Reklama

Miłosierdzie czynione na co dzień

2015-02-25 15:19

Ks. Jacek Molka
Edycja częstochowska 9/2015, str. 6

Archiwum Sióstr MBM

Przy ul. św. Barbary 9/11, nieopodal Jasnej Góry, mają swój dom Siostry Matki Bożej Miłosierdzia, z których najbardziej znaną jest św. Siostra Faustyna Kowalska. Częstochowskie siostry prowadzą Zakład Leczniczo-Wychowawczy. Znajduje w nim opiekę ponad 30 podopiecznych

Wspomniana instytucja zajmuje się niepełnosprawnymi dziećmi – zarówno ograniczonymi ruchowo, jak i niepełnosprawnymi intelektualnie. – To zakład stacjonarny udzielający całodobowych świadczeń zdrowotnych dzieciom i młodzieży od 6. do 24. roku życia – mówi „Niedzieli” s. Amadea Lis, dyrektorka placówki. – Opiekujemy się osobami o różnym stopniu upośledzenia – od lekkiego do znacznego – dopowiada s. Mateusza Lis (nazwisko to samo, choć – jak mówią obie nasze rozmówczynie – nie łączą je więzy krwi, choć obie przecież są… siostrami, ale zakonnymi).

Zakład Leczniczo-Wychowawczy został zarejestrowany 3 marca 1993 r. w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim. Jest to stacjonarny zakład opiekuńczo-leczniczy dla dzieci i młodzieży. Na co dzień realizuje całodobowe świadczenia zdrowotne w ramach umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia. – To placówka ponadlokalna i ogólnodostępna dla dzieci z całego kraju – precyzuje s. Amadea. – Niektórzy spośród naszych podopiecznych nie mają rodzin, więc niejako my zastępujemy im bliskich – wyjaśnia s. Mateusza.

Rzeczywistość dnia codziennego

Dzieci mają u sióstr zapewnioną profesjonalną opiekę. – Na stałe są u nas obecni: pedagog, psycholog, psychiatra, pediatra, terapeuci – wyliczają siostry. W zakres kurateli wchodzą: leczenie, pielęgnacja, rehabilitacja, terapia zajęciowa, leczenie farmakologiczne, zapewnienie niezbędnych specjalistycznych konsultacji i badań diagnostycznych, usprawnianie ruchowe, fizykoterapia (masaże lecznicze, światłolecznictwo). Opieka nad dziećmi sprawowana jest przez opiekunki dziecięce i salowe. Podzielone są one na dwie grupy i w ciągu dnia przebywają każda na swojej świetlicy, w której – poza odrabianiem lekcji – organizowane są zajęcia pozalekcyjne, zabawy, śpiew, nauki podstawowych czynności samoobsługowych, porządkowych i zasad wzajemnego współżycia. – Opieka obejmuje również rozwój duchowy i religijny dziecka – podkreślają siostry.

Reklama

Trzeba wyraźnie powiedzieć, że siostry zapewniają dzieciom jak najlepsze warunki wychowawcze i materialne, które umożliwiają rozwój osobowy i intelektualny. Ich posługę cechują: duch chrześcijańskiej miłości oraz iście rodzinna atmosfera. Jednym z jej przejawów jest stała współpraca z rodzicami dzieci, a także z instytucjami służącymi ich dobru. Dzieci uczęszczają do trzech szkół: Zespołu Szkół Specjalnych nr 28 (szkoła podstawowa i gimnazjum), Katolickich Szkół Specjalnych im. św. Antoniego z Padwy, Stowarzyszenia Przyjaciół Szkół Katolickich (szkoły: podstawowa, gimnazjum, zawodowa – kształcąca w zawodzie kucharza, cukiernika i hotelarza oraz przysposabiająca do pracy).

Parę słów o historii

Historia tej placówki sięga roku 1952, kiedy to ówczesne władze zabrały zgromadzeniu Dom Opieki Najświętszej Maryi Panny z dziewczętami moralnie zaniedbanymi, a na ich miejsce umieszczono dzieci niepełnosprawne ruchowo z zakładu Sióstr Boromeuszek ze Zbrosławic (zlikwidowanego przez państwo). Potem powstał koedukacyjny Zakład Leczniczo-Wychowawczy „Caritas” dla dzieci w wieku od 7 do 18 lat ze schorzeniami psychofizycznymi. Dzieci kontynuowały naukę w powstałej państwowej Szkole Specjalnej nr 28, zlokalizowanej w budynkach zgromadzenia.

W latach 1978-82 przeprowadzono modernizację i rozbudowę zakładu. W wyniku inwestycji zostały poprawione warunki socjalne i bytowe wychowanków. W roku 1990 zakład podpisał umowę z Ministerstwem Zdrowia i Opieki Społecznej. Później w 1999 r. utworzono Kasy Chorych, które w 2003 r. przekształcono w NFZ.

Dzieci do zakładu przyjmowane są na podstawie skierowania do placówki przez lekarza rodzinnego. Zakład ma charakter koedukacyjny. Kontakt: ul. św. Barbary 9/11, 42-226 Częstochowa; tel. (34) 324-49-71, kom. 669-498-905; e-mail: zlw@poczta.onet.pl.

Tagi:
niepełnosprawni miłosierdzie pomoc

Reklama

Bóg, Honor, Ojczyzna

2019-11-26 12:50

Zbigniew Stanuch
Edycja szczecińsko-kamieńska (Kościół nad Odrą i Bałtykiem) 48/2019, str. 1-2

W chłodny dzień 15 listopada br. do Myśliborza zawitali uczestnicy IV Myśliborskiego Sympozjum Miłosierdzia. Tym razem głównym tematem rozważań było zawołanie: „Bóg, Honor, Ojczyzna. Chrześcijanin we współczesnym świecie”

Jerzy Grys
Uczestnicy sympozjum

W organizację całego przedsięwzięcia zaangażowali się: Instytut im. bł. Michała Sopoćki „Ignis Misericordie”, Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego, Bractwo im. bł. Michała Sopoćki oraz Fundacja Społeczności Lokalnych Klaster Społeczny „Uwierz w Siebie”. Patronat naukowy nad tym wydarzeniem objął Wydział Teologiczny Uniwersytetu Szczecińskiego, z kolei patronat honorowy sprawowali: abp Andrzej Dzięga – metropolita szczecińsko-kamieński i Piotr Sobolewski – burmistrz miasta i gminy Myślibórz.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Szymon Hołownia wystartuje w wyborach prezydenckich w 2020 r.

2019-12-08 18:55

lk / Gdańsk (KAI)

Publicysta i dziennikarz, zaangażowany w działalność charytatywną Szymon Hołownia ogłosił w niedzielę 8 grudnia swój start w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Na spotkaniu programowym w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim zaprezentował najważniejsze postulaty swojego programu politycznego. - Chcę Polski tak solidarnej, jak najsłabszy, a nie najsilniejszy w niej - mówił.

Magdalena Pijewska/Niedziela

"Coś się kończy, więc coś się zaczyna" - tak Hołownia zapowiadał od kilku dni w mediach społecznościowych swoją decyzję o starcie w wyborach prezydenckich. W niedzielę popołudniu na spotkaniu pod nazwą "Dlaczego i po co?" wyjaśnił, jakie są jego polityczne plany.

Na początku spotkania zaprezentowano badania, wedle których aż 73 proc. Polaków uważa, że prezydent naszego kraju nie musi być związany z żadną partią polityczną. Tę tezę sam Hołownia rozwinął później w swoim przemówieniu.

Na wstępie wyjaśnił, że swą decyzję ogłasza w Gdańsku, gdyż jest to miasto, w którym bardzo dobrze jest zaczynać nową rzeczywistość. Jest to jednak też miasto, w którym niemal rok temu zginął tragicznie ugodzony nożem prezydent Paweł Adamowicz, a jego śmierć - do której nawiązał Hołownia - wstrząsnęła całą Polską. - To coś, co wtedy pękło, zaczęło pękać we mnie wcześniej - mówił dziennikarz, nawiązując także do głębokiego podziału, jaki dotknął polskie społeczeństwo po katastrofie smoleńskiej w 2010.

Hołownia stwierdził, że te wydarzenia sprawiły, iż Polska zaczęła tracić swoje wewnętrzne fundamenty, tworzące wspólnotę całego narodu. - W szoku jednak nie można nigdy pozostać. Jeżeli zło ma zwyciężyć z dobrem, to musi być odskocznią do czynienia dobra, a nie miejscem, w którym się zostaje - stwierdził.

"Na co mam czekać? Co jeszcze musi się stać, żebym porzucił wygodną kanapę recenzenta rzeczywistości?" - pytał Hołownia retorycznie i dodał, że chce swojej córce i jej pokoleniu zostawić coś więcej niż tylko dziennikarski dorobek lub złudną popularność w mediach społecznościowych.

Jak powiedział, współczesny świat jest przestrzenią wielkich możliwości, w tym tych, jakie dają nowe technologie, ale też miejscem zagrożonym przez zanieczyszczenie klimatu oraz wielkie podziały społeczne - niezrozumiały konsumpcjonizm z jednej strony, a dotkliwy głód z drugiej strony.

Polska rzeczywistość z kolei zdominowana jest według niego przez spory, które dotarły już do wielu środowisk, a nawet rodzin. Sporów tych nie równoważy dobrobyt czy lepsza ściągalność podatków, którą chwalą się rządzący. Hołownia nazwał to ironicznie "polską szkołą kompromisu" i z ubolewaniem stwierdził, że ów kompromis jest traktowany niemalże pogardliwie, jako kapitulacja z podtrzymywania własnych argumentów.

"Dlaczego nie możemy być różni, ale równi, a nie lepsi i gorsi?" - pytał. - W Polsce, choć kalendarz pokazuje coś innego, nie skończyły się jeszcze lata 90. XX wieku z ich niekończącymi się sporami o wszystko, z uprawianiem polityki siekierą - dodał.

Od dwudziestu lat mamy wiek XXI, w którym problemy powinno się rozwiązywać nie siekierą, a skalpelem - mówił. Jego zdaniem, dziś jest czas nowych wyzwań i nowych pokoleń, które bardzo często nie chodzą na wybory. - Dlaczego nie chodzą? Bo partie - zajęte tym, kto będzie przewodniczącym - mówią o wszystkim, tylko nie o tym, co dla nich najważniejsze: jaki świat zostawi im nasze pokolenie? - kontynuował Hołownia.

Dziennikarz przedstawił następnie swoje postulaty. Stwierdził, że chce "Polski solidarnej, która jest tak silna, jak najsłabszy, a nie najsilniejszy w niej". To kraj, który "bardziej niż o ławeczki niepodległości i strzelnice w każdym powiecie dba o 14 mln wykluczonych komunikacyjnie Polaków".

W jego postulatach znalazła się także troska o dzieci wykluczone z dostępu do opieki psychiatrycznej, osoby w kryzysie bezdomności czy o "transseksualną dziewczynę, która skoczyła z Mostu Łazienkowskiego w Warszawie, bo czuła się zaszczuta przez naszą wspólnotę".

Hołownia powiedział, że chce Polski, w której "każdy akt prawny jest oglądany pod kątem skutków dla powietrza, dla wody, dla Ziemi, bo bez nich wyborca PiS czy PO, katolik czy ateista, kończy tak samo".

Polska w jego programie wyborczym jest też aktywna obywatelsko oraz silna w strukturach samorządowych, na które nie czyha centralny rząd. Ma to być Polska "rozmawiająca, a nie przemawiająca", także w kontekście polityki zagranicznej.

Zdaniem dziennikarza, trzeba dążyć do tego, by Polska była zakorzeniona w europejskiej wspólnocie, mającej dobre relacje z USA, ale też zauważającej swoich sąsiadów, także tych mniejszych.

Hołownia opowiedział się także za takim modelem państwa, w którym głównego tonu nie nadają partie polityczne wyciągające ręce po to, co wspólne: spółki skarbu państwa, media publiczne, samorządy, sądy oraz "po historię i po Kościół".

"Mówię to jako katolik: trzeba dziś przeprowadzić w Polsce, dla dobra tej Polski i tego Kościoła, przyjazny rozdział Kościoła od państwa" - powiedział. - I wiem, bo widzę to od lat na własne oczy, że tego wszystkiego nie będzie w stanie zrobić nikt, kto wywodzi się z partii. Nie może uzdrowić tego chorego systemu ktoś, kto jest jego częścią - tłumaczył Hołownia.

- System się zawiesił. Żeby się odwiesił, w maju 2020 r. musimy w nim zamontować niepartyjny bezpiecznik - dodał.

Jego zdaniem, prezydent w polskim systemie ustrojowym nie jest "stróżem żyrandola", jak ów urząd nieraz pogardliwie określano. Ma, w opinii Hołowni, całe mnóstwo ustrojowych narzędzi do tego, aby być gwarantem tego, że w Polsce znajdzie się miejsce zarówno dla wyborców PiS, PO, PSL, Konfederacji i innych partii. Chodzi o to, by żyć w takiej Polsce, w której "ludzie nie zgadzają się ze sobą koniecznie, ale taką, w której - mimo, że się nie zgadzają - umieją się lubić i szanować".

Ma to być Polska, w której ważne święta jednoczą, a nie dzielą; taka, w której "tym, czym powinien zajmować się spowiednik, nie zajmuje się minister", wreszcie taka, w której "zamiast walczyć z ideologiami, próbuje się zrozumieć ludzi" - To mało? - zapytał Hołownia.

Swoje programowe przemówienie zakończył przypomnieniem, że w maju przyszłego roku Polacy wybiorą nowego prezydenta oraz deklaracją skierowaną do uczestników spotkania w Gdańsku: "Chcę w nich kandydować. Chcę się u was ubiegać o tę pracę. Chcę, żebyście mi powierzyli funkcję stróża naszej narodowej wspólnoty. Nie wesprą mnie partyjne przelewy i wielki biznes, nie potrzebuję ich, bo mam was. I to wam przez najbliższe pół roku chcę opowiedzieć o Polsce moich marzeń, która jest w naszym zasięgu: Polsce solidarnej, Polsce zdrowiejącego środowiska, Polsce samorządnej i obywatelskiej".

Szymona Hołownię już uwzględniono w najnowszym sondażu zaufania przeprowadzonym przez IBRiS na zlecenie portalu Onet.pl. Z badań przeprowadzonych 6-7 grudnia wynika, że dziennikarz cieszy się zaufaniem 20,2 proc. badanych, z czego 8,1 proc deklaruje, że zdecydowanie mu ufa. Jednocześnie, aż 46,1 proc. badanych zaznaczyło, że nie zna jego nazwiska. Hołownia pozostaje obojętny dla 20,3 proc. badanych.

Liderem sondażu jest prezydent Andrzej Duda, któremu ufa ponad 45 proc. badanych.

Szymon Hołownia ma 43 lata. Jest publicystą i pisarzem. Pracował m.in. w "Gazecie Wyborczej", "Newsweeku Polska", tygodniku "Ozon" i "Rzeczpospolitej". Jest stałym felietonistą "Tygodnika Powszechnego". W latach 2007–2012 był dyrektorem programowym stacji telewizyjnej Religia.tv. W TVN prowadził etyczny talk-show "Między sklepami" (2007-2010) a wraz z Marcinem Prokopem współprowadził m.in. program "Mam talent!" (2008–2019).

Dwa razy został laureatem nagrody Grand Press: w kategorii "Wywiad" za rozmowę z teologiem ks. prof. Jerzym Szymikiem i w kategorii "Dziennikarstwo specjalistyczne" za wywiad z etykiem i filozofem dr. Kazimierzem Szałatą. Jest też laureatem Nagrody „Ślad” im. bp. Jana Chrapka.

Dwukrotnie przebywał w nowicjacie zakonu dominikanów. Ma na swoim koncie liczne publikacje dotyczące chrześcijaństwa i jego codziennego praktykowania, m.in. "Kościół dla średnio zaawansowanych", "Tabletki z krzyżykiem" czy "Bóg, kasa i rock'n'roll" (wspólnie z M. Prokopem).

Jest od lat zaangażowany jest w działalność pomocową jako założyciel Fundacji Dobra Fabryka, której celem statutowym jest wspieranie osób z biedniejszych regionów świata, a także Fundacji Kasisi, która opiekuje się Domem Dziecka prowadzonym przez Siostry Służebniczki Maryi Panny Niepokalanie Poczętej w Zambii.

Szymon Hołownia jest żonaty z Urszulą Brzezińską-Hołownią, zawodowym oficerem Wojska Polskiego i pilotką myśliwca MiG-29, mają jedną córkę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zumbaum: dla Niemców Żydzi to obcy, antysemityzm może się odradzać

2019-12-09 17:35

vaticannews.va / Berlin (KAI)

Antysemityzm pozostaje w Niemczech tematem tabu. Aż do zamachu na synagogę w Halle (9 października 2019) wszystkie akty agresji wymierzone w Żydów konsekwentnie nazywano rasistowskimi, ale nie antysemickimi. Zwraca na to uwagę Guilhem Zumbaum, historyk antysemityzmu w Niemczech.

Violentz / Foter.com / CC BY

Przyznaje on, że nieudany zamach w Halle, w którym zginęło dwóch przypadkowych przechodniów, a neonazistowskiemu zamachowcy nie udało się wejść do wypełnionej Żydami synagogi, był wstrząsem dla opinii publicznej. To właśnie tym wydarzeniem była też podyktowana niedawna wizyta kanclerz Angeli Merkel w Auschwitz.

Żydzi nie czują się w Niemczech bezpiecznie. Liczba wymierzonych w nich aktów agresji stale rośnie, o 20 proc. rocznie. Według badań przeprowadzonych na zlecenie Światowego Kongresu Żydów 27 proc. Niemców ma względem nich negatywne uprzedzenia. Zdaniem Zumbauma postawa ta wynika z faktu, że Niemcy zawsze traktowali Żydów jak obcych. Nigdy nie przyswoili sobie ich dziedzictwa jako elementu własnej tożsamości, kultury i historii. Dziś Żyd ma dla nich tylko jedno podstawowe imię: ofiara.

W ostatnich latach niemiecki antysemityzm zyskał nowy podatny grunt, wraz z masowym napływem migrantów. Reakcją wielu Niemców na narastającą liczbę przybyszów jest niechęć względem obcych. Do tej grupy zaliczani są też niestety Żydzi. Całkowicie nowy rozdział w historii niemieckiego antysemityzmu otwierają natomiast muzułmańscy migranci, którzy przywożą ze sobą wrogość względem Izraela – mówi Zumbaum.

„Antysemityzm w Niemczech ma różne formy. Przede wszystkim antysemityzm skrajnej prawicy, który opiera się na ideologii narodowego socjalizmu. Ale jest też antysemityzm środowisk muzułmańskich – mówi Radiu Watykańskiemu Zumbaum. – Kiedy rozmawia się na przykład z Syryjczykami, którzy przyjechali do Niemiec, to przyznają, że u siebie byli indoktrynowani przeciw Izraelowi. Dla nich to jedyna słuszna postawa. Kiedy przybywają do Niemiec, są zaskoczeni, że ten kraj nie podziela wrogości względem Izraela. Intelektualiści zdają sobie sprawę z tej różnicy. Ale wielu młodych nadal żyje według tej ideologii wszczepionej im przez reżim Assada. To znaczy: Izrael to to samo co Żydzi, a zatem trzeba ich zgładzić, trzeba ich atakować. I nie poprzestają na samych słowach. Atakują Żydów na ulicach Berlina, Kolonii czy innych miast. Jeśli ktoś ma jarmułkę, czy gwiazdę Dawida, to zostaje przez nich uderzony“.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem