Reklama

Adwent – inspiracje na rodzinne oczekiwanie

2014-11-27 10:33

Zebrała Lilianna Sicińska
Edycja wrocławska 48/2014, str. 4

Małgorzta Krawczyńska

Rodzinne tradycje dla naszej tożsamości są prawie tak samo ważne jak nazwisko czy dom. Obok nich pojawiają się nowe zwyczaje, bo każda rodzina wypracowuje swój sposób celebracji świąt. Dziś garść inspiracji adwentowych, podpatrzonych u współczesnych rodzin.

Nowenna do św. Mikołaja

Małgosia Szymańska Wrocław-Śródmieście: Jako element adwentowego oczekiwania wprowadziliśmy zwyczaj odmawiania nowenny do św. Mikołaja, którą zaczynamy 27 listopada, a kończymy 5 grudnia. Uważamy, że ważnymi darami dla naszych dzieci są dobra duchowe, które pozwalają im być lepszymi. Czytałam gdzieś, że św. Mikołaj musi być zasmucony jedynie prośbami o materialne prezenty. I tak nasze dzieci proszą w nowennie o to, co dla nich aktualnie ważne: o cierpliwość, systematyczność, o łaskę współczucia czy dzielenia się z innymi – czasami o pozorne drobiazgi. Nie zawsze odmawiamy nowennę literalnie, modlimy się własnymi słowami. I czekamy na prezenty duchowe od św. Mikołaja.

Jedno źdźbło siana za jeden dobry uczynek

Małgorzata Krawczyńska Wrocław-Żerniki: Jednego roku postanowiliśmy zrobić drewniany żłóbek i wkładać do niego po jednym źdźble siana za każdy dobry uczynek któregokolwiek z naszych maluchów. Janek – mój mąż – postarał się o listewki, gwoździe i zbił z nich istne cacko. W sklepie przy katedrze znalazłam przepiękną figurkę Dzieciątka, sianko w sklepie zoologicznym. Chłopcy z namaszczeniem wyciągali pojedyncze ździebełka z torby za każdym razem, kiedy udało im się dokonać jakiegoś „spektakularnego” dobrego uczynku i wkładali je do żłóbka. W połowie adwentu zorientowałam się, że pomimo szczerych chęci i autentycznego wysiłku dzieci, figurka Jezusa będzie leżeć na deskach ledwo osłoniętych ździebełkami. Zasad w trakcie gry się nie zmienia – dzieci byłyby zdezorientowane, zatem codziennie po kryjomu dokładałam sianka do żłóbka. Dobre uczynki rozmnażały się w nadprzyrodzony sposób!

Reklama

Organizujemy w adwencie rodzinne wyprawy leśne po zboczach Ślęży (polecamy wszystkim!). Zbieramy drobne drewienka i korę na szopkę. Mamy od lat piękne figurki Świętej Rodziny z pasterzami, zwierzętami i Mędrcami, które układamy na grubej warstwie pachnącego siana pośrodku stołu wigilijnego, a potem świątecznego. Brakowało jednak szopy. Teraz już ją mamy – zrobioną z własnoręcznie nazbieranych szczątków natury. Klimat jest u nas coraz bardziej betlejemski, a owoce tego czasu zawsze dostrzegalne.

Niezbyt słodki kalendarz adwentowy

Asia z Kątów Wrocławskich: Nie widząc sensu w gotowych kalendarzach ze słodyczami wprowadziliśmy własny, dostosowany do naszych potrzeb. Ma formę dużego plakatu z naklejonymi kopertami na kartki z zadaniami. Każdy dzień adwentu u nas ma swoją nazwę: dzień modlitwy – wtedy staramy się odmówić razem Różaniec, Koronkę lub inną modlitwę; dzień milczenia – w określonych porach dnia, bo w pracy czy w szkole byłoby to trudne. Są też dni dobroci, dni porządków, także tych trudniejszych w zapomnianych szufladach czy zakamarkach; dzień gorzki – kiedy oszczędzamy np. cukier na świąteczne wypieki, dzień pierników kiedy dzieci zapraszają przyjaciół na wspólne pieczenie czy dekorowanie pierników, itp. Dzieci za wykonanie zadania nagradzamy śnieżynką, którą zawieszają później na choince.

Wieniec na cztery świece

Sylwia z Oławy: Tradycyjnie robimy z dziećmi wieniec adwentowy. Można go wykonywać z różnych materiałów: podstawą są gałązki iglaków, dodatkami: szyszki, orzechy, suszone plastry cytrusów, bibuła, gotowe ozdoby choinkowe, wstążki, etc. Można posłużyć się gotową obręczą pod wieniec (np. ze styropianu, z kwiaciarni czy sklepu z artykułami dekoracyjnymi) bądź wykonaną własnoręcznie z drutu lub giętkiej gałązki. Przydatny będzie też klej, drut i sekator. Najważniejsze są w wieńcu świece – cztery, na każdą kolejną niedzielę adwentu. Warto kupić takie, które będą się długo palić. Dzieci zapalają świece przy wspólnych kolacjach czy modlitwie. Kiedy wieniec adwentowy pojawia się na naszym stole – mamy wrażenie, że każdy bardziej się stara być lepszym na co dzień.

Tagi:
adwent

S. Pudełko: jak powiedzieć Bogu „tak” nie przez zaciśnięte zęby

2019-12-12 09:25

rk / Bielsko-Biała (KAI)

Gdy mówimy Bogu „tak”, w naszym życiu zaczynają się dziać cuda zaufania, zawierzenia i wiary – zapewniła Anna Maria Pudełko AP podczas kolejnej katechezy w bazylice pw. Nawiedzenia NMP w Bielsku-Białej. Charyzmatyczna apostolanka wskazała na Maryję, która mówi Bogu „tak” nie przez zaciśnięte zęby, lecz „idzie na całość” i ufa bezgranicznie.

YouTube.com

Psychopedagog powołania s. Anna Maria Pudełko AP ze Zgromadzenia Maryi Królowej Apostołów przypomniała słowa, jakimi opisywał Maryję św. Jan Paweł II i obecnie robi to papież Franciszek. Analizując scenę zwiastowania, zwróciła uwagę, że Matka Boga zdecydowała się zaangażować i zaryzykować – „postawić wszystko na jedną kartę”.

„Co daje jej siłę? Słowo, które Bóg jej dał, czyli obietnica Boga” – skonstatowała prelegentka, cytując słowa papieża Franciszka skierowane do młodych: „Czy czujecie się tymi, którzy niosą obietnice?”. Przypomniała, że Bóg obiecał każdemu z nas, że będzie nas kochał bez względu na wszystko. „Od początku naszego życia byliśmy otuleni nieskończoną, wszechmocną i najczulszą miłością Boga, który mówił: chcę ciebie” – podkreśliła. Zaznaczyła, że kolejną obietnicą Boga jest uczynienie nas szczęśliwymi, czyli świętymi.

„Świętość to znaczy być sobą bez masek, bez udawania, bez dwulicowości, bez sztuczności. To być kimś, kogo Bóg sobie wymarzył” – dodała i przytoczyła wyrażenia Franciszka opisujące Maryję jako influencerkę Boga, pokazującą, że warto Mu zawierzyć i zaufać. Zauważyła, że „Maryja była pełną radości młodą dziewczyną o oczach jaśniejących Duchem Świętym”.

S. Anna Maria Pudełko jest psychologiem powołaniowym i należy do Instytutu Królowej Apostołów dla Powołań.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak chadecja i Platforma torują drogę radykalnej lewicy

2019-12-11 17:18

Jadwiga Wiśniewska
Poseł do Parlamentu Europejskiego

O tym, że ostatnie działania Platformy Obywatelskiej torują drogę radykalnej lewicy wiemy na podwórku krajowym już od dawna. W ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego z listy Koalicji Obywatelskiej dostało się kilku już niemal zapomnianych polityków starej lewicy. Niestety strategia totalnej opozycji otworzyła furtkę dla dużo groźniejszej w dzisiejszych czasach radykalnej lewicy organizowanej przez panów Biedronia i Zandberga. W ostatnich wyborach do Sejmu i Senatu furtka ta została uchylona jeszcze szerzej.

Informacje prasowe

Przyjrzyjmy się, jak wygląda sytuacja w obecnym Parlamencie Europejskim. Do tej pory Parlament był rządzony przez chadecję (EPL) i socjalistów, którzy dzielili między sobą najważniejsze stanowiska i podejmowali wspólnie decyzje, czasami dopuszczając do tego grona liberałów. Po ostatnich wyborach sytuacja się jednak skomplikowała. Zwiększyły swoją obecność siły skrajnie niechętne Unii. W wyniku zawirowań związanych z Brexitem oraz histerii klimatycznej urośli w siłę liberałowie i zieloni. Tradycyjne partie chadeków i socjalistów straciły większość. Musiały się zatem podzielić wpływami. I tu chadecja wpadła w pułapkę.

O ile chadecy od wielu lat przejawiali tendencje lewicujące, o tyle jeszcze w poprzedniej kadencji byli skłonni nawiązywać sojusze z eurorealistami, którzy uważają że Europa może być silna siłą państw członkowskich, a taką frakcją są Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy, do których należy Prawo i Sprawiedliwość. Dziś chadecy tworzą już właściwie koalicję z socjalistami, liberałami, zielonymi i komunistami! Ale w tej układance politycznej chadecy będą stawać się coraz bardziej zbędni. Za cenę bycia w większości, będą się coraz bardziej rozpływać. Weszli na prostą drogę prowadzącą do marginalizacji. Jeżeli z niej nie zejdą, to ludzie przestaną na nich w końcu głosować, bo po co głosować na podróbkę, jeżeli można głosować na oryginał, czy to liberalny, zielony czy lewicowy?

Weźmy kilka przykładów. Zacznijmy od polityki klimatycznej. Żeby zdobyć poparcie większości Parlamentu Europejskiego Ursula von der Leynen niemal zaproponowała program socjalistów w tej dziedzinie, różnice są dosłownie marginalne. Wygląda na to, że obecna Komisja, choć podobnie jak poprzednia rządzona formalnie przez chadeków, będzie de facto wprowadzać agendę socjalistów, a jej twarzą, jeszcze wyraźniejszą niż poprzednio, będzie holenderski socjalista Timmermans. Zamierza on wprowadzić w życie plan redukcji emisji CO2 o 50% do 2030 r., choć już obecny cel 40% uchwalony został dopiero niedawno i nie jest łatwy do osiągnięcia, co potwierdziła ostatnio nawet Europejska Agencja Środowiskowa. Chadecy w Parlamencie zgodzą się z tym, bo inaczej nie potrafią. Ciekawe co zrobi Platforma – choć to pytanie wydaje się retoryczne.

A teraz z innej dziedziny. W Komisji Praw Kobiet i Równouprawnienia (FEMM) koordynatorką EPL jest Irlandka Frances Fitzgerald (która, nawiasem mówiąc, promowała wszystkie ostatnie zmiany obyczajowe w Irlandii). Pomiędzy nią, a koordynatorkami czterech partii panuje pełna symbioza. Do tego stopnia, że na jednym z ostatnich posiedzeń koordynatorów, na którym rozdzielono prace na najbliższe lata, grupa konserwatywna oraz grupa narodowców (ID) nie dostały żadnego sprawozdania, pomimo że gwarantowały nam to procedury. Przewodnicząca (austriacka socjalistka) uznała jednak, że skoro został osiągnięty konsensus, nie ma potrzeby odwoływania się do procedur. Konsensus działa między tymi pięcioma grupami faktycznie bez zarzutu. Szkoda tylko, że zamyka się oczy na coraz większą grupę społeczeństwa, która zupełnie nie rozumie podstaw tego „konsensusu”. W końcu różnice w demokracji są normalne i należy je szanować. Taki „konsensus” znosi demokrację przez jej najbardziej zagorzałych „obrońców”.

Zupełnie ostatnio Parlament Europejski przyjął rezolucję oskarżającą Polskę o chęć zakazania edukacji seksualnej. Pomijając już fakt, że to zupełnie nie jest sprawa UE (co potwierdziła jeszcze odchodząca Komisja Europejska), rezolucja została oparta na kłamstwie, które na sesji plenarnej wygłosił poseł Biedroń, jakoby rząd miał taki plan. Posłowie PO, prowadzeni przez panie Łukacijewską i Hübner, chętnie rzucili się na ten temat i razem ze swoimi sojusznikami wysmażyli durną rezolucję składającą się z nieprawdziwych informacji oraz lewicowych fantasmagorii. Zawierała ona nawet kuriozalne wezwanie, aby kwestię edukacji seksualnej dołączyć do postępowania wobec Polski w ramach art. 7! Rezolucja została przyjęta radykalną większością Parlamentu, ok. 470 głosów było za, a jedynie ok. 130 przeciw. W EPL jedynie 20 posłów było przeciw, głównie Węgrów.

Rezolucja ta zawierała również poparcie dla „bezpiecznej i legalnej aborcji”. Jeszcze kilka lat temu głosowania nad aborcją w PE były mniej więcej wyrównane. Dzisiaj większość za aborcją to 450 do 150. Zdecydowana większość tzw. chadecji z EPL była za. Z obecnych posłów Platformy 8 głosowało za, 2 było przeciw, a 2 wstrzymało się. A jeszcze nie tak dawno jeździli na rekolekcje do Tyńca!

Widać jak na dłoni, że Platforma i cała chadecja stacza się po równi pochyłej na lewo. Można mieć niemal pewność, że jej rola będzie radykalnie maleć. Ale rzeczywistość nie znosi próżni. Obawiam się, że jej miejsce zostanie zajęte przez sfrustrowanych radykałów. Chadecja budzi demony!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nigeria: dwaj uprowadzeni księża odzyskali wolność

2019-12-12 14:34

kg (KAI/FIDES) / Abudża

Dwaj nigeryjscy księża katoliccy: Joseph Nweke i Felix Efobi, uprowadzeni 6 grudnia w południowo-zachodniej części kraju, odzyskali wolność wieczorem 10 bm. Chociaż porywacze żądali początkowo 100 mln naira (nieco ponad 1 mln zł) za ich zwolnienie, ostatecznie wypuścili ich bez otrzymania jakiegokolwiek okupu.

Mikamatto/Foter/Creativ Commons Attribution 2.0 Generic (CC BY2.0)

Obaj księża, pracujący w diecezji Awka na południu Nigerii, zostali uprowadzeni 6 grudnia, gdy udawali się na ślub swych parafian ze stanu Anambra do Akure – stolicy stanu Ondo. Duchownych, jadących autostradą Benin-Owo w orszaku weselnym, zatrzymali w pewnej chwili nieznani uzbrojeni mężczyźni koło miejscowości Ajagbale, wyciągnęli ich z samochodu i wywieźli w nieznanym kierunku.

Według świadków napastnicy nie interesowali się innymi samochodami i ich kierowcami, a nawet nie zabrali nikomu ich telefonów komórkowych i - jak powiedział jeden z uczestników zajścia - "porwali tylko księży i pozostawili resztę". Po pewnym czasie porywacze odezwali się, żądając 100 mln naira okupu w zamian za zwolnienie obu kapłanów, ale po kilku dniach uwolnili ich, nie otrzymawszy żadnych pieniędzy.

Watykańska agencja misyjna Fides podała, powołując się na miejscowe źródła, że księża odzyskali wolność wieczorem 10 grudnia na szosie. Wyjechał po nich jeden z kapłanów z Owo.

Porwania księży i zakonników na południu Nigerii są od wielu lat wielką plagą. W samym tylko stanie Enugu uprowadzono w tym roku 9 kapłanów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem