Reklama

Poświęcenie Katolickiego Przedszkola św. Antoniego

2015-03-19 11:26

Marek Sobisz
Edycja podlaska 12/2015, str. 4-5

Marek Sobisz
Bp Tadeusz Pikus wręcza przedszkolakom obrazki

Uroczystości rozpoczęły się od Eucharystii, której przewodniczył bp Tadeusz Pikus, wygłosił on również homilię. Na początku Księdza Biskupa przywitali proboszcz parafii ks. Romuald Kosk, a także rodzice, którzy przy okazji wspomnieli, wyrażając jednocześnie wdzięczność, poprzedniego proboszcza ks. Zbigniewa Karolaka, inicjatora założenia oraz uruchomienia Katolickiego Przedszkola św. Antoniego. W homilii Ksiądz Biskup skupił się głównie na czytaniach mszalnych przeznaczonych na ten dzień. Odwołał się do trzech gór: Moria, Tabor oraz Golgoty. Tak jak w przypadku Abrahama, tak też i w naszym życiu, wiara jest tą rzeczywistością, która prowadzi na spotkanie z Bogiem. Ponadto kaznodzieja zwrócił jeszcze na element ofiary w życiu człowieka, że niekiedy potrzebna jest decyzja, aby to, co najbardziej się kocha, złożyć w ofierze Bogu. Zwrócił się również do przedszkolaków, a także nawiązał do obchodzonego 1 marca Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Na zakończenie Eucharystii dzieci z Katolickiego Przedszkola św. Antoniego po raz pierwszy publicznie zaprezentowały hymn przedszkola, który skomponowała Klaudia Bednarczyk, nauczycielka rytmiki w tej placówce oświatowej. Następnie dzieci poprosiły Pasterza diecezji, aby pobłogosławił odremontowane pomieszczenia przedszkolne, a także kaplicę św. Bonawentury. Po Eucharystii wszyscy zebrani przeszli do pomieszczeń przedszkolnych, gdzie Ksiądz Biskup pobłogosławił nowe sale, a także korytarze.

Kolejna część uroczystości odbyła się na sali weselnej w pomieszczeniach dawnego klasztoru Ojców Reformatów, gdzie zostali zaproszeni darczyńcy oraz przyjaciele parafii. Tam proboszcz parafii i jednocześnie dyrektor Katolickiego Przedszkola św. Antoniego ks. Romuald Kosk wyraził wdzięczność za okazywaną życzliwość i wsparcie poszczególnym instytucjom, firmom, a także osobom prywatnym, które w niemałym stopniu przyczyniły się do obecnego wyglądu przedszkola. Każdemu wręczył pamiątkowe puchary, które zostały przygotowane przez Radę Parafialną. Oprócz ks. Romualda i bp. Tadeusza głos zabrali Halina Ulińska, wicestarosta powiatu węgrowskiego, a także Leszek Redosz, wiceburmistrz miasta Węgrowa. Wyrazili oni radość, że z każdym rokiem zabytkowy obiekt poklasztorny nabiera blasku i zapewnili, że dołożą starań, aby samorząd partycypował w pracach konserwatorsko-remontowych, bowiem jest to obiekt wysokiej klasy, będący wizytówką miasta i powiatu.

Reklama

Remont pomieszczeń przedszkolnych trwał nieprzerwanie od czerwca ubiegłego roku do stycznia bieżącego. Tak długi czas wynikał z faktu, że zostały całkowicie przebudowane pomieszczenia dawnego klasztoru, poczynając od piwnic, kończąc na strychu. Dzięki tym pracom zostały przywrócone pierwotne założenia architektoniczne, które zostały przebudowane w II poł. XIX wieku przez zaborcę carskiego. Przywrócono obecnie m.in. podziemia klasztoru, które zostały zasypane, a także utworzono przejście w krużgankach. Dodatkowo została wstawiona winda towarowa. Koszt prac wyniósł przeszło 400 tys. zł, z czego 100 tys. zł zostało pozyskane z funduszy Starostwa Powiatowego w Węgrowie. Z kolei kaplica św. Bonawentury w kościele została wykonana przez Krzysztofa Buczaka, absolwenta Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, który na sklepieniu kaplicy po konsultacjach z wojewódzkim konserwatorem zabytków namalował nowy fresk, a także pomalował ściany kaplicy. Koszt tych prac wyniósł 25 tys. zł. Dodatkowo w tamtym roku parafia odnowiła elewację północną kościoła wraz z wymianą stolarki okiennej. Koszt tych prac wyniósł 133 tys. zł, z czego 100 tys. zł pochodzi z funduszy Urzędu Miasta Węgrowa. Obecnie rozpoczęły się prace nad pozostałymi ścianami kościoła, a także generalny remont tarasu wraz z budową wejścia dla osób niepełnosprawnych. Koszt całości to 1 mln 250 tys. zł. Te prace zostaną dofinansowane w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Mazowieckiego na lata 2007-20013 w wysokości 750 tys. zł.

Tagi:
przedszkole

Bajka na 200 par przedszkolnych rąk

2019-04-03 10:09

Dominika Szymańska
Edycja łódzka 14/2019, str. IV

Konik Błysk, Kraina Misiogrodu, Żółw Muszelka, Piesek Toffik vel Reksio, dzieci w tajemniczej kuli to tylko niektórzy z bohaterów bajek stworzonych przez dzieci w ramach I Międzyszkolnego Projektu „Było sobie przedszkole”

Marek Rubajczyk
Najmłodsi podczas finału projektu

Do wspólnego bajkopisania zaprosiła przedszkola ze Skoszew, Natolina, Andrespola, Lipin oraz Przedszkole nr 228 z Nowosolnej, Publiczna Szkoła Podstawowa Ojców Bernardynów w Wiączyniu Dolnym. Bajka na 200 par rąk, bo tyle mniej więcej osób wzięło udział w projekcie, to nie lada przedsięwzięcie, które wymaga czasu i uruchomienia wyobraźni.

W grudniu ubiegłego roku dzieci miały za zadanie wybrać bohaterów swojej opowieści i stworzyć jej pierwszy rozdział. Potem bajka, zgodnie z ustalonym harmonogramem, wędrowała po pozostałych grupach, które dopisywały kolejne jej rozdziały. Wiodące motywy dziecięcej twórczości to inność, jak w przypadku Kucyka Błyska, który jako jedyny wśród czarnych i brązowych koników wyróżniał się fioletową grzywą, czy rodzina, jak w historii o Żółwiu Muszelce, jego żonie Perełce i ich dziecku – małym Bursztynku.

Od bajki do spotkania

Tworzenie bajki było też przede wszystkim okazją do współpracy przedszkolaków z placówek położonych na terenie gminy Nowosolna i z nią sąsiadujących. – To nasz autorski projekt inspirowany trochę pomysłem na „Wędrującą książkę” [projekt związany z Rokiem Czytelnictwa – przyp. red.] , z tymże tam brało udział 10 przedszkoli z różnych krańców Polski, które przesyłały ją sobie pocztą” – wyjaśnia Marlena Bączak ze szkoły bernardynów. – Tutaj chodziło o to, żeby dzieci przekazywały te książki między sobą, prawie po sąsiedzku. Mieszkają niedaleko siebie, a na co dzień spędzają czas w pobliskich placówkach przedszkolnych – dodaje.

Wielki finał projektu miał miejsce w pierwszy dzień kalendarzowej wiosny, gdy dzieci ze wszystkich przedszkoli spotkały się razem w szkole w Wiączyniu. Młodzi bajkopisarze pożegnali Panią Zimę i powitali Panią Wiosnę, obejrzeli wspólnie spektakl, w którym mogli aktywnie brać udział, uczestniczyli też w zabawach ruchowych i tworzeniu biżuterii hand made. Dzieci zabrały do swoich przedszkoli jedną z pięknie oprawionych, wspólnymi siłami napisanych, bajek.

Szkoła dla wszystkich

Szkoła, dzięki inicjatywie spotkań międzyprzedszkolnych, chce też dotrzeć do okolicznych mieszkańców z informacją o działalności. We wrześniu 2018 r. otwarte zostały klasy 1, 4, 7 i oddział przedszkolny w miejscu wygaszanego gimnazjum w Wiączyniu. Kameralną atmosferę bernardyńskiej szkoły tworzą małe klasy (maksymalnie do 22 osób). Pozwala to na bardziej zindywidualizowaną pracę i dopilnowanie postępów każdego ucznia.

– Nie zamykamy dzieci w przestrzeni rocznika czy klasy. Działania, które podejmujemy w tym momencie, mają charakter integrujący, np. w przygotowanych w tym roku przedstawieniach brali udział zarówno uczniowie przedszkola, jak i klasy 7.

Wspólne obchodzenie różnych świąt, uroczystości czy wydarzeń szkolnych powoduje, że dzieci czują się wzajemnie za siebie odpowiedzialne, ale też wiedzą, że mogą liczyć na wzajemną pomoc i zrozumienie – opowiada o strukturze szkoły wicedyrektor Marcin Jastrzębowski.

Podstawówkę w Wiączyniu wyróżnia też popołudniowa świetlica wzbogacona o różne zajęcia pozalekcyjne (częściowo płatne), takie jak nauka tańca czy koordynacja ruchowa z piłką, a także obowiązkowa już od 1 klasy gra w szachy. – Chodzi o takie kształtowanie postaw – uczniowskich, obywatelskich, społecznych – które ma doprowadzić do tego, aby to dziecko było świadome kolejnego wyboru edukacyjnego – wyjaśnia wicedyrektor, podkreślając też rolę nauczycieli, którzy powinni mieć rozeznanie, jak wygląda kształcenie na kolejnym etapie edukacyjnym, aby nie zatrzymywać się jedynie na podstawie programowej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jan Paweł II na ławie oskarżonych

2019-05-12 09:55

pb, mp / Kraków (KAI)

Wyemitowany wczoraj film Tomasza Sekielskiego zawiera dość uproszczone poglądy nt. roli jaką odegrał Jan Paweł II w sferze zwalczania przestępstw wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych. Zarzuca mu się, że bagatelizował te czyny i nie wykazał dostatecznych starań, aby je wyeliminować. Tymczasem fakty zdają się mówić co innego, co przytaczamy w poniższej analizie. Pontyfikat Jana Pawła II był przełomowym, jeśli chodzi o zwalczanie przestępstw pedofilskich w Kościele i rozpoczął on nową linię, kontynuowaną skutecznie do dziś przez jego następców.

Zdzisław Sowiński

Na płaszczyźnie zasad, potępienie tego rodzaju przestępstw było w Kościele zawsze, czego dowodem jest m. in. pierwsza instrukcja Świętego Oficjum (przekształconego z czasem w Kongregację Nauki Wiary) z 1922 r. „Crimen sollicitationis”, uzupełniona czterdzieści lat później i wydana z klauzulą poufności. Zobowiązywała ona osoby zaangażowane w proces do zachowania go w tajemnicy, której naruszenie pociągało za sobą automatyczne zaciągnięcie ekskomuniki (nie spadała ona jednak na ofiarę ani na zeznających świadków). Chciano w ten sposób chronić dobre imię zarówno samych ofiar, jak i oskarżonych, którzy nie zawsze okazywali się winnymi zarzucanych im czynów. Chodziło o to, by strony i świadkowie mogli składać swoje zeznania bez obaw, że szczegóły delikatnej natury wyciekną na zewnątrz. Instrukcja nie zawierała zakazu donoszenia o przestępstwie władzom cywilnym. W praktyce jednak powoływano się na nią, aby tego nie czynić, a zobowiązanie do tajemnicy odnośnie szczegółów procesu, interpretowano dość powszechnie jako zakaz nakładany na ofiary, aby na zewnątrz nie mogły ujawnić faktu, że doświadczyły przemocy seksualnej ze strony duchownych.

Działania Jana Pawła II

W obliczu pojawiających się w latach 90-tych doniesień o przestępstwach seksualnych wobec małoletnich w łonie niektórych Kościołów lokalnych, w 1994 r. Jan Paweł II wydał Indult dla Kościoła w Stanach Zjednoczonych, a w 1996 r. dla Kościoła w Irlandii mający na celu ochronę dzieci i młodzieży przed wykorzystaniem seksualnym.

Jednocześnie papież postanowił zastąpić instrukcję „Crimen sollicitationis”, znowelizowanymi rozwiązaniami. W 2001 r. zastąpił ją list apostolski Jana Pawła II „Sacramentorum sanctitatis tutela” (O ochronie świętości sakramentów), potwierdzający, że wykorzystywanie seksualne małoletnich należy do katalogu najcięższych przestępstw znanych prawu kościelnemu, których rozpatrywanie, łącznie z nakładaniem sankcji karnych, leży w wyłącznej gestii Kongregacji Nauki Wiary. Kierował nią wówczas kard. Joseph Ratzinger, późniejszy papież Benedykt XVI, który w obliczu coraz liczniej pojawiających się na przełomie 2001/2002 r. oskarżeń pod adresem duchownych intensywnie zabrał się do rozwiązywania nabrzmiewającego problemu. On sam zresztą był inicjatorem decyzji Jana Pawła II.

Jeszcze w 2001 roku Kongregacja wydała normy wykonawcze („De delictis gravioribus”) do listu Jana Pawła II. Rok później Stolica Apostolska zatwierdziła wypracowane przez biskupów Stanów Zjednoczonych „Konieczne normy postępowania diecezji bądź eparchii w sprawie zarzutów seksualnego wykorzystywania małoletnich przez księży i diakonów”. Stanowiły, że „po otrzymaniu informacji o zarzutach wobec księdza lub diakona przeprowadzone zostanie wstępne dochodzenie”, a gdy „zostaną zgromadzone wystarczające dowody, poinformowana zostanie o tym Kongregacja Nauki Wiary”. Biskup „zwolni oskarżonego z posługi lub też z urzędu kościelnego czy też sprawowanej funkcji, wprowadzi zakaz mieszkania w danym miejscu i publicznego udziału w sprawowaniu Eucharystii, aż do czasu ogłoszenia wyniku procesu”.

A jeśli potwierdzi się choćby „pojedynczy akt seksualnego wykorzystania przez księdza lub diakona”, osoba ta „zostanie na stałe zwolniona z posługi kościelnej, nie wyłączając wykluczenia ze stanu duchownego”. Jeśli natomiast „kara wykluczenia ze stanu duchownego nie zostanie zastosowana, na przykład z powodu podeszłego wieku lub choroby, sprawca czynu powinien żyć w modlitwie i pokucie. Nie będzie mógł odprawiać publicznie Mszy świętej i udzielać sakramentów. Otrzyma polecenie, by nie nosić stroju duchownego i nie przedstawiać się jako kapłan”. Diecezje zostały zobowiązane do stosowania się „do wszystkich przepisów prawa cywilnego w sprawie informowania władz cywilnych o zarzutach” i pełnej współpracy z nimi podczas dochodzenia.

Normy te, w formie tzw. wytycznych, były stopniowo wdrażane przez krajowe konferencje biskupie

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek u św. Marty: pokój Jezusa pozwala nam znieść najtrudniejsze doświadczenia

2019-05-21 12:34

st (KAI) / Watykan

O Jezusowym pokoju, będącym darem Ducha Świętego i pozwalającym mężnie stawić czoło trudnym doświadczeniom mówił papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii Ojciec Święty nawiązał do czytanego dziś fragmentu Ewangelii (J 14,27-31a), zaczerpniętego z mowy pożegnalnej Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy, a także prześladowań znoszonych przez św. Pawła Apostoła, o których mowa w pierwszym dzisiejszym czytaniu liturgicznym (Dz 14,19-28).

Grzegorz Gałązka

Na wstępie Franciszek zauważył, że prześladowania i ucisk zdają się być życiem pozbawionym pokoju, a tymczasem jest to ostatnie z błogosławieństw: „Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was” (Mt 5, 11).

„Pokój Jezusa łączy się z życiem prześladowań, ucisku. Jest to pokój, bardzo głęboki, którego nikt nie może odebrać, pokój, który jest darem, jak morze, które w głębi jest spokojne, a na powierzchni są fale. Życie w pokoju z Jezusem to posiadanie tego doświadczenia wewnętrznego, które trwa podczas wszystkich prób, wszystkich trudności, wszystkich «udręk»” – zauważył papież.

Ojciec Święty dodał, że tylko w ten sposób można zrozumieć, jak przeżywali swoją ostatnią godzinę tu na ziemi liczni męczennicy, którzy – jak podają świadkowie ich udręk – szli na męki jak zaproszeni na gody weselne, nie tracąc pokoju ducha. Franciszek podkreślił, że tego pokoju nie można zdobyć środkami ludzkimi, doczesnymi, lecz pochodzi on od Ducha Świętego, działającego w ludzkich sercach i obdarzającego męstwem.

„Pokój Jezusowy uczy nas postępowania w życiu naprzód. Uczy nas wytrwania, znoszenia, brania na swe ramiona życia, trudności, pracy, wszystkiego, nie tracąc pokoju. Wręcz niesienia na ramionach i odważnego podążania naprzód. Można to zrozumieć jedynie wtedy, gdy jest w nas Duch Święty, który daje nam pokój Jezusa” – zaznaczył papież. Dodał, że jeśli natomiast ulegamy nerwowości i tracimy pokój, to widocznie coś w nas nie działa tak jak trzeba.

Na koniec Ojciec Święty zauważył, że Boży dar pokoju sprawia, iż serce jest radosne.

„Osoba, która żyje tym pokojem, nigdy nie traci poczucia humoru. Śmieje się z siebie, z innych, nawet z własnego cienia, śmieje się ze wszystkiego... Tego poczucia humoru, które jest bardzo bliskie łasce Bożej, pokoju Jezusa w życiu codziennym, pokoju Jezusa w udrękach i tej odrobiny poczucia humoru, które sprawia, że dobrze oddychamy. Niech Pan obdarzy nas tym pokojem, który pochodzi od Ducha Świętego, tym pokojem, który jest Jemu właściwy i który pomaga nam wytrwać, znieść wiele trudności w życiu” – powiedział Franciszek na zakończenie swej homilii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem