Reklama

Nieustająca wędrówka do ludzkiej duszy, serca, wyobraźni i wrażliwości

2015-04-15 21:48

Ks. Tomasz Zmarzły
Edycja sosnowiecka 16/2015, str. 5, 8

Archiwum „Odeonu”
Podczas balu dla dzieci organizowanego w tym roku przez „Odeon”

Z Agatą Biesiadecką, kierownik Spółdzielczego Domu Kultury „Odeon” Czeladzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej – o upowszechnianiu i ochronie kultury rozmawia ks. Tomasz Zmarzły

KS. TOMASZ ZMARZŁY: – W starożytności budowle przeznaczone na występy teatralne i muzyczne nosiły nazwę odeonów. Jaką rolę w życiu kulturalnym spełnia Spółdzielczy Dom Kultury „Odeon” w Czeladzi?

AGATA BIESIADECKA: – Ponieważ Czeladź nie posiada Miejskiego Domu Kultury, nasza placówka, chociaż funkcjonuje przy Czeladzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej, jest instytucją, która swoją ofertę kulturalno-oświatową kieruje do wszystkich mieszkańców miasta. W sezonie artystycznym organizujemy ok. 50 imprez; są to koncerty, wystawy, wernisaże, konferencje, przeglądy i konkursy. Prowadzimy także zajęcia edukacyjno-artystyczne dla dzieci, młodzieży i osób dorosłych. Współpracujemy z placówkami oświatowymi i kulturalnymi w naszym mieście, powiecie i regionie. Z zajęć organizowanych przez SDK „Odeon” korzysta ok. 200 dzieci, zaś w naszej sali teatralnej publiczność uczestniczy w koncertach z różnych obszarów muzycznych, jak np.: opera, operetka, muzyka musicalowa, filmowa, rozrywkowa, a nawet jazzowa czy biesiadna. W naszej placówce ma także swoją siedzibę Koło Osób Niepełnosprawnych „Przyjaciele”, Klub Rodów Czeladzkich i Stowarzyszenie „Optymalni” promujące zdrowy styl odżywiania. Sądzę więc, że szeroka oferta zajęć oraz licznie odwiedzająca nas publiczność czynią z naszego „Odeonu” jedną z ważniejszych placówek funkcjonujących na kulturalnej mapie miasta i powiatu. W 2014 r. „Odeon” otrzymał nagrodę Starosty Będzińskiego za osiągnięcia w dziedzinie twórczości artystycznej, upowszechniania i ochrony kultury. Za działalność na rzecz edukacji kulturalnej i działalności artystycznej nasza placówka otrzymała gratulacje od ministra kultury, marszałka województwa śląskiego, parlamentarzystów, a nawet od premiera Rządu RP i przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Naszą działalność docenił również bp Grzegorz Kaszak, a także lokalne władze oraz liczne instytucje, fundacje i stowarzyszenia, działające w obszarach kulturalno-oświatowych. Takie wyróżnienia cieszą i mobilizują do dalszej, równie aktywnej pracy.

– Kończy się rok jubileuszowy „Odeonu”. Od kiedy istnieje ta placówka artystyczno-edukacyjna w Czeladzi? Komu należy zawdzięczać istnienie i funkcjonowanie tego miejsca?

– Placówka w ubiegłym roku obchodziła 30-lecie swojej działalności. Została powołana dzięki determinacji ówczesnego Zarządu CzSM i Rady Nadzorczej oraz władz miasta. SDK „Odeon” powołali do istnienia uczestnicy Walnego Zgromadzenia Mieszkańców oraz działacze związani z kulturą w mieście i regionie.

– Kanclerz Jan Zamoyski pisał kiedyś, że „takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie…”. Jakie sekcje działają w „Odeonie”? Z czego mogą skorzystać dorośli, młodzież i dzieci?

– Właściwa organizacja czasu wolnego dzieci i młodzieży jest gwarancją ich prawidłowego rozwoju, zaś ciekawe oferty zajęć pomagają pobudzać pasje, zainteresowania i rozwijać talenty. Mówię to z pełnym przekonaniem nie tylko jako kierownik naszej placówki, ale także jako pedagog i terapeuta zajęciowy. „Odeon” prowadzi zajęcia wokalne, językowe, ruchowe, plastyczne, naukę gry na gitarze i pianinie, zajęcia teatralne, fitness, body art, a także judo. Dużym zainteresowaniem cieszą się zajęcia dla milusińskich od 1,5 roku życia w ramach tzw. Akademii dla Malucha. Są to zajęcia, w których uczestniczy dziecko wspólnie z rodzicem. Seniorzy aktywnie biorą udział w zajęciach manualno-plastycznych. Organizujemy także wyjazdy dla dzieci i młodzieży w ramach tzw. Akcji Lato i Akcji Zima. Od lat dużym zainteresowaniem cieszą się tzw. Niedzielne Teatrzyki dla najmłodszych. Podczas spektaklu maluszki wspólnie z aktorami są animatorami. Happeningi z okazji Dnia Dziecka, festyny rodzinne, spotkania tematyczne np. z okazji Dnia Matki, Dnia Babci, powitania wiosny, obchodów 11 Listopada czy wspólne kolędowanie – to tylko niektóre okazje do prezentacji sekcji działających w „Odeonie”, ale to także czas na wspólne dzielenie się pasjami, umiejętnościami, czas na pobudzanie wyobraźni i na kultywowanie pięknych tradycji. To właśnie są niezbędne elementy prawidłowego procesu wychowania dzieci i młodzieży.

– Na mapie Zagłębia i miasta Czeladzi swą działalność kulturalną podejmuje wiele instytucji, m.in. Muzeum „Saturn”, Biblioteka Miejska czy Galeria Sztuki Współczesnej „Elektrownia”. Jakie plany na przyszłość ma Spółdzielczy Dom Kultury, którym Pani zarządza?

– Niebawem, poprzez wydawany przez CzSM biuletyn, zapytamy mieszkańców, o jaką ofertę mamy poszerzyć naszą działalność, a w planach mamy: dyskusyjny klub filmowy, spotkania z ludźmi związanymi z mediami, których głosy znamy np. z anteny radiowej; pracujemy nad regulaminem konkursu interdyscyplinarnego – muzyka, plastyka i język obcy „Uczę się, bo lubię, chcę”. Pracujemy także nad wypromowaniem przeglądu kapel ludowych, a już 26 kwietnia zaprosimy mieszkańców Czeladzi i wszystkich chętnych na Stadion Sportowy Czeladź Piaski, gdzie organizujemy festyn „Jak dobrze mieć sąsiada”, na którym obok zawodów sportowych zaprezentujemy sekcje działające w „Odeonie”; wystąpią także chór seniorów „Orfeusz”, zespół wokalny „Sonitus”, odbędą się pokazy judo, prezentacja par tanecznych, zabawy, konkursy rodzinne, karaoke, a gwiazdą wieczoru będzie lubiany przez publiczność Damian Holecki. Natomiast w czerwcu zorganizujemy kolejną edycję projektu „Ilviagge con larte”. W tym roku naszym gościem będzie aktorka Katarzyna Żak, znana m.in. z serialu „Ranczo” (Solejukowa). Artystka zaśpiewa piosenki do tekstów Agnieszki Osieckiej. W ubiegłych latach w ramach tego projektu gościliśmy m.in. śpiewaków operowych, np. Wiesława Ochmana, czy Zespól „Śląsk”; wystąpili u nas także m.in. Zbigniew Wodecki, Krystyna Sienkiewicz, Ewa Błaszczyk i soliści Opery Bytomskiej. To zobowiązuje do coraz ciekawszej oferty koncertowej. W ramach gali noworocznej prezentowaliśmy publiczności muzykę włoską, austriacką, francuską, węgierską, a w tym roku planujemy zaprezentować jakże piękną muzykę bałkańską. Koncerty z muzyką danego kraju wzbogacamy degustacją kuchni danego kraju oraz losowaniem wśród publiczności wycieczki do danego kraju. W tym roku będzie równie ciekawie i atrakcyjnie. Jesienią natomiast planujemy zorganizować „Odeonowską Noc Kabaretową” i oczywiście jak co roku „Zaduszki Jazzowe” z muzyką coverową artystów, którzy już odeszli, a których mamy głęboko w naszej pamięci i wspomnieniach. Będziemy chętnie współpracować i włączać się we wszystkie imprezy organizowane przez placówki ościenne. Zaprezentujemy także działalność lokalnych artystów amatorów.

– Wśród wielu problemów dotykających współczesnego człowieka jest kryzys kultury. Zarzuca się nam, Polakom, że wybieramy tzw. kulturę niską, bo jest łatwiejsza w odbiorze. A ta wysoka nie zawsze ma rację bytu. Co zrobić, by prawda, dobro i piękno były na powrót podstawą życia?

– Panuje taka opinia, a ja jednak muszę powiedzieć z dumą, ba, nawet z pewną satysfakcją, że czeladzka publiczność jest już dobrze wyedukowana artystycznie i to nie tylko dzięki 30-letniej pracy naszego „Odeonu”, lecz także dzięki pracy innych placówek kulturalnych i oświatowych, które prężnie działają w naszym mieście. Wszystkim ich pracownikom składam w tym miejscu gratulacje i wyrazy mojego szacunku. „Odeon” miał także to szczęście, że w latach 2005-2007 właśnie u nas prowadził pierwszą prywatną szkołę operową znakomity śpiewak, solista mediolańskiej Lascali, Aleksander Teliga. Skutkuje to tym, że na deskach naszej sali teatralnej chętnie występują jego uczniowie, dzisiaj już soliści wielu teatrów muzycznych i operowych. Nasza publiczność lubi musical, operetkę, operę czy muzykę filmową. Pozostaję z nadzieją, że moje słowo o muzyce, którym dzielę się z publicznością podczas prowadzenia koncertów także wprowadza widza w zaczarowany muzyczny świat. W naszej galerii prezentujemy malarstwo, rysunek, grafikę i fotografie, i to także uczy wrażliwości na piękno, świat barw, świateł i cieni. Myślę, że mam szczęście do ludzi mądrych, dobrych i wrażliwych, są to wszyscy współpracownicy, przełożeni, instruktorzy i oczywiście artyści profesjonaliści i lokalni amatorzy, którzy zawsze chętnie dzielą się swoją wiedzą, pasjami, talentami. Nie sposób zapomnieć o utalentowanych dzieciach i młodzieży, o mądrych rodzicach, którzy jako pierwsi dbają o rozwój dziecka i wybierają oferty zajęć pozalekcyjnych zgodne z możliwościami i oczekiwaniami swoich pociech. Wreszcie nasi seniorzy, którzy uczą nas szacunku do tradycji. Sądzę, że jeszcze wiele mamy do zrobienia, źle bowiem się stało, że np. szkoły z różnych powodów nie prowadzą zajęć dodatkowych, że tak mało muzyki, plastyki, że wyjście wielu rodzin do kina czy teatru graniczy z cudem, że w wielu przypadkach książkę zastępuje lista kontaktów telefonicznych, a komputer jest lepszym przyjacielem niż kolega z podwórka. Smutne jest także kryterium, że muzyka dobra to jedynie ta głośna i bezdźwięczna. Są przecież jednak miejsca i ludzie, których zaangażowanie w pracę nad edukacją kulturalną jest wciąż nieustającą wędrówką do ludzkiej duszy, serca, wyobraźni i wrażliwości. Zatem jest nadzieja, że sztuka, chociaż może czasami niemodna i wyśmiewana, zawsze będzie nam towarzyszyła. A w jakich proporcjach? Cóż. To zależy już tylko od nas samych i naszych wyborów. Zatem życzę wszystkim wielu pięknych spotkań z muzyką i sztuką w różnych jej obszarach i oczywiście zapraszam do „Odeonu”. Będziemy się starać, aby nie zawieść naszej publiczności i ciągle wzbogacać naszą ofertę.

Tagi:
rozmowa

Reklama

Poprawność polityczna rządzi światem

2019-07-16 11:47

Rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 38-39

magna-carta.it
Eugenio Capozzi

Czym jest poprawność polityczna, dlaczego wyklucza się jej przeciwników i dlaczego nienawidzi ona chrześcijaństwa. Na pytania Włodzimierza Rędziocha odpowiada prof. Eugenio Capozzi

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Jak zdefiniowałby Pan Profesor poprawność polityczną?

PROF. EUGENIO CAPOZZI: – Jako „katechizm cywilny”, sumę nakazów, zakazów, cenzur, które są wyrazem bardzo precyzyjnej ideologii – możemy ją nazwać neoprogresywizmem, ideologią „Innego”, „utopią różnorodności”. Chodzi o ideologię, która w całości potępia kulturę zachodnioeuropejską jako imperialistyczną i dyskryminującą i planuje zmienić mentalność ludzkości – zastąpić ją radykalnym relatywizmem kulturowym i etycznym.

– Neoprogresywizm został narzucony przez rewolucję 1968 r. i inne ruchy młodzieżowe. Do czego dążyli młodzi ludzie?

– Celem buntu młodych „baby boomers” (ludzie z powojennego wyżu demograficznego – przyp. W. R.) na Zachodzie było nie tylko ustanowienie wolności, równości czy sprawiedliwości za pomocą środków ekonomicznych lub politycznych, ale przede wszystkim usunięcie „korzeni” dominacji z historii zachodniej kultury przez radykalną zmianę sposobu myślenia, pojęć i języka. To cel, który w rzeczywistości reprezentował „ojcobójstwo”, prawdziwe zresetowanie zachodnich korzeni kulturowych. Jeśli człowiek zachodni był w historii wcieleniem przemocy, represji, imperializmu – musi zostać ponownie „uformowany”, z zaakceptowaniem wszystkich modeli kulturowych i wszystkich grup mniejszościowych, które podporządkowywał w przeszłości, aby w ten sposób się odnowić i zregenerować. „Inny”, sprowadzony do abstrakcyjnej koncepcji, staje się „odkupicielem” złej historii i fundamentem nowej i tolerancyjnej cywilizacji, w której znikną konflikty, gdy zostanie wyeliminowany „grzech pierworodny” dominacji i hierarchii.

– Jak to się stało, że ideologii poprawności politycznej udało się zastąpić tradycyjne ideologie liberalno-demokratyczne?

– Silna hegemonia „narracji różnorodności” wkradła się w dialektykę społeczeństw liberalno-demokratycznych; zdestabilizowała i zniszczyła jej filozoficzne podstawy – ten „najniższy wspólny mianownik” kulturowy, który przez wieki określał wspólną koncepcję świętości osoby ludzkiej, faktycznie wprowadził prawdziwą dyktaturę relatywizmu. Dyktaturę, przeciwko której prawie niemożliwe jest zbuntowanie się – grozi to ośmieszeniem społecznym i marginalizacją, ponieważ już w końcu XX wieku poprawność polityczna stała się charakterystyczną cechą elit politycznych, intelektualnych, medialnych i przemysłu rozrywkowego, uzyskała monopol na język i etykę publiczną.

– Wspomniał Pan Profesor o postawie „ojcobójstwa”. Papież Benedykt XVI, jeszcze jako kardynał, mówił natomiast o Zachodzie, który nienawidzi siebie...

– To prawda, ponieważ jeśli Zachód jest korzeniem zła, „zbawienie” może przyjść tylko w procesie „odzachodnienia” świata. Jeśli „my” jesteśmy winni zła na świecie, musimy odpokutować za nasze grzechy, wyrzekając się naszej tożsamości, „rozpuścić się” w wielkiej magmie świata o płynnych tożsamościach. Krótko mówiąc, wszystko, co należy do zachodniego kanonu, jest złe. „Inny” jest zawsze na wyższym poziomie i jest lepszy etycznie. A zatem – kultury pozaeuropejskie, religie niechrześcijańskie, islam i środowiska LGBTQ są etycznie lepsze. W tym sensie możemy również mówić o „autofobii” (autofobia to lęk przed samym sobą – przyp. W. R.).

– Jakie są założenia tego, co nazwał Pan Profesor „katechizmem cywilnym”?

– W skrócie można powiedzieć, że zasadza się on na czterech dogmatach. Pierwszym z nich jest relatywizm kulturowy, co oznacza, że wszystkie kultury, tradycje i religie mają jednakową wartość i muszą być traktowane na tym samym poziomie. Drugi dogmat to równoważność pragnień i praw. W tej perspektywie każde pragnienie jest uzasadnione, a nawet święte, a każdy rodzaj represji jest niewłaściwy (zabrania się zabraniać). To hedonistyczna i radykalna interpretacja Freuda, a także Marcusego. Podmiot ludzki jest zredukowany do czystego popędu i pragnień. Tendencje te przekładają się na eksplozję konfliktów, ponieważ nie ma ograniczeń dla pragnień, ich sprzeczności i ciągłej zmienności. Trzecim dogmatem jest przekonanie, że człowiek dla świata nie jest konieczny. Człowiek jest jednym z wielu elementów równowagi w środowisku, ale nie jest głównym celem. Czwarty dogmat to powiązanie tożsamości z samostanowieniem. Prawa są oparte nie na powszechnie podzielanej koncepcji człowieka, ale na przynależności do grup i stylów życia, które jako takie muszą być chronione. Warunki te nie są uważane za naturalne, ale są wynikiem subiektywnego wyboru. Ten ostatni dogmat można podsumować wyrażeniem: „Chcę, więc jestem”.

– Jak to się stało, że ideologia poprawności politycznej odniosła sukces w podboju środowisk politycznych, gospodarczych, kulturowych i dziennikarskich, dzięki czemu ma hegemonię medialną?

– Aby to zrozumieć, należy spojrzeć na jej ekonomiczne korzenie. Poprawność polityczna wyraża interesy klasowe „burżuazji wiedzy”, którą stanowią ludzie z wyżu demograficznego. Nie jest to już burżuazja związana z tradycyjnym przemysłem ani własnością ziemi. Trzeba przywołać na myśl branżę hi-tech i ludzi takich jak Steve Jobs, Bill Gates czy Mark Zuckerberg, którzy mogą być uważani za spadkobierców „baby boomers” i „kontrkultury”. Ta burżuazja odgrywa wiodącą rolę w organizacjach międzynarodowych i w zglobalizowanym systemie mediów, a szczególnie mediów społecznościowych. Stąd wynika ich monopolistyczna rola w świecie kultury, mediów i uniwersytetów. Do tej burżuazji należy, oczywiście, większość przedstawicieli zachodnich elit politycznych, zwłaszcza w ostatnich trzydziestu latach.

– To wyjaśnia ogólnoświatową propagandę i rozpowszechnianie ideologii poprawności politycznej. Zastanawiam się jednak, dlaczego przeciwnicy tej ideologii są tak bezwzględnie i systematycznie zwalczani.

– Musimy wyjść od założenia, że dla zwolenników poprawności politycznej „prawda” tkwiąca w tej doktrynie musi być zaakceptowana przez wszystkich. Z tego powodu tych, którzy jej nie akceptują, trzeba demonizować, zepchnąć do przestrzeni całkowitego wykluczenia bez jakiejkolwiek możliwości poprawnej dyskusji, napiętnować jako szerzycieli nienawiści i dyskryminacji. Dlatego przeciwnik poprawności politycznej musi być ukazywany jako rasistowski, nietolerancyjny, seksistowski, homofobiczny, islamofobiczny itd.

– Dlaczego Kościół katolicki jest postrzegany jako główny wróg ideologii poprawności politycznej?

– Progresywizm „różnorodności” jest ze swej natury radykalnym relatywizmem, który odrzuca etyczno-polityczne podstawy Zachodu. Z tego powodu postrzega chrześcijaństwo jako najgorszego wroga. W szczególności identyfikuje jako wroga Kościół katolicki, który dziś jest praktycznie ostatnią filozoficzną barierą dla relatywizmu. Jednak wszystkie totalitarne ideologie nienawidziły chrześcijaństwa, ponieważ opierają się na gnostyckim twierdzeniu, że budują niebo na ziemi i nowego człowieka.

– Jak możemy przeciwdziałać dyktaturze poprawności politycznej?

– Należy ukazywać to zjawisko w kontekście historycznym – próbowałem to zrobić na swój sposób w mojej książce – aby pokazać, że miało ono konkretne przyczyny, jest związane z ewolucją pewnych uwarunkowań ekonomicznych, społecznych, politycznych i kulturowych – i dlatego nie jest ani wieczne, ani nieuniknione. A z tego wynika, że może ewoluować lub się skończyć – jak każde zjawisko, którego twórcami są ludzie – gdy zmieni się konkretny kontekst historyczny.

– W jaki sposób zatem powinien się zmienić kontekst historyczny, aby skończyła się dyktatura ideologii poprawności politycznej?

– Hiperrelatywistyczna ideologia „Innego” i nakazy poprawności politycznej były wyrazem hegemonii określonej klasy społecznej, zglobalizowanej „burżuazji wiedzy”, zachodniej elity „płynnej nowoczesności”, która przez tę ideologię narzuciła ludziom swoją wizję świata. Ale proces ten przypuszczalnie się skończy, gdy ta klasa zacznie tracić swoją centralną rolę. Nic dziwnego, że narracja poprawności politycznej zaczęła pokazywać pierwsze poważne pęknięcia, kiedy – począwszy od wielkiego kryzysu gospodarczego i finansowego w 2008 r. – ta dominująca klasa zaczęła przeżywać kryzys i była kontestowana przez ludzi, którzy „przegrali” na globalizacji, i kiedy uaktywniły się ruchy domagające się suwerenności i tożsamości lub ruchy neonacjonalistyczne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Benedykt XVI zasmucony tym, co się dzieje w niemieckim Kościele

2019-10-22 07:08

Krzysztof Bronk - Watykan/Vatican News

Benedykt XVI kocha Kościół w Niemczech, ale to co się w nim teraz dzieje w większości sprawia mu ból – powiedział sekretarz abp Georg Gänswein.

Mazur/episkopat.pl

Podkreślił on, że Papieża Seniora najbardziej niepokoi swoiste „zaćmienie Boga”, które dokonuje się w jego ojczystym Kościele. Benedykt XVI ostrzegał przed tym od dawna. Fakt, że teraz sprawdzają się jego prorocze słowa, bynajmniej nie daje mu satysfakcji. Jedyne pokrzepienie znajduje on w modlitwie za Kościół w Niemczech – powiedział osobisty sekretarz Papieża Seniora i prefekt Domu Papieskiego.

Pochodzący z południowych Niemiec arcybiskup krytycznie wypowiada się o sytuacji swego rodzimego Kościoła. Jego zdaniem panuje w nim zamęt, ponieważ większość wiernych nie chce kierować się Katechizmem i nie uznaje nauczania Apostołów. Nowa ewangelizacja nie może się odbywać kosztem wierności nauczaniu Kościoła – podkreślił abp Gänswein w wywiadzie dla niemieckiego tygodnika Tagespost.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Decyzja Prokuratury ws. obrazu Matki Bożej z tęczową aureolą

2019-10-23 12:09

red/wpoloityce.pl

Osoby, które podczas czerwcowego Marszu Równości w Częstochowie niosły wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej z tęczową aureolą nie dopuściły się przestępstwa obrazy uczuć religijnych - uznała częstochowska prokuratura, umarzając postępowanie w tej sprawie.

youtube.com

Postępowanie umorzono ze względu na brak znamion czynu zabronionego — powiedział w środę PAP prok. Piotr Wróblewski z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Dochodzenie toczyło się w Prokuraturze Rejonowej Częstochowa-Północ. Trafiło do niej kilka doniesień osób, które obserwowały marsz i poczuły się urażone zachowaniem organizatorów i uczestników zgromadzenia.

Uczestnicy zorganizowanego 16 czerwca marszu mieli tęczowe flagi i elementy odzieży – skarpetki, czapki czy torby; nieśli także tęczową flagę z wizerunkiem orła białego, a także pojawiającą się także w innych miejscach kopię obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, na którym aureola otaczająca głowy Maryi i Dzieciątka miała tęczowe barwy. To właśnie obraz niesiony przez uczestników marszu rozpalił emocje wśród kontrmanifestantów. Krzyczeli: „Oddać obraz!” i na chwilę zablokowali trasę przemarszu.

Postępowanie toczyło się pod kątem art. 196 Kodeksu karnego. Stanowi on, że „kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Jak wyjaśnił prok. Wróblewski, zgodnie z wykładnią, musi to być czyn, który nosi znamiona wulgarności i ma na celu ubliżenie osobom wyznającym religię.

Z argumentacji postanowienia o umorzeniu wynika, że sama tęcza, symbol tęczy, takiego charakteru ubliżającego czy wulgarnego nie ma; brak też dowodów, że organizatorzy marszu mieli na celu obrazę uczuć religijnych — wskazał prokurator.

W II Marszu Równości w Częstochowie brało udział ok. 600 osób. Legalny marsz był zakłócany przez kontrmanifestantów, rekrutujących się m.in. ze środowiska kibiców, którzy nie mieli zgody władz miasta na manifestację. Policja informowała po imprezie, że nie odnotowała poważniejszych zdarzeń i naruszeń prawa, na kilka osób nałożono mandaty.

Częstochowska prokuratura prowadziła wcześniej podobne postępowanie, dotyczące transparentu z białym orłem na tęczowym tle, niesionym na wcześniejszym Marszu Równości w tym mieście. Także w tamtym przypadku nie dopatrzyła się przestępstwa i umorzyła śledztwo. Biegły, który wypowiedział się w tej sprawie ocenił, że niesiony podczas manifestacji przedmiot trudno uznać za flagę, był to jedynie transparent z aluzyjną interpretacją flagi, a intencją jego twórców nie było znieważenie symboli państwowych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem