Reklama

Studniówka SZLACHETNEJ PACZKI, czyli jak mądrze pomagać

2014-09-17 15:52

Aleksandra Marcińczak
Edycja zielonogórsko-gorzowska 38/2014, str. 4-5

Sebastian Rzepiel

Na sto dni przed finałem o projekcie Szlachetna Paczka i poszukiwaniach tzw. Super W z Mirosławą Dulat, koordynatorem ds. promocji w woj. lubuskim, rozmawia Aleksandra Marcińczak

ALEKSANDRA MARCIŃCZAK: – Co Cię pociąga w Szlachetnej Paczce, że zdecydowałaś się zostać jej koordynatorem ds. promocji?

MIROSŁAWA DULAT: – Szlachetną Paczką zainteresowałam się już kilka lat temu. W Urzędzie Marszałkowskim, gdzie pracuję, urzędnicy od kilku lat przygotowują paczki. Bardzo podobała się nam idea, i mi prywatnie również. To jest mądra pomoc udzielana osobom, które same po tę pomoc by raczej nie sięgnęły z różnych powodów, albo z powodu niewiedzy, albo wstydu, albo całe życie miały w miarę dobrą sytuację materialną, a nagle coś się wydarzyło i sprawiło, że ta sytuacja się pogorszyła i nie wyobrażają sobie, by poprosić kogoś o pomoc. Paczka ma być takim impulsem do zmian. To nie jest tak, jak niektórzy sądzą, że to jest prezent na święta. My realizujemy konkretne potrzeby rodzin, dobrze wcześniej zweryfikowane i uzasadnione. To, co nasi darczyńcy przygotowują i podarowują rodzinom, to odpowiada jej potrzebom.
A jak zostałam koordynatorem? Po prostu znajoma zapytała mnie, czy może dać mój numer telefonu innej znajomej. Powiedziała tylko, że chodzi o Szlachetną Paczkę, ale za bardzo nie potrafiła powiedzieć o co dokładnie. Ja, słysząc, że chodzi o Paczkę, zgodziłam się od razu. Potem się okazało, że koordynatorka wojewódzka w Lubuskiem szukała specjalisty ds. promocji. Wypełniłam formularz rekrutacyjny, tak jak każdy musiałam przejść rozmowę i wspólnie z koordynatorką wojewódzką Anitą Leciejewską zdecydowałyśmy, że przyłączę się do projektu. Jestem w tej chwili po szeregu szkoleń w Warszawie i Krakowie.

– Do grudnia, kiedy to następuje finał projektu, jeszcze daleko, w sumie to nawet jesień porządnie się nie zaczęła. Dlaczego zdecydowaliście się na organizację studniówki?

– Tak jak maturzyści mają swoją studniówkę przed maturą, tak my mamy swoją na sto dni przed egzaminem dojrzałości społeczeństwa. Tradycyjnie zatańczyliśmy poloneza. Było to o tyle spektakularne, że odbywało się to w 16 miastach wojewódzkich w całej Polsce o tej samej porze, 4 września o godz. 15. Finał projektu Szlachetna Paczka zaplanowany jest na 13-14 grudnia. Studniówka i polonez miały na celu przypomnienie darczyńcom, że Szlachetna Paczka nadal działa. To jest już 14. edycja projektu. Niedługo będzie można wybierać rodziny, którym chce się pomóc. Ale też studniówką chcieliśmy zainaugurować rekrutację wolontariuszy. To jest bardzo ważny etap. Bez wolontariuszy nie zrobimy nic. Mamy w województwie lubuskim aktualnie 13 operacyjnych rejonów, znajdują się one w Zielonej Górze, Gorzowie, 2 rejony w Nowej Soli, Strzelcach Krajeńskich, Wschowie, Szlichtyngowej, Żaganiu, Świebodzinie, Słubicach, Skwierzynie, Sulęcinie oraz Cigacicach/Sulechowie. W każdej z tych miejscowości jest lider, który rekrutuje wolontariuszy i z nimi wspólnie działa i realizuje nasz projekt. W naszym województwie potrzebujemy 220 wolontariuszy, tzw. Super W. W Polsce jest to skala 10 tys. osób.

– Jakie są zadania wolontariuszy?

– Wolontariusz na początek ma za zadanie się przeszkolić. My mu je gwarantujemy, żeby wiedział, w jaki sposób rozmawiać z rodzinami, czego może się spodziewać, jak działać. Wyposażamy go też w dwa arkusze, formularze, A i B, za ich pomocą diagnozuje, jaka jest sytuacja materialna i społeczna rodziny oraz ustala jej podstawowe potrzeby… Wolontariusz bardzo dobrze poznaje rodzinę.

– Te rodziny zgłaszają się same?

– Zgłoszenia pozyskują liderzy. To ich zadanie i to się odbywa właśnie teraz. Liderzy pozyskują nie tyle zgłoszenia… bo do Szlachetnej Paczki nie można się zgłosić. To nie jest tak, że ktoś przyjdzie i powie: „Ja jestem w złej sytuacji materialnej, proszę mi pomóc”. Takich osób nie przyjmujemy, mimo że zdarzały się już szantaże, postawy roszczeniowe, kiedy ktoś próbował wymusić na nas to, żeby go włączyć do projektu. Liderzy pozyskują adresy z różnych źródeł, np. w szkołach, w przychodniach od lekarzy, w parafiach od księży czy katechetów. Mają za zadanie zweryfikować te adresy, choć adres to nie wszystko. Ważna jest też historia rodziny: co sprawiło, że dana rodzina czy osoba jest w tej trudnej sytuacji materialnej, jakie są źródła utrzymania rodziny, a jakie potrzeby. I to jest początek. Lider odwiedza te rodziny, uzyskuje wstępną zgodę na wykorzystanie danych osobowych, są to delikatne sprawy związane z nazwiskiem i adresem i musimy te zgody uzyskać, żeby wszystko było w porządku. Oczywiście, dane te zostają tylko w naszej bazie, na stronie internetowej ich nie ujawiamy.
Następnie wolontariusze odwiedzają tę rodzinę co najmniej dwa razy, sprawdzają sytuację materialną, jakie członkowie rodziny mają dochody, jakie wydatki, w tym konkretnie: na prąd, ogrzewanie i jakie jest to ogrzewanie, czynsz. Sprawdzają, co mają w domu, czego im brakuje. Starają się też jak najwięcej dowiedzieć o tym, jaki jest powód ubóstwa, pytają o możliwe rozwiązania, sami wskazują też możliwości. Wtedy zapada decyzja, czy włączamy tę rodzinę do bazy, czy spełnia ona kryteria projektu Szlachetna Paczka prowadzonego przez Stowarzyszenie Wiosna. Jeśli włączamy ją do bazy, to sprawdzamy już konkretnie potrzeby.

– Jakie to są zwykle potrzeby?

– Zdarza się, że te potrzeby są kosztowne. Czasami rodzina potrzebuje produktów spożywczych, chemicznych, pielęgnacyjnych, bo nie mają nawet podstawowych środków codziennego użytku. Zdarza się, że np. dziecko ma alergię i produkty czy specjalistyczne leki, których potrzebuje, są bardzo drogie. Czasem potrzeba sprzętu rehabilitacyjnego czy sprzętu AGD (pralki, lodówki). Te potrzeby są bardzo szczegółowo uzasadniane. Na stronie internetowej przy opisie rodziny zamieszczamy takie uzasadnienie. Pamiętam w ubiegłym roku, kiedy nie byłam związana ze Szlachetną Paczką, tylko byłam darczyńcą, przeszukując bazę rodzin, znalazłam opis dotyczący mężczyzny, który nie miał nóg i nie miał właśnie pralki. Bardzo ciężko było mu robić ręczne pranie, poruszając się na wózku.

– Zdarzają się sytuacje, że choć wiele potrzeba rodzinie, to o niewiele prosi...

– Tak. Mieliśmy raz takie starsze małżeństwo, które mieszkało w bardzo złych warunkach. Kiedy wolontariusze zapytali, czego potrzebują, on powiedział, że marzy o ciepłych skarpetach, ona, że chciałaby czajnik, bo w starym urwało się ucho. Odwiedzający ich wolontariusze byli w szoku, bo warunki, w których żyli, były bardzo ciężkie i niewiele w tym domu było. Gdy otrzymali paczkę i były w niej m.in. i te skarpety, i ten czajnik, on wziął te skarpety i powiedział do niej: „Kochanie, to dla Ciebie, już nie będziesz marzła”, a ona wzięła czajnik i powiedziała, że to z myślą, by nadal mogli pić wspólnie herbatę.

– Piękna historia, wzruszyłam się…

– Opowiadam to już któryś raz z kolei i za każdym razem też wzruszam się tak samo...

– Kto może pomóc?

– Pomóc może każdy. Nasze statystyki mówią o tym, że średnio jedną paczkę przygotowuje 17 osób. Czyli np. ja jako inicjator wybieram rodzinę i mówię najbliższym, znajomym, przyjaciołom: „Robimy Szlachetną Paczkę”. Zrzucić się w kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt osób i kupić te produkty podstawowe to nie jest żaden problem, natomiast dla tej rodziny, która jest w potrzebie, zakup tych rzeczy byłby nie lada problemem.
Pomagają bardzo często zakłady pracy, Urząd Marszałkowski, Urząd Miasta, zagłębie kabaretowe, wiele prywatnych firm, sportowcy, szkoły i uczniowie, często całe klasy, nauczyciele. Wystarczy mieć trochę dobrej woli, zebrać wokół siebie ludzi z potrzebą pomagania i przygotować taką paczkę.

– Paczki przygotowują mieszkańcy danej miejscowości dla rodzin czy osób z tej właśnie miejscowości…

– Tak. I to tak właśnie działa. Chcemy, żeby ta pomoc trafiła w nasz najbliższy rejon. Mieszkam w Zielonej Górze, więc chciałabym obdarować kogoś, kto mieszka tak blisko mnie. Dlatego zależy nam, żeby stworzyć jak najwięcej takich rejonów operacyjnych w województwie i miastach. Te liczby są coraz wyższe. W ubiegłym roku rejonów mieliśmy 10, w tym już jest 13. Liczymy na to, że uda się jeszcze otworzyć przynajmniej 1-2 rejony w Lubuskiem. Właśnie po to, by darczyńcy mieli taką możliwość. By tę paczkę przygotować w swojej lokalnej społeczności.

– W tym roku ilu rodzinom chcecie pomóc?

– Trudno tu mówić o konkretnych liczbach. Na razie mówimy o tym, ilu wolontariuszy potrzebujemy. W ubiegłym roku pomogliśmy 279 rodzinom w województwie lubuskim i pracowało przy tym 142 wolontariuszy. W tym roku cel liderów wolontariuszy jest wyższy, więc liczymy, że za tym pójdzie też większa liczba rodzin, którym pomożemy.

Tagi:
szlachetna paczka

Reklama

Ks. Babiarz: z pokorą przyjmuję oświadczenie krakowskiej kurii

2019-04-11 09:45

md / Kraków (KAI)

Z pokorą przyjmuję oświadczenie Kurii Metropolitalnej w Krakowie i wiele opinii wyrażanych w mediach – napisał w przekazanym mediom oświadczeniu ks. Grzegorz Babiarz. W poniedziałek wszedł do siedziby stowarzyszenia Wiosna w towarzystwie ochroniarzy.

youtube.com/rmf

W oświadczeniu ks. Babiarz przeprasza osoby, w których wzbudził niepokój. Podkreślił, że jego celem było „symboliczne pokazanie, jak ważne jest zaprowadzenie porządku prawnego w Stowarzyszeniu”.

Duchowny wyjaśnia, że fakt, iż wszedł do siedziby stowarzyszenia w asyście osób, które są kojarzone z Gromem, ma charakter symboliczny. „Chciałem w ten sposób podkreślić, w jak wielkim niebezpieczeństwie jest Stowarzyszenie Wiosna” – podkreślił, dodając, że ma na myśli m.in. sprawy finansowe oraz odpowiedzialność za „jedną z największych w Polsce baz danych wrażliwych”.

Zadeklarował jednocześnie otwartość na rozmowy, zaznaczając, że nie chce eskalacji konfliktu. Jak stwierdził, jego celem jest bezpieczeństwo, uzdrowienie i rozwój stowarzyszenia. Według jego oceny, projekty Szlachetna Paczka i Akademia Przyszłości, prowadzone przez stowarzyszenie Wiosna, mają „wagę państwową”, a on czuje się za nie odpowiedzialny.

„Nie rozumiem jednak, dlaczego wokół tej sprawy wciąż jest tak dużo zamieszania. Sam staram się ograniczać swoje wypowiedzi do przekazania informacji, jeśli to jest potrzebne, tak jak tym razem” – podkreślił.

W środę do budynku Wiosny weszli śledczy, którzy zabezpieczyli dokumenty stowarzyszenia. To element postępowania w sprawie ewentualnego naruszenia praw pracowniczych w stowarzyszeniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rzecznik episkopatu: Kościół nie jest przeciwny odpowiedzialnej edukacji seksualnej

2019-10-17 18:20

BP KEP / Warszawa (KAI)

Kościół katolicki nie jest przeciwny odpowiedzialnej edukacji seksualnej. W ramach kursów dla przyszłych małżonków prowadzone są zajęcia podejmujące również tematy dotyczące życia seksualnego i odpowiedzialnego rodzicielstwa – wskazuje rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik, który w ten sposób komentuje dyskusję toczącą się w mediach. Przypomina także, że w szkołach istnieje już program „Przygotowanie do życia w małżeństwie i rodzinie”.

BP KEP
Ks. Paweł Rytel-Andrianik

Rzecznik episkopatu podkreśla jednocześnie, że zgodnie z nauczaniem Kościoła katolickiego oraz innych religii, życie seksualne jest zarezerwowane dla małżonków. „W tej sprawie nie ma pola do kompromisów, szóste przykazanie mówi jasno: 'Nie cudzołóż', dlatego wszelkie próby omijania tej zasady są nie do przyjęcia dla katolików” – dodaje.

Nawiązuje do adhortacji Ojca Świętego Franciszka „Amoris laetitia”, w której Papież przypomina: „Sobór Watykański II podniósł potrzebę 'pozytywnego i mądrego wychowania seksualnego', skierowanego do dzieci i młodzieży, 'odpowiedniego do wieku', 'wykorzystując postęp nauk psychologicznych, pedagogicznych i dydaktycznych'. (...) Wielką wartość ma taka edukacja seksualna, która pielęgnuje zdrową skromność, chociaż niektórzy utrzymują, że to sprawa z innych czasów. Jest to naturalna obrona osoby, chroniącej swe wnętrze i unikającej zamienienia się jedynie w przedmiot” (Amoris laetitia, nr 280, 282).

W nawiązaniu do tej wypowiedzi rzecznik episkopatu podkreśla, że konieczne jest rozróżnienie między edukacją seksualną, która traktuje drugą osobę jako przedmiot użycia, a edukacją seksualną, która pielęgnuje – jak pisze papież Franciszek – zdrową skromność i chroni dzieci i młodzież przed wykorzystywaniem seksualnym. „Takie zajęcia są prowadzone od wielu lat, edukacja w kierunku ochrony przed tak zwanym 'złym dotykiem' jest konieczna i tu nie ma dyskusji” – mówi.

Ks. Rytel-Andrianik zaznacza także, że „Wierność małżonkowi lub małżonce jest dobra dla szczęścia rodziny. Wynika to z Dekalogu i jest potwierdzone przez tradycję judeo-chrześcijańską i życie. Dzieci są wtedy wychowywane w rodzinach i tam dojrzewają emocjonalnie, a wiedzę przekazują im rodzice, w sytuacji, którą uznają za stosowną”.

Rzecznik episkopatu zwrócił uwagę na to, że gdy w pierwszej połowie 2019 roku pojawiły się informacje, że niektóre samorządy planują finansowanie edukacji seksualnej, w sierpniu 2019 Rada Stała Konferencji Episkopatu Polski roku po raz kolejny przypomniała konstytucyjne prawa rodziców w specjalnym komunikacie, w którym czytamy: „Edukacja i wychowanie czyli kształtowanie postaw są w polskim systemie prawnym traktowane jako kompetencja rodziców, a rola szkoły w tym zakresie jest wyłącznie pomocnicza. Konstytucja gwarantuje rodzicom prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 48 ust. 1 i 53 ust. 1), a Prawo oświatowe jasno potwierdza, że szkoła wspomaga wychowawczą rolę rodziny (art. 1 pkt 2)”.

Ks. Rytel-Andrianik przypomina, że w tych sprawach wypowiadał się wielokrotnie św. Jan Paweł II, jako człowiek towarzyszący młodzieży, ale również profesor, wykładowca KUL. „Pisał o tym m.in. w 'Teologii ciała'. Warto też przypomnieć jego encyklikę 'Evangelium Vitae' oraz encyklikę św. Pawła VI – 'Humane Vitae'. W nauczaniu Kościoła, które wypływa z Pisma Świętego i Tradycji, są zawarte postawy życiowe dla katolików, ale seksualność rozumiana jako część małżeństwa, jest wartością powszechną w społeczeństwie, bez względu na wyznanie” – mówi rzecznik episkopatu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zielone światło dla Brexitu

2019-10-17 19:21

wPolityce.pl / ems/PAP

Pixabay.com
Klamka zapadła! Unijna „27” dała zielone światło dla umowy ws. brexitu. Przywódcy wezwali Komisję Europejską, Parlament Europejski i Radę UE do podjęcia koniecznych kroków, by zapewnić, że porozumienie będzie mogło wejść w życie 1 listopada 2019 roku. Rada Europejska w formacie 27 zakończona. Konkluzje przyjęte - napisał na Twitterze Preben Aamann, rzecznik prasowy szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem