Reklama

Świat

By na granicy nie została wiara

O wielkiej emigracji związanej z powstaniami, o współczesnej emigracji i znakach nadziei we francuskim Kościele i społeczeństwie z ks. inf. Stanisławem Jeżem - rektorem Polskiej Misji Katolickiej w Paryżu - rozmawia ks. Marek Łuczak

KS. MAREK ŁUCZAK: - W dużych miastach Europy, również we Francji, można spotkać się z następującą sytuacją: wokół niektórych kościołów gromadzą się Polacy, tam wymieniają informacje, dzielą się doświadczeniami. Czy z takiego obrazu możemy odczytać coś więcej niż tylko dbałość o komunikację emigrantów?

KS. INF. STANISŁAW JEŻ: - Niewątpliwie należy tu widzieć pewien symbol. Pomijając język teologiczny, według którego Kościół jest rodziną dzieci Bożych, można się tu posłużyć językiem socjologii. Ta dziedzina podpowie nam, że żadna instytucja nie przyczynia się do integracji społeczeństw w takim stopniu, jak właśnie Kościół, który obejmuje w sposób integralny całego człowieka. O tym myśleli zresztą założyciele Polskiej Misji Katolickiej, kiedy na mapie Europy nie było Polski. Chcieli oni wówczas z jednej strony objąć emigranta troską duszpasterską, a z drugiej - walczyć na nowo o wolność Ojczyzny właśnie w ten sposób, że emigrant miał być wzmocniony całościowo: i w kwestii wiary, i w kwestii wykształcenia czy kondycji ducha. Wielka emigracja zrodziła się po powstaniu listopadowym, a potem po powstaniu styczniowym. Osoby świeckie dały początek instytucjom, które zakładały integralną koncepcję człowieka. Ważna więc była troska duszpasterska, ale w nie mniejszym stopniu polska biblioteka, szkoła, zakład św. Kazimierza. To miało służyć ludziom, którzy stracili wszystko z powodu zawłaszczającej polityki cara. Założyli nawet stowarzyszenie opiekujące się polskimi pamiątkami czy grobami tu, we Francji. My jesteśmy ich spadkobiercami i próbujemy się inspirować ich działalnością.

- Można powiedzieć, że wchodzicie w wielką tradycję tej historycznej emigracji. Polacy wyjeżdżali do Francji w różnych okresach i na pewno te fale różniły się między sobą.

- Różnice są ogromne. Pierwsza emigracja miała głównie charakter patriotyczny, walczyła o wolną Polskę i z tego powodu straciła wszystko. Zamiast na Syberii, znalazła się w Paryżu, do którego zdążyła uciec. Nad Sekwaną Polacy walczyli o wolność, także przygotowując ideologiczny grunt. Ludzie świeccy postarali się o to, by znaleźć między sobą kandydatów do kapłaństwa czy do zakonu - w ten sposób pojawili się tutaj Księża Zmartwychwstańcy.
Potem przyszła emigracja międzywojenna. Francja była wykrwawiona przez I wojnę światową, podczas której zginęło ponad 10 mln Francuzów. Potrzeba było wówczas rąk do pracy i ponad pół miliona naszych rodaków znalazło się we Francji - pracowali głównie w kopalniach i w przemyśle ciężkim, jak również na roli. Była to więc emigracja zarobkowa. Nie można zapomnieć, że część z tej emigracji nie przybyła z Polski, tylko z Westfalii, gdzie ludzie mieli do wyboru: albo stać się obywatelami niemieckimi, albo opuścić kraj. Przybyło wtedy 200 tys. emigrantów. Byli oni już zorganizowani; przyjechali ze swoimi strukturami, sztandarami, ze swoim całkowicie uporządkowanym życiem społecznym, począwszy od rzeźnika, a skończywszy na nauczycielu itd. W niektórych wioskach było tak, że większość mieszkańców wcale nie stanowili Francuzi, lecz nasi rodacy. Oczywiście, niemal w pierwszej kolejności prosili o księdza, domagali się duszpasterstwa, postarali się nawet, żeby kopalnie płaciły księżom pensje, żeby na czele wspólnoty mieć właśnie duchowego przewodnika.
Następna fala emigracji to okres wojenny. Polacy przebywali tu przejściowo, a potem wyjechali do Stanów Zjednoczonych, Kanady, Australii. To byli żołnierze, którzy znaleźli się na ziemi francuskiej. Niewielka ich część została we Francji.
Emigracja odnowiła się na nowo w okresie „Solidarności” i stanu wojennego. W samym Paryżu wraz z tzw. regionem paryskim znalazło się ok. 40 tys. osób.
Po naszym wstąpieniu do Unii Europejskiej sytuacja zmieniła się całkowicie. Niepotrzebne są już wizy, a nawet paszporty, więc przyjazdy i odjazdy naszych rodaków trwają niemal nieustannie. Mamy do czynienia z ich ciągłym przemieszczaniem się. Podam znaczący przykład: 25 lat temu, gdy przybyłem do Polskiej Misji Katolickiej, w Paryżu był jeden ośrodek duszpasterski, a w tej chwili jest ich 6. Są większe i mniejsze, ale we wszystkich gromadzą się nasi rodacy.

- Jakie są najważniejsze problemy współczesnej emigracji?

- Współczesna emigracja bardzo różni się np. od tej z okresu wojennego. Mamy dziś do czynienia z inną mentalnością, zasadami etycznymi czy odmiennym nastawieniem do Polski. Dawniej łatwiej było zachować dwukulturowość. Niektóre wspólnoty były zdolne do tego, by utrzymać kapłana. Dzisiejsza emigracja już nie prosi o kapłana. Robią to nieraz francuscy biskupi, którzy widząc wielu Polaków przybyłych do ich diecezji, chcą im zagwarantować opiekę duszpasterską. Chodzi także o pracowników sezonowych, którzy nieraz 6 czy 8 miesięcy w ciągu roku pracują np. w sadach, przy zbieraniu owoców itd. Bardzo różnie jest zatem z tym naszym polskim katolicyzmem. Część emigrantów zostawia Boże przykazania na granicy, nawet jeżeli je zachowywali w Polsce.
Jednym z poważniejszych problemów jest płynność osób, które często nawet nie wiedzą, na jak długo przyjeżdżają. Ich głównym celem jest zarobek, nie myślą o innych sprawach. Są zagonione, bo chcą w jak najkrótszym czasie zarobić jak największą sumę pieniędzy.
Następnym problemem jest kondycja rodzin. Niektórzy pozostawiają swoich współmałżonków w Polsce, a tutaj pojawia się pokusa znalezienia sobie kogoś innego. Więzi rodzinne słabną. Na katechezie pojawiła się u nas duża liczba rodzin „sklejonych” ponownie. Chodzi o małżonków, którzy przeżywali kryzys, ale udało im się go pokonać. Bardzo często nasi rodacy ulegają wpływom tutejszego środowiska. Na początku gorszą się zastaną sytuacją, a później gorliwie naśladują wszystko, co tu się dzieje.

- Kiedyś słyszałem opinię arcybiskupa Brukseli, który z wielką nadzieją wypowiadał się na temat Polaków. Mówił, że ku zdumieniu Belgów w każdą niedzielę tłumy naszych przemierzają ulice w drodze do kościoła. Czy religijność Polaków wpływa jakoś na Francuzów?

- Na pewno Polacy są bardziej praktykujący od Francuzów. Musimy być jednak świadomi, że mamy tu do czynienia z 15 proc. uczestników niedzielnej Mszy św. - może liczba ta dochodzi do 20 proc. To robi wrażenie. Przy placu Concorde np. jest kościół Matki Bożej Wniebowzięcia - główna parafia. Na Mszę św. przychodzi tam ponad 4 tys. wiernych, a świątynia nie jest duża, nabożeństwa są odprawiane od rana do wieczora, Francuzi mają więc wrażenie, że ten kościół jest oblężony. W parafii św. Genowefy na samej katechezie jest ponad 500 dzieci, więc to też robi wrażenie. Do tego dochodzą polskie parafie pod Paryżem. Nasi duszpasterze są zaangażowani w dwóch wspólnotach: francuskiej i polskiej.

- I na koniec może kilka słów na temat znaków nadziei w Kościele francuskim czy we francuskim społeczeństwie, jeśli chodzi o odrodzenie wiary.

- Jestem w Paryżu w środowisku polskim już od 28 lat - przedtem byłem w środowisku francuskim i międzynarodowym - więc widzę ogromną ewolucję, szczególnie od czasów kard. Jeana-Marie Lustigera, który był wielkim człowiekiem, gorliwym kapłanem, arcybiskupem i kardynałem. Tutaj, w Paryżu, założył szkołę katedralną, która w tej chwili liczy kilka tysięcy świeckich studiujących filozofię i teologię i stanowi swego rodzaju centrum kultury. Następnie założył tygodnik katolicki, radio Notre Dame, telewizję KTO - katolicką, a oprócz tego jest bardzo dużo ruchów charyzmatycznych, którym kard. Lustiger powierzał odradzające się wspólnoty. Obecny arcybiskup Paryża kard. André Vingt-Trois czyni podobnie. Niektóre parafie, przedtem prawie że wegetujące, teraz są bardzo żywotne i przyciągają setki ludzi. Oczywiście, jest różnica między dzielnicami, gdzie są emigranci, szczególnie muzułmanie, a tymi, gdzie są Francuzi. Powstała parafia, w której są muzułmanie, którzy przeszli na chrześcijaństwo. Co roku w samym Paryżu jest chrzczonych kilkaset osób, a we Francji kilka tysięcy osób - do 5 tys. dorosłych. To jest ten nowy ruch ludzi, którzy przychodzą znikąd, tzn. albo z ateizmu, albo z innych religii: buddyzmu, judaizmu czy islamu, chociaż o tym nie można głośno mówić z tego względu, że istnieje problem tzw. fatwy i wiąże się z tym niebezpieczeństwo prześladowania nawet we Francji tych, którzy przeszli na chrześcijaństwo. Jest bardzo dużo znaków tego odrodzenia, w niektórych diecezjach są też powołania kapłańskie. Ostatnio diecezja Versailles wyświęciła dwudziestu kilku kapłanów, a we Francji święci się ich co roku ponad 100. To nie jest duża liczba, ale jest. Pamiętam, że kard. Lustiger prowadził noce modlitwy o powołania i wtedy w Paryżu bardzo wzrosła liczba powołań kapłańskich i zakonnych. Tak się dzieje w niektórych diecezjach. Kościół, który się modli, to Kościół, który żyje.

- Czy mógłby Ksiądz Infułat powiedzieć o oddolnych ruchach? Tych dotyczących np. obrony rodziny, które były inicjowane niekoniecznie przez Kościół, ale jednak było to dość znaczące w ostatnich latach.

- W ostatnich latach francuskie społeczeństwo budzi się, szczególnie młodzi ludzie, którzy pragną, żeby bazą społeczeństwa była rodzina monogamiczna, w kontekście gdy właśnie muzułmanie robią, co chcą, i żeby ten ideał antropologiczny, chrześcijański został zachowany w społeczeństwie - występują przeciw tym wszystkim propozycjom czy też prawom, które są bezprawiem w stosunku do koncepcji małżeństwa czy rodziny itd. Sam uczestniczyłem w kilku manifestacjach, podczas których na ulicach Paryża było 1,3 mln czy 1,4 mln ludzi. To świadczy o tym, że społeczeństwo budzi się do życia, że ważny jest model rodziny: „Tata, mama + dzieci”, a nie ideologia genderyzmu czy jakaś nowa koncepcja społeczeństwa.

2014-11-04 15:17

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zmniejsza się liczba chrześcijan w Syrii

[ TEMATY ]

emigracja

Syria

chrześcijanie

Vatican News

O ponad milion spadła liczba chrześcijan w Syrii od czasu ropoczęcia konfliktu w 2011 r. W samym Aleppo na początku wojny domowej społeczność chrześcijańska liczyła 180 tys. i była jedną z największych wspólnot chrześcijańskich nie tylko w Syrii, ale w całym regionie Bliskiego Wschodu. Obecnie chrześcijan jest tam niecałe 30 tys. Tylko w ostatnim roku ubyło ich ok. trzech tys. „Oznacza to, że populacja chrześcijan w Aleppo zmniejszyła się o ponad 80 proc. w ciągu zaledwie ośmiu lat” – mówi ks. Andrzej Paś z papieskiego stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie. „Widać dalszy spadek liczby wiernych. Arcybiskup Tobji powiedział, że 40 procent chrześcijan pozostałych w jego diecezji to osoby starsze, potrzebujące specjalistycznej opieki medycznej. Wizyty PKWP w Syrii ujawniły, że młodzi mężczyźni chcą wyjeżdżać z kraju, aby uciec przed służbą wojskową.
Abp Tobji opisał trwającą emigrację chrześcijan jako „naszą krwawiącą ranę”, mówiąc że ludzie chcą uciec przed pogłębiającym się kryzysem humanitarnym w Syrii
– powiedział ks. Andrzej Paś. Spotkania przedstawicieli PKWP z mieszkańcami tego kraju pokazały, że niektórzy chrześcijanie są zdeterminowani, aby pozostać i powrócić do takich miast jak Homs. Jednocześnie należy zauważyć, że wygrana walka z Daesh nie powstrzymała migracji miejscowej ludności. Wywiady PKWP z chrześcijańskimi uchodźcami w sąsiednim Libanie i Jordanii pokazują, że wierni mają niewielką chęć powrotu. Raporty PKWP podkreślają rosnącą marginalizację chrześcijan w społeczeństwie wraz z rosnącą dyskryminacją w miejscu pracy i przestrzeni publicznej.“
CZYTAJ DALEJ

Konferencja min. Ziobry: jest wniosek o postawienie zarzutów Leszkowi Cz.

2020-09-21 10:39

[ TEMATY ]

Zbigniew Ziobro

PAP

Prokuratura Regionalna w Warszawie wystąpiła z wnioskiem o postawienie Leszkowi Cz. zarzutów ws. doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem klientów Idea Banku na sumę 130 mln zł; jeśli sąd podejmie decyzję o areszcie, zostanie wydany list gończy - przekazał szef MS Zbigniew Ziobro.

Na poniedziałkowej konferencji prasowej minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro poinformował, że prawdą jest informacją, że Prokuratura Regionalna w Warszawie sporządziła postanowienie o przedstawieniu zarzutów Leszkowi Cz. "Miliarderowi, który jako przewodniczący rady nadzorczej Idea Banku w okresie objętym zarzutem - zdaniem prokuratury mając świadomość bezprawnych działań, nie dopełniając obowiązku rzetelności i uczciwości, do jakich był zobowiązany (...) - doprowadził do narażenia na szkodę wielkich rozmiarów bardzo wielu klientów Idea Banku" - mówił. Kwota, o której mowa w zarzucie, to 130 mln zł.

Jak dodał, z ustaleń prokuratury wynika, że Cz. w ówczesnym czasie faktycznie kierował bankiem i "zachodzą wszelkie przesłanki do tego, by skutecznie ogłosić mu zarzuty popełnienia poważnych przestępstw". "Oraz zachodziły wszelkie przesłanki, aby wystąpić do sądu o tymczasowe aresztowanie" - powiedział.

Ziobro podkreślił przy tym, że jeśli sąd podejmie decyzję o tymczasowym aresztowaniu Leszka Cz., zostanie wydany za nim list gończy. "Ta afera pokazuje, że nie może być tak, że osoby niezwykle wpływowe, osoby bardzo majętne mogą czuć się bezkarne, wtedy, kiedy dopuszczają na przestępstw, zwłaszcza na wielką skalę, w stosunku do bardzo wielu Polaków. Prokuratura, którą kieruję, zawsze będzie w sposób pryncypialny kierować się właśnie takimi zasadami - wobec każdego" - zapewnił minister sprawiedliwości.

CZYTAJ DALEJ

Ten katechizuje, kto doświadczył dobroci Jezusa

2020-09-21 21:59

Marzena Cyfert

Eucharystii z okazji 30-lecia katechezy w szkole przewodniczył bp Andrzej Siemieniewski

Eucharystii z okazji 30-lecia katechezy w szkole przewodniczył bp Andrzej Siemieniewski

Codzienne doświadczenie Kościoła nauczającego to właśnie katecheza. Wiemy, jaki to trud, ile poświęcenia, ile nerwów, ale ile też rozlewa się błogosławionego doświadczenia Bożej łaski, że udało się przekazać coś z wiary młodemu pokoleniu – mówił bp Andrzej Siemieniewski.


Hierarcha przewodniczył Eucharystii z okazji 30-lecia obecności katechezy w szkole, która miąła miejsce 21 września w Wyższym Seminarium Duchownym we Wrocławiu. W homilii podzielił się własnym doświadczeniem katechezy, na które patrzy z trzech perspektyw. Pierwsza to uczniowska, z którą zetknął się 50 lat temu jako uczeń. Uczęszczał na katechezę przy parafii Najświętszego Serca Jezusowego przy Moście Grunwaldzkim.

Zobacz zdjęcia: 30 lat katechezy w szkole - spotkanie we Wrocławiu

– Do Pierwszej Komunii Świętej uczyły nas siostry ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Pamiętam tę atmosferę modlitwy i tajemniczości wiary chrześcijańskiej, a także obrazki, które trzeba było wypełnić kolorami. Potem przyszli księża salezjanie, którzy też uczyli mnie katechezy w szkole podstawowej, a potem średniej. Potrafię wymienić ich imiona i nazwiska. Wspominam ten czas z wdzięcznością – mówił.

Kolejna perspektywa to katechizowanie w parafii świętych Stanisława i Wacława w Świdnicy. To wspomnienie dzielenia się z uczniami Ewangelią, ale także wspomnienie ich młodzieńczych wybryków.

– Wielu mówi, że gdyby religia była przy parafii, to nie pojawiałyby się problemy z zachowaniem i z dyscypliną. Uczyłem właśnie przy parafii i tam też bywały te problemy – mówił hierarcha.

Trzecie spojrzenie to perspektywa biskupa. – Składam podziękowanie w imieniu Kościoła wszystkim katechetom. I tym, którzy pamiętają jak to 30 lat temu zaczynało się w szkole i tym, którzy w kolejnych latach wstępowali w szeregi katechetyczne. Trudno nie zauważyć, że bardzo istotna część nauczania wiary dokonuje się właśnie przez katechetów i katechetki – mówił.

Nawiązując do Ewangelii odczytywanej tego dnia przypomniał, że Pan Jezus obdarza swoimi darami przez ludzi, którzy posługują w Kościele. Dlatego ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, ewangelistami, pasterzami, nauczycielami.

– Uczeń szkoły podstawowej może nie znać słowa „encyklika”, ale zna swoją katechetkę, bo nauczanie Kościoła w taki sposób do niego dociera. Im kto dłużej uczył katechezy, tym większą może mieć satysfakcję, że przyczynia się do budowania Ciała Chrystusowego, czyli Kościoła, budowli złożonej z ludzkich serc – mówił bp Siemieniewski i złożył podziękowanie katechetom za ich służbę.

– Przez św. Mateusza otrzymaliśmy wzór tego, czym jest katecheza. Przykład Mateusza sprawił, że za Panem Jezusem poszło wielu celników i grzeszników. Ten katechizuje, kto najpierw doświadczył dobroci Jezusa, potęgi Jego łaski. To w dużej mierze dzięki wam Kościół się buduje – zakończył bp Siemieniewski.

Po Eucharystii zebrani wysłuchali wykładu ks. dr Macieja Małygi pt. „Duchowość katechety”.

Prelegent podkreślił, że jest coś, co wyróżnia katechetę spośród chrześcijan. Jest to spojrzenie Jezusa podobne do Jego spojrzenia na Mateusza. – W oczach innych Mateusz był nikim. A w spojrzeniu Jezusa był pierwszy. To spojrzenie, które „nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi knotka o nikłym płomieniu”. Nawet gdy ktoś odchodzi, jak to zrobił bogaty młodzieniec – mówił ks. Małyga.

Kolejnym elementem duchowości katechety jest czoło z diamentu. Jak mówi prorok Ezechiel: „Przekażesz im moje słowa: czy będą słuchać, czy też zaprzestaną”. – Jest to wspólne dla wszystkich próbujących żyć wiarą: księży, katechetów. Bycie prorokiem to wołanie na puszczy, owoce, których nie widać.

I trzeci a właściwie pierwszy i najważniejszy element to modlitwa – modlitwa duszy wzniesionej do Boga.

Podczas spotkania dyrektor Wydziału Katechetycznego ks. dr Mariusz Szypa wręczył specjalne wyróżnienia, pamiątki i podziękowania dla nestorów pracy katechetycznej obchodzących jubileusz 30-lecia. Odczytał również przygotowany z tej okazji list abp. Józefa Kupnego, metropolity wrocławskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję