Reklama

Pomnik Ignacego Jana Paderewskiego w Łochowie odsłonięty i poświęcony

2014-11-27 10:33

Ks. Artur Płachno
Edycja podlaska 48/2014, str. 4

Ks. Artur Płachno
Pomnik Ignacego Paderewskiego w Łochowie

Łochów i okolice są związane z osobami Ignacego Jana Paderewskiego oraz jego żony Heleny. Cztery lata temu powstał zamysł zbudowania monumentu, przypominającego tę niezwykłą postać z czasów II Rzeczypospolitej. Ostatecznie zajął się nim Komitet Budowy pod kierunkiem Andrzeja Suchenki.

Odsłonięcia pomnika przedstawiającego popiersie Ignacego Jana Paderewskiego, pod którym widnieją jego słowa: „Uwielbiam muzykę, ale jeszcze bardziej kocham moją Ojczyznę”, w Narodowe Święto Niepodległości dokonali symbolicznie mieszkańcy Łochowa i goście, a poświęcił go biskup drohiczyński Tadeusz Pikus.

Odpowiedzialność za Ojczyznę

W homilii podczas Eucharystii, celebrowanej w intencji Ojczyzny w miejscowym kościele parafialnym, Ksiądz Biskup powiedział, że musimy prosić Boga, aby przymnożył nam wiary. Zaś abyśmy umieli żyć w wolności, potrzebna jest nam pomoc Boga. Obecność Boga daje natomiast gwarancję, że będziemy zdolni żyć według Jego nauki, że będą pokój i bezpieczeństwo, a codzienne życie będzie godne. Podkreślił też, że każdy z nas jest za to odpowiedzialny. Przypomniał, iż Polska straciła niepodległość dlatego, że stała się krajem słabym z przyczyn politycznych i gospodarczych, a także sporów i niezgody. Największym bowiem przeciwnikiem staje się ten, kto odgadnie, że kraj jest słaby – podkreślił bp Pikus.

Reklama

Świadomość historyczna

Proboszcz parafii ks. Ryszard Nicpoń powiedział, że Polacy w czasach zaborów zrozumieli, że trzeba działać i tworzyć własne struktury państwowości niepodległej Ojczyzny. Powiedział też, że na czele postaci historycznych z czasu odzyskiwania niepodległości przez Polskę stali m.in: Józef Piłsudski, Roman Dmowski i Ignacy Jan Paderewski. Aby świadomość historyczna towarzyszyła nam na co dzień, władze samorządowe zdecydowały, aby postawić obelisk poświęcony związanemu z tym rejonem Ignacemu Janowi Paderewskiemu. „Znany był on na świecie jako pianista i kompozytor, to mu jednak nie przeszkodziło, a wręcz ułatwiło zaangażowanie się w odbudowę niepodległej Polski. Został premierem i ministrem spraw zagranicznych. Godził zwaśnionych, przyczynił się do uznania niepodległej Polski na mapach świata, a swoje działanie tak organizował, aby wspierać biednych rodaków” – powiedział.

Zasługi i cechy charakteru tego wielkiego Polaka, potrafiącego wybić się ponad podziały polityczne, a przez swe zdolności i mądrość być też wielkim ambasadorem Polski, poświęcając dla niej wszystko, aby była silna, wolna i godna, przypomnieli także w swych przemówieniach burmistrz Łochowa Marian Dzięcioł oraz starosta węgrowski Krzysztof Fedorczyk. Podkreślili oni, że chociaż związki Ignacego Jana Paderewskiego z tym terenem są znaczące, to jednak był on często pomijany w świadomości tutejszych mieszkańców. Przekazał on nie tylko dziedzictwo materialne w postaci dworku i ziemi, ale też kulturowe z przesłaniem życiowym. Należał bowiem do rzadkiej grupy polityków, którzy od siebie dają dla ojczyzny, a nie od ojczyzny wydzierają dla siebie.

Uczestnicy uroczystości

Eucharystię koncelebrowali ks. Henryk Boguszewski – rodak łochowski, pracujący od wielu lat w Moskwie, oraz ks. Krzysztof Małachowski z ośrodka Nadliwie w diecezji warszawsko-praskiej. Na uroczystości przybyli także: inni duchowni z parafii dekanatu łochowskiego, przedstawiciel parlamentu, przedstawiciele władz samorządowych z Ukrainy, współtwórca pomnika, grupa młodzieży, reprezentacje szkół oraz mieszkańcy Łochowa i goście. Obecne były też liczne poczty sztandarowe, orkiestra dęta z Liwa oraz grupa muzyczna pod kierunkiem ks. Marka Wróbla, proboszcza z Budzisk.

Po uroczystości odbyło się pod pomnikiem wspólne patriotyczne śpiewanie oraz miała miejsce uroczysta sesja Rady Miasta w Łochowie.

Tagi:
pomnik

Warszawa: odsłonięcie pomnika gen. bryg. Zbigniewa Ścibora-Rylskiego

2019-08-02 19:23

kos / Warszawa (KAI)

Pomnik gen. bryg. Zbigniewa Ścibora-Rylskiego, powstańca warszawskiego, wieloletniego prezesa Związku Powstańców Warszawskich odsłonięto dziś w stołecznym parku im. Marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza. W czasie uroczystości modlitwę w intencji generała odmówił biskup polowy Józef Guzdek.

Krzysztof Sitkowski/KPRP
Gen. Zbigniew Ścibor-Rylski (1917-2018)

Monument znajduje się nieopodal zbiegu alejek parkowych upamiętniających bł. ks. Józefa Stanka i czerniakowskiego Zgrupowania „Kryska”. Na około dwumetrowym cokole umieszczone jest popiersie zmarłego w ubiegłym roku generała. Inicjatorem pomnika był Związek Powstańców Warszawskich oraz Fundacja Pamięci o Bohaterach Powstania Warszawskiego. Autorem projektu pomnika jest artysta - rzeźbiarz Marcin Nowicki.

Zdaniem prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego odsłonięcie pomnika to szczególnie wzruszający moment. – Powstanie Warszawskie to opowieść o naszych bohaterach. Takim bohaterem był właśnie generał Zbigniew Ścibor-Rylski. To jest moment niesłychanie wzruszający – podkreślił podczas uroczystości. Jego zdaniem generał powinien być dla nas wszystkich wzorem, dlatego, że „wszyscy, którzy go znali podkreślali, że to osoba, która kochała ludzi i zawsze chciała pomagać innym”. Podkreślił, że dla niego generał był bohaterem i autorytetem, ale też niezwykle dobrym, ciepłym człowiekiem.

Wspomnienie wygłosiła wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska. – „Honor”, „uczciwość” i „patriotyzm” – to były dla niego słowa najważniejsze – powiedziała. Podkreśliła, że zmarłego generała interesował los każdego powstańca. – To on jako pierwszy zdecydował się głośno powiedzieć o stratach, jakie poniosła Warszawa i wypowiedzieć słowo „przepraszam” [wobec ludności cywilnej – KAI]. Za te słowa był wielokrotnie krytykowany – przypomniała.

Rafał Szczepański, prezes Fundacji Pamięci o Bohaterach Powstania Warszawskiego, zapowiedział powstanie kolejnych pomników upamiętniających bohaterów zrywu sprzed 75 lat. Kolejnym powstańcem, który doczeka się pomnika będzie kpt. Stanisław Jankowski, „Agaton”, „cichociemny”, żołnierz Batalionu „Pięść”, osobisty adiutant gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora”.

Przewodnicząca Rady Warszawy Ewa Malinowska-Grupińska powiedziała, że generałowi najbardziej zależało na tym, aby przekazywać wiedzę na temat Powstania Warszawskiego kolejnym pokoleniom. – Kochał młodych ludzi, pięknie się do nich zwracał i zawsze w nich wierzył. Warszawska młodzież jest piękna, Panie Generale i na pewno będzie mieć w sercach wartości, za które walczyliście – podkreśliła.

Jan Józef Kasprzyk, szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych powiedział, że patriotyzm ma dwa oblicza: patriotyzm czasu pokoju i patriotyzm czasu wojny. Podkreślił, że gen. Ścibor-Rylski zdawał egzamin z patriotyzmu czasu wojny, w czasie kampanii wrześniowej i w Powstaniu Warszawskim. – Wszyscy pamiętamy pana generała jako tego, który wychowywał młode pokolenie w duchu patriotyzmu czasu pokoju, który jest tak samo ważny (…) Za wszystko co uczyniłeś w czasie spotkań z młodzieżą, ucząc jej patriotyzmu czasu pokoju, dziękujemy – powiedział minister Kasprzyk.

Za inicjatywę, projekt i realizację budowy pomnika podziękował Zbigniew Galperyn, wiceprezes Związku Powstańców Warszawy.

Pomnik odsłonili prezydent Rafał Trzaskowski, kombatanci oraz członkowie rodziny generała. Modlitwę w intencji gen. Ścibora-Rylskiego oraz Powstańców Warszawskich odmówił bp Józef Guzdek. Podkreślił, że kiedy rozpoczął posługę biskupa polowego w Warszawie dziewięć lat temu i miał okazję rozmawiać z gen. Ściborem-Rylskim dostrzegł w nim nie bohatera, ale przede wszystkim człowieka. – Niech każde spotkanie z nim pobudza do refleksji nad pytaniem: Jakimi jesteśmy ludźmi? Niech skłania do odpowiedzi, że wszystko cokolwiek można budować, trzeba czynić na fundamencie człowieczeństwa – zachęcał bp Guzdek.

Po modlitwie nastąpiła ceremonia złożenia kwiatów przez przedstawicieli kombatantów, prezydenta RP, władz samorządowych miasta Warszawy i województwa mazowieckiego, służb mundurowych oraz harcerzy i młodzieży.

***

Zbigniew Ścibor-Rylski urodził się 10 marca 1917 r. w Browkach na Ukrainie, po zdobyciu Kijowa przez Wojsko Polskie wraz z rodziną wrócił do Polski. Po maturze wstąpił do Szkoły Podchorążych Lotnictwa, którą ukończył jako prymus w 1939 r. Otrzymał przydział do I Pułku Lotniczego Warszawa Okęcie, który w dniu 6 września 1939 r. został ewakuowany na południowy-wschód i dołączył do samodzielnej grupy operacyjnej „Polesie” pod dowództwem gen. Franciszka Kleeberga. Brał udział w walkach pod Mrozami, Łęczną, Adamowem, Kockiem.

Po kapitulacji został wywieziony do Kielc, następnie do obozu w Stargardzie, a stamtąd na roboty w Horoście, Strossdorfie i Piritz, skąd udało mu się uciec. Po przybyciu do Warszawy 1 września 1940 r., wstąpił do ZWZ, gdzie otrzymał przydział do grupy przyjmowania zrzutów. 20 czerwca 1943 r. został wysłany do Kowla, gdzie dowódcą okręgu był płk Bobiński ps. „Luboń”. Po powołaniu 1 stycznia 1944 r. 27. Wołyńskiej Dywizji AK został dowódcą II kompanii 50 pułku pp. Batalionu „Sokoła”. Przeszedł cały szlak bojowy dywizji. W lipcu 1944 r. został wezwany do Warszawy, 1 sierpnia 1944 r. otrzymał przydział do batalionu „Czata-49”, zgrupowania „Radosław”. Walczył na Woli, Muranowie, Stawkach i Starym Mieście. W całej kampanii był trzykrotnie ranny.

Po wojnie wyjechał do Poznania i zaprzestał działalności konspiracyjnej. Pracował m.in. w Biurze Samochodów Remontowanych „Motozbyt”, jako kierowca w Poznańskim Przedsiębiorstwie Transportowym. W 1956 r. został inspektorem technicznym w Zjednoczonych Zakładach Gospodarczych INCO. Na emeryturę przeszedł w 1977 r.

W sierpniu 1984 r. został członkiem Obywatelskiego Komitetu Obchodów 40. rocznicy Powstania Warszawskiego. Na przełomie sierpnia i września 1989 r. powstała grupa inicjatywna Związku Powstańców Warszawskich. Na funkcję prezesa powołano Zbigniewa Ścibor-Rylskiego. Pełnił ją od 1990 r. do chwili śmierci.

Był aktywnym członkiem Komitetu Budowy Pomnika Powstania Warszawskiego, organizował środowisko „Czaty-49”. Był członkiem Komitetu Budowy Pomnika Państwa Podziemnego AK, członkiem Rady Kombatanckiej przy Urzędzie ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych oraz Rady Kombatanckiej przy Prezydencie RP. Brał udział w pracy Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Od 2006 r. był członkiem Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari. 7 maja 2005 r. został mianowany na stopień generała brygady w stanie spoczynku. Brał udział w corocznych obchodach rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, jako prezes Związku Powstańców Warszawskich.

W 2012 r. IPN ujawnił, że gen. Zbigniew Ścibor-Rylski współpracował po wojnie ze służbami komunistycznymi. Zarzucono mu m.in., że w oświadczeniu lustracyjnym zataił swoje związki ze służbami PRL. W 2016 r. rozpoczęto proces lustracyjny, przerwany jednak został w listopadzie tego samego roku z uwagi na zły stan zdrowia oskarżonego. Zmarł 3 sierpnia 2018 r. w Warszawie w wieku 101 lat.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Radzymin: rozpoczęła się narodowa nowenna przed 100. rocznicą urodzin Jana Pawła II

2019-08-19 10:29

mag / Radzymin (KAI)

Z okazji nadchodzącej 100. rocznicy urodzin papieża-Polaka w powstającym w Radzyminie sanktuarium św. Jana Pawła II rozpoczęła się nowenna narodowa. Każdego 18 dnia miesiąca w świątyni będą polecane Bogu rodziny i Ojczyzna. Do parafii wpłynęło już ponad 3,5 tys. intencji.

Adam Bujak, Arturo Mari/Biały Kruk

Narodowa nowenna za wstawiennictwem św. Jana Pawła II zakończy się 18 maja 2020 roku, dokładnie w 100. rocznicę urodzin Karola Wojtyły.

- Ludzie proszą zarówno w intencji najbliższych, którzy są chorzy duchowo lub fizycznie, o wyjście z uzależnień zwłaszcza alkoholu i narkotyków jak i całej wspólnoty narodowej. Chcą za wstawiennictwem św. Jana Pawła II wymodlić jedność w narodzie oraz siłę i mądrość dla rządzących. Pojawiają się również prośby za młode pokolenie o życie w łasce sakramentalnej, właściwe rozeznanie powołania. Niektórzy dziękują Bogu za jubileusze małżeńskie czy dar potomstwa – podkreśla proboszcz parafii ks. Krzysztof Ziółkowski.

Modlitwę zainaugurował biskup warszawsko-praski Romuald Kamiński. W podkreślił wartość modlitwy zwracając uwagę, że bez niej nie da się budować wiary. Zwrócił jednocześnie uwagę, że jest ona źródłem mądrości i pozwala podejmować właściwe decyzje, a co za tym idzie - dobrze przeżyć własne życie. –By mieć światło, by nie popełnić błędu, by nie mieć wątpliwości trzeba ważne kwestie, które nas dotykają i absorbują rozwiązywać podczas rozmowy z Bogiem – powiedział bp Kamiński.

Podkreślił, że modlitwa pozwała także właściwie przyjmować i przeżywać trudne i bolesne doświadczenia. - Cierpienie codziennie nas dotyka w mniejszy czy większy sposób. Jeśli złączymy je z Jezusem, jeśli uczepimy się niejako Jego Krzyża, wówczas nabierze ono sensu i będzie miało charakter zbawczy – tłumaczył biskup.

Podkreślił, że warunkiem trwałego pokoju między ludźmi, zgody i miłości jest nawrócenie. – Wszyscy muszą podjąć nawrócenie, a nie tylko jednostki. W przeciwnym razie wciąż będzie dochodziło do konfliktów – ostrzegł hierarcha.

Po liturgii odbyła się adoracja Najświętszego Sakramentu i oddano cześć relikwiom św. Jana Pawła II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Solidarność chrześcijańska wyrazem natury Kościoła

2019-08-21 11:32

tłum.. o. Stanisław Tasiemski OP (KAI) / Watykan

O solidarności chrześcijańskiej wyrażającej naturę Kościoła mówił Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej w Watykanie. Papież kontynuował cykl katechez na temat Księgi Dziejów Apostolskich, a jego słów w auli Pawła VI wysłuchało dzisiaj około 7 tys. wiernych.

Grzegorz Gałązka

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Wspólnota chrześcijańska rodzi się z przeobfitego wylania Ducha Świętego i rozwija się dzięki zaczynowi dzielenia się między braćmi i siostrami w Chrystusie. Istnieje pewien dynamizm solidarności, który buduje Kościół jako rodzinę Bożą, w której centralne miejsce zajmuje doświadczenie koinonii. Co oznacza to dziwne słowo? Jest to słowo greckie, które oznacza „oddanie do wspólnego użytku”, bycie jako wspólnota, a nie bycie wyizolowanymi. Takie jest doświadczenie pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej. To znaczy „oddanie do wspólnego użytku”, „dzielenie się”, „przekazywanie, udział w czymś”, nie izolowanie siebie od reszty. W pierwotnym Kościele ta koinonia, ta wspólnota odnosi się przede wszystkim do uczestnictwa w Ciele i Krwi Chrystusa. Dlatego, kiedy przyjmujemy Komunię św. mówimy, że komunikujemy, wkraczamy w komunię z Jezusem i z tej komunii z Jezusem dochodzimy do komunii z braćmi i siostrami. To uczestnictwo w Ciele i Krwi Chrystusa, które nazywamy Mszą św. przekłada się na braterską jedność, a zatem także na to, co jest dla nas najtrudniejsze: oddanie dóbr do wspólnego użytku i zbieranie pieniędzy na składkę na rzecz Kościoła - matki w Jerozolimie (por. Rz 12,13; 2 Kor 8–9) i innych Kościołów.

Jeśli chcecie wiedzieć, czy jesteście dobrymi chrześcijanami, to oczywiście musicie się modlić, przystępować do Komunii św., do sakramentu pojednania, ale sygnałem, że się nawróciłeś jest to, gdy nawrócenie sięga kieszeni. To znaczy, wtedy widać, że ktoś jest hojny wobec innych, czy pomaga najsłabszym, najuboższym, gdy dotyka to twojego interesu. Gdy nawrócenie dociera do tego punktu, możesz być pewny, że jest to prawdziwe nawrócenie. Jeśli pozostaje jedynie na poziomie słów i gestów – nie jest to dobre nawrócenie.

Życie eucharystyczne, modlitwy, przepowiadanie apostołów i doświadczenie wspólnoty (por. Dz 2,42) sprawiają, że wierzący są ludźmi, którzy mają „jedno serce i jedną duszę” i nie uważają tego, co posiadają za swoją własność, ale wszystko mają wspólne (por. Dz 4,32). Tak wymowny jest ten wzór, aby nam pomóc w byciu szczodrymi a nie sknerami. Z tego powodu „nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je i przynosili pieniądze [uzyskane] ze sprzedaży, i składali je u stóp Apostołów. Każdemu też rozdzielano według potrzeby” (Dz 4,34-35). Kościół miał zawsze ten gest chrześcijan, którzy się ogałacali z tego, co było zbyteczne, aby przekazać potrzebującym, nie tylko pieniędzy, ale również czasu. Jakże wielu chrześcijan – na przykład wy we Włoszech – poświęca się wolontariatowi. To bardzo piękne. To właśnie jest komunia – dzielenie się z innymi moim czasem, aby pomóc osobom potrzebującym. Wyraża się to w wolontariacie, uczynkach miłosierdzia, odwiedzinach osób chorych. Zawsze chodzi o dzielenie z innymi, a nie tylko szukanie wyłączenie własnego interesu.

W ten sposób koinonia lub komunia staje się nowym sposobem relacji między uczniami Pana, do tego stopnia, że poganie patrząc na chrześcijan mówili: „popatrzcie, jak oni się miłują”. Tym nowym sposobem była miłość, ale nie miłość wyrażająca się słowami, miłość udawana, lecz miłość wyrażająca się w czynach, wzajemnej pomocy, w miłości konkretnej. Więź z Chrystusem ustanawia więź między braćmi, która zespala i wyraża się także w komunii dóbr materialnych. Ta życzliwość, to przebywanie razem, wzajemne miłowanie jest znakiem, który ostatecznie sięga kieszeni, ogołocenia się z przeszkody w postaci pieniędzy, aby dać je innym. Obejmuje czasy, posuwa się do działań sprzecznych z własnym interesem. Bycie członkami ciała Chrystusa czyni wierzących współodpowiedzialnymi jedni za drugich. Nie zawsze o tym myślimy. Wiara w Jezusa sprawia, że wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za siebie nawzajem. „Ale spójrz na niego, na jego problem: mnie to nie obchodzi, to jego sprawa”. Nie, wśród chrześcijan nie możemy powiedzieć: „Biedny człowiek, ma problem w swoim domu, przeżywa trudności rodzinne. Ale muszę się modlić, biorę to ze sobą ... Nie jestem obojętny". To jest bycie chrześcijaninem. Z tego powodu mocni wspierają słabych (por. Rz 15, 1) i nikt nie doświadcza ubóstwa, poniżającego i oszpecającego ludzką godność. Żyją oni bowiem życiem wspólnotowym: mają jedno serce, miłują się nawzajem. Miłość konkretna jest tego znakiem.

Jakub, Piotr i Jan, będący trzema apostołami jakby „filarami” Kościoła Jerozolimskiego wspólnie ustalają, by Paweł i Barnaba poszli z Ewangelią do pogan, podczas gdy oni będą ewangelizowali Żydów, i proszą tylko Pawła i Barnabę, stawiając warunek, aby pamiętali o ubogich (por. Ga 2, 9-10). Nie tylko o biedzie materialnej, ale także o biedzie duchowej, ludziach, którzy mają problemy i potrzebują naszej bliskości. Chrześcijanin zawsze zaczyna od siebie, od swego serca, i podchodzi tak jak Jezus do nas się zbliżył. Taka jest pierwsza wspólnota chrześcijańska.

Konkretny przykład dzielenia się i wspólnoty dóbr pochodzi ze świadectwa Barnaby: posiada on pole i sprzedaje je, aby przekazać dochody apostołom (por. Dz 4,36-37). Ale obok jego pozytywnego przykładu pojawia się inny smutny, negatywny: Ananiasz i jego żona Safira, sprzedawszy kawałek ziemi, postanawiają przekazać tylko jedną część zysku apostołom, a drugą zatrzymać dla siebie (por. Dz 5, 1-2). To oszustwo przerywa łańcuch wynikającego z Bożej łaski, pogodnego i bezinteresownego dzielenia się, a następstwa tego są tragiczne, śmiertelne (Dz 5, 5.10). Apostoł Piotr demaskuje nadużycia Ananiasza i jego żony, i mówi mu: „dlaczego szatan zawładnął twym sercem, że skłamałeś Duchowi Świętemu i odłożyłeś sobie część zapłaty za ziemię? [...] Nie ludziom skłamałeś, lecz Bogu” (Dz 5, 3-4). Można powiedzieć, że Ananiasz okłamał Boga z powodu wyizolowanego, obłudnego sumienia, to znaczy z powodu „wynegocjowanej”, częściowej, oportunistycznej przynależności do Kościoła. Obłuda jest najgorszym wrogiem tej wspólnoty chrześcijańskiej, tej miłości chrześcijańskiej: to udawanie wzajemnego miłowania się, ale w istocie dążenie jedynie do własnego interesu.

Brak szczerości w dzieleniu się, czy brak szczerości w miłości chrześcijańskiej oznacza bowiem kultywowanie hipokryzji, oddalenie od prawdy, samolubstwo, gaszenie ognia wspólnoty i zwrócenie się ku chłodowi śmierci wewnętrznej. Ci, którzy zachowują się w ten sposób, przechodzą przez Kościół jak turysta, ale w Kościele jest wielu turystów, którzy zawsze przechodzą, ale nigdy nie wchodzą do Kościoła: to turystyka duchowa sprawia, że sądzą, iż są chrześcijanami, podczas gdy są tylko turystami odwiedzającymi katakumby. Nie, nie możemy być turystami w Kościele, ale braćmi jedni drugich. Życie nastawione wyłącznie na czerpanie korzyści i wykorzystywanie sytuacji kosztem innych nieuchronnie powoduje śmierć wewnętrzną. A ilu ludzi deklaruje się jako bliskich Kościołowi, jako przyjaciele kapłanów, biskupów, podczas gdy szukają jedynie swoich korzyści. To są hipokryzje, które niszczą Kościół.

Niech Pan ześle na nas swego Ducha czułości, który zwycięża wszelką obłudę i szerzy tę prawdę żywiącą solidarność chrześcijańską, która, nie będąc działaniem pomocy społecznej, jest niezbywalnym wyrazem natury Kościoła, czułej matki wszystkich, zwłaszcza najuboższych. Dziękuję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem