Reklama

1. rocznica kanonizacji

Czy św. Jan Paweł II zostanie Doktorem Kościoła?

2015-04-21 14:39

Paweł Zuchniewicz
Niedziela Ogólnopolska 17/2015, str. 12-15

Grzegorz Gałązka

Czujesz się mniejszy, kiedy twój ojciec umiera, ponieważ on był silny i brał cię na ręce, nosił cię i uczył – kiedy odszedł, pokój wydawał się bez niego za wielki. Tak samo było na Placu św. Piotra, gdzie czuwali pielgrzymi. Ich twarze oświetlały świece, a oni szeptali: „Nie zostawiaj nas...”

Dziesięć lat temu od tych słów rozpoczęła swój artykuł w tygodniku „Time” dziennikarka Nancy Gibbs, która w 2005 r. relacjonowała to, co działo się owej pamiętnej soboty 2 kwietnia, gdy Jan Paweł II kończył swoją ziemską wędrówkę. Odchodził ojciec, a dzieci czuły się osierocone i opuszczone, choć przecież tak długo był z nimi. Emocje otwierały ludzkie serca i w ten sposób spełniało się jego marzenie, które wyraził w swoim duchowym testamencie:

„Przyjmując już teraz tę śmierć, ufam, że Chrystus da mi łaskę owego ostatniego Przejścia, czyli Paschy – pisał u progu pontyfikatu, w 1980 r. – Ufam też, że uczyni ją pożyteczną dla tej największej sprawy, której staram się służyć: dla zbawienia ludzi, dla ocalenia rodziny ludzkiej, a w niej wszystkich narodów i ludów (wśród nich serce w szczególny sposób zwraca się do mojej ziemskiej Ojczyzny), dla osób, które szczególnie mi powierzył – dla sprawy Kościoła, dla chwały Boga samego”.

Ufność Papieża nie okazała się daremna. Po jego śmierci przeszło przez naszą planetę duchowe tsunami. Świat jakby zatrzymał się w pędzie, posypały się doniesienia o cudach i nawróceniach, a pogrzeb Jana Pawła II stał się niezwykłą manifestacją wiary setek tysięcy osób z całego świata.

Reklama

Z czasem fala emocji opadła i pojawiły się pytania: czy było to tylko niezwykle intensywne, lecz krótkotrwałe uniesienie?, czy pokolenie JP2 rzeczywiście istnieje, czy jest to raczej wyraz tzw. myślenia życzeniowego? Emocje są trudno mierzalne, ale, na szczęście, w ciągu ostatnich dziesięciu lat pojawiło się również kilka istotnych faktów. Nie ulega wątpliwości, że kult Papieża z Polski ma charakter powszechny – ludzie wciąż proszą o łaski za jego wstawiennictwem, pielgrzymki wciąż zmierzają do jego grobu, coraz więcej parafii przyjmuje go za swego patrona – nie tylko w Polsce, ale też w Europie, Stanach Zjednoczonych, krajach Ameryki Łacińskiej, w Azji.

Jednak najważniejsze dwa fakty to beatyfikacja i kanonizacja Jana Pawła II. W ostatnich wiekach historii Kościoła nieznany jest przypadek, aby w ciągu tak krótkiego czasu ktoś został ogłoszony najpierw (po 6 latach od śmierci) błogosławionym, a później, za kolejne 3 lata – świętym. Akt, którego dokonał papież Franciszek 27 kwietnia 2014 r., rozciągnął kult św. Jana Pawła II na cały świat, choć już wcześniej wiele diecezji prosiło o pozwolenie na obchodzenie liturgicznego wspomnienia Papieża z Polski.

Czy to wszystko, co Kościół ma do powiedzenia na temat pasterza, którego pontyfikat odmienił oblicze nie tylko ziemi nad Wisłą, ale całego globu w ogóle? A może – jak chcą niektórzy – praca, którą on wykonał, była pożyteczna w „tamtych” czasach, dziś natomiast chrześcijanie stają przed nowymi wyzwaniami, wymagającymi nowych odpowiedzi, a może nawet zapomnienia starych... Takie głosy pojawiły się w czasie ostatniego synodu biskupów o rodzinie, kiedy tu i ówdzie napomykano o „nieaktualnej” już adhortacji św. Jana Pawła II „Familiaris consortio”, w której Ojciec Święty podsumował zwołany przez siebie synod o podobnej tematyce.

Im więcej jednak dzieje się wokół nas, tym wyraźniej widzimy, że ten święty Papież był nie tylko ojcem, z którym nie chcieliśmy się rozstać, ale też prorokiem przygotowującym Kościół i świat na czasy, które właśnie nadeszły.

Mai più la guerra

„Chcę obecnie ponownie wyrazić moje zdecydowane przekonanie, że wojna nie przyniesie dobrych rozwiązań problemów międzynarodowych i że nawet jeśli chwilowo zostanie usunięta niesprawiedliwa sytuacja, to konsekwencje, które prawdopodobnie wynikną z wojny, będą niszczycielskie i tragiczne” – słowa te Jan Paweł II skierował do prezydenta Stanów Zjednoczonych George’a Busha seniora niemal ćwierć wieku temu, w przededniu ataku sił sprzymierzonych na Irak. Była to tzw. pierwsza wojna w Zatoce Perskiej, która miała doprowadzić do wycofania się Saddama Husajna z Kuwejtu i zniszczenia potencjału militarnego Iraku. Ani zabiegi dyplomatyczne, ani mediacje, ani list Ojca Świętego do prezydenta, ani też rozmowa telefoniczna, która odbyła się między nimi z inicjatywy Papieża, nie zapobiegły jednak działaniom wojennym, za to Jan Paweł II został uznany za człowieka co najmniej dziwnego, ewentualnie źle poinformowanego przez swoich doradców. Zgodnie z przewidywaniami, wojskom sprzymierzonym udało się przywrócić status quo sprzed irackiej agresji, ale, niestety, również zgodnie z przewidywaniami Papieża, konsekwencje tych działań były niszczycielskie i tragiczne. Nikt wtedy jeszcze nie myślał, że nadciąga zderzenie cywilizacji, a na światowej scenie pojawi się nowy aktor – radykalni islamiści.

W 1993 r. w podziemiach nowojorskich wieżowców World Trade Center wybuchła bomba, która zabiła 6 osób i raniła setki innych. W 1995 r. jeden z odpowiedzialnych za zamach w Nowym Jorku planował pozbawienie życia papieża Jana Pawła II w stolicy Filipin – Manili oraz wysadzenie w powietrze amerykańskich samolotów transatlantyckich. 11 września 2001 r. terroryści z Al-Kaidy porwali samoloty pasażerskie i w samobójczych zamachach uderzyli w wieże World Trade Center oraz w Pentagon. Miał to być pierwszy krok do muzułmańskiego podboju świata, a jego celem było sprowokowanie USA do wypowiedzenia wojny islamowi. Cel ten powiódł się znakomicie. To, co Amerykanie ogłosili jako wojnę z terrorem, liczni muzułmanie uznali za wojnę z ich religią.

Prezydentem Stanów Zjednoczonych był wówczas George Bush junior i jego również – jak dziesięć lat wcześniej ojca – Jan Paweł II prosił o powstrzymanie się od działań zbrojnych. Oto słowa Ojca Świętego z dramatycznego apelu, wygłoszonego 16 marca 2003 r. w czasie modlitwy „Anioł Pański”: „Muszę powiedzieć, że należę do tego pokolenia, które pamięta dobrze i, dzięki Bogu, przeżyło II wojnę światową, i dlatego właśnie mam obowiązek przypomnieć wszystkim młodym, którzy tego nie doświadczyli, by pamiętali i mówili: Nigdy więcej wojny!”.

Słowa te brzmiały niezwykle dramatycznie. „Mai più la guerra” – mówił wtedy chory już i słaby Ojciec Święty i zwracał uwagę, że „bez nawrócenia serca nie ma pokoju”. Prosił też o wzmożoną modlitwę i pokutę, aby ten pokój ocalić.

„To dlatego, wobec straszliwych konsekwencji, jakie przyniosłaby międzynarodowa operacja wojskowa dla ludności Iraku, dla równowagi w całym regionie Bliskiego Wschodu, tak już bardzo doświadczanego, choćby przez ruchy ekstremistyczne, które mogłyby być nią wywołane, mówię wszystkim: jest jeszcze czas na negocjacje, jest jeszcze miejsce na pokój! – wołał Papież. – Nigdy nie jest za późno, by się zrozumieć i rozmawiać. Refleksja nad swoimi powinnościami, zaangażowanie w skuteczne negocjacje nie oznaczają poniżenia, ale odpowiedzialną pracę na rzecz pokoju”.

Oczywiście, Jan Paweł II nie wzywał do pokoju, aby bronić reżimu Husajna. Podkreślał odpowiedzialność irackich władz i zwracając się zarazem do wspólnoty międzynarodowej, zaznaczał, że „użycie siły jest zawsze środkiem ostatecznym”.

I wówczas głos proroka okazał się głosem wołającego na pustyni. Atak na Irak zakończył się upadkiem Husajna, ale nie rozwiązał problemów, mało tego – obecnie to właśnie Irak jest miejscem, w którym radykalni muzułmańscy ekstremiści spod znaku Państwa Islamskiego prześladują chrześcijan i planują podbój świata zachodniego.

Dziś ostrzeżenia Jana Pawła II sprzed kilkunastu lat wyglądają zupełnie inaczej i o wiele bardziej realistycznie, niż wtedy uważano. Być może ekstremiści, którzy pogardzają cywilizacją zachodnią, w świecie islamu są wciąż mniejszością, ale znana zasada mówi, że historii nie zmienia większość, lecz dobrze zorganizowana mniejszość.

Zima nasza, wiosna...

U progu nowego tysiąclecia Jan Paweł II opublikował list apostolski „Rosarium Virginis Mariae”, w którym ogłosił Rok Różańca oraz dodał do tej tradycyjnej modlitwy Kościoła nową część, nazwaną tajemnicami światła. W tym samym liście wskazał na dwie szczególne intencje, w których powinniśmy modlić się na różańcu.

„Pewne okoliczności historyczne sprawiają, że to przypomnienie o modlitwie różańcowej nabiera szczególnej aktualności – pisał Papież. – Pierwszą z nich jest pilna potrzeba wołania do Boga o dar pokoju. Różaniec nieraz wskazywali moi Poprzednicy, i ja sam, jako modlitwę o pokój. Na początku tysiąclecia, które rozpoczęło się przejmującymi grozą scenami zamachu z 11 września i w którym pojawiają się codziennie w tylu częściach świata nowe obrazy krwi i przemocy, ponowne odkrycie Różańca oznacza zagłębienie się w kontemplowanie tajemnicy Tego, który «jest naszym pokojem», gdyż «obie części ludzkości uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur – wrogość» (Ef 2, 14)” (nr 6).

Jako drugą intencję Ojciec Święty wymienił rodzinę. Co łączy te – pozornie odległe od siebie – sprawy? Wszak sprawa pokoju kojarzy nam się raczej z działaniami wielkich tego świata – z konferencjami, porozumieniami, paktami o nieagresji i rozejmami, a rodzina to coś małego, intymnego, pozostającego na uboczu codziennego zainteresowania mediów i polityków. Jeśli jednak spojrzymy na obie sprawy (intencje) oczami św. Jana Pawła II, to okazują się one bardzo bliskie sobie.

„Tu, w Kaliszu – mówił Papież podczas Mszy św. dla rodzin w 1997 r. – gdzie św. Józef, wielki obrońca i troskliwy opiekun życia Jezusa, jest czczony w szczególny sposób, pragnę przypomnieć wam słowa Matki Teresy z Kalkuty (...): «Mówię dziś do was z głębi serca – do każdego człowieka we wszystkich krajach świata (...) do matek, ojców i dzieci w miastach, miasteczkach i wsiach. Każdy z nas jest (...) tutaj dzięki miłości Boga, który nas stworzył, i naszych rodziców, którzy nas przyjęli i zechcieli obdarzyć nas życiem. Życie jest najpiękniejszym darem Boga. Dlatego z tak wielkim bólem patrzymy na to, co się dzieje (...) w wielu miejscach świata: życie jest umyślnie niszczone przez wojnę, przemoc, aborcję. A przecież zostaliśmy stworzeni przez Boga do wyższych rzeczy – by kochać i być kochanymi. Wiele razy powtarzam – i jestem tego pewna – że największym niebezpieczeństwem zagrażającym pokojowi jest dzisiaj aborcja. Jeżeli matce wolno zabić własne dziecko, cóż może powstrzymać ciebie i mnie, byśmy się wzajemnie nie pozabijali?»”.

Zmarłą kilka miesięcy po tym przemówieniu Matkę Teresę Jan Paweł II beatyfikował na koniec Roku Różańca Świętego. Jej słowa wyjaśniają precyzyjnie łączność między sprawą pokoju a sprawą rodziny, którą Papież nazywa w „Rosarium Virginis Mariae” „punktem krytycznym naszych czasów”. Ojciec Święty stwierdził w tym dokumencie jednoznacznie, że rodzina jest „coraz bardziej zagrożona na płaszczyźnie ideologicznej i praktycznej siłami godzącymi w jej jedność, które budzą obawy o przyszłość tej podstawowej i niezbywalnej instytucji, a wraz z nią o losy całego społeczeństwa” (nr 6).

Prorocza wymowa tych słów widoczna jest dziś jak na dłoni, gdy spojrzymy na Europę, którą papież Franciszek porównał do babci, „już bezpłodnej i nietętniącej życiem”. Ta Europa, która idzie ulicami Paryża w geście solidarności z ofiarami zamachu na redakcję „Charlie Hebdo”, wydaje się pogrążona w pustce i nihilizmie, na własne życzenie odarta z tożsamości, zatopiona w wygodzie i skoncentrowana na sobie. Czyż nie przypomina ona starożytnego Rzymu w schyłkowej fazie? Czyż i tam rozkład nie nastąpił od wewnątrz, poprzez demoralizację społeczeństwa, a barbarzyńscy najeźdźcy dopełnili tylko zniszczenia, które zaczęło się od środka?

Papież widział ten nadciągający kryzys i przestrzegał przed nim, ponieważ dobrze życzył cywilizacji zachodniej. Ale są też i tacy, którzy widzą słabość Zachodu i wcale mu dobrze nie życzą. Zdaniem coraz silniejszych, prężnych i jasno określających swoją tożsamość grup islamskich ekstremistów, cywilizację tę należy zniszczyć, a nie będzie to trudne, ponieważ przegniła ona aż do korzeni. Znaków tego jest aż nadto, a najpoważniejsze to szyderstwo z Boga i rozkład rodziny. Kościół katolicki nazywa te zjawiska grzesznymi i wzywa do nawrócenia, czyli zmiany postawy. Radykalny islam ma na to inne lekarstwo – wytępić. I – być może – wcale nie trzeba będzie do tego używać zbyt wiele przemocy, bo minie jeszcze kilkadziesiąt lat, a Europejczycy będą w mniejszości, ponieważ bronią się przed życiem, a to grozi demograficzną zimą.

Inna bomba

Rosa Pich i José María Postigo to hiszpańskie małżeństwo, które szczyci się wspaniałym dorobkiem – mają osiemnaścioro dzieci (z których troje – jak mówią – jest już w niebie). Pod tym względem (i nie tylko) należą do mniejszości rodzin rodowitych Hiszpanów i rodowitych Europejczyków, co budzi zresztą duże zainteresowanie w ich kraju, a nawet poza jego granicami. Przed dwoma laty Rosa napisała książkę o swojej rodzinie. Mąż doradził jej, że jeden rozdział powinien być poświęcony intymności między mężem i żoną.

– Jeśli jest tyle dzieci, to ludzie będą chcieli wiedzieć o tym coś więcej – tłumaczył mi José María w ubiegłym roku. – Ten rozdział jest bardzo piękny, ponieważ wyjaśnia, na czym polega głęboka jedność między mężem i żoną. To jest specjalny czas. Nie chodzi tu tylko o zjednoczenie ciał – to jest zjednoczenie dusz. Potrzebne są takie chwile, kiedy ciała i dusze są razem. Kiedy są otwarte na nowe życie. Tylko od nas zależy, czy powołamy nowe życie. Czy ty to rozumiesz? – upewniał się mój rozmówca. – Możemy powiedzieć Panu Bogu: poczekaj. Bóg czeka, daje nam wolność. I chodzi o to, aby twoja wolność była otwarta na życie. Powołujesz nowe ciało. Bóg czeka, aby stworzyć duszę dla tego ciała, które pochodzi z naszej miłości. To jest tak niezwykły moment. Gdyby ludzie to zrozumieli! Przecież w tej chwili oni mają bezpośrednią łączność ze Stworzycielem. Zobaczyliby, że działanie ich ciał jest tylko częścią cudu. To jest wielka tajemnica. W tej chwili działa Trójca Święta, ponieważ Bóg Ojciec czeka, aby stworzyć duszę, Jezus Chrystus – Syn czeka na nowe dziecko, a Duch Święty jest miłością, która prowadzi nas do stworzenia chłopca czy dziewczynki.

Słuchałem tego wywodu zdumiony, bo oto ojciec wielodzietnej rodziny opowiadał o tym, co jest istotą słynnej teologii ciała św. Jana Pawła II. Miałem przed sobą człowieka zakochanego w swojej żonie i zarazem w Bogu – nie tylko zakochanego, ale żyjącego doświadczeniem płodnej miłości, która ogarniała całe ich życie rodzinne. Telewizja BBC nazywała sypialnię José Maríi i Rosy „fabryką dzieci”, dla nich to było sanktuarium – miejsce spotkania Boga-Miłości z ludzką miłością. Ich osobiste doświadczenie było konkretyzacją tego, co George Weigel nazwał – określając w ten sposób papieskie nauczanie o małżeństwie i rodzinie – teologiczną bombą atomową.

To nauczanie – z wolna odkrywane – jest bez wątpienia profetyczną drogą odrodzenia człowieka w czasach pełnych zamętu, niepewności i strachu.

Jak wiadomo, tytuł doktora Kościoła przyznawany jest świętym, którzy wnieśli znaczący wkład w pogłębienie zrozumienia misterium Boga i wydatnie powiększyli bogactwo doświadczenia chrześcijańskiego. Wydaje się, że kryteria te spełnia teologia ciała św. Jana Pawła II.

W czasach zmagań cywilizacji życia z cywilizacją śmierci papieska nauka domaga się odkrycia, uroczystego potwierdzenia i rozpowszechnienia, ponieważ w niej zawiera się odpowiedź na wyzwania, przed którymi stoi chrześcijaństwo. Z jednej strony pozwala ona bowiem głęboko wejść w misterium Boga, który jest Miłością, z drugiej – odkryć to misterium w codzienności człowieka. Można palić chrześcijańskie kościoły i niszczyć ołtarze, jednak tak długo, jak na ołtarzu małżeńskiego łoża będzie dokonywał się cud stwarzania nowego człowieka, a rodziny będą wprowadzały nowych członków do Kościoła, chrześcijaństwo będzie trwało, rozwijało się i kwitło. To również szansa dla cywilizacji zachodniej, która ginie, ponieważ w myśli i praktyce odwraca się od swoich korzeni.

Tagi:
Jan Paweł II rocznica kanonizacja doktor Kościoła

Co nam zostało z tamtych dni - zbiórka zdjęć z I pielgrzymki Jana Pawła II do Częstochowy

2019-09-10 14:47

it / Jasna Góra (KAI)

W 40.rocznicę pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski na Jasnej Górze trwa akcja zbierania zdjęć „Co nam zostało z tamtych dni. Jan Paweł II na ziemi częstochowskiej w czerwcu 1979r.”. Chodzi o stare fotografie oddające atmosferę tego niezwykłego czasu. Z nich zostanie przygotowana specjalna prezentacja adresowana głównie do młodych. To w ramach realizowanego także w Sanktuarium projektu „Nadzieja. Zwycięstwo” wspartego przez program Niepodległa z inicjatywy Kuratorium Oświaty w Częstochowie.

Z albumu „Powrót do Matki”, Częstochowa 2009
Przed kościołem św. Zygmunta

Organizatorzy zachęcają do odszukania zdjęć przypominających wyjątkowy czerwcowy czas z 1979 r. na ziemi częstochowskiej. - Zapytaj dziadków, rodziców, znajomych, przyjaciół, poszukaj, pokaż innym, daj szansę młodym zobaczenia tego, co zostało zapisane na fotografii - zapraszają.

To mogą być zdjęcia papieża, Jasnej Góry, ale także tras przejazdu Jana Pawła II, placów modlitwy, kościołów, domów, pojedynczych osób i grup pielgrzymkowych. Chodzi o „podzielenie się” niezwykłymi pamiątkami i stworzenie wyjątkowej prezentacji.

Działanie polega na przesyłaniu przez uczestników Akcji zdjęć w formie elektronicznej lub dostarczeniu zdjęć osobiście lub pocztą tradycyjną. Zdjęcia dotyczyć mają wizyty papieża Jana Pawła II na ziemi częstochowskiej w czerwcu 1979 r., spotkań z nim, przygotowań do pielgrzymki, udziału w pielgrzymce itp.

Zdjęcia zostaną zamieszczone na stronie www.nadziejazwyciestwo.pl. Zostanie z nich przygotowana wystawa plenerowa w formie plansz, która będzie prezentowana na Jasnej Górze i w innych miejscach, w tym w szkołach biorących udział w projekcie.

W celu wzięcia udziału w Akcji uczestnik powinien dostarczyć zdjęcie (zdjęcia) w formie elektronicznej pod adres: zdjeciezpapiezem@gmail.com lub przynieść je osobiście albo wysłać pocztą tradycyjną pod adres: Jasnogórski Instytut Maryjny, ul. O. Augustyna Kordeckiego 2, 42-225 Częstochowa z dopiskiem „Co nam zostało z tamtych dni”. Konieczne jest także zapoznanie się z regulaminem i złożenie stosownych oświadczeń.

W Akcji mogą uczestniczyć wyłącznie osoby fizyczne, które są twórcami zdjęć lub mają niezbędne prawa do dysponowania nimi.

40.rocznicę pielgrzymki Jana Pawła II do Częstochowy, Jasna Góra świętuje uroczyście. Podejmowane są różne inicjatywy mające przypomnieć spotkanie z Piotrem na polskiej ziemi i jego nauczanie wypowiedziane u stóp Pani Jasnogórskiej. To dlatego, że wizyta Rodaka miała przełomowe znaczenie. Po raz pierwszy papież przekroczył progi Kaplicy Matki Bożej, potwierdził swoje zawierzenie Maryi i określił rolę Jasnej Góry w życiu Kościoła i Narodu.

Świętowanie rocznicy I pielgrzymki Jana Pawła II na Jasną Górę rozłożone jest na dwa etapy. Pierwszy miał miejsce już w czerwcu. 4 czerwca odbyło się spotkanie edukacyjne dla uczniów szkół podstawowych „Tu zawsze byliśmy wolni”. Wzięło w nim udział prawie pół tysiąca dzieci z różnych szkół rejonu częstochowskiego. Wieczorem z udziałem rzeszy częstochowian, pielgrzymów, duchowieństwa, osób konsekrowanych, przedstawicieli stowarzyszeń i ruchów katolickich oraz dzieci i młodzieży odprawiona została Msza św., której przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz, świadek życia i posługi papieża z Polski. Odbył się też wieczór poezji Karola Wojtyły, a po Apelu wspólna „Barka” pod pomnikiem papieża z Polski.

6 czerwca miały miejsce: prezentacja książek dokumentujących jasnogórskie spotkania św. Jana Pawła II, recital artysty młodego pokolenia Antka Smykiewicza i koncert „Fortepiany Wolności”.

Od maja w Sanktuarium odbywają się „Wieczory z Janem Pawłem II”. To cykl spotkań, których celem jest przypomnienie i rozważanie słów świętego papieża z pierwszej pielgrzymki do Częstochowy z 1979 r. Wspomnienie dat i celebrowanie wydarzeń związanych z Janem Pawłem II służyć ma przede wszystkim odkrywaniu na nowo i utrwalaniu jego nauczania, które nie traci na swej aktualności.

Kolejny Wieczór z Janem Pawłem II odbędzie się 13 października.

Drugi etap świętowania 40.rocznicy pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II na Jasną Górę zaplanowany jest na październik. 16 października - Dzień Papieski będzie okazją do podsumowania konkursowych działań w tym: konkursu literackiego dla młodzieży „Czerwcowe dni 1979 roku moich bliskich z Janem Pawłem II w Częstochowie” i rodzinnego konkursu plastycznego dla przedszkolaków „Jan Paweł II w życiu naszej rodziny”.

20 października odbędzie się koncert pieśni Stanisława Moniuszki „Ojczyzna, naród, kultura” z refleksją Jana Pawła II.

Celem projektu edukacyjnego „Nadzieja, Zwycięstwo” jest przypomnienie a dla młodszego pokolenia zapoznanie z niezwykłą postacią św. Jana Pawła II i jego wielkim wkładem w budowanie wolnej i niepodległej Polski, jedności narodowej a nade wszystko w odzyskanie przez Polaków godności, szacunku, dumy, przekonania o własnej wartości i odkrycia narodowej tożsamości. Zamysłem inicjatorów działań jest przypomnienie pierwszej pielgrzymki papieża Polaka do naszej Ojczyzny, ze szczególnym zwróceniem uwagi na wizytę Jana Pawła II w Częstochowie w dniach 4-6 czerwca 1979 r.

Projekt zyskał wsparcie Programu Wieloletniego Niepodległa na lata 2017-2022. Realizują go: Towarzystwo Patriotyczne Kresy, Jasnogórski Instytut Maryjny i delegatura Kuratorium Oświaty w Częstochowie, pod patronatem przeora Jasnej Góry o. Mariana Waligóry.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Stanisław Kostka - patron dzieci i młodzieży

Małgorzata Zalewska
Edycja podlaska 37/2002

Jastrow/pl.wikipedia.org



W komnacie, gdzie Stanisław święty zasnął w Bogu,

na miejscu łoża jego stoi grób z marmuru.

Taki, że widz niechcący wstrzymuje się w progu,

myśląc, że Święty we śnie zwrócił twarz do muru

i rannych dzwonów echa w powietrzu dochodzi...

I wstać chce, i po pierwszy raz człowieka zwodzi.

Nad łożem tym i grobem świeci wizerunek

Królowej Nieba, która z Świętych chórem schodzi

i tron opuszcza, nędzy śpiesząc na ratunek.

Palm wiele, kwiatów wiele aniołowie niosą,

skrzydłami z ram lub nogą wstępując bosą.

Gdzie zaś od dołu obraz kończy się ku stronie,

w którą Stanisław Kostka blade zwracał skronie,

jeszcze na ram złoceniu róża jedna świeci:

niby że, po obrazu stoczywszy się płótnie,

upaść ma, jak ostatni dźwięk, gdy składasz lutnię.

I nie zleciała dotąd na ziemię - i leci...

(Cyprian Kamil Norwid)

Doroczną pamiątkę św. Stanisława Kostki kościół w Polsce obchodził wcześniej 13 listopada. Od 1974 r. święto to obchodzimy 18 września jako święto patronalne dzieci i młodzieży, by na progu nowego roku szkolnego prosić dla nich o błogosławieństwo i potrzebne łaski.

Stanisław Kostka urodził się w październiku 1550 r. w Rostkowie, w wiosce położonej około 4 kilometrów od Przasnysza, na Mazowszu, w diecezji płockiej. Ojcem Stanisława był Jan Kostka, od 1564 r. kasztelan zakroczymski, a jego matką była Małgorzata z domu Kryska z Drobnina. Obie rodziny Kostków i Kryskich były w XVI w. dobrze znane.

Stanisław Kostka miał trzech braci i dwie siostry. Oto co Stanisław powiedział o swojej rodzinie: "Rodzice chcieli, byśmy byli wychowani w wierze katolickiej, zaznajomieni z katolickimi dogmatami, a nie oddawali się rozkoszom. Co więcej postępowali z nami ostro i twardo, napędzali nas zawsze - sami jak i przez domowników - do wszelkiej pobożności, skromności, uczciwości, tak żeby nikt z otoczenia, z licznej również służby, nie mógł się na nas skarżyć o rzecz najmniejszą" .

Św. Stanisław swoje pierwsze nauki pobierał w domu rodzinnym. Jego nauczycielem przez pewien czas był Jan Biliński. W domu rodzicielskim przebywał do 14. roku życia. Następnie Stanisław razem ze swym bratem Pawłem rozpoczęli studia u jezuitów we Wiedniu, lecz gdy nowy cesarz Maksymilian w 1565 r. zabrał jezuitom konwikt, musieli przenieść się na stancję. Do jezuickiej szkoły w Wiedniu uczęszczało wówczas około 400 uczniów, a regulamin tej szkoły streszczał się w jednym zdaniu: "Taką pobożnością, taką skromnością i takim poznaniem przedmiotów niech się uczniowie starają ozdobić swój umysł, aby się mogli podobać Bogu i ludziom pobożnym, a w przyszłości ojczyźnie i sobie samym przynieść także korzyść". Do pobożności miała zaprawiać studentów codzienna modlitwa przed lekcjami i po lekcjach, codzienna Msza św., miesięczna spowiedź i Komunia św. Początkowo Stanisławowi nauka szła trudno, ale pod koniec trzeciego roku należał już do najlepszych. Władał płynnie językiem ojczystym, niemieckim i łacińskim; uczył się też języka greckiego.

Trzy lata pobytu w Wiedniu to był dla Stanisława okres rozbudzonego życia wewnętrznego. Stanisław znał tylko drogę do kolegium, do kościoła i do domu. Swój wolny czas poświęcał na lekturę i modlitwę. Zadawał sobie pokuty i biczował się. Mimo sprzeciwu i próśb brata i kolegów nie zaprzestawał praktyk pokutnych. Intensywne życie wewnętrzne, nauka i praktyki pokutne tak bardzo osłabiły organizm chłopca, że bliski był śmierci. Zapadł w niemoc śmiertelną w grudniu 1565 r. Kiedy św. Stanisław był już pewien śmierci, a nie mógł otrzymać Wiatyku, gdyż właściciel domu nie chciał wpuścić katolickiego kapłana, wtedy św. Barbara, patronka dobrej śmierci, do której się zwrócił, w towarzystwie dwóch aniołów nawiedziła jego pokój i przyniosła mu ów Wiatyk. W tej również chorobie objawiła się Świętemu Matka Najświętsza i złożyła mu na ręce Boże Dzieciątko. Od Niej to doznał cudownego uleczenia z poleceniem by wstąpił do Towarzystwa Jezusowego. Nie było to rzeczą łatwą dla Stanisława, gdyż jezuici nie mieli zwyczaju przyjmować kandydatów bez woli rodziców, a on na nią nie mógł liczyć. Po wielu trudnościach i zmaganiach Stanisław został przyjęty do jezuitów najpierw na próbę, gdzie zadaniem jego było sprzątanie pokoi i pomaganie w kuchni, po pewnym jednak czasie, wraz z dwoma innymi kandydatami udał się Stanisław do Rzymu i na skutek polecenia prowincjała z Niemiec przełożony generalny przyjął go do nowicjatu. Rozkład zajęć nowicjuszów przedstawiał się następująco: modlitwa, praca umysłowa i fizyczna, posługi w domu i w szpitalach, dyskusje na tematy życia wewnętrznego i o sprawach kościelnych, konferencje mistrza nowicjatu i przyjezdnych gości. Stanisław czuł się szczęśliwy, że wreszcie osiągnął swój życiowy cel.

Przełożeni pozwolili Stanisławowi w pierwszych miesiącach 1568 r. złożyć śluby zakonne. Wielkim wydarzeniem w życiu św. Stanisława było przybycie 1 sierpnia w uroczystość Matki Bożej Anielskiej (dziś tę uroczystość obchodzimy 2 sierpnia) św. Piotra Kanizjusza, który zatrzymał się w domu nowicjatu i wygłosił dla nich konferencję. Po tej konferencji Stanisław powiedział do kolegów: "Dla wszystkich ta nauka świętego męża jest przestrogą i zachętą, ale dla mnie jest ona wyraźnym głosem Bożym. Umrę bowiem jeszcze w tym miesiącu". Koledzy zlekceważyli sobie jego słowa. Jeszcze 5 sierpnia jeden z ojców zabrał Stanisława do bazyliki Najświętszej Maryi Panny Większej na doroczny odpust. Za kilka dni było święto Wniebowzięcia Matki Bożej. 10 sierpnia Stanisław napisał list do Matki Bożej i ukrył go na swojej piersi. Prosił by mógł odejść z tego świata w uroczystość Wniebowzięcia Maryi. Jego prośba została wysłuchana. W wigilię Wniebowzięcia Stanisław dostał silnych mdłości i zemdlał. Wystąpił na nim zimny pot i poczuł dreszcze, z ust zaczęła sączyć mu się krew. O północy zaopatrzono go Wiatykiem. Przeszedł do wieczności tuż po północy 15 sierpnia 1568 r., mając zaledwie siedemnaście lat.

Wieść o jego pięknej śmierci rozeszła się lotem błyskawicy po całym Rzymie. Wbrew zwyczajowi zakonu jezuitów ciało Stanisława przyozdobiono kwiatami. W dwa lata potem, gdy otwarto grób św. Stanisława, znaleziono jego ciało nietknięte rozkładem. W 1605 r. papież Paweł V zezwolił na zawieszenie obrazu św. Stanisława w kościele św. Andrzeja w Rzymie i na zawieszenie przy nim lamp, jak też wotów. Papież Klemens X w 1670 r. zezwolił jezuitom na odprawianie Mszy św. i na odmawianie pacierzy kapłańskich ku czci św. Stanisława. W 1674 r. ten sam papież ogłosił św. Stanisława Kostkę jednym z głównych patronów Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Te wszystkie fakty Stolica Apostolska uznała jako akt beatyfikacji. Św. Stanisław Kostka jest pierwszym Polakiem, który dostąpił chwały ołtarzy w Towarzystwie Jezusowym. Rok 1714 był rokiem, w którym papież Klemens XI wydał dekret kanonizacyjny, ale samego aktu kanonizacji dokonał papież Benedykt XIII dopiero w 1726 r. wraz ze św. Alojzym Gonzagą. W 1926 r., w 200. rocznicę kanonizacji odbyła się uroczystość sprowadzenia do Polski małej części relikwii św. Stanisława. W tych jubileuszowych uroczystościach wziął udział sam prezydent państwa, Ignacy Mościcki. Ciało św. Stanisława spoczywa w kościele św. Andrzeja Boboli w Rzymie w jego ołtarzu po lewej stronie.

Ku czci św. Stanisława Kostki wzniesiono w Polsce wiele świątyń, wśród nich piękną katedrę w Łodzi. Najpiękniejszy kościół pod wezwaniem św. Stanisława znajduje się w Nowym Jorku. Św. Stanisław Kostka należy do najpopularniejszych polskich świętych. Przed cudownym obrazem św. Stanisława w obecnej katedrze lubelskiej modlił się w 1651 r. król Jan II Kazimierz.

W naszej diecezji doroczną uroczystość odpustową ku czci św. Stanisława Kostki przeżywa wspólnota parafialna w Jerzyskach, gdzie proboszczem jest ks. Zenon Bobel.

U początku nowego roku szkolnego i akademickiego starajmy się prosić św. Stanisława Kostkę, który jest patronem dziatwy i młodzieży, aby wstawiał się on za nami i wypraszał potrzebne nam wszystkim łaski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: Msza św. z okazji Dnia Migranta i Uchodźcy w Kościele katolickim

2019-09-23 15:50

rs / Kraków (KAI)

28 września o 19:30, w wigilię Dnia Migranta i Uchodźcy w Kościele katolickim, w bazylice św. Trójcy w Krakowie odbędzie się Msza św. „W tym roku papież Franciszek po raz kolejny wzywa nas do modlitwy: nie tylko za osoby migrujące, ale również za nas samych” - tłumaczą organizatorzy ze wspólnoty Hanna działającej na rzecz wykluczonych w Krakowie. Oprócz wspólnoty Hanna wydarzenie organizuje wspólnota Taizé Kraków WAJ.

kantsmith/pixabay.com

„Jako członkowie krakowskich wspólnot katolickich chcemy we wspólnej modlitwie modlić się zarówno w intencji wszystkich osób przybywających do naszego miasta, kraju oraz migrujących po całym świecie. Chcemy też modlić się za nas, mieszkańców Polski, o otwarte i współczujące serca, zgodnie z życzeniem papieża Franciszka” - podkreślają organizatorzy.

Po Mszy św. będzie możliwość wysłuchania świadectw oraz wsparcia jednej z organizacji niosącej pomoc osobom doświadczającym uchodźstwa. W liturgii wezmą też udział przedstawiciele lokalnej wspólnoty grekokatolickiej.

„Problemem nie jest fakt, że mamy wątpliwości i obawy. Problem pojawia się wówczas, gdy te lęki determinują nasz sposób myślenia i działania do tego stopnia, że sprawiają, iż stajemy się nietolerancyjni, zamknięci, a może nawet – nie zdając sobie z tego sprawy – stajemy się rasistami. W ten sposób lęk pozbawia nas pragnienia i zdolności do spotkania się z bliźnim, osobą inną niż ja; pozbawia mnie szansy spotkania się z Panem” - napisał papież Franciszek w swoim orędziu na 105. Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy w Kościele katolickim.

Dzień ten obchodzony jest w Kościele katolickim od 1914 roku.

Do wydarzenia można dołączyć na Facebooku: https://www.facebook.com/events/730136010743913/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem