Reklama

68. Rocznica śmierci gen. Stanisława Sojczyńskiego ps. Warszyc

Na kolana padam tylko przed Bogiem

2015-02-26 11:12

Anna Skopińska
Edycja łódzka 9/2015, str. 6-7

Dagmara Zalewska

Czy warto było tak żyć? – pytał tytułem dokumentu Aliny Czerniakowskiej poświęconego gen. Stanisławowi Sojczyńskiemu „Warszycowi” – abp Marek Jędraszewski. – Czy warto było być niezłomnym do końca? Czy warto było zasłużyć sobie na miano wyklętego? – mówił. – Nasza obecność świadczy, że nie tylko warto było właśnie tak żyć. Trzeba było tak żyć! – podkreślił. Ksiądz Arcybiskup przewodniczył uroczystej Mszy św. w łódzkiej archikatedrze w rocznicę śmierci „Warszyca”. Wspólnie z Metropolitą łódzkim koncelebrowało ją kilkunastu kapłanów na czele z ks. Zbigniewem Traczem, kanclerzem łódzkiej kurii, ks. Markiem Marczakiem, rektorem WSD i ks. Ireneuszem Kuleszą, proboszczem parafii katedralnej. Obecna była rodzina Twórcy Konspiracyjnego Wojska Polskiego, dzieci i młodzież łódzkich szkół, harcerze, organizacje kombatanckie, poczty sztandarowe i przedstawiciele władz Łodzi, Radomska i Zelowa. W nawie głównej katedry młodzi utworzyli szpaler z zapalonymi biało-czerwonymi zniczami, a przy portrecie gen. Sojczyńskiego wojsko pełniło wartę.

W homilii abp Marek Jędraszewski zwrócił uwagę na to, jak historia życia „Warszyca” związana jest z naszym miastem. Przypomniał, że tu został zmobilizowany, stąd poszedł walczyć i tutaj także odbył się jego sfingowany proces, podczas którego skazano go na karę śmierci. Także tu ten wyrok wykonano. Teraz Łódź chce o nim pamiętać, o swoim bohaterze i chce znaleźć jego doczesne szczątki. Zwrócił uwagę na przymioty charakteru Sojczyńskiego – był człowiekiem wybierającym życie w prawdzie i w wolności. A jeżeli klękał, to jedynie przed Bogiem. A jeżeli na czymś mu naprawdę zależało, to na tym, aby nie kłamstwo, ale prawda zwyciężała, nie zniewolenie, ale wolność, nie podległość obcym kłamliwym bogom, ale temu Jedynemu, przed którym jedynie należało uklęknąć – tłumaczył Ksiądz Arcybiskup. On był z tych, którzy nie dali sobie wyrwać smaku prawdy: mimo tortur, poniżania, świadomości utraty życia, tego że może być zabity strzałem w tył głowy. Bo ból, cierpienie i śmierć „Warszyca” i jemu podobnych – Żołnierzy Wyklętych, przyczyniły się do dobra, które jest, a o które powinniśmy dbać – wolności naszej Ojczyzny.

W trakcie Mszy św. młodzi ludzie z Zespołu Szkół nr 7 w Łodzi opowiedzieli licznie zgromadzonym w świątyni o „Warszycu”, a przedstawicielka Kompanji Brus odczytała apel poległych.

Reklama

Eucharystia była centralnym punktem przygotowanych na ten dzień uroczystości. Wcześniej w sali multimedialnej łodzianie mieli okazję spotkać się z Tadeuszem M. Płużańskim, autorem książki „Bestie”, prezesem Fundacji „Łączka”, dr. Piotrem A. Nowakowskim, archeologiem z UŁ, który kieruje pracami poszukiwawczo-ekshumacyjnymi na Brusie i dr. Tomaszem Toborkiem z IPN, autorem publikacji o „Warszycu”. To od poszukiwań „Warszyca” rozpoczęło się „odkrywanie” miejsc masowego pochówku mordowanych przez Niemców i potem, po wojnie, przez UB – Polaków. Do tej pory odnaleziono szczątki 115 osób. Tylko cztery udało się zidentyfikować. W katedrze można też oglądać wystawę „Żołnierze Warszyca” przygotowaną przez IPN w 2001 r.

Wieczorem odbył się koncert zespołu „Forteca”, a na nim specjalnie na tę szczególną okazję napisany utwór o gen. Stanisławie Sojczyńskim „Warszycu”.

Tagi:
wspomnienia żołnierze wyklęci

Reklama

Jasna Góra: uroczystość Królowej Polski

2019-04-30 12:06

it / Jasna Góra (KAI)

Uroczystość Królowej Polski, 3 maja, będzie na Jasnej Górze kolejnym dziękczynieniem za obecność Maryi w dziejach naszego narodu i jej opiekę, a w tym roku także za I pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski i za prymasowski Milenijny Akt Oddania z 1966 r. Suma odpustowa z ponowieniem zawierzenia celebrowana będzie na szczycie o godz. 11.00 przez abp. Stanisława Gądeckiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. Poprzedzi ją poświecenie nowej tablicy przed Kaplicą Matki Bożej ze słowami aktu oddania Polski w Macierzyńską Niewolę Miłości.

B. Sztajner/ Niedziela

Przeor Jasnej Góry przypomina, że uroczystość NMP Królowej Polski nawiązuje do ważnych wydarzeń z historii Polski: obrony klasztoru przed Szwedami w 1655 r., ślubów króla Jana Kazimierza, czyli powierzenie naszej Ojczyzny opiece Matki Bożej, a także do uchwalenia Konstytucji 3 maja. Jest okazją do dziękczynienia za szczególną opiekę Bożą, jakiej Polacy doświadczali i doświadczają za pośrednictwem Maryi.

- Ten dzień na Jasnej Górze jest zatem z jednej strony dziękczynieniem za wielkie dzieła, które dokonały się w naszej Ojczyźnie, związane z naszą tożsamością, z naszym ocaleniem wiary, zwłaszcza w mrocznych doświadczeniach w naszej historii, ale ta uroczystość to także kolejne wyzwanie dla nas – podkreśla o. Marian Waligóra.

Jasnogórski przeor wskazuje, że ta uroczystość to nie tylko wspominanie, ale i konkretne zadanie dla nas. – Ona jest Tą, która prowadzi nas po drogach wiary po to, byśmy wchodzili w Bożą logikę miłości, gdzie to, co niemożliwe, staje się możliwe, tak jak stało się to w życiu Maryi – zauważa o. Waligóra.

Tegoroczna uroczystość Królowej Polski związana będzie ze wspomnieniem I pielgrzymki św. Jana Pawła II do Polski i na Jasną Górę w przypadającą w tym roku jej 40.rocznicę. W sanktuarium bardzo uroczyście jest ona przeżywana, bowiem jest jednym z najważniejszych faktów współczesnej historii. W czerwcu 1979 r. po raz pierwszy w dziejach częstochowskiego klasztoru papież przekroczył progi Jasnej Góry i dokonał tutaj aktu zawierzenia Matce Bożej Kościoła w Polsce i w świecie. Zawierzenie to Ojciec Święty potwierdzał na Jasnej Górze w czasie kolejnych pielgrzymek i wypowiadał w różnych miejscach świata, uwzględniając sytuację Kościoła i narodów.

Podczas pierwszej wizyty apostolskiej Jan Paweł II mówił o roli Jasnej Góry w dziejach naszego Narodu i wskazywał na to, czym to Sanktuarium powinno być dla nas dzisiaj. Jego słowa: „Tu bije serce Narodu w sercu Matki” stanowią motto tegorocznego pielgrzymowania do Królowej Polski i znalazły się na tle biało-czerwonej flagi na murach klasztoru od strony placu modlitwy przed szczytem.

- Wchodzimy w to świętowanie, przede wszystkim rozważając przesłania, które Jan Paweł II nam pozostawił – podkreśla jasnogórski przeor i w związku z 3 maja przypomina także Milenijny Akt Oddania w Macierzyńską Niewolę Miłości za Wolność Kościoła w Polsce i na świecie z 1966r. Jego autorem jest Prymas kard. Stefan Wyszyński, ale komentarz napisał abp Karol Wojtyła, który był przy jego złożeniu przez Episkopat Polski i tysiące jasnogórskich pielgrzymów 3 maja 1966r. Papież Jan Paweł II do tego aktu nawiązał właśnie podczas I pielgrzymki na Jasną Górę. W tym roku tablica z fragmentem tekstu Aktu zostanie odsłonięta przed wejściem do Kaplicy Matki Bożej.

- Przygotowując się do beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego, chcemy na nowo odkrywać jak ważne jest zawierzenie Maryi w wymiarze Narodu, ale i w wymiarze osobistym. Prymas przypominał, że nie wystarczy ten akt wypowiedzieć, ale trzeba w to zawierzenie, oddanie się Maryi, nieustannie wchodzić we własnym sercu i życiu - podkreśla o. Waligóra.

Jasnogórski przeor przypomina, że oddanie narodu polskiego w macierzyńską niewolę Matce Bożej stanowiło centralny punkt obchodów Tysiąclecia Chrztu Polski i było wyraźnym opowiedzeniem się Polaków za tym, że nasza Ojczyzna ma pozostać krajem katolickim. Do Sacrum Poloniae Millennium przygotowywała Polaków Wielka Nowenna – dziewięcioletni program duszpasterski. Każdy rok nowenny miał swoje hasło, które wierni realizowali. Etap przygotowań był długi ze względu na doniosłość wydarzenia.

W Akcie Milenijnym określone zostały dwa cele oddania: „ubezpieczenie” Kościoła na drugie tysiąclecie chrześcijaństwa i przekazanie nienaruszonej wiary kolejnym pokoleniom Polaków. Najlepiej można było to uczynić w dłoniach Matki Najświętszej, której opieki Naród nasz nieustannie w swoich dziejach doświadczał.

W związku z 40.rocznicą pierwszej pielgrzymki św. Jana Pawła II na Jasną Górę 2 maja otwarta zostanie w Arsenale nowa wystawa „Człowiek Zawierzenia” traktująca o wydarzeniach z czerwca 1979 r.

Uroczystości odpustowe rozpoczną się na Jasnej Górze tradycyjnie już w wigilię uroczystości 2 maja, procesją Maryjną po wałach i Mszą św. o godz.19.00. Czuwanie nocne po Apelu podejmie Bractwo Królowej Polski i Ojcowie Pasjoniści z Łodzi.

3 maja uroczystość zainaugurują Godzinki o Najświętszej Maryi Pannie i Odsłonięcie Cudownego Obrazu Matki Bożej o godz. 6.00.

O 10.00 na szczycie rozpocznie się modlitwa za Ojczyznę. Przed Sumą odbędzie się poświecenie tablicy z Milenijnym Aktem przed wejściem do Kaplicy Matki Bożej.

O godz. 11.00 abp Stanisław Gądecki, przewodniczący KEP celebrować będzie główną Sumę odpustową. On też wygłosi kazanie. Podczas tej Mszy św. ponowiony zostanie Milenijny Akt i złożone zostaną Przyrzeczenia Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego.

Po południu, o 14.00 zaplanowana jest Droga Krzyżowa, potem modlitwa różańcowa. Wieczorną Mszę św. o 19.00 poprzedzi procesja eucharystyczna po Wałach.

Uroczystość uwieńczy Apel Jasnogórski z udziałem Kompani Reprezentacyjnej Wojska Polskiego.

Tradycyjnie w wigilię święta Królowej Polski, 2 maja, na obradach zbierze się Rada Stała Konferencji Episkopatu Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Babcia pątniczka” z Włoch już na Jasnej Górze

2019-08-21 18:46

it / Jasna Góra (KAI)

95-letnia Emma Morosini, Włoszka, która wybrała się w samotną pieszą pielgrzymkę na Jasną Górą pokonując ok. 1 tys. jest już u celu. - Ostatnie owoce mojego życia: modlitwę o pokój na świecie, za kapłanów i młodych chciałam przynieść tutaj Matce Bożej - powiedziała pątniczka, która do częstochowskiego Sanktuarium dotarła późnym po południem. Pierwsze kroki skierowała przed Cudowny Obraz, gdzie długo się modliła a potem spotkała się z Paulinami. Przeor klasztoru ucałował jej ręce i podziękował za pielgrzymi trud ofiarując ryngraf Jasnogórskiej Pani i różaniec.

BPJG

Zapytana skąd pomysł na tak szaloną w jej wieku wyprawę odpowiedziała, że jest to realizacja jej postanowień. - Od 25 lat jestem w drodze, od dnia kiedy zostałam cudownie uzdrowiona. Postanowiłam sobie, że każdego roku przez trzy miesiące będę pielgrzymować i tak od 70. roku mojego życia trzy miesiące jestem w drodze - podkreśliła pątniczka. Pierwszym sanktuarium, które nawiedziła było Lourdes a potem Fatima. Teraz przyszła pora na Jasną Górę.

- Pomyślałam, że te ostatnie owoce mojego życia chcę przynieść Matce Bożej tutaj, modlitwę o pokój na świecie, za kapłanów i za młodzież. To są najważniejsze intencje, które możemy zawierzyć tylko Maryi - wyznała. Podkreśliła, że „to taka malutka kropelka, którą może dodać do oceanu”.

- To mnie uszczęśliwia, że mogę tu być, w tym Sanktuarium, które kocham – podkreśliła.

- Chcę podziękować Dziewicy Maryi za to, że mnie tu wezwała, to Jej wołanie sprawiało, że nawet kiedy byłam zmęczona wieczorem, to przychodził nowy dzień i znowu nowe siły. To jest piękne doświadczenie odkryć, że Matka Boża trzyma Cię za rękę i mówi „dawaj dalej”, jeszcze kroczek - wyznała Emma Morosini.

Pątniczka wyraziła wielką wdzięczność wszystkim, którzy się za nią modlili.

- To bardzo ważne, by mieć przyjaciół, którzy się za Ciebie modlą, nie ma pielgrzymowania, pokonywania drogi, trudności, bez modlitwy, bez niej to „nie wychodzi”.

Niestrudzona kobieta opowiadała o różnych „przeszkodach” w drodze. - Czasem było tak, że robiłam cztery kroki i musiałam się zatrzymać. Zawsze wtedy pojawiał się człowiek – anioł, który pomagał. Pytałam się mądrego kapłana czy mogę pielgrzymując tę pomoc przyjmować a on odpowiedział: „ty masz swoje lata, Matka Boża zna twój wiek i nie wolno ci odmawiać, gdy ktoś zaoferuje pomoc”.

- Ta pomoc była wielka – przekonuje i dodaje: „myślałam, że dotrę na Jasną Górę na koniec roku, robiąc te cztery kroki i postój, ale dzięki życzliwym ludziom udało się dotrzeć już teraz”.

Z uśmiechem wspomina, że dziękuje za pomoc wielu osobom, także polskim policjantom. - Kiedy pomyliłam drogę i poszłam w innym kierunku na trasie, to zaoferowali swoją pomoc przez podwiezienie służbowym samochodem i wyprowadzenie na właściwą drogę – podkreślała.

Wyznawała, że Maryja jest dla niej jak mama. - Nie mam już nikogo z bliskich na świecie i dlatego jestem Jej córką i Ona mnie prowadzi – stwierdziła.

Zapytana o przesłanie płynące z dziś z Jasnej Góry odpowiedziała z przekonaniem: „chciałabym byście mieli zaufanie i wiarę, że Matka Boża wszystkich kocha, mądrych i głupich, że jest Matką a Matka kocha bardziej trudne dzieci. Ufajcie, bądźcie pewni, że Matka Boża nas kocha”. – Zaufanie, wiara, módlcie się, módlcie się – mówiła.

Włoszka wyruszyła ze swego rodzinnego miasta Castiglione delle Stiviere nad jeziorem Garda. W samotnej pielgrzymce na Jasną Górę miała do pokonania ok. 1000 km. Jej znakiem rozpoznawczym jest pomarańczowa, odblaskowa kamizelka, jasny kapelusz i różaniec. Prowadzi za sobą niewielki wózek, w którym ma wszystko, co niezbędne w drodze. Na noclegi zatrzymywała się w różnych miejscach, domach prywatnych, parafiach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W siedem dni 1000 km!

2019-08-23 19:21

Marian Florek

Najdłuższa polska pielgrzymka jaka w tym roku dotarła na Jasną Górę liczyła 640 km. Na jej pokonanie pątnicy z Helu mieli 19 dni. A ile dni potrzebowali uczestnicy, liczącej ponad 1000 km. „Pielgrzymki Biegowej” wiodącej z Şumuleu Ciuc w Rumunii na Jasną Górę? 7 dni! I własnie po tygodniu od startu w dniu 23 sierpnia br. biegacze dotarli do Częstochowy.

Marian Florek

Idea takiej formy uczczenia Matki Bożej Jasnogórskiej zrodziła sie trzy lata temu – powiedział w rozmowie z „Niedzielą” pomysłodawca pielgrzymki Marian Płaszczyk, który corocznie organizuje pielgrzymki biegowe z miasteczka Knurów w woj. śląskim na Jasną Górę.

Trasa była ciężka, pełna niespodzianek i dramatycznych wydarzeń. Do pomocy w pokonywaniu trudności na szlaku poproszono rowerzystów, którzy osłaniali biegnących od np. watah bezpańskich psów – zwierzał się p. Plaszczyk. Czasami trzeba było się bronić i przed nieżyczliwymi ludźmi. Ale dzięki opiece Matki Najświętszej wszystko dobrze się skończyło – podkreślił w dalszej części rozmowy nasz interlokutor. Oczywiście było też sporo radości, zwłaszcza na postojach w poszczególnych miejscowościach, gdzie witali się z Matką Bożą o różnych obliczach ale zawsze o jednym sercu i gdzie ojcowie paulini okazywali wiele troski wobec zmęczonych pielgrzymów. Tę opinię potwierdziło w rozmowie z naszym tygodnikiem wielu młodych i starszych uczestników biegu.

Biegaczy było dziesięciu a rowerzystów dwóch. System biegu jaki obrali uczestnicy pielgrzymki był nie tyle sztafetowy co – jak określił pomysłodawca - „po sznurku”. Na Szczycie pielgrzymów powitał abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, który z serca ich pobłogosławił, odmówił wspólną modlitwę i chwilę życzliwie porozmawiał.

Hasłem Biegowej Pielgrzymki były słowa papieża św. Jana Pawła II: „Bóg dokonał już rzeczy niezwykłych, trzeba dalej iść w tym kierunku z ufnością i zapałem (…), wierząc w Chrystusa”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem