Reklama

Jubileusz legnickiego szpitala

2014-10-01 14:37

Monika Łukaszów
Edycja legnicka 40/2014, str. 1

Monika Łukaszów
Szpital w Legnicy

Życzenia, dyplomy, gratulacje, a także uroczyste wręczenie wyróżnienia – to wszystko z okazji 35-lecia Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy

Jubileuszowe uroczystości rozpoczęła Msza św. w legnickiej katedrze pod przewodnictwem biskupa legnickiego Zbigniewa Kiernikowskiego. Wraz z Księdzem Biskupem w intencji personelu oraz pacjentów szpitala modlił się bp Marek Mendyk, kapelan szpitala ks. Roman Raczak oraz księża z legnickich parafii, w tym ks. Mirosław Drapała z Kościoła greckokatolickiego. W homilii bp Kiernikowski mówił m.in. o odkryciu sensu ludzkiego życia oraz o jego przemijalności, a zwracając się bezpośrednio do pracowników lecznicy, wyraził wdzięczność wszystkim, którzy troszczą się o zdrowie drugiego człowieka.

Na zakończenie Eucharystii Krystyna Barcik – dyrektor szpitala, podziękowała za wspólną modlitwę oraz 35 lat istnienia placówki. – 35 lat istnienia szpitala specjalistycznego w Legnicy to piękny czas, kiedy szpital stał się najważniejszym podmiotem opieki zdrowotnej w tym regionie. Chcemy dziś dziękować za tych ludzi, którzy budowali historię szpitala i tworzą dziś jego jakość i wyrazistość – podkreśliła.

Reklama

Jubileusz stał się okazją do przyznania przez Ministerstwo Zdrowia akredytacji. To wyraz uznania za rzetelnie wykonywaną pracę i wysoką jakość pracy. W Polsce na blisko 800 placówek tylko niespełna 150 szpitali posiada taki tytuł.

Legnicki szpital posiada 599 łóżek w 23 oddziałach. Zatrudnia ponad 1100 osób, w tym ponad 200 lekarzy. Jak mówi Tomasz Kozieł, rzecznik legnickiego szpitala, placówka jest jedynym tak dużym wielospecjalistycznym szpitalem w okolicy, wyróżnia się kompleksowością usług, dobrym wyposażeniem w tym specjalistycznym sprzętem. Posiada jeden z najnowocześniejszych Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych w kraju. – Inwestujemy również w ekologię – dodaje rzecznik. – Niedawno przeprowadziliśmy termomodernizację wszystkich obiektów. Warto dodać, że na początku października rusza centrum radioterapii. W planach legnickiego szpitala jest też oddział onkologii klinicznej oraz budowa nowego pawilonu, w którym powstanie oddział geriatryczny – mówi.

Tagi:
jubileusz

Reklama

Srebrny Jubileusz

2019-10-08 14:19

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 41/2019, str. 1

Diecezjalny Instytut Akcji Katolickiej obchodzi srebrny jubileusz. Został powołany 25 lat temu dekretem ówczesnego ordynariusza diecezji zielonogórsko-gorzowskiej bp. Adama Dyczkowskiego

Archiwum DIAK
Obecny Zarząd Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej

Iskra odrodzenia Akcji Katolickiej w naszej Ojczyźnie wyszła od św. Jana Pawła II w 1993 r. W zatroskaniu o Kościół wyraził wolę reaktywowania jej struktur podczas wizyty biskupów polskich „ad limina”. W naszej diecezji bardzo konkretnie odpowiedział na nią ówczesny ordynariusz bp Adam Dyczkowski, który zachęcał do tego zarówno kapłanów, jak i świeckich, którzy utworzyli grupę inicjatywną, mającą swój trzon w Klubie Inteligencji Katolickiej w Zielonej Górze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Trudne wybory dla katolików

2019-10-10 20:05

Magdalena Korzekwa-Kaliszuk

Za kilka dni wielu katolików stanie przed trudnym dylematem odnośnie wyboru listy i kandydatów, na których oddadzą głos. Dylemat ten może być szczególnie trudny, gdy wśród kandydatów i partii, z list których startują, trudno wybrać osoby jednocześnie kompetentne, uczciwe i nie tylko deklarujące przywiązanie do wiary i wartości ewangelicznych, ale też postępujące zgodnie z nimi. Wybór polityczny dla katolika jest ważny, to wręcz moralny obowiązek, aby troszczyć się o sprawy Ojczyzny i nie ignorować możliwości wpływania na to, kto może podejmować w naszym imieniu ważne decyzje.

Artur Stelmasiak / Niedziela
Magdalena Korzekwa-Kaliszuk

Co radzi Jezus?

Jezus dał nam kilka wskazówek, które mocno odnoszą się do tego, komu warto zaufać, a komu nie jest mądrze powierzać spraw naszego państwa, naszych rodzin i dzieci. <> (Łk, 16, 10). Z tego powodu osobiście nie wyobrażam sobie oddać głosu na polityka, który zachowuje się nieuczciwie wobec męża lub żony, zdradzając małżonka i żyjąc w konkubinacie z inną osobą. Dlaczego ktoś taki miałby być wierny Ojczyźnie i ofiarnie wykonywać służbę dla Polaków, skoro w swojej osobistej sprawie nie jest wierny. Podobnie, nie wyobrażam sobie zagłosowania na polityka, który nie był do tej pory wierny wartościom, które deklarował lub – mając możliwość działania – nie czynił tego.

Stosunek do życia sprawdzianem dla polityka

Politycy mają możliwość decydowania dosłownie o życiu i śmierci innych ludzi. Najbardziej czytelnym przykładem w tym obszarze jest podejście do ludzkiego życia. Prawna możliwość zabijania dzieci przed narodzinami jest wyrazem słabości naszego Państwa. Podobnie jak brak należytego ścigania przestępczości aborcyjnej. W Evangelium Vitae św. Jan Paweł II wprost napisał o obowiązku polityków w tym obszarze. Przypomniał, że do prawa, które dopuszcza zabijanie, nie wolno się nigdy stosować „ani uczestniczyć w kształtowaniu opinii publicznej przychylnej takiemu prawu, ani też okazywać mu poparcia w głosowaniu” (Za: Evangelium Vitae 73, Kongr. Nauki Wiary, Deklaracja z 18 listopada 1974, 22: AAS 66 (1974), 744).

Sprawa ochrony życia dotyczy zarówno ustawy dopuszczającej zabijanie dzieci w oparciu o tzw. ustawowe wyjątki, jak i ustawy o in vitro oraz innych aktów prawnych dopuszczających działania wbrew ludzkiemu życiu, jak rozporządzenie pozwalające na sprzedaż pigułek antyimplantacyjnych, tzw. „dzień po”, które – jeśli doszło do poczęcia dziecka – mają na celu zabicie go.

Nie tylko deklaracje, lecz konkretne czyny

W tym względzie zadaniem katolika jest uważne analizowanie nie tylko deklaracji kandydatów politycznych, sposobu argumentacji swoich postaw, lecz również ich konkretnych czynów. W tym względzie zdecydowanie najprościej jest zweryfikować tych kandydatów, którzy już byli członkami parlamentu. Pomocny może być Katolicki Latarnik Wyborczy (http://latarnik.info/), gdzie łatwo można sprawdzić, jak w sprawach dotyczących aborcji, in vitro oraz innych ważnych spraw, jak np. handel w niedzielę, głosowali posłowie. Warto sprawdzić listę parlamentarzystów, którzy podpisali się pod wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niekonstytucyjności eugenicznej przesłanki aborcyjnej oraz pod apelem o pilne podjęcie prac w tym obszarze. To jednak nie tylko podpisy i głosowania są wyznacznikiem tego, czy konkretny kandydat będzie aktywnie działał na rzecz ochrony życia. Bierne głosowanie czy składanie podpisów to ważne elementy działalności parlamentarnej, lecz do zmiany świata na rzecz bardziej ewangelicznego potrzeba aktywności, inicjatywy i roztropnej odwagi konkretnych ludzi, którzy nie tylko świetnie zrozumieją, że tu i teraz jest czas na walkę o ochronę życia każdego człowieka, ale też poczynią w tym obszarze konkretne kroki. Głęboko wierzę, że nawet mała, lecz bardzo zaangażowana grupa katolików, w tym katolickich polityków, może zmienić bieg historii w tym temacie.

Wśród kandydatów, którzy nie zasiadali jeszcze w parlamencie, zdecydowanie ważnym kryterium dla katolika, są zarówno konkretne deklaracje takich osób w sprawach dotyczących wartości, z których to deklaracji będzie można takie osoby rozliczyć, ale też dotychczasowe działania na rzecz poprawy prawa i opinii publicznej w tych obszarach.

Potrzeba aktywnych wyborców

Tylko roztropne, aczkolwiek stanowcze działania prawne na rzecz pełnej ochrony życia, są skuteczne w tym obszarze. Działania te mogą być stopniowe, lecz odwlekanie ich na nieoznaczoną przyszłość i stawianie innych priorytetów, to postępowanie wbrew Ewangelii. Naturalnie, że działania te wymagają silnego wsparcia poprzez kampanie wpływające na postawy Polaków. Nie ma jednak żadnego moralnego ewangelicznego uzasadnienia dla bierności polityków w kwestii ludzkiego życia, czyli prawnej dopuszczalności aborcji, w tym pigułek antyimplantacyjnych i in vitro.

Niedzielne wybory to zatem ogromny dylemat dla zaangażowanych katolików. Wybór ludzi uczciwych, oddanych Ewangelii, aktywnych w działaniu i mądrych w swoim postępowaniu jest możliwy, ale wymaga zaangażowania także tych, którzy oddają głos. Stałe monitorowanie sytuacji prawnej, społecznej i działań parlamentarzystów oraz ofiarna praca na rzecz naszej Ojczyzny to klucz dla postępowania ewangelicznego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gdy odchodzą najmniejsi...

2019-10-15 11:10

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

Dla kogo mleko w piersi

Gdy znika dziecko?

Dla kogo w sercu zamknięta miłość?

Co pozostało?

- pytała w wierszu Anne Lindbergh dziesięć lat po śmierci dziecka. Przestrzeń domu i życia, którą wypełniał płacz, perlisty śmiech i tupot drobnych stóp stała się w jednej chwili pustynią bez początku i końca. Czeluścią, której nie sposób ani na nowo oswoić, ani przebyć. Nie ma dla rodziców większego bólu niż utrata dziecka. I choć to frazes, wytarte zdanie, to jednak gdy odchodzą najmniejsi, nawet najmocniejsza wiara poddana jest wielkiej próbie. A jednak...

Czy Bóg wie, co robi?

To pytanie może paść. Ta wątpliwość może się narodzić. Bunt i niepowodzenie mogą przejść ze strasznym hukiem przez rozdarte serce mamy i taty, którzy tracą dziecko. Jeszcze nie mogę wchodzić do jego pokoju... Jeszcze nie poukładałam jej zabawek... Jeszcze wciąż budzę się w środku nocy i słyszę płacz mojego dziecka, które przecież jest głodne, które trzeba przewinąć...

Tak mówi wielu rodziców. Strony internetowe poświęcone poronieniu samoistnemu, czy też rodzicom po starcie dziecka pełne są zakładek „księga pamiątkowa”, „pamiętnik”, „zapal znicz”, gdzie rodzice wpisują swoje obolałe wyznania.

Pozwól na smutek

Jak tylko zacznę mieć wilgotne oczy albo po prostu płakać, zaraz ktoś mówi: „Tylko nie płacz”, albo „Weź się w garść” czy też „Czas leczy rany” - szlochała kiedyś moja ciocia, gdy po pogrzebie 10-letniego synka zupełnie rozsypał jej się świat. A co zrobić z tymi łzami? Tego cierpienia jest tyle, że przeraża i onieśmiela. Boimy się pierwszego spotkania z rodzicami, którzy stracili dziecko, pierwszego spojrzenia w oczy, rozpoczęcia pierwszej rozmowy. Boimy się, że cokolwiek powiemy, będzie trywialne. Ale musimy stawić temu czoła. Musimy odważnie powiedzieć: Nie wiem, co mówić, ale możesz na mnie liczyć. Będę tu siedzieć i milczeć. Albo mówić. Albo sobie pójdę. Nie wiem, czego potrzebujesz, ale wiedz, że twój smutek niosę razem z tobą. Próbuję nieść.

Maryja też to przeżyła...

Tym, którzy wierzą Panu Bogu i Jego decyzjom, bywa lżej. Choć nie jest to regułą w tak dramatycznym momencie. Wiara przechodzi próbę. To doświadczenie przypomina ostry płomień, który smaga żywe serce. Dla tych, którzy wierzą, pomocna bywa podpowiedź, że Maryja też to przeżyła. W jej ramiona też złożono Ciało dziecka. Cudownego dziecka. Tulonego, karmionego, głaskanego po policzkach. Ale świat zabił jej dziecko. Jeśli ktoś wierzy, Maryja może się stać najlepszą przyjaciółką w wysłuchiwaniu bólu i skarg.

Nie obwiniaj siebie o to, co się stało

To, co się stało, nie jest Twoją winą. Możesz myśleć, że gdyby nie takie lub inne zachowanie, gdyby nie zwłoka w wykonaniu badania lub może wybór innego lekarza, wszystko potoczyłoby się inaczej... To nie jest prawda. To nie jest Twoja wina.

Nie jesteś jedyną osobą, którą ta strata boli

Obok jest Twój mąż, Twoja żona. On lub ona też cierpi. Może inaczej przeżywa swoją stratę, ale to nie znaczy, czy jest mu, lub jej łatwiej. Czuje nie tylko ból z powodu utraty dziecka, ale martwi się też o Ciebie. Razem będzie wam łatwiej, więc nie odwracajcie się od siebie.

Nie pozwól, aby wmówiono Ci, że nic się nie stało

Przecież COŚ się stało - odeszło Twoje dziecko. Nie ma znaczenia, jak było ono małe. Ta strata dotyczy kogoś bardzo Ci bliskiego, nie możesz udawać, że nic się nie stało.

Nie staraj się za wszelką cenę udowodnić światu, że sama/sam dasz sobie radę

Jeśli jest Ci źle i nic nie przynosi ukojenia, jeżeli czujesz, że nie masz już sił dalej walczyć, pozwól sobie pomóc. Nie odrzucaj wyciągniętej dłoni kogoś bliskiego. A jeśli nikt z Twoich najbliższych nie może Ci pomóc, poszukaj też pomocy u kogoś „z zewnątrz”. Może będzie to kapłan, może psycholog. Ważne, aby pozwolić sobie pomóc.

Nie traktuj siebie jako wyrzutka/odmieńca

Ta tragedia, choć dla Ciebie jest przeżyciem jedynym w swoim rodzaju, dotyka bardzo wielu ludzi. Twoje odczucia i przeżycia nie są czymś dziwnym. Wielu ludzi przeszło przez to samo. Im też było ciężko. Ból z powodu straty, żal, złość, poszukiwanie znaczenia lub sensu w tym, co się zdarzyło, nie są niczym dziwnym, ani nienormalnym. Tak właśnie reagujemy na stratę kogoś, kto był nam bliski.

Nie „uciekaj”

„Ucieczka” w alkohol, narkotyki, leki, pracę czy nadmiar aktywności jest niebezpieczna... Może Ci się wydawać, że to pomoc: żeby nie myśleć, nie czuć - zwłaszcza pustki, bólu, tęsknoty - i żeby łatwiej wrócić do „normalnego” życia. W rzeczywistości to tylko odkładanie, opóźnianie konfrontacji z rzeczywistością, oszukiwanie się. Im dłużej trwasz w tym stanie, tym dłużej cierpisz, bo przecież ostatecznie i tak przeżywasz stratę.

Nie oczekuj, że będziesz taki sam/taka sama, jak kiedyś

Jeśli oczekujesz, że wszystko wróci do stanu sprzed straty dziecka, a więc Twoje samopoczucie fizyczne, stan psychiczny, relacje z otoczeniem, nastawienie do życia i jego problemów, musisz wiedzieć, że tak się najprawdopodobniej NIE stanie. Każde doświadczenie nas zmienia, a utrata kogoś bliskiego jest przeżyciem wyjątkowo silnym. Ale to, że Ty jesteś już inna/inny, nie oznacza, że będzie gorzej. Będzie po prostu inaczej.

Nie zakładaj, że już nic dobrego Cię nie spotka

Chociaż przeżywasz tragedię - jedną z największych - nie musi Cię ona pozbawić szczęścia w dalszym życiu. Odeszło Twoje dziecko, ale Ty zostajesz. Ono nie chciałoby, aby jego mama lub tato cierpieli. Dookoła Ciebie są życzliwi ludzie, bliscy, którym na Tobie zależy, a świat może Ci jeszcze wiele zaoferować. Jeśli nawet teraz wydaje Ci się, że szczęście już nigdy nie zagości w Twoim życiu, nie zamykaj się przed zwykłymi radościami. Jeśli jest ładny dzień, uśmiechnij się - Twoje dziecko by tego chciało.

Nie przyspieszaj niczego

Twoja żałoba powinna się sama dopełnić, wypalić. Nie należy jej przeżywania przyspieszać. Daj sobie czas i nie słuchaj ludzi, którzy mówią, że Twoja żałoba powinna się już skończyć, że należy wrócić do „normalnego życia”. Każdy przeżywa stratę na swój sposób i tak długo, jak tego potrzebuje, żeby potem móc pogodzić się ze światem na dobre i znów mocno stanąć na nogach.

Nie próbuj na siłę zastępować straconego dziecka innym

Każdy człowiek jest cenny i każdy powinien być akceptowany takim, jakim jest. Nie należy wymagać od innych, nawet własnych dzieci, aby były „zastępstwem” za kogoś innego. Ty także jesteś kimś wyjątkowym i także zasługujesz na szacunek i szczęście. Ono przyjdzie, ale trzeba pozwolić, aby każdy był tym, kim być jest mu dane.

(Dekalog osieroconych rodziców wykorzystany w artykule cyt. za www.poronienie.pl)

***

Dramatu poronienia samoistnego, co roku doświadcza w Polsce około 40 tys. rodzin. Zważywszy, że powodowany nim ból dotyka również rodziców i teściów, każdego roku cierpi w Polsce z tego powodu więcej niż 250 tys. osób.

Aby zrozumieć oczekiwania i przeżycia rodzin, w których dziecko jest zagrożone poronieniem samoistnym, bądź którzy tego poronienia doświadczyli, trzeba koniecznie pamiętać, że stajemy wobec zagrożenia życia dziecka i wobec śmierci. Niestety, w niektórych środowiskach jest to stwierdzenie niepoprawne politycznie. Jak bowiem mówić o dziecku i jego śmierci w pierwszych miesiącach ciąży, a równocześnie być zwolennikiem aborcji w późniejszych miesiącach? Ideologizacja myślenia nie może jednak zaprzeczać oczywistym odczuciom rodzicielskim.

Trzeba też mieć świadomość, że bardzo wiele małżeństw z niewypowiedzianą tęsknotą oczekuje od lat na dziecko i proszą o nie Boga, jak o największy dar. Jak bardzo ich życie jest szarpane tęsknotą za dzieckiem i niemalże jej podporządkowane, można się przekonać czytając chociażby wypowiedzi na tematycznych forach internetowych.

Każdy zatem musi mieć świadomość, że w takich wypadkach stajemy nie wobec „jednostki chorobowej”, ale wobec rodziców, dziadków a często też wobec młodszego rodzeństwa, którzy boleśnie przeżywają śmierć oczekiwanego i już kochanego przez nich dziecka. Poronione dziecko ma prawo do szacunku i godnego traktowania. Natomiast niezbywalnym prawem rodziców i rodziny jest pożegnać, opłakiwać i pochować to dziecko.

Z tego wynikają jednoznaczne obowiązki dla lekarzy i administracji szpitalnej. Muszą oni uszanować te ludzkie i rodzicielskie uczucia. To są światowe standardy. Czas skończyć ze świadomością z niechlubnej przeszłości totalitarnej, jakoby człowiek był własnością Państwa. Dziecko należy do rodziny! Czas zerwać kategorycznie i jednoznacznie z ponurą granicą 501 gram wagi, poniżej której odmawia się dziecku elementarnych praw ludzkich. To urąga godności człowieka i nie ma żadnego medycznego uzasadnienia. Jest wstydliwym reliktem urzędniczej arogancji z czasów komunistycznego totalitaryzmu. Od strony prawno-administracyjnej doczekaliśmy się odpowiednich uregulowań. Dlaczego jednak do tej pory tyle rodzin musi walczyć, aby szpital wydał im ich dziecko zmarłe w wyniku poronienia samoistnego? Dlaczego muszą wysłuchiwać, jak urąga się ich dziecku, nazywając je chociażby „jajem płodowym”? Pozostaje apelować o ludzką wyobraźnię i ludzkie uczucia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem