Reklama

Odremontowane nagrobki przekazane pod opiekę młodzieży

2014-11-06 07:51

Bogusława Pieczyńska
Edycja przemyska 45/2014, str. 4

Archiwum Towarzystwa i Przyjaciół Przyjaciół Przemyśla i Regionu

W Przemyślu na Cmentarzu Głównym 20 października br. odbyło się uroczyste poświęcenie i przekazanie pod opiekę przemyskiej młodzieży nagrobków odremontowanych staraniem Towarzystwa Przyjaciół Przemyśla i Regionu. Prace konserwatorskie przy nagrobkach prowadziła konserwator Halszka Granek. Mogły one być wykonane dzięki funduszom zebranym w zbiórce publicznej „Kwesta 2013” oraz dotacji Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

Wszystkie grobowce zostały poświęcone przez bp. Adama Szala, w obecności pocztu sztandarowego Towarzystwa, wiceprezydenta Przemyśla Grzegorza Haydera, zgromadzonej przy grobowcach młodzieży, dyrekcji ośrodków szkolno-wychowawczych nr 1, 2, 3 i szkół podstawowych nr 5 i 11 oraz członków Towarzystwa i Komitetu Ochrony Starych Cmentarzy i Miejsc Pamięci Narodowej. Uroczystość poświęcenia i przekazania nagrobków w imieniu Zarządu prowadziła Bogusława Pieczyńska, prezes Towarzystwa Przyjaciół Przemyśla i Regionu.

Specjalnemu Ośrodkowi Szkolno-Wychowawczemu nr 2 w Przemyślu przekazano odremontowany w 2013 r. (z funduszy „Kwesty 2012”) zabytkowy nagrobek rodziny Hildów z prochami Eleonory z Hildów Leontowiczowej (1836-65) i Ludwiki Hild de Hildebrand (zm. 27 XII 1905), usytuowany na Cmentarzu Głównym w Przemyślu (kwatera nr 16). Nagrobek radcy sądowego i pierwszego Prezesa Towarzystwa Dramatycznego Jana Konrada Adelmana (1883 r.), w formie eklektycznego obelisku (kwatera nr 18), przekazano pod opiekę młodzieży Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego nr 3 w Przemyślu. Położony obok nagrobek rodziny Neuwirth, z prochami Józefa Neuwirtha, c.k. nadpoborcy podatkowego (kwatera nr 18), przekazano pod opiekę młodzieży Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego nr 1 w Przemyślu. Nagrobek Ludwiny z Czyżewiczów Neusserowej zm. w 1868 r., sygnowany przez lwowskiego rzeźbiarza Pawła Eutelego (kwatera nr 15), przejęli pod opiekę uczniowie Szkoły Podstawowej nr 11 w Przemyślu. Nagrobek Klotyldy z Rollów Weinigerowej, uczestniczki Powstania Styczniowego, kurierki Rządu Narodowego, ze względu na carskie represje po 1894 r. zamieszkałej w Przemyślu i utrzymującej się z zapomogi Towarzystwa Weteranów, przekazano pod opiekę Szkoły Podstawowej nr 5 w Przemyślu.

Reklama

Ogólny koszt remontu nagrobków na Cmentarzu Głównym w Przemyślu to 52 tys. zł. Dodatkowo Towarzystwo ze środków własnych i budżetu gminy Przemyśl wyremontowało za kwotę 6 400 zł grobowiec hr. Felicji Hieronimowej Lubomirskiej. Grobowcem tym opiekuje się Koło Historyków Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej.

Na Cmentarzu Komunalnym w Krzywczy, 19 października br. proboszcz parafii ks. Andrzej Baran poświęcił odremontowany grobowiec rodziny Joczów i Bocheńskich. Grobowiec ten został przekazany pod opiekę młodzieży Publicznego Gimnazjum w Krzywczy, w obecności Wójta gminy Krzywcza, radnych powiatu i gminy, dyrekcji Zespołu Szkół, nauczycieli, mieszkańców wsi oraz pocztu sztandarowego i członków Towarzystwa Przyjaciół Przemyśla i Regionu. Koszt remontu grobowca to 10 800 zł.

Tagi:
nagrobek

„Oto rycerz w zbroi…”

2015-06-18 09:58

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 25/2015, str. 6-7

W elewację kościoła św. Mikołaja w Solcu-Zdroju, przy wejściu do kaplicy Matki Bożej wmurowana jest pięknie odnowiona renesansowa płyta nagrobna tajemniczego rycerza w pełnej zbroi.
To śp. imć Zborowski z możnego rodu wsławionego w Rzeczypospolitej chlubnymi i niechlubnymi czynami, z przejściem na kalwinizm włącznie

TD
Pomnik nagrobny Samuela Zborowskiego

Trudno z całą pewnością ustalić, który to Zborowski, czy Samuel skazany najpierw na banicję, a potem na śmierć za czasów Stefana Batorego? Tak czy owak Zborowscy z pobliskiego Zborowa byli właścicielami wsi o nazwie Zborów i okolicznego klucza oraz kolatorami kościoła.

Z możnego rodu Zborowskich

Od zawsze w Solcu mawiano, że rycerz w zbroi to słynny Samuel Zborowski. Tak zapewne tutaj usłyszał w początkach XX wieku i tak, choć ze znakiem zapytania, zapisał w swej monografii ks. Jan Wiśniewski. Pomnik był wówczas w innym miejscu. „(…) Pod oknem i wejściem na ambonę znajduje się w murze starożytny pomnik (podobny jest w Szydłowcu). Oto rycerz w zbroi spoczywa w postawie leżącej, wsparty na prawej ręce na wezgłowiu. Twarz brodata, czoło wysokie, brak nosa. Na szyi ma łańcuch, w prawej ręce buławę, w nogach szyszak. Napisu nie ma. Opowiadano mi, że to Samuel Zborowski, czyby Samuel…?” – zastanawia się ks. Wiśniewski.

Solec do Zborowskich herbu Jastrzębiec należał już od połowy XV wieku; oni to wybudowali okazały dwór w Zborowie. Ród rozrastał się, a jego mężowie pełnili poważne funkcje w państwie i poprzez małżeństwa zawierali korzystne związki z innymi wielkimi rodami. „Ten królem był, na kogo oni zezwolili” – pisał w XVI wieku Bartosz Paprocki.

A słynny Samuel Zborowski, rotmistrz podolski, którego sprawa wzburzyła ówczesną opinię publiczną, którego egzekucję Juliusz Słowacki skomentował słowami: „Polskę ścięto”? (w dramacie „Samuel Zborowski”).

Burzliwy życiorys

W 1574 r., w czasie uroczystości koronacyjnych Henryka Walezego na Wawelu doszło do zajścia, czy wręcz walki pomiędzy Samuelem Zborowskim i Karwatem, podkomendnym Jana Tęczyńskiego, kasztelana wojnickego. Pragnąc ratować powagę chwili, próbę rozdzielenia walczących podjął Andrzej Wapowski, kasztelan przemyski. Zdenerwowany interwencją Samuel Zborowski uderzył Wapowskiego czekanem w głowę, śmiertelnie. Za morderstwo dokonane w afekcie król skazał Samuela na banicję.

Zborowski znalazł się na wygnaniu w Siedmiogrodzie na dworze Stefana Batorego, z którym, nie bacząc na ciążący na nim wyrok, przyjechał do Rzeczypospolitej w roku 1576. Udał się na Sicz zaporoską, gdzie jako hetman kozacki wziął udział w wojnie z Rosją. Potem spiskował z Habsburgami przeciwko królowi – groził zamachem na Batorego. Za namową Habsburgów bez zgody króla wyprawił się na tereny tureckie, co pogorszyło stosunki z sułtanem Muradem III. Gdy Zborowski wyruszył do Piekar, nie kryjąc, że celem wyprawy może być Kraków, Jan Zamoyski wydał rozkaz egzekucji dekretu z 1574 r. Była to rzecz bez precedensu w dotychczasowej historii egzekucji prawa w Polsce szlacheckiej. 11 maja 1584 r. Samuel Zborowski został ujęty w Piekarach i osadzony jako niebezpieczny złoczyńca w wieży zamku na Wawelu. Na nic zdały się protesty możnowładców, interwencja deputowanych, szlachty województwa krakowskiego, którzy jeszcze 19 maja 1584 r. żądali u kanclerza, aby sprawę Zborowskiego przekazał do rozstrzygnięcia przez sejm. Bez rezultatu – kanclerz podjął decyzję egzekucji (za wcześniejszym ustnym przyzwoleniem króla Stefana Batorego, który miał wyrazić się o Samuelu: „Nieżywy pies nie gryzie”).

Opinię publiczną dodatkowo wzburzył fakt, że kanclerz Zamoyski nie spełnił ostatniego życzenia skazanego – Samuel poprosił o ostatnią posługę ministra (pastora protestanckiego) lub kapłana. Zamoyski odmówił.

Samuel Zborowski został ścięty na dziedzińcu zamku wawelskiego 26 maja 1584 r. Jego niewprawnie odrąbana głowa „skoczyła [...] trzy razy ku Urowieckiemu, aż się jej umykał”– jak zapisał w swoim „Pamiętniku” siostrzeniec Zborowskich, wojewoda Jan Zbigniew Ossoliński, świadek stracenia. Powstająca na gorąco literatura czyniła ze straconego ofiarę prywatnej zemsty kanclerza i nietolerancji oraz męczennika wolności.

W 1588 r. na sejmie koronnym ustalona została ustawa, która precyzowała postulaty rodziny Zborowskich i ich popleczników dotyczące sposobu prowadzenia spraw o obrazę majestatu. Pozbawiono króla, jako zainteresowanej strony, głosu decydującego. Jego miejsce zajmować mieli odtąd posłowie sejmowi. Ustawa wykluczała również ściganie buntowników w domach szlacheckich. Sejm w 1589 r. uznał ścięcie Samuela Zborowskiego za zgodne z prawem.

Który to Zborowski?

Renata Szybowska i Beata Kupiec w książce „Kościół pw. św. Mikołaja w Solcu-Zdroju” (Jedność 2013) opierając się po części na zapiskach Bartosza Paprockiego, dochodzą do wniosku, że niektórzy z rodu Zborowskich istotnie zostali pochowani w krypcie kościoła w Solcu-Zdroju. Natomiast wyszukane przez autorki relacje, co do miejsc pochówku słynnego Samuela, są sprzeczne.

Pauli Żegota, jak zauważają Szybowska i Kupiec, w „Pamiętnikach do życia i sprawy Samuela i Krzysztofa Zborowskich” pisze: „«Po ścięciu Samuela Zborowskiego brat jego Andrzej wystawiwszy trupa, któremu głowę przyszyto, przez kilka dni w domu własnym na widok publiczny (...) poczem uroczyście ciało do dóbr rodzinnych odprowadzając». Żegota wyszperał też w bibliotece kórnickiej pismo «Śmierć Samuela Zborowskiego opisana przez jego krewnych», tu mówi się, że ciało zawieziono do Spytkowic”. Teresa Romańska-Faściszewska (...), siostrzenica Zborowskiego, przypomina, że po ciało Samuela przyjechał «pan marszałek, brat jego i do Oleśnice zawiózł»”.

Ślady te nie prowadzą więc do Solca. Wiadomo jednakże z XVIII-wiecznego opisu, że renesansowe nagrobki Zborowskich zostały usunięte (niestety) przy rozbudowie kościoła, a mogły być równie wspaniałe, jak w ogóle renesansowa sztuka nagrobna w Polsce. I stanowiłyby zapewne czytelną wskazówkę dla badaczy dziejów Zborowskich.

Warto zauważyć, że solecki wizerunek będący na pewno pamiątką po którymś ze Zborowskich, mógł powstać w warsztacie Santi Gucciego, wybitnego rzeźbiarza drugiej połowy XVI wieku, który prowadził pracownię kamieniarską w Pińczowie i był autorem wielu słynnych, mających wiele wspólnych cech, płyt nagrobnych. Płyta została odnowiona przez Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne Solec-Zdrój. Jest świadectwem kultury artystycznej w ówczesnej Polsce i pamiątką po rodzie, który przez dziesięciolecia był na ustach wszystkich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Poznań: zmarł ks. prof. Jan Kanty Pytel

2019-11-21 17:47

ms / Poznań (KAI)

W Poznaniu zmarł ks. prof. dr hab. Jan Kanty Pytel, biblista, tłumacz ksiąg biblijnych, propagator twórczości literackiej Romana Brandstaettera. Miał 91 lat.

UAM/poznan.tvp.pl
ks. prof. Jan Kanty Pytel

„Najwięcej cieszę się, kiedy celebruję liturgię wielkosobotnią i błogosławię wodę chrzcielną. Cały rok czekam na Wielkanoc! To jest moje święto!” – pisał ks. Pytel w swej autobiografii.

„Był wspaniałym profesorem, studenci chętnie słuchali jego wykładów prowadzonych z polotem i ubarwionych gestykulacją. Miał ogromną wiedzę, którą umiał się dzielić, a przy tym był bardzo skromnym i pobożnym kapłanem” – mówi ks. Maciej Szczepaniak, rzecznik archidiecezji poznańskiej.

Jan Kanty Pytel urodził się w 1928 r. w Budzyniu w Wielkopolsce. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1954 r. z rąk bp. Franciszka Jedwabskiego. Po studiach na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim doktoryzował się w 1961 r.

Od 1960 r. był prefektem, a następnie wicerektorem Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu oraz wykładowcą teologii biblijnej i egzegezy Nowego Testamentu.

W 1975 r. habilitował się na ATK na podstawie monografii o gościnności w Piśmie Świętym. Był profesorem Papieskiego Wydziału Teologicznego w Poznaniu, a także jego dziekanem. Jeszcze w czasach PRL-u prowadził wykłady na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza z wybranych zagadnień biblijnych w literaturze.

Autor licznych prac naukowych, do Biblii Poznańskiej tłumaczył listy więzienne św. Pawła. Przez dużą część życia ks. Pytel był związany z parafią św. Jana Kantego w Poznaniu. Liczył na beatyfikację tamtejszego proboszcza, ks. Aleksandra Woźnego, którego proces jest w toku.

Był członkiem zwyczajnym Rady Naukowej Episkopatu Polski, założycielem i prezesem Stowarzyszenia im. Romana Brandstaettera.

W 2019 r. Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyznał mu odznakę honorową „Zasłużonego dla Kultury Polskiej”. Ks. Pytel był członkiem Związku Literatów Polskich.

Uroczystościom pogrzebowym śp. ks. prof. Pytla w katedrze poznańskiej będzie przewodniczył abp Stanisław Gądecki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Wyszyńskiemu zawdzięczamy wielki autorytet prymasostwa w Polsce

2019-11-22 07:45

archwwa.pl

Za nami pierwsza debata z cyklu "Myśląc z Wyszyńskim" inaugurująca przygotowanie do beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego.

Łukasz Krzysztofka

O tym, co mu zawdzięczamy i dlaczego nazywany jest Prymasem Tysiąclecia dyskutowali 21 listopada prof. Antoni Dudek, prof. Jan Żaryn i dr Ewa Czaczkowska.

Debata spotkała się z dużym zainteresowaniem zarówno starszych jak i młodszych słuchaczy, którzy wywpełnili salę konferencyjną i mieli wiele pytań do prelegentów.

Pierwszą debatę przygotowało środowisko Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Moderował ją odpowiedzialny za cały cykl spotkań pt. “Myśląc z Wyszyńskim” bp Piotr Jarecki, który jak wyznał – należy do ostatnich roczników księży wyświęconych w 1980 r. przez Prymasa Wyszyńskiego.

Łukasz Krzysztofka

Kard. Kazimierz Nycz inaugurując w Domu Arcybiskupów Warszawskich cykl “Myśląc z Wyszyńskim” podkreślił, że osoba Prymasa Tysiąclecia wciąż budzi zainteresowanie, czego potwierdzeniem może jest liczna obecność na tym spotkaniu. – Pragniemy dotknąć siedmiu tematów z życia, dzieła i świętości. Wokół nich chcemy odbyć rozmowę, która będzie się przeradzała w dialog i dyskusję, ale będzie też jakś formą refleksji i medytacji nad drogą świętości kard. Stefana Wyszyńskiego – tak metropolita warszawski nakreślił w swoim wprowadzeniu perspektywę całego cyklu pt. “Myśląc z Wyszyńskim”.

Łukasz Krzysztofka

Z postawionym w tytule spotkania pytaniem “Co zawdzięczamy kard. Wyszyńskiemu?” zmierzyli się jest historycy. Według prof. Antoniego Dudka, kluczem do zrozumienia tego jest pojęcie charyzmatycznego przywództwa. Jego zdaniem, pierwszą zasługą Prymasa Wyszyńskiego było to, że był charyzmatycznym przywódcą. “Ludzie potrzebują lidera, człowieka – symbolu – mówił, podkreślając zarazem, że kard. Wyszyński był przywódcą świadomym swojej roli, doskonale rozumiejącym brzemię odpowiedzialności jakie na niego spadło. Był całkowicie oddany i skoncentrowany na misji duszpasterskiej, ale jednocześnie uważnie śledził sytuację polityczną”.

Inną jego zasługą – według prof. Dudka – była umiejętność wykorzystania przywódczego charyzmatu do zawierania mądrego kompromisu. – To umiejętność dostrzeżenia, co w konkretnej sytuacji jest możliwe, co będzie lepiej służyło wspólnocie polskich katolikow – wyjaśnił prelegent podając przykłady zawartego w 1950 r. Porozumienia czy słynnego kazania na Jasnej Górze w sierpniu 1980 r., które zostało odczytane jako niewystarczające poparcie strajkujących. – Zabiegał o kompromis, bo rozumiał, że sytuacja była dramatycznyczna, rodził się potężny ruch wolnościowy, ale nie było jasne jaka bedzie reakcja Kremla i czy Polska nie podzieli losu Węgier lub Czechosłowacji – zaznaczył prof. Dudek.

Jego zdaniem, zasługą Prymasa Wyszyńskiego było także pokazywanie, iż w dążeniu do mądrego kompromisu istnieje nieprzekraczalna granica. Non possumus. Nie godził się na ingerencję władz państwowych w politykę personalną Kościoła i obsadzanie stanowisk kościelnych.

Z kolei dr Ewa Czaczkowska zwróciła uwagę, że kard. Wyszyński miał wizję prowadzenia Kościoła w czasach totalitarnych, wizję budowania więzi między Kościołem a narodem, a zarazem siłę i zdolności intelektualne, by przetworzyć tę wizję na program działania oraz siłę, by konsekwentnie wymagać realizacji tego programu. Prelegentka wskazała na program milenijny złożony z trzech elementów, jakimi były Jasnogórskie Śluby Narodu, Wielka Nowenna 1957-1966 i Milennium Chrztu Polski. W jej ocenie był to największy program duszpasterski w historii Kościoła i osiągnął dwa cele: zarówno w sensie narodowym jak i ocalenia wiary Kościoła w Polsce, nie tylko umożliwił jego przetrwanie ale także wzmocnienie.

– Prymas postawił na katolicyzm ludowy i formy z tym związane: pielgrzymki, wielkie celebracje. Wiedział, że jeżeli wiara ma się ostać wobec ateizmu to musi być to wiara prostego ludu, który jest gotów stanąć pod krzyżem i cierpieć – mówiła dr Czaczkowska. Zwróciła też uwagę, że Prymas Wyszyński prowadził Kościół w Polsce w sposób centralistyczny, wymagał jedności biskupów, jedności między duchowieństwem a biskupami a powolne wprowadzanie reform Soboru Watykańskiego II okazało się jedynym właściwym sposobem na tamte czasy. Była to odnowa dostosowana do warunków życia Kościoła.

W ocenie dr Ewy Czaczkowskiej kard. Wyszyńskiemu zawdzięczamy wielki autorytet prymasostwa w Polsce, udział w – jak się wyraziła – “budowaniu lobby”, które doprowadziło do wyboru Jana Pawła II na papieża. Wskazała też na zaufanie, jakie okazał ósemkom (Marii Okońskiej i założonemu przez nią Instytutowi Prymasa Wyszyńskiego) i proponowanym przez nie inicjatywom.

Prof. Jan Żaryn odpowiadając na tytułowe pytanie: Co zawdzięczamy Prymasowi Wyszyńskiemu? dodał, że “związał on dziedzictwo narodu z dziedzictwem katolicyzmu polskiego”. – On nas uczy polskości – podkreślił prelegent, dodając, że Prymas Tysiąclecia “zebrał to dziedzictwo i przeniósł w nowe tysiąclecie” poprzez narzędzia duszpasterskie, ale też socjologiczne. W jego ocenie, peregrynacja obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej jest niesamowitym “związaniem w jedno” całęgo narodu.

Po wystąpieniach historyków i ich dyskusji pytania mogli zadać przysłuchujący się debacie uczestnicy z sali. Pytali m.in o rolę Prymasa jako interrexa, jak również o to jak czerpiąc z nauczania kard. Wyszyńskiego wychowywać młode pokolenia? Były pytania o maryjność, o relacje kard. Wyszyńskiego z Janem Pawłem II, ale także o to czy znane są przypadki nawrócenia wśród funkcjonariuszy UB/SB inwigilujących Prymasa Wyszyńskiego.

Następne spotkanie w ramach cyklu “Myśląc z Wyszyńskim” odbędzie się w czwartek 19 grudnia o godz. 18.00 w Domu Arcybiskupów Warszawskich. Wstęp wolny

Beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńkiego odbędzie się 7 czerwca 2020 r. w Warszawie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem