Reklama

Prosto i jasno

Główny aferzysta nazywa się Bierecki?

2015-03-23 19:25

Czesław Ryszka, Pisarz i publicysta senator RP w latach 2005-11 i od 2015 r.
Niedziela Ogólnopolska 13/2015, str. 46

Archiwum SKOK'ów

Dlaczego KNF zamiast zająć się przekrętami w postaci polisolokat, kredytami we frankach, aferą Amber Gold, utytłała w błocie senatora Biereckiego?

Najpierw była senacka debata, potem list Komisji Nadzoru Finansowego do premier Ewy Kopacz z zarzutami przeciw twórcy SKOK-ów senatorowi Grzegorzowi Biereckiemu, następnie, 18 marca br., niejawna sejmowa komisja finansów na ten temat, a w międzyczasie ogromny atak na SKOK-i w mediach – tak wygląda próba wywołania paniki wśród członków Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych, aby w efekcie mogły je przejąć komercyjne banki zagraniczne.

Głównym podejrzanym o wszelkie zło jest twórca ruchu SKOK w Polsce Grzegorz Bierecki, obecnie przewodniczący Światowej Rady Unii Kredytowych, któremu podlega majątek rzędu 1,5 biliona dolarów, a także ok. 200 mln członków unii w 114 krajach. Na świecie Bierecki się sprawdził, pytanie: dlaczego w Polsce nie ceni się go, więcej – szarga się jego imię? Skoro KNF dopatrzył się jakichś nieprawidłowości ze strony finansowej w jego fundacji, a obecnie w Spółdzielcznym Instytucie Naukowym, to przecież mamy od tego prokuraturę. Dlaczego KNF najpierw powiadomił media?

To prawda, że polskie SKOK-i nie osiągnęły aż tak oszałamiającego sukcesu, jak ich odpowiedniki na świecie, mają także różne problemy – nieuczciwi ludzie są wszędzie, ale nikt nie zaprzeczy, że rodzimy kapitał SKOK-ów zaczął skutecznie konkurować na polskim rynku z zagranicznymi rekinami finansowymi, co więcej – sukces SKOK-ów jest dowodem na to, że nie należało wyprzedawać całego polskiego systemu bankowego obcym. Dlatego Bierecki nie może podobać się takim tuzom bankowości, jak Balcerowicz, Bielecki, Borowski czy Rosati, którzy pomagali sprzedawać wszystko, co polskie, przekonywali, że kapitał nie ma ojczyzny, że obcy będą gospodarować lepiej.

Reklama

Owszem, mamy aferę SKOK-u Wołomin, który prowadziły WSI i z którego powinien się wytłumaczyć także prezydent Komorowski, oraz SKOK-u Kopernik, zarządzanego przez PO. Grzegorz Bierecki, wiedząc o nieprawidłowościach w SKOK-u Wołomin, 3 lata temu powiadomił o tym KNF. Tymczasem jeszcze w czerwcu 2013 r. banerami SKOK-u Wołomin oklejony był Dworzec Centralny w Warszawie; zarząd komisaryczny wprowadził KNF półtora roku później. Kto odpowie za to zaniechanie? To, że w kilku innych kasach pojawili się złodzieje, nie zaprzecza idei spółdzielczych kas, które dobrze służą Polakom.

Jednak najgorsze, co zarzuca się Biereckiemu, dotyczy niewłaściwych poglądów politycznych. Czy człowiek sukcesu może pochodzić spoza Platformy Obywatelskiej? Czy może do tego wydawać prawicowy tygodnik opinii („wSieci”), zbudować liczący się portal w Internecie (wPolityce), wspierać PiS, pomagać Kościołowi, szykować kolejne inicjatywy wydawnicze, aby budować niezależne dziennikarstwo? Przypomnę ponadto, że Grzegorz Bierecki wystąpił w obronie tzw. frankowiczów, którzy zostali dosłownie złupieni przez banki i lichwiarzy, wypowiadał się wprost o niewyobrażalnych wręcz pieniądzach transferowanych przez banki za granicę. Zaatakowano go za przygotowany przez niego projekt ustawy o upadłości konsumenckiej (te przepisy dawały szansę skutecznego rozwiązania zbytniego zadłużenia Polaków).

Dlaczego KNF zamiast zająć się przekrętami w postaci polisolokat, kredytami we frankach, aferą Amber Gold, utytłała w błocie senatora Biereckiego? Ponieważ ośmielił się wesprzeć kandydaturę Andrzeja Dudy na prezydenta Polski. Ten zaś podczas spotkania zorganizowanego przed urzędem Komisji Nadzoru Finansowego powiedział m.in.: – Trzeba wreszcie w naszym kraju zawrzeć umowę, co powinno chronić państwo: czy powinno chronić sektor bankowy, czy klientów banków (...). 15 mld zł rocznie – tyle banki zarabiają rocznie na Polakach, a te pieniądze nie zostają w naszym kraju, tylko zasilają budżety państw, z których pochodzą (...). Państwo powinno stać za obywatelem, a nie za wielkimi instytucjami finansowymi. Takie słowa nie mogły spodobać się międzynarodowej i rodzimej finansjerze.

Zaprezentowano w języku polskim książkę „Franciszek nieznany. Papież w oczach bliskich”

2019-12-13 13:01

Magdalena Wojtak

    W siedzibie Konferencji Episkopatu Polski zaprezentowano książkę „Franciszek nieznany. Papież w oczach bliskich Debora Castellano Lubov

Magdalena Wojtak/Niedziela

    To zbiór wywiadów z najbliższymi współpracownikami papieża Franciszka, hierarchami związanymi z Kurią Rzymską, a także krewnymi i przyjaciółmi Ojca Świętego. Wśród nich znajduje się m.in. rozmowa z siostrą papieża, Marią Elengą Bergolio.

Książka wydana została dotychczas w czterech językach: włoskim, angielskim, litewskim oraz hiszpańskim. Przedmowę do publikacji napisał Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin. „Mam nadzieję, że książka przyczyni się do lepszego poznania i zrozumienia myśli, duchowości i humanizmu papieża „z końca świata”, odsłaniając jego wizerunek niekiedy deformowany i zmieniany nie do poznania, a także, niestety, często nadużywany. Każdy papież w historii Kościoła ma swoją rolę i zadanie w realizacji zamysłu Bożego, który często pozostaje dla nas nieprzenikniony” - napisał kard. Parolin.

Książka, zaprezentowana w 50. rocznicę święceń kapłańskich papieża Franciszka, rozpoczyna się wywiadem z przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski abp. Stanisławem Gądeckim, który wielokrotnie przy okazji różnych wydarzeń spotykał się z Ojcem Świętym. - Patrzę na papieża z perspektywy wyjątkowego ukierunkowania ku miłosierdziu - powiedział abp Gądecki. Przypomniał także, że w ostanim czasie wystosował do papieża Franciszka prośbę o ogłoszenie św. Jana Pawła II Patronem Europy i Doktorem Kościoła. Wyraził nadzieję, że pięknym prezentem byłoby na stulecie urodzin papieża-Polaka nadanie Janowi Pawłowi tych tytułów.