Reklama

Niedziela Kielecka

Schowani za filary Kościoła

Z ks. Stanisławem Królem o duszpasterstwie osób rozwiedzionych i żyjących w związkach niesakramentalnych rozmawia Agnieszka Dziarmaga

AGNIESZKA DZIARMAGA: – Jakie są najważniejsze zadania i cele duszpasterstwa osób rozwiedzionych i żyjących w powtórnych związkach?

KS. STANISŁAW KRÓL: – Duszpasterstwo osób będących w związkach niesakramentalnych, jak każde duszpasterstwo ma za na celu pomóc konkretnemu człowiekowi w odnalezieniu zbawienia przyniesionego przez Jezusa Chrystusa. Zbawiciel przyszedł do ludzi, którzy uwikłani w skutki grzechu pierworodnego, sami nie mogą odnaleźć prawdziwego życia i prawdziwej miłości. Sam powiedział: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy źle się mają”. Kim są ludzie, którzy żyją w związkach niesakramentalnych? Czy żyjąc po rozwodzie w kolejnym związku, rozrywając to „co Bóg złączył”, mają prawo zwracać się do Chrystusa o pomoc i do Jego Kościoła? Czy oni rzeczywiście „źle się mają”? Jak przeżywają swoje chrześcijaństwo? Oto pytania, które pojawiają się podczas moich dwunastoletnich doświadczeń: spotkań, dyskusji, rekolekcji i pielgrzymek wspólnoty związków niesakramentalnych i ludzi rozwiedzionych w Kielcach. Jestem wdzięczny tym, którzy przecierali szlaki dla tego trudnego duszpasterstwa w naszym kraju: o. Mirosławowi Paciuszkiewiczowi, o. Janowi Pałydze i innym. Dzięki ich publikacjom i doświadczeniom łatwiej jest takie wspólnoty prowadzić.

– Czy dzisiaj potrzeba takich wspólnot?

– Liczba rozwodów małżeństw sakramentalnych zawartych w Kościele lawinowo wzrasta. Fakt ten zasmuca i trzeba pytać, gdzie leżą przyczyny tego zjawiska. Należy pytać o właściwe przygotowanie narzeczonych do przyjęcia sakramentu małżeństwa, pytać o formy pracy duszpasterskiej z rodzinami itd. Pary niesakramentalne i ludzie rozwiedzeni to poważny problem duszpasterski. W większości to ludzie ochrzczeni, przyznający się do bycia chrześcijanami, wychowujący dzieci po chrześcijańsku. Stąd troska Jana Pawła II o tych ludzi wyrażona w adhortacji „Familiaris consortio”. Tę troskę można również dostrzec poprzez powstające w Kościele wspólnoty par niesakramentalnych i żyjących samotnie po rozwodzie.

– Czy ci ludzie faktycznie „źle się mają”?

– Wszystko zależy od konkretnej historii małżeństwa, przyczyn rozwodu itd. W przekonaniach wielu z tych ludzi drugi związek jest o wiele lepszy niż ten pierwszy nieudany. To są względy czysto ludzkie i doczesne. Z nimi lepiej czy gorzej, człowiek sobie radzi. Zawsze rozpad małżeństwa, przy tym dramat dzieci jest sytuacją raniącą, pozostawiającą blizny do końca życia. Duszpasterstwo w wymiarze wspólnoty i wzajemnego wsparcia takie problemy próbuje rozwiązywać – na ile jest to jeszcze możliwe. Wiele sytuacji bowiem jest już niemożliwych do odwrócenia. Duszpasterstwo to jednak nie poradnia psychologiczna czy rodzinna. Jest ono potrzebne z innych względów. Ludzie ci „źle się mają” z innego jeszcze powodu. Często jest on przyczyną zamętu i niepokoju w sercu, a wypływa z wartości sakramentu małżeństwa. Ten sakrament to święta obietnica miłości, wierności, uczciwości i dozgonnego trwania przy tym drugim. Obietnica ta, to nie tylko ślub złożony człowiekowi, ale też obietnica złożona Bogu, obietnica, że miłość do żony czy męża będzie obrazem Miłości Chrystusa do Kościoła. Niepokój jest spowodowany jakimś głębokim poczuciem niespełnienia obietnicy, przegranej wobec siebie, drugiego, ale przede wszystkim wobec Pana Boga.

Reklama

– Można powiedzieć, że ludzie ci mają poczucie odrzucenia przez Kościół?

– Wielu katolików rozwiedzionych porzuca Kościół, myśląc, że i tak Bóg ich odrzuca, że odrzuca ich Kościół – co się przejawia w ograniczaniu sakramentów. Ten zawód i rozgoryczenie, niepewność i zamęt duchowy sprawiają, że katolicy ci „chowają się za filary świątyni”, czują się gorsi od tych, co korzystają z sakramentów, są zaniepokojeni o to, jak Bóg ich potraktuje „po śmierci”. Mają świadomość, że żyją w jakimś duchowym nieładzie i nie mają sił go uporządkować. Wielu z nich szuka we wspólnocie Bożej Mocy, zrozumienia swojej sytuacji, miejsca w Kościele. Wewnętrznie nie godzi się z grzechem, chociaż z ludzkiej słabości do niego wraca. To są trudne dylematy tych ludzi.

– Co w tej sytuacji proponuje duszpasterstwo?

– Duszpasterstwo powinno wykreować przestrzeń prawdy i miłości. Często prawda o ich życiu boli, jest trudna, nie pochwala grzechu, ale za to wyzwala, uczy pokory, przyprowadza do Lekarza, do Miłosierdzia. Pozwala również przebaczać byłemu małżonkowi, modlić się za byłą żonę, dzieci, które nie chcą znać „byłego” ojca lub matki. To żmudny długotrwały proces nawracania, proces przemiany konkretnego człowieka. Dla tych, co pozostali po rozwodzie sami, nie weszli w drugi związek, wspólnota i jej przestrzeń prawdy jest jakimś umocnieniem ich decyzji. Nie jest ona łatwa, wiąże się często z samotnością, poczuciem odrzucenia, z samotnym wychowywaniem dzieci. Wspólnota jest dla tych ludzi przede wszystkim miejscem spotkania: Boga, drugiego człowieka, spotkania też ze sobą samym. Powinna więc być przestrzenią miłości, wsparcia, wzajemnego poznania, pomocy itd. Metody duszpasterskie w prowadzeniu tych wspólnot winny być bardzo wyważone. Nie mogą uciekać od trudnych prawd, od „nazywania rzeczy po imieniu”. Ma to jednak odbywać się w atmosferze zrozumienia, miłości, chrześcijańskiego przyjęcia bez osądzania, potępiania itd.

– Czy zdarza się porzucenie sytuacji grzechu?

– Celem duszpasterstwa jest właśnie wyjście z sytuacji grzechu mocą Boga, który wszystko może, plus ciężka praca nad sobą. To wyjście oznacza życie w czystości seksualnej, przebaczenie współmałżonkowi, spotkanie z dziećmi, żal za zaistniałą sytuację. Czasem zdarza się powrót do sakramentalnej żony lub męża. To długi i mozolny proces. Potrzeba ogromnej cierpliwości i zaufania w prowadzenie Boże. Cieszy więc każda decyzja o czystym życiu – tzw. „białe małżeństwa”, cieszą regularne praktyki religijne, cieszy głęboka formacja chrześcijańska tych ludzi, telefon do byłej żony po latach z prośbą o przebaczenie. Cieszą łzy pragnienia Eucharystii i sakramentu pojednania podczas rekolekcji wielkopostnych. Cieszy coraz większa miłość do Kościoła, pokorne zrozumienie, że mam w nim swoje miejsce, że tak wiele mogę dla tego Kościoła uczynić.

– Czego konkretnie ci ludzie poszukują?

– Przez wspólnotę przewinęło się wielu ludzi. Niektórzy przyszli, ufając, że znajdą tu miejsce, gdzie Kościół potraktuje ich „ulgowo”, będą mogli przyjąć sakramenty, a kiedy zobaczyli, że tak nie jest – odeszli. Inni pytali, jak zacząć proces orzeczenia nieważności małżeństwa. Innym wystarczą rekolekcje wielkopostne, potem uczestniczą przez cały rok w życiu parafii. Jest wielu, którzy postanowili zostać, pogłębić swoją formację religijną. Mogę zaświadczyć, że w dużej mierze stają się bardzo świadomymi katolikami świeckimi, świadczącymi o Bogu, „który im uczynił wielkie rzeczy”. Obecnie istnieją dwie niewielkie wspólnoty. Jedna 30-osobowa istniejąca od początku i młodsza 15-osobowa istniejąca od 5 lat.

– Gdzie spotyka się wspólnota kielecka?

– Wspólnota kielecka obejmuje zarówno pary niesakramentalne, jak i ludzi żyjących samotnie po rozwodzie. Spotkania odbywają się co dwa tygodnie. Miejsca spotkań zmieniały się – najpierw była to kaplica akademicka przy ul. Wesołej, potem kaplica w parafii Niepokalanego Poczęcia w Kielcach, następnie sala Duszpasterstwa Rodzin przy IX Wieków Kielc. Najczęściej poprzedzone są Eucharystią lub inną modlitwą. Mają charakter formacyjny. Po pierwszych latach refleksji nad sytuacją par niesakramentalnych w Kościele, następne lata były już okazją do głębszej formacji religijnej. Wspólnota wyjeżdża też na dni skupienia i pielgrzymki. Przygotowuje rekolekcje wielkopostne dla tych, którzy są w podobnej sytuacji, ale do wspólnoty nie należą. Te rekolekcje przez dłuższy czas odbywały się w parafii św. Józefa Robotnika, ostatnio w kościele akademickim św. Jana Pawła II.

– Czy nie byłoby potrzebne duszpasterstwo na szczeblu parafialnym, a może bliższe kontakty osobowe z kapłanem?

– Kończy się, na szczęście, duszpasterstwo „negatywne” wobec tych osób; odwiedzamy ich z wizytą duszpasterską, nie odmawiamy pogrzebu chrześcijańskiego, rozmawiamy, tworzymy duszpasterstwo „pozytywne”. Jest ono trudne, balansujące na przestrzeni: „nie pochwalić grzechu” i nie potępić człowieka. Trzeba jednak to duszpasterstwo tworzyć nie tylko na szczeblu diecezjalnym, ale też parafialnym, szczególnie w dużych miastach, gdzie tych par jest najwięcej. Trzeba informować o takiej możliwości, a nam duszpasterzom nie wolno się ich bać. Jakże często, doświadczając nieudanego związku małżeńskiego, odrzucenia, upokorzenia nie tylko przez współmałżonka, ale również otoczenia, radykalnie lgną do Chrystusa, chcą Go za wszystko przeprosić. Jak bardzo ich tęsknota za sakramentami, szczególnie Eucharystią i pojednaniem, zawstydza moją wiarę. Trzeba pomóc tym ludziom wejść na drogę Kościoła, w takim stopniu, w jakim to jest na daną chwilę możliwe. Reszta należy do Ducha Świętego.
Z drugiej strony należy przestrzegać obowiązującego prawa Kościoła, co do takich par, nie robiąc wyjątków, bo to rani pozostałych. Rozgrzeszajmy więc tych, którzy się do tego przygotowali – „białe małżeństwa”, rozwiedzionych samotnie żyjących, którzy wypełniają swoje obowiązki wobec byłego męża i dzieci (przebaczenie, pomoc materialna i duchowa itd.). Bądźmy ich stałymi spowiednikami. To im pomoże wytrwać w swoich postanowieniach.

2015-04-08 15:10

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Cuda ludzi zmieniają

Rozmowa z Krzysztofem Tadejem, reżyserem filmu dokumentalnego „Życie po cudzie”

ARTUR STELMASIAK: – Jak się kręci filmy o cudach?

CZYTAJ DALEJ

Londyński „bohater deskorolki” na drodze do świętości

2023-01-29 18:19

[ TEMATY ]

święty

Hiszpania

stock.adobe.com

W Madrycie rozpoczął się proces beatyfikacyjny 39-letniego Hiszpana, zwanego „bohaterem deskorolki”. Oddał swoje życie za innych, próbując powstrzymać terrorystów podczas ataku w centrum Londynu w 2017 roku.

Zanim sam został zabity, Ignacio Echeverría ocalił życie wielu ludzi. Do dramatu doszło 3 czerwca 2017 r. na Borough Market, największym targu spożywczym w Londynie, przy London Bridge. Ignacio był w drodze do skateparku, by spotkać się z przyjaciółmi, gdy zauważył mężczyznę, który z nożem rzucił się na policjanta, a następnie zaatakował kobietę. Wcześniej bandyci wjechali w tłum furgonetką. Ignacio chwycił deskorolkę i uderzył nią jednego z napastników, dzięki czemu kilkoro ludzi zdążyło uciec. Wtedy zobaczył drugiego terrorystę, atakującego policjanta. Zanim ruszył w jego stronę, został dwukrotnie pchnięty nożem w plecy. Zmarł z powodu odniesionych ran.

CZYTAJ DALEJ

Abp Ryś: problemem wielu wiernych może być zbytnie przywiązanie do przeszłości

2023-01-30 12:22

[ TEMATY ]

abp Grzegorz Ryś

Ks. Paweł Kłys

Abp Grzegorz Ryś

Abp Grzegorz Ryś

Abp Grzegorz Ryś odprawił dziś Eucharystię z okazji trzydziestej rocznicy erygowania kaplicy w siedzibie Caritas Diecezji Łódzkiej. W kwietniu 1990 roku, kiedy reaktywowano Caritas Diecezji Łódzkiej, rozpoczęto starania o odzyskanie budynku przy ulicy Gdańskiej 111. Obiekt został kupiony przez biskupa Tymienieckiego w 1926 roku, a następnie zagarnięty, przez władze państwowe w 1950 roku. Budynek, który stał się siedzibą Caritas, odzyskano w 1991 roku. Po generalnym remoncie w 1993 roku utworzono w nim kaplicę, której patronem został bł. o. Rafał Chyliński z Łagiewnik.

W homilii metropolita łódzki odwołując się do Ewangelii, podkreślił, że problemem wielu wiernych może być zbytnie przywiązanie do przeszłości. - Bywa, że jesteśmy tak zanurzeni w przeszłości, że chcielibyśmy w niej mieszkać. Takie podejście wyrywa nas z miejsca, gdzie powinniśmy żyć. Porzucamy miejsce, które Bóg nam dał na dziś, na teraz. Historia nie jest po, to by dać się przykuć łańcuchem do pomnika – podkreślił kaznodzieja.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję