Reklama

Niedziela Rzeszowska

Zadbali o groby dziennikarzy polskich na Łyczakowie

Dziennikarze rzeszowskich mediów otoczyli troską groby dziennikarzy polskich pochowanych na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. Od kilku lat regularnie je porządkują, szczególnie przed uroczystością Wszystkich Świętych.

Niedziela rzeszowska 47/2014, str. 4

[ TEMATY ]

dziennikarze

cmentarz

Dorota Zańko

Dziennikarze porządkują groby na cmentarzu Łyczakowskim

Dzięki staraniom dziennikarzy udało się odrestaurować dwa grobowce: Aleksandra Milskiego (założyciela Towarzystwa Dziennikarzy Polskich we Lwowie oraz fundacji, która prowadziła przytulisko dla dziennikarzy, literatów i artystów) oraz braci Ludwika i Władysława Inlenderów. Akcję zapoczątkowała dziennikarka Polskiego Radia Rzeszów, Jolanta Danak-Gajda. To z jej inicjatywy we wrześniu 2009 r. powstał Komitet Opieki nad Grobami Dziennikarzy Polskich na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. – Ideą tego Komitetu jest otoczenie opieką mogił, na których już nikt nie zapala zniczy, by nie odeszła w niepamięć ważna część historii Polski na Kresach – mówi.

Na Łyczakowie pochowanych jest ok. 50 wybitnych polskich żurnalistów z przełomu XIX i XX wieku. – Niełatwo było znaleźć ich grobowce – w większości przypadków były zniszczone, miały zatarte napisy. Udało się to dzięki pomocy pracowników archiwum Cmentarza Łyczakowskiego – podkreśla. W akcji porządkowania mogił regularnie uczestniczy dziennikarz Andrzej Klimczak. Dlaczego? – Po pierwsze dlatego, że miło jest uczestniczyć w rzeczach pięknych i pożytecznych. Po drugie z obowiązku, aby ratować przed zapomnieniem ludzi, którzy za życia pełnili dziennikarską misję z wielką klasą, pełnym poświęceniem i dbałością o prawdę, czego tak bardzo dzisiaj brakuje wielu z naszych kolegów po fachu. I po trzecie – z sentymentu rodzinnego... jednym z dziennikarzy pochowanych na Łyczakowie był ojciec mojej prababki – tłumaczy. – Zapalone przez nas znicze, zawiązane na nagrobkach biało-czerwone tasiemki są znakiem, że te groby nie są opuszczone – mówi fotoreporter Waldemar Sosnowski, przemyślanin zamieszkały w Krakowie. I po chwili zadumy dodaje: – Każdy z nas ma taką refleksję, że być może kiedyś jakiś młodszy dziennikarz zapali znicz na moim grobie…– O zmarłych należy pamiętać – podkreśla Józef Matusz, prezes rzeszowskiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. To właśnie rzeszowski SDP wziął pod swoje skrzydła Komitet Opieki nad Grobami Dziennikarzy Polskich na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. – Na październikowym zjeździe SDP-u w Warszawie zaproponowałem, żeby w naszą inicjatywę włączyły się redakcje z całego kraju, by objęły pieczę nad poszczególnymi grobami. Ten pomysł bardzo się spodobał – mówi. W akcji od początku uczestniczą redaktorzy z polskich redakcji na zachodniej Ukrainie.

2014-11-20 09:08

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

15 lat temu otwarto odbudowany Cmentarz Orląt Lwowskich

[ TEMATY ]

cmentarz

Paweł Wysoki

Cmentarz Orląt Lwowskich

15 lat temu, 24 czerwca 2005 r., otwarto odbudowany Cmentarz Orląt Lwowskich. W międzywojniu był jednym z najważniejszych polskich symboli walki o niepodległość. W okresie ZSRS był konsekwentnie niszczony. Po upadku imperium jego odbudowę traktowano jako element próby pojednania narodów polskiego i ukraińskiego.

Już jesienią 1918 r. mieszkańcy Lwowa oraz całej Polski zdawali sobie sprawę z historycznego wymiaru obrony miasta przed wojskami ukraińskimi. Jego obrona oraz błyskawicznie zorganizowana odsiecz były symbolem obrony całych Kresów oraz ambicji odradzającego się państwa dotyczącej obejmowania najważniejszych skupisk Polaków na wschodzie. Również wiele epizodów bitwy, takich jak poświęcenie i śmierć najmłodszych obrońców, skłaniało do ich wyjątkowego upamiętnienia. Już w trakcie walk podjęto decyzję, że cmentarz obrońców miasta zostanie umieszczony na terenach należących do sióstr Benedyktynek Ormiańskich, przylegających bezpośrednio do Cmentarza Łyczakowskiego.

24 listopada odbyły się tam pierwsze trzy pogrzeby. W kolejnych tygodniach i miesiącach przenoszono tam szczątki obrońców pochowanych na tymczasowych nekropoliach. W lipcu 1919 r. rozpoczęto starania o godne zagospodarowanie tego terenu. Matka jednego z poległych obrońców powołała Straż Mogił Polskich Bohaterów. W jej szeregi wstępowali krewni poległych oraz szanowani obywatele Lwowa. 1 listopada 1919 r. na porządkowanym terenie odprawiono mszę świętą upamiętniającą pierwszą rocznicę wybuchu walk o miasto. Jednak plany budowy monumentalnego założenia cmentarnego zostały opóźnione o prawie dwa lata z powodu wojny z bolszewikami.

Projekt Cmentarza Orląt Lwowskich stworzył w 1921 r. jeden z uczestników walk, Rudolf Indruch, student architektury pochodzenia czesko-słowackiego. W konkursie pokonał wielu uznanych twórców. Sam autor nie doczekał pełnej realizacji swego założenia. Zmarł w 1927 r.

W kwietniu tamtego roku władze przyznały lwowianom osiemnaście wagonów granitu śląskiego przeznaczonego przez Niemców na budowę planowanego pomnika zwycięstwa w przegranej przez nich wojnie. To pozwoliło na pełną realizację bardzo ambitnego projektu.

Nad cmentarzem dominuje, dziś odrestaurowana, położona na szczycie wzniesienia kaplica Obrońców Lwowa, zbudowana w kształcie rotundy, której poświęcenie odbyło się we wrześniu 1924 r. Poniżej znajdują się katakumby, w których spoczywa 72 bohaterów poległych w pierwszych listopadowych dniach 1918 r. na różnych frontach wojny z Ukraińcami i bolszewikami. Poniżej katakumb widoczny jest Pomnik Chwały, łukowa glorieta złożona z trzech pylonów oraz dwunastu kolumn, która okalała cmentarz od strony dzielnicy Pohulanka.

Głównego wejścia na cmentarz niegdyś strzegły dwa kamienne lwy, z których jeden miał na tarczy herb Lwowa i napis: „Zawsze wierny”, drugi zaś – godło Rzeczypospolitej oraz inskrypcję: „Tobie, Polsko”.

W 1925 r. odsłonięto pomnik lotników amerykańskich służących w armii polskiej i poległych w walkach z bolszewikami. U góry znajdują się napisy w języku polskim i angielskim: „Amerykanom Poległym w Obronie Polski w latach 1919–1920”. Na płycie grobowej widnieje napis: „Oficerowie Lotnicy z Eskadry myśliwskiej im. Tadeusza Kościuszki”. W pobliżu znajduje się też pomnik ku czci Francuzów. Na płycie grobowej umieszczono napis w języku polskim i francuskim: „Bohaterskim Francuzom Poległym i Zmarłym w obronie Rzeczypospolitej Polskiej”. W oddzielnej kwaterze spoczywają żołnierze polegli w sierpniu 1920 r. pod Zadwórzem, czyli „polskimi Termopilami”. Dziś te części nekropolii także są odrestaurowane. W sumie, tuż przed wybuchem II wojny światowej, na cmentarzu spoczywało 1926 obrońców miasta i 933 żołnierzy poległych w innych miejscach walki o niepodległość i granice.

Podczas pierwszej okupacji sowieckiej w latach 1939–1941 cmentarz nie był dewastowany; podobnie w trakcie okupacji niemieckiej. Początek jego zagłady nastąpił po 1944 r. W listopadzie tamtego roku nekropolia stała się miejscem manifestowania przynależności Lwowa do Polski. W dzień Wszystkich Świętych groby Orląt dekorowano polskimi flagami. Śpiewano „Marsz, marsz Dąbrowski, Lwów będzie polski”. Skandowano „Precz z bolszewikami” i „Nie oddamy Lwowa”. Kilka tygodni później rozpoczęły się masowe deportacje polskich mieszkańców miasta, w propagandzie komunistycznej kłamliwie nazywane „repatriacjami”. Do końca lat pięćdziesiątych odsetek Polaków wśród mieszkańców Lwowa spadł do 4 proc.

Początkowo na cmentarzu zniszczono pomniki żołnierzy francuskich i amerykańskich, usuwano również napisy i stopniowo rozkradano największe płyty granitu oraz elementy wykonane z metalu. W latach sześćdziesiątych pozbyto się obu lwów strzegących mogił. Mimo to co roku 1 listopada garstka lwowskich Polaków potajemnie składała na grobach kwiaty i zapalała znicze. Ich zasługą jest uchronienie przed profanacją szczątków generałów II RP, które potajemnie przenoszono do grobowców na Cmentarzu Łyczakowskim.

25 sierpnia 1971 r. na cmentarz wjechały sowieckie czołgi, niszcząc kolumnadę. Groby zasypano ziemią, a na innych zbudowano asfaltową drogę. Zdemolowano płyty nagrobne, usunięto schody frontowe; na tarczy, gdzie znajdował się herb Lwowa, umieszczono sierp i młot. W katakumbach otwarto zakład kamieniarski, a gruz z nagrobków posłużył za fundament stawianego we Lwowie pomnika Lenina.

Paradoksalnie ten spektakularny proces dewastacji ożywił pamięć o cmentarzu. Ostatni żyjący w PRL generałowie II RP, Roman Abraham i Mieczysław Boruta-Spiechowicz, skierowali do Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa list, w którym protestowali przeciwko destrukcji. Apel pozostał bez odpowiedzi. Z ich inicjatywy tablice ku czci Orląt wmurowano w katedrze św. Jana w Warszawie i na Jasnej Górze. Działania na rzecz obrony cmentarza podjęła też emigracja. Powstały w USA Komitet Obrony Cmentarza Orląt zwrócił się do prezydenta Richarda Nixona z prośbą o interwencję. Lwów odwiedzili przedstawiciele ambasady w Moskwie, którzy potwierdzili informacje o dewastacji. W ruinach cmentarza wciąż zapalano znicze i składano kwiaty.

20 maja 1989 r. pracownicy polskiej firmy Energopol z inicjatywy inżyniera Józefa Bobrowskiego rozpoczęli porządkowanie zdewastowanej nekropolii. Udało im się zabezpieczyć i częściowo odrestaurować Cmentarz Orląt Lwowskich. W tym samym roku sprawa ta pojawiła się w rozmowach przedstawicieli ministerstwa kultury i władz sowieckiej Ukrainy. Udało się uzyskać zgodę na oficjalne kontynuowanie prac. Wstępna renowacja trwała do grudnia 1995 r., gdy Rada Miejska Lwowa nakazała ich wstrzymanie. Oficjalnym celem miało uzgodnienie ostatecznego kształtu nekropolii. Porozumienie zawarto dopiero w 2001 r. W ich trakcie dyskutowano na temat treści napisu na płycie głównej i nagrobkach. Strona ukraińska uważała, że inskrypcje o bohaterstwie Polaków mają charakter antyukraiński. Przedwojenna inskrypcja brzmiąca: „Nieznanym bohaterom poległym w obronie Lwowa i Ziem Południowo-Wschodnich” została ostatecznie zastąpiona napisem na płycie głównej: „Tu leży żołnierz polski poległy za Ojczyznę”.

24 czerwca 2005 r. odbyło się uroczyste otwarcie odbudowanego cmentarza z udziałem prezydentów Aleksandra Kwaśniewskiego i Wiktora Juszczenki. „Cmentarz Orląt Lwowskich jest miejscem szczególnym, jego burzliwe losy wpisują się w splątaną historię miasta i w historię trudnych relacji między Polakami i Ukraińcami w minionym wieku. Spoczywają tu prochy uczestników walk polsko-ukraińskich, w większości młodzieży, która oddała swe życie za przynależność Lwowa do tworzącej się wówczas niepodległej Polski. Zderzyły się wtedy ze sobą dwa pragnienia, dwa patriotyzmy, dwie narodowe dumy. My, współcześni Polacy, pochylamy dziś nisko głowy przed ofiarą Orląt Lwowskich. Składamy im hołd, poruszeni ich bohaterstwem, poświęceniem, żarliwym oddaniem narodowej sprawie” – podkreślił ówczesny prezydent RP. Prezydent Ukrainy uznał zaś otwarcie odbudowanej nekropolii za chwilę kluczową dla pojednania obu narodów. „Nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy. Bez wolnej Ukrainy nie ma wolnej Polski. Chwała narodom polskiemu i ukraińskiemu, trwajmy dalej w pojednaniu” – stwierdził Juszczenko.

W uroczystościach wzięli udział także m.in. ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, biskup polowy Wojska Polskiego Tadeusz Płoski, jego poprzednik abp Sławoj Leszek Głódź i dwóch biskupów katolickich obrządków Lwowa – łacińskiego kard. Marian Jaworski, i bizantyjsko-ukraińskiego kard. Lubomyr Huzar. Na cmentarz przybyły tysiące Polaków ze Lwowa i z Polski.

Otwarcie nie kończyło sporów o kształt miejsca pamięci. W kolejnych latach Rada Lwowa wielokrotnie sprzeciwiała się dokończeniu renowacji cmentarza, na którym wciąż brakowało symbolizujących miasto lwów. Przedmiotem sporu była też kopia Szczerbca umieszczona na cmentarzu. Miecz uznawano za jeden z symboli „polskiej, okupacyjnej symboliki wojskowej”. Ostatecznie postulaty jego usunięcia nie zostały zrealizowane.

Dwa kamienne lwy stanowiące niegdyś integralną część kolumnady Pomnika Chwały powróciły na Cmentarz Orląt Lwowskich dopiero w grudniu 2015 r. Rzeźby w przeciwieństwie do kolumn i nagrobków, które zmiażdżyły czołgi, nie zostały zniszczone, ale ustawione w innych miejscach. Jedna z nich znajdowała się przy drodze ze Lwowa na Winniki, druga zaś – na lwowskim Kulparkowie w pobliżu szpitala psychiatrycznego. O ich powrót zabiegała polska Fundacja Dziedzictwa Kulturowego oraz Towarzystwo Opieki nad Grobami Wojskowymi we Lwowie. Na trzymanych przez lwy tarczach nie przywrócono jednak przedwojennych inskrypcji – herbu Lwowa i dewizy „Zawsze wierny” oraz godła Rzeczypospolitej i napisu: „Tobie, Polsko”. Dziś na obu tarczach znajduje się herb Lwowa.

Niemal natychmiast lwowska rada obwodowa zwróciła się do policji o sprawdzenie, czy posągi dwóch lwów, które w grudniu powróciły na Cmentarz Orląt Lwowskich, znalazły się tam legalnie i czy ich ponowne umieszczenie na nekropolii nie ma charakteru antyukraińskiego. W październiku 2016 r. rada obwodu zażądała ich usunięcia i nie zgodziła się na rozpoczęcie ich planowanej renowacji. Strona polska odrzuciła te żądania. W tym czasie lwy zasłonięto drewnianymi płytami. Sprawa ta stała się przedmiotem rozmów prezydentów obu państw i ministrów spraw zagranicznych.

Kwestia „uwięzienia lwów” wywołała w Polsce wiele emocji. W lipcu 2018 r. sąd we Lwowie nałożył karę grzywny na obywatela Polski, który zniszczył płyty zasłaniające dwa kamienne posągi lwów, tłumacząc, że chciał je wyzwolić. W listopadzie tego samego roku na cmentarzu aresztowano trzech polskich studentów, którzy podczas prac nad etiudą filmową odpalili świece dymne w kolorach białym i czerwonym i wywiesili biało-czerwoną flagę. Ukraiński sąd ukarał ich za to grzywnami o równowartości 1200 zł. Po rozprawie zwrócono im paszporty i zezwolono na powrót do Polski. W grudniu tego samego roku doszło do kolejnej próby „uwolnienia Lwów”. W marcu 2019 r. wichura zniszczyła drewniane skrzynie, ale na polecenie władz miasta lwy zostały owinięte folią. Do dziś konflikt wokół najważniejszego symbolu cmentarza pozostaje nierozwiązany.

https://dzieje.pl/

Michał Szukała (PAP)

szuk / skp /

CZYTAJ DALEJ

Małżeńska pielgrzymka na Jasną Górę

2020-08-04 12:04

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Pielgrzymka 2020

facebook.com

Czy ten rok musi być pielgrzymkowo rokiem straconym? Czy marzenia o kolejnej pielgrzymce musimy odłożyć na co najmniej przyszłe lato? Zapytaliśmy o to Łukasza i Monikę Feniszów – małżeństwo, które w tym roku wyruszyło we wspólną, małżeńską pielgrzymkę ze Śląska na Jasną Górę.

Damian Krawczykowski: Czy potrafilibyście przeżyć wakacje bez pielgrzymki?

Monika i Łukasz Fenisz: Właśnie dlatego, że trudno było nam przyjąć do wiadomości, iż tegoroczna pielgrzymka się nie odbędzie, postanowiliśmy wyruszyć w nieco inną – małżeńską drogę. Od kilkunastu lat co roku pielgrzymujemy do Matki Boskiej Częstochowskiej. Tylko raz nasze wyjście stało pod znakiem zapytania – siedem lat temu w trakcie trwania naszej parafialnej pielgrzymki braliśmy ślub – ale wspólnie zdecydowaliśmy, by wybrać się wtedy z inną parafią. Odpowiadając więc na pytanie: pewnie potrafilibyśmy przeżyć wakacje bez pielgrzymowania, ale po co? (uśmiech)

Kiedy okazało się, że pielgrzymka nie wyruszy, postanowiliśmy iść sami. Ten rok miał być dla nas wyjątkowy, bo oprócz drogi na Jasną Górę czekała nas również droga do Santiago de Compostela. To właśnie Santiago jest naszym ulubionym miejscem po Jasnej Górze. W tym roku ponownie postanowiliśmy pójść najpierw do grobu św. Jakuba, a potem do naszej częstochowskiej Matki. Jako że i te plany musieliśmy zmienić, udało nam się połączyć te dwie drogi w jedną – szlakiem Jakubowym (Camino Jasnogórskie) poszliśmy do Maryi.

Jakie uczucia towarzyszyły Wam podczas pielgrzymowania? Na pewno była to inna pielgrzymka niż ta z tłumem kompanów, ale czy gorsza?

Brakowało nam wspólnego śpiewu, rozmów z całą rzeszą znajomych, z którymi co roku pielgrzymujemy, obecności księdza w drodze, a także transportu, który wiózłby nasze bagaże. Te wszystkie braki nie wpłynęły jednak na to, że pielgrzymka była gorsza. Była po prostu inna. Sami śpiewaliśmy, modliliśmy się, rozmowy, które prowadziliśmy, były… takie nasze, małżeńskie. Bagaż na plecach z kolei jeszcze bardziej dodawał klimatu, który odczuwalibyśmy, będąc w Hiszpanii.

Czy macie jakieś przesłanie dla wiernych, którzy nie mogą uczestniczyć w zorganizowanych pielgrzymkach? Warto podejmować indywidualne inicjatywy? Czy zbliżają one do Boga?

Wielu żałuje, że pielgrzymki w tym roku się nie odbędą. Ale to naprawdę nie musi być stracony czas. Zachęcamy, by zabrać swoich bliskich i wyruszyć w drogę. Wyjście można zaplanować na wiele sposobów (jedna wskazówka: jeśli pójdziecie z cięższym plecakiem, nie planujcie 50 km jednego dnia – to było dość szalone). Mamy w Polsce wiele sanktuariów maryjnych – nie musimy pójść do Częstochowy, bo dla wielu osób może to być niewykonalne. Warto jednak poszukać takiego miejsca w swojej okolicy.

Nie bójcie się wyjść z domu i pielgrzymować. „Tam, u kresu dróg, czeka nas Matka, czeka nas Bóg”. Czekali na nas, czekają i na was.

____________________________________

Tak Łukasz i Monika relacjonują swoją tegoroczną pielgrzymkę na swoich kontakch w mediach społecznościowych:

Miało nie być w tym roku pielgrzymek. Mimo planów, by latem wrócić na portugalsko-hiszpański szlak, a potem – tradycyjnie – pójść halembskim, i my początkowo z nich zrezygnowaliśmy. Zupełnie niepotrzebnie. Chęć zostawienia choć na chwilę codzienności zwyciężyła i po kilku dniach znaleźliśmy się na szlaku.

Małżeńska droga. Piękna. Niezwykle trudna. Jak codzienne wspólne życie :)

Ważne jest dążenie do tego, by ten trud był piękny. Piękny, bo przeżywany razem. Ponad 50 kilometrów pierwszego dnia z kilkukilogramowymi plecakami przeszliśmy z ogromną radością. Mimo fizycznego trudu każdy odcinek wywoływał szerokie uśmiechy na naszych twarzach. Nawet pomimo ponad trzynastogodzinnego marszu.

Drugi dzień obnażył wszystkie nasze słabości. Poniedziałkowy wysiłek uwydatnił największy ból, jakiego doświadczyłam w ciągu kilkunastu pielgrzymek. Dla obojga przejście już o wiele krótszej trasy, bo prawie 35-kilometrowej, było ogromnym wysiłkiem. Nieocenione jest wsparcie drugiego człowieka. Dokładnie tak jak w życiu. Z nim łatwiej. Łatwiej iść, dostrzegać piękno wokół, przechodzić ponad tym, co trudne. Łatwiej się uśmiechać.

Pielgrzymi! (Szczególnie ci halembscy). Wielu żałuje, że nasza pielgrzymka w tym roku się nie odbędzie. Ale to naprawdę nie musi być stracony czas. Zabierzcie swoich bliskich i wyruszcie w drogę. Może nie jesteś gotowy na wędrówkę z całym bagażem, ale przecież można zaplanować to wyjście na wiele sposobów (jedna wskazówka: jeśli pójdziecie z cięższym plecakiem, nie planujcie 50 km jednego dnia – to było dość szalone).

Nie bójcie się jednak wyjść z domu i pielgrzymować. „Tam, u kresu dróg, czeka nas Matka, czeka nas Bóg”. Czekała na nas, którzy – po wędrówce szlakiem Jakubowym – dotarliśmy wykończeni jak nigdy. I wierzcie mi – to Jej spojrzenie miało jeszcze większą wartość niż dotychczas.

CZYTAJ DALEJ

Śląskie: Od środy do piątku utrudnienia w związku z Tour de Pologne

2020-08-04 19:40

Ks. Mariusz Frukacz

Od środy do piątku kierowcy korzystający z dróg w woj. śląskim powinni spodziewać się utrudnień związanych z trzema etapami 77. kolarskiego wyścigu Tour de Pologne. Organizator komunikacji miejskiej wprowadził zmiany obejmujące prawie 200 linii autobusowych i tramwajowych.

Tegoroczny Tour de Pologne rozpocznie się w środę po godz. 13.40 na Stadionie Śląskim. Kolarze przejadą trasą pierwszego etapu m.in. przez Piekary Śląskie, okolice Siewierza, Zawiercie, Ogrodzieniec, by przez Dąbrowę Górniczą, Sosnowiec i Siemianowice Śląskie dotrzeć do Katowic, gdzie zwyczajowo trzy razy pokonają śródmiejską pętlę.

Na trasie należy spodziewać się czasowych zamknięć w związku z przejazdem peletonu. W stolicy regionu od godz. 16. (do ok. godz. 19.) zamykane będą ulice lub ich odcinki: Al. Korfantego, Al. Roździeńskiego, Olimpijska, Góreckiego, Dobrowolskiego, Dudy-Gracza, Graniczna, Pułaskiego, Dolina Trzech Stawów, Francuska, Damrota, Powstańców, Jagiellońska, pl. Miarki, Kościuszki, Poniatowskiego, Mikołowska, Sądowa, Sokolska oraz Skargi.

Dla kierowców chcących wyjechać z wnętrza pętli dostępne będą śluzy na skrzyżowaniach głównych ulic. Ruchem będzie kierowała tam policja, w miarę możliwości, gdy kolarze będą w innej części miasta, umożliwiając wyjazd bądź wjazd. W środę już od godz. 13. zamknięta będzie Al. Korfantego - od Pętli Słoneczna do Rynku - w związku z przejazdem Tour de Pologne Junior.

Na czwartek zaplanowano etap z Opola do Zabrza: na terenie woj. śląskiego kolarze pojadą m.in. drogą krajową nr 88 oraz Drogową Trasą Średnicową przez Gliwice, by dotrzeć na pętlę w Zabrzu, która obejmie fragment DTŚ, ul. de Gaulle’a i ul. Roosevelta (do ronda łącznika węzła z DTŚ). DTŚ w kierunku Gliwic na odcinku od węzła Rymera do węzła Roosevelta będzie zamknięta od godziny 13.30. do 20. W tym czasie objazd w kierunku Gliwic będzie odbywał się przez centrum Zabrza.

W piątek przewidziany jest etap z Wadowic do Bielska-Białej, przez Andrychów, z pętlami poprowadzonymi przez Porąbkę, Międzybrodzie Żywieckie i Kocierz, a także Przegibek, Łodygowice i Międzybrodzie Żywieckie - oraz finiszem zaplanowanym po godz. 15.30 w bielskiej Alei Armii Krajowej.

Śląska drogówka uruchomi od 5 do 7 sierpnia, w godzinach od 8. do zakończenia poszczególnych etapów, infolinię. Pod numerem telefonu: 47 851 11 34 będzie można uzyskać informacje o utrudnieniach w ruchu związanych z organizacją wyścigu. Swoją infolinię uruchomił już urząd miasta Katowice, pod nr telefonu 32 77 88 960.

O utrudnieniach poinformował też organizujący komunikację miejską w centralnej części woj. śląskiego Zarząd Transportu Metropolitalnego. Jak podał, zmiany spowodowane dwoma pierwszymi etapami Tour de Pologne obejmują prawie 200 linii autobusowych i tramwajowych, które przebiegają przez niemal wszystkie 56 gmin, do których sięga sieć transportowa ZTM.

„To jedna z tych imprez, która w naszym regionie najbardziej wpływa na funkcjonowanie komunikacji miejskiej. W ostatnich tygodniach poświęciliśmy masę pracy, aby zminimalizować utrudnienia i zapewnić możliwość transportu pasażerom. Trasa przejazdu kolarzy jest jednak długa, setki ulic będą zamknięte i niestety wszyscy musimy się z tym zmierzyć“ - zaznaczył rzecznik ZTM Michał Wawrzaszek.

Zgodnie z radami organizatora komunikacji, aby uniknąć zaskoczeń należy zaplanować podróż z wyprzedzeniem, korzystając przede wszystkim ze strony metropoliaztm.pl. W zakładce Rozkłady Jazdy i Komunikaty można sprawdzić godzinę odjazdu każdego autobusu lub tramwaju i zapoznać się ze szczegółowymi komunikatami poświęconymi Tour de Pologne - w formie tabeli.

Szczegółowe informacje można zdobyć dzwoniąc na bezpłatną i czynną całą dobę infolinię ZTM pod nr 800 163 030. Dodatkowo 5 i 6 sierpnia ZTM będzie na profilu ZTM Alert na Facebooku na bieżąco publikował najważniejsze informacje o utrudnieniach.(PAP)

autor: Mateusz Babak

mtb/ je/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję