Reklama

Polska

Wierność Duchowi Prawdy, a nie gonitwa za duchem czasu

Niedziela Chrystusa Króla Wszechświata kończy rok duszpasterski, a z pierwszą niedzielą Adwentu rozpoczyna się nowy czas w Kościele, który będziemy przeżywać pod hasłem: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Ten przełomowy moment jest zawsze okazją do zwrócenia uwagi na najważniejsze wydarzenia mijającego roku. Mieliśmy możliwość dokonania takiego podsumowania wraz z abp. Stanisławem Gądeckim, stojącym na czele Konferencji Episkopatu Polski, który udzielił „Niedzieli” wywiadu, dającego możliwość analizy węzłowych spraw Kościoła w Polsce i spojrzenia na nie w perspektywie przyszłości.

Niedziela Ogólnopolska 47/2014, str. 16-19

[ TEMATY ]

wywiad

rozmowa

abp Stanisław Gądecki

Dudkiewicz Lidia

Krzysztof Świertok

LIDIA DUDKIEWICZ: - Kończy się rok duszpasterski 2013/14, a więc jest okazja do podsumowania spraw najważniejszych dla naszego Kościoła i narodu. I tutaj musimy się koniecznie odnieść do wizyty „Ad limina Apostolorum” polskich biskupów, która miała miejsce w lutym 2014 r. Jak zawsze w czasie takich pobytów w Watykanie można było szerzej spojrzeć na Kościół w Polsce. Ojciec Święty Franciszek w przemówieniu wygłoszonym do polskiego Episkopatu wyraził uznanie dla dzieł Kościoła w Polsce. Jak Ksiądz Arcybiskup przyjął treści zawarte w tej papieskiej wypowiedzi?

ABP STANISŁAW GĄDECKI: - Nasza wizyta „Ad limina Apostolorum” odbywała się niejako w przeddzień kanonizacji Jana Pawła II. Papież Franciszek przypomniał nam, a przez nas całemu Kościołowi w Polsce, bezcenny dar osoby świętego Papieża i jego dzieło. Przez lata pontyfikatu św. Jana Pawła II niektórzy krytycy Kościoła w Polsce zarzucali nam zbyt silną więź z Papieżem, swoiste uzależnienie. Ta naturalna więź była i pozostaje naszą siłą. Wierność przesłaniu Jana Pawła II winna wciąż budować Kościół. Podobnie jak wierność nauczaniu Benedykta XVI czy papieża Franciszka.
Przy okazji takich spotkań, jak wizyta „Ad limina”, kiedy wsłuchujemy się w słowa kolejnych papieży, przekonujemy się, że siłą i pięknem Kościoła jest wierność Duchowi Prawdy, a nie gonitwa za duchem czasu.
Papież Franciszek w czasie naszej wizyty „Ad limina” podkreślił dowartościowanie wiary, modlitwy, miłosierdzia i praktyki chrześcijańskiej, uczestnictwa w sakramentach, inicjatyw w zakresie nowej ewangelizacji i katechezy, działalności charytatywnej i społecznej, „zadowalającej liczby powołań kapłańskich”. Zauważmy, że te wartości są priorytetami Kościoła powszechnego od czasów apostolskich aż po dziś dzień.
Jeśli w słowach papieskich znajdujemy ton uznania dla dzieł Kościoła w Polsce, to musimy po prostu przypominać sobie słowa Chrystusa Pana, który zachęcał nas, abyśmy pamiętali, że jesteśmy sługami nieużytecznymi, a zadaniem sługi jest wierność. Papieskie słowa przypominały nam w gruncie rzeczy o potrzebie niezmiennej wierności Chrystusowi i Ewangelii.

- W przemówieniu Ojca Świętego do polskich biskupów znajdujemy wyraźne wskazania duszpasterskie, które dotyczą troski o rodziny i o ludzi ubogich, troski o formację ludzką i duchową seminarzystów, troski o powołania zakonne, o katechezę... Jakie zadania postawił papież Franciszek przed polskimi biskupami?

- Ojciec Święty jako pierwsze zadanie postawił nam rodzinę - „podstawową komórkę społeczeństwa”. „Miejsce, gdzie człowiek uczy się współżycia w różnorodności i przynależności do innych oraz gdzie rodzice przekazują dzieciom wiarę” („Evangelii gaudium”, 66). Zauważył, że „dziś małżeństwo często jest uważane za jakąś formę uczuciowej gratyfikacji, którą można ustanowić w jakikolwiek sposób oraz zmienić zależnie od wrażliwości każdego”. Papież Franciszek wyraźnie podkreśla w tych słowach, że małżeństwo nie jest konstrukcją dowolną, opartą na uczuciach czy jedynie woli zainteresowanych. Jest instytucją społeczną, która dla osób wierzących ma charakter sakramentu. To oznacza zdecydowany sprzeciw wobec wszelkich tendencji naruszających tę instytucję - wobec plagi rozwodów, separacji, ale także wobec inicjatyw pseudoprawnych, które dążą do legalizacji nowych form współżycia pod szyldem małżeństwa.
To, co jest jednak charakterystyczne dla nauczania Kościoła, a co Ojciec Święty Franciszek przypomina w sposób stanowczy, to fakt jednoznacznie negatywnej oceny zjawisk i równie jednoznacznej troski o człowieka dotkniętego tymi zjawiskami. Dlatego Papież mocno postawił pytanie: „W jaki sposób pomóc rodzinom żyć i docenić zarówno chwile radości, jak i chwile bólu i słabości?”, które jest apelem do naszego duszpasterstwa o poszukiwanie nowych form pomocy duchowej, intelektualnej i społecznej dla małżonków i osób przygotowujących się do małżeństwa.
Następny akcent położony przez papieża Franciszka dotyczył młodzieży i powołań do kapłaństwa i życia konsekrowanego. Można wskazać, że w jednym i w drugim przypadku Papież zaakcentował rolę świadectwa - katecheza i duszpasterstwo młodzieży nie mogą być jedynie wykładem prawd wiary, ale ich egzystencjalnym przekazem, co wynika z charakteru chrześcijaństwa, które jest wspólnotą uczniów, świadków Chrystusa, a nie instytucją wyznającą pewne teorie czy wartości.
Troska o powołania kapłańskie i zakonne to przede wszystkim troska o autentyzm życia powołanych. Nie jest to nowy wymóg, sam papież Franciszek w tym fragmencie zacytował słowa Jana Pawła II z jego spotkania z klerykami, księżmi i zakonnikami w Polsce w 1987 r.: „Od nas wszystkich, kapłanów Jezusa Chrystusa, oczekuje się, abyśmy «byli» wierni wobec wzoru, jaki nam zostawił. Abyśmy więc byli «dla drugich». A jeżeli «mamy», żebyśmy także «mieli dla drugich». Tym bardziej że jeśli mamy - to mamy «od drugich» (...). Stylem życia bliscy przeciętnej, owszem, raczej uboższej rodziny” (przemówienie do alumnów, księży i zakonników, Szczecin, 11 czerwca 1987 r.).
W przemówieniu papieża Franciszka nie mogło zabraknąć wezwania do miłosierdzia wobec ubogich. W tej kategorii Ojciec Święty wymienił m.in. bezrobotnych, ale też rodziny wielodzietne. Nietrudno zauważyć, że jest to wezwanie do współdziałania w zakresie tego, co stanowi przedmiot polityki społecznej. Jest ona domeną państwa, ale także instytucji pozarządowych. Kościół w tym zakresie zawsze odgrywał znaczącą rolę. Teraz dostaliśmy dodatkowy impuls do działania.

- Media co jakiś czas próbują przeciwstawić Kościół w Polsce papieżowi Franciszkowi. Na pewno nie jest z nami tak źle, jak wynikałoby z tych przekazów, ale czy jest tak dobrze, by niczego nie reformować? Jakie obszary życia Kościoła wymagają pogłębionej refleksji czy może nawet korekty?

- Bezpośrednio po spotkaniu, o którym mówimy, abp Marek Jędraszewski, nawiązując do słów papieża Franciszka, stwierdził: „Franciszek powiedział o trzech najważniejszych grzechach mediów. Po pierwsze - mówią tylko połowę prawdy, a więc wprowadzają dezinformację; po drugie - rzucają na ludzi kalumnie; po trzecie - atakują tych, którzy zasługują na szacunek, po to, aby odebrać im autorytet”. Prawdziwość tych słów jest, niestety, potwierdzana zbyt często przez wiele środków nie społecznego, ale ideologicznego przekazu.
Podkreślenie manipulacji niektórych mediów nie oznacza bezkrytycznej samoświadomości Kościoła. Przeciwnie, Kościół hołduje zasadzie „Ecclesia semper reformanda” (Kościół winien się stale reformować). Jesteśmy świadomi własnych grzechów. W codziennej Mszy św. sprawujący ją kapłan mówi: „...nie zważaj na grzechy nasze, lecz na wiarę swojego Kościoła”. Istnieje zatem świadomość zła i grzechów, ale mniejsza niż doświadczenie wiary. Drogą do naprawy, reformy jest sfera wychowania, odnowy duchowej poprzez rekolekcje, sympozja, programy wychowawcze. Każdego roku podejmujemy tego rodzaju refleksje choćby podczas rekolekcji kapłańskich. Jesteśmy stymulowani do odnawiania kontaktu z Bogiem, do lepszej współpracy duchownych ze świeckimi, do autentyzmu życia czy świadectwa ludzi Kościoła.

- W czerwcu 2014 r., podczas 365. zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski, biskupi zwrócili uwagę, że w obecnym kontekście kulturowym pojawia się nowe oblicze ateizmu, wrogiego wobec ludzi wierzących. Niektóre partie polityczne wypisują go na sztandarach. Jakie są przejawy tego zjawiska?

- W komunikacie ze wspomnianej konferencji biskupi napisali, że „w obecnym kontekście kulturowym jest coraz mniej miejsca na obiektywne i uniwersalne wartości, a do głosu dochodzą dyktatura relatywizmu, polityczna poprawność i nowe oblicze ateizmu wrogiego wobec ludzi wierzących”.
To jednoznaczne słowa i jednoznaczna ocena. Poprzedza ją jednak nie tyle potępienie, ile pewnego rodzaju smutek. Eskalacja ateizmu i antykatolicyzmu wiąże się bowiem ze swego rodzaju amnezją - utratą pamięci o roli Boga i Kościoła w dziejach Polski. Trzeba przypomnieć w imię historycznej prawdy, że to, co się dokonało w Polsce, od lat 80. minionego wieku poczynając, jest także działaniem Boga w dziejach. Kościół w tym okresie był jedyną znaczącą instytucją ofiarującą przestrzeń wolności. Parafrazując słowa św. Jana Pawła II o Jasnej Górze, możemy powiedzieć o Kościele: „Tutaj zawsze byliśmy wolni”. Odrzucanie tej prawdy jest nieuczciwością. Oczywiście, nikt nie kwestionuje obecności ludzi niewierzących w życiu społecznym i politycznym, ale agresywny ateizm, który wytacza walkę Bogu i Kościołowi pod szyldem państwa nowoczesnego, jest przejawem pewnego rodzaju prymitywizmu. Widzimy ten prymitywizm pojawiający się w głosach o zerwaniu konkordatu, w głosach kwestionujących powagę nauczania religii w szkołach, w żałosnych dyskusjach na temat wynagrodzenia osób duchownych, zakonnych, świeckich katechetów. Szczególne formy owej agresji pojawiają się w próbach prawodawczych mających na celu zwalczanie instytucji małżeństwa. Podobnym przejawem jest walka z życiem. Patologia usiłuje stać się normą.

- W ostatnich miesiącach media aż nadto interesowały się lekarzami, którzy zdecydowali się podpisać Deklarację Wiary. Biskupi potraktowali to jako odważny gest, będący wyrazem obrony prawa do wolności sumienia. Potem przyszedł czas na Deklarację Wiary nauczycieli. W sierpniu br. w wydanym w związku z tym specjalnym oświadczeniu Ksiądz Arcybiskup napisał: „Gdy dochodzi do konfliktu między dobrze uformowanym sumieniem a prawem stanowionym, obywatel ma zawsze prawo do sprzeciwu sumienia”. W komunikacie 366. zebrania plenarnego KEP w październiku 2014 r. czytamy: „Człowiek wiary odkrywa w sumieniu głos Boży, wzywający do prawego postępowania”. Czy po ujawnieniu się tej śmiałej aktywności poszczególnych grup społecznych można powiedzieć, że w Polsce budzi się „śpiący olbrzym”, czyli laikat katolicki?

- Znów przypomnę słowa komunikatu Konferencji Episkopatu Polski: „Biskupi podziękowali za odważny gest pracownikom służby zdrowia broniącym prawa do wolności sumienia. Deklaracja potwierdza wyjątkową wartość życia ludzkiego gwarantowanego przez Powszechną Deklarację Praw Człowieka. Jest ona jednocześnie zgodna z autentycznie pojmowaną przysięgą Hipokratesa. (...) Prawo do życia jest również zapisane w Konstytucji, a zatem stanowi fundament porządku prawnego. Z tych racji agresja skierowana przeciw lekarzom sygnatariuszom Deklaracji jest nie tylko niezrozumiała, ale i nie do przyjęcia”.
Konflikt, który został wywołany wokół Deklaracji, świadczy o walce cywilizacyjnej. Wpisuje się on zarazem w kwestię poprzednio dotkniętą w naszej rozmowie - agresywnego ateizmu czy ukrytego ateizmu.
Jednocześnie cała ta sytuacja objawia rosnącą potrzebę katolików świeckich jasnego określenia swojej tożsamości, mimo że w naszych czasach pytania o tożsamość stają się niewygodne i niepopularne. Tymczasem bez tożsamości człowiek nie jest sobą, staje się przedmiotem podatnym na manipulację.
Raz jeszcze chciałbym wyrazić głęboki szacunek i uznanie dla tych, którzy w naszej rzeczywistości stają się świadkami prawego sumienia. Tymi świadkami mamy być wszędzie, niezależnie od tego, czy formalne deklaracje istnieją, czy nie istnieją. Deklaracja Wiary powinna być wyznacznikiem działań lekarzy, farmaceutów, nauczycieli, ale także polityków, ludzi mediów - wszystkich.
Jest sprawą bezcenną, że wreszcie dotarła do wielu z nas świadomość, że „Polska [wciąż] woła o ludzi sumienia”. Właśnie od nich zależy przyszłość naszej ojczyzny!

- Kiedyś Kościół hierarchiczny bronił wolności i praw obywateli, może teraz przyszedł czas na obronę wiary w przestrzeni publicznej przez świeckich?

- Istotnie, kiedyś to Kościół hierarchiczny upominał się o wolność i prawa obywateli. Takie mieliśmy warunki: państwo niedemokratyczne, brak mediów niereżimowych, brak możliwości prawdziwego aktywnego działania ludzi świeckich. Kościół w tamtej epoce mówił w pewnym sensie za świeckich.
Dziś istnieje o wiele więcej możliwości - poszerzone są przestrzenie demokratyczne życia (choć wiemy, że nieraz trzeba się o nie dopominać). Nadszedł czas, aby świeccy chrześcijanie zaangażowali się w sposób aktywny w życie społeczeństwa - poprzez aktywność polityczną, medialną, ustawodawczą, inicjatywy samorządowe i pozarządowe. Także w ten sposób umacnia się nasza kościelna tożsamość.

* * *

Ostatnio bardzo głośno było wokół osoby abp. Stanisława Gądeckiego, który wykazał się wielką odwagą podczas zakończonego niedawno w Watykanie synodu biskupów na temat rodziny. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski powiedział wprost na falach Radia Watykańskiego, że dokument podsumowujący pierwszy tydzień obrad synodu był nie do przyjęcia dla wielu biskupów, gdyż odchodził od nauczania Jana Pawła II, a nawet widać w nim było ślady ideologii antymałżeńskiej. Abp Gądecki został zauważony na synodzie jako zdecydowany obrońca wiary i nauczania Kościoła, które jest niezmienne również w zakresie Ewangelii rodziny. Z pewnością przyczynił się do nadania właściwego biegu pracom synodu, zakończonego wydaniem dokumentu, który ostatecznie mógł być zaakceptowany przez ojców synodalnych. Przez najbliższe miesiące dokument ten będzie służył dalszym debatom nad sprawami rodziny w Kościołach lokalnych, aż do synodu zwyczajnego, który jest zaplanowany na październik 2015 r.

2014-11-18 14:33

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Poseł Uściński: Nie popełniajmy błędów Platformy Obywatelskiej

2020-06-04 07:12

[ TEMATY ]

wywiad

rozmowa

Artur Stelamsiak

Konserwatyści chcą ratować Prawo i Sprawiedliwość przed tym, by nie popełniała błędów zachodniej chadecji. Polską racją stanu jest pielęgnowanie wartości - mówi poseł PiS Piotr Uściński, przewodniczący Parlamentarnego Zespołu na rzecz Życia i Rodziny.

Artur Stelmasiak: - Jaka jest pozycja konserwatystów w PiS? Chodzi mi o takie osoby, dla których np. kwestie ochrony życia są ważne?

Piotr Uściński, poseł PiS: - Zdecydowana większość polityków Prawa i Sprawiedliwość jest konserwatystami. Choć jesteśmy wielonurtową partią, to jednak co do zasadniczych wartości prawie wszyscy się zgadzamy. Przecież nikt z PiS nie odważył się zagłosować za odrzuceniem projektu Zatrzymaj Aborcję.

- Pan zawsze głosuje także za życiem, ale inni czasami miewają z tym problemy.

- Mamy bowiem różną wrażliwość. Ale nawet te najtrudniejsze głosowania świadczą o tym, że w PiS jest ok. 50 posłów, na których można zawsze liczyć.

- A jak głosowaliście za natychmiastowym procedowaniem projektu Zatrzymaj Aborcję?

- Choć nie był to nasz wniosek to obok 11 posłów Konfederacji poprało go 52 posłów z klubu PiS. Większość naszego klubu wybrało pracę nad ustawą w komisji, co nie świadczy przecież o postawie przeciwnej życiu. Przeciwnie, jest wiele głosów mówiących, że prace w komisji będą zdecydowanie szybsze niż w zeszłej kadencji. Ale pod wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji eugenicznej, który złożyłem w grudniu wraz z posłem Bartłomiejem Wróblewskim podpisało się ponad 100 posłów z PiS. Osób, które chcą bronić życia i konserwatywnych wartości jest wystarczająco wielu, by nasze postulaty były zauważane w partii.

- Pytam o to, bo docierają do mnie takie głosy, że konserwatyści i osoby o poglądach pro-life nie mogą w partii zrobić kariery. Czy jesteście tłamszeni i spychani na margines w PiS?

- Konserwatywne postulaty są w partii dostrzegane, choć niestety nie wszystkie realizujemy. To odkładanie w czasie nie może trwać w nieskończoność i uważam, że teraz jest czas, by powrócić do tych wartości i spraw, które są ważne dla naszego elektoratu.

- Ostatnio mówi się wiele o wypowiedzeniu Konwencji Stambulskiej. Czy to jest jeden z waszych postulatów?

- Prezes Prawa i Sprawiedliwości wielokrotnie mówił, że dopóki PiS rządzi to gender nie będzie wprowadzone w Polsce. Obecnie może Konwencja Stambulska nie wyrządza zbyt wielu szkód, ale w przyszłości może być inaczej. Kiedyś, gdy PO-PSL ratyfikowały konwencję, powiedziałem, że ten dokument ma jeden dobry zapis.

- Jaki?

- Jest tam punkt mówiący o tym, że Konwencję Stambulską można wypowiedzieć. Uważam, że ta niebezpieczna konwencja powinna być zastąpiona jakimś innym pozytywnym dokumentem międzynarodowym jak np. Konwencja o Prawach Rodziny. Taki sygnał z Polski mógłby pomóc także innym państwom wycofać się z Konwencji Stambulskiej.

- Sprawa Konwencji Stambulskiej jest bardzo ważna dla konserwatywnego elektoratu. Gdy była procedowana nawet politycy PO mieli wobec niej wiele zastrzeżeń. A jakie ma plany PiS wobec ochrony życia? Prezes PiS mówił przecież, że jest przeciwnikiem aborcji eugenicznej. Projekt leży już drugą kadencje w Sejmie i nic.

- Cały czas czekamy na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie.

- .... Bardzo długo czekamy, bo już drugą kadencję. Pan był w grupie, która domagała się od Prezes TK zajęcia się tą sprawą. Niestety też nieskutecznie.

- Dlatego tuż po wyborach złożyliśmy nowy wniosek i czekamy. Jeżeli sprawa w Trybunale Konstytucyjnym znów będzie się przedłużać, to należy to zrobić ustawą sejmową i zająć się procedowaniem Zatrzymaj Aborcje.

- Wiem, że Pan Poseł nie jest odosobniony w swoich poglądach, bo wiem, że w PiS jest wielu polityków, dla których takie sprawy są ważne. Czy konserwatyści w PiS chcą się jakoś upodmiotowić? W jaki sposób chcecie przywrócić konserwatywną agendę w partii?

- Prawdą jest, że konserwatystów w PiS jest bardzo dużo. I teraz jest czas byśmy zaczęli upominać sie o wartości, z którymi szliśmy do wyborów... Ja mam przecież dzieci, które kiedyś zapytają mnie: Tato przez dwie kadencje byłeś w Sejmie i nie udało ci się zrealizować wszystkiego tego, na czym tak bardzo ci zależy? Co ty w tym sejmie przez 8 lat robiłeś?

- Takie najprostsze pytania są najtrudniejsze. To jak tata/poseł Uściński zamierza działać?

- I dlatego chciałbym uczynić wszystko, by móc kiedyś na takie pytania odpowiadać swoimi dziećmi nie tylko o moim zaangażowaniu w naprawę finansów publicznych czy wspieranie gospodarki, co oczywiście jest bardzo ważne, ale nie najważniejsze. Chcę dzieci wychować w katolickich wartościach i powinienem pokazać im, że o te wartości potrafię skutecznie walczyć. Jestem też to winien moim wyborcom, Polakom, którzy tego ode mnie oczekują. Razem z kolegami i koleżankami musimy zadbać o to, by konserwatyzm w PiS był bardziej obecny i wyrazisty. Dostrzegam zagrożenie politycznej nie jakości i braku wyrazistości, a to odpycha ludzi o konserwatywnych poglądach.

- Rozumiem, że jesteście zniecierpliwieni. Czy w jakiś sposób zaczniecie skuteczniej działać?

- Rzeczywiście cierpliwość się kończy i chcemy działać, by postulaty konserwatywne były wreszcie realizowane. Oczywiście zostały zrealizowane programy jak 500+, dzięki któremu rodzi się więcej dzieci. Pewnie jakaś cześć z nich, gdyby nie 500+, zginęłaby w podziemiu aborcyjnym. A więc ten program też jest prolife. Jest jeszcze dobra ustawa „za życiem”. Nie jest tak, że nic rząd PiS nie zrobił, ale to ciągle zbyt mało. Są też inne postulaty, problemy jakich rozwiązania oczekują wyborcy konserwatywni. Naprawdę jest jeszcze dużo do zrobienia, i te tematy muszą znaleźć się w pracach rządu i parlamentu.

- Te postulaty są podnoszone prawie tylko dzięki mediom katolickim i konserwatywnym. Media publiczne i prorządowe nie zajmują się praktycznie tym tematem. Tam też nie widać tych posłów, którzy chcą bronić życia nienarodzonych. Z czego to wynika?

- Bardzo byśmy chcieli, by ten konserwatywny dyskurs ws. ochrony życia się w końcu pojawił. Temat jest ważny dla milionów Polaków i powinien pojawiać się w debacie publicznej, w filmach, serialach i różnych programach. Aby ten przekaz był skuteczny powinien trafić do tzw. popkultury, a takich działań zupełnie nie widzę. Temat pro-life jak najbardziej wpisuje się w misję mediów publicznych, bo przecież chodzi o życie najmniejszych Polaków.

- A druga strona nie próżnuje.

- Silne media liberalne i lewicowe cały czas robią swoje. Promują aborcję i pod tym kątem pracują nad nastrojami społecznymi, które mogą wychylić się w lewą stronę. Ten proces jest szkodliwy dla Polski i powinniśmy pracować nad tym, by ten kurs odwrócić.

- A dlaczego Pana Posła nie ma w TVP?

- Dobre pytanie, ale chyba nie do mnie....(śmiech). Jeszcze raz powtórzę, że konserwatyści powinni mieć głos w mediach publicznych. Przecież my reprezentujemy wyborców PiS, którzy zagłosowali na nas dlatego, że np. popieraliśmy obronę życia. Teraz powinniśmy mieć możliwość tej obrony nie tylko w mediach katolickich, ale także w publicznych.

- Nie boi się Pan, że zaszkodzi w kampanii wyborczej prezydenta Andrzeja Dudy?

- Nie, bo przecież prezydent Andrzej Duda jest gwarantem tego, że agenda konserwatywnej polityki może być podnoszona. Prezydent wielokrotnie wypowiadał się, że podpisze ustawę zwiększającą ochronę życia, gdy ona tylko trafi na jego biurko. Dlatego ja zachęcam elektorat konserwatywny i swoich wyborców do głosowania na obecnego prezydenta. On jest jedynym liczącym się kandydatem, który będzie wspierał nasze postulaty konserwatywne. Andrzej Duda jest bowiem gwarantem tego, że nasze postulaty prolife i prorodzinne będą mogły być realizowane.

- Jesteśmy cały czas na wojnie kulturowej. Wojnie, w której cywilizacja życia walczy z cywilizacją śmierci. Oczywiście PiS zrobił wiele dobrych kroków, ale jest wielki niedosyt. Czy cywilizacja życia potrzebuje bardziej zdeterminowanych rycerzy na tej wojnie?

- Jako polityk rozumiem, że jesteśmy partią, która musi pozyskiwać elektorat i otwierać się na nowe grupy wyborców o różnej wrażliwości. Ale nie możemy osierocać elektoratu, dzięki któremu zdobyliśmy większość. Nie możemy zapominać o naszym trzonie, czyli elektoracie bardziej konserwatywnym. W zeszłej kadencji były poważne programy prorodzinne, naprawa finansów państwa i gospodarki, a teraz jest czas na sprawy podstawowe, których oczekuje od nas bardzo duża część naszych wyborców.

- Ale walka o cywilizację życia nie jest ważna tylko dla PiS, ale także dla Polski. Trwanie przy prawdziwych wartościach, to trwanie przy naszych korzeniach.

- W interesie naszym jest konserwatyzm, ochrona rodziny i życia. Polskość w różnych trudnych chwilach przetrwała dzięki rodzinie, przywiązaniu do Kościoła i wartości katolickich. Z tymi wartościami jako naród jesteśmy silniejsi i bardziej odporni na zewnętrzne zagrożenia. Te wartości są kapitałem społecznym, który powinniśmy pielęgnować.

- Jeżeli nie postawimy sobie tych wartości za cel i nie określimy ich jako polską rację stanu, to popłyniemy tak jak Zachód w Europy w lewą stronę. Czy Piotr Uściński zgodzi się z taką diagnozą?

- Jestem daleki od twierdzeń, że Polska może uzyskać tylko wtedy sukces, gdy będzie wspierała Berlin. Polacy są zbyt dumnym narodem, by być kogoś wasalem i płynąć w głównym nurcie. My mamy swoją tożsamość, którą powinniśmy pielęgnować. Nie tylko powinniśmy zachować nasze wartości w Polsce, ale być także drogowskazem dla innych państw i wnosić nasze cenne wartości do Europy. Ten główny nurt genderowy prowadzi świat na manowce, a polską racją stanu jest przeciwstawienie się tej ideologii.

- Jednym słowem Pan Poseł jest obrońcą PiS. Dlaczego broni Pan partii przed drogą zachodniej chadecji.

- Nie możemy pójść drogą zachodniej chadecji, bo to byłoby przede wszystkim niedobre dla Polski. Przecież zachodni tzw. "konserwatyści" często realizują lewicowe postulaty. A po to powstał PiS i ja jestem po to w PiS-ie, by służyć Polsce i Polakom. Powinniśmy uczyć się na błędach zachodnich partii politycznych i nie popełniać ich błędów.

- Jeżeli PiS nie wróci do pryncypiów takich jak ochrona życia i ochrona rodziny, to wcześniej, czy później wejdzie na drogę partii Angeli Merkel. Takie kroki uczyniła już wiele lat temu Platforma Obywatelska. Czy PiS pójdzie po jej śladach?

- Niestety niektórym się wydaje, że jest to jedyna możliwa droga i nie ma alternatywy. Wskazują, że polskie społeczeństwo pójdzie drogą zachodnią, a klasa polityczna będzie za tymi nastrojami podążać. Jednak na tym polega racja stanu i prawdziwa polityka, czyli troska o wspólne dobro, by się takim trendom przeciwstawiać. Jeżeli wiemy, że ta droga jest dla Polski i Polaków zła, to róbmy wszystko, co możliwe, by ich z tej drogi zawrócić. Polską racją stanu nie jest upodobnianie się do Zachodu, a Polacy nie po to głosowali na PiS, by politycy tej partii popełniali wiele błędów swoich zachodnich kolegów. Platforma Obywatelska nie miała tyle siły by się temu trendowi przeciwstawić, a ja wierzę w to, że Prawo i Sprawiedliwość taką siłę w sobie ma.

CZYTAJ DALEJ

Warszawa: wkrótce otwarcie kaplicy relikwii bł. ks. Jerzego Popiełuszki

2020-06-03 17:00

[ TEMATY ]

bł. Jerzy Popiełuszko

ks. Jerzy Popiełuszko

Prywatne archiwum Marka Popiełuszki

Na traktorze w rodzinnym gospodarstwie w Okopach, 6 czerwca 1975 r.

Z okazji 10. rocznicy beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki w kościele św. Stanisława Kostki na Żoliborzu zostanie zainstalowana gablota z przedmiotami, które miał ze sobą ks. Jerzy w dniu swojej męczeńskiej śmierci. Wydarzenie odbędzie się 6 czerwca o godz. 10.00 w kaplicy relikwii, która tego dnia zostanie ponownie otwarta dla wiernych.

W pancernej gablocie zobaczyć będzie można m.in. różaniec ks. Jerzego, złoty medalik, honorową legitymację odznaki Akcji „Burza”, wezwanie na przesłuchanie do prokuratury, metalowy obrazek Matki Bożej z Dzieciątkiem pochylającą się nad żołnierzem AK, zapalniczkę z napisem “Solidarność”, orzełka czy zdjęcie z Mszy św. za Ojczyznę.

W pierwszej, wcześniej udostępnionej gablocie, eksponowana jest sutanna, w której zginął ksiądz Popiełuszko, uprowadzony i zabity przez funkcjonariuszy SB 19 października 1984 roku. Legendarny kaznodzieja Mszy w intencji Ojczyzny, które sprawował w latach 80. ub. wieku w kościele św. Stanisława Kostki, przy tej świątyni został też pochowany.

W salach dolnego kościoła, mieści się Muzeum Księdza Jerzego Popiełuszki. Założył je ówczesny proboszcz, ksiądz prałat Teofil Bogucki niedługo po męczeńskiej śmierci kapłana W 2004 roku, staraniem kolejnego proboszcza, księdza Zygmunta Malackiego, Muzeum otrzymało nowoczesną, multimedialną formę.

W dziewięciu salach muzealnych znajduje się kilka tysięcy eksponatów, w tym przedmioty osobiste księdza Jerzego, przedmioty związane z jego męczeńską śmiercią, zdjęcia, prezentacje filmowe i dźwiękowe.

Autorzy ekspozycji przedstawiają Błogosławionego jako kapłana, który odpowiedział na otrzymane znaki Boga i przez lata dojrzewał do męczeństwa. Pragnął być księdzem w określonych warunkach historycznych, dla ludzi, których Pan Bóg postawił na Jego drodze. Był świadkiem Chrystusa w trudnych czasach i wielu doprowadził do Boga swoim przykładem.

Dwie gabloty umieszczone w kaplicy relikwii ks. Jerzego Popiełuszki przechowują cenne przedmioty związane z Jego męczeńską śmiercią są odporne na wszelkie naruszenia fizyczne, ognioodporne, z regulowaną wilgotnością i temperaturą, podświetlane.

Takie zabezpieczenie śladów pozwoli im przetrwać, by dalej świadczyć o męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki i umożliwi ich ekspozycję.

Przedmioty, które są świadkami męczeństwa i śmierci duchownego noszą ślady dramatycznych wydarzeń sprzed blisko 36 lat. Są poszarpane, pobrudzone, pełne błota. Dzięki wsparciu MKiDN, żoliborskiemu muzeum udało się przeprowadzić ich podstawową konserwację, tak, żeby ochronić tkaniny i zachować wszelkie ślady dramatu.

Od 1984 roku do grobu błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki, znajdującego się przy kościele św. Stanisława Kostki obok muzeum, przybyły 23 miliony pielgrzymów. Spośród pielgrzymów i turystów z zagranicy najliczniejszą nację stanowią Amerykanie, następnie Francuzi i Hiszpanie - poinformował KAI Paweł Kęska z Muzeum i Ośrodka Dokumentacji Życia i Kultu Księdza Jerzego Popiełuszki.

Kapłan-męczennik wciąż cieszy się niezmiennym kultem. W Polsce jego relikwie są przechowywane w około 990 miejscach, m.in., w kaplicy sejmowej i prezydenckiej oraz w różnych kaplicach więziennych.

Kult kapelana "Solidarności" rozprzestrzenia się także za granicą - Jego relikwie obecne są w 460 kościołach i kaplicach w 61 krajach, m.in. w Wietnamie, Korei Południowej czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Od 1984 roku czyli daty śmierci ks. Popiełuszki, do żoliborskiego ośrodka dokumentacji zgłoszono 570 świadectw, także ze świata, dotyczących łask otrzymanych za wstawiennictwem ks. Jerzego Jerzego. 20 z nich posiada dokumentację medyczną.

W Polsce są już 52 szkoły którym patronuje kapłan z Żoliborza. Jego imię nosi już 219 ulic, placów, z czego 5 za granicą, m.in. w Nowym Jorku i Budapeszcie.

Paweł Kęska zwraca uwagę, że polski męczennik pozostaje dla ludzi z całego świata postacią wciąż ważną i uniwersalną, a nie kimś z dawno minionej historii Polski. "Przed rokiem oprowadzałem pielgrzymów z Palestyny, którzy przejęci biografią ks. Jerzego powiedzieli: tak, to będzie nasz patron, patron prześladowanych chrześcijan, bardzo takiego potrzebujemy" - wspomina Paweł Kęska.

Zdaniem badacza, ks. Popiełuszki jest wciąż do odkrycia, m.in. dlatego, że nie przeprowadzono kwerend w różnych archiwach, które mogą zawierać cenne materiały dotyczące jego działalności oraz tego, jak była na bieżąco oceniana.

Kęska wskazuje, że nie było mocnej kwerendy w archiwach Solidarności, Radia Wolna Europa czy archiwach poszczególnych biskupów, np. ówczesnego sekretarza Episkopatu, Bronisława Dąbrowskiego. "Nie było też ogólnopolskiej kwerendy w IPN. Pierwsza została zrobiona, na nasza prośbę, przed rokiem" - powiedział KAI Paweł Kęska. Wyraził przy tym nadzieję na rychłe rozpoczęcie prac z wykorzystaniem nieznanych dotąd źródeł.

***

Ks. Jerzy Popiełuszko urodził się w 1947 r. w wiosce Okopy na Białostocczyźnie, był kapelanem związanym z "Solidarnością" i robotnikami. Podczas Mszy za Ojczyznę sprawowanych w kościele św. Stanisława Kostki na stołecznym Żoliborzu publicznie krytykował nadużycia władzy komunistycznej. Równocześnie - zgodnie z przytaczaną przez siebie ewangeliczną zasadą "zło dobrem zwyciężaj" - przestrzegał przed nienawiścią do funkcjonariuszy systemu.

19 października 1984 r. został porwany przez oficerów Służby Bezpieczeństwa z IV Departamentu MSW. Po brutalnym pobiciu, oprawcy wrzucili księdza do Wisły na tamie koło Włocławka. Został pochowany na placu przed kościołem św. Stanisława Kostki, gdzie był duszpasterzem. W pogrzebie ks. Popiełuszki uczestniczyły tysiące ludzi.

Ks. Jerzy Popiełuszko został beatyfikowany 6 czerwca 2010 r. podczas Mszy św. na Placu Piłsudskiego w Warszawie.

Obecnie trwa jego proces kanonizacyjny.

CZYTAJ DALEJ

W tym roku po raz pierwszy egzaminy maturalne odbędą się za granicą

2020-06-05 07:28

[ TEMATY ]

matura

BOŻENA SZTAJNER

W tym roku w związku z sytuacją epidemiczną po raz pierwszy egzaminy maturalne zostaną przeprowadzone także za granicą. W latach ubiegłych abiturienci mieszkający za granicą, ale uczący się w ramach polskiego systemu edukacji, na egzaminy przyjeżdżali do Polski.

W tym roku w związku z epidemią koronawirusa przesunięto terminy przeprowadzenia egzaminów zewnętrznych, w tym matur, ale także zmieniono część przepisów dotyczących ich przeprowadzania.

Wprowadzono między innymi możliwość przeprowadzenia egzaminów zewnętrznych za granicą. Dzięki temu do matur, w kraju zamieszkania, będą mogli przystąpić abiturienci z Liceum Ogólnokształcącego im. Komisji Edukacji Narodowej, wchodzącego w skład Ośrodka Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą, który prowadzi kształcenie dzieci obywateli polskich czasowo przebywających za granicą. Egzaminy dla nich mogą być w tym roku przeprowadzone siedzibach: przedstawicielstwa dyplomatycznego, urzędu konsularnego lub przedstawicielstwa wojskowego RP za granicą.

Jak podała Centralna Komisja Egzaminacyjna egzaminy zostaną przeprowadzone w Atenach, Edynburgu, Hadze, Londynie, Monachium, Strasburgu, Wiedniu i Wilnie. Przystąpi do nich 22 abiturientów.

Dostaną oni takie same arkusze egzaminacyjne jak maturzyści zdający egzaminy w kraju. Do rozwiazywania ich przystąpią też o tych samych godzinach, czyli o godzinie 9.00 i 14.00 czasu polskiego. Oznacza to, że ze względu na różne strefy czasowe egzaminy w Wielkiej Brytanii rozpoczną się o godzinie 8.00 i 13.00 czasu miejscowego, a w Grecji i na Litwie o godzinie 10.00 i 15.00 czasu miejscowego.

W latach ubiegłych abiturienci mieszkający za granicą, ale uczący się w ramach polskiego systemu edukacji, na egzaminy przyjeżdżali do Polski.

Z tego samego rozwiązania - możliwości zdawania egzaminów w kraju zamieszkania - będą mogli skorzystać także uczniowie Szkoły Podstawowej im. Komisji Edukacji Narodowej wchodzącej w skład Ośrodka Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą, podczas egzaminu ósmoklasisty. Będzie on przeprowadzony w dniach 16-18 czerwca. (PAP)

Autorka: Danuta Starzyńska-Rosiecka

dsr/ mhr/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję