Reklama

O fałszowaniu historii

2015-04-28 11:36

Ks. Ireneusz Skubiś
Niedziela Ogólnopolska 18/2015, str. 42

Jesteśmy oburzeni słowami dyrektora FBI Jamesa Comeya, który w swoim przemówieniu z okazji Dnia Pamięci o Holokauście stwierdził, jakoby za zbrodnie wobec Żydów podczas II wojny światowej byli odpowiedzialni Niemcy, Polacy i Węgrzy. Do MSZ w Warszawie wezwano ambasadora USA Stephena Mulla, na którego ręce został złożony protest przeciwko tej oszczerczej wypowiedzi polityka. Ambasador stwierdził zdecydowanie, że wypowiedź Comeya nie jest stanowiskiem amerykańskiego rządu. Strona polska zażądała przeprosin, z wyraźnym podkreśleniem prawdziwych sprawców Holokaustu.

Nie pozwalajmy fałszować historii

W związku z tym nasuwa się pytanie: Czy strona polska dostatecznie dba o nasze dobre imię? Mamy jeszcze żywo w pamięci takie rodzime filmy, jak „Pokłosie” czy „Ida” – ostatnio nagrodzona przez Amerykańską Akademię Filmową jako najlepsza produkcja nieanglojęzyczna. Fałszują one obraz Polaków, ukazując nas jako antysemitów. Na nasze zarzuty odpowiada się wciąż tak samo: że nie wolno krępować wolności twórców, że są to dzieła sztuki, a nie dokumenty historyczne. A cóż powiedzieć o emitowanym niedawno w TVP niemieckim serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”, w którym celowo zamazuje się prawdę historyczną? Ciekawe wydaje się to, że w USA dość jednoznaczna jest opinia o polskim antysemityzmie i wciąż trzeba domagać się sprostowań i przeprosin. W jakimś sensie ratował tę sytuację św. Jan Paweł II, którego przyjaźń z żydami oraz życzliwość wobec nich były i są znane na całym świecie, i ze względu na którego trochę się w tych oszczerstwach rzucanych na Polaków hamowano.

Problem „polskiego antysemityzmu” jest tzw. problemem zastępczym. Jak wiemy z historii, celem III Rzeszy było w pierwszym rzędzie zniszczenie nacji żydowskiej. Myśl o zagładzie tego narodu zrodziła się w łonie NSDAP, sercu niemieckiego nazizmu. Faktem jest, że na terenie Polski mieszkali Żydzi, którzy stanowili ogromny procent populacji naszych miast. Normalne, przyjazne współżycie zakłócały czasem konflikty, które powstawały jednak głównie na tle konkurencji handlowej. Nie było z naszej strony jakiegoś szowinistycznego spojrzenia na Żydów, była to zwykła ludzka rywalizacja na gruncie obrotu towarami. Ze strony Żydów pojawiały się czasem pewne nieprawidłowości, m.in. gdy wkraczały do Polski wojska radzieckie, Żydzi w sposób dla nas przykry pokazywali swoją odrębność narodową. Polacy mieli sporo żalu i pretensji z powodu takich zachowań, jednak gdy przyszły prześladowania, stanęli po stronie Żydów. Ogromna była tu rola Kościoła polskiego – księży, zakonników i zakonnic, którzy znaleźli się wśród gorliwych obrońców narodu żydowskiego. A trzeba wiedzieć, że najbardziej okrutne kary okupanta za pomoc Żydom obowiązywały w Polsce – mordowano za to całe rodziny. Symbolicznym przykładem jest rodzina Ulmów z Markowej k. Łańcuta: za ukrywanie dwóch żydowskich rodzin zamordowano małżeństwo Ulmów (kobieta była w zaawansowanej ciąży) i ich sześcioro dzieci. Takich sytuacji było wiele, a najlepiej świadczy o tym ogród Yad Vashem w Jerozolimie, gdzie wymienionych z nazwiska Polaków ratujących Żydów jest najwięcej spośród różnych nacji.

Reklama

Ocalmy dobrą pamięć o nas samych

Miałem ostatnio w ręku bogatą dokumentację, przygotowywaną przez zespół ks. prof. Pawła Rytel-Andrianika oraz jego brata Artura, prezesa Fundacji Sprawiedliwi dla Świata. To setki nazwisk rodaków, którzy zgłosili się do fundacji na apel Radia Maryja i są gotowi dawać świadectwo, jak Polacy okazywali pomoc prześladowanym Żydom. Prace podjęte przez braci Rytel-Andrianików są niezwykle ważne dla sprawy czytelności w relacjach Polaków i żydów. Dokumentacja ta jest dowodem, jak naprawdę wyglądał wątek polsko-żydowski w czasie wojny. Osoby niosące pomoc są dzisiaj w podeszłym wieku i niejeden raz fundacja otrzymała telefon, że ktoś, kto miał przekazać swoje świadectwo, już nie żyje. Wszystkie świadectwa fundacja skrupulatnie rejestruje, a jej działania zasługują na naszą uwagę i pomoc. To ogromna praca wielu ludzi, wymagająca również nakładów finansowych: trzeba udać się pod wskazane adresy, spotkać ze świadkami, sporządzić dokumentację fotograficzno-filmową, dokonać nagrań, co wymaga czasu, wysiłku umysłowego i ofiarnego działania. Dlatego mam wielki podziw dla pracy tej fundacji i uważam ją za dzieło o ogromnym znaczeniu dla historii. Do zainteresowania się tą sprawą przyczyniło się niewątpliwie zaangażowanie Radia Maryja, które dla tego celu udostępnia też swoje łącza. Nazwiska Sprawiedliwych znajdą się w Kaplicy Pamięci powstającej w Toruniu świątyni pw. Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II.

Łączy nas wspólny los

Sprawa, którą odnotowujemy w ostatnim czasie, a która tak zbulwersowała polską opinię publiczną, każe nam podjąć zdecydowane starania o właściwą opinię o narodzie polskim, opinię mocno nadwątloną, szczególnie w Ameryce, ale także w wielu krajach świata. Musimy wznieść już nie tylko protest, ale wręcz krzyk przeciwko krzywdzie wyrządzanej dobremu imieniu Polaków. Bo, jak na ironię, jesteśmy narodem, który był dla Żydów przyjazny – dlatego żyło ich u nas tak wielu. Oczywiście, w każdym narodzie byli i są zdrajcy, odszczepieńcy, ale to naprawdę nieliczne wyjątki wobec tych, którzy nieśli pomoc Żydom z narażeniem życia swojego i swoich rodzin. Podobnie zresztą winniśmy zrobić wszystko dla oczyszczenia obrazu papieża Piusa XII, który uratował wielu Żydów przez swoje działania dyplomatyczne i któremu należy się za to uszanowanie ze strony całego świata.

Wracając jeszcze do ostatniego wydarzenia – dobrze, że nastąpiła zdecydowana reakcja strony rządzącej w Polsce w obronie naszego dobrego imienia. Strach pomyśleć, jak wyglądałaby niedługo nauka historii o II wojnie światowej, gdyby takich protestów nie było...

I jeszcze słówko w tej sprawie z autopsji. Kilka lat temu z Argentyny do Częstochowy przyjechał Arturo Dreifinger – polski Żyd, pragnący podziękować ks. Antoniemu Marchewce, kiedyś redaktorowi „Niedzieli”, za to, że uratował mu życie podczas okupacji. Z płaczem wspominał ten czas, kiedy jako chłopiec został przygarnięty przez ks. Marchewkę. Wyznał, że nie przyjechał wcześniej, gdyż jego żydowscy rodzice nie życzyli sobie wspominać tego czasu i prześladowań. Dopiero po ich śmierci czuł się wewnętrznie zobowiązany dać świadectwo o Polakach, że nie są antysemitami, że polski kapłan w Częstochowie uratował mu życie. Rozmowa z Arturo Dreifingerem została uwieczniona na łamach „Niedzieli” (nr 46/2006).

Rodzice skarżą norweski Barnevernet do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka

2019-07-22 17:01

Monika Książek

Do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu wpłynęło szesnaście skarg rodziców na rząd Norwegii. Dotyczą one pogwałcenia ich prawa do poszanowania życia rodzinnego. Wszystkie odnoszą się do działań tej samej instytucji - norweskiego urzędu do spraw dzieci - Barnevernet.

Rodzice krytykują Barnevernet wskazując, że urzędnicy odebrali im dzieci w oparciu o niedostateczne podstawy, całkowicie zakazując lub radykalnie ograniczając możliwość utrzymywania z nimi kontaktu. Wśród poszkodowanych znaleźli się m.in. rodzice, którym ograniczono kontakty z dzieckiem do trzech czterogodzinnych spotkań w roku, matka, której pozwolono na kontakt z synem jedynie sześć razy w roku po dwie godziny, ojciec, któremu przyznano możliwość tylko jednego trzygodzinnego spotkania w roku z jego własnymi dziećmi, czy matka, której całkowicie zakazano kontaktów z dwójką jej dzieci, oraz ograniczono możliwość spotykania się z trzecim dzieckiem.

Rząd norweski ma teraz możliwość przedstawienia odpowiedzi na stawiane mu zarzuty, a organizacje pozarządowe są zaproszone do składania opinii prawnych przyjaciela sądu (amicus curiae) na temat zagadnień prawnych wiążących się z poszczególnymi skargami.

Instytut Ordo Iuris zamierza wystąpić do Przewodniczącego Sekcji II ETPC, która będzie rozpatrywała wspomniane skargi, z prośbą o dopuszczenie do udziału we wszystkich szesnastu postępowaniach i umożliwienie przedstawienia jego obserwacji. Prawnicy Instytutu przekażą Trybunałowi argumenty udowadniające fundamentalne znaczenie więzi z rodzicami dla prawidłowego rozwoju dziecka oraz zaprezentują orzecznictwo międzynarodowe wskazujące na odebranie dzieci ich rodzicom jako środek ostateczny, który powinien mieć zastosowanie w absolutnie wyjątkowych przypadkach.

„Przyjęte do rozpoznania sprawy dają ogromne nadzieje na zmianę norweskiego systemu opieki nad dziećmi, który opiera się o założenie bezwzględnego prymatu państwa nad rodziną. Opisane w nich sytuacje stanowią przykład stosowania zupełnie nieadekwatnych środków względem okoliczności w jakich znajdują się dzieci i rodzice. W niedawnym orzeczeniu w sprawie Blondiny Jansen, Trybunał w Strasburgu wyraźnie stwierdził, że celem umieszczenia dziecka w pieczy zastępczej jest ponowne zjednoczenie rodziny, a zatem należy podtrzymywać więzi emocjonalne między dzieckiem i rodzicami biologicznymi. Takie stanowisko daje podstawy do przypuszczenia, że i w tych szesnastu sprawach zapadną korzystne dla skarżących wyroki” – skomentował Bartosz Zalewski z Instytutu Ordo Iuris.

Powody odebrania dzieci rodzicom przez Barnevernet są często błahe: „przewlekłe zmęczenie” matki, niska frekwencja trzylatka w przedszkolu czy rzekome nadużywanie paracetamolu przez rodzica. Jedną z najgłośniejszych medialnie spraw pokazujących skrajnie antyrodzinną praktykę działania tego urzędu był przypadek rumuńsko-norweskiej rodziny Bodnariu, którym odebrano piątkę dzieci, z których jedno miało ledwie kilka tygodni, i umieszczono je w trzech różnych rodzinach zastępczych.

Ostatecznie Barnevernet – pod presją opinii publicznej i rządu rumuńskiego – oddał dzieci rodzicom, którzy wkrótce potem opuścili Norwegię. Obecnie rodzina Bodnariu wystąpiła ze skargą do ETPC, a swoją opinię w sprawie przedłożył również Instytut Ordo Iuris. Eksperci Instytutu przygotowują również raport opisujący z perspektywy systemowej działanie Barnevernet w kontekście międzynarodowych standardów praw człowieka.

Wcześniej reprezentowali również Norweżkę Silije Garmo, która wraz z córką otrzymała w Polsce azyl. Decyzja o jego przyznaniu wprost stwierdzała, że w Norwegii naruszono podstawowe prawa kobiety.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Narodziny pięcioraczków w Olsztynie

2019-07-24 08:13

Red.

Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Bożena Borys-Szopa poinformowała wczoraj na Twitterze, że w gminie Olsztyn w województwie śląskim urodziły się pięcioraczki: Marcelina, Marcin, Filip, Oliwier i Szymon.

henriethaan/pixabay.com

Rodzicom serdecznie gratulujemy!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem