Reklama

Gdy dzieci stają się rodzicami

2014-11-04 15:17

Jolanta Kobojek
Niedziela Ogólnopolska 45/2014, str. 49

Agnieszka Bugała

Magda ma 16 lat. Miesiąc temu jej życie diametralnie się zmieniło. Została mamą. Ania jest o rok młodsza. Urodzi dziecko za pół roku

Dziewczyny różni praktycznie wszystko - pochodzenie, światopogląd, szkoła, do której chodzą, również podejście rodziców do „tych spraw”. Rodzice Magdy zawsze uważali, że „córka chodzi do dobrej szkoły, chłopaki jej nie w głowie, no a w ogóle to przecież jeszcze dziecko”. Szkoda zatem czasu na zajęcia z wychowania do życia w rodzinie, które organizuje szkoła. „One są niepotrzebne, mogłyby Magdę zdemoralizować” - często tłumaczył tata.

Popęd i pęd do wiedzy

W przypadku Ani rodzice kojarzą, że mówiła coś o jakichś dodatkowych zajęciach. Nawet ucieszyli się, że ktoś kompetentny uświadomi córkę. Sami nie czuli potrzeby, by robić to osobiście, a ponadto jeśli ktoś prowadzi tego typu zajęcia, to ma bardziej profesjonalną wiedzę. Tak zawsze myśleli. Dziś wiedzą, że należało zapytać, kim są ci ludzie i co będą mówić w trakcie swoich warsztatów.

Co zatem Magdę i Anię łączy? Przede wszystkim zaskoczenie pojawieniem się dziecka. No bo przecież Magda na forum w Internecie wyczytała, że w trakcie swojego „pierwszego razu” nie można zajść w ciążę. Natomiast Ania i jej chłopak wielokrotnie słyszeli, że podejmując życie seksualne, należy być odpowiedzialnym i zabezpieczać się. Nigdy więc nie dopuścili do sytuacji, żeby współżyć bez użycia prezerwatywy.

Reklama

Obie dziewczyny łączy też to, że dzisiaj ich rodzice wiedzą, iż zabrakło w domach rozmów na temat seksualności. I wcale nie chodzi o to, że Ania i Magda oczekiwałyby dokładnego instruktażu, ale chciałyby mieć przyzwolenie, by przyjść i porozmawiać o ważnych dla siebie sprawach. W czas młodości, budzenia się nowej, wcześniej uśpionej siły w człowieku, jaką niewątpliwie jest popęd seksualny, niejako wpisana jest chęć poszukiwania wiedzy. I gdzieś głęboko w nastoletnim sercu nie chodzi o to, by zdobywać informacje o kolejnych technikach i pozycjach, ale przede wszystkim o to, by ktoś dorosły wyjaśnił, na czym polega dar ludzkiej seksualności. Przecież Pan Bóg obdarował nas nią nie po to, by dać nam krzyż do niesienia, ale by dać narzędzie wyrażania miłości. I nie chodzi tylko o ciało i uczucia, ale o całą sferę psychiczną, duchową i społeczną drzemiącą w człowieku.

Nie chce mama, nie chce tata, więc poszukam w sieci świata

Takich informacji młody człowiek nie znajdzie łatwo w świecie wirtualnym. Można powiedzieć więcej - ukazanie seksualności w kontekście całego człowieka jest tam niezwykle rzadkie. W sieci najwięcej stron podejmujących tematykę związaną ze współżyciem stanowią portale pornograficzne. A tam daremnie szukać odniesienia seksu do ducha człowieka. Z badań Komisji Europejskiej (Raport EU NET ADB, 2012 r.) wynika, że aż 67,3 proc. ankietowanych polskich nastolatków zetknęło się w Internecie z pornografią. Łatwo przewidzieć konsekwencje, gdy młodzi ludzie będą podchodzić do tematu intymnych relacji damsko-męskich w sposób tam przedstawiany. Młodzi jednak uważają, że skoro na tak wielu stronach powtarzają się pewne zachowania, to znaczy, że tak jest zawsze. Trudno w nastoletnim wieku odróżnić wirtualną fikcję od rzeczywistości. I przez to znaczna część nastoletniego pokolenia wchodzi w życie, mając tylko jeden punkt widzenia - cielesny. Chcieliby mieć inny, ale skąd mieliby go wziąć?

Z badań przeprowadzonych przez Instytut Profilaktyki Zintegrowanej pod kierunkiem dr. Szymona Grzelaka („Diagnoza problemów i pozytywnego potencjału młodzieży”. Dane zaprezentowane w trakcie konferencji sejmowej 19 kwietnia 2013 r.) wynika, że 62 proc. polskiej młodzieży wiedzę o seksualności czerpie właśnie z Internetu. Gdzieś podskórnie młodzi czują jednak, że to, co tam widzą, nie musi być prawdą, dlatego też na pytanie: „Którym źródłom wiedzy o miłości i seksualności ufasz najbardziej?” 84 proc. badanych odpowiada, że rodzicom. No, ale jak ufać rodzicom, skoro oni tych tematów unikają i nie chcą ich podejmować? Skąd młodzi mają wiedzieć, co mama i tata tak naprawdę myślą na temat seksualności? Skoro często domowe rozmowy zaczynają się i kończą jednym zdaniem: „Szanuj się!”, to trudno określić, co kryje się pod tym pojęciem.

Kościół nigdy nie był przeciwko rozmowom o seksie

O. Józef Augustyn SJ, który na początku lat 90. ubiegłego wieku jako jeden z pierwszych w Polsce zaczął bardzo głośno mówić, że trzeba podejmować z młodymi ludźmi temat seksualności, zauważa, że nawet jeżeli rodzicom trudno jest ze swoim dzieckiem rozmawiać o tym, co to seks, kiedy go podjąć i jak go traktować, to zawsze można skorzystać z pomocy innych ludzi. - Rodzic może kupić książkę zgodną z systemem wartości istniejącym w rodzinie i podarować dorastającemu dziecku - mówi jezuita. Syn i córka to, co przeczytają, będą traktować jako zdanie mamy i taty o tych sprawach. Otrzymają także informację, że rodzice traktują ich poważnie, i poczują się zachęceni do tego, by w razie wątpliwości przyjść i dopytać. I możemy z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że zanim cokolwiek uczynią, to wcześniej sprawdzą, co o tym myślą rodzice. Najczęściej nie wprost, ale że to niby koleżanka w szkole mówiła albo bohaterka filmowa itd. Nie bójmy się tych tematów. Nie unikajmy ich. Przyszłość (także ta seksualna) naszych dzieci leży w naszych rękach. To, kiedy młodzi rozpoczną swoje życie intymne, zależy w dużej mierze od ich rodziców.

Nie wysyłajmy swoim dzieciom sygnału, że seks jest zły, brudny i nie warto się nim zajmować. Przeciwnie: pokażmy, że jest ważny i piękny, ale tylko wówczas, gdy podchodzimy do niego uczciwie i odpowiedzialnie. Niech każdy - nie tylko Magda i Ania, ale też Zosia, Wojtek, Marysia i Marcin - wie, że seks to nie kolejna dyscyplina sportu, gdzie trzeba jak najszybciej biec do mety, bo wygrany jest tylko jeden, ale tak naprawdę meta zależy od tego, gdzie rozpoczął się start.

Cała rozmowa z o. Józefem Augustynem SJ jest dostępna na stronie tv.niedziela.pl.

Tagi:
dzieci życie

Odłączenie dziecka od aparatury podtrzymującej życie nie powinno mieć miejsca

2019-06-24 16:57

lk / Warszawa (KAI)

Niezależnie od oceny kwestii medycznych i faktu, że prawo nie zostało w tym przypadku naruszone, taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Gdy chodzi o życie lub śmierć dziecka, pozbawianie rodziców możliwości decydowania jest działaniem niedopuszczalnym - brzmi stanowisko Fundacji Rzecznik Praw Rodziców w sprawie odłączenia Szymona Drabika od aparatury podtrzymującej życie, do którego doszło w Szpitalu Dziecięcym przy ul. Niekłańskiej w Warszawie.

Poniżej tekst stanowiska:

Stanowisko Fundacji Rzecznik Praw Rodziców w sprawie odłączenia Szymona Drabika od aparatury podtrzymującej życie w Szpitalu Dziecięcym w Warszawie przy ul. Niekłańskiej

Fundacja Rzecznik Praw Rodziców sprzeciwia się działaniom lekarzy, którzy pozbawili rodziców Szymona Drabika prawa do decydowania o losie własnego dziecka w kwestii dotyczącej jego życia lub śmierci.

Sytuację znamy z bezpośredniej rozmowy z ojcem dziecka oraz oświadczeń przedstawicieli szpitala. Szymon trafił do warszawskiego szpitala przy ul. Niekłańskiej z zapaleniem mózgu, 22 stycznia br., w wieku sześciu miesięcy. Rodzice podkreślają, że było to dotąd zdrowe dziecko, które kilka dni wcześniej zostało zaszczepione przeciw pneumokokom. Krótko po przybyciu do szpitala lekarze przeprowadzili badanie w kierunku stwierdzenia śmierci mózgu. Wspólnie z rodzicami i pod ich naciskiem lekarze zdecydowali w końcu o pozostawieniu dziecka pod aparaturą podtrzymującą życie. Pozwoliło to na zachowanie prawidłowej pracy wszystkich innych organów. Rodzice zdołali zgromadzić środki na sprowadzenie eksperta ze Stanów Zjednoczonych, który miał ocenić czy jest szansa na uratowanie dziecka. Przedstawiciele szpitala zapewniali rodziców, również publicznie: „Powtarzamy, iż nie zachodzi obawa zaprzestania procesu leczenia (…) Personel Szpitala oświadcza, że nie sprzeniewierzy się najwyższym standardom etycznym.” (Oświadczenie z 10 czerwca)

Rodzice relacjonują, że na 18 czerwca zaproszono ich na komisję, która będzie decydować o losie ich dziecka. Złożyli wniosek o przeniesienie tego terminu na 19 czerwca, kiedy przybędzie ekspert z USA. Mimo to, stawili się na umówioną godzinę 18 czerwca i zostali poinformowani, że komisja już się odbyła. Otrzymali informację, że przed godziną ich dziecko zostało odłączone od aparatury i wszelkie funkcje życiowe zanikły. Głos zabrał Minister Zdrowia, który podkreślił, że lekarze postąpili prawidłowo.

Niezależnie od oceny kwestii medycznych i faktu, że prawo nie zostało w tym przypadku naruszone, stwierdzamy stanowczo, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Po konsultacji z trzema ekspertami medycznymi Fundacji rozumiemy zdanie lekarzy w ocenie medycznej stanu dziecka. Jednocześnie w tej trudnej sytuacji uszanowanie emocji rodziców i ich walki o życie dziecka powinno być najwyższym priorytetem.

Uważamy, że gdy chodzi o życie lub śmierć dziecka, pozbawianie rodziców możliwości decydowania jest działaniem niedopuszczalnym. Decyzje muszą zapadać w wyniku porozumienia między lekarzami a rodzicami, a nie konfliktu czy sporu. Postulujemy, aby w podobnych sytuacjach obligatoryjnie uczestniczył w rozmowach między rodzicami a lekarzami mediator a rodzice mieli zagwarantowaną stałą pomoc psychologiczną. Zwracamy się do Ministra Zdrowia o podjęcie odpowiednich działań, które zapobiegną podobnemu potraktowaniu rodziców w przyszłości. Brak zbadania sprawy Szymona, brak odpowiedniej reakcji i wprowadzenia zmian w tym zakresie byłby błędem, który skutkowałby pogłębianiem nieufności rodziców małych dzieci do świata medycznego, zwłaszcza w kontekście obowiązkowego szczepienia, które stanowi tło historii Szymona.

Zarząd Fundacji Rzecznik Praw Rodziców

Warszawa; 24 czerwca 2018 r.

---

Stowarzyszenie i Fundacja Rzecznik Praw Rodziców wyrosło z akcji społecznej prowadzonej od maja 2008 na rzecz powstrzymania niekorzystnych dla rodzin i dzieci rozwiązań w edukacji. Rodzice i eksperci zaangażowani w akcję działali w sejmie, spotykali się z posłami, uczestniczyli jako strona społeczna w obradach Okrągłego Stołu Edukacyjnego zwołanego przez Prezydenta RP. Protest przyczynił się do zawetowania przez prezydenta ustawy o reformie oświaty, ale nowelizacja została przyjęta przez sejm, wprowadzając m.in. obniżenie wieku szkolnego do lat 6.

Głównym celem Fundacji Rzecznik Praw Rodziców jest reprezentowanie spraw dotyczących rodziców wobec organów władzy i w przestrzeni publicznej, w tym wpływanie na instytucje i ustawodawstwo, aby działały z pożytkiem dla rodziców, oraz działanie na rzecz zwiększenia roli rodziców w życiu publicznym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Chodzenie do kościoła wydłuża życie

2016-06-15 21:52

Artur Stelmasiak

Trwające aż 16 lat badania Uniwersytetu Harvarda wskazują, że chodzenie do Kościoła i uczestniczenie w uroczystościach religijnych wydłuża życie aż o 33 proc. Wyniki badań zostały opublikowane przez jedno z najbardziej prestiżowych pism medycznych na świecie.

Małgorzata Młynarska
Uroczystości jubileuszowe w jarosławskiej świątyni pw. Trójcy Przenajświętszej

Naukowcy z Uniwersytetu Harvarda przeanalizowali dane na temat stylu życia 74 534 kobiet, które w latach 1992-2012 brały udział w Nurses' Health Studies. Wszystkie badane kobiety były w roku 1992 wolne od chorób krążenia i nowotworów. Uczestniczki odpowiadały na pytania dotyczące diety i zdrowia, a także dotyczące uczestnictwa w obrzędach religijnych. Okazało się, że u kobiet, które brały udział w obrzędach religijnych, stwierdzono o 33 procent mniejsze ryzyko zgonu.

- Jak się okazuje, największym propagatorem zdrowego trybu życia jest prosty proboszcz parafii, który swoich parafian zachęca do relacji z Jezusem i udziału w nabożeństwach – twierdzi ks. Sławomir Abramowski, proboszcz parafii św. Jana Pawła II w Warszawie, który jest z wykształcenia także lekarzem.

Wynika badań jednoznacznie wskazują, że w ciągu 16 lat trwania badania stwierdzono o 33 procent mniejsze ryzyko zgonu u kobiety uczestniczące w nabożeństwach, w porównaniu z tymi, które do kościoła nie chodziły. Kobiety religijne o wiele rzadziej umierały na choroby układu krążenia i nowotworowe. Badanie pokazało też większy optymizm kobiet uczestniczących w nabożeństwach i mniejszą podatność na depresję.

- Do tej pory wszyscy myśleli, że zachęcając do chodzenia do kościoła zachęcam tylko do życia wiecznego. Teraz jest już medycznie udowodnione, że jestem również po prostu propagatorem zdrowego stylu życia – pisze na profilu facebookowym parafii ks. Abramowski. - Który z lekarzy, moich kolegów po fachu może się pochwalić taką skutecznością w profilaktyce poważnych schorzeń układu krążenia i nowotworów.

To jedne z największych badań tego typu. Spośród 74 534 kobiet w przeciągu 16 lat odnotowano 13 537 zgonów, w tym 2721 zgonów z powodu sercowo-naczyniowych i 4479 zgonów z powodu raka. Po wielu zmiennych i uwzględnieniu głównych czynników ryzyka okazało się, że kobiety uczestniczące w nabożeństwach częściej niż raz w tygodniu wykazały o 33 proc. mniejszą śmiertelność.

Wyniki badań prowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu Harvarda zostały opublikowane w jednym z najbardziej prestiżowych pism medycznych na świecie JAMA Internal Medicine. „Religia i duchowość może być niedoceniana przez medycynę czynnikiem w tym, aby lekarze mogli odpowiednio diagnozować swoich pacjentów” - piszą autorzy badania na stronie The Jama Network.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kuba: kardynał Ortega jest ciężko chory

2019-06-25 13:27

ts (KAI) / Hawana

Arcybiskup-senior Hawany, kardynał Jaime Ortega y Alamino jest ciężko chory. Choć w ostatnich dniach jego stan zdrowia znacznie się pogorszył to jest stabilny. Poinformowały o tym 25 czerwca media społecznościowe powołując się na list następcy 82-letniego purpurata, abp Juana Garcii Rodrigueza. W tych dniach parafia św. Antoniego Marii Clareta w Santiago de Cuba gdzie przebywa hierarcha poinformowała, że kard. Ortega jest ciężko chory na raka.

pl.wikipedia.org

Stołecznym Kościołem w Hawanie kard. Ortega kierował przez 35 lat. Jako arcybiskup Hawany był ważną postacią w procesie reform politycznych oraz partnerem rozmów prowadzonych z komunistycznym rządem Kuby, a także z opozycją. Ze względu na stan zdrowia w 2016 roku zrezygnował z godności arcybiskupa Hawany.

Rok wcześniej przyjmował składającego wizytę w jego kraju papieża Franciszka. "Mam wyjątkowe szczęście być jedynym arcybiskupem, który powita w Hawanie trzeciego papieża" – cieszył się wówczas w rozmowie z watykańskim dziennikiem "L`Osservatore Romano" i wspominał poprzednie papieskie wizyty: Jana Pawła II w 1998 r. i Benedykta XVI w 2012 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem