Reklama

Gołębica o orlich skrzydłach

2015-04-14 12:43

Monika Hyla
Niedziela Ogólnopolska 16/2015, str. 28-29

Muzeum Narodowe w Krakowie
Portret Heleny Modrzejewskiej namalowany przez Tadeusza Ajdukiewicza

W tym roku, w październiku, przypada 175. rocznica urodzin, a w kwietniu – 106. rocznica śmierci Heleny Modrzejewskiej – najpiękniejszej kobiety epoki, jak twierdzą koneserzy kobiecej urody

Henryk Sienkiewicz nazwał Helenę Modrzejewską „Gołębicą o orlich skrzydłach”. Została uznana za największą interpretatorkę Szekspira. To aktorka zapamiętana przez świat jako gwiazda dwóch kontynentów, która łącznie zagrała 260 ról w 6 tys. przedstawień. Nawet jeśli ominie się omówienie jej zawodowych osiągnięć, portret kobiety, która wyłoni się z opisu, fascynuje!

Rozmowy z Matką Bożą

Słynna aktorka przyszła na świat 12 października 1840 r. o godz. 2 w nocy „pod liczbą trzydzieści ośm i dziewieć” w kamienicy przy ul. Grodzkiej w Krakowie. W kościele pw. Wszystkich Świętych otrzymała na chrzcie św. dwa imiona: Helena Jadwiga. Akt chrztu przyznaje jej nazwisko matki: Benda, gdyż była nieślubnym dzieckiem wdowy po kupcu, ale artystka używała również panieńskiego nazwiska matki – Misel.

Z urodzeniem aktorki wiąże się legenda, że była... prawdziwą księżniczką, a jej ojcem był jakoby książę Władysław Sanguszko. Inna legenda głosiła, że w dzieciństwie dokonano zamiany dzieci. Trudno dziś całkowicie wykluczyć albo potwierdzić te hipotezy. Prawdą jest, że o aktorce krążyło powiedzenie: „W życiu i na scenie – równa księżniczce Helenie”.

Reklama

Mała Helenka była bardzo wrażliwym, nieco egzaltowanym dzieckiem z wybujałą wyobraźnią i dużym temperamentem. Po wizycie w teatrze, gdzie zobaczyła unoszącą się nad sceną postać nimfy, sama próbowała latać, co na szczęście skończyło się tylko potłuczeniem. Dużo modliła się w kościołach, miewała wizje na jawie, że np. spada z nawy kościoła Dominikanów.

Mało kto wie, że otaczała szczególnym nabożeństwem Matkę Bożą i codziennie mówiła do figurki Maryi, którą widziała z okna swojego domu. W swoich wspomnieniach wyznała: „Wiedziałam na pewno, że Ona mnie słyszy, mimo dzielącej nas ulicy Szerokiej, i każdego ranka i wieczora odmawiałam swoje modlitwy, klęcząc na krześle przy oknie, tak by mieć przed oczyma jej wdzięczną postać”.

Wrażliwość gołębia, odwaga orła

Od najmłodszych lat była czuła na krzywdę i ból bliźniego. Już jako ośmioletnia dziewczynka brała udział w manifestacyjnym pogrzebie 18 ofiar bombardowania Krakowa przez austriacką artylerię i sypała kwiatki. Kiedy dorosła, przygarnęła krewne: Józię Tomaszewiczównę (córkę swej siostry Józefy Tomaszewiczowej) i Felcię Bendównę (córkę zmarłego brata Feliksa).

Kiedy zrobiła karierę, wspierała ludzi i instytucje, była znana z dobroczynności. Swym majątkiem chętnie dzieliła się z rodakami nie tylko w kraju, ale i poza jego granicami. Znane są liczne historie, np. o tym, jak emigrant z Krakowa, który przebywał w więzieniu Sing Sing, skazany za zabójstwo na dożywocie, napisał do artystki poruszający list z prośbą o wsparcie i 50 dolarów na apelację. Takich listów z prośbą o pomoc dostała Modrzejewska kilkaset. Karol Chłapowski, mąż, sekretarz aktorki i jej prywatny skarbnik, wysyłał pieniądze, choć nie zachowały się dokumenty, jakie to były sumy.

Była mecenasem sztuki. To jej Ignacy Paderewski zawdzięczał możliwość kształcenia się u Teodora Leszetyckiego podczas swoich studiów w Wiedniu, gdyż to jej nazwisko na afiszu przyciągnęło sponsorów, a dochód ze wspólnego koncertu był początkiem nie tylko wielkiej kariery kompozytora, ale i szczerej przyjaźni dwojga artystów.

Krakowski szlak Modrzejewskiej

„Kraków! To jest naprawdę Kraków – który był mi wszystkim: kołyską, niańką, opiekunem i wychowawcą. Tutaj się urodziłam i tutaj urosłam. Tutejsze drzewa i gwiazdy uczyły mnie myśleć” – tak Helena pisała o swoim ukochanym mieście.

Wiedzy historycznej, erudycji, swady i poczucia humoru mógłby jej pozazdrościć niejeden krakowski przewodnik. We wspomnieniach o lajkoniku pisała, że to „Na kiju z końską głową (...) chłop (, który) zachowuje się w sposób daleki od poszanowania bliźnich”. O Wawelu, że to bardzo stary i samotny człowiek, zmrużywszy ze zmęczenia oczy i z otwartymi ustami rozmyśla o przeszłości”.

Dzisiaj to przewodnicy tworzą nowe szlaki i tropią ślady Modrzejewskiej na krakowskim bruku. A tych jest wiele: powieszono tablicę pamiątkową na kamienicy, w której przyszła na świat; Narodowy Stary Teatr przybrał jej imię; z zainteresowaniem nawiedzany jest kościół św. Anny, w którym 12 września 1868 r. miał miejsce ślub Heleny z Karolem Bodzentą Chłapowskim; na szlaku znajduje się także Teatr im. Słowackiego, który powstał z datków artystki i w którym odbywały się prapremiery dramatów Wyspiańskiego z jej udziałem. Dzięki aktorce na narodowym zjeździe z okazji jubileuszu 50-lecia pracy pisarskiej Józefa Ignacego Kraszewskiego zebrano fundusze na pomnik Adama Mickiewicza w Krakowie, a artyści uchwalili założenie muzeum sztuki polskiej. Wówczas powstał też najsławniejszy portret Modrzejewskiej pędzla Tadeusza Ajdukiewicza, który możemy podziwiać w Galerii Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach. A na cmentarzu Rakowickim spoczywa jej ciało.

Władze Krakowa ofiarowały artystce willę, znaną krakowianom jako Modrzejówka (przy ul. Mazowieckiej). Dom w stylu zakopiańskim urządził jej chrześniak Stanisław Ignacy Witkiewicz. Towarzystwo Tanich Mieszkań odkupiło od artystki posiadłość, aby urządzić tam siedzibę robotników katolickich. To w tym dworku Andrzej Wajda kręcił „Katyń”. A w jednym z budynków mieści się obecnie Teatr KTO.

Takich śladów obecności aktorki jest mnóstwo również w innych miastach Polski i poza granicami kraju. Jeśli udamy się do Los Angeles, a następnie w góry Santa Ana, odkryjemy, że jeden ze szczytów nazywa się Modjeska Peak, a jeśli naszym celem będzie kanion Santiago, zaskoczeniem będzie, iż obecna jego nazwa to Modjeska Canyon; tam też znajduje się dom, w którym mieszkała aktorka ze swoim mężem i który został wpisany na listę Narodowych Miejsc Historycznych.

Patriotka

O tym, że nią była, dobitnie świadczą słowa: „Moje triumfy cieszą mnie bardziej dlatego, że jestem Polką, niż dlatego, żem artystką”.

Ukaz carski zabronił jej wjazdu na terytorium Rosji po jej odczytach nt. sytuacji kobiet pod zaborami rosyjskim i pruskim w 1893 r. w Chicago, na kongresie kobiet. Z pasją walczyła o wprowadzenie na sceny dramaturgii Juliusza Słowackiego i Williama Szekspira, kiedy Warszawa była pod rosyjskim zaborem.

Nie można gloryfikować jej postaci, była tylko człowiekiem. Malkontenci wypominają w jej życiorysie chwile niejasne, jak choćby jej życie osobiste (była związana z dwoma mężczyznami, a ślub wzięła tylko raz) czy opuszczenie przez nią Polski, do której nigdy na stałe nie powróciła. Na podziw zasługuje jednak to, jak pracowała nad sobą i jakim człowiekiem się stała. Warto podkreślić, że była duszą towarzystwa. W jej salonie bywali: Władysław Żeleński, Józef Chełmoński, Henryk Sienkiewicz, Stanisław Witkiewicz, Adam Chmielowski – późniejszy św. Brat Albert, którego opisała jako człowieka „oddychającego poezją, sztuką i miłością bliźniego, wzorem wszystkich chrześcijańskich cnót”.

Nieśmiertelna

Helena zmarła w Wielki Czwartek 8 kwietnai 1909 r. W swoim testamencie zapisała, że po śmierci chce spocząć w ojczystej ziemi. Zgodnie z wolą artystki jej ciało odbyło pośmiertnie długą drogę. Podróż odbywała się nie tylko elektrycznym pociągiem, ale i statkiem. W Los Angeles zabalsamowane ciało Modrzejewskiej zakuto w trumnę z cyny, którą następnie włożono do trumny z czarnej blachy, którą z kolei na statku włożono do jeszcze jednej – drewnianej – trumny. Przystankiem końcowym był kościół pw. Świętego Krzyża, tuż obok jej ukochanego Teatru im. Juliusza Słowackiego. Aktorkę pogrzebano 17 lipca 1918 r. na cmentarzu Rakowickim w kwaterze 54., gdzie do dziś spoczywają jej doczesne szczątki.

Ostatnie zdanie z jej pamiętników brzmi: „Ani żal, ani gorycz nie mąci mi duszy, którą wypełnia jeno – za wszystko, co danym mi było osiągnąć – wdzięczność dla Boga i ludzi”. Liczni turyści podążają jej krakowskimi śladami oraz pod pomnik na cmentarzu Rakowickim z wyrytym napisem: „Speravit anima mea in Domino”, ale ten najwymowniejszy i najtrwalszy przetrwał w sercach Polaków, wyryty słowami Wojciecha Bogusławskiego, który w „Portrecie” opisującym aktorkę, drukowanym w „Bibliotece Warszawskiej”, pisał: „Bo nieśmiertelność jest twórczość sama i w tej jej nieśmiertelności (…) dusza wielkiej artystki pozostanie jednym z przepięknych błysków rozświetlających drogi, po których zdąża do ideału sztuka, nie tylko polska, ale i wszechświatowa”.

Autorka korzystała z: Helena Modrzejewska, „Wspomnienia i wrażenia”, Czas 1910; Józef Szczublewski „Modrzejewska. Życie w odsłonach”, WAB 2009; www.krakowianka-przewodnik.pl

Cała Polska zapłakała

2012-12-17 13:16

Lidia Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 52/2012, str. 8-9

„Przyjdą takie czasy, że będzie się popierać zepsucie obyczajów. Ze świętej religii uczyni się straszaka, aby obrzydzić ją wszystkim szlachetnym sercom” - przestrzegał proroczo 180 lat temu Zygmunt Krasiński

BOŻENA SZTAJNER

Przeor Jasnej Góry na wieść o profanacji dokonanej w drugą niedzielę Adwentu w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej powiedział: - Cała Polska zapłakała, również w sposób fizyczny. Wielu ludzi zwróciło swoje przerażone serca ku Jasnej Górze. Dziękujemy za tę troskę naszego narodu o klasztor, o sanktuarium, o Jasną Górę. Dziękujemy za modlitwy, za słowa wsparcia, a wszystkim służbom - za ich profesjonalną i sprawną akcję spieszenia z pomocą ochrony Jasnej Góry przed tymi, którzy nie wiedzą, co czynią. Wielu z nas atak na Cudowny Obraz odczytuje jako atak na samą istotę polskości.

Przebieg wydarzeń

Przypomnijmy fakty, które nami wszystkimi wstrząsnęły w niedzielę 9 grudnia 2012 r. Otóż tego dnia o godz. 7.45, tuż po zakończeniu Mszy św. wspólnotowej konwentu jasnogórskiego, miała miejsce próba zniszczenia Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. Mężczyzna rzucił w Obraz bańkami w kształcie żarówek, wypełnionymi czarną substancją, która rozprysła się na cały ołtarz, dosięgła nawet róży ofiarowanej Matce Bożej przez Ojca Świętego Jana Pawła II. Sprawcę natychmiast ujął br. Paweł Bryzek, paulin, a straż porządkowa przekazała go policji. Po incydencie Kaplica została zamknięta. Na miejsce przybyli abp senior Stanisław Nowak oraz bp Jan Wątroba, aby sprawdzić stan ikony i podjąć modlitwę ekspiacyjną. Obraz nie został naruszony, gdyż chroni go kuloodporna szyba. O godz. 11.45 Kaplicę Matki Bożej otwarto i udostępniono pielgrzymom. Pod przewodnictwem o. Sebastiana Mateckiego, podprzeora Jasnej Góry, rozpoczęło się nabożeństwo przebłagalne z udziałem obecnego generała Zakonu Paulinów o. Izydora Matuszewskiego.

Sprawcą zbezczeszczenia Cudownego Obrazu okazał się 58-letni mieszkaniec Świdnicy. Po jego przesłuchaniu do Sądu Rejonowego w Częstochowie został skierowany wniosek o aresztowanie podejrzanego na trzy miesiące. Prokuratura postawiła mu zarzuty zniszczenia dobra o szczególnym znaczeniu dla kultury i obrazy uczuć religijnych. Jerzy D. przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw, złożył obszerne wyjaśnienia i nie wykazał skruchy. Grozi mu do dziesięciu lat więzienia. Prokurator zlecił opracowanie opinii psychiatrycznej.

Obudź się, Polsko!

W południe o. Józef Płatek przewodniczył Mszy św. ekspiacyjnej. W homilii zauważył, że obecnie w Polsce atakuje się kolejno trzy najświętsze znaki chrześcijaństwa: Krzyż, Biblię oraz Ikonę - te trzy symbole wiary były uroczyście niesione przez młodych ludzi z całego świata na Szczyt Jasnogórski i adorowane na VI Światowym Dniu Młodzieży w 1991 r., podczas modlitwy pod przewodnictwem Jana Pawła II. - Widzimy, jak kolejno dokonuje się w naszej Ojczyźnie profanacja tych świętych dla nas, chrześcijan, znaków - mówił. Zacytował słowa Henryka Sienkiewicza dotyczące potopu szwedzkiego: „Dziwnie szatan jest na to miejsce zawzięty. I dokłada wszelkich starań, aby nabożeństwu tu przeszkodzić i wiernych jak najmniej do udziału w nim dopuścić. Bo nic tak do takiej desperacji piekielnego dworu nie przywodzi, jak widok czci dla Tej, która głowę węża starła”.

O. Płatek sięgnął też do słów poety Zygmunta Krasińskiego, który 180 lat temu przestrzegał w proroczej wizji: „Przyjdą takie czasy, że będzie się popierać zepsucie obyczajów. Ze świętej religii uczyni się straszaka, aby obrzydzić ją wszystkim szlachetnym sercom. Podłość będzie nagradzana orderami lub zaszczytami. Lud ogłupiać będą wódką lub innymi elementami, elity szlifami i stanowiskami, a za głowę tych, co będą stawiać opór, wystawi się watahy, cenę, aby się rozprawić z nimi w stosownej chwili”.

- Trzeba nam wszystkim dużo rozsądku, rozwagi i powagi. Może Pan Bóg dał ten znak nam, stróżom, i wszystkim czcicielom Jasnogórskiej Bogarodzicy, że nadeszła pora i czas przebudzić się w Adwencie. Niedawno wołano: Polsko, obudź się! Jest to kolejny sygnał dla nas, żeby nie zejść na manowce, nie stoczyć się w dół, ale też nie zmarnować swojego życia - mówił o. Płatek.

Modlitwa ekspiacyjna za znieważenie Obrazu trwała na Jasnej Górze przez cały dzień. Na zakończenie każdej Mszy św. śpiewany był błagalny hymn „Święty Boże, Święty Mocny”.

Charakter ekspiacyjny miał także 9 grudnia Apel Jasnogórski w Kaplicy Matki Bożej, któremu przewodniczył przeor Jasnej Góry o. Roman Majewski. Mieszkańcy Częstochowy i pielgrzymi, przedstawiciele zakonów męskich i żeńskich oraz kapłani z abp. Wacławem Depo bardzo licznie przybyli na tę wieczorną modlitwę Polaków. (Tekst rozważania apelowego, będącego formą przebłagania za dokonaną profanację, wydrukowany jest w całości na stronach 9 i 10 bieżącego numeru „Niedzieli”).

Ekspiacja Częstochowy

Metropolita częstochowski abp Wacław Depo na wiadomość o próbie uszkodzenia Cudownego Obrazu Matki Bożej zwrócił się z prośbą do wszystkich diecezjan, aby wraz ze swoimi duszpasterzami przybywali na Jasną Górę na modlitwę przebłagalną. Zaprosił na comiesięczne jasnogórskie czuwanie nocne z 11 na 12 grudnia - na wielką modlitwę ekspiacyjną całego Kościoła częstochowskiego „za wszystkie profanacje i świętokradztwa, jakie mają miejsce w tych dniach i miesiącach na terenie archidiecezji. Są one skutkiem trwającej od dłuższego czasu antykościelnej i antychrześcijańskiej nagonki niektórych ugrupowań politycznych i mediów” - stwierdził.

Metropolita Częstochowski powiadomił, że modli się także za dopuszczających się wszelkich aktów wandalizmu. Zauważył, iż są oni z jednej strony ich sprawcami, a z drugiej - ofiarami skrzętnie prowadzonej manipulacji antyreligijnej, a czasem ludźmi pogubionymi, którym należy pomóc. „Proszę Boga o łaskę obudzenia sumień wszystkich Polaków, a w sposób szczególny rządzących zarówno naszym miastem, jak i Ojczyzną” - wyznał.

Zgodnie z zapowiedzią abp. Depo, w nocy z 11 na 12 grudnia odbyło się na Jasnej Górze czuwanie modlitewne archidiecezji częstochowskiej, wynagradzające Bogu za próbę zniszczenia Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. W rozważaniu apelowym rozpoczynającym czuwanie Metropolita Częstochowski mówił: - Dzisiaj, przychodzimy do Ciebie, aby obok słów: JESTEM, PAMIĘTAM… wypowiedzieć w Apelowej przysiędze mocne CZUWAM. To słowo wypowiadamy z mocą, aby obudzić uśpione sumienia. Wypowiadamy je nad tymi, którym grozi utrata duchowego słuchu i duchowego wzroku, a tym samym i dziedzictwa dzieci Bożych. Czuwaj nad nami wszystkimi, abyśmy nie zagubili dróg do Twojego Syna, Jedynego Pośrednika między Bogiem a ludźmi.

Abp Depo zwrócił uwagę, że to kolejne zranienie oblicza Matki i Syna, na podobieństwo profanacji Obrazu przez husytów w 1430 r., nie może być odbierane wyłącznie w kategoriach odejścia od rozumu czy aktu niewiary. - Ewangelie i Dzieje Apostolskie dostarczają nam aż nadto dowodów, że ludzie chorzy garnęli się do Jezusa, aby u Niego znaleźć pomoc i obronę - podkreślił. - Oni nigdy nie wystąpili przeciw Niemu! Przychodzimy dzisiaj do Ciebie, Maryjo, aby wsłuchać się w bicie Twojego Serca, które wzięło w siebie ten cios, aby przetworzyć go w siłę i jedność dla Narodu i Kościoła, bo przecież jesteś naszą przedziwną pomocą i obroną - mówił z ufnością.

Metropolita Częstochowski zarządził, aby w niedzielę 16 grudnia w kościołach archidiecezji zorganizowano nabożeństwa ekspiacyjne, z odmówieniem Aktu Wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny i odśpiewaniem suplikacji. Ogłaszając to zarządzenie, przypomniał słowa Ojca Świętego Benedykta XVI z 12 września 2012 r., które wobec profanacji Obrazu stały się bardzo aktualne: „Często w obliczu zła mamy poczucie, że nic nie jesteśmy w stanie zrobić, ale to właśnie nasza modlitwa jest pierwszą i najskuteczniejszą odpowiedzią, jaką możemy dać i która umacnia nasz codzienny wysiłek, by chronić dobro”.

Niemiecki protestant przyczynił się do zabezpieczenia Cudownego Obrazu

Cudowny Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej został uratowany dzięki zabezpieczającej go szybie kuloodpornej. O. Józef Płatek, na prośbę „Niedzieli”, podał ważne szczegóły. Uznał, że chcąc mówić o szybie ochraniającej Obraz, trzeba sięgnąć do dnia 23 lutego 1981 r., kiedy to był on generałem Zakonu Paulinów. Właśnie wtedy członkowie Komisji ds. Konserwacji Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej podczas spotkania z nim, z o. Konstancjuszem Kunzem - ówczesnym przeorem Jasnej Góry oraz z o. Melchiorem Królikiem - referentem ds. konserwacji Obrazu, przy okazji proponowanych prac remontowo-konserwatorskich przy hebanowym ołtarzu w Kaplicy Matki Bożej, wysunęli propozycję zabezpieczenia Cudownego Obrazu kuloodporną szybą. Miało to zapewnić Obrazowi ochronę, a także przemawiały za tym racje konserwatorskie. O. Józef Płatek nawiązał wtedy kontakt z o. Janem Wiesławem Bochenkiem - przeorem klasztoru paulińskiego w Mainburgu w Niemczech i poprosił o pomoc w realizacji tej inicjatywy.

Do prac konserwatorskich przy ołtarzu Matki Bożej przystąpiono na początku 1984 r. W tym czasie o. Jan Bochenek powiadomił o możliwości zakupienia odpowiedniej szyby w Niemczech, jednak jej cena przerastała możliwości Zakonu Paulinów. Ojciec Generał zobowiązał o. Jana Nalaskowskiego - wikariusza generalnego, władającego doskonale językiem niemieckim, i o. Konstancjusza Kunza oraz ojców pracujących w Niemczech do poszukiwania sponsorów dla tej fundacji. Podjęto różne próby zorganizowania funduszu, a o. Jan Nalaskowski dotarł z prośbą do Caritas Konferencji Episkopatu Niemiec, która przeznaczyła na ten cel dużą, lecz mimo wszystko niewystarczającą kwotę. Znaleźli się wkrótce nowi ofiarodawcy. Ze znaczącą pomocą dołączył prof. Helmut Seling, protestant, dyrektor muzeum w Monachium.

Ostatecznie dzięki trosce ówczesnego zarządu jasnogórskiego: o. Rufina Abramka - przeora Jasnej Góry, o. Jana Golonki - kuratora jasnogórskich zabytków, o. Leona Chałupki - administratora Jasnej Góry, o. Izydora Matuszewskiego - kustosza oraz pomocy prof. Helmuta Selinga udało się doprowadzić do końca konserwację jasnogórskiego ołtarza poświęconego Bogarodzicy i umieścić w nim szybę kuloodporną, ochraniającą Cudowny Obraz. Odrestaurowany ołtarz wraz z wmontowaną szybą został poświęcony 8 grudnia 1986 r. przez kard. Józefa Glempa, prymasa Polski.

O. Józef Płatek podał jeszcze inny ważny fakt. Okazuje się, że w 1981 r., na dwa dni przed swoją śmiercią, kard. Stefan Wyszyński, prymas Polski, na ręce generała Zakonu Paulinów przekazał znaczną ofiarę na odnowę Ołtarza Ojczyzny i Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze, jako swój jubileuszowy dar dla Dziewicy Wspomożycielki. On również bardzo zabiegał o bezpieczeństwo Obrazu Jasnogórskiego.

Tak udało się odtworzyć okoliczności, w jakich doszło do wzmocnienia ochrony Obrazu, ze znaczną pomocą niemieckiego protestanta. Dzięki temu 9 grudnia 2012 r. Cudowny Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej został nienaruszony mimo brutalnego ataku.

Modlitwa ekspiacyjna trwa w całej Polsce i poza jej granicami. A w jasnogórskiej zakrystii wyłożono księgi, do których pielgrzymi wpisują słowa żalu i zadośćuczynienia za publiczne znieważenie Najświętszej Ikony Jasnogórskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Modlitewne popołudnie u św. Barbary w Wieluniu

2019-10-22 21:49

Zofia Białas

22 października w parafii św. Barbary w Wieluniu stał się dniem szczególnym. W tym dniu zbiegły się tu trzy ważne ewangelizacyjne wydarzenia: Różaniec Święty dla dzieci, wspomnienie św. Jana Pawła II i inauguracji jego pontyfikatu oraz comiesięczne nabożeństwo i Eucharystia ku czci św. Rity.

Zofia Białas

Wszystkim modlitwom towarzyszyły Relikwie św. Rity i św. Jana Pawła II oraz wiele róż, w tym jeden bukiet szczególny - bukiet wdzięczności dla św. Rity od młodej matki za cud narodzenia dziecka i decyzji narzeczonego o zawarciu sakramentalnego małżeństwa.

Nabożeństwo różańcowe dla dzieci zakończyło się mini sprawdzianem wiadomości na temat tajemnic światła. Pomocą były piękne ilustracje ze scenami chrztu w Jordanie, cudu w Kanie, nauczania Pana Jezusa, przemienienia na Górze Tabor i ustanowienia Eucharystii. Mini sprawdzian przeprowadziła jedna z matek, która przed każdą tajemnicą czytała proste rozważania wyjaśniające tajemnice życia Jezusa i Jego Matki.

Tuż po Różańcu rozpoczęło się nabożeństwo do św. Rity połączone Litanią, koronką, prośbami i podziękowaniami. Było to już 10. Nabożeństwo w tym roku i 11. od chwili uroczystego wprowadzenia Jej Relikwii do kościoła w grudniu 2018 roku.

Ilość wiernych na nabożeństwie i Eucharystii ku Jej czci z miesiąca na miesiąc jest coraz większa. Coraz więcej czcicieli świętej od spraw beznadziejnych przybywa z różami, które po Eucharystii są uroczyście poświęcane.

Coraz więcej czcicieli świętej Rity zabiera do domów książeczki z modlitwami na każdy miesiąc i coraz więcej z nich wie, że trzeba mieć silną wiarę, modlić się sercem i być w modlitwie wytrwałym, bo tylko taką ufną modlitwę święta zaniesie przed Boży tron.

Eucharystia zakończyła się błogosławieństwem relikwiami św. Jana Pawła II i ucałowaniem Relikwii świętej Rity.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem