie pobytu zgromadzenia na ziemiach polskich. Z tej okazji 18 września br. w Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie otworzona została wystawa przedstawiająca historię i działalność zakonu na przełomie ośmiu wieków istnienia w Polsce. Wystawę zaprezentowano w ramach 91. spotkania „Z Janem Pawłem II ku przyszłości”, którego gościem był o. Leon Knabit – benedyktyn, przeor opactwa w Tyńcu. W części artystycznej wystąpiła Agata Bernadt przy akompaniamencie Tomasza Grzybowskiego. Jubileuszową wystawę oglądać można do 11 października br.

Magda Nowak/Niedziela

Zgromadzenie Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego de Saxia zostało założone we Francji przez bł. Gwidona z Montpellier, a zatwierdzone przez papieża Innocentego III w 1198 r. Powołaniem Gwidona była służba chorym i ubogim. Za odziedziczony majątek wybudował ok. roku 1180 szpital na przedmieściu Montpellier. Widział biedę ówczesnego świata, i dlatego gromadził w nim porzucone dzieci, chorych, ubogich. Zgromadził wokół siebie naśladowców, którzy dali początek nowemu zakonowi. Powstałe dzieło o. Gwidon oddał w opiekę Duchowi Świętemu. Jako godło przyjął podwójny krzyż o dwunastu rozgałęzieniach, który symbolizował Trójcę Świętą i dwanaście owoców Ducha Świętego, którymi powinna żyć wspólnota zakonna.

Siostry popularnie nazywane kanoniczkami lub duchaczkami sprowadził do Polski w 1220 r. biskup krakowski Iwo Odrowąż. Aktualnie siostry posługują chorym m.in. w szpitalach, domach prywatnych, w Domu Opieki dla kobiet w Leżajsku, w Domu Księży Emerytów w Częstochowie. Prowadzą przedszkola w Lublinie i w Krakowie, Placówkę Opiekuńczo-Wychowawczą w Pacanowie, Dom Samotnej Matki w Gdańsku Matemblewie oraz Dom Obrony Życia w Pisarówce na Ukrainie. Podejmują pracę parafialną jako pielęgniarki, organistki, zakrystianki i kancelistki, uczą katechezy w szkołach. Od 1981 r. posługują również na misjach w Afryce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem