Reklama

Być nieprzemakalnym na zło

2014-09-23 15:00


Niedziela Ogólnopolska 39/2014, str. 14-15

Luz-Adriana-Villa-A./Foter CC-BY

O skutkach fascynacji wróżbami, o demonach i o tym, dlaczego trudno wypędzić Szatana, mając pełny brzuch – z o. Marcinem Ciechanowskim OSPPE, egzorcystą, rozmawia ks. Marek Łuczak

KS. MAREK ŁUCZAK: – Niektórzy myślą, że zabawa we wróżby nie jest groźna, a przecież jeśli zaczynamy polegać na gwiazdach, to przestajemy polegać na Bogu...

O. MARCIN CIECHANOWSKI OSPPE: – Prawdą jest, że zło osobowe istnieje. I trzeba to wyjaśniać. Gdy ludzie nie wiedzą, że mają wroga, przestają używać broni, aby z nim walczyć. Kiedy przychodzą do mnie ludzie zniewoleni czy opętani, którzy chodzili do wróżek lub wywoływali duchy i czynili inne praktyki okultystyczne, często mówią: „Ale my to robiliśmy dla zabawy” albo: „Ja nie wiedziałem, że to złe”. Mówię wtedy: Mam taką zasadę – jeśli nie jestem pewien, czy to nie jest trucizna, to nie piję.
Wiele osób nie uważa wróżb za odwoływanie się do Szatana. Dla nich jest to tylko zwykła zabawa. Ale Biblia mówi, że wróżbici niszczą ducha wiary i moralność narodu oraz ściągają nań przekleństwa. Czy mamy odwagę odrzucić Objawienie? Nawet zabawa nie daje bezpieczeństwa, bo zły duch wcale na żartach się nie zna. Zwłaszcza gdy wchodzimy na jego teren, gdy „dotykamy” rzeczy zakazanych przez Boga, gdy przekraczamy pewne granice. Św. Tomasz z Akwinu pisał, że magia zakłada wysyłanie zaproszenia do demonów poprzez różne znaki, gesty czy symbole.
Tymczasem choćby z praktyki egzorcystycznej widzę, że wiele osób traktowało chodzenie do wróżki czy wywoływanie duchów jako zabawę, a kończyło się na zniewoleniach duchowych. Nękać ludzi mogą tylko złe duchy, które często imitują duchy zmarłych, co jest zresztą typowe dla spirytyzmu.
Biblia bardzo surowo ocenia wróżbiarstwo. Nazywa je „splugawieniem”, „nierządem”, „obrzydliwością”. Potwierdza to wyraźnie znany biblista bp prof. Roman Pindel w swojej książce pt. „Magia czy Ewangelia?”. To nie tylko grzech bałwochwalstwa, ale także duchowe oszustwo, którego ostatecznym celem jest utwierdzenie ludzi w grzechu i odwiedzenie ich od sakramentów, więc od drogi zbawienia.
Chodzenie do wróżbitów i jasnowidzów doprowadza tylko do spotęgowania trudności, a nie ich rozwiązania. Wróżbici, jeśli nie są oszustami wykorzystującymi ludzką łatwowierność dla pieniędzy, działają z wykorzystaniem mocy Szatana i mogą jedynie szkodzić. Oni nigdy nie zdejmą uroków, gdyż działają mocą diabła, i z pewnością go nie wypędzają, ale raczej wpędzają. Mogą na jakiś czas powstrzymać jego działanie, ale tylko po to, żeby oszukać swoje ofiary i odciągnąć je od zbawienia.
Diabeł zna prawa przyrody i środki zaradcze, których nauka jeszcze nie odkryła, dlatego za sprawą wróżbitów i okultystów może również wyleczyć niektóre choroby. Ale pamiętajmy, że gdy wyleczy ciało, odbiera pokój duszy, gdyż za jego „dary” zawsze płaci się wysoką cenę. Po krótkiej uldze problem występuje dalej i albo jest poważniejszy, albo przybiera inną postać. Jednak krótka poprawa sprawia, że wróżbita staje się wiarygodny i klient chętnie wydaje dużo pieniędzy, aby dokończyć „uzdrowienie”, lekceważąc to, że w krótkim czasie duchy znów zaczną go dręczyć jak dawniej albo jeszcze bardziej.

– Jak się bronić przed działaniem Szatana?

– Mogę porównać zło do wody. Jeśli wodę wyleję na blachę, to ona jej nie przyjmie. Ale jeśli tę samą wodę wyleję na gąbkę, ta wchłonie wszystko. Od materiału zależy podatność na przyjęcie wody. Św. Paweł mówi: „Przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa” (Rz 13,14). Czyli po Komunii św., gdy jestem w łasce uświęcającej – jestem obleczony w Chrystusa. I gdy jakieś zło na mnie „trafi”, to obleczony w Chrystusa tego nie przyjmę. „Spłynie” to po mnie jak po blasze. Ale jeśli nie jestem obleczony w Chrystusa, to jak gąbka mogę wchłonąć wszystko zło. Widzimy więc, że to od trwania w łasce uświęcającej, od życia wiarą i sakramentami zależy moja podatność na wpływy zła.
Dlatego spowiedź i Komunia św. – to największa nasza obrona przed złem. Kilka razy widziałem, jak Bóg uwolnił osobę zniewoloną poprzez spowiedź i już żadne egzorcyzmy nie były jej potrzebne. Spowiedź przywraca przyjaźń z Bogiem. Egzorcyzm uwalnia tylko ciało od diabła – a spowiedź uwalnia duszę, co jest najważniejsze. I nie będzie owocny egzorcyzm, gdy dusza człowieka jest w grzechu.

– Czym różni się egzorcyzm liturgiczny od prywatnego?

– Istnieje zasadnicza różnica pomiędzy egzorcyzmem a modlitwami o uwolnienie. Egzorcyzm jest rozkazem skierowanym do złego ducha, aby odszedł w imię Jezusa, i taki rozkaz może wydać tylko egzorcysta. Modlitwa o uwolnienie jest natomiast błaganiem skierowanym do Pana, by uwolnił od diabła daną osobę. Ani osoba świecka, ani kapłan nieposiadający wspomnianego zezwolenia nie mogą sprawować egzorcyzmów, a jedynie odmawiać modlitwy o uwolnienie. Gdyby sprawowali egzorcyzmy, byłaby to wielka pycha, że coś mogą uczynić. A ja nie czynię tego w swoim imieniu. Gdyby ktoś odprawiał egzorcyzmy bez zezwolenia biskupa, to czyniłby to tylko w swoim imieniu – więc diabeł mógłby się na tej osobie zemścić. A mając dekret od mojego arcybiskupa Wacława Depo, nie odprawiam egzorcyzmów w swoim imieniu, tylko w imieniu Kościoła. Jestem więc bezpieczny.
Zresztą szczytem wołania o wyzwolenie jest Eucharystia, ponieważ Jezus przez swoją ofiarę uwolnił nas od grzechu i od Szatana. Nie ma nic ważniejszego od Eucharystii, dlatego zabronione jest włączanie w nią modlitw zwanych modlitwami o uwolnienie, aby nie budzić u wiernych fałszywego przekonania, że istnieją jakieś specjalne modlitwy. Msza św. ma nieskończoną wartość. Gdy ją dobrze przeżywamy, jest ona uwolnieniem w najwyższym stopniu.

– Dlaczego, Ojca zdaniem, w ostatnich latach mówi się o większej aktywności Szatana?

– Słowo Boże mówi, że naczelnicy Judy, kapłani i lud mnożyli nieprawości, naśladując obrzydliwości narodów pogańskich. Słyszymy dziś, że na Zachodzie coś już dawno zaistniało, dlatego trzeba, by i Polacy poszli tymi samymi śladami. Tak się argumentuje związki homoseksualne, in vitro, aborcję, eutanazję.
Dziś ludzie zamiast medalika czy szkaplerza noszą talizmany i amulety. Zamiast klęczeć na modlitwie, przy konfesjonale i przed przyjęciem Komunii św. – leżą na leżankach u psychoanalityków lub chodzą do wróżki. Dzieci zamiast krzyżyków noszą w kieszeniach pokemony. Młodzi rozczytują się w „Harrym Potterze”, który otwiera ich na magię. Reklamy zapraszają ludzi na medytacje transcendentalne, które za jedyne 50 zł obiecują przeniesienie w inny wymiar.
Dlaczego tak się dzieje? Brak wiary w Boga przekłada się na wiarę w bożki. Fascynacje okultyzmem, alternatywna medycyna, homeopatia, uzdrowienia magią, spirytyzm, hipnoza, bioenergoterapia, radiestezja, transy, znachorstwo, wróżbiarstwo, jasnowidztwo, medytacje wschodnie i wiele innych bezdroży duchowych wpycha człowieka w wielką pustkę i upadek. I jeszcze wahadełko nad kiełbasą, sprawdzające, czy jest duchowo pozytywna. Zamiast wołania do Boga o zbawienie dusz mamy wywoływanie duchów, zamiast modlitwy – zaklęcia, zamiast religii – magię. Halloween wypiera uroczystość Wszystkich Świętych oraz Dzień Zaduszny w świadomości wielu dzieci. Ich stosunek do świata zmarłych przestaje być kształtowany przez dogmaty wiary, które ulegają zbanalizowaniu. Nie ma wtedy świętych obcowania, nie ma modlitwy za zmarłych – jest beztroska zabawa i igranie z ogniem. Dlaczego więc mielibyśmy obchodzić jako swoje święto pogańskie i satanistyczne?
W efekcie tego wszystkiego ludzie nie mogą spać, nie mogą jeść, męczy ich życie; niewyjaśnione depresje, nieobliczalne zachowania, niekontrolowane pożądanie, seksualne deformacje, złość nie do powstrzymania, obsesyjne myśli i uczucia, nieustanny strach, niepokój, nerwowość, myśli samobójcze, obojętność wobec spraw duchowych, bluźniercze myśli przeciwko Bogu, wstręt do sakramentów i wreszcie do siebie samego. Nie każda duchowość jest od Ducha Świętego.

– Czy można się dziwić, że w Polsce mamy dwa razy więcej egzorcystów niż 10 lat temu? Czy można się dziwić, że jesteśmy przeciążeni i oblężeni przez przerażonych penitentów?

– Patrząc jednak na Ewangelię, widzę, że Nikodem przyszedł do Jezusa w nocy i rozmawiał z Nim w ciemnościach. On był w ciemnościach. Właściwie to ciemności zmusiły go do poszukiwania Jezusa. To, co przymusza nas do nawrócenia, to zniewolenie ciemnością i zewnętrzne działanie sił mroku.
Wielu ludzi powraca do Boga dopiero wtedy, gdy bezbożność doprowadza ich do takiej męki, że życie staje się dla nich nie do wytrzymania. Jak z tego wyjść? Pierwsza rzecz – powrócić do Jezusa Chrystusa!

– Pan Jezus zalecał post i modlitwę w walce z Szatanem. Może warto wrócić do tych metod?

– Kiedyś podczas egzorcyzmu, który nieoczekiwanie sprawowałem wezwany nagle po obiedzie, diabeł ustami opętanej zawołał, drwiąc: „Z pełnym brzuchem mnie nie wyrzucisz” (śmiech). Nie wierzę w to, co mówi, ale rzeczywiście – post, poskramianie swoich zmysłów, otwiera duszę na Boga i człowieka, osłabia i powściąga negatywne skłonności. Jezus modlił się i pościł, aby przezwyciężyć pokusy złego. Objawił On swoim uczniom, że niektóre złe duchy można wypędzić tylko modlitwą i postem. Jeśli jednak jakiś egzorcysta jest słaby albo chory, powinien jeść i w większym stopniu wykorzystywać do walki inne narzędzia, takie jak modlitwa.

Tagi:
wywiad egzorcyzmy egzorcysta

Bp Jamrozek: różaniec jest prywatnym egzorcyzmem

2019-09-28 18:52

pab / Krosno (KAI)

Dzisiaj mamy bardzo dużo zagrożeń ze strony świata, a modlitwa różańcowa staje się naszym prywatnym egzorcyzmem – powiedział bp Stanisław Jamrozek do uczestników Pielgrzymki Róż Żywego Różańca z archidiecezji przemyskiej. Kilka tysięcy osób świeckich i ponad 100 kapłanów zgromadziło się w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krośnie.

ko/fotolia.com

W homilii przemyski biskup pomocniczy zaznaczył, że różaniec to piękna modlitwa, bo jest „uwielbieniem Boga i wyrażeniem miłości do Matki Najświętszej i Boga”, ale służy także jako prywatny egzorcyzm.

– Zachęcajcie się wzajemnie, żeby róż różańcowych było coraz więcej, żeby ludzie traktowali różaniec jako prywatny egzorcyzm. Dzisiaj mamy bardzo dużo zagrożeń ze strony świata, a modlitwa różańcowa staje się naszym prywatnym egzorcyzmem – zaznaczył.

Bp Jamrozek odwołał się do inicjatywy Męski Różaniec, którego uczestnicy mówią, że jest to ich broń, ponieważ „nie wezmę miecza, żeby walczyć z tymi, którzy mnie obrażają i chcą zniszczyć moją rodzinę, ale wezmę różaniec, będę się modlił, bo wiem, że to jest najskuteczniejszy oręż w walce duchowej”.

Znaczną część swojej homilii bp Jamrozek poświęcił dziełu św. Alfonsa Marii de Liguoriego „Chwałą Maryi”, w którym założyciel redemptorystów wymienił 10 szczególnych cnót Matki Bożej. Najważniejszą z nich jest pokora.

– Pokora Maryi przejawiała się w tym, że wszystko przypisywała Panu Bogu. Stawała w wielkiej prostocie przed Nim, rozpoznając, że wszystko pochodzi od Pana. I dlatego każdy, kto daje pierwszeństwo Panu Bogu, kto się przed Nim uniża, ten będzie napełniony także tą cnotą pokory. Maryja nie chce żadnych pochwał dla siebie, nie sobie przypisuje to, co posiada, ale Bogu, który jest źródłem wszelkiego dobra – mówił kaznodzieja.

Kolejnymi cnotami są: miłość Boga, miłość bliźniego, wiara, nadzieja, czystość duszy i ciała, ubóstwo ducha, posłuszeństwo Bogu, cierpliwość i modlitwa. Bp Jamrozek wskazywał, że miłość Boga przejawia się w słuchaniu Go w codzienności i jeśli będziemy się pytać Pana Boga o zdanie, to unikniemy życiowych porażek.

Pielgrzymka Róż Różańcowych odbywa się co roku w innym kościele. W przyszłym roku gospodarzem spotkania będzie archikatedra w Przemyślu, gdzie znajduje się figura Matki Bożej Jackowej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

To my, ludzie, wyrzuciliśmy Boga z Europy

2019-12-04 07:07

Z kard. Robertem Sarahem, prefektem Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, rozmawia ks. Jarosław Grabowski, redaktor naczelny „Niedzieli”
Niedziela Ogólnopolska 49/2019, str. 10-12

Czy kryzys wiary dotarł już do Polski?
Czy doświadczamy go także w Kościele katolickim?
Dlaczego Europa odrzuca chrześcijańskie korzenie?

Ks. Jarosław Grabowski: – Wasza Eminencjo, coraz częściej da się słyszeć głosy o duchowym upadku Europy. Dlaczego Europejczycy odwracają się od wiary?

Kard. Robert Sarah: – Myślę, że przyczyną tego duchowego upadku Zachodu jest obojętność. Ludzie mówią: Bóg jest albo Go nie ma, to mnie nie interesuje. Wyrzuca się Go z życia społecznego – Boga nie ma w polityce, w ekonomii, w ludzkiej codzienności. Można też zaobserwować zjawisko humanizacji liturgii. Ludzie celebrują samych siebie: swoje działania, osiągnięcia, więzi, które ich łączą. Wymyślili swoją własną liturgię, w której nie ma już przestrzeni dla Boga, bo centralne miejsce zajmuje człowiek. Bóg przestał być potrzebny. Nietzsche powiedział: „Bóg umarł”. To my, ludzie, zabiliśmy Boga! Zabijając jednak Boga, zabijamy człowieka, co można zauważyć choćby w braku poszanowania dla życia poczętego. Aborcja, wojny – to wszystko istnieje, bo ludzie zapomnieli o Bogu. A przecież jesteśmy z Nim nierozerwalnie związani, bo to On nas stworzył na swój obraz. W Europie nastąpił kryzys antropologiczny. Nie ma już znaczenia, czy jest się chrześcijaninem, buddystą, muzułmaninem czy ateistą – wszyscy są równi, więc po co się angażować? Porzuciliśmy też modlitwę. Niedzielna Msza św., dotąd w powszechnym rozumieniu bezwzględnie obowiązkowa, zaczęła być traktowana jako coś dobrowolnego... Francuski pisarz Georges Bernanos powiedział, że Bóg oddala się od naszych serc dlatego, że to my się dechrystianizujemy, że świat nie przyjął Chrystusa. A zatem to my porzuciliśmy naszą chrześcijańskość. W świecie polityki oficjalnie odrzuciliśmy swoje chrześcijańskie korzenie. To my, ludzie, wyrzuciliśmy Boga z Europy.

– Wszystko to opiera się na braku więzi z Bogiem. Aby jednak powrócić do tej więzi, potrzeba wiary przekazywanej przez rodziców, przynależności do wspólnot formacyjnych...

o. Waldemar Pastusiak
Kard Sarah z ks. Jarosławem Grabowskim

– Trzeba odnaleźć wiarę jako dar Boga i otworzyć nasze serce na ten dar. Odpowiedzialni są za to rodzice, którzy mają za zadanie komunikować dzieciom swoją wiarę. Mają żyć wiarą w rodzinie, dawać przykład w modlitwie – dlatego że ona jest znakiem tego, kto wierzy. Odpowiedzialni jesteśmy także my, kapłani. Mamy komunikować prawdziwą wiarę, a nie nasze opinie. Mamy nauczać wiary. Z szacunkiem traktować Komunię św., z godnością celebrować Mszę św. Jeśli zabraknie takiego podejścia, zniszczymy wiarę ludu. „Lex orandi, lex credendi” – norma modlitwy jest normą wiary. Niszcząc liturgię, niszczymy wiarę! Prawdziwy kryzys, upadek duchowy ma swój początek w zachowaniu kapłanów, którzy nie celebrują Mszy św. Za tym idzie przemiana społeczna, kulturowa. Ludzie zaczynają wyrażać pogląd, że wiara jest sprawą prywatną, dlatego trzeba Boga wyrzucić z przestrzeni publicznej. A zatem musimy ponownie zamanifestować wiarę, musimy katechizować. Od dłuższego czasu w wielu krajach dzieci i młodzież na katechezie niczego się nie uczą, zamiast tego wykonują rysunki. Porzuciliśmy to, co stanowi istotę, a co powinno być przekazywane, nauczane od dziecka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Msza Święta jubileuszowa u sióstr Bernardynek w Wieluniu

2019-12-06 18:52

Zofia Białas / Niedziela

Zofia Białas / Niedziela
bp. Andrzej Przybylski oraz bp. Jan Wątroba
Wieluńskie Bernardynki w dniu 6 grudnia, w patronalne święto kościoła św. Mikołaja, zaprosiły wielunian na uroczystą Eucharystię. Eucharystia była uwielbieniem Boga za 200 lat pobytu i trwania sióstr w obecnym klasztorze, do którego przybyły w 1819 roku ze swojego pierwotnego klasztoru i kościoła po zamknięciu klasztoru Paulinów. Uroczystej Mszy Świętej koncelebrowanej przewodniczył ks. bp Jan Wątroba. W koncelebrze ks. bp Andrzej Przybylski, kapłani z Wielunia i spoza Wielunia. Swoim śpiewem ubogacił liturgię Chór Parafialny z parafii św. Józefa w Wieluniu pod kierownictwem organisty Szymona Blajera. Okolicznościowe kazanie wygłosił ks. bp Andrzej Przybylski. Rozpoczynając kazanie przywołał słowa ks. kapelana Andrzeja Walaszczyka przypominające trzy powody, które przyprowadziły wiernych na tą szczególną Eucharystię, a były to: jubileusz 200-lecia pobytu sióstr w obecnym klasztorze, wspomnienie świętego Mikołaja – patrona kościoła klasztornego i poświęcenie nowego domu sióstr z nowicjatu. Myślą przewodnią kazania były słowa „powołani do świętości”. Do świętości, mówił kaznodzieja, jest powołany każdy z nas, ale świętym zostanie ten, kto nie utraci kontaktu z Bogiem. Tylko człowiek trwający w kontakcie z Bogiem, będzie swoim życiem zachęcał innych do świętości, do bycia dobrym człowiekiem, bo święty, to człowiek dobry. Przykładem, święci, święty Mikołaj, święty Franciszek z Asyżu, święci, którzy nieśli współbraciom w wierze pokój i dobro. Tym, co pozwala utrzymać kontakt z Bogiem, kontynuował, jest modlitwa i Eucharystia. Dziś dziękujemy siostrom Bernardynkom za ich trwanie na modlitwie i omadlanie tych, co na modlitwę i na Eucharystię nie znajdują czasu. Po uroczystym „Ciebie Boga wysławiamy” i litanii do św. Mikołaja ks. bp Jan Wątroba pobłogosławił wszystkich obecnych na Eucharystii Najświętszym Sakramentem. Uroczystości zakończyły się poświęceniem nowego domu sióstr z nowicjatu. Poświęcili go ks. bp Jan Wątroba i ks. bp Andrzej Przybylski.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem