Reklama

Bł. Jakub Alberione w przedszkolu w Zaskalu k. Nowego Targu

2014-09-30 15:12

Ks. Ryszard Maria Tomaszewski SSP
Niedziela Ogólnopolska 40/2014, str. 53

Elżbieta i Józef Poniedziałkowie w Zaskalu k. Nowego Targu otworzyli prywatne przedszkole – „Przedszkole z widokiem”. Inicjatywie państwa Poniedziałków od początku patronował bł. ks. Jakub Alberione. Medalik z jego wizerunkiem został wmurowany w fundamenty budującego się domu w 2011 r. Jego opiece została również powierzona działalność wychowawcza przedszkola, którą rozpoczęto w roku obchodów 100-lecia istnienia Rodziny Świętego Pawła. Udekorowany żółtymi słonecznikami portret jej Założyciela wisi w centralnym miejscu na parterze budynku przedszkola, a umieszczone pod obrazem słowa ks. Alberionego: „Mamy iść zawsze z pokorą i ufnością. Pokora jest lewą nogą, ufność jest prawą nogą. Posługiwać się zawsze obiema, aby dobrze kroczyć” – zostały wybrane przez dyrektor przedszkola Elżbietę Poniedziałek na myśl przewodnią kierowanej przez nią instytucji. – Przedszkole pod opieką aniołów i ciepłym wzrokiem św. Jana Pawła II umożliwia dzieciom wszechstronny rozwój ich zdolności manualnych, muzycznych oraz intelektualnych. Usytuowane na niewielkim wzniesieniu, pozwala cieszyć się widokiem na pobliskie Gorce, Pieniny i Tatry, a przede wszystkim widokiem na niebo. Właśnie ten kierunek wskazuje góralskim dzieciom, rodzicom i wychowawcom bł. ks. Alberione – mówi Elżbieta Poniedziałek.

Reklama

"Powołany" - film ukazujący wartość kapłaństwa

2019-10-15 07:16

Materiał prasowy

"Powołany” to powstający film dokumentalny opowiadający o miłości i mocy Bożej ukazującej wartość kapłaństwa przez pryzmat świadectw osób świeckich.

Przedstawimy w nim unikatowe historie ludzi, którzy doświadczyli wyjątkowego spotkania z żywym Bogiem poprzez posługę kapłanów, które zmieniło ich dotychczasowe życie. Filmowy obraz będzie wprowadzał w tajemnicę złożenia przez Boga szczególnego daru, który niosą kapłani. Film będzie przeprowadzał widza przez najważniejsze posługi zlecone kapłanom przez samego Boga, takie jak: głoszenie Słowa Bożego, sakrament Chrztu świętego, sakrament pojednania i pokuty, sakrament Eucharystii, modlitwa o uzdrowienie, modlitwa o uwolnienie i egzorcyzm, ochrona życia poczętego, posługa miłosierdzia, opieki rodzin oraz przygotowania do śmierci.W filmie wystąpią uznani kapłani, osoby konsekrowane i stygmatycy, tacy jak: brat Elia, o. James Manjackal, o. John Bashobora, ks. Dominik Chmielewski, o. Antonello i Henrique, ks. Marek, Dziewiecki. ks. Tomasz Kancelarczyk, ks. Radosław Siwiński i wielu innych.W warstwie dokumentalnej zobaczymy niesamowite historie osób świeckich, którzy namacalnie doświadczyli spotkania z żywym Bogiem poprzez posługę kapłanów.

Dlaczego chcemy zrealizować ten projekt?

Widzimy ogromną potrzebę zrealizowania filmu, który na nowo pokaże wielu ludziom wartość sakramentu kapłaństwa. Myślimy tutaj zarówno o Polsce jak i całym świecie. Nasz film ma na celu przybliżyć ludzi do Boga a w następstwie zmianę stylu życia, na taki który będzie przepełniony miłością i szacunkiem do drugiego człowieka. W filmie pokazujemy ludzi, których życie było pozbawione Boga oraz do czego to doprowadziło. W każdej z tych historii widz może odnaleźć cząstkę siebie i zestawić z swoim życiem. Chcemy, żeby ten film dotarł do ludzi wierzących jak i niewierzących. Żeby był umocnieniem wiary dla ludzi świeckich jak i kapłanów. Iskrą zapalającą osobową relację z Bogiem u tych, którzy ją utracili lub dopiero jej poszukują. Uświadomieniem jak wygląda życie bez Boga a jak nabiera sensu kiedy zwracamy się do stwórcy. Ten film będzie źródłem wiary dla każdego człowieka.

Więcej informacji na katolikwspiera Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gdy odchodzą najmniejsi...

2019-10-15 11:10

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

Dla kogo mleko w piersi

Gdy znika dziecko?

Dla kogo w sercu zamknięta miłość?

Co pozostało?

- pytała w wierszu Anne Lindbergh dziesięć lat po śmierci dziecka. Przestrzeń domu i życia, którą wypełniał płacz, perlisty śmiech i tupot drobnych stóp stała się w jednej chwili pustynią bez początku i końca. Czeluścią, której nie sposób ani na nowo oswoić, ani przebyć. Nie ma dla rodziców większego bólu niż utrata dziecka. I choć to frazes, wytarte zdanie, to jednak gdy odchodzą najmniejsi, nawet najmocniejsza wiara poddana jest wielkiej próbie. A jednak...

Czy Bóg wie, co robi?

To pytanie może paść. Ta wątpliwość może się narodzić. Bunt i niepowodzenie mogą przejść ze strasznym hukiem przez rozdarte serce mamy i taty, którzy tracą dziecko. Jeszcze nie mogę wchodzić do jego pokoju... Jeszcze nie poukładałam jej zabawek... Jeszcze wciąż budzę się w środku nocy i słyszę płacz mojego dziecka, które przecież jest głodne, które trzeba przewinąć...

Tak mówi wielu rodziców. Strony internetowe poświęcone poronieniu samoistnemu, czy też rodzicom po starcie dziecka pełne są zakładek „księga pamiątkowa”, „pamiętnik”, „zapal znicz”, gdzie rodzice wpisują swoje obolałe wyznania.

Pozwól na smutek

Jak tylko zacznę mieć wilgotne oczy albo po prostu płakać, zaraz ktoś mówi: „Tylko nie płacz”, albo „Weź się w garść” czy też „Czas leczy rany” - szlochała kiedyś moja ciocia, gdy po pogrzebie 10-letniego synka zupełnie rozsypał jej się świat. A co zrobić z tymi łzami? Tego cierpienia jest tyle, że przeraża i onieśmiela. Boimy się pierwszego spotkania z rodzicami, którzy stracili dziecko, pierwszego spojrzenia w oczy, rozpoczęcia pierwszej rozmowy. Boimy się, że cokolwiek powiemy, będzie trywialne. Ale musimy stawić temu czoła. Musimy odważnie powiedzieć: Nie wiem, co mówić, ale możesz na mnie liczyć. Będę tu siedzieć i milczeć. Albo mówić. Albo sobie pójdę. Nie wiem, czego potrzebujesz, ale wiedz, że twój smutek niosę razem z tobą. Próbuję nieść.

Maryja też to przeżyła...

Tym, którzy wierzą Panu Bogu i Jego decyzjom, bywa lżej. Choć nie jest to regułą w tak dramatycznym momencie. Wiara przechodzi próbę. To doświadczenie przypomina ostry płomień, który smaga żywe serce. Dla tych, którzy wierzą, pomocna bywa podpowiedź, że Maryja też to przeżyła. W jej ramiona też złożono Ciało dziecka. Cudownego dziecka. Tulonego, karmionego, głaskanego po policzkach. Ale świat zabił jej dziecko. Jeśli ktoś wierzy, Maryja może się stać najlepszą przyjaciółką w wysłuchiwaniu bólu i skarg.

Nie obwiniaj siebie o to, co się stało

To, co się stało, nie jest Twoją winą. Możesz myśleć, że gdyby nie takie lub inne zachowanie, gdyby nie zwłoka w wykonaniu badania lub może wybór innego lekarza, wszystko potoczyłoby się inaczej... To nie jest prawda. To nie jest Twoja wina.

Nie jesteś jedyną osobą, którą ta strata boli

Obok jest Twój mąż, Twoja żona. On lub ona też cierpi. Może inaczej przeżywa swoją stratę, ale to nie znaczy, czy jest mu, lub jej łatwiej. Czuje nie tylko ból z powodu utraty dziecka, ale martwi się też o Ciebie. Razem będzie wam łatwiej, więc nie odwracajcie się od siebie.

Nie pozwól, aby wmówiono Ci, że nic się nie stało

Przecież COŚ się stało - odeszło Twoje dziecko. Nie ma znaczenia, jak było ono małe. Ta strata dotyczy kogoś bardzo Ci bliskiego, nie możesz udawać, że nic się nie stało.

Nie staraj się za wszelką cenę udowodnić światu, że sama/sam dasz sobie radę

Jeśli jest Ci źle i nic nie przynosi ukojenia, jeżeli czujesz, że nie masz już sił dalej walczyć, pozwól sobie pomóc. Nie odrzucaj wyciągniętej dłoni kogoś bliskiego. A jeśli nikt z Twoich najbliższych nie może Ci pomóc, poszukaj też pomocy u kogoś „z zewnątrz”. Może będzie to kapłan, może psycholog. Ważne, aby pozwolić sobie pomóc.

Nie traktuj siebie jako wyrzutka/odmieńca

Ta tragedia, choć dla Ciebie jest przeżyciem jedynym w swoim rodzaju, dotyka bardzo wielu ludzi. Twoje odczucia i przeżycia nie są czymś dziwnym. Wielu ludzi przeszło przez to samo. Im też było ciężko. Ból z powodu straty, żal, złość, poszukiwanie znaczenia lub sensu w tym, co się zdarzyło, nie są niczym dziwnym, ani nienormalnym. Tak właśnie reagujemy na stratę kogoś, kto był nam bliski.

Nie „uciekaj”

„Ucieczka” w alkohol, narkotyki, leki, pracę czy nadmiar aktywności jest niebezpieczna... Może Ci się wydawać, że to pomoc: żeby nie myśleć, nie czuć - zwłaszcza pustki, bólu, tęsknoty - i żeby łatwiej wrócić do „normalnego” życia. W rzeczywistości to tylko odkładanie, opóźnianie konfrontacji z rzeczywistością, oszukiwanie się. Im dłużej trwasz w tym stanie, tym dłużej cierpisz, bo przecież ostatecznie i tak przeżywasz stratę.

Nie oczekuj, że będziesz taki sam/taka sama, jak kiedyś

Jeśli oczekujesz, że wszystko wróci do stanu sprzed straty dziecka, a więc Twoje samopoczucie fizyczne, stan psychiczny, relacje z otoczeniem, nastawienie do życia i jego problemów, musisz wiedzieć, że tak się najprawdopodobniej NIE stanie. Każde doświadczenie nas zmienia, a utrata kogoś bliskiego jest przeżyciem wyjątkowo silnym. Ale to, że Ty jesteś już inna/inny, nie oznacza, że będzie gorzej. Będzie po prostu inaczej.

Nie zakładaj, że już nic dobrego Cię nie spotka

Chociaż przeżywasz tragedię - jedną z największych - nie musi Cię ona pozbawić szczęścia w dalszym życiu. Odeszło Twoje dziecko, ale Ty zostajesz. Ono nie chciałoby, aby jego mama lub tato cierpieli. Dookoła Ciebie są życzliwi ludzie, bliscy, którym na Tobie zależy, a świat może Ci jeszcze wiele zaoferować. Jeśli nawet teraz wydaje Ci się, że szczęście już nigdy nie zagości w Twoim życiu, nie zamykaj się przed zwykłymi radościami. Jeśli jest ładny dzień, uśmiechnij się - Twoje dziecko by tego chciało.

Nie przyspieszaj niczego

Twoja żałoba powinna się sama dopełnić, wypalić. Nie należy jej przeżywania przyspieszać. Daj sobie czas i nie słuchaj ludzi, którzy mówią, że Twoja żałoba powinna się już skończyć, że należy wrócić do „normalnego życia”. Każdy przeżywa stratę na swój sposób i tak długo, jak tego potrzebuje, żeby potem móc pogodzić się ze światem na dobre i znów mocno stanąć na nogach.

Nie próbuj na siłę zastępować straconego dziecka innym

Każdy człowiek jest cenny i każdy powinien być akceptowany takim, jakim jest. Nie należy wymagać od innych, nawet własnych dzieci, aby były „zastępstwem” za kogoś innego. Ty także jesteś kimś wyjątkowym i także zasługujesz na szacunek i szczęście. Ono przyjdzie, ale trzeba pozwolić, aby każdy był tym, kim być jest mu dane.

(Dekalog osieroconych rodziców wykorzystany w artykule cyt. za www.poronienie.pl)

***

Dramatu poronienia samoistnego, co roku doświadcza w Polsce około 40 tys. rodzin. Zważywszy, że powodowany nim ból dotyka również rodziców i teściów, każdego roku cierpi w Polsce z tego powodu więcej niż 250 tys. osób.

Aby zrozumieć oczekiwania i przeżycia rodzin, w których dziecko jest zagrożone poronieniem samoistnym, bądź którzy tego poronienia doświadczyli, trzeba koniecznie pamiętać, że stajemy wobec zagrożenia życia dziecka i wobec śmierci. Niestety, w niektórych środowiskach jest to stwierdzenie niepoprawne politycznie. Jak bowiem mówić o dziecku i jego śmierci w pierwszych miesiącach ciąży, a równocześnie być zwolennikiem aborcji w późniejszych miesiącach? Ideologizacja myślenia nie może jednak zaprzeczać oczywistym odczuciom rodzicielskim.

Trzeba też mieć świadomość, że bardzo wiele małżeństw z niewypowiedzianą tęsknotą oczekuje od lat na dziecko i proszą o nie Boga, jak o największy dar. Jak bardzo ich życie jest szarpane tęsknotą za dzieckiem i niemalże jej podporządkowane, można się przekonać czytając chociażby wypowiedzi na tematycznych forach internetowych.

Każdy zatem musi mieć świadomość, że w takich wypadkach stajemy nie wobec „jednostki chorobowej”, ale wobec rodziców, dziadków a często też wobec młodszego rodzeństwa, którzy boleśnie przeżywają śmierć oczekiwanego i już kochanego przez nich dziecka. Poronione dziecko ma prawo do szacunku i godnego traktowania. Natomiast niezbywalnym prawem rodziców i rodziny jest pożegnać, opłakiwać i pochować to dziecko.

Z tego wynikają jednoznaczne obowiązki dla lekarzy i administracji szpitalnej. Muszą oni uszanować te ludzkie i rodzicielskie uczucia. To są światowe standardy. Czas skończyć ze świadomością z niechlubnej przeszłości totalitarnej, jakoby człowiek był własnością Państwa. Dziecko należy do rodziny! Czas zerwać kategorycznie i jednoznacznie z ponurą granicą 501 gram wagi, poniżej której odmawia się dziecku elementarnych praw ludzkich. To urąga godności człowieka i nie ma żadnego medycznego uzasadnienia. Jest wstydliwym reliktem urzędniczej arogancji z czasów komunistycznego totalitaryzmu. Od strony prawno-administracyjnej doczekaliśmy się odpowiednich uregulowań. Dlaczego jednak do tej pory tyle rodzin musi walczyć, aby szpital wydał im ich dziecko zmarłe w wyniku poronienia samoistnego? Dlaczego muszą wysłuchiwać, jak urąga się ich dziecku, nazywając je chociażby „jajem płodowym”? Pozostaje apelować o ludzką wyobraźnię i ludzkie uczucia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem