Reklama

Święci i błogosławieni

Arcybiskup z Międzyrzecza?

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 47/2014, str. 4-5

[ TEMATY ]

święty

patriotyzm

okoli.pl.wikpedia.org

Śmierć św. Brunona z Kwerfurtu

Śmierć św. Brunona z Kwerfurtu

Gdyby historia potoczyła się inaczej?... Jadąc trasą S3, w okolicach Międzyrzecza widzielibyśmy zabudowania średniowiecznej starówki. Nad miastem górowałaby wielka archikatedra wzniesiona na Wojciechowie, centralnej części śródmieścia. W przepięknej gotyckiej archikatedrze można byłoby zobaczyć przepiękne relikwiarze z ciałami świętych męczenników: Benedykta z Benewentu i Jana z Wenecji z ich towarzyszami oraz Brunona z Kwerfurtu z 18 braćmi. Tak mogło być...

Na szczęście w swej nieograniczonej mądrości Bóg rządzi wszechświatem. To On jest Panem historii i to On wie, czego potrzeba jego Kościołowi. To w nieogarnionych planach Bożych męczeńska śmierć Pierwszych Męczenników Polski Benedykta, Jana, Izaaka, Mateusza i Krystyna stała się posiewem wiary dla naszych ojców. Po ludzku inne były plany. Chrobry widział to inaczej. Klasztor międzyrzecki miał się stać centrum misji, z której misyjny arcybiskup nawracałby pogańskie ludy żyjące na zachodzie i północy.

Z papieską licencją

Reklama

Do kraju Bolesława Chrobrego zaraz na początku drugiego tysiąclecia przybywają dwaj benedyktyni eremici Benedykt i Jan. Wraz z nimi wyruszyć miał także Bruno z Kwerfurtu. Był Bruno wcześniej kanonikiem w Magdeburgu oraz kapelanem cesarskim. Później odkrył w sobie powołanie zakonne i wstąpił do benedyktyńskiego klasztoru na Awentynie w Rzymie. Jednak ok. 1000 r. zdecydował się pójść w ślady św. Romualda, benedyktyna, który propagował wówczas ruch pustelniczy. To św. Romuald, odpowiadając na prośbę Chrobrego, zdecydował się wysłać do Polski swoich uczniów Brunona, Benedykta i Jana. Misja jednak już na samym początku została tak zorganizowana, że Bruno miał udać się do Rzymu z prośbą o licencję na głoszenie Ewangelii pośród ludów pogańskich, zaś Benedykt i Jan mieli wyruszyć, by na miejscu przygotować wszystko. Chrobry osadził ich, jak jesteśmy przekonani, w okolicach grodu Międzyrzecz. Wzniósł dla nich cele oraz drewniany kościół, a całość otoczył ciernistym płotem. Dał także miejscowych jako pomoc eremitom.

W tym samym czasie Brunon otrzymał od papieża Sylwestra II potrzebne pozwolenie na głoszenie Ewangelii. Sylwester także przekazał Brunonowi paliusz arcybiskupi. Został więc naznaczony na biskupa mającego prowadzić misje. Fakt otrzymania przez Brunona paliusza może wskazywać, że miał on prowadzić działalność misyjną podporządkowaną bezpośrednio Stolicy Apostolskiej i posiadał prawo wyświęcania innych biskupów dla terenów misyjnych. Symbolem tej rozległej władzy, którą otrzymał Brunon, był paliusz. Warto w tym miejscu zrobić małą dygresję. Nie był Brunon biskupem misyjnym w prawnym rozumieniu tego słowa. Taka instytucja została powołana dopiero na Soborze Trydenckim. Jednak w praktyce pełnił obowiązki „episcopus gentium”, czyli biskupa posłanego na misję do ludów zupełnie nieochrzczonych.

Niepokój w Międzyrzeczu

Przedłużająca się podróż Brunona do Rzymu bardzo niepokoiła eremitów w Międzyrzeczu. Widać musiała także bardzo martwić i samego Bolesława Chrobrego. Kiedy Benedykt podjął decyzję o wyruszeniu wraz z jeszcze jednym bratem na poszukiwanie Brunona, Chrobry obdarował ich znaczną ilością srebra w celu sfinansowania podróży. Wyruszyli zimą z roku 1002 na 1003. Gdy dotarli do Pragi, zostali tu zatrzymani przez Chrobrego. Wybuchła wojna przeszkodziła w dalszej podróży. Postanowiono, że Benedykt, który był przełożonym eremitów w Międzyrzeczu, powróci do Polski. Jego towarzysz miał się udać dalej do Niemiec celem szukania Brunona. Kim był ten towarzysz Benedykta? Jak odkrył wybitny polski historyk Tadeusz Wojciechowski, był nim Barnaba, Włoch z pochodzenia. Barnaba nie mógł przybyć do eremu wraz z Benedyktem i Janem, ale dołączył do nich w nieodległej porze. Należał do eremu międzyrzeckiego. On miał później informować papieża Jana XVIII o ich męczeńskiej śmierci. Byłby zatem mnich Barnaba postulatorem w sprawie o kanonizację Męczenników. Barnaba był także pierwszym opatem klasztoru w Międzyrzeczu, który po otrzymaniu stosownych zezwoleń założono przy dotychczasowym eremie.

Wracając do Brunona

Reklama

Brunon, otrzymawszy potrzebne zezwolenie i paliusz metropolity, udał się w 1002 r. do Niemiec. Tu jednak został zatrzymany na dłużej. Na udzielenie święceń biskupich z rąk arcybiskupa magdeburskiego musiał czekać aż do 1004 r. Jego podróż do Polski stała pod dużym znakiem zapytania. Już sam fakt, że otrzymał od papieża paliusz i misję głoszenia i budowania Kościoła na terenach Słowian Zaodrzańskich, musiał być bardzo nie na rękę królowi Niemiec Henrykowi II i arcybiskupom magdeburskim. Ziemie między Łabą a Odrą stawały się powoli obszarem ich zainteresowania. W planach niemieckiego króla i biskupów Połabie miało być ewangelizowane przez misjonarzy niemieckich. Naznaczenie Brunona na arcybiskupa misjonarza tych ziem niweczyło te plany. Erem międzyrzecki miał się stać bazą wszelkich działań apostolskich pośród Słowian połabskich. Gdyby udało się Brunonowi zaszczepić pośród nich wiarę i utworzyć pośród nich normalną organizację kościelną, być może Brunon i jego następcy zostaliby metropolitami tego obszaru. A sam Międzyrzecz w przyszłości stolicą arcybiskupią ziem, na których dziś leżą wschodnie Niemcy. To musiało niepokoić ówczesnych niemieckich decydentów. Musieli więc podejmować jakieś kroki mające opóźnić przybycie Brunona do Polski lub odwieść go od takiej myśli.

Niezwykły misjonarz

W końcu jednak Brunon otrzymał święcenia biskupie z rąk arcybiskupa magdeburskiego Taginona. Zaś w pierwszej połowie 1004 r. udał się na Węgry. Dlaczego nie na dwór Chrobrego? Być może powodem wyprawy na Węgry była wiadomość o śmierci towarzyszy w eremie międzyrzeckim. Na pewno na przeszkodzie stała wojna, którą Henryk prowadził z Chrobrym.

Po misji pośród Węgrów, gdy już ustała wojna z Henrykiem, Brunon mógł w końcu przybyć do Polski. Są przypuszczenia, ale tylko przypuszczenia, że włączył się tu w życie lokalnego Kościoła. Wzmianka o istnieniu w czasach Chrobrego w Polsce dwóch metropolitów odnosi się zapewne do niego. Pisze o tym Gall Anonim. W ostatnich latach siedzibę drugiego metropolity w czasach Chrobrego lokuje się w Kałdusie, wsi w okolicach dzisiejszego Chełmna w województwie kujawsko-pomorskim. Na początku XI wieku rozpoczęto tu wznoszenie wczesnoromańskiej kamiennej bazyliki trójnawowej. Wielkością nie różniła się od ówczesnych katedr w Gnieźnie czy w Poznaniu. Brunon, będąc w kraju Chrobrego, przebywał także w eremie międzyrzeckim i zapewne tutaj pisał swój „Żywot Pięciu Braci”. Wysłał również do Szwecji misję chrystianizacyjną, której przewodził biskup i zakonnik Rodbert.

Pośród Pieczyngów

Nowa wojna z Henrykiem II w 1007 r. zmusiła Brunona do wyjazdu z Polski. Wiemy jedynie, że znów udał się na Węgry i tu dalej głosił Ewangelię. Ewangelizował na ziemiach księcia Ajtony poróżnionego ze świętym królem węgierskim Stefanem. Takie posunięcie nie było chyba zbyt szczęśliwe. Sprawa przybrała tak nieoczekiwany obrót, że w którymś momencie Brunonowi groziła nawet śmierć. Misję na Węgrzech skończył pod koniec 1007 r. i wrócił na dwór Chrobrego. Tu zrodziła się myśl kolejnej akcji ewangelizacyjnej. Tym razem pośród plemienia Pieczyngów, „najokrutniejszego ludu ze wszystkich pogan żyjących na ziemi”. Dla tej misji przekonał także w styczniu 1008 r. księcia kijowskiego Włodzimierza I. Brunon nawrócił tam kilkadziesiąt osób i wyświęcił im biskupa, który miał dalej prowadzić misję.

Znaleźć Chrystusa w śmierci

Sam Brunon już jesienią 1008 był znów w Polsce. Stąd wyruszył w swoją ostatnią misję. Głosił Ewangelię wśród Prusów i na pograniczu Rusi i Litwy. Brunon na tę misję wyruszył z 18 towarzyszami. Już Tadeusz Wojciechowski sugerował, że jakaś ich część mogła pochodzić z klasztoru międzyrzeckiego. Być może w tej grupie był i Barnaba, pierwszy opat w Międzyrzeczu, zobowiązany do misji wśród pogan jeszcze licencją papieską z 1004 r. To tylko domysły, ale skąd miał Brunon nazbierać aż 18 gotowych na misje zakonników, skoro z tego czasu w państwie Chrobrego nie znamy zbyt dużo klasztorów.

Brunon i jego towarzysze ponieśli męczeńską śmierć na terytorium Jaćwieży. 9 marca 1009 r., „gdy on dalej nauczał Ewangelię, schwytali go i za to, że tak kochał Chrystusa, który jest głową Kościoła, odcięli głowy zarówno jemu, jako jagnię łagodnemu, jak jego osiemnastu towarzyszom”. Tak to wydarzenie opisał biskup Thietmar. Reakcja pogańska i najazd księcia czeskiego Brzetysława przerwała kult tego męczennika w naszym kraju.

Św. Brunon z Kwerfurtu. Pasterz niezwykły. Człowiek o takiej energii i duchowej sile miał być arcybiskupem nawracającym Słowian Połabskich. Miał to czynić, mając oparcie modlitewne i kadrowe w międzyrzeckim klasztorze, który wówczas stałby się najważniejszym polskim centrum misyjnym. A w przyszłości, być może, nawet sławną metropolią. Zrządzenia Boże były inne. Niezwykła duchowość eremicka połączona z wielkim pragnieniem misyjnym stała się przed tysiącem lat marką rozpoznawczą dla ludzi przybyłych i zamieszkujących ten teren. Po ludzku przegrali. W planach Bożych przekazali nam coś niezwykłego. Pewien charyzmat eremicko-misyjny, który stał się doświadczeniem naszej ziemi.

2014-11-20 13:32

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Święty buntownik

Niedziela Ogólnopolska 19/2020, str. 26-27

[ TEMATY ]

święty

franciszkanska.pl

Portret św. Stanisława Biskupa i Męczennika z klasztoru franciszkanów w Krakowie

Portret św. Stanisława Biskupa i Męczennika z klasztoru franciszkanów w Krakowie

Panowanie Bolesława było pełne sukcesów, jednak polityka królewska bardzo obciążała jego poddanych. Kiedy doszło do buntu, na czele opozycji stanął biskup Stanisław.

Święty Stanisław, biskup krakowski, został w 1079 r. zabity z rozkazu króla Bolesława Szczodrego, nazywanego też Śmiałym. Niedługo potem król Bolesław musiał uciekać z Polski. Wydarzenia te opisał ponad 30 lat później kronikarz Gall Anonim: „Jak zaś doszło do wypędzenia króla Bolesława z Polski, długo byłoby o tym mówić; tyle wszakże można powiedzieć, że sam będąc pomazańcem [Bożym] nie powinien był [drugiego] pomazańca za żaden grzech karać cieleśnie. Wiele mu to bowiem zaszkodziło, gdy przeciw grzechowi grzech zastosował i za zdradę wydał biskupa na obcięcie członków. My zaś ani nie usprawiedliwiamy biskupa zdrajcy, ani nie zalecamy króla, który tak szpetnie dochodził swych praw – lecz pozostawmy te sprawy, a opowiedzmy, jak przyjęto go na Węgrzech”.

Niewiele powiedział nam kronikarz. Niewiele, gdyż sprawa była drażliwa, nie chciał się nikomu narazić. A po latach, gdy już można było swobodnie o tych wydarzeniach pisać, nie pamiętano dokładnie, dlaczego konflikt wybuchł i jak przebiegał. Mimo to spróbujmy w oparciu o znajomość dziejów odtworzyć przebieg wydarzeń i motywy ich bohaterów.

Na międzynarodowej arenie

Bolesław wstąpił na tron w 1058 r. Odziedziczył po ojcu Kazimierzu Polskę w granicach z początków panowania Bolesława Chrobrego, jednak jeszcze nie całkowicie przywróconą do stanu sprzed katastrofy. Na szczęście sytuacja międzynarodowa stała się dla Polski korzystna. W 1056 r. zmarł cesarz Henryk III; pozostawił on 6-letniego syna, w imieniu którego Niemcami zaczęli rządzić zmieniający się regenci. Przez kilkanaście lat nacisk Niemiec na Polskę był niewielki. Również Czesi po śmierci Brzetysława przez kilka lat zajęci byli konfliktem, który wybuchł między jego synami. Nie było spokoju także na Węgrzech, gdzie przez wiele lat trwały walki między członkami rodu Arpadów. Prowokowało to wręcz sąsiadów do interwencji. Bolesław był tak silny, że to on na ogół decydował, kto będzie królem węgierskim. Władca Polski interweniował też dwukrotnie w Kijowie, przywracając tron sprzymierzonemu z nim Izjasławowi. Mając zaprzyjaźnionych władców na tronach Węgier i Rusi, mógł on zaprzestać płacenia Czechom czynszu ze Śląska i odmówić cesarzowi uznania jego zwierzchnictwa.

Bunt brzemienny w skutki

Pozycja Bolesława wzmocniła się bardziej, gdy papieżem został Grzegorz VII i gdy między nim a Henrykiem IV wybuchł spór zwany walką o inwestyturę. Władca Polski opowiedział się po stronie papieża. Pozwoliło to Bolesławowi w 1076 r. koronować się na króla. A więc same sukcesy. I nagle zaczął się buntować przeciw niemu biskup krakowski. Ten sam, który w 1072 r. został powołany do tej godności przez Bolesława. Co się stało? Co było tego przyczyną?

Panowanie Bolesława było wspaniałe i pełne sukcesów, jednak polityka królewska bardzo obciążała jego poddanych. Zwycięskie wojny mogły się podobać możnym, koronacja królewska mogła olśnić świadków tej ceremonii, ale aktywność króla bardzo obciążała chłopską ludność. Zapewne dostrzegali to możni z otoczenia króla. Wiedzieli, czym taka polityka może się skończyć. Sami już tego nie pamiętali, ale niewątpliwie słyszeli od swych rodziców, co się stało z Polską w latach 30. XI wieku. Wtedy to zbyt obciążona wojennymi daninami ludność chłopska zbuntowała się przeciw dostojnikom państwowym i państwo niemal upadło. Możemy się domyślać, że możni próbowali namówić, a potem zmusić króla do korekty polityki. Na czele próbującej ratować państwo opozycji stanął biskup Stanisław. Bolesław nie był jednak człowiekiem, który chciałby ustąpić, który potrafiłby uznać racje innych i skorygować swoje postępowanie. Zamiast przyjąć do wiadomości, że kraj już nie wytrzymuje nałożonych ciężarów, postawił biskupa przed sądem. Sąd skazał go na obcięcie członków.

Pod lupą medycyny sądowej

Taki wyrok to nie było ćwiartowanie. Zapewne Stanisław został skazany na obcięcie prawej dłoni – tej, którą podniósł, składając władcy przysięgę. Po takiej egzekucji Stanisław mógł dalej żyć. Tymczasem biskup zginął. Wprawdzie jego ciało nie było pocięte, jak tego chcą później napisane żywoty świętego, ale w zachowanej czaszce Stanisława do dziś widoczna jest dziura. W latach 60. XX wieku ówczesny arcybiskup krakowski Karol Wojtyła poprosił ekspertów medycyny sądowej o zbadanie jego czaszki. Po dokładnym obejrzeniu relikwii orzekli oni, że właściciel czaszki zginął od uderzenia w głowę narzędziem tępokrawędzistym. To znaczy, że biskup został zabity.

Król kontra opozycja

Zabicie biskupa nie stłumiło opozycji, teraz na jej czele stanął zapewne znany z kroniki Galla Sieciech. Kierowani przez niego możni doprowadzili do wygnania Bolesława z Polski i osadzenia na tronie jego brata Władysława Hermana. Król Bolesław uciekł na Węgry, gdzie w niejasnych okolicznościach w 1081 lub 1082 r. zakończył życie. Nie udało mu się utrzymać mocarstwowej potęgi, Polska była na to za słaba. Starający się skierować politykę króla na realistyczne tory i broniący uciskanego ludu biskup zginął, ale następny władca Polski, Władysław Herman, zaczął rządzić, licząc się z możliwościami.

Święty z wadami?

Kult świętego Stanisława rozwijał się powoli. Nie mogło być inaczej, długo jeszcze bowiem żyli w Polsce zarówno jego zwolennicy, jak też ci, którzy uważali, że rację miał król. Jeszcze ponad 100 lat później Wincenty Kadłubek napisał w swej kronice, że choć Stanisław był święty, to jednak byli tacy, którzy widzieli w nim same wady.

Przejawem kultu biskupa była pierwsza translacja jego ciała. W 1088 r. zostało ono przeniesione z prowizorycznego grobu do katedry, a w XII wieku został wybudowany sarkofag. Kult św. Stanisława zaczął się rozwijać intensywnie dzięki Wincentemu Kadłubkowi. W napisanej przez niego kronice znalazł się też opis konfliktu między królem a biskupem. Kadłubek przedstawił wydarzenia tak, jak je sobie wyobrażał. Nie znał już szczegółów, przedstawione przez niego dzieje nie zawsze są zgodne z tym, co my o nich wiemy, ale pisząc, że biskup bronił sprawiedliwości, oddał zapewne jeden z motywów działań Stanisława. W połowie XIII wieku podjęto starania o kanonizację biskupa. Najpierw Wincenty z Kielczy napisał jego Żywot..., a w 1253 r. Stanisław został kanonizowany.

Za życia nie udało się biskupowi Stanisławowi skorygować ryzykownej polityki króla, natomiast w XIII wieku jego kult odegrał bardzo ważną rolę w dziejach Polski. Wincenty z Kielczy napisał, że za zabójstwo biskupa król został ukarany wygnaniem, a Polska utraciła koronę i została podzielona. Lecz koronę odzyska, i tak jak w cudowny sposób zrosło się ciało świętego, tak Polska się zjednoczy. Od połowy XIII wieku kult Stanisława zaczął się szybko szerzyć, a on sam został uznany za patrona Królestwa Polskiego.?>>n

Autor artykułu jest historykiem mediewistą, byłym profesorem Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego

CZYTAJ DALEJ

Wizyta prezydenta w Watykanie. Andrzej Duda spotka się na audiencji z papieżem Franciszkiem

2020-09-25 08:51

[ TEMATY ]

papież Franciszek

Andrzej Duda

Jakub Szymczuk/KPRP

Zdjęcie archiwalne

Zdjęcie archiwalne

Prezydent Andrzej Duda z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą zostanie przyjęty w piątek na prywatnej audiencji przez papieża Franciszka. Para prezydencka wraz z polską delegacją weźmie także udział w Mszy przy grobie świętego Jana Pawła II w bazylice watykańskiej.

Spotkanie prezydenta z papieżem

Spotkanie z papieżem w Pałacu Apostolskim o godzinie 10.30 i modlitwa przy grobie w bazylice Świętego Piotra wpisują się w obchody przypadającej w tym roku setnej rocznicy urodzin Jana Pawła II. Masowe uroczystości zaplanowane na maj, w tym narodowa pielgrzymka Polaków, nie mogły się odbyć z powodu pandemii.

18 maja, w stulecie urodzin polskiego papieża, Franciszek odprawił mszę w bazylice watykańskiej w obecności niewielkiej grupy osób, co było związane z obowiązującymi wtedy restrykcjami sanitarnymi.

Wyjątkowa wizyta

Andrzej Duda jest pierwszym prezydentem, którego przyjmie papież na audiencji, odkąd w marcu z powodu kryzysu epidemicznego w Watykanie dokonano istotnych zmian w przebiegu ceremonii liturgicznych i odwołano liczne wydarzenia oraz spotkania. Franciszek na pół roku ograniczył swój program zajęć, audiencji i uroczystości. Część z nich jest powoli przywracana, a audiencja dla polskiego prezydenta jest z tego punktu widzenia wydarzeniem przełomowym.

Jej wyjątkowość polegać będzie także na tym, że odbędzie się w reżimie sanitarnym, który nadal panuje w Watykanie i został tylko częściowo złagodzony.

Ze względu na obostrzenia z powodu pandemii dziennikarze, także ci akredytowani na stałe w Watykanie, nie wejdą do papieskiej biblioteki, by obserwować początek audiencji w cztery oczy oraz jej drugą, publiczną część. Przedstawiciele mediów pozostaną na dziedzińcu świętego Damazego przed Pałacem Apostolskim - poinformowało watykańskie biuro prasowe. Wyjaśniło, że zgodnie z normami sanitarnymi na dziedzińcu San Damaso wszyscy wysłannicy mediów muszą mieć maseczki.

PAP

Prezydent z wizytą w Watykanie

Prezydent z wizytą w Watykanie

Jak będzie przebiegać wizyta?

Samochody z parą prezydencką i członkami delegacji wjadą na dziedziniec świętego Damazego i to tam odbędzie się powitanie z udziałem współpracowników papieża. Następnie prezydent Duda uda się do papieskiej biblioteki na spotkanie z Franciszkiem, w której uczestniczyć będzie tłumacz. Oczekuje się, że jednym z głównych tematów rozmowy będzie pandemia.

Po rozmowie przy biurku w bibliotece rozpocznie się druga część audiencji z udziałem małżonki prezydenta oraz członków delegacji. W jej trakcie odbędzie się ceremonia prezentacji darów dla Franciszka. Papież przekaże zaś pamiątkowe podarunki prezydentowi. Kolejnym etapem wizyty Dudy prezydenta będzie rozmowa z sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej kardynałem Pietro Parolinem.

Po spotkaniu z papieżem i jego najbliższym współpracownikiem prezydent z małżonką udadzą się na mszę przy grobie św. Jana Pawła II w Kaplicy św. Sebastiana w bazylice watykańskiej.

Ostatnim punktem wizyty pary prezydenckiej w Rzymie będzie spotkanie z przedstawicielami dobroczynnej wspólnoty Sant’Egidio w bazylice św. Bartłomieja. Ta znana wspólnota zajmuje się niesieniem pomocy ubogim, a także migrantom i uchodźcom.

kpc/PAP

CZYTAJ DALEJ

Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy – w niedzielę zbiórka do puszek i modlitwy za uchodźców

2020-09-25 20:59

[ TEMATY ]

migranci

imigranci

Adobe Stock

Zbiórka do puszek na potrzeby uchodźców z obozu Moria na wyspie Lesbos, którzy doświadczyli tragicznego pożaru odbędzie się pod kościołami w całej Polsce w niedzielę 27 września. W tym dniu przypada 106. Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy.

Od 27 do 4 października trwać będzie Tydzień Modlitw za Uchodźców organizowany przez Wspólnotę Sant’Egidio i objęty patronatem Rady KEP ds. Migracji Turystyki i Pielgrzymek. Wspólnota Sant’Egidio zaprasza wszystkich chętnych do włączenia się w tę modlitwę. Podczas nabożeństwa „Umrzeć z nadziei” organizowanego w Warszawie, członkowie wspólnoty opowiedzą o konkretnych osobach poznanych podczas „alternatywnych wakacji” , które odbyły się w tym roku wśród uchodźców w obozie Moria.

W niedzielę 27 września, która obchodzona jest jako 106. Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy w wielu parafiach w Polsce odbędzie się pod kościołami zbiórka do puszek na potrzeby uchodźców z obozu Moria na wyspie Lesbos, którzy doświadczyli tragicznego pożaru. Z apelem do biskupów o wyrażenie zgody na tę zbiórkę zwróciła się 17 września w porozumieniu z Prezydium Konferencji Episkopatu Polski Rada KEP ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek. Zbiórka organizowana będzie za pośrednictwem Caritas Polska.

- To może być nasz gest solidarności z ludźmi, którzy są pozbawieni nie tylko dachu nad głową. Ta pomoc jest teraz naszym fundamentalnym zadaniem - powiedział przewodniczący Rady KEP ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek bp Krzysztof Zadarko podczas konferencji prasowej zorganizowanej 21 września w Episkopacie Polski przed 106. Światowym Dniem Migranta i Uchodźcy.

Zdaniem biskupa, Polska mogłaby partycypować w przyjęciu przynajmniej części spośród 1500 dzieci, które w dramatycznych warunkach przebywają na greckich wyspach. Polskie władze musiałyby się jednak zgodzić na stworzenie korytarzy humanitarnych, ale na razie jest to niemożliwe - jak powiedział bp Zadarko - "bardziej ze względów politycznych niż merytorycznych".

Obchodzony 27 września 106. Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy rozpocznie Tydzień Modlitw za Uchodźców, który potrwa do 4 października . Inicjatorem i organizatorem Tygodnia jest Wspólnota Sant’Egidio. Nabożeństwo w intencji uchodźców „Umrzeć z nadziei” wspólnota przygotowuje od 2015 r., gdy w Europie wybuchł największy jak dotąd kryzys migracyjny, a wody Morza Śródziemnego pochłonęły 3771 istnień ludzkich. Od 1990 r. w „podróżach nadziei” do Europy zginęło blisko 41 tys. uchodźców.

Tydzień Modlitw za Uchodźców objęty jest patronatem Rady KEP ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek. W czasie odbywających się w całym kraju nabożeństw „Umrzeć z nadziei” wymieniane będą imiona i krótkie historie uchodźców, którzy stracili życie w drodze do Europy, jak 19 Syryjczyków, których mała łódź wywróciła się 11 stycznia tego roku w okolicach wybrzeża Izmiru w Turcji, w drodze do greckiej wyspy Chios. W tym wypadku zginęło ośmioro dzieci. Tylko w minionym roku na wodach między Turcją a Grecją zginęło 140 osób. Wspólnota Sant’Egidio zaprasza diecezje, parafie i wspólnoty do włączenia się w tę modlitwę. Materiały potrzebne do zorganizowania nabożeństwa „Umrzeć z nadziei” można otrzymać pisząc na adres: santegidio.waw@gmail.com.

Modlitwa organizowana przez warszawską wspólnotę Sant’Egidio odbędzie się we wtorek 29 września o godz. 19 w kościele św. Barbary przy ul. Nowogrodzkiej 51 w Warszawie. Modlitwie będzie przewodniczył kard. Kazimierz Nycz.

Delegacja Wspólnot Sant’Egidio spędziła w tym roku na Lesbos „solidarne wakacje” towarzysząc z misją humanitarną uchodźcom z obozu Moria. „Wróciliśmy z Lesbos z sercami pełnymi nadziei na zmianę losu poznanych tam przez nas kobiet, mężczyzn i dzieci. Z ogromną potrzebą modlitwy za nich i mówienia o sytuacji uchodźców, którzy dziś mają dla nas imiona i twarze konkretnych osób. Opowiemy o nich w czasie nabożeństwa! Wróciliśmy z peryferii Europy przekonani o tym, że jeśli każdy zrobi coś, to razem, solidarnie, będziemy w stanie zrobić bardzo dużo” – przekonują członkowie wspólnoty.

Modlitwy za uchodźców organizowane będą w tym roku w Warszawie, w Nowym Dworze Mazowieckim, w Poznaniu, w Słupsku, w Brzegach k. Wieliczki, w Gdyni, w Koszalinie i w Opolu. Wezmą w nich udział m.in., bp Damian Bryl, bp Krzysztof Zadarko i bp Andrzej Czaja.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję